
Dzienniki 1911-1955

576 str. 9 godz. 36 min.
- Kategoria:
- biografia, autobiografia, pamiętnik
- Format:
- papier
- Cykl:
- Jarosław Iwaszkiewicz. Dziennik (tom 1)
- Data wydania:
- 2007-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2007-01-01
- Liczba stron:
- 576
- Czas czytania
- 9 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788307031149
Dzienniki Jarosława Iwaszkiewicza - jednego z największych pisarzy polskich XX wieku - obejmują lata 1949-1980. Jest to niezwykły dokument pozwalający poznać powojenne życie pisarza we wszystkich aspektach: rodzinnym, uczuciowym, towarzyskim, społecznym i politycznym. Zapiski przybliżają też proces powstawania wielkiej literatury, która rodziła się w szarej codzienności, wśród wydarzeń banalnych, ważnych i tragicznych. Edycja zawiera również zachowane fragmenty notatek z lat 1911, 1914 i 1939.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Dzienniki 1911-1955 w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dzienniki 1911-1955
Poznaj innych czytelników
444 użytkowników ma tytuł Dzienniki 1911-1955 na półkach głównych- Chcę przeczytać 278
- Przeczytane 162
- Teraz czytam 4
- Posiadam 57
- Ulubione 6
- Literatura polska 3
- 2012 3
- 2014 2
- Polska 2
- Własne 2





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzienniki 1911-1955
Szkoda, że już tak się nie pisze. Prawdziwa literatura.
Szkoda, że już tak się nie pisze. Prawdziwa literatura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wysoką notę książki ma wpływ świetna kwerenda podana w przypisach.
Na wysoką notę książki ma wpływ świetna kwerenda podana w przypisach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszą wadą tego tomu jest brak regularności autora. Byłem zawiedziony brakiem jakichkolwiek zapisów z czasów rewolucji, którą Iwaszkiewicz spędził w Kijowie, czy bardzo małymi fragmentami ze służby wojskowej. Nie ma też nic z podróży do Ameryki Południowej.
Drugą wadą jest to, że Iwaszkiewicz, pisząc dzienniki, miał świadomość, że będą wydane i czytane za jego życia. Pewnie dlatego brakuje mi bardzo codziennych procesów myślowych, które doprowadzały do układania relacji z władzą ludową.
Pod tym względem np. dzienniki Maria mają zdecydowanie więcej do zaoferowania. Albo Tyrmanda…
Poza tym, czyta się bardzo dobrze. Szczególnie fragmenty o podróżach do Włoch czy relacjach z Szymanowskim.
Drugi tom zacznie się w 1956 roku i powiem szczerze, nie mogę się doczekać.
Pierwszą wadą tego tomu jest brak regularności autora. Byłem zawiedziony brakiem jakichkolwiek zapisów z czasów rewolucji, którą Iwaszkiewicz spędził w Kijowie, czy bardzo małymi fragmentami ze służby wojskowej. Nie ma też nic z podróży do Ameryki Południowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDrugą wadą jest to, że Iwaszkiewicz, pisząc dzienniki, miał świadomość, że będą wydane i czytane za jego życia. ...
Ciekawe tam, gdzie mamy człowieka. Cały ten niepowstrzymany, chaotyczny kalejdoskop życia, starzenie się w szerokim znaczeniu tego słowa (i przede wszystkim w wymiarze psychologicznym),a z tym ludzkim przemijaniem zsynchronizowana zmienność następujących po sobie epok: przedrewolucyjny świat, dwudziestolecie, okupacja, PRL. A w tym wszystkim - chyba najbardziej interesujaca - ta ciągła fluktuacja stanów duchowo-emocjonalnych, rejestrowanych z dużą (o ile to możliwe) dozą szczerości wobec samego siebie. To chyba najciekawsze; reszta - detale, postacie, afiliacje, których kontury, znaczenie, konwencja zatarły się mocno wraz z minionym kontekstem społeczno-obyczajowo-historycznym. Autor zadawał sobie kilkakroć pytanie, co będą mieli (i czy w ogóle coś) ludzie z jego dzienników? No ja - to właśnie, o czym powyżej. Ale to już oczywiście każdy osądzi wedle swego uznania.
