Kup Byłem samotny i szczęśliwy w ulubionej księgarnii
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Piękne, subtelne, naznaczone dużą delikatniścią narracyjną opowiadania o Gdańsku i życiu minionym, o świecie który się rozmywa i trwa gdzieś tylko w zakamarkach pamięci.
Huelle w tym zbiorze próbuje pogodzić się ze swoją tożsamością i odnaleźć w świecie, który ją zgubił. Ciężki powojenny czas dla Gdańszczan ze względu na historię miasta był jakimś szczególnym wewnętrznym rozdarciem w tej kwestii. Niemcy, którzy miasta nie opuścili (bo byli tam przed wojną) byli jak pomniki zbrodni i dla mieszkańców także wewnętrzną walka z własnym człowieczeństwem w jednym.
W tym świecie dorasta Huelle, w świecie duchowego i emocjonalnego rozdarcia, w tym świecie doświadcza czym jest miłość, czym jest duma i jak to jest gdy coś znika za plecami by nie wrócić.
Nie ma tu spektakularnych historii, nie wzruszycie się do łez, ale można tu odnaleźć cząstkę siebie i chwilę refleksji nad ludzkim losem, okrutnym jak cięcie nożem bez puenty jak w opowiadaniu "Pierwsza miłość" i banalnym, ale potrafiącym rzucić garść słodyczy yym, którzy po nią sięgną - jak w opowiadaniu "Gute Luisa"...
Huelle mówi nam, że tyle to życie jest warte ile słodyczy zobaczymy w jego trudzie i ma rację.
E book
Piękne, subtelne, naznaczone dużą delikatniścią narracyjną opowiadania o Gdańsku i życiu minionym, o świecie który się rozmywa i trwa gdzieś tylko w zakamarkach pamięci.
Huelle w tym zbiorze próbuje pogodzić się ze swoją tożsamością i odnaleźć w świecie, który ją zgubił. Ciężki powojenny czas dla Gdańszczan ze względu na historię miasta był jakimś szczególnym...
O tym, że Huelle to mistrz „kinderszenen” wiedziałem od 30 z górą lat od lektury „Weisera Dawidka" (jednak najlepszej do dziś jego książki),a te nostalgiczno-empatyczne opowiadania tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziły.
Wspólną ich cechą jest niepowtarzalna atmosfera dawnego Gdańska, filtrowana przez świadomość młodego chłopaka, po swojemu odkrywającego i przeżywającego tajemnice niegdyś hanzeatyckiego, a przed wojną niestety hitlerowskiego miasta, a zarazem jednak fascynującego swymi pozostałościami.
Ten mały „realizm magiczny” dotyczy także ludzi, którzy – jak zawsze i wszędzie - bywali rożni. Kilkoro z nich, zupełnie fascynujących, tu poznajemy.
To np. mocno starsza pani Greta, przekazująca młodemu narratorowi swą miłość do muzyki klasycznej. Zupełnie genialna młoda Gute Luisa, jakby żywcem przeniesiona Pippi Långstrump. Barba - poszukiwacz bursztynu i chyba największy z tej galerii oryginałów Huellego.
Ale jeszcze i wspaniały dziadek narratora przylatujący z kłopotami na dawne gdańskie lotnisko. Jeszcze ciekawszy kuzyn Lucjan, erudyta i zawzięty wróg komunistów. Tragiczny motocyklista Dżez. Z nich wszystkich bije dziwne, łagodnie nostalgiczne światło lat 60. i 70., z odwołaniami do przedwojennego Gdańska, jednego z fenomenów dawnej Europy, jak Triest, Lwów, Wiedeń…
Wartość tych wspaniałych opowiadań podnosi w moim przypadku nie tylko fakt, żem tylko o parę lat młodszy od Autora. Co roku bowiem w latach 70. przyjeżdżałem z babcią do Sopotu czy Gdańska na dłuuuugie tu wczasy .
