
Dziecko Rosemary

236 str. 3 godz. 56 min.
- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Seria:
- Fantastyka i Groza
- Tytuł oryginału:
- Rosemary's baby
- Data wydania:
- 1988-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1988-01-01
- Liczba stron:
- 236
- Czas czytania
- 3 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8308018831
- Tłumacz:
- Bogdan Baran
- Ekranizacje:
- Dziecko Rosemary (1968)
Dziecko Rosemary, kanon współczesnej literatury ,satanicznej'... Ta filmowana, wydawana w wielkich nakładach, ciesząca się niesłabnącym powodzeniem książka stanowi już klasykę w swoim gatunku. Jednakże bardzo nieklasyczną klasykę. Szatan w centrum Nowego Jorku, przywołany przez Irę Levina, ma wszelkie niezbędne atrybuty grozy, ale i groteski. Granica między złem a poczciwością ludzi rozmywa się - i może właśnie w tym tkwi źródło rzeczywistej grozy...
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Dziecko Rosemary w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dziecko Rosemary
Poznaj innych czytelników
7797 użytkowników ma tytuł Dziecko Rosemary na półkach głównych- Przeczytane 4 746
- Chcę przeczytać 3 006
- Teraz czytam 45
- Posiadam 1 038
- Ulubione 172
- Horror 118
- 2021 49
- Chcę w prezencie 42
- Literatura amerykańska 39
- 2022 30













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziecko Rosemary
Mam mgliste wspomnienie kadrów z kultowego filmu „Dziecko Rosemary” w reżyserii Romana Polańskiego, w której tytułowa bohaterka rodzi dziecko. Pamiętam nie tylko samą scenę, ale i emocje, jakie towarzyszyły mi w tamtym czasie. Jakby sam poród nie był wystarczająco traumatyczny, dochodziły do tego elementy grozy. To właśnie ta scena powracała do mnie podczas lektury tej powieści i ponownie uświadomiła mi, że żadna ekranizacja nie przebiła w moim osobistym rankingu książki, i zapewne nigdy tego nie zrobi. Literatura daje mi przestrzeń dla własnej wyobraźni, zamiast narzucać wizję scenarzysty czy reżysera, którzy często pomijają lub modyfikują wybrane wątki.
„Dziecko Rosemary” to dziś już kultowa powieść grozy autorstwa Iry Levina, który w swojej twórczości nie ograniczał się do jednego gatunku: eksperymentował, mieszał konwencje, szukał nowych form, jednak to właśnie ten tytuł przyniósł mu największy rozgłos. Temat okultyzmu ujęty w ramach horroru, stał się jego znakiem rozpoznawczym, choć ja dostrzegam tu coś więcej: subtelną, konsekwentnie prowadzoną grę psychologiczną, będącą wstępem do dramatu.
Młody, dobrze zapowiadający się aktor, stojący u progu kariery, wraz z żoną wprowadza się do nowego mieszkania. Kamienica, do której trafiają, owiana jest złą sławą - krążą o niej niepokojące plotki związane z jej przeszłością. Nie przeszkadza to jednak małżeństwu w rozpoczęciu nowego etapu życia. Rosemary pełni rolę idealnej żony (jak na realia tamtych czasów): urządza mieszkanie, gotuje, zajmuje się domem oraz oddaje drobnym przyjemnościom codzienności. Do pełni szczęścia brakuje tylko dziecka.
Z czasem osobliwi sąsiedzi stają się nie tylko ciekawym dodatkiem, ale wręcz nieodłącznym elementem życia małżeństwa Woodhouse’ów. Codzienność Rosemary zaczyna jednak stopniowo wypełniać się dziwnymi zdarzeniami, narastającą podejrzliwością i poczuciem zagrożenia: pojawiają się teorie spiskowe, lęk o własne zdrowie i o życie nienarodzonego dziecka - to właśnie ten niepokój napędza fabułę, prowadząc ją ku niepokojącemu finałowi.