(opinia zbiorcza o trzech tomach)
Ciekawe tam, gdzie mamy człowieka. Cały ten niepowstrzymany, chaotyczny kalejdoskop życia, starzenie się w szerokim znaczeniu tego słowa (i przede wszystkim w wymiarze psychologicznym),a z tym ludzkim przemijaniem zsynchronizowana zmienność następujących po sobie epok: przedrewolucyjny świat, dwudziestolecie, okupacja, PRL. A w tym wszystkim - chyba najbardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwszy tom Dzienników niby obejmuje lata 1911-55, ale w gruncie rzeczy są to zapiski od sierpnia 1939 do roku 1955. Jako siedemnastolatek Iwaszkiewicz prowadził dziennik przez pół roku, potem zrobił notatkę w 1914 i w 1921. To, co najciekawsze - zaczyna się w przededniu wojny. Pisarz jest już dojrzałym mężczyzną, uznanym twórcą, a Stawisko przyciąga śmietankę kulturalną Warszawy.
Lektura tych notatek była prawdziwą ucztą duchową dla mnie jako miłośniczki Iwaszkiewicza. Czytałam, jednocześnie grzebiąc w "Podróżach do Polski" i dziennikach Anny Iwaszkiewiczowej, zaglądając do Wikipedii i "wędrując" po mapach Google. Jestem nota bene niesamowicie wdzięczna wydawcom (państwu Papieskim) za przypisy do każdego dnia. Nie trzeba nerwowo przerzucać kartek, by sprawdzić, kto to "Leszek" czy "Wittlinowa". Dodatkowo na końcu książki mamy - imponujący - indeks osób wymienionych w "Dziennikach".
Te wspomnienia to ciekawe studium człowieka, który od wczesnej młodości jest świadomy, że w pewnym stopniu nie przystaje do swojego otoczenia, zawsze jest jakby "obok". Czuje się samotny mimo licznej rodziny i grona znajomych. Bardzo mi to bliskie. Oczywiście, mamy tu "warstwę zewnętrzną": interesujące życie znanego pisarza - znajomi, rodzina, fantastyczne podróże (opis kilkunastodniowego pobytu w Rzymie - cudowny),wydarzenia historyczne. Ale najciekawsza jest możliwość, choćby częściowego, zajrzenia do duszy artysty.
Pierwszy tom Dzienników niby obejmuje lata 1911-55, ale w gruncie rzeczy są to zapiski od sierpnia 1939 do roku 1955. Jako siedemnastolatek Iwaszkiewicz prowadził dziennik przez pół roku, potem zrobił notatkę w 1914 i w 1921. To, co najciekawsze - zaczyna się w przededniu wojny. Pisarz jest już dojrzałym mężczyzną, uznanym twórcą, a Stawisko przyciąga śmietankę kulturalną...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając te znakomite dzienniki aż trudno uwierzyć, że ktoś kto pozornie wydawał się w pełni spełnionym Człowiekiem, Pisarzem, Intelektualistą, Ojcem, Mężem i kim tam jeszcze - był aż tak bardzo nieszczęśliwy....
Jak te wszystkie role - o politycznym zaangażowaniu w PRL nawet nie wspominając, skoro konformizmem, z chęcią utrzymania Stawisk za wszelką cenę, zalatuje na kilometr - musiały go uwierać, a nawet boleć, prześladować i odbierać wszelką radość życia, a do tego jeszcze ta orientacja.....
Powinien był się urodzić gdzie indziej i kiedy indziej.
Czytając te znakomite dzienniki aż trudno uwierzyć, że ktoś kto pozornie wydawał się w pełni spełnionym Człowiekiem, Pisarzem, Intelektualistą, Ojcem, Mężem i kim tam jeszcze - był aż tak bardzo nieszczęśliwy....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak te wszystkie role - o politycznym zaangażowaniu w PRL nawet nie wspominając, skoro konformizmem, z chęcią utrzymania Stawisk za wszelką cenę, zalatuje na...