Po bezbarwnej niestety Warszawie był to jakże kolorowy, wręcz egzotyczny świat. Dobrze pamiętam realia tu opisane, włącznie np. z lotniskiem na Zaspie świetnie widocznym z pociągu, z błękitnym pasem morza za nim. Do dziś czuję ten smutek, gdy któregoś roku na jego miejscu wyrósł najdłuższy, przykładnie ohydny, blok w Polsce (gdzie nb. kiedyś mieszkał Wałęsa). I jeszcze te krany w łazienkach z „kalte” i "warme” w mieszkaniach wynajmowanych od ludzi (żaden to był Airbnb, na szczęście),ta wymyślna architektura, „Opera Leśna”, Grand Hotel, cisza Oliwy, plaża na Stogach, ta atmosfera – dla mnie było to niczym odkrycie zatopionej Atlantydy…
W tym sensie ówczesny Gdańsk jest w dużej mierze także i ”moim” miejscem. Tym większa rozkosz czytać te opowiadania, emanujące pełną empatii miłością do ludzi, świata i miasta, którego już nie ma….A bywałem tam, może nie samotny, ale na pewno szczęśliwy - jak to chłonące nowy świat dziecko.
O tym, że Huelle to mistrz „kinderszenen” wiedziałem od 30 z górą lat od lektury „Weisera Dawidka" (jednak najlepszej do dziś jego książki),a te nostalgiczno-empatyczne opowiadania tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziły.
Wspólną ich cechą jest niepowtarzalna atmosfera dawnego Gdańska, filtrowana przez świadomość młodego chłopaka, po swojemu odkrywającego i...
Czytalam dawno, ale są takie książki, których smak pamiętamy na lata. Nie zostały w pamięci konkretne historie, ale sam sposób opowiadania, malowania świata, czułość jaką wyczuwało się przy opisywaniu Gdańska swojego dzieciństwa. Książka dającą bogate przeżycia.
Czytalam dawno, ale są takie książki, których smak pamiętamy na lata. Nie zostały w pamięci konkretne historie, ale sam sposób opowiadania, malowania świata, czułość jaką wyczuwało się przy opisywaniu Gdańska swojego dzieciństwa. Książka dającą bogate przeżycia.
ta książka całkowicie mnie oczarowała. Tragiczna przeszłość 2giej Wojny i przymusowych wysiedleń, socjalistyczna i toporna teraźniejszość, widziane oczami dziecka, nabierają magii i barwności, jakie trudno czasem dostrzec w szarej codzienności. hymn na cześć Wolnego Miasta i jego mieszkańców, szczególnie tych z przeszłości, którzy musieli opuścić to miejsce, albo pozostali, zredukowani to podrzędnej egzystencji. Opowiadania skupiają się na tym co ludzi łączy raczej niż na tym co ich dzieli.
ta książka całkowicie mnie oczarowała. Tragiczna przeszłość 2giej Wojny i przymusowych wysiedleń, socjalistyczna i toporna teraźniejszość, widziane oczami dziecka, nabierają magii i barwności, jakie trudno czasem dostrzec w szarej codzienności. hymn na cześć Wolnego Miasta i jego mieszkańców, szczególnie tych z przeszłości, którzy musieli opuścić to miejsce, albo pozostali,...
Nowy, stary wybór, bo część była drukowana w poprzednich zbiorkach. A więc, i zarzuty podobne. Ponuractwo, nadęta powaga powodująca u mnie znudzenie i senność. Na dłuższy czas biorę rozwód z jego twórczością.
Nowy, stary wybór, bo część była drukowana w poprzednich zbiorkach. A więc, i zarzuty podobne. Ponuractwo, nadęta powaga powodująca u mnie znudzenie i senność. Na dłuższy czas biorę rozwód z jego twórczością.
