Wojna w blasku dnia: Księga I

677 str. 11 godz. 17 min.
- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Cykl Demoniczny (tom 3.1)
- Tytuł oryginału:
- The Daylight War
- Data wydania:
- 2023-05-31
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-04-03
- Liczba stron:
- 677
- Czas czytania
- 11 godz. 17 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379647583
- Tłumacz:
- Marcin Mortka
Podczas Nowiu na świat wychodzą demony
Wojna w blasku dnia wciąga czytelników w świat otchłani i mroku. Ludzkość ma trzydzieści dni, aby przygotować się do kolejnego ataku. Miesiąc, to zbyt mało, by uchronić wioskę.
Arlen i Jardir byli kiedyś jak bracia. Teraz stali się rywalami. Otchłańce szykują atak i tylko dwóch mężczyzn może im stanąć na drodze, pod warunkiem, że opanują demony, które czają się w ich sercach.
Peter V. Brett jest dziś tak rozpoznawalnym autorem jak George R. R. Martin, Robert Jordan i Terry Brooks. Powieści z cyklu demonicznego – Malowany człowiek, Pustynna włócznia i Wojna w blasku dnia podbiły już księgarskie rynki całego świata.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Wojna w blasku dnia: Księga I w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wojna w blasku dnia: Księga I
Poznaj innych czytelników
11758 użytkowników ma tytuł Wojna w blasku dnia: Księga I na półkach głównych- Przeczytane 9 124
- Chcę przeczytać 2 524
- Teraz czytam 110
- Posiadam 1 767
- Ulubione 403
- Fantastyka 209
- Fantasy 165
- Chcę w prezencie 93
- 2013 80
- Audiobook 60





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna w blasku dnia: Księga I
Wojna w blasku dnia to trzeci tom cyklu Demonicznego napisanego przez Petera V. Bretta. Książki wydało w Polsce wydawnictwo Fabryka Słów, a ja zapoznałam się z nimi w wydaniu dwuczęściowym (dwuksiążkowym). Książki przesłuchałam w formie audiobooka.
Recenzja dotyczy część 1 i 2 tomu trzeciego.
Powiem to wprost – z tomu na tom jestem coraz bardziej rozczarowana tą serią. Pierwszy tom był świetny i bawiłam się przy nim wspaniale. Dał mi dokładnie to, czego szukałam, czyli dorastającego bohatera, brutalny świat z demonami i do tego pełen niebezpieczeństw. A potem pojawiły się wątki Krasjan, które przyniosły ze sobą zbyt wiele podobieństwo do Diuny i wszystko zaczęło się psuć.
O ile jeszcze podobieństwo do Diuny rozumiem, w końcu obie historie bazują na tej samej kulturze jako źródle i inspiracji dla tworzonych nacji, tak od tomu drugiego treści książki zaczęły się coraz bardziej oddalać od demonów. A to przecież miała być historia o walce z nimi. W Wojnie w blasku dnia podział tomu na dwie części bardzo wyraźnie podkreśla również podział fabularny. Bo w gruncie rzeczy cześć pierwsza to liczne intrygi polityczne i matrymonialne (które zdecydowanie górują),a dopiero druga ma coś wspólnego z demonami.
Przez pierwszą część się przemęczyłam, niestety. Nie dała mi niczego, czego oczekiwałam po tej książce. A do tego wprowadziła perspektywę Inevery, która wniosła niewiele nowego. W zasadzie stanowiła przypomnienie historii, którą jako czytelnicy poznaliśmy w tomie pierwszym z punktu widzenia Arlena oraz w tomie drugim z punku widzenia Jardira – więc w gruncie rzeczy po raz trzeci czyta się o niemal o tym samym. Nie odczułam, by te wprowadzone informacje jakoś odświeżyły mi te wątki. Wręcz przeciwnie, to, co było najważniejsze, pojawiło się później gdzieś w narracji, więc nie były niczym nowym. Jedyne, co udało się autorowi osiągnąć, to przybliżyć czytelnikowi instytucję dama’thing i pokazać, że to w gruncie rzeczy przeniesione z Diuny i dostosowane do realiów cyklu Bene Gesserit.
Męczyło mnie także to ogromne skupienie na wątkach matrymonialnych. O ile rozumiem potrzeby sojuszów politycznych, gdzie takie wątki sprawdzają się najlepiej, tak mam wrażenie, że czytałam tylko i wyłącznie o tym. Dotyczyło to Rojera, dotyczyło to Leeshy, Inevery, Jardira, także Arlena i Renny – w zasadzie nie uchronił się żaden główny bohater. I to jeszcze byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że oprócz tego nie działo się praktycznie nic innego. A jeśli pojawiały się demony, to epizodycznie. Boli mnie, że tak ważny element świata został sprowadzony do narzędzia i traci na znaczeniu, o ile nie jest konieczny, by przeć akcję do przodu, jak to się dzieje w drugiej części.
