
UFO: Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- UFO: The Inside Story of the U.S. Government's Search for Alien Life Here―and Out There
- Data wydania:
- 2024-11-13
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-11-13
- Liczba stron:
- 704
- Czas czytania
- 11 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383305530
- Tłumacz:
- Grzegorz Gajek
Od momentu, kiedy jako ludzkość spojrzeliśmy w niebo, zadawaliśmy sobie pytanie, czy życie na Ziemi jest jedynym, jakie istnieje. Pytanie to znalazło się w centrum naszych doświadczeń, napędzając debaty naukowe i odkrycia, kształtując wierzenia i skłaniając do rozważań egzystencjalnych nieograniczonych granicami państw ani czasem. Choć to jedno z ulubionych zagadnień naszej kultury, myśl o pozaziemskiej inteligencji została w dużej mierze sprowadzona do rangi fantazji i teorii spiskowych.
To porywająca opowieść o nauce, zimnej wojnie, nazistowskich badaniach, niepokojach atomowych, tajnych samolotach szpiegowskich i wyścigu kosmicznym. UFO przedstawia prawdziwą historię polowania rządu USA na „niezidentyfikowane zjawiska powietrzne” tutaj na Ziemi, od Roswell po Rendlesham Forest, a także historię małej grupy myślących przyszłościowo naukowców – astronomów takich jak J. Allen Hynek, Frank Drake, Carl Sagan i Jill Tarter – którzy rozpoczęli poszukiwania pozaziemskiej inteligencji z dala od naszej planety. Opierając się na oryginalnych badaniach archiwalnych, odtajnionych dokumentach i wywiadach z wysokimi rangą urzędnikami wywiadu i wojska, Garrett M. Graff śledzi nasz długotrwałe usiłowania, by odpowiedzieć na jedno z najgłębszych i najpopularniejszych pytań wszech czasów: czy jesteśmy sami?
Garrett M. Graff to uznany historyk, finalista Nagrody Pulitzera, dziennikarz „The Washington Post”, a także autor kilku książek, w tym wydanego przez Wydawnictwo SQN reportażu o zamachach z 11 września „Jedyny samolot na niebie”.
Kup UFO: Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki UFO: Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość
Poznaj innych czytelników
427 użytkowników ma tytuł UFO: Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość na półkach głównych- Chcę przeczytać 315
- Przeczytane 101
- Teraz czytam 11
- Posiadam 39
- Ulubione 5
- Chcę w prezencie 4
- 2025 4
- Literatura faktu 3
- Reportaż 3
- Do kupienia 2
Tagi i tematy do książki UFO: Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki UFO: Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość
Wychodzi więc na to, że w ostatecznym rozrachunku opowieść o poszukiwaniu "innych" to tak naprawdę ponad wszystko opowieść o nas samych.































OPINIE i DYSKUSJE o książce UFO: Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość
Całkiem dobrze poprowadzona podróż przez historię tego zjawiska. Już przed przeczytaniem wiadome jest, że nie będzie to książka która "otwiera oczy", albo odkrywa jakieś tajemnice, ale dla osób zainteresowanych samą historią bez paranormalnej otoczki nie będzie to żaden problem.
Całkiem dobrze poprowadzona podróż przez historię tego zjawiska. Już przed przeczytaniem wiadome jest, że nie będzie to książka która "otwiera oczy", albo odkrywa jakieś tajemnice, ale dla osób zainteresowanych samą historią bez paranormalnej otoczki nie będzie to żaden problem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle mam mieszane uczucia… Przez pierwsze 400 stron zastanawiałem się, czy przez to przebrnę. Generalnie jak dla mnie to była kakofonia nazwisk i nazw instytucji, które zajmowały się tematem UFO i z całej tej blablaniny nic nie wyniknęło (tylko to, że tym tematem różne agencje się zajmowały, co nie jest zaskoczeniem). Można to było zawrzeć w jednym zgrabnym rozdziale i wniosek byłby taki sam - z tego zajmowania się nic nie wynika i na dobrą sprawę nie mamy żadnych dowodów na istnienie UFO. Miałem wrażenie, że każdy wątek, który dawał mi jakąś nadzieję na rewelację, po paru akapitach zostaje zanegowany, zaprzeczony i UFO nie istnieje, a zdecydowaną większość przypadków da się jakoś logicznie wyjaśnić (szkoda, że autor nie podejmuje wątków właśnie tych przypadków, których nie dało się wyjaśnić). Mniej więcej po stronie 400 zaczynają się konkretniejsze przypadki i łatwiej się czyta, bo jest mniej nazw i nazwisk. Jednak i tak nie dowiadujemy się niczego zaskakującego. Autor pisze obiektywnie, nie nakłania w żaden sposób do myślenia o UFO w określony sposób, więc czytelnik sam może zdecydować, czy wierzyć, czy nie.