„Byłem samotny i szczęśliwy” to zbiór opowiadań Pawła Huelle uknuty z wcześniejszych wydań które, teraz już wiem, że pechowo dla mnie, nie trafiły w moje ręce. Zanurzyłam się w świat powojennego Gdańska z wyraźną niechęcią i złorzeczeniem na ustach, skierowanym przeciwko wszystkim polskim pisarzom urodzonym przed 1950 rokiem. Jakże miło się rozczarowałam! Opowiadania reprezentują ukochany przeze mnie realizm magiczny, tak pomijany przez polską literaturę. A skoro Gdańsk i powojnie, mój mózg od razu zaczął bić na alarm – pamiętasz „Blaszany bębenek”? Pamiętasz tę mękę? Pamiętałam i z trwogą przerzucałam kolejne strony. Trwoga szybko ustąpiła na rzecz zachwytu, oniryczny nurt prozy Huellego porwał mnie, zupełnie bezbronną wobec jego magii i powiódł Motławą przez Trójmiasto, ukazując moim oczom niezwykłe historie, opisane w sposób zapierający dech w piersiach. W większości opowiadań występuje niedorosły bohater, w jednym mężczyzna wracający myślą do chwil swej młodości, jakby autor szukał usprawiedliwienia dla takiej wizji świata, gdzie niezwykłe i nieprawdopodobne funkcjonuje na równi z powszednim i opatrzonym. Wspomnienia i sny łączą się niezauważalnie z nurtem Wielkiej Historii, przekuwając ją na literaturę prawie mimochodem. Bezkształtne tłumy nasycają się wyrazistymi bohaterami, bezimienne miejsca stroją się w suknie miejskich legend. Rzeczywistość przestaje być anonimowa i zastana, zmieniając się w bliską, plastyczną masę, miękko układającą się w dłoniach, jak ciasto na pierogi, lepione z babcią. Huelle zdradza nam tajemnice, pulsujące gdzieś na zrębie realnego świata i jego literackiego odpowiednika, mistrzowsko między nimi oscylując i raz za razem puszczając do czytelnika oko, nalewając kielicha i zapraszając do dalszego zanurzania się w opowiadanych historiach. Co czytelnik czyni z niewątpliwą przyjemnością.
„Byłem samotny i szczęśliwy” to zbiór opowiadań Pawła Huelle uknuty z wcześniejszych wydań które, teraz już wiem, że pechowo dla mnie, nie trafiły w moje ręce. Zanurzyłam się w świat powojennego Gdańska z wyraźną niechęcią i złorzeczeniem na ustach, skierowanym przeciwko wszystkim polskim pisarzom urodzonym przed 1950 rokiem. Jakże miło się rozczarowałam! Opowiadania...
Był rok 2010., sierpień. Kończył się mój pierwszy pobyt w Pradze. Akademik opustoszał, a redakcja, w której odbywałem staż, nie była zbyt wymagająca. Wpadłem w nieokreśloną melancholię. Stan lekkiej samotności, ale samotności nie przytłaczającej. W końcu w Pradze trudno pogrążyć się w nieskończonej depresji.
Wtedy też wpadł mi w ręce zbiór opowiadań Huellego. O Gdańsku oczywiście. Zacząłem powoli oswajać się z tym, że zaraz wrócę do mej nadbałtyckiej macierzy. Że skończą się studenckie, beztroskie czasy, a zacznie się pracowniczy dryl. Że będę musiał kupić sobie garnitur i zarabiać sensowniejsze pieniądze. Ale też, że wrócę do miejsca magicznego, za którym tęskniłem bardziej niż bym się spodziewał. I jakoś tak, mimo tych pustych korytarzy akademika czy braku ciekawych perspektyw po powrocie, byłem przez tę prozę trochę mniej samotny i trochę bardziej szczęśliwy.
Był rok 2010., sierpień. Kończył się mój pierwszy pobyt w Pradze. Akademik opustoszał, a redakcja, w której odbywałem staż, nie była zbyt wymagająca. Wpadłem w nieokreśloną melancholię. Stan lekkiej samotności, ale samotności nie przytłaczającej. W końcu w Pradze trudno pogrążyć się w nieskończonej depresji.
Wtedy też wpadł mi w ręce zbiór opowiadań Huellego. O Gdańsku...