Czytelnik wyraźnie odczuwa, że książka powstała wiele lat temu - inne są realia, inne podejście do życia, inne zalecenia dotyczące chociażby ciąży. Autor zwodzi odbiorcę balansując cienką granicą: z jednej strony sugeruje możliwość zaburzeń psychicznych bohaterki, co potwierdza jej otoczenie, z drugiej buduje subtelne, trudne do uchwycenia napięcie ukryte pod powierzchnią zwyczajności.
Zakończenie pozostawia niedosyt - jest otwarte, rodzi zatem więcej pytań niż odpowiedzi. Mimo to czuję satysfakcję zarówno z samej lektury, jak i z odkrywania, jak niemal 60 lat temu Levin łączył gatunki, tworząc przestrzeń i podwaliny dla współczesnego horroru psychologicznego. Miałam pewne obawy, czy klasyczna, „dostojna” groza będzie dla mnie odpowiednia, jednak ostatecznie pozostaję po lekturze w przekonaniu, że literacka forma przemawia do mnie silniej niż jej filmowa adaptacja.
https://ksiazka-w-pigulce.pl/ksiazki-dla-doroslych/dziecko-rosemary-klasyka-horroru-ktora-nie-zawodzi/
Mam mgliste wspomnienie kadrów z kultowego filmu „Dziecko Rosemary” w reżyserii Romana Polańskiego, w której tytułowa bohaterka rodzi dziecko. Pamiętam nie tylko samą scenę, ale i emocje, jakie towarzyszyły mi w tamtym czasie. Jakby sam poród nie był wystarczająco traumatyczny, dochodziły do tego elementy grozy. To właśnie ta scena powracała do mnie podczas lektury tej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tota ciemność
wpełza pod skórę
ach, jak się wije!
ciszą przychodzi
nim dzień się skończy
duszę czernią spowije
dusi i kusi
zagląda przez ściany
aż matka dziecko powije
nikt nie idzie
a kroki nie milkną
nikt nie mówi
a słychać szept
i sny przychodzą
ciche i ciemne
a w środku coś rośnie
woła donośnie
ciało jak obce
słowa niepewne
i strach
ktoś idzie
ktoś szepce
drzwi cicho uchyla
a potem już tylko
ten czas
noc już nocą nie będzie
i końcem dnia ostatnim
z czarną świecą przybędzie
w płomieniu złego zalśni
Miało być szczęście. Nowy dom. Życie. Dziecko. Miało być pięknie. A coś pękło. Coś osaczyło. Sny i myśli pokruszyło. Codzienność z koszmarem się miesza. Lęk w odcieniach zwyczajności się mieści. Złowieszczy rytm pulsuje. Te spojrzenia, gesty, uśmiechy. Przesycone niewypowiedzianym, jakby wokół wszystko było utkane z pozorów. Rosemary wije się i gubi. Plącze między cieniami. Na krawędzi snu i jawy tapla się w niepokoju. A los ostre kły chowa pod zwyczajnością.
Zło nie wchodzi tutaj z impetem. Ono pojawia się powoli. W niepewności, bezradności. W półgłosach. W pomrokach. W kątach pełnych niepokoju. Tak działa ta opowieść. Cierpliwie. Subtelnie. A potem głęboko i dusznie. Oddycha podszeptami. Bo to historia, w której horror to tylko fundament, a to, co ważne to człowiek postawiony przed czymś, co wymyka się rzeczywistości.
Na próżno oczekiwać od tej książki spektakularnych momentów grozy. Na próżno wyczekiwać nadnaturalnych zjawisk czy brutalności. Tutaj prawdziwy lęk głosu nie podnosi. Tutaj to, co oczywiste rozmywa się w czymś lepkim. Nasiąka i rośnie. Jak cień. To ten podskórny szept niepokoju. Coś niesamowitego. Coś, co się przesuwa. Wije się. I drży. To było cudne uczucie. Niemal niezauważalnie wsiąkłam strachem w tę powieść. A potem już lęk trzymał mnie za gardło i nie puścił. Słowa autora to minimalizm formy i maksimum emocji. Jest oszczędnie, chłodnie, lecz pięknie emocjonalnie i psychologicznie. I może liczyłam na coś bardziej i mocniej. Ale w tym klimacie osaczenia czułam się znakomicie. Polecam.
