Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Wo der spitzeste Zahn der Karawanken in den Himmel hinauf fletscht
- Data wydania:
- 2026-02-16
- Data 1. wyd. pol.:
- 2026-02-16
- Liczba stron:
- 280
- Czas czytania
- 4 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367121880
- Tłumacz:
- Zofia Sucharska
Jest rok 1994. W pewnej wiosce w Karyntii, na dalekim południu Austrii, u podnóża gór, narratorka ukrywa się pod ciężarówką, obserwując ludzi kręcących się po podwórzu. Ma jedenaście lat i właśnie gra w chowanego ze swoją przyjaciółką, Lucą, w której jest zakochana. Będzie musiała się z nią pożegnać, bo jej matka realizuje właśnie marzenie o ucieczce z dusznej prowincji do miasta. Dziewczynka chowa się i patrzy. Wsłuchuje się w tajemnicze historie, opowiada. Dzięki niej poznajemy absurdalny i niebezpieczny, patriarchalny świat, miejsce, w którym na zakrystii dzieją się bardzo złe rzeczy, gdzie prawdziwa miłość jest zakazana, i gdzie wciąż wyraźnie słychać echa nazizmu.
Jost wyleje wam na głowę kubeł zimnej wody, żebyście wracali do domu przemoczeni do suchej nitki. Ta radosna zjadliwość może prowadzić do poprawy świata albo prostu do gospody z piwem. Można wypróbować obie opcje.
Elfriede Jelinek
Kup Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu
Poznaj innych czytelników
44 użytkowników ma tytuł Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu na półkach głównych- Chcę przeczytać 38
- Przeczytane 6
- Legimi 2
- 2026 2
- Do kupienia 1
- Kindle 1
- Legimi powieści 1
- Samodzielne 1
- Nowości 1
- Austria 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu
Dodaj cytat



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu
To jedna z tych książek, które nie próbują być wygodne dla czytelnika. Julia Jost prowadzi nas do małej wioski w Karyntii w 1994 roku i pokazuje świat oglądany oczami jedenastoletniej dziewczynki. Bohaterka ukrywa się pod ciężarówką – to jej jedyne miejsce obserwacji. Słucha i patrzy na ludzi kręcących się po podwórzu. Z tej pozornie prostej kryjówki odsłania się przed nami rzeczywistość, która szybko przestaje być niewinna.
Dziewczynka dorasta w świecie dusznym i opresyjnym, zbudowanym na patriarchalnych zasadach. W tej społeczności wiele rzeczy pozostaje przemilczanych – także to, co dzieje się w zakrystii, gdzie dochodzi do wydarzeń, o których wszyscy wiedzą, ale nikt nie chce mówić głośno. W tle stale pobrzmiewają również echa nazizmu, które wciąż są obecne w pamięci mieszkańców i w sposobie myślenia o świecie.
Bohaterka nie jest jednak sama. Ma swoich przyjaciół – Andreasa, Karlę, Ludwika i Volkera – z którymi dzieli codzienność dzieciństwa. W ich historii pojawia się także tragiczny wątek Franciego, który w powieści powraca jak bolesne wspomnienie.
W tej ciężkiej atmosferze szczególnie poruszający jest wątek pierwszej miłości bohaterki do Lucy. Autorka pokazuje ją niezwykle subtelnie – poprzez zawstydzenie, niepewność, pierwsze pocałunki i emocje, które dopiero zaczynają się rodzić. Ta relacja jest bardzo niewinna, a jednocześnie w tej zamkniętej społeczności staje się czymś trudnym do zaakceptowania.
Podczas lektury miałam też bardzo silne poczucie zderzenia dwóch rzeczywistości. Rok 1994 w tej małej austriackiej wiosce wygląda zupełnie inaczej niż moje wspomnienia z tamtego czasu w Polsce. Nie chodzi o to, kto miał lepiej – raczej o świadomość, jak różne mogą być doświadczenia ludzi żyjących w tym samym czasie, polecam!