Poniedziałkowy słoneczny poranek wyglądał jeszcze lepiej gdy kończyłem pierwszy dziennik. Czternaście lat obok siebie stoją w moim pokoju. Na początku ub. roku już byłem pewien że powinienem zacząć. I w ogóle się nie spieszyłem. Jeszcze wolniej niż zwykle. Do tej niezwykłej lektury potrzeba cierpliwości i wsłuchania się. Samo czytanie poprzedziłem kilkoma wizytami na Stawisku. Chciałem wejść chociaż trochę w atmosferę. Tamtych lat i domu w którym tyle się wydarzyło. Gdy byłem w Filharmonii podczas konkursu Chopinowskiego i słuchałem... zastanawiałem się co pisał Iwaszkiewicz. Tak samo gdy byłem w Taorminie. A wątków, spraw, wyjazdów i rozmów znajdziemy w tekście ogrom. Nie powinno się tego tekstu czytać tak jak czytamy na co dzień. Im bardziej wiek mi "dokucza" tym bardziej takie lektury mnie wzmacniają a może "podtrzymują przy życiu". Troską, dramatem, dniem codziennym, tym jak sobie radzić nawet wtedy gdy masz opiekę "socjalistycznego państwa". Wcześniej nie czytałem Iwaszkiewicza. Za dużo złych informacji o nim usłyszałem. Podobała mi się "Sława i chwała". Tylko serial w reżyserii K.Kutza widziałem. Teraz cieszę się że jeszcze mam dwa tomy przed sobą. Powoli jak pory roku, strona za stroną... Nie wykluczam, że może to być jedna z najważniejszych książek które przeczytam. Uwielbiam gdy życie czytelnika zaskakuje.
Poniedziałkowy słoneczny poranek wyglądał jeszcze lepiej gdy kończyłem pierwszy dziennik. Czternaście lat obok siebie stoją w moim pokoju. Na początku ub. roku już byłem pewien że powinienem zacząć. I w ogóle się nie spieszyłem. Jeszcze wolniej niż zwykle. Do tej niezwykłej lektury potrzeba cierpliwości i wsłuchania się. Samo czytanie poprzedziłem kilkoma wizytami na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTowarzystwo Iwaszkiewicza za każdym razem, gdy do niego wracałam nastrajało mnie bardzo melancholijnie. Jego poczucie osamotnienia i ciągła świadomość niezrozumienia przez najbliższych, wynikające z tego nieszczęśliwe małżeństwo, wewnętrzne rozterki, potrzeba miłości... Sposób, w jaki o tym pisze, pozwala nam choć trochę współodczuwać z poetą. Był bardzo inteligentnym obserwatorem, czułym na odczucia i innych i swoje, bał się trywializacji wielu tematów.
Niestety jest w tych dziennikach wiele “dziur” obejmujących nawet kilkanaście lat, pominiętych jest wiele ważnych wydarzeń, już nie mówię historycznych, ale z jego życia prywatnego, co bardzo frustruje. Chciałoby się podejrzeć, podpatrzeć opuszczone lata… Choć nie narzekam za bardzo, bo bardziej interesują mnie późniejsze wydarzenia z życia poety, dlatego z przyjemnością zerkam na kolejne dwa tomy.
Towarzystwo Iwaszkiewicza za każdym razem, gdy do niego wracałam nastrajało mnie bardzo melancholijnie. Jego poczucie osamotnienia i ciągła świadomość niezrozumienia przez najbliższych, wynikające z tego nieszczęśliwe małżeństwo, wewnętrzne rozterki, potrzeba miłości... Sposób, w jaki o tym pisze, pozwala nam choć trochę współodczuwać z poetą. Był bardzo inteligentnym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie warto przeczytać - interesujące, dobrze opracowane + wkładki z ciekawymi zdjęciami.