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pawła Huelle, z pewnością nie ostatnie. "Byłem samotny..." to zbiór opowiadań, w których autor opisuje życie w okresie powojennym widziane oczyma dziecka. Poznajemy dawny Gdańsk i jego mieszkańców, stosunki panujące między Polakami a Niemcami, nastroje towarzyszące codziennym sprawom zwykłych ludzi. Warto przeczytać.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pawła Huelle, z pewnością nie ostatnie. "Byłem samotny..." to zbiór opowiadań, w których autor opisuje życie w okresie powojennym widziane oczyma dziecka. Poznajemy dawny Gdańsk i jego mieszkańców, stosunki panujące między Polakami a Niemcami, nastroje towarzyszące codziennym sprawom zwykłych ludzi. Warto przeczytać.
Napiszę jedną opinię dla większości przeczytanych przeze mnie książek lub opowiadań Pawła Huelle. Dla mnie mają niesamowity klimat. Zacząłem je czytać zanim poznałem miejsca o których pisze ale o je tak sugestywnie opisywał, że czułem jakbym znał je od zawsze. Autor powoduje,też, że od razu czuje związek z bohaterami jego twórczości. Pewien znany ss man z Gdańska nie posiada tego daru i po przeczytaniu jednej jego książki po inne nie będę sięgał. A Huelle tak magicznie opisuje przeszłość czy bliższą czy dalszą, czy Gdańska czy Kresów, że aż ciarki przechodzą. Naprawdę ta literatura mnie rusza. I będę jeszcze wielokrotnie do niej wracał. Tak na marginesie miałem przyjemność być jakiś czas temu na rodzinnym spotkaniu gdzie poleciały opowieści o Gdańsku lat 50 do 70 tych i klimat był jak u Huelle i była wódka i antykomunistyczne piosenki i różne przekręty w szkole na Strzyży...
Napiszę jedną opinię dla większości przeczytanych przeze mnie książek lub opowiadań Pawła Huelle. Dla mnie mają niesamowity klimat. Zacząłem je czytać zanim poznałem miejsca o których pisze ale o je tak sugestywnie opisywał, że czułem jakbym znał je od zawsze. Autor powoduje,też, że od razu czuje związek z bohaterami jego twórczości. Pewien znany ss man z Gdańska nie...
Bardzo lubię dobre opowiadania,a opowiadania Pawła Huelle są bardzo dobre.Po przeczytaniu kilku opinii jestem mocno zmartwiony,jak niewielu spośród czytelników dostrzegło czar,płynący z historii przekazanych przez autora.Książkę dostałem w prezencie 10 lat temu,ale pierwsze czytanie i to z tego roku,było dla mnie dużą przyjemnością.Musiałem wręcz spowalniać czytanie kolejnych stron,bo zbyt dużo emocji w krótkim czasie,powoduje wewnętrzne rozstrojenie i kłopoty ze snem.Nie potrafię wybrać jednego najlepszego i najbardziej czarodziejskiego opowiadania,ale to każdy może uczynić samodzielnie.Po dość długim namyśle,dziś numerem jeden dla mnie jest Gute Luisa,ale wcale nie jest pewne,że jutro wybrałbym inne opowiadanie.Gorąco polecam lekturę szczególnie tym czytelnikom,którzy kochają Gdańsk i czują się związani z tym miastem.
Bardzo lubię dobre opowiadania,a opowiadania Pawła Huelle są bardzo dobre.Po przeczytaniu kilku opinii jestem mocno zmartwiony,jak niewielu spośród czytelników dostrzegło czar,płynący z historii przekazanych przez autora.Książkę dostałem w prezencie 10 lat temu,ale pierwsze czytanie i to z tego roku,było dla mnie dużą przyjemnością.Musiałem wręcz spowalniać czytanie...
