Opowieści starego antykwariusza

Okładka książki Opowieści starego antykwariusza autora Montague Rhodes James, 838906491X
Okładka książki Opowieści starego antykwariusza
Montague Rhodes James Wydawnictwo: C&T Crime & Thriller Seria: Biblioteka Grozy horror
246 str. 4 godz. 6 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Grozy
Tytuł oryginału:
Ghost Stories of an Antiquary
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1976-01-01
Liczba stron:
246
Czas czytania
4 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
838906491X
Tłumacz:
Robert P. Lipski, Janina Mroczkowska
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowieści starego antykwariusza w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Opowieści starego antykwariusza



książek na półce przeczytane 1713 napisanych opinii 713

Oceny książki Opowieści starego antykwariusza

Średnia ocen
6,8 / 10
334 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowieści starego antykwariusza

avatar
2122
1044

Na półkach: ,

Takie średnie to. Opowiadania są krótkie. Wszystkie trzymają podobny poziom.

Takie średnie to. Opowiadania są krótkie. Wszystkie trzymają podobny poziom.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
506
188

Na półkach:

Pełna treść recenzji wraz z niepublikowanymi wcześniej materiałami związanymi z Jamesem - tylko na blogu Milczenie Liter.

https://bit.ly/46k5TPZ

***
Jeśli ktoś lubi grzebać w archiwach i zaczytywać się w opowieściach niesamowitych, nie znajdzie chyba lepszej pozycji niż "Opowieści antykwariusza". To mistrzostwo formy, nienachalna erudycja, gra niedopowiedzeniami a także czystej wody talent. Nie tylko literacki, ale przede wszystkim talent do budzenia grozy i stopniowania napięcia.

Jest tu 15 opowiadań, z czego minimum 10 to rzeczy dobre/bardzo dobre. Jeden z lepszych zbiorów opowieści niesamowitych, jakie czytałem, a z całą pewnością jeden z najcenniejszych klejnotów w całym katalogu "Biblioteki grozy" wydawnictwa C&T.

Jamesowskie opowieści nie zestarzały się ani o jotę. To kunsztownie skonstruowane, nieoczywiste dziełka. Straszyły 100 lat temu, straszą nadal i nie wygląda na to, żeby miało im się to znudzić.

Pełna treść recenzji wraz z niepublikowanymi wcześniej materiałami związanymi z Jamesem - tylko na blogu Milczenie Liter.

https://bit.ly/46k5TPZ

***
Jeśli ktoś lubi grzebać w archiwach i zaczytywać się w opowieściach niesamowitych, nie znajdzie chyba lepszej pozycji niż "Opowieści antykwariusza". To mistrzostwo formy, nienachalna erudycja, gra niedopowiedzeniami a także...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
96
96

Na półkach:

Super zbiór opowiadań. Moim zdaniem świetny start dla kogoś kto zaczyna ze starą literaturą grozy. Bardzo podoba mi się to, że tematycznie opowiadania są naprawdę różne.

Super zbiór opowiadań. Moim zdaniem świetny start dla kogoś kto zaczyna ze starą literaturą grozy. Bardzo podoba mi się to, że tematycznie opowiadania są naprawdę różne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

984 użytkowników ma tytuł Opowieści starego antykwariusza na półkach głównych
  • 529
  • 444
  • 11
227 użytkowników ma tytuł Opowieści starego antykwariusza na półkach dodatkowych
  • 168
  • 20
  • 16
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Opowieści starego antykwariusza