To jedna z tych książek, które nie próbują być wygodne dla czytelnika. Julia Jost prowadzi nas do małej wioski w Karyntii w 1994 roku i pokazuje świat oglądany oczami jedenastoletniej dziewczynki. Bohaterka ukrywa się pod ciężarówką – to jej jedyne miejsce obserwacji. Słucha i patrzy na ludzi kręcących się po podwórzu. Z tej pozornie prostej kryjówki odsłania się przed nami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu” to przejmująca opowieść o dorastaniu w świecie, który od pierwszych stron wydaje się duszny i pełen przemilczeń. Jest rok 1994, karyncka wieś u stóp Karawanków, miejsce piękne, a zarazem naznaczone przemocą symboliczną i realną. Jedenastoletnia narratorka, ukryta pod ciężarówką podczas zabawy w chowanego, patrzy i słucha, jej spojrzenie, jednocześnie dziecięce i boleśnie przenikliwe, staje się narzędziem demaskowania lokalnej hipokryzji.
Centralnym doświadczeniem bohaterki jest miłość do Luki, uczucie niewinne, a jednak w tej społeczności zakazane. Nad wioską unosi się cień patriarchatu i religijnej opresji, w zakrystii dzieją się rzeczy, o których się nie mówi, a echa nazizmu wciąż pobrzmiewają w języku i gestach dorosłych. Autorka znakomicie oddaje atmosferę prowincji, zamkniętej, kontrolującej, niechętnej inności.
Szczególnie poruszyły mnie fragmenty dotyczące śmierci jednego z chłopców, napisane z ogromnym ładunkiem emocji, pokazujące, jak krucha i bezbronna jest dziecięca egzystencja. To powieść o obserwowaniu i o milczeniu, o potrzebie ucieczki i cenie, jaką płaci się za odmienność, napisana gęstym językiem, budująca świat, w którym dzieciństwo nie jest bezpieczną przystanią, lecz przestrzenią pierwszego buntu.
„Tam, gdzie najostrzejszy kieł Karawanków szczerzy się ku niebu” to przejmująca opowieść o dorastaniu w świecie, który od pierwszych stron wydaje się duszny i pełen przemilczeń. Jest rok 1994, karyncka wieś u stóp Karawanków, miejsce piękne, a zarazem naznaczone przemocą symboliczną i realną. Jedenastoletnia narratorka, ukryta pod ciężarówką podczas zabawy w chowanego,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo książka, która nie tyle wciąga, co zasysa — krajobrazem, językiem i niepokojem, który od pierwszych stron osiadł na mojej skórze i zagościł w duszy. Autorka zaczyna swą powieść od geografii, ale jest to geografia gęsta od znaczeń: Wysokie Krzesło uznawane za koniec świata, wieś zwana Bratnią Nędzą, most Panieński Skok — miejsca brzmiące jak legenda, ludowa przypowieść albo zapowiedź tragedii. Ten topograficzny wstęp okazuje się czymś więcej niż orientacją w terenie. Jest zwierciadłem stylu Jost. Surowego, precyzyjnego, a jednocześnie podszytego ironią i mrokiem.
Ja zostałam kupiona natychmiast. „Jezioro ze sceną z mgły, zniszczoną i zbutwiałą*” — czyż to nie jest najcudowniejsza plastyka języka? To zdanie jest kwintesencją tej prozy: plastycznej, sensualnej, a jednocześnie niepokojąco martwej. Krajobraz nie jest tu tłem, lecz nośnikiem pamięci i przemocy. Gdy narracja płynnie przechodzi od opisów natury do klasowego zdjęcia z 1989 roku, Jost dokonuje literackiej wiwisekcji: dziecięcych twarzy, ubrań, gestów. Każdy detal zostaje przyszpilony z czułą, lecz bezlitosną uwagą.