NieObcy Jan Bajtlik, Joanna Bator, Katarzyna Bonda, Halina Bortnowska, Sylwia Chutnik, Joanna Fabicka, Paweł Huelle, Piotr Ibrahim Kalwas, Ignacy Karpowicz, Hanna Krall, Jarosław Mikołajewski, Łukasz Orbitowski, Magdalena Parys, Małgorzata Rejmer, Paweł Smoleński, Olga Stanisławska, Andrzej Stasiuk, Dionisios Sturis, Ziemowit Szczerek, Małgorzata Szejnert, Olga Tokarczuk, Mirosław Wlekły
OPINIE i DYSKUSJE o książce Byłem samotny i szczęśliwy
E book
Piękne, subtelne, naznaczone dużą delikatniścią narracyjną opowiadania o Gdańsku i życiu minionym, o świecie który się rozmywa i trwa gdzieś tylko w zakamarkach pamięci.
Huelle w tym zbiorze próbuje pogodzić się ze swoją tożsamością i odnaleźć w świecie, który ją zgubił. Ciężki powojenny czas dla Gdańszczan ze względu na historię miasta był jakimś szczególnym wewnętrznym rozdarciem w tej kwestii. Niemcy, którzy miasta nie opuścili (bo byli tam przed wojną) byli jak pomniki zbrodni i dla mieszkańców także wewnętrzną walka z własnym człowieczeństwem w jednym.
W tym świecie dorasta Huelle, w świecie duchowego i emocjonalnego rozdarcia, w tym świecie doświadcza czym jest miłość, czym jest duma i jak to jest gdy coś znika za plecami by nie wrócić.
Nie ma tu spektakularnych historii, nie wzruszycie się do łez, ale można tu odnaleźć cząstkę siebie i chwilę refleksji nad ludzkim losem, okrutnym jak cięcie nożem bez puenty jak w opowiadaniu "Pierwsza miłość" i banalnym, ale potrafiącym rzucić garść słodyczy yym, którzy po nią sięgną - jak w opowiadaniu "Gute Luisa"...
Huelle mówi nam, że tyle to życie jest warte ile słodyczy zobaczymy w jego trudzie i ma rację.
E book
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiękne, subtelne, naznaczone dużą delikatniścią narracyjną opowiadania o Gdańsku i życiu minionym, o świecie który się rozmywa i trwa gdzieś tylko w zakamarkach pamięci.
Huelle w tym zbiorze próbuje pogodzić się ze swoją tożsamością i odnaleźć w świecie, który ją zgubił. Ciężki powojenny czas dla Gdańszczan ze względu na historię miasta był jakimś szczególnym...
O tym, że Huelle to mistrz „kinderszenen” wiedziałem od 30 z górą lat od lektury „Weisera Dawidka" (jednak najlepszej do dziś jego książki),a te nostalgiczno-empatyczne opowiadania tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziły.
Wspólną ich cechą jest niepowtarzalna atmosfera dawnego Gdańska, filtrowana przez świadomość młodego chłopaka, po swojemu odkrywającego i przeżywającego tajemnice niegdyś hanzeatyckiego, a przed wojną niestety hitlerowskiego miasta, a zarazem jednak fascynującego swymi pozostałościami.
Ten mały „realizm magiczny” dotyczy także ludzi, którzy – jak zawsze i wszędzie - bywali rożni. Kilkoro z nich, zupełnie fascynujących, tu poznajemy.
To np. mocno starsza pani Greta, przekazująca młodemu narratorowi swą miłość do muzyki klasycznej. Zupełnie genialna młoda Gute Luisa, jakby żywcem przeniesiona Pippi Långstrump. Barba - poszukiwacz bursztynu i chyba największy z tej galerii oryginałów Huellego.
Ale jeszcze i wspaniały dziadek narratora przylatujący z kłopotami na dawne gdańskie lotnisko. Jeszcze ciekawszy kuzyn Lucjan, erudyta i zawzięty wróg komunistów. Tragiczny motocyklista Dżez. Z nich wszystkich bije dziwne, łagodnie nostalgiczne światło lat 60. i 70., z odwołaniami do przedwojennego Gdańska, jednego z fenomenów dawnej Europy, jak Triest, Lwów, Wiedeń…
Wartość tych wspaniałych opowiadań podnosi w moim przypadku nie tylko fakt, żem tylko o parę lat młodszy od Autora. Co roku bowiem w latach 70. przyjeżdżałem z babcią do Sopotu czy Gdańska na dłuuuugie tu wczasy .