Ale mam mieszane uczucia… Przez pierwsze 400 stron zastanawiałem się, czy przez to przebrnę. Generalnie jak dla mnie to była kakofonia nazwisk i nazw instytucji, które zajmowały się tematem UFO i z całej tej blablaniny nic nie wyniknęło (tylko to, że tym tematem różne agencje się zajmowały, co nie jest zaskoczeniem). Można to było zawrzeć w jednym zgrabnym rozdziale i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak to się mówi ,,dawno, dawno temu…”, a było to jeszcze i jeszcze dalej i dalej niż w ,,najdalszej gwiezdnowojennej Galaktyce i dalej niż za siedmioma górami i lasami”, czyli trzy wieku temu w polskich realiach naukowo-kulturowych, istniała pewna definicja, która paradoksalnie i w pełni słusznie, bo prosto i zwięźle co dzisiaj zdaje się być wielce komiczne, tak oto przedstawiała ujęcie istoty konia: ,,koń, jaki jest, każdy widzi”. Słowa te pochodzą z wprawnej ręki ks. Benedykta Chmielowskiego, człowieka, który w swoich czasach był swego rodzaju kronikarzem wiedzy o otaczającym go świecie. I tego typu definicja, ot wyjaśnienie paradoksu, ot fenomenu naukowo-paranaukowego, związanego z tajemnicami naszej planety i cywilizacji, a rzecz jasna chodzi o UFO i temu podobne zjawiska, pasuje do tego ufologicznego ,,czegoś”, cóż... wręcz idealnie. A dlaczego? Już spieszę z odpowiedzią.
UFO istnieje nie tylko, jako coś solidnego, co zakorzeniło się w ludzkiej kulturze, popkulturze czy w ogólnej świadomości nas samych, ale jako coś realnego. Sęk w tym, że ono faktycznie ma prawo bytu, jednak nikt nie wie (do tej pory!) czym UFO i różne podobne ,,obiekto-zjawiska” jest czy są. Dlatego gdyby ksiądz Chmielowski żył obecnie, w prężnie rozwijającym się w każdej gałęzi ewolucji Cywilizacji Ziemian, i gdyby przyjrzał się globalnej około 80-letniej wymianie zdań na tematy ,,ufologiczne”, fenomeny tego rodzaju zdefiniowałby następująco, jakby dość łopatologiczne i konsekwentnie: ,,UFO, jakie jest, każdy widzi”. Czyż nie ma w tym słodko-gorzkiej aury cynizmu i uderzenia niczym obuchem średniowiecznego woja wprost w sposób działania światowych władz, rządów, organizacji, które koniec końców nie mogą dojść ani do porozumienia, ani znaleźć wspólnego sposobu na rozwiązanie zagadki UFO i USO etc., a nawet jeśli w obecnych czasach nie dało by się tego zrealizować ze względu na braki technologiczne i ekonomiczne nas ludzi, to na znalezienie sposobu na odkrycie przynajmniej szczątkowych tego rodzaju zagadkowych tropów, które w przyszłości moglibyśmy wykorzystać do rozwikłania tego piekielnie nurtującego nas problemu nasi przodkowie, znalazły by się jakieś choćby i drobne sposoby/sposobności. Na pewno ,,patologicznie zawzięci sceptycy” drwiliby zarówno z tego rodzaju stosowanych wobec czegoś, czego ,,nie trawią!” i nienawidzą pojęć, jak i nie kryliby dla nich tylko im świętej wrogości wobec każdego, kto ufologicznymi pierdołami się zajmuje. Wrogość oraz celowe zniechęcanie kogokolwiek, kto tak niewyjaśnionymi, niepewnymi zjawiskami się zawzięcie zajmuje i oddaje temu część swojego życia, przy czym robi to rzetelnie przeważnie zajmując się najdłużej w tej aktywności sprawami najbardziej niepokojącymi, na które rząd USA czy jakiegokolwiek innego państwa nie ma odpowiedzi, a krytykom opadają szczęki, jest najzwyczajniej w świecie nie właściwe i dla każdej ze stron destabilizujące jej działania. UFO/USO po prostu istnieje, ono jest, a to jaką lub czego formę przyjmuje, kto albo co je tworzy lub do nas je wysyła, nikt nie wie. Dlatego też pojęcie zjawisk tej natury, którą mógł proponować Chmielowski byłaby wyjątkowo słuszna – najlepiej oprawić ją w ramkę powieść w każdym biurze każdego, kto ,,tym czymś” się zajmuje i zmusić tym samym do jeszcze większego działania w tym względzie.