ta ciemność
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo towpełza pod skórę
ach, jak się wije!
ciszą przychodzi
nim dzień się skończy
duszę czernią spowije
dusi i kusi
zagląda przez ściany
aż matka dziecko powije
nikt nie idzie
a kroki nie milkną
nikt nie mówi
a słychać szept
i sny przychodzą
ciche i ciemne
a w środku coś rośnie
woła donośnie
ciało jak obce
słowa niepewne
i strach
ktoś idzie
ktoś...
Najpierw był film, teraz przyszedł czas na książkę „Dziecko Rosemary” — i to było bardzo ciekawe doświadczenie.
Fabuła skupia się na Rosemary i Guyu, młodym małżeństwie, które zaczyna nowe życie w eleganckim apartamentowcu na Manhattanie. Szybko nawiązują znajomość ze swoimi sąsiadami — ekscentrycznym, starszym małżeństwem, które z czasem zaczyna odgrywać coraz większą rolę w ich życiu.
Kiedy Rosemary zachodzi w ciążę, wszystko zaczyna się zmieniać. Jej samopoczucie się pogarsza, pojawiają się bóle, koszmary i coraz dziwniejsze sytuacje. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że jej mąż zaczyna zachowywać się inaczej — jakby bardziej zależało mu na karierze niż na niej. A sąsiedzi? Stają się coraz bardziej nachalni i… zbyt zaangażowani w jej życie.
Książka świetnie buduje napięcie poprzez niedopowiedzenia. Przez długi czas nie wiadomo, czy Rosemary rzeczywiście jest w niebezpieczeństwie, czy może wszystko dzieje się tylko w jej głowie. Ten psychologiczny aspekt naprawdę robi robotę — czytelnik zaczyna wątpić razem z nią.
W porównaniu do filmu historia wydaje się bardziej „wewnętrzna” — mocniej siedzimy w głowie bohaterki, czujemy jej narastający lęk i zagubienie. To właśnie ten klimat niepokoju i osaczenia jest największą siłą tej książki.
Mimo wszystko nie do końca kupuję jej fenomen. To dobra, wciągająca historia, ale nie aż tak, żeby została ze mną na długo.
Najpierw był film, teraz przyszedł czas na książkę „Dziecko Rosemary” — i to było bardzo ciekawe doświadczenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła skupia się na Rosemary i Guyu, młodym małżeństwie, które zaczyna nowe życie w eleganckim apartamentowcu na Manhattanie. Szybko nawiązują znajomość ze swoimi sąsiadami — ekscentrycznym, starszym małżeństwem, które z czasem zaczyna odgrywać coraz większą...
Rosemary i Guy, to młode małżeństwo, które wprowadza się do prestiżowego apartamentowca na Manhattanie. Nie zrażają się ostrzeżeniem przyjaciela, który twierdzi, że dzieją się tam dziwne rzeczy. Szybko zaprzyjaźniają się z ekscentrycznym, starszym małżeństwem, z którym dzielą mieszkanie przez ścianę. Wkrótce bohaterka zachodzi w ciążę, jej mąż zaczyna być oschły w stosunku do niej, a sąsiedzi wraz ze swoimi przyjaciółmi stają się zbyt nachalni, ingerując w życie Rosemary. Zaczynają się koszmary, bóle i dziwne zdarzenia. Czy mają oni złe zamiary wobec przyszłej mamy?
Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, pomyślałam: czemu nie, w końcu to klasyka gatunku, a ja nigdy tej historii ani nie czytałam, ani nie oglądałam, choć oczywiście słyszałam i wiedziałam, o czym jest. Czyta się ją szybko, ma zaledwie dwieście osiemdziesiąt stron i dużą czcionkę. Czy podobała mi się? Tak, choć nie rozumiem jej fenomenu. Dla mnie to historia, która umiliła mi wieczór, lecz nie porwała mnie do tego stopnia, bym uznała ją za ulubioną.