Młoda narratorka mówi z pozycji nieprzystawalności. Nie pasuje do krajobrazu od początku.„Dzieci wypędzone w ponadczasową przeszłość*” — to zdanie ustawia perspektywę całej powieści. Dziewczynka nie pasuje, obserwuje, pragnie być kimś innym, kimś „po lewej, na dole”. Jej spojrzenie jest czujne, wyostrzone, a zarazem naznaczone wstydem i lękiem. To spojrzenie dziecka, które widzi za dużo i za wcześnie.
Szczególnie mocno wybrzmiewają fragmenty dotyczące rodzinnej historii i nieprzepracowanej przeszłości. Zatrzymała mnie izba z tablicą genealogiczną poświadczającą aryjskie pochodzenie, srebrne krzyże, złote orły, duma babci z przynależności do „gmin Führera”. Echo nazizmu nie jest tu sensacyjnym motywem — jest codziennością, osadem, czymś, co trwa w przedmiotach, języku i milczeniu. Rok 1994 nie przynosi oczyszczenia; przeszłość wciąż pulsuje pod skórą tej austriackiej wspólnoty.
To także opowieść o zakazanej miłości, o cielesności i przemocy, o patriarchalnym świecie, w którym „na zakrystii dzieją się bardzo złe rzeczy”, a dziewczęce uczucie do Luki nie ma prawa istnieć. Narratorka chowa się pod ciężarówką, podsłuchuje, patrzy — i to „patrzenie” staje się aktem oporu, jedyną możliwą formą ocalenia siebie.
Ta książka nie oferuje ulgi ani prostych odpowiedzi. Jest gęsta, momentami duszna, ale literacko zachwycająca. Jost pisze tak, jakby każde zdanie było wyryte w kamieniu — precyzyjnie, bez zbędnych ozdobników, a jednocześnie z ogromną siłą oddziaływania.To powieść, która zostaje w czytelniku na długo, bo dotyka tego, co niewypowiedziane, wstydliwe i dziedziczone — nawet wtedy, gdy bardzo chcielibyśmy od tego uciec.
To książka, która nie tyle wciąga, co zasysa — krajobrazem, językiem i niepokojem, który od pierwszych stron osiadł na mojej skórze i zagościł w duszy. Autorka zaczyna swą powieść od geografii, ale jest to geografia gęsta od znaczeń: Wysokie Krzesło uznawane za koniec świata, wieś zwana Bratnią Nędzą, most Panieński Skok — miejsca brzmiące jak legenda, ludowa przypowieść...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDebiutancka powieść Julii Jost to nie tylko opowieść o dorastaniu w południowej Karyntii, lecz także głębokie zanurzenie w krajobrazie, który oddycha polityką, winą i dziedziczoną przemocą – w ziemi, gdzie góry nie tyle stoją, co szczerzą zęby. Już sam tytuł zapowiada, że będziemy mieli do czynienia ze światem ostrym, wapiennym, kaleczącym język i pamięć. Akcja rozgrywa się między wsią a miastem, między gospodą a wyobrażonym „lepszym życiem” w Klosterbergu. To lata dziewięćdziesiąte, Austria pod wpływem populistycznej retoryki skupionej wokół Jörga Haidera, Karyntia przesiąknięta nacjonalistycznym fermentem. Jost nie pisze jednak powieści politycznej wprost. Polityka jest tu jak zapach wtłoczony w drewno – niewidoczny, a jednak osiadający na skórze, wchodzący do ust, pozostający w płucach. Narratorka jest nastolatką i właśnie się żegna. Z domem, z przyjaciółką, z dzieciństwem. Pod ciężarówką, która ma wywieźć dobytek, znajduje kryjówkę. Jednak nie tyle przed przeprowadzką, ile przed losem. Ten obraz, dziewczynka skulona pod metalowym brzuchem maszyny, jest jednym z najmocniejszych w powieści: dziecko jako wyrzut sumienia rodziny, jak kamień, którego nie da się zapakować do żadnej