Po bezbarwnej niestety Warszawie był to jakże kolorowy, wręcz egzotyczny świat. Dobrze pamiętam realia tu opisane, włącznie np. z lotniskiem na Zaspie świetnie widocznym z pociągu, z błękitnym pasem morza za nim. Do dziś czuję ten smutek, gdy któregoś roku na jego miejscu wyrósł najdłuższy, przykładnie ohydny, blok w Polsce (gdzie nb. kiedyś mieszkał Wałęsa). I jeszcze te krany w łazienkach z „kalte” i "warme” w mieszkaniach wynajmowanych od ludzi (żaden to był Airbnb, na szczęście),ta wymyślna architektura, „Opera Leśna”, Grand Hotel, cisza Oliwy, plaża na Stogach, ta atmosfera – dla mnie było to niczym odkrycie zatopionej Atlantydy…
W tym sensie ówczesny Gdańsk jest w dużej mierze także i ”moim” miejscem. Tym większa rozkosz czytać te opowiadania, emanujące pełną empatii miłością do ludzi, świata i miasta, którego już nie ma….A bywałem tam, może nie samotny, ale na pewno szczęśliwy - jak to chłonące nowy świat dziecko.
O tym, że Huelle to mistrz „kinderszenen” wiedziałem od 30 z górą lat od lektury „Weisera Dawidka" (jednak najlepszej do dziś jego książki),a te nostalgiczno-empatyczne opowiadania tylko mnie w tym przekonaniu utwierdziły.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspólną ich cechą jest niepowtarzalna atmosfera dawnego Gdańska, filtrowana przez świadomość młodego chłopaka, po swojemu odkrywającego i...
Czytalam dawno, ale są takie książki, których smak pamiętamy na lata. Nie zostały w pamięci konkretne historie, ale sam sposób opowiadania, malowania świata, czułość jaką wyczuwało się przy opisywaniu Gdańska swojego dzieciństwa. Książka dającą bogate przeżycia.
Czytalam dawno, ale są takie książki, których smak pamiętamy na lata. Nie zostały w pamięci konkretne historie, ale sam sposób opowiadania, malowania świata, czułość jaką wyczuwało się przy opisywaniu Gdańska swojego dzieciństwa. Książka dającą bogate przeżycia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tota książka całkowicie mnie oczarowała. Tragiczna przeszłość 2giej Wojny i przymusowych wysiedleń, socjalistyczna i toporna teraźniejszość, widziane oczami dziecka, nabierają magii i barwności, jakie trudno czasem dostrzec w szarej codzienności. hymn na cześć Wolnego Miasta i jego mieszkańców, szczególnie tych z przeszłości, którzy musieli opuścić to miejsce, albo pozostali, zredukowani to podrzędnej egzystencji. Opowiadania skupiają się na tym co ludzi łączy raczej niż na tym co ich dzieli.
ta książka całkowicie mnie oczarowała. Tragiczna przeszłość 2giej Wojny i przymusowych wysiedleń, socjalistyczna i toporna teraźniejszość, widziane oczami dziecka, nabierają magii i barwności, jakie trudno czasem dostrzec w szarej codzienności. hymn na cześć Wolnego Miasta i jego mieszkańców, szczególnie tych z przeszłości, którzy musieli opuścić to miejsce, albo pozostali,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNowy, stary wybór, bo część była drukowana w poprzednich zbiorkach. A więc, i zarzuty podobne. Ponuractwo, nadęta powaga powodująca u mnie znudzenie i senność. Na dłuższy czas biorę rozwód z jego twórczością.