Akcja rozwija się powoli, lecz od samego początku czuć niepokojący klimat wiszący w powietrzu. Tajemnicza śmierć, talizman rzekomo przynoszący szczęście, obrzydliwe koktajle i mąż gotowy zaprzedać duszę diabłu w zamian za karierę aktorską, a pośród tego wszystkiego Rosemary – młoda, naiwna kobieta, która najbardziej na świecie pragnie zostać matką, więc nie dziwi jej to, że mąż, który do tej pory nie chciał mieć dziecka, nagle zmienił zdanie, ani nawet sposób, w jaki do tej ciąży doszło.
Przez cały czas Ira Levin funduje czytelnikom niepokój, tworząc opowieść balansującą na granicy jawy i snu. Nie wiemy, czy wszystko, co dzieje się wokół bohaterki, jest prawdziwe, czy jest tylko wytworem jej wyobraźni, która podsuwa jej najczarniejsze scenariusze w związku ze stanem, w którym się znajduje. Możemy natomiast obserwować stopniowo rosnący w niej niepokój oraz próbę uwolnienia się z niezdrowej w jej oczach relacji.
Zakończenie, jak to zakończenie, jednych usatysfakcjonuje, drugich nie. Sama mam mieszane uczucia. Miałam nadzieję na inny finał, ale otrzymując to, co otrzymałam, sama muszę odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. W mojej głowie zrodziły się trzy opcje, którymi niestety się z Wami nie podzielę, by nie zdradzać Wam istotnych informacji.
Dziś włączę sobie film, jako uzupełnienie książki. Jestem ciekawa, czy bardzo różni się od dzieła Iry Levina. Jestem również ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na temat „Dziecka Rosemary”.
Rosemary i Guy, to młode małżeństwo, które wprowadza się do prestiżowego apartamentowca na Manhattanie. Nie zrażają się ostrzeżeniem przyjaciela, który twierdzi, że dzieją się tam dziwne rzeczy. Szybko zaprzyjaźniają się z ekscentrycznym, starszym małżeństwem, z którym dzielą mieszkanie przez ścianę. Wkrótce bohaterka zachodzi w ciążę, jej mąż zaczyna być oschły w stosunku...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHorror psychologiczny - tak, czy nie? Lubisz sięgać po klasykę gatunku?
„Dziecko Rosemary” Iry Levin to książka z 1967 roku, a pomimo tego wciąż cieszy się popularnością. Może wpływ na to ma jej adaptacja filmowa wykonana przez Romana Polańskiego? A może chodzi o to, że to historia, która nie straszy wprost i właśnie dlatego działa tak dobrze? Bo tu nie chodzi o potwory wyskakujące z cienia, tylko o coś znacznie bardziej niepokojącego - o powolne podważanie rzeczywistości i o moment, w którym zaczynasz wątpić.
Na początku wszystko wydaje się zwyczajne. Nowe mieszkanie, nowe życie, młode małżeństwo z planami. Nawet sąsiedzi - trochę dziwni, ale przecież kto nie ma dziwnych sąsiadów? I właśnie w tej zwyczajności tkwi największa siła tej książki. Bo zanim się zorientujesz, coś zaczyna się psuć - delikatnie, prawie niezauważalnie.
Rosemary nie budzi strachu - budzi mój niepokój. Obserwujemy jak krok po kroku traci grunt pod nogami. Jej ciało przestaje być jej, decyzje przestają być jej, a głos… przestaje mieć znaczenie. I wiesz, co jest w tym wszystkim najbardziej przerażające? To, że nikt jej nie wierzy. Nawet najbliższa osoba.
Levin genialnie balansuje na granicy: czy to wszystko naprawdę się dzieje, czy może to tylko wytwór jej wyobraźni? Z jednej strony widzimy sygnały, które krzyczą: „uciekaj”, a z drugiej świat wokół bohaterki robi wszystko, żeby je zagłuszyć.