Istnieje sporo dokumentów i reportaży o ,,ufoludkowej” i podobnej w tej naturze tematyce produkcji. Czy są to niezidentyfikowane obiekty latające, podwodne, poruszające się blisko powierzchni, mające trwałą sztuczną lub mało zwartą strukturę: każdy taki film lub serial jest dla rozpropagowania UFO w kwestii zainteresowania tym zjawiskiem na świecie, istotny. I tak, w naturze małoekranowego medium mamy począwszy od serii odcinków z Discovery Science ze słynnym panem Luisem Elizondo, przez coś takiego jak ,,Autostrada spotkań z UFO", dwa seriale z Georgem Knappem, który jako dziennikarz UFO zajmuje się od kilku dziesięcioleci, a skończywszy na jednym takim mało konkretnym, na zasadzie przeinterpretowywania faktów i dopowiadania sobie informacji serialu "Beyond Skinwalker Ranch" i jego prequelu: "Skinwalker Ranch". Fakt, dodajmy do tego te tytuły, których nie sposób wymienić w niniejszym tekście wszystkich i sporo filmów pełnometrażowych oraz książek od Leslie Kean czy Nicholasa Redferna. W ten sposób buduje się nasza wiedza i świadomość tego czym są i mogły by faktycznie być paradoksalnie dręczące nas od lat ,,latające spodki” i cała gama innych obiektów, fenomenów i kuriozów tej natury. Istnieje jeszcze jedna pozycja, która dla nas Polaków, którzy śledzą temat UFO/USO etc. jak tylko się da stanowi być może nawet i Święty Graal w tym aspekcie, dzięki wydawnictwu SQN niespodziewanie zalała księgarnie w całej Polsce, i która okazała się jedną z najważniejszych książek w tej dziedzinie od wielu, wielu lat. Jest to publikacja Garretta M. Graffa, szanowanego dziennikarza i reportera uwielbiającego się zajmować (i o tym pisać, w końcu to autor kontrowersyjnego reportażu, w gronie krytyków i fanów przyjętego naprawdę bardzo dobrze: ,,Jedyny samolot na niebie. Historia mówiona zamachów z 11 września”),mówiąc łopatologicznie rzeczami trudnymi i orbitującymi tematycznie wokół ,,teorii spiskowych”, a tytuł jej brzmi nie dość że złożenie to i intrygująco: ,,UFO - Rząd USA, CIA i Pentagon. NASA i SETI. Archiwalne, odtajnione dokumenty. Historia i teraźniejszość”.