Nowy, stary wybór, bo część była drukowana w poprzednich zbiorkach. A więc, i zarzuty podobne. Ponuractwo, nadęta powaga powodująca u mnie znudzenie i senność. Na dłuższy czas biorę rozwód z jego twórczością.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Byłem samotny i szczęśliwy” to zbiór opowiadań Pawła Huelle uknuty z wcześniejszych wydań które, teraz już wiem, że pechowo dla mnie, nie trafiły w moje ręce. Zanurzyłam się w świat powojennego Gdańska z wyraźną niechęcią i złorzeczeniem na ustach, skierowanym przeciwko wszystkim polskim pisarzom urodzonym przed 1950 rokiem. Jakże miło się rozczarowałam! Opowiadania reprezentują ukochany przeze mnie realizm magiczny, tak pomijany przez polską literaturę. A skoro Gdańsk i powojnie, mój mózg od razu zaczął bić na alarm – pamiętasz „Blaszany bębenek”? Pamiętasz tę mękę? Pamiętałam i z trwogą przerzucałam kolejne strony. Trwoga szybko ustąpiła na rzecz zachwytu, oniryczny nurt prozy Huellego porwał mnie, zupełnie bezbronną wobec jego magii i powiódł Motławą przez Trójmiasto, ukazując moim oczom niezwykłe historie, opisane w sposób zapierający dech w piersiach. W większości opowiadań występuje niedorosły bohater, w jednym mężczyzna wracający myślą do chwil swej młodości, jakby autor szukał usprawiedliwienia dla takiej wizji świata, gdzie niezwykłe i nieprawdopodobne funkcjonuje na równi z powszednim i opatrzonym. Wspomnienia i sny łączą się niezauważalnie z nurtem Wielkiej Historii, przekuwając ją na literaturę prawie mimochodem. Bezkształtne tłumy nasycają się wyrazistymi bohaterami, bezimienne miejsca stroją się w suknie miejskich legend. Rzeczywistość przestaje być anonimowa i zastana, zmieniając się w bliską, plastyczną masę, miękko układającą się w dłoniach, jak ciasto na pierogi, lepione z babcią. Huelle zdradza nam tajemnice, pulsujące gdzieś na zrębie realnego świata i jego literackiego odpowiednika, mistrzowsko między nimi oscylując i raz za razem puszczając do czytelnika oko, nalewając kielicha i zapraszając do dalszego zanurzania się w opowiadanych historiach. Co czytelnik czyni z niewątpliwą przyjemnością.
„Byłem samotny i szczęśliwy” to zbiór opowiadań Pawła Huelle uknuty z wcześniejszych wydań które, teraz już wiem, że pechowo dla mnie, nie trafiły w moje ręce. Zanurzyłam się w świat powojennego Gdańska z wyraźną niechęcią i złorzeczeniem na ustach, skierowanym przeciwko wszystkim polskim pisarzom urodzonym przed 1950 rokiem. Jakże miło się rozczarowałam! Opowiadania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBył rok 2010., sierpień. Kończył się mój pierwszy pobyt w Pradze. Akademik opustoszał, a redakcja, w której odbywałem staż, nie była zbyt wymagająca. Wpadłem w nieokreśloną melancholię. Stan lekkiej samotności, ale samotności nie przytłaczającej. W końcu w Pradze trudno pogrążyć się w nieskończonej depresji.
Wtedy też wpadł mi w ręce zbiór opowiadań Huellego. O Gdańsku oczywiście. Zacząłem powoli oswajać się z tym, że zaraz wrócę do mej nadbałtyckiej macierzy. Że skończą się studenckie, beztroskie czasy, a zacznie się pracowniczy dryl. Że będę musiał kupić sobie garnitur i zarabiać sensowniejsze pieniądze. Ale też, że wrócę do miejsca magicznego, za którym tęskniłem bardziej niż bym się spodziewał. I jakoś tak, mimo tych pustych korytarzy akademika czy braku ciekawych perspektyw po powrocie, byłem przez tę prozę trochę mniej samotny i trochę bardziej szczęśliwy.
