Krok i rytm. Wybór szkiców

Okładka książki Krok i rytm. Wybór szkiców autora Jacek Łukasiewicz,
Okładka książki Krok i rytm. Wybór szkiców
Jacek Łukasiewicz Wydawnictwo: Ossolineum Seria: Sztuka Czytania publicystyka literacka, eseje
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Sztuka Czytania
Data wydania:
2024-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2024-01-01
Język:
polski
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Krok i rytm. Wybór szkiców w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Krok i rytm. Wybór szkiców

Średnia ocen
7,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Krok i rytm. Wybór szkiców

Sortuj:
avatar
814
814

Na półkach:

Jacek Łukasiewicz, wybitny literaturoznawca, krytyk literacki i po prostu mądry człowiek, w wyborze szkiców pisanych w przeciągu lat niemal sześćdziesięciu, a więc w okresie obejmującym ogrom dziania się w kulturze, literaturze, polityce i życiu, dzieli się swoimi przemyśleniami i rzuca jaśniejsze światło na twórczość wydawałoby się znanych, ale jednak, jak się okazuje, nie do końca rozumianych twórców.

Pisze o ludziach i ich dziełach, od Teodora Parnickiego z jego „słabym” człowiekiem wrzuconym w tryby historii po przyjacielski rozbiór wersów Stanisława Grochowiaka. Teksty dość długie, lecz ani przez chwilę nie nużące. Do tego nadal aktualne w zakresie spostrzeżeń okołospołecznych i bliskoludzkich, co zaskoczyło mnie niepomiernie już na samym początku. W eseju poświęconym Teodorowi Parnickiemu, zatytułowanym bardzo wymownie „Republika mieszańców”, a napisanym w 1957 roku (!) czytamy:

„człowiek jest istotą skłóconą wewnętrznie, ludzkość wskutek jakiejś przyczyny, którą nazwijmy dla uproszczenia wieżą Babel (…) została podzielona granicami narodowościowymi, językowymi, państwowymi, kulturowymi. Człowiek nie może się z tych granic wyzwolić. Działa na ich korzyść tysiąc i sto sprężyn psychicznych, poczucie siły, przewagi, miłość własna, jednostkowa lub grupowa – sublimowane w patriotyzm, w religijność, w przywiązanie do kultury i obyczaju. Działa na ich korzyść przyrodzona potrzeba podporządkowania się istniejącym koncepcjom życia, rodząca się z lenistwa umysłowego i łącząca się z nią skłonność do ślepej wiary. Wypływają z niej fanatyzmy religijne i szowinizmy narodowe”.

Nic dodać ani nic ująć tej błyskotliwej diagnozie się nie da. Nawet teraz, gdy nacje i religie dzięki migracjom zdają się być już solidnie wymieszane, nie widać większej tolerancji, wprost przeciwnie, niepokojąco szerzą się coraz drastyczniejsze podziały i nacjonalizmy. Pozostaje nam wierzyć w zbawienną rolę mieszańców, owej nadziei pojednania, i cierpliwie czekać aż z zaczynu wyrośnie ciasto. Jak na razie owa idea zgody narodów, o której Parnicki nigdy w swoich powieściach nie zapomina, miast się przybliżać, wydaje się od nas oddalać.

Poezja jest znakiem czasu, czas i związane z nim wydarzenia kształtują poezję, jakiej wówczas pragniemy, jaka najlepiej będzie zdolna oddać te chwile. Romantyczna, wzniosła, zwyczajna, codzienna, bliska rzeczywistości, konkretowi, czy może awangardowa, poszukująca nowych form i rozwiązań na miarę współczesnych wyzwań? Nowe okoliczności wymuszają poszukiwanie odpowiednich środków wyrazu, zawężają zakres zainteresowań i budują postawę twórczą, wreszcie rodzący się trend otrzymuje też własną nazwę i stosowną do niej definicję. Nic nie stoi w miejscu, a już na pewno nie literatura, związana z codziennością i żywo na nią reagująca.
Autor doskonale łączy rozmaite wątki i konteksty literackie z sytuacją społeczno-polityczną Polski na przestrzeni lat, z oczekiwaniami, z możliwościami i ograniczeniami, jakie wiążą się zwykle z działalnością na polu kultury, w tym z pisarstwem. Poddaje analizie polskie mity i wzniosłe idee, zderzając je z, nie zawsze przystającymi, realiami. Zajmuje się przykładaniem doktryny, teorii, programu do rzeczywistości, wykazując się przy tym nie tylko ogromną wiedzą i oczytaniem, ale też, co nie zawsze idzie przecież w parze, umiejętnością zajmującego opowiadania o rzeczach zwykłych, erudycją i szerokokątnym postrzeganiem problemów.