Nie trzeba być geniuszem i faustowską wybitnością w każdych arkanach nauk i wiedzy, aby dojść do wniosku: nasza Cywilizacja, choć często przychodzi jej to z ,,opóźnieniem” lub ,,wielkim trudem”, potrafi uczyć się na błędach. Tak, jesteśmy w stanie uwierzyć, że UFO istnieje, ale to czym ono okaże się być… cóż, jak wspomniałem w akapitach powyżej, tu pojawia się bardzo złożony problem: nie wiemy czym ono/on/to coś etc. jest. Z jednej strony ,,brak nam dowodów empirycznych”, z drugiej ,,dowody na UFO i temu podobne zjawiska i procesy są, ale Rządy i władza lub cokolwiek innego zataja prawdę o tym paradoksalnie czymś!”. Książka Graffa jest świetnie skrojonym kompendium, ot suplementem, który rozszerza moją wiedzę (i waszą również! Śmiało do lektury!) w tych wątkach i tematyce o nowe i nieco bardziej intrygujące informacje niż dotychczas, np. nieco bardziej rozszerza, nadając im klimatu niepokojącej i wciągającej dziennikarskiej śledczej intuicji, która tu znalazła ujście, te same treści, które w swej książce ukazali Leslie Kean czy Nicholas Redfern. Z pracą Graffa jest tak, iż przechyla świadomość i wiedzę fana UFO i różnych paranormaliów ,,atakujących” Ziemię od dekad, na tą stronę, w której nie da się jednoznacznie potwierdzić, jak i temu zaprzeczyć, że właśnie UFO mogłoby być tymże ,,latającym spodkiem”, że pod nazwą tego zjawiska tudzież pojęcia może kryć się naprawdę, naprawdę wszystko. Nie jest to typowy reportaż, ot solidna literatura faktu, nie. Jest to prawie że spisane do formy publikacji popularnonaukowej śledztwo w tej delikatnej sprawie - ,,śledztwo”, które pomoże wyklarować nawet i zdanie sceptyków, aby pozostać w tej kwestii dalej sceptycznym bądź być nieco bardziej otwartym na liczne dane, zeznanie, czyste i surowe informacje, które jasno to wykładają: ,,to coś istnieje, zaakceptujmy to, starajmy się to powoli wyjaśnić”.
Ranczo Skinwalker, sprawy Bigelowa i jego powiązania z Rządem USA w związku z UFO, incydent z USS Nimitz z 2004 roku, który jest dość przerażający, oraz Światła z Phoenix z lat 90-tych XX wieku. To tylko początek, przykłady tego, iż historia UFO to taka szklanka w połowie pełna: niby ,,wiemy o co kaman, ale za dużo w tym wszystkim dezinformacji, konspiracji, chęci prywatnych korzyści, aby zyskać je tego rodzaju fenomenach. To jeden z pośrednich elementów/aspektów, które można odczytać z niniejszym omawianej pracy Graffa. Całkowite kompendium ufologii, praktycznie rzecz biorąc dużo więcej i lepiej niż by powiedzieć… od A do Z; to taki suplement, który można traktować jako cholernie mocne i profesjonalnie zrealizowane uzupełnienie do każdej (jaką sobie tylko wymarzycie) książki w tejże tematyce, która istnieje i istnieć będzie. Bo prawdopodobnie nic, ale to nic… lepszego na rynku w najbliższym czasie od tej publikacji się nie znajdzie. Już sam rozmiar pozycji o tym mówi: to ,,mini-Codex Gigas” swojej kategorii, z świetną podażą danych i ich rzetelnym opracowaniem i poukładaniem w ekspercko-zachęcającym do zagłębiania się w tematy zjawisk nadprzyrodzonych, ale z krytycznym empirycznym okiem w tle, stylu.
Zresztą Graff zachęca nas do tego wszystkiego od dość specyficznie poprowadzonego początku pracy: nawiązaniem do audycji radiowej z 1938 roku, ot słuchowiska prowadzonego przez Orsona Wellesa, w którym ów aktor/dziennikarz czytał fragmenty ,,Wojny Światów” H. G. Wellsa. To było istotne ze strony autora tejże książki: na owe słuchowisko obywatele USA zareagowali wtedy, jakby faktycznie… Ziemię za niedługo mieli zaatakować ,,Marsjanie!”. To dowód na to, co się dzieje, gdy ulegamy dezinformacji; Graff zapewne miał na myśli to, iż nie można ulegać chaosowi, któremu ulegają inni - na rzeczy niewytłumaczalne trzeba mieć zawsze otwarty i scentralizowany trzeźwy umysł. To między innymi poza całą masą ciekawostek, danych, porównań, przywołań paradoksów astrofizycznych, co do możliwości albo i nie istnienia Obcych i ich ,,kontaktu z nami”, ważna jest świadomość tego, co się bada, czego doświadcza i jakie ma to znaczenie dla jednostki, a jakie dla zbiorowości. Konserwatyzm i UFO na pewno nie będą chodziły ze sobą w parze. I o tym wszystkim jest ta panteońska, kamienno-milowa książka. Kupować, czytać, smakować ,,latające spodki" na poważnie!