Inne książki autora

Okładka książki Ghost Stories Algernon Blackwood, Amelia Edwards, Stephen Fry, Washington Irving, Montague Rhodes James, Edgar Allan Poe, Charlotte Riddell, Robert Louis Stevenson, Bram Stoker
Ocena 6,0
Ghost Stories Algernon Blackwood, Amelia Edwards, Stephen Fry, Washington Irving, Montague Rhodes James, Edgar Allan Poe, Charlotte Riddell, Robert Louis Stevenson, Bram Stoker
Okładka książki Opowieści niesamowite z języka angielskiego Edward Frederick Benson, Ambrose Bierce, Algernon Blackwood, Robert W. Chambers, Charles Dickens, Nathaniel Hawthorne, W.W. Jacobs, Henry James, Montague Rhodes James, Joseph Sheridan Le Fanu, H.P. Lovecraft, Arthur Machen, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, John William Polidori, Walter de la Mare
Ocena 7,7
Opowieści niesamowite z języka angielskiego Edward Frederick Benson, Ambrose Bierce, Algernon Blackwood, Robert W. Chambers, Charles Dickens, Nathaniel Hawthorne, W.W. Jacobs, Henry James, Montague Rhodes James, Joseph Sheridan Le Fanu, H.P. Lovecraft, Arthur Machen, Charlotte Perkins Gilman, Edgar Allan Poe, John William Polidori, Walter de la Mare
Okładka książki Wigilia pełna duchów. Zbiór opowiadań grozy Emily Arnold, G. B. Burgin, Francis Marion Crawford, Arthur Conan Doyle, Elizabeth Gaskell, Andrew Haggard, Montague Rhodes James, Charlotte Riddell, Isabella F. Romer, Edith Wharton
Ocena 6,8
Wigilia pełna duchów. Zbiór opowiadań grozy Emily Arnold, G. B. Burgin, Francis Marion Crawford, Arthur Conan Doyle, Elizabeth Gaskell, Andrew Haggard, Montague Rhodes James, Charlotte Riddell, Isabella F. Romer, Edith Wharton
Okładka książki Classic Ghost Stories Edward Frederick Benson, Mary Elizabeth Braddon, Francis Marion Crawford, Charles Dickens, Arthur Conan Doyle, Elizabeth Gaskell, Lafcadio Hearn, O. Henry, Henry James, Montague Rhodes James, Rudyard Kipling, Perceval Landon, Joseph Sheridan Le Fanu, Edith Nesbit, Margaret Oliphant, Arthur Quiller-Couch, Catherine Wells, Herbert George Wells, Edith Wharton
Ocena 8,4
Classic Ghost Stories Edward Frederick Benson, Mary Elizabeth Braddon, Francis Marion Crawford, Charles Dickens, Arthur Conan Doyle, Elizabeth Gaskell, Lafcadio Hearn, O. Henry, Henry James, Montague Rhodes James, Rudyard Kipling, Perceval Landon, Joseph Sheridan Le Fanu, Edith Nesbit, Margaret Oliphant, Arthur Quiller-Couch, Catherine Wells, Herbert George Wells, Edith Wharton
Okładka książki Ghost Stories of an Antiquary Vol.1 Aneke, Kit Buss, Montague Rhodes James, Fouad Mehzer, Leah Moore, John Reppion, Alisdair Wood
Ocena 6,0
Ghost Stories of an Antiquary Vol.1 Aneke, Kit Buss, Montague Rhodes James, Fouad Mehzer, Leah Moore, John Reppion, Alisdair Wood
Okładka książki Tales from the Dead of Night: Thirteen Classic Ghost Stories Edward Frederick Benson, Marjorie Bowen, L.P. Hartley, William Fryer Harvey, W.W. Jacobs, Montague Rhodes James, Chico Kidd, Rudyard Kipling, Edith Nesbit, Ruth Rendell, Saki, Hugh Walpole, Edith Wharton
Ocena 0,0
Tales from the Dead of Night: Thirteen Classic Ghost Stories Edward Frederick Benson, Marjorie Bowen, L.P. Hartley, William Fryer Harvey, W.W. Jacobs, Montague Rhodes James, Chico Kidd, Rudyard Kipling, Edith Nesbit, Ruth Rendell, Saki, Hugh Walpole, Edith Wharton
Montague Rhodes James
Montague Rhodes James
Angielski pisarz specjalizujący się w literaturze grozy. Jego opowieści o duchach uznawane są za jedne z najlepszych w swoim gatunku. Jego ojciec Herbert James był anglikańskim duchownym, zaś jego matka, Mary Emily (z domu Horton),była córką oficera marynarki. Studiował mediewistykę w Cambridge, gdzie później pracował i publikował prace z zakresu historii średniowiecznej i biblistyki (m.in. opracował katalog rękopisów w bibliotekach collegów w Cambridge oraz przetłumaczył na angielski i wydał apokryfy Nowego Testamentu). Twórczość literacka była inspiracją dla wielu pisarzy m.in. H.P.Lovecrafta.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

