Kobieta zza ściany

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Tonari no onna
- Data wydania:
- 2023-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-01-01
- Liczba stron:
- 200
- Czas czytania
- 3 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366627215
- Tłumacz:
- Mateusz Gwóźdź
Żyjąca w związku bez namiętności Sachiko z zazdrością podsłuchuje swoją sąsiadkę, prowadzącą bogate życie uczuciowe, aż sama postanawia wejść w jej rolę.
Motoko ma poważny problem: jej ciało wydziela zapach, którego nikt nie potrafi znieść prócz Kazuo, jej kochanka. Jednak ich wspólna wizyta u ojca dziewczyny uświadamia jej, że niewiele dotąd wiedziała o swoim chłopaku.
Racjonalna Momoko pomaga Rie, koleżance z pracy w przygotowaniach do ślubu… który powinien być jej własnym.
Kōichirō odkrywa, że ma brata, o którego istnieniu nie miał pojęcia, ale okazuje się, że próba nadrobienia straconego czasu w ich relacjach idzie zupełnie nie po ich myśli.
Przeciętna Naoko dopuszcza się kłamstwa, by zwrócić na siebie uwagę Kazamiego.
Kuniko Mukōda z wielkim wyczuciem kreśli obrazy zwykłych ludzi, którzy borykają się z problemami samotności, trudnych relacji z bliskimi i desperacji w poszukiwaniu choć odrobiny szczęścia. Pisarka zginęła w 1981 roku w katastrofie lotniczej, będąc u szczytu popularności.
Tłumaczenie z języka japońskiego: Mateusz Gwóźdź
Kup Kobieta zza ściany w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kobieta zza ściany
Poznaj innych czytelników
119 użytkowników ma tytuł Kobieta zza ściany na półkach głównych- Chcę przeczytać 73
- Przeczytane 46
- Posiadam 11
- Japonia 5
- 2023 5
- 2024 3
- Azja 3
- Chcę w prezencie 3
- Literatura japońska 3
- Antologie 2
Tagi i tematy do książki Kobieta zza ściany
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Kobieta zza ściany
- Wolność i niepodległość...
- Kobiety lubią te dwa słowa, co?
- To dlatego, że nam, kobietom, brakuje jednego i drugiego. Kiedy wychodzimy za mąż, tracimy obie. Nie wolno nam się zakochiwać. Uprawianie przez nas miłości też jest zbrodnią.




























OPINIE i DYSKUSJE o książce Kobieta zza ściany
Kobieta zza ściany to antologia pięciu opowiadań Koniko Mukody.
To nie są historie z gatunku epickich - ot, po prostu obrazki z życia wzięte, oplecione wokół codzienności, zwyczajności. Nikt tutaj nie zdobywa Marsa ani nawet Ziemi. Bohaterki - bo cztery z tekstów są napisane z perspektywy kobiecej, która zdaje się dominować w całym zbiorku, nawet w jego "męskiej" części - to kobiety do bólu przeciętne, a ośmielam się użyć owego słowa (którego nie cierpię używać w kontekście niewiast!) wyłącznie dlatego, że autorka chciała je takimi uczynić. Przeciętne bo: ani szczególnie atrakcyjne fizycznie, ani wyjątkowo uzdolnione, czasami leniwe, czasami kłamliwe, nieustannie szukające jakiejś ścieżki na skróty - ot, osoby z tła, mało znaczące, nijakie. Wiodą życie szare, zwykle także samotne.
Samotność jest, notabene, częstym wątkiem w literaturze japońskiej, tak jakby szeroko rozumiana alienacja była wpisana na stałe w przywilej funkcjonowania w Kraju Kwitnącej Wiśni. Mukoda czyni samotnymi swoich bohaterów nawet jeśli ci funkcjonują w faktycznych relacjach z innymi ludźmi: czy to w małżeństwie, czy po prostu w rodzinie. Zwykle też jej bohaterki (i bohater) funkcjonują obok innych ludzi, niemal nigdy pośród. Relacje damsko-męskie są w tych warunkach zawsze jakąś formą niewygodnego do końca układu, sklejonym na ślinę kompromisem wynikającym z potrzeby posiadania kogoś, kogokolwiek.
Teksty Mukody są bardzo japońskie - zarówno w formie, która jest szalenie prosta, surowa, ekonomiczna, jak i na poziomie treści. Aczkolwiek, w kwestii owej "japońskości" -Kobieta zza ściany jest pozbawiona dwóch klasycznych dla tej literatury płaszczyzn: obserwacji przyrodniczych, które zwykle są bardzo ciasno wplatane w narrację, oraz skupienia na kolorach, zapachach i smakach. Może ma to służyć dodatkowemu podkreśleniu nijakości naszych bohaterek? Tak jakby na ich poziomie nie było miejsca na zachwycanie się nad bogatym smakiem potrawy czy finezyjnym kształtem chmur.
O ile pod pewnymi względami opowiedziane tutaj historie są uniwersalne, to jednak nad bohaterkami ciąży piętno życia w szczególnej i niepowtarzalnej kulturze japońskiej, ze wszelkimi jej uwarunkowaniami i wiążącymi się z tym trudnościami. Nie ma tutaj mowy o zaletach, ale przecież nieprzypadkowo autorka przygląda się kobietom, które sama określa mianem nieatrakcyjnych: w kraju, w którym fanatycznie czci się dość wysublimowany ideał kobiecości, którego niezbywalnym rdzeniem jest właśnie uroda.