Jak to się mówi ,,dawno, dawno temu…”, a było to jeszcze i jeszcze dalej i dalej niż w ,,najdalszej gwiezdnowojennej Galaktyce i dalej niż za siedmioma górami i lasami”, czyli trzy wieku temu w polskich realiach naukowo-kulturowych, istniała pewna definicja, która paradoksalnie i w pełni słusznie, bo prosto i zwięźle co dzisiaj zdaje się być wielce komiczne, tak oto...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno nie czytałem tak nudnej książki… Całą jej treść można sprowadzić do schematu: Blablabla… Hynek… blablabla… Sagan… blablabla… astronomia… blablabla... oklepane relacje i przypadki… blablabla… nieistotne powtórzenia… blablabla… przestarzałe podejście do tematu… blablabla… nieistotne przypisy… blablabla.
Nie ma w niej nic, co byłoby zaskoczeniem lub skłoniłoby do głębszych przemyśleń; styl autora przypomina przysłowiowe „lanie wody” niedouczonego studenta podczas kolokwium, który potokiem słów stara się przykryć swoje braki w wiedzy. Przez pierwsze 400 stron czytelnik zadaje sobie pytanie: „czy czasami nie zostałem nabity w butelkę?”, ponieważ o UFO (jako takim...) praktycznie nic w niej nie ma. Gdy jakimś cudem przebrnie się przez te wszystkie strony to nagle „z czapy” zaczynają wypadać zgrane do granic możliwości przypadki, chaotycznie zebrane, jakby autor nagle przypomniał sobie o czym miał pisać.
Mało tego, wszystkie te „archiwalne, odtajnione dokumenty”, tak ładnie wkomponowane w okładkę, to w większości mało rzeczowe ogólnikowe cytaty nieznanych osób lub wypowiedzi znanych nazwisk o wartości intelektualnej porównywalnej do wypowiedzi podchmielonego wujka na weselu… Żadnej próby racjonalnego wyjaśnienia fenomenu, żadnych odjechanych teorii spiskowych, żadnych ciekawych eksperymentów myślowych podejmujących rozważania na temat rzeczywistej istoty UFO/UAP. Nawet „szkic historyczny” zjawiska to jakieś kiepsko odrobione lekcje… Autor wyraźnie „nie czuje tematu”; ta książka powstała tylko dlatego, że w USA nastąpił „uforenesans” na który składały się wypowiedzi różnych sygnalistów oraz powrót do podjęcia publicznej debaty nt. UAP.
Nie jest ona [książka] przeznaczona ani dla sceptyków, ani dla zwolenników. Nijakie, opasłe tomiszcze, które powstało tylko po to, aby „kółka wzajemnej adoracji” rozpływały się nad jej „znakomitą” treścią.
Ta książka to prawdziwa cegła... I nie mam tu na myśli jej objętości. Cegła, która spóźniła się ze swoją treścią o dobre 20 lat.
W dobie internetu takie książki nie mają żadnej racji bytu. Na YT (zwłaszcza polskim) rozmaici publicyści i „badacze nieznanego” robią znacznie lepszą robotę w wyjaśnianiu fenomenu UFO (obecnie UAP). Co ciekawe, robią to w sposób interesujący, racjonalnie i bez „oszołomstwa” rodem ze „Starożytnych kosmitów”.
Nie zostawiłem na tej książce suchej nitki, ale zasłużyła sobie na to. Ani to naukowe, ani popularnonaukowe, ani spiskowe… To po prostu cegła.
Dawno nie czytałem tak nudnej książki… Całą jej treść można sprowadzić do schematu: Blablabla… Hynek… blablabla… Sagan… blablabla… astronomia… blablabla... oklepane relacje i przypadki… blablabla… nieistotne powtórzenia… blablabla… przestarzałe podejście do tematu… blablabla… nieistotne przypisy… blablabla.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma w niej nic, co byłoby zaskoczeniem lub skłoniłoby do...
Bardzo rozsądnie i rzeczowo przestawiona historia pierwszych obserwacji i późniejszych badań fenomenu UFO. Momentami bardzo techniczna i sucha, ale przy tej tematyce, to raczej zaleta niż wada.