H.P. Lovecraft. Biografia S.T. Joshi
H.P. Lovecraft. Biografia
S.T. Joshi
Epicki moloch o jednym z bardziej charakterystycznych autorów opowieści grozy. Książka mega szczegółowa, drobiazgowa z masą przytoczonych autorów i utworów co stanowi wartość samą w sobie. Oczko mniej do oceny za brak indeksu osób i książek, bo co jak co, ale ta pozycja powinna to mieć obowiązkowo. Problem jest taki, że nie wiadomo trochę dla kogo to pozycja. Kogoś kto dopiero wdraża się w twórczość Lovecrafta wynudzi ogrom szczegółów, często zwyczajnie niepotrzebnych. A ktoś kto już autora zna i lubi naraża swoją sympatię, bo co tu dużo mówić, nie był za fajną osobą. Oczywiście jako pisarz to świetny autor, mentor dla wielu twórców i zawsze pomocny kolega. Jako osoba prywatna to prymitywny rasista, świnia, buc, antysemita, hipokryta, lepiej traktujący kumpli niż własną żonę, a przez swoje zadufanie w pełni odpowiedzialny za swoją śmierć. Momentami naprawdę ciężko go lubić. Pozycja jest ogromna. Ponad 1100 stron właściwego tekstu, ponad 50 stron przypisów, na które składa się niecałe 1600 wpisów i 15 stron samej bibliografii. Joshi dokonał tytanicznego wysiłku zbierając to wszystko, analizując i lepiąc w spójną całość. Do tego stara się być w miarę obiektywny, nie usprawiedliwia poglądów Howarda, bardziej przybliża ich możliwą genezę. Joshi pokusił się nie tylko na przedstawienie życia HPL, ale też analizę nie tylko jego dzieł, ale też inspiracje określonych okresów twórczości. Brakuje trochę jakiś ilustracji, bo często wspomina o jakichś miejscach czy szkicach Lovecrafta. Brakowało mi też czegoś większego o słowotwórstwie i niechęci do owoców morza. Książkę zdecydowanie polecam, ale przed lekturą trzeba się pogodzić z pewnymi faktami. Aha, i sprawa ze sławnym kotem. To akurat jest żaden argument na rasizm Lovecrafta, a przytaczany jest często jako koronny dowód.
Alos - awatar Alos
ocenił na91 rok temu
Wyspa Itongo Stefan Grabiński
Wyspa Itongo
Stefan Grabiński
„Otóż powinieneś wiedzieć, że wyspa Itongo jest jednym z tych rzadkich, ukrytych przed okiem zwyczajnych ludzi zakątków, w których gromadzą się i przechowują ślady zamierzchłych wieków ludzkości. Takich miejsc rozrzuconych po ziemi jest niewiele; może dwa, trzy najwyżej. Jednym z nich jest kraina Itongo.” “I tak na rubieży lęku przed nieznanym i pożądania, między krasnotą życia a omroczą „tamtego brzegu” oddała mu się. Mgła szału przesłoniła im oczy i odgrodziła purpurową kotarą od złych dziwów domu.” „W naiwnej, dziecięcej niewiedzy spełniali wolę ciemnych przeznaczeń, które sprowadziły ich oboje do tej dziwnej izby na godzinę miłosnego aktu. W ekstazie upojenia nie widzieli widmowych twarzy, które nachylały się nad nimi z enigmatycznym uśmiechem masek i śledziły miłosną ich sprawę, nie słyszeli wkoło siebie tajemniczych głosów i szeptów.” Ówcześni Grabińskiego nie docenili jego powieści przypisując im mniejszą wartość artystyczną, jednak myślę, że jak w przypadku wielu innych wizjonerów, musiało minąć sporo czasu nim czytelnicy, spojrzeli łaskawszym okiem również i na tą formę przekazu. Opowiadania Stefana bez wątpienia stanowiły istotę jego twórczości, słusznie chwaląc go za wyobraźnię czy niebanalne podejście do nadnaturalności, jednak będąc ponownie po lekturze „Cienia Bafometa” i dzisiejszym poznaniu „Wyspy Itongo” wcale nie uważam, żeby dłuższa forma mu nie służyła lub jakościowo mocniej odstawała od jego twórczości. Dlaczego? Ponieważ wbrew obiegowej opinii prezentowana wyspa to nie przygodówka z nutką grozy, a opowieść o duchach, wypełniona