Styl Levina jest prosty, momentami wręcz chłodny, ale to nie wada tylko świetny zabieg. Dzięki temu każda dziwna sytuacja, każdy niepokojący szczegół wybrzmiewa mocniej. Nie ma tu przesady, nie ma teatralności. Jest za to cisza, w której czai się coś bardzo złego.
I jeszcze jedno - tempo. To nie jest książka, która pędzi. Ona się sączy. Powoli, metodycznie, niemal niezauważalnie. Aż nagle orientujesz się, że jesteś już w samym środku koszmaru i nie ma odwrotu.
Czy to horror? Dla mnie bardziej psychologiczny niepokój, który wchodzi pod skórę i zostaje tam na długo. Bo „Dziecko Rosemary” nie straszy tym, co widzisz - tylko tym, co zaczynasz podejrzewać.
Ocena: 9/10
Horror psychologiczny - tak, czy nie? Lubisz sięgać po klasykę gatunku?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dziecko Rosemary” Iry Levin to książka z 1967 roku, a pomimo tego wciąż cieszy się popularnością. Może wpływ na to ma jej adaptacja filmowa wykonana przez Romana Polańskiego? A może chodzi o to, że to historia, która nie straszy wprost i właśnie dlatego działa tak dobrze? Bo tu nie chodzi o potwory...
Młode małżeństwo wprowadza się do luksusowego apartamentowca na Manhattanie. Wkrótce zaprzyjaźniają się z sąsiadami i przyszłość mieni się w kolorowych barwach. Jednak gdy Rosemary zachodzi w ciążę zmienia się zarówno zachowanie jej męża jak i bliskich sąsiadów. Kobietę zaczynają dręczyć diabelskie koszmary. Czy ona i jej dziecko są bezpieczni?
Absolutny klasyk jeśli chodzi o współczesny horror. Zaczyna się bardzo spokojnie, ale atmosfera gęstnieje ze strony na stronę, aby wybuchnąć w finale. Miałam lekki problem z językiem, jakim była napisana, nie mogłam złapać płynności w czytaniu, jednak całościowo uważam, że to świetna historia warta poznania. Chociażby dlatego, że na podstawie książki powstał kultowy i nagradzany film pod tym samym tytułem w reżyserii Romana Polańskiego, który na stałe wszedł do kanonu horrorów.
Bardzo dobra kreacja psychologiczna bohaterów, sporo niejasności i momentów, który autentycznie przyprawiały o ciarki na plecach. Oryginalne jak na tamte czasy spojrzenie na wcielenie zła. Mimo, że filmu bałam się dużo bardziej to tutaj też można poczuć grozę sytuacji. Polecam.
Dodatkowo powieść wydana jest w twardej okładce, bardzo estetycznej i będzie stanowiła nie lada gratkę dla książkoholików.
Młode małżeństwo wprowadza się do luksusowego apartamentowca na Manhattanie. Wkrótce zaprzyjaźniają się z sąsiadami i przyszłość mieni się w kolorowych barwach. Jednak gdy Rosemary zachodzi w ciążę zmienia się zarówno zachowanie jej męża jak i bliskich sąsiadów. Kobietę zaczynają dręczyć diabelskie koszmary. Czy ona i jej dziecko są bezpieczni?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutny klasyk jeśli...
Dziecko Rosemary” to prawdziwa klasyka literatury grozy, która nie traci na sile nawet po latach. Już od pierwszych stron wciąga czytelnika w duszną, niepokojącą atmosferę, stopniowo budując napięcie i poczucie narastającego zagrożenia. To powieść, która nie straszy tanimi chwytami, lecz działa subtelnie – poprzez sugestię, psychologię i mistrzowsko prowadzoną narrację.
Nowe wydanie od wydawnictwa Albatros to świetna okazja, by sięgnąć po tę historię na nowo lub odkryć ją po raz pierwszy. Estetyczna oprawa i dbałość o detale sprawiają, że książka prezentuje się bardzo dobrze na półce, ale przede wszystkim zachowuje wszystko to, co najważniejsze: klimat i ponadczasową treść.