Mężczyźni widziani oczami Mukody nie mają wcale lepiej - ci, których widzimy sami funkcjonują poza głównym nurtem społeczeństwa. Zmagają się z problemami zawodowymi - a jeszcze częściej z brakiem pracy lub pracą na najniższych szczeblach drabiny. Ciekawostką może być motyw, który Mukoda powtórzyła: ojca i głowy rodziny, który po prostu któregoś dnia nie wraca do domu, po kryjomu wybierając życie z młodszą (to tutaj reguła) kochanką. Nawet ten wątek jest - jakżeby inaczej! - bardzo japoński w smaku: te "drugie" związki miast zmysłowości i czystej radości ostatecznie okazują się po prostu odwróconymi relacjami rodzicielskimi, w których młoda kochanka przejmuje opiekę i odpowiedzialność nad starszym mężczyzną. Jeśli był pomiędzy nimi szał uniesień, to został pominięty milczeniem jako były i zapomniany.
Osobną konstatacją wydaje się być, że bohaterki tutejszych tekstów umykają prostej definicji siły i słabości. Dzisiaj trudno jest nie czytać takich rzeczy bez feministycznej perspektywy - pomijając już to, czy się z nią zgadzamy czy nie. Opowiadania Mukody udowadniają zaś czemu Japonia nie jest w stanie zanurzyć się w pełni w nurcie globalnych tendencji - kobiety przedstawione przez autorkę po prostu nie są ani silne, ani słabe. Bywają upokarzane, bywają pokonywane, ale przecież znajdują w sobie moc by iść do przodu, by czasami godzić się z ustępstwami, a czasami nie. W ten lub inny sposób znajdują się w miejscu, w które rzuca je los. Potrafią przejąć odpowiedzialność za innych, potrafią przewodzić i poświęcać się, ale potrafią też ustępować i kryć się w cieniu, po cichu rezygnując z własnych potrzeb. Nie ma tutaj prostej dychotomii siła / słabość czy też dobro / zło - aczkolwiek widać, mimo wszystko, że w Kraju Kwitnącej Wiśni płeć piękna (zwłaszcza jeśli akurat nie jest rzeczywiście piękna) ma trochę pod górkę…
Chyba najbardziej przypadło mi do gustu opowiadanie otwierające antologię (tytułowe). Jest to zarazem ten z tekstów, w których bohaterka gotowa jest najbardziej zaryzykować aby zdobyć to czego pragnie. Nawet jeśli zamierza to zdobyć tylko na chwilę. Końcówka jest nieco przewrotna, kuriozalnie europejska - jeśli tak to można określić.
Doceniłem także, cokolwiek przewrotne, opowiadanie trzecie - Pokój z łupiny orzecha. Jego końcówka od nowa definiuje odbiór całości i w sprytny sposób ujawnia, że role, które pełnimy nie są wykute w kamieniu. Ale także pokazuje, że niektóre zjawiska dzieją się pod powierzchnią tego co widzimy.
Ogólnie: zbiorek dobry, aczkolwiek warto podkreślić, że są to teksty bardzo, bardzo spokojne. Dzieje się tutaj dość niewiele, język jest prosty a i bohaterowie trudni do polubienia. Kobieta zza ściany to poniekąd przygoda z wojeuryzmem: podglądamy tutaj szarą codzienność i zwykłych ludzi. Nie jest to top tier jeśli chodzi zarówno o szeroko rozumianą literaturę piękną z Japonii, jak i nawet opowiadania stamtąd. Waham się pomiędzy 6 a 7, jednak ostatecznie postanowiłem docenić wyższą z tych ocen.
Kobieta zza ściany to antologia pięciu opowiadań Koniko Mukody.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie są historie z gatunku epickich - ot, po prostu obrazki z życia wzięte, oplecione wokół codzienności, zwyczajności. Nikt tutaj nie zdobywa Marsa ani nawet Ziemi. Bohaterki - bo cztery z tekstów są napisane z perspektywy kobiecej, która zdaje się dominować w całym zbiorku, nawet w jego "męskiej"...
Jest to zbiór pięciu opowiadań, z których najbardziej spodobało mi się pierwsze - tytułowe i trzecie.
'Kobieta zza ściany' jest historią mężatki, która będąc świadkiem doczesności swojej sąsiadki, za sprawą głosów z mieszkania obok, powoli odzwierciedla je u siebie zbaczając ze ścieżki domowego zacisza i szukając iskierki życia, porzucając egzystencję. Obserwujemy kryzys małżeński i koniec końców przemilczaną jedność.
Z kolei 'Pokój z łupiny orzecha' przedstawia historię dziewczyny, która musiała stać się głową rodziny po tym jak ojciec odszedł do kochanki. Byłam przejęta wewnętrznym konfliktem bohaterki oraz podziwiałam jej siłę charakteru, do tego dostaliśmy satysfakcjonujący finał zwiastujący udane jutro.
To moi faworyci, jednak każde z tych opowiadań ma do zaoferowania naprawdę wnikliwe spojrzenie na codzienność i ludzkie zmagania. Jestem pod wrażeniem jak autorka trafnie odzwierciedla zwyczajność wprowadzając do niej silne emocje, zwłaszcza te negatywne, złamane serca, wyrzuty sumienia, wobec czego można poczuć cierpienie bohaterów. To bardzo dojrzały zbiór opowiadający o rodzinnych relacjach i sekretach, które dzielą.
Byłam zaskoczona tym w jaki zgrabny i lekki sposób Mukoda pisze o dość ciężkich i skomplikowanych tematach, które zamiast przytłaczać, całkowicie pochłaniają uwagę czytelnika.
Zaznaczyłam też kilka fragmentów, podzielę się jednym z nich, a po szerszy obraz książki zaproszę Was kiedyś na bloga.
"- Uczuć nie da się zobaczyć.
- I co, jak ich nie widzisz to już ich nie możesz pojąć?