przez zjawy i w końcu w całości prowadzona przez obce nam siły, dla których jesteśmy tylko marionetkami. Patrząc oczami zwykłych ludzi „Wyspa Itongo” to historia Jana Gniewosza, młodego medium, który w wyniku nieoczekiwanego splotu wydarzeń trafia na tytułową wyspę, lecz kiedy wybiegniemy poza nasze postrzeganie, nagle zrozumiemy, że to nigdy nie mogła być historia przygodowa, a opowieść duchów, które są tuż obok ingerując w śmiertelnych. Prezentowana dziś wyspa jest ściśle powiązana ze strefą ducha, a jednocześnie przedstawia zderzenie dwóch odmiennych kultur, przy okazji wyśmiewając agresywne zapędy kolonialne Europy minionych wieków. Jan Gniewosz, dziecko duchów, medium mimo woli, trafiając na wyspę jest początkowo mocno zdołowany wydarzeniami ostatnich miesięcy, jednak dość szybko wchodzi w konkwistadorskie buty wierząc, że sam jeden może zmienić odwieczny porządek rzeczy, naginając wolę rzekomych poddanych traktujących go jak kochanka Bogów. Pytanie jednak czy ci, którzy nadali mu władzę, zgodzą się z jego śmiałymi planami. Wydarzenia na wyspie są niezaprzeczalnym rdzeniem książki, jednak szponiaste ręce duchów nie zatrzymały się jedynie na tym skrawku, skutecznie mieszając w przestrzeni i w czasie. Akcja „Wyspy Itongo” zaczyna się w opuszczonym nawiedzonym domu będącym miejscem poczęcia Jana, opisuje kolejne lata jego życia zaczynając od momentu zbudzenia daru, aż po jego „szkolenie” ostatecznie dochodząc do momentu przełomowego, czyli znalezienia się na wyspie. W książce jak już wspomniałem królują duchy i zjawy, jednak sama opowieść ma dwa wyraźne etapy, które różnią się zarówno stylem, jak i przebiegiem. Zimna i znana Europa kontra dziki i nieokiełznany raj na końcu świata. Podobały mi się motywacje Jana i jego ukryte motywy, lecz jeszcze bardziej przemawiał do mnie motyw miłości, również tej cielesnej. Cenię Grabińskiego za jego nadnaturalność, imponują mi zjawy z jego głowy, jednak nie ukrywam, że lubię jak opisuje relacje damsko-męskie, zwykłe zwierzęce potrzeby i chemię jaką łączą się zakochani. Brzmi to wszystko wyjątkowo naturalnie i jeszcze mocniej porusza, gdy dochodzi do zazwyczaj trudnego tematu danej historii. Nie powiem jednak jak się tu to potoczy. I tak zbyt dużo zdradzam w swoim tekście. Pamiętajcie. Nie przekreślajcie dłuższej formy Grabińskiego. Tam też znajdziecie przyjemną grozę i dawkę fantastyki.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na87 miesięcy temu
Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze Edgar Allan Poe
Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze
Edgar Allan Poe
W ciszy opuszczonej kaplicy, gdzie księżyc wpełza srebrnymi palcami przez witraże popękane jak stare kości, a powietrze ciężkie jest od zapachu wilgotnej ziemi i topniejącego wosku, spoczywał tom, który zdawał się pulsować własnym, nienaturalnym rytmem. „Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze” Edgara Allana Poe. Trzydzieści siedem opowieści, niczym trzydzieści siedem czarnych róż na grobie ludzkości. Już sam tytuł brzmi jak zaklęcie wypowiedziane o północy nad otwartym grobem. A gdy na stronach pojawiają się ilustracje Harry’ego Clarke’a – te upiornie piękne, secesyjne koszmary, w których cienie mają oczy, a kobiece twarze rozpływają się w eterze – rozumiesz, że nie czytasz książki. Wchodzisz do mauzoleum, w którym Poe jest kapłanem, a my – ofiarą dobrowolną. W tej edycji Poe powraca w całym swoim mrocznym splendorze. Klasyczne, staropolskie przekłady oddają patos i ciężką, aksamitną gęstość jego prozy, przez co niektóre teksty czyta