Największą siłą powieści jest jej główna bohaterka, Rosemary, której historia budzi jednocześnie współczucie i niepokój. Autor doskonale pokazuje, jak cienka jest granica między rzeczywistością a paranoją, pozostawiając czytelnika w ciągłej niepewności. Czy to, co się dzieje, jest prawdą, czy jedynie wytworem jej wyobraźni?
„Dziecko Rosemary” to książka, która wciąga, niepokoi i zostaje w głowie na długo po przeczytaniu. Klasyka, która zasłużenie cieszy się tak dużym uznaniem i zdecydowanie warto mieć ją w swojej kolekcji, zwłaszcza w tym nowym, dopracowanym wydaniu.
Zło mieszka tuż za ścianą 😶🌫️.
Dziecko Rosemary” to prawdziwa klasyka literatury grozy, która nie traci na sile nawet po latach. Już od pierwszych stron wciąga czytelnika w duszną, niepokojącą atmosferę, stopniowo budując napięcie i poczucie narastającego zagrożenia. To powieść, która nie straszy tanimi chwytami, lecz działa subtelnie – poprzez sugestię, psychologię i mistrzowsko prowadzoną...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa sprawą wybitnego filmu Polańskiego niemal każdy słyszał o „Dziecku Rosemary”. Nie zmienia to tego, że z książkowym pierwowzorem zapoznał się raczej mało kto. Czy powieść Iry Levina ma do zaoferowania historię równie fascynującą, co głośna ekranizacja?
Gdy Rosemary otrzymuje telefon o zwolnionym mieszkaniu w Bramford, czuję się jak w siódmym niebie. Wymarzona okolica, przytulne mieszkanie, które może urządzić po swojemu oraz kącik mający stać się kiedyś pokojem dziecięcym. Przeprowadzka przebiega w najlepsze, choć ponura renoma budynku kładzie długi cień na szczęście małżeństwa. W dodatku ta okropna piwnica, która musiała być świadkiem okropnych zdarzeń! Prawdziwy koszmar zaczyna się jednak dopiero po tragicznej śmierci jednej z sąsiadek oraz zapoznaniu starszego małżeństwa mieszkającego tuż obok. Nad wyraz uprzejmi Castevetowie wręcz osaczają swą życzliwością i wścibstwem. Relacja wyłącznie się zacieśnia, kiedy kobieta zachodzi w ciążę. Wokół niej miejsce mają niepokojące wydarzenia, a lęk o losy nienarodzonego dziecka wyłącznie narasta… Komu można zaufać w równie patowej sytuacji?
Na wstępie warto zaznaczyć, że książka została naprawdę dobrze zekranizowana, więc treść w gruncie rzeczy jest dokładnie taka sama. Klimat przesiąknięty niepewnością, kompletne zagubienie głównej bohaterki, problemy, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Jasne, mnóstwo wykorzystanych tutaj motywów działa tylko za pierwszym razem i znajomość dalszych losów bohaterki nieco utrudnia wczucie się w opowieść. Jeśli jednak już się to uda, można się zatracić w tym sennym świecie pełnym niewiadomych. Naprawdę wiele daje również obrazowanie tego, co dzieje się w umyśle Rosemary, dzięki czemu jej obawy stają się niemal namacalne, w pełni zrozumiałe, a jednocześnie to, czego nie zauważa wyłącznie bardziej niepokoi. Człowiek niby wie, że w końcu cała ta fasada runie z hukiem, lecz kiedy oraz w jaki sposób – nie sposób przewidzieć. Gorzki finał wyłącznie potęguje te odczucia.
Choć warstwa fabularna dostarcza sporo satysfakcji, tak nie czuję się zadowolona ze stylistyki powieści. Autor bardzo sucho nakreśla wiele faktów. Mnóstwo tu opisów wnętrz, mebli, kolorów: bez wątpienia można świetnie wyobrazić sobie budynek, a zwłaszcza apartamenty 7E oraz 7A, w których miejsce ma większa część akcji. Nie wiem, czy ta szczegółowość była niezbędna, mnie nieco momentami nużyła. Gdy jednak już coś się dzieje, ta prostota i pozbawiona ozdobników obrazowość stylu autora silnie kontrastuje z przerażającymi wydarzeniami. Na pochwałę zasługują za to dialogi: fenomenalnie żywe, istotnie nakreślające charakter poszczególnych bohaterów. Właśnie w nich czai się najwięcej gęstej atmosfery, która nieustannie kąsa Rosemary.