Piekło czy Piekiełko? Głębsza myśl czy powierzchowne gadulstwo – zagadywanie prawdy bez wnikania w istotę problemu? Pyrgopolinices – awanturniczy zabijaka, gawędziarz, bohater idący w pierwszym szeregu, by zginąć… czy to nam wystarczy?

„Cała wielka epika współczesna, wszystkie wielkie dzieła rewelatorów XX wieku są głęboko zakorzenione. Proust w swoim Paryżu, Joyce w Dublinie i irlandzkości, Faulkner w Południu Stanów Zjednoczonych, we wszystkim, co się tam działo. Wielcy Rosjanie w swoim kraju i społeczeństwie. Tomasz Mann w Lubece i Europie. Myśmy zawsze byli bardzo polscy, ale widać nie w stopniu wystarczająco uniwersalistycznym”.

Warto więc pochylić się nad polskimi kompleksami i ich rekompensowaniem sobie, nad dzielnym machaniem szabelką w miejsce głębokiego, wnikliwego namysłu, przez co nie stworzyliśmy dzieła na miarę światowego czy choćby europejskiego, ogólnoludzkiego ducha, w którym ta nasza polskość, tradycja i kultura mogłyby rezonować.

Krok i rytm literatury musi doganiać krok i rytm współczesnego świata, mało tego, powinien starać się go wyprzedzać i wyznaczać. Szkic zatytułowany „Próba tradycji” jest genialnym, najlepszym, jakie dotąd czytałam i najbardziej trafnym podsumowaniem polskiej romantycznej tradycji cierpiętnictwa i idealizowania poświęcenia, spalania się w tych podniosłych gestach zakłamujących rzeczywistość, trzymających się uporczywie przeszłości, umarłej już przecież, której pasują określenia „zmarmurzenie” i „chitynowienie”, rzeczywistości, która zastygła i zatrzymała się, podczas gdy świat i życie pędzą dalej przed siebie i znikają z pola widzenia.

Na poparcie swoich przemyśleń Jacek Łukasiewicz hojnie przytacza fragmenty tekstów, od Norwida po Brylla, od Słowackiego po Urszulę Kozioł czy Stanisława Grochowiaka. Jego bieg przez literackie korytarze, bez zadyszki, jest doprawdy imponujący, a przy okazji wyznacza i nam plan marszruty, byśmy mogli nadrobić zaległości, uzupełnić czytelnicze luki, co pozwoli nam zgodzić się z autorem albo wejść z nim w merytoryczną polemikę. Czytelnik bowiem, poddawany regularnej propagandzie, kształtowaniu na nową modłę gustów estetycznych i poglądów, naginany i lepiony w posłuszną marionetkę przez codzienną porcję informacyjnej papki, potrzebuje mądrej i rozwijającej lektury. Wyraźnie pokazuje to inteligentnie ironiczny „Jeden dzień w socrealizmie”. I znów temat aktualny pomimo upływu lat, jak się okazuje.

Swoją drogą zdumiewa, jak wiele można wyczytać, wyinterpretować z jednego wiersza, jak tę samą treść odnieść do sytuacji zewnętrznej i zarazem do przeżyć duchowych, wyłapać realistyczny korpus oraz wszystkie obudowujące go aluzje i alegorie.

Eseistyka Jacka Łukasiewicza jest niesamowitą, pouczającą lekcją czytania ze zrozumieniem. To bardzo ważna umiejętność, którą niestety powoli zatracamy, niekiedy będąca nawet zarzewiem rewolucji, kiedy indziej zaś przewodnikiem przetrwania. Autor śledzi w szkicach twórczość tak różnorodną, specyficzną, jak utwory Tadeusza Różewicza, Adama Ważyka, Stanisława Barańczaka, Zbigniewa Herberta czy Mirona Białoszewskiego, odsłaniając poszczególne warstwy i zwracając uwagę na dojrzewanie tej prozy i poezji, na punkty graniczne, wyznaczone przez czynniki zewnętrzne oraz osobiste przeżycia, będące zawsze cezurą, wytyczającą nową ścieżkę.