się jak zaklęcia – wolno, z namaszczeniem, niemal boleśnie. „Ligeja”, „Morella”, „Eleonora” – te miłosne nekromancje, w których miłość jest tak silna, że sama śmierć musi ustąpić, a potem wrócić, jeszcze bardziej spragniona. Kobiety tu nie umierają. One tylko zmieniają mieszkanie. I zawsze wracają. Potem przychodzi „Tortura sumienia i rozkosz zemsty”. „Beczka Amontillado”, „Czarny kot”, „Serce – oskarżycielem”. Tu już nie ma romantyzmu. Jest tylko lepki, duszący strach płynący z wnętrza czaszki. Poe rozcina człowieka jak skalpelem i pokazuje, że najstraszniejsze lochy nie są zbudowane z kamienia, lecz z winy i obsesji. A gdy dochodzimy do „Zagłady domu Usherów”, „Maski Śmierci Szkarłatnej” czy „Studni i Wahadła” – czujemy, jak ściany rzeczywistości zaczynają się zaciskać. Śmierć jest tu nie tyle wydarzeniem, co starym, wytwornym gościem, który zawsze przybywa punktualnie, w czerwonej masce lub z wahadłem. Szczególne miejsce zajmuje „Rozmowa Monosa z Uną” – tekst tak filozoficzny i oniryczny, że czyta się go jak list zza grobu. Dwoje zmarłych kochanków rozmawia o tym, co minęło. Zimno, pięknie, boleśnie. Nie wszystko jest równie hipnotyczne. Niektóre przygody i dłuższe meandry (zwłaszcza „Opowieść Artura Gordona Pyma”) mogą chwilami nużyć, jakby autor zbyt długo błądził w mgle. Lecz nawet wtedy czujemy, że to nie wada, a cecha. Poe nie zawsze chce nas bawić. Czasem chce nas zmęczyć, żebyś w końcu poddali się mrokowi. A ilustracje Clarke’a… Ach. One nie ozdabiają tekstu. One go infekują. Każda z nich to małe dzieło gotyckiej sztuki, w którym linie tańczą jak dym z kadzidła. To nie jest zbiór opowiadań. To jest katakumba literatury, w której każdy korytarz prowadzi albo do miłości tak wielkiej, że zabija, albo do zbrodni tak doskonałej, że sama siebie zdradza. Jeśli macie odwagę zejść do tego piwnicznego świata – otwócie książkę! Ale pamiętajcie: niektóre drzwi, raz otwarte, nigdy już nie dają się zamknąć na dobre… Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @wydawnuctwo_vesper (współpraca reklamowa) 🩷.
burgundowezycie - awatar burgundowezycie
ocenił na82 dni temu
Koszmary H.P. Lovecraft
Koszmary
H.P. Lovecraft Hazel Heald
Drugi przeczytany przeze mnie tom od wydawnictwa C&T opowiadań, które Lovecraft poprawiał i przepisywał na zamówienie. Tym razem inicjatorem była Hazel Heald. Opowiadań jest pięć, czyli więcej niż tych we współpracy z Zealią Bishop, ale są krótsze i cały tomik jest chudszy (140 stron). Również tym razem brak jakiegokolwiek komentarza ze strony wydawcy nt. okoliczności powstawania utworów i ich treści. Aczkolwiek otrzymujemy czarno-białe ilustracje. "Człowiek z kamienia" to opowieść o ludziach zamienionych w kamienne posągi przez zazdrosnego Szalonego Dana, czarownika z niderlandzkiego rodu Von Kauranów. Jest ok. Lepiej wypada "Horror w muzeum". Pewien odkrywca i artysta prezentuje w swoim muzeum woskowe figury istot strasznych i niespotykanych, lecz wyglądających jak prawdziwe. Zdradza, że wydobył z cyklopowych ruin na dalekiej, mroźnej północy pradawną istotę, Rhan-Tegota, którego obudził ofiarami. Jednak słuchacz nie daje wiary tej historii i decyduje się spędzić w muzeum samotnie noc udowadniając tym samym swój brak obaw. Lovecraft umiejętnie zwodzi tu twistami fabularnymi i dodaje sporo z mitologii Cthulhu. Zabierając się za "Skrzydlatą śmierć" spodziewałem się czegoś o potworze typu Cthulhu, rozpościerającym skrzydła, by siać z góry zniszczenie. Tymczasem chodzi o... muchy. Pewien entomolog pragnie dokonać zemsty na koledze po fachu wysyłając mu nieznany