przepastnej skrzyni. Parantela stanowi osobny żywioł. Ojciec – wzbogacony ponad miarę, jakby pieniądz był nową odmianą pychy. Matka – rozdarta między religijną pokutą a bezdennym poczuciem winy po śmierci pewnego chłopca. Jego wypadek, groteskowy i straszny zarazem, staje się czarnym słońcem tej powieści. Wokół niego krążą wspomnienia, urywki scen, powracające szczegóły. Narratorka próbuje zrozumieć, czy była świadkiem, współwinną, czy tylko dzieckiem wplątanym w cudze ideologię. To właśnie konstrukcja czyni tę powieść tak niezwykłą. Trzy wątki tj pożegnanie pierwszej, trudnej miłości, przepracowanie śmierci, genealogia rodziny – splatają się w gęsty, niemal barokowy splot. Każda dygresja jest jak powrót fali: to samo wspomnienie oglądamy pod innym kątem, w innym świetle, z inną temperaturą emocji. Tekst nie płynie linearnie. Jost pisze z młodzieńczą brawurą, z radością słowa, która chwilami ociera się o ekstazę. Zdania pęcznieją, falują, kipią dialektem, okrzykiem, groteską. Czytane na głos nabierają rytmu niemal muzycznego, jakby autorka komponowała partyturę dla języka, a nie tylko przejmującą i uniwersalną historię. Wieś u Jost nie jest sielanką, lecz sceną, na której religia, nacjonalizm i patriarchat odgrywają swoje okrutne farsy. Jednocześnie powieść ma w sobie czułość. Relacja narratorki z Lucą – przyjaźń przechodząca w pierwsze, nieśmiałe zakochanie, jest najjaśniejszym punktem tej opowieści. W świecie, gdzie role płciowe są wyznaczane twardą ręką, a dziewczynce przypisuje się przyszłość posłusznej córki, rodzi się uczucie, które nie mieści się w żadnym z góry ustalonym porządku. To miłość jako akt oporu. Jost nie czyni z niej manifestu. Pozwala jej trwać w spojrzeniach, niedopowiedzeniach, powidokach, we wspólnym chowaniu się przed światem.Siłą tej prozy jest również to, czego w niej nie ma: dydaktyzmu. Autorka unika łatwych psychoanalitycznych wyjaśnień, nie moralizuje, nie wygłasza tyrad. Zamiast tego oddaje głos nastolatce, która z uporem i świeżością opisuje zostaną rzeczywistość taką, jaka jest: brudną, sprzeczną, niepokojącą. Z tej perspektywy świat dorosłych jawi się jako teatr absurdu, w którym każdy gra rolę większą od siebie. W efekcie powstaje historia gęsta, niepokorna, momentami duszna, ale też porywająca. To nie tyle opowieść o ucieczce z prowincji, ile o próbie wyzwolenia się z języka, którym prowincja mówi do swoich dzieci. Narratorka chce wyrwać się z kręgu lojalności, honoru, ze zmowy milczenia. Chce nazwać rzeczy inaczej. Debiut Julii Jost jest zatem czymś więcej niż literackim rozrachunkiem z meandrami przeszłości. To akt językowego buntu. A zarazem dowód, że z krajobrazu, w którym góry szczerzą zęby, może wyrosnąć proza tak żywa, że aż drapie w gardło. Literatura, która nie daje schronienia przed dniami mieniącymi się barwami nieszczęścia, ale daje głos.
Debiutancka powieść Julii Jost to nie tylko opowieść o dorastaniu w południowej Karyntii, lecz także głębokie zanurzenie w krajobrazie, który oddycha polityką, winą i dziedziczoną przemocą – w ziemi, gdzie góry nie tyle stoją, co szczerzą zęby. Już sam tytuł zapowiada, że będziemy mieli do czynienia ze światem ostrym, wapiennym, kaleczącym język i pamięć. Akcja rozgrywa...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to