Pisarz, będąc wszak w określonym czasie i miejscu, czuje się zobligowany do ich komentowania w odniesieniu do naszej, ludzkiej perspektywy i kondycji. Patrzy również przez pryzmat własnych doświadczeń i traum, również poprzez sprawdzian, jakim jest choroba czy żałoba, jakże ludzkie przecież. Jacek Łukasiewicz uwzględnia każdy z tych aspektów, pisze o twórcach, jak o osobach bliskich, które pragnie się zrozumieć. W ich twórczości tropi zarówno polskość, zaangażowanie we współczesne problemy, jak też intymność i na wskroś osobiste przemyślenia, osobne drogi twórcze i wybory stylistyki, obrazowania, sposobu przekazywania treści. Choć język esejów jest potoczysty i przystępny, lektura wymaga uwagi i pewnego oczytania. Doskonale się stało, że w tekście są zamieszczone fragmenty (niekiedy całkiem spore) prozy i poezji, co pomaga czytelnikom lepiej zrozumieć wszystkie uwagi i nawiązania. Przy okazji omawiania polskości, tradycji, wielu wieków kultury, spotykamy się też ze sztuką wykraczającą poza samą literacką materię, która wszak nigdy nie jest, i nie może być, całkowicie rozdzielna i odizolowana. Mam na myśli choćby Matejkę, Wyspiańskiego i Stanisława Witkiewicza. Wita Stwosza i Jacka Malczewskiego, znajdują oni swoje miejsce w świecie opisywanym przez Łukasiewicza, który podsumowuje przy tym: „Sumienie bowiem jest jedno: artysty, filozofującego człowieka, obywatela swojej ojczyzny, dziedzica kultury śródziemnomorskiej, działającego publicznie i prywatnie – jedno”. Nie da się przy tym ukryć, że nasz polski patriotyzm, nasza dziejowa rola, skażona została, być może na zawsze dziedzictwem zaborów. Jest to czynnik, który zawsze należy mieć na uwadze, czytając i rozmawiając o polskiej literaturze i szerzej pojętej kulturze. I znów coś bardzo aktualnego, pasującego nie tylko do tamtej sprzed kilkudziesięciu lat, ale i do dzisiejszej rzeczywistości.

Esej poświęcony przyjacielowi, Stanisławowi Grochowiakowi, jest bardzo osobisty, czego autor nie ukrywa, przez to też i dla nas wyjątkowo cenny. Wspomnienia prywatne łączą się tutaj i współtrwają z analizą twórczości, postawy poety wobec niezwyczajnych wyzwań współczesności, będących probierzem moralnego kręgosłupa i niezłomności, czemu może nie do końca sprostał. Cokolwiek jednak pomyślimy, jak nisko nie pochylimy się nad naszą historią, obyczajem, etyką, musimy pamiętać, że „Ojczyzna nasza to ślady”, którymi podążamy, z których czytamy, które szkoda byłoby zadeptać. Jacek Łukasiewicz, niczym wytrawny traper, wypatruje ich i tłumaczy, zarówno te prowadzące pewnie i prosto, jak i te błądzące, kręcące się w kółko, niepewne, bezradnie drepczące w miejscu.
Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/

Jacek Łukasiewicz, wybitny literaturoznawca, krytyk literacki i po prostu mądry człowiek, w wyborze szkiców pisanych w przeciągu lat niemal sześćdziesięciu, a więc w okresie obejmującym ogrom dziania się w kulturze, literaturze, polityce i życiu, dzieli się swoimi przemyśleniami i rzuca jaśniejsze światło na twórczość wydawałoby się znanych, ale jednak, jak się okazuje, nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

8 użytkowników ma tytuł Krok i rytm. Wybór szkiców na półkach głównych
  • 6
  • 2

Tagi i tematy do książki Krok i rytm. Wybór szkiców

Inne książki autora

Jacek Łukasiewicz
Jacek Łukasiewicz
Poeta, krytyk literacki, historyk literatury. Od roku 1952 publikuje wiersze w czasopismach. W roku 1958 wyszedł jego pierwszy tom poetycki "Moje i Twoje", a potem: Dolina (1962),"Obraz siedzącej" (1963),"Zabawy zimowe" (1968),"Podróże" (1976),"Album" (1983),"Światło mijania" (1986),"Cztery poematy" (1988),"Mali mistrzowie" (1993),"Czas nie dopełniony" (1998),"Deszczyk i inne wiersze" (2005).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Krok i rytm. Wybór szkiców

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Krok i rytm. Wybór szkiców