gatunek much roznoszących śmiertelną chorobę. Opowiadanie wyszło nawet nieźle. "Z bezmiaru eonów" to z kolei opowieść o mumii. Nikt nie może rozgryźć skąd pochodzi, aczkolwiek zakazane dzieła, jak Czarna Księga, sugerują kustoszowi muzeum związek mumii z zatopionym kontynentem Mu. Tam eony temu niejaki T'yog postanowił stawić czoła potwornemu Ghatanothoi, przemieniającemu ludzi w kamienie. Legenda znana jest wśród pewnych sekt na całym świecie i może nieść niebezpieczne konsekwencje dla osób mających styczność z mumią. Znów udane opowiadanie z mnóstwem odniesień do lovecraftowskiej mitologii. Na koniec "Koszmar na cmentarzu" - opowiadanie już bardziej klasyczne, o pochowanych mężczyznach, u których błędnie rozpoznano zgon. Najsłabsze z całego zbioru. W tomiku Lovecrafta i Heald nie ma fajerwerków, nie ma utworów mogących się zaliczać do najlepszych w karierze samotnika z Providence. Poruszane motywy są bardziej typowe dla ówczesnej literatury grozy. Heald wyraźnie poruszały muzea i afrykańskie kulty. Lovecraft, za wyjątkiem ostatniego opowiadania, doprawił wszystko mocno swoją mitologią dostarczając jej miłośnikom wielu smaczków. Takie 6,5/10.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na62 miesiące temu
Opowieści niesamowite z języka niemieckiego Johann Wolfgang Goethe
Opowieści niesamowite z języka niemieckiego
Johann Wolfgang Goethe Gustav Meyrink Thomas Mann E.T.A. Hoffmann Henryk Mann Ludwig Bechstein Ludwig Tieck Hanns Heinz Ewers Friedrich Gerstäcker Heinrich von Kleist Karl Hans Strobl Joseph von Eichendorff Wilhelm Hauff Theodor Storm Jeremias Gotthelf Paul Heyse Friedrich de la Motte Fouqué Dauthendey Max Oskar A.H. Schmitz Georg von Schlieben Paul Ernst Paul Rohrer
Niezależnie od mojej osobistej oceny, książki z serii „opowieści niesamowite” wyróżniają się dobrą jakością. Wybór opowiadań, tłumaczenie i budowa książki – to wszystko zostało przygotowane z wielką dbałością i poszanowaniem dla czytelnika. Nie inaczej przedstawia się sprawa z „Opowieściami niesamowitymi z języka niemieckiego”. Nie tylko nazwiska autorów są różnorodne, ale także tematyka samych opowiadań. Mściwe zjawy, wątki metafizyczne, abstrakcyjne sytuacje, szaleństwo w różnej postaci, szczypta humoru, pakty z diabłem są tylko małym ułamkiem tego, co czytelnika czeka. Wiele tych niesamowitości powstało właśnie w Niemczech, a te z kolei miały duży wpływ na twórców zagranicznych. Literatura niemiecka kojarzy mi się najbardziej z zakurzonymi klasykami, choć trzeba przyznać, że niektóre opowiadania wydają się mieć zaskakująco nowoczesny klimat. Obok znanych tytułów zaprezentowano także te, które zadebiutowały translatorsko w tej książce. Stwarza to doskonałą okazję do przybliżenia twórczości danego autora. Ma to swoje zalety, ale też wady. Przypomina mi to trochę testowanie próbek zapachowych od perfum, których z dużym prawdopodobieństwem nigdy nie dostanę w postaci butelkowej. Szkoda, ale ci, którzy zadowolą się tymi wybranymi opowiadaniami, znajdą się w dogodniejszej sytuacji. Oczywiście nie należy też zapomnieć o wspaniałym wstępie germanisty Gerarda Koselleka i zapierającej dech w piersiach analizie Macieja Płazy. Panowie wykazali się nie tylko znakomitą wiedzą na temat wybranych utworów, ale także świetną orientacją w omawianym przedziale czasowym.
Ann-chan - awatar Ann-chan
ocenił na71 rok temu
Cień Bafometa Stefan Grabiński
Cień Bafometa
Stefan Grabiński