Gwiazdka niżej za drobne błędy merytoryczne i tłumaczenie. Notorycznie mylone są meteory z meteorytami, układy podwójne nazywa się binarnymi, dodatkowo ktoś ma tam problem z samymi liczbami albo ich tłumaczeniem. Przykładowo M87 nie znajduje się w odległości 5 milionów lat świetlnych, lecz ponad 10x dalej.
Bardzo rozsądnie i rzeczowo przestawiona historia pierwszych obserwacji i późniejszych badań fenomenu UFO. Momentami bardzo techniczna i sucha, ale przy tej tematyce, to raczej zaleta niż wada.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGwiazdka niżej za drobne błędy merytoryczne i tłumaczenie. Notorycznie mylone są meteory z meteorytami, układy podwójne nazywa się binarnymi, dodatkowo ktoś ma tam problem z samymi...
"Jasne, szanse na powstanie inteligentnych form życia są niewielkie, ale czy to prawdopodobne, aby ludzkość stanowiła wypadek jeden na tryliard?"
Wynudziałm się na maxa. To jest raczej historia podejścia do tematyki UFO w Stanach Zjednoczonych... Historia myśli i teorii o UFO.
Jest to lektura wymagająca, wojskowa, teoretyczna, spiskowa. Pełna raportów pełna sprawozdań pełna technicznych specyfikacji, pełna wydarzeń i ich natychmiastowych zaprzeczeń, po których od razu pomyślałam, że skoro wszystko jest tajne i ukryte i tylko pozornie "ujawnione", pod cenzurą, to po co jest ta książka, skoro i tak nie dowiemy się prawdy?
Nie wiem, czy polecam, a jeśli już w ogóle, to chyba historykom i lotnikom. I Pentagonowi.
Zdarzały się fajne momenty troszeczkę lepsze i bardziej ciekawe (dla mnie),ale generalnie jest to twarda literatura faktu, która nie przypadła mi do gustu: lubię tematykę UFO, ale przedstawiona w taki sposób jest dla mnie ciężko niestrawna. Ocena za rzetelność.
"Jasne, szanse na powstanie inteligentnych form życia są niewielkie, ale czy to prawdopodobne, aby ludzkość stanowiła wypadek jeden na tryliard?"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWynudziałm się na maxa. To jest raczej historia podejścia do tematyki UFO w Stanach Zjednoczonych... Historia myśli i teorii o UFO.
Jest to lektura wymagająca, wojskowa, teoretyczna, spiskowa. Pełna raportów pełna sprawozdań...
Niektóre książki wybieram tylko na podstawie okładki. Tak właśnie było z “UFO” Garretta Graffa. Ufologia? Potencjalnie ciekawy temat. Czy przez 700 stron autor zdołał go sensownie przedstawić?
“UFO” to przegląd dokumentów, relacji, projektów i instytucji, które na przestrzeni XX i XXI wieku zajmowały się tematem UFO - niezidentyfikowanych obiektów latających. Graff nie próbuje rozprawić się z teoriami spiskowymi czy nietypowymi doniesieniami - raczej zaznacza, że dostępne dane nie pozwalają na jednoznaczne wyjaśnienia niektórych sytuacji. I ta myśl zdaje się być głównym przesłaniem książki.
Sam przegląd jest jednak intrygujący. Bo wyobraźmy sobie to: tuż po zrzuceniu bomb jądrowych, w USA pojawia się coraz więcej doniesień o dziwnych obiektach na niebie. Jeżeli to eksperymenty USA, to rząd USA się do tego nie przyznaje. Jeżeli to akcje szpiegowskie ZSRR, to ZSRR się do tego nie przyznaje. Niepokoje społeczne zdają się narastać, a odpowiedzi brakuje. Nawet w samej armii USA - początkowo rozbitej na mniejsze departamenty - nikt nie ma pewności, czy te doniesienia należy brać poważnie, czy nie. I nawet współcześnie, niewiele się w tej kwestii zmienia. Kilka doniesień wyjaśniono, inne wciąż balansują na granicy legendy miejskiej.
Pewną wadą książki jest skupienie się na USA, ale trzeba autorowi oddać, że nie zignorował reszty świata. Obok znanych doniesień jak Roswell, mamy tu poruszony temat incydentu w Teheranie czy domniemanych przelotów UFO nad Belgią. Zasadniczym problemem może być tu raczej przesyt doniesień, miejsc, nazwisk i zdarzeń. W pewnym momencie, jako czytelnik, pogubiłem się po prostu w tym, co kiedy miało miejsce - i przestałem się tym szczególnie przejmować.