Wydaje mi się, że to jeden z rzadkich przypadków, gdy ekranizacja wypada lepiej od samej powieści. Książkowe „Dziecko Rosemary” wciąż jest naprawdę dobrym tytułem – jednak Polański wniósł tę historię o poziom wyżej, nie opuszczając tak naprawdę żadnej istotnej treści. Warto przeczytać, szczególnie jeśli jakimś cudem nie widziało się adaptacji: 8/10.
Za sprawą wybitnego filmu Polańskiego niemal każdy słyszał o „Dziecku Rosemary”. Nie zmienia to tego, że z książkowym pierwowzorem zapoznał się raczej mało kto. Czy powieść Iry Levina ma do zaoferowania historię równie fascynującą, co głośna ekranizacja?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy Rosemary otrzymuje telefon o zwolnionym mieszkaniu w Bramford, czuję się jak w siódmym niebie. Wymarzona okolica,...
Klasyka broni się sama. Wszyscy widzieli, wszyscy czytali. A ja przeczytałem jeszcze raz. I mimo tego że od pierwszej lektury minęło ponad dwadzieścia lat to nic się nie zmieniło. Powolne układanie klocków, jeden na drugim. Nowy dom, nowi sąsiedzi, nowi obcy, nowi znajomi. Krok po kroku, klocek po klocku. Na plus i minus tej książki to to że tutaj się nic nie dzieje. Strony się ciągną, jedna za drugą, i ani się obejrzysz a juz jest koniec. I stoi czarna kołyska. I ciągle ten zapach tanyżu, który unosi się przez całą książkę. Czy to jest horror, nie wiem. Czy czuć że ktoś lub coś czai się za zasłoną w kącie pokoju? Cały czas. I tego właśnie jest pełno w tej książce, tej niepewności na granicy światła.
Klasyka broni się sama. Wszyscy widzieli, wszyscy czytali. A ja przeczytałem jeszcze raz. I mimo tego że od pierwszej lektury minęło ponad dwadzieścia lat to nic się nie zmieniło. Powolne układanie klocków, jeden na drugim. Nowy dom, nowi sąsiedzi, nowi obcy, nowi znajomi. Krok po kroku, klocek po klocku. Na plus i minus tej książki to to że tutaj się nic nie dzieje. Strony...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dziecko Rosemary” to klasyka, która wciąga od pierwszych stron. Levin buduje napięcie krok po kroku, pokazując zwykłe życie Rosemary, które powoli zamienia się w koszmar pełen tajemnic i grozy. Atmosfera jest gęsta i niepokojąca – każda decyzja bohaterki i każdy szczegół codzienności może kryć coś złowieszczego.
Największą siłą książki jest umiejętność mistrzowskiego balansowania między codziennością a horrorem – Levin sprawia, że czytelnik niemal czuje rosnące zagrożenie i napięcie psychologiczne. Język jest precyzyjny, a bohaterowie wyraziści i wiarygodni, co potęguje wrażenie realizmu.
Zgrzytu w zasadzie nie ma – dla mnie książka była wciągająca od początku do końca, a finał wstrząsający i perfekcyjnie zrealizowany.
Podsumowując: „Dziecko Rosemary” to thriller psychologiczny w najwyższej klasie – pełen napięcia, inteligentnej grozy i sugestywnej narracji, który pozostaje w pamięci długo po przeczytaniu.
„Dziecko Rosemary” to klasyka, która wciąga od pierwszych stron. Levin buduje napięcie krok po kroku, pokazując zwykłe życie Rosemary, które powoli zamienia się w koszmar pełen tajemnic i grozy. Atmosfera jest gęsta i niepokojąca – każda decyzja bohaterki i każdy szczegół codzienności może kryć coś złowieszczego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększą siłą książki jest umiejętność mistrzowskiego...