“Laudetur, laudetur! Maledicatur autem Satanas, creatura Gehennae (łac.) - Zelżony zaś niech będzie szatan, nędzny pomiot piekła.” „Niebezpiecznie jest mieszkać w przestrzeni wypełnionej po brzegi ludzką myślą.” „Wywabiony z zaułków, wywołany z głuchych ostępów diabeł zdawał mścić się za przerywanie mu wiekowej drzemki i rozpuścił z pasją swe wściekłe zagony.” „Umbra benedicentis Maledictus adumbratur. (łac.) - Cień (ręki) błogosławiącego rysuje (postać, kontur) Przeklętego.” „Cień Bafometa” padł na moją twarz, zachęcając do ponownej lektury powieści Grabińskiego. Wprawdzie nie minęło dużo czasu odkąd czytałem wersję z wydawnictwa C&T jednak zwyczajnie nie mogłem przejść obojętnie obok prezentowanego wydania z IX, stanowiącego kolejny tom zwartej serii dzieł zebranych autora. Prezentowana powieść to efekt i następstwo starcia ideowego dwóch odmiennych żywiołowych dusz, będąca przykładem historii, którą śmiało można opisać słowami „śmierć to dopiero początek” oraz „uważaj czego sobie życzysz”. Narrator - artysta Tadeusz Pomian, stający w obliczu śmierci swojego zaciekłego przeciwnika Kazimierza Pradery, dostaje dokładnie to, o czym skrycie marzył od lat, jednak szybko zrozumie, że nagła i nieoczekiwana śmierć jego nemesis niczego nie skończyła, a zamiast tego rozpoczęła wir wydarzeń, w który zostanie wciągnięty Pomian. Historia zaczynająca się od dość niecodziennego akcentu, mianowicie spisywania testamentu oraz przygotowań do pojedynku honorowego obu Panów, trwale została naznaczona przez pocałunek śmierci, która już do ostatniej strony będzie towarzyszyła Tadeuszowi. W każdym kolejnym kroku, w zakamarku miasta, podczas codziennych czynności - cień snuje się tuż za jego plecami, odliczając kolejne minuty do nieuchronnego fatum. Pisząc o powieści Grabińskiego, warto się skupić na ideologicznej walce Panów Pomiana i Pradery, a także gorącej nienawiści, która wyrosła między nimi niczym mur. Podczas trwania narracji minister Kazimierz Pradera był już martwy, jednak nie przeszkodziło to autorowi, by w niesamowicie sugestywny sposób oddać ich walkę, kontrasty, odmienne żywioły a także nienawiść, przebijającej się przez śmierć i naszą rzeczywistość. Pomian, artysta z krwi i kości, wrażliwy na świat zewnętrzny nieświadomie reprezentował tu siły, które znacznie wybiegają poza nasze pojmowanie. Na osobną uwagę zasługuje postać żony Kazimierza Pradery, piękna temme fatale, która pojawia się w życiu Tadeusza, z niejasno określonymi zadaniami i w atmosferze nieoczekiwania. Amelia, bo tak na imię ma owa gwiazda z nieba, niesie za sobą początkowo dobrze ukryty erotyzm powieści, wulgarność połączoną z delikatnością pięknego kwiatu, ostatecznie reprezentując wewnętrzne rozdarcie, które przypieczętowało jej losy. Nie będę wam mówił o co dokładnie mi chodzi, ale myślę, że tak jak ja, będziecie zafascynowani ich dynamiczną relacją. „Cień Bafometa” to połączenie grozy, kryminału i dramatu psychologicznego, więc zakładam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, odbierając powieść na swój indywidualny sposób. Mniej intensywna niż opowiadania Grabińskiego, zawieszona pomiędzy rzeczywistością a międzywojennym snem, w dalszym ciągu może was zaintrygować i ostatecznie zachwycić. Polecam. Grabiński to mistrz grozy, który robi wrażenie nawet dziś. Gwarantuje że nie znajdziecie piękniejszego wydania niż prezentowana seria z Wydawnictwo IX. p.s. Przez całą powieść mówi się o Bafomecie. Gdzie on jest? Ciężko powiedzieć. Trzeba przeczytać.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na97 miesięcy temu

Cytaty z książki Opowieści starego antykwariusza

Więcej
Montague Rhodes James Opowieści starego antykwariusza Zobacz więcej
Więcej