“UFO” polecam przede wszystkim osobom, które są zainteresowane historią zimnej wojny czy astronomią. Natomiast przypadkowy czytelnik może wynieść z tej książki perspektywę, że analiza doniesień o niezidentyfikowanych obiektach latających to bardzo złożone zagadnienie, w którym trudno o jednoznaczne konkluzje. Bo jako ludzkość być może nie znamy jeszcze wszystkich zjawisk fizycznych, a nasza aparatura pomiarowa też miewa błędy…
Oryginalny wpis:
https://xiegozbior.pl/zajawki/2025/03/10/zajawka-ufo.html
Niektóre książki wybieram tylko na podstawie okładki. Tak właśnie było z “UFO” Garretta Graffa. Ufologia? Potencjalnie ciekawy temat. Czy przez 700 stron autor zdołał go sensownie przedstawić?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“UFO” to przegląd dokumentów, relacji, projektów i instytucji, które na przestrzeni XX i XXI wieku zajmowały się tematem UFO - niezidentyfikowanych obiektów latających. Graff nie...
Przez książkę się przebijam i jest troszkę nudnawa - ale byłaby lepsza, gdyby nie FATALNE tłumaczenie.
To jest niesamowite. Jeśli znasz trochę angielski, to jesteś w stanie bez problemu domyślić się, jak brzmiało oryginalne zdanie.
Tłumacz tłumaczy np. (to skłoniło mnie do zalogowania się i napisania tej opinii, a wcześniej było o wiele, wiele więcej przypadków)
"paranoic charade", czyli "paranoiczna maskarada", "paranoiczna farsa"
na
"paranoiczna szarada"
Co to jest szarada w jęzku polskim, panie Grzegorzu?
To jest szczególnie niefortunne, bo cała książka składa się właściwie z cytatów i parafraz z prasy i dodatkowo napisał ją dziennikarz.
Męka.
Przez książkę się przebijam i jest troszkę nudnawa - ale byłaby lepsza, gdyby nie FATALNE tłumaczenie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jest niesamowite. Jeśli znasz trochę angielski, to jesteś w stanie bez problemu domyślić się, jak brzmiało oryginalne zdanie.
Tłumacz tłumaczy np. (to skłoniło mnie do zalogowania się i napisania tej opinii, a wcześniej było o wiele, wiele więcej...
Zapowiadało się nieźle, ale gdy kilka razy złapałem autora na pewnych, hm, niedopowiedzeniach, np. o braku wizerunków spodków przed 1947 rokiem to zacząłem powątpiewać w rzetelność autora i jego neutralne nastawienie (rzekomo). Niestety, koniec końców, to jednak mainstreamowy dziennikarz z "misją". Szkoda, bo potencjał był.
Zapowiadało się nieźle, ale gdy kilka razy złapałem autora na pewnych, hm, niedopowiedzeniach, np. o braku wizerunków spodków przed 1947 rokiem to zacząłem powątpiewać w rzetelność autora i jego neutralne nastawienie (rzekomo). Niestety, koniec końców, to jednak mainstreamowy dziennikarz z "misją". Szkoda, bo potencjał był.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInteresująca pozycja. Autor jako bezstronny obserwator (co według mnie jest ogromną zaletą niniejszej pracy) analizuje tytułowe zjawisko w szerokim kontekście cywilizacyjnym (w aspekcie: naukowym, technicznym, politycznym, społecznym, kulturalnym). Jest to fascynująca podróż w czasie i przestrzeni poczynając od końcówki lat 40. XX w. do czasów współczesnych, których bohaterami są niezwykle barwne postacie ze sfery nauki, polityki, wojskowości, ufologii etc. Warto sięgnąć - lektura warta polecenia.
Interesująca pozycja. Autor jako bezstronny obserwator (co według mnie jest ogromną zaletą niniejszej pracy) analizuje tytułowe zjawisko w szerokim kontekście cywilizacyjnym (w aspekcie: naukowym, technicznym, politycznym, społecznym, kulturalnym). Jest to fascynująca podróż w czasie i przestrzeni poczynając od końcówki lat 40. XX w. do czasów współczesnych, których...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to