Zdecydowanie warto przeczytać - interesujące, dobrze opracowane + wkładki z ciekawymi zdjęciami.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Momenty były?“
Od raz odpowiadam: nie było! Niewykluczone jednak, że wszystko przed nami. Dostaliśmy bowiem do ręki zaledwie pierwszy tom „Dzienników“ Iwaszkiewicza. Obejmuje on zapiski z lat 1911-1955. Kolejne dwa są jeszcze w opracowaniu. Ten pierwszy bardzo wyostrza apetyt. Na życzenie spadkobierców w książce nie pojawiły się żadne skróty, a dokładne przypisy dopowiadają wiele kwestii przez Iwaszkiewicza pominiętych. Czekałem z niecierpliwością na to wydanie. Fragmenty „Dzienników“ pojawiały się do tej pory sporadycznie w „Twórczości“ czy „Gazecie Wyborczej“. Od tamtego czasu, zachęcony pierwszą lekturą, szukałem odpowiedzi na pytanie, co przedwojennego dyplomatę, pisarza, estetę, lwa salonowego, świetnego znawcę muzyki, przyjaciela Karola Szymanowskiego i... homoseksualistę zaprowadziło po wojnie na siermiężne pokoje władzy ludowej, których nie cierpiał? Co go pchnęło w ramiona przeróżnych socjalistycznych stowarzyszeń, komisji, kółek, zespołów i kongresów, którymi w gruncie rzeczy gardził? W końcu: co doprowadziło do owego sławetnego i upiornego pochówku w mundurze górnika? Na razie na te pytania nie znalazłem odpowiedzi.
Po przeczytaniu pierwszego tomu najbardziej poruszył mnie natomiast stosunek Iwaszkiewicza do... homoseksualizmu. Z jednej strony świadomość pewnej wyjątkowości, niemal elitarności (w duchu angielskich estetów i wyznawców Oskara Wilda),z drugiej poczucie klęski, zawstydzenie, pejoratywne odnoszenie się do własnej orientacji jako do źródła cierpień, przyczyny wykluczenia i samotności. Już w 1911 roku, opisując swoje młodzieńcze uniesienia związane ze szkolnym kolegą w Kijowie, zaniepokojony gimnazjalista Iwaszkiewicz pisze: „tak go kocham, że boję się czy nie jestem homoseksualistą“. Ożeniony w latach 20-tych z bogatą Hanną z domu Lilpop Iwaszkiewicz stara się na kartach "Dziennika" bronić tego małżeństwa, choć staje się ono powoli przyczyną jego udręki i samotności. 16 kwietnia 1949 napisał: „Mam żonę, dzieci, wnuki siostry [...] i zawsze jestem sam w teatrze, sam w kinie, sam w restauracji, o ile po prostu z piekielnych nudów nie dobiorę sobie jakiegoś chłopczyka [...]“. 15 lipca 1951 Iwaszkiewicz poważnie myśli o samobójstwie i pisze: „Dlaczego nigdy w życiu nie kochałem szczęśliwie? Co za potworne okrucieństwo losu? Dlaczego nikt nigdy nie cieszył się moim ciałem? Dlaczego nikt mnie nie obejmował z radością?“
Kto szuka w „Dziennikach“ tak zwanych „momentów“, na pewno ich nie znajdzie. Dostrzeże jednak dramat pisarza, który w imię „wyższej konieczności“ zaprzepaścił osobiste szczęście.
(Mariusz Kurc, nr 10)
„Momenty były?“
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd raz odpowiadam: nie było! Niewykluczone jednak, że wszystko przed nami. Dostaliśmy bowiem do ręki zaledwie pierwszy tom „Dzienników“ Iwaszkiewicza. Obejmuje on zapiski z lat 1911-1955. Kolejne dwa są jeszcze w opracowaniu. Ten pierwszy bardzo wyostrza apetyt. Na życzenie spadkobierców w książce nie pojawiły się żadne skróty, a dokładne przypisy...