Był rok 2010., sierpień. Kończył się mój pierwszy pobyt w Pradze. Akademik opustoszał, a redakcja, w której odbywałem staż, nie była zbyt wymagająca. Wpadłem w nieokreśloną melancholię. Stan lekkiej samotności, ale samotności nie przytłaczającej. W końcu w Pradze trudno pogrążyć się w nieskończonej depresji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWtedy też wpadł mi w ręce zbiór opowiadań Huellego. O Gdańsku...
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pawła Huelle, z pewnością nie ostatnie. "Byłem samotny..." to zbiór opowiadań, w których autor opisuje życie w okresie powojennym widziane oczyma dziecka. Poznajemy dawny Gdańsk i jego mieszkańców, stosunki panujące między Polakami a Niemcami, nastroje towarzyszące codziennym sprawom zwykłych ludzi. Warto przeczytać.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pawła Huelle, z pewnością nie ostatnie. "Byłem samotny..." to zbiór opowiadań, w których autor opisuje życie w okresie powojennym widziane oczyma dziecka. Poznajemy dawny Gdańsk i jego mieszkańców, stosunki panujące między Polakami a Niemcami, nastroje towarzyszące codziennym sprawom zwykłych ludzi. Warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNapiszę jedną opinię dla większości przeczytanych przeze mnie książek lub opowiadań Pawła Huelle. Dla mnie mają niesamowity klimat. Zacząłem je czytać zanim poznałem miejsca o których pisze ale o je tak sugestywnie opisywał, że czułem jakbym znał je od zawsze. Autor powoduje,też, że od razu czuje związek z bohaterami jego twórczości. Pewien znany ss man z Gdańska nie posiada tego daru i po przeczytaniu jednej jego książki po inne nie będę sięgał. A Huelle tak magicznie opisuje przeszłość czy bliższą czy dalszą, czy Gdańska czy Kresów, że aż ciarki przechodzą. Naprawdę ta literatura mnie rusza. I będę jeszcze wielokrotnie do niej wracał.
Tak na marginesie miałem przyjemność być jakiś czas temu na rodzinnym spotkaniu gdzie poleciały opowieści o Gdańsku lat 50 do 70 tych i klimat był jak u Huelle i była wódka i antykomunistyczne piosenki i różne przekręty w szkole na Strzyży...
Napiszę jedną opinię dla większości przeczytanych przeze mnie książek lub opowiadań Pawła Huelle. Dla mnie mają niesamowity klimat. Zacząłem je czytać zanim poznałem miejsca o których pisze ale o je tak sugestywnie opisywał, że czułem jakbym znał je od zawsze. Autor powoduje,też, że od razu czuje związek z bohaterami jego twórczości. Pewien znany ss man z Gdańska nie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię dobre opowiadania,a opowiadania Pawła Huelle są bardzo dobre.Po przeczytaniu kilku opinii jestem mocno zmartwiony,jak niewielu spośród czytelników dostrzegło czar,płynący z historii przekazanych przez autora.Książkę dostałem w prezencie 10 lat temu,ale pierwsze czytanie i to z tego roku,było dla mnie dużą przyjemnością.Musiałem wręcz spowalniać czytanie kolejnych stron,bo zbyt dużo emocji w krótkim czasie,powoduje wewnętrzne rozstrojenie i kłopoty ze snem.Nie potrafię wybrać jednego najlepszego i najbardziej czarodziejskiego opowiadania,ale to każdy może uczynić samodzielnie.Po dość długim namyśle,dziś numerem jeden dla mnie jest Gute Luisa,ale wcale nie jest pewne,że jutro wybrałbym inne opowiadanie.Gorąco polecam lekturę szczególnie tym czytelnikom,którzy kochają Gdańsk i czują się związani z tym miastem.
Bardzo lubię dobre opowiadania,a opowiadania Pawła Huelle są bardzo dobre.Po przeczytaniu kilku opinii jestem mocno zmartwiony,jak niewielu spośród czytelników dostrzegło czar,płynący z historii przekazanych przez autora.Książkę dostałem w prezencie 10 lat temu,ale pierwsze czytanie i to z tego roku,było dla mnie dużą przyjemnością.Musiałem wręcz spowalniać czytanie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to