Zostając jeszcze przy bohaterach, po lekturze pierwszej części chyba straciłam sympatię do każdego z nich. O ile po poprzednim tomie wciąż lubiłam Arlena, Wondę czy Rojera, tak tutaj zostali oni do tego stopnia spłyceni, potraktowani po macoszemu lub wpakowani niezbyt udanie w wątek pseudomiłosny, że stracili wszystko, co czyniło ich dobrze zbudowanymi postaciami. Leesha zmieniła się głównie w narzędzie zazdrości, podobnie jak Renna, która chociaż wprowadziła bardzo ciekawy aspekt wzmacniania się demoniczną magią, tak zszedł on na plan dalszy, bo ciągle wywoływała sceny chorobliwej zazdrości, która nie miała najmniejszego sensu. Ani tym bardziej trudno mi było zrozumieć, jaki to ma znaczenie dla książki, poza wymęczeniem czytelnika.
Druga część była lepsza, ale niewiele. Przede wszystkim w końcu pojawiły się demony. W końcu! W książce o demonach, przypomnę. Ale i tak trudno było mi odnaleźć satysfakcję w scenach walki z nimi. Jednym z powodów było rozbicie fabularne akcji na dwie, oddalone od siebie lokację. Autor dokonał wyboru, by wydarzenia dziejące się w tym samym czasie (noc nowiu) opisać najpierw z Zakątu, a potem z Lenna Everama. Zgrzytało mi to lekko, bo przejście między lokacjami miało miejsce dopiero po tym, jak bohaterowie z Zakątka całkowicie zamknęli wątek nowiu. Trochę pomieszało mi to w głowie, bo z jednej strony zamknięto temat, ale na następnej stronie otwierał się on dla Jardira i czas się cofał o kilka dni. Dla innych może to zadziałało, ale osobiście odczułam spadek znaczenia tych wydarzeń.
Finał był najlepszym momentem w książce, choć mam wrażenie, że był nieco pośpieszny. I o ile wprowadza ogromne zmiany, które z pewnością sporo namieszają w kolejnych tomach, jako czytelnik znalazłam się w trudnej chwili. Bardzo poważnie rozważam, czy nie porzucić serii. Mam dość irytowania się na krążenie w kółko wokół tych samych tematów matrymonialnych przez połowę tomu i kompletne spychanie na bok tego, co powinno być stałym elementem fabuły. Jednak jestem optymistką i trudno mi zrezygnować. To kwestia, którą muszę poważnie przemyśleć.
Wojna w blasku dnia to trzeci tom cyklu Demonicznego napisanego przez Petera V. Bretta. Książki wydało w Polsce wydawnictwo Fabryka Słów, a ja zapoznałam się z nimi w wydaniu dwuczęściowym (dwuksiążkowym). Książki przesłuchałam w formie audiobooka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRecenzja dotyczy część 1 i 2 tomu trzeciego.
Powiem to wprost – z tomu na tom jestem coraz bardziej rozczarowana tą serią....
no
no
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoprzednie części- ciekawie rozwijającą się fantastyka. Tu nagle autorowi coś odpaliło i postanowił napisac coś harlekinopodobnego :/ słabo.
Poprzednie części- ciekawie rozwijającą się fantastyka. Tu nagle autorowi coś odpaliło i postanowił napisac coś harlekinopodobnego :/ słabo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać Renny i jej wątku zniechęca mnie do czytania dalej tej sagi, dawno nie spotkałem w ksiazce tak irytującej postaci.
Postać Renny i jej wątku zniechęca mnie do czytania dalej tej sagi, dawno nie spotkałem w ksiazce tak irytującej postaci.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRok temu obiecałam sobie, że przeczytam do końca tę serię w 2025. Jak mogliście zauważyć - nie udało mi się, ale mam dla Was recenzję dwóch części "Wojny w Blasku Dnia", które towarzyszyły mi w grudniu. Powrót do świata stworzonego przez Bretta ponownie wywołał we mnie pozytywne uczucia. W końcu nie ma to jak czytelnicza nostalgia, a tę czuję za każdym razem, gdy zanurzam się w to uniwersum.
Autor w tym tomie rozwinął historię Inevery - żony Jardira, która przewijała się nieco w poprzednich częściach. Zabieg ten był przydatny, bo nadał jej postaci i niektórym wydarzeniom głębi, ale niestety zdawał się być rozwleczony na siłę, szczególnie, gdy po przedstawieniu jej dzieciństwa, pokazane były po raz 3 te same wydarzenia z kolejnego POV. Szkolenie na dama'ting, intrygi, które plecie bohaterka i tajemnice jakie skrywa, rekompensowały momenty znudzenia.
Dużo ciekawsze były wydarzenia kontynuujące fabułę po 2 tomie, w których pełno było napięć, dylematów i wrogów - tych z Otchłani po zmroku ale i ludzkich, w tytułowej wojnie w blasku dnia. Nie mogłam się doczekać rozdziałów poświęconych "pierwszemu" trio: Arlenowi, Leeshy i Rojerowi, oraz osobie Jardira - wroga, który nie cofnie się przed niczym, by wypełnić misję, do której czuje powołanie. Perspektywa książąt z Otchłani była czymś dodającym dreszczyku, a równocześnie niesamowicie intrygującym. Doszliśmy do takiego momentu, że Otchłańce to już nie tylko bezmyślna sfora, a bohaterom grożą ogromne konsekwencje odważnych walk z nimi.
Podsumowując, "Wojna w blasku dnia" była dobrą kontynuacją, ale mogłaby by być zdecydowanie bardziej konkretna, więc nie przebija mojego zachwytu pierwszym, a nawet drugim tomem. Świetne światotwórstwo, klimat i wielowymiarowi, charakterni bohaterowie sprawiają, że z pewnością będę kontynuować tę serię. Zresztą po zakończeniu, jakie zaserwował autor, nie mam innej opcji! Myślę, że Brett ma jeszcze niejednego asa w rękawie...
Rok temu obiecałam sobie, że przeczytam do końca tę serię w 2025. Jak mogliście zauważyć - nie udało mi się, ale mam dla Was recenzję dwóch części "Wojny w Blasku Dnia", które towarzyszyły mi w grudniu. Powrót do świata stworzonego przez Bretta ponownie wywołał we mnie pozytywne uczucia. W końcu nie ma to jak czytelnicza nostalgia, a tę czuję za każdym razem, gdy zanurzam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa dużo Krasji, za dużo Inevery, zbyt mozolne tempo. Trochę zaczyna to wszystko być nużące i niezbyt zachęca do kolejnych tomów. Od Malowanego Człowieka ewidentnie całość pikuję w dół.
Za dużo Krasji, za dużo Inevery, zbyt mozolne tempo. Trochę zaczyna to wszystko być nużące i niezbyt zachęca do kolejnych tomów. Od Malowanego Człowieka ewidentnie całość pikuję w dół.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem czy nie jest to najlepsza część serii. Jestem pełna podziwu dla autora, że był w stanie stworzyć tak rozbudowany świat z tak głębokimi postaciami. W drugiej części tej części byłam odrobinę zagubiona przez namnożenie fikcyjnych terminów ale dałam radę. Super!
Nie wiem czy nie jest to najlepsza część serii. Jestem pełna podziwu dla autora, że był w stanie stworzyć tak rozbudowany świat z tak głębokimi postaciami. W drugiej części tej części byłam odrobinę zagubiona przez namnożenie fikcyjnych terminów ale dałam radę. Super!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasem się nie skupiam i przeskakiwanie w czasie ogarniam dopiero po dwóch stronach, ale jest dość ciekawie. Nie przepadam za postacią Inewery, a dosc szczegółowo opisano jej szkolenie na dama'ting.
Czasem się nie skupiam i przeskakiwanie w czasie ogarniam dopiero po dwóch stronach, ale jest dość ciekawie. Nie przepadam za postacią Inewery, a dosc szczegółowo opisano jej szkolenie na dama'ting.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze się tego słucha i ciekawie rozwija się akcja, jedynie nie wiem po co ukazane są nam losy Inevery. Praktycznie nic nowego w ten sposób się nie dowiadujemy, a kolejny raz słuchamy (czytamy) tę samą historię.
Dobrze się tego słucha i ciekawie rozwija się akcja, jedynie nie wiem po co ukazane są nam losy Inevery. Praktycznie nic nowego w ten sposób się nie dowiadujemy, a kolejny raz słuchamy (czytamy) tę samą historię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydarzenia i historia z perspektywy Inevery są dość ciekawe, jednak fabuła niemal stoi w miejscu. Perspektywa demonów umysłu to fajny przerywnik, a najlepsze fragmenty to te, gdzie zostają pokonani. Reszta ciągnie się mocno.
Wydarzenia i historia z perspektywy Inevery są dość ciekawe, jednak fabuła niemal stoi w miejscu. Perspektywa demonów umysłu to fajny przerywnik, a najlepsze fragmenty to te, gdzie zostają pokonani. Reszta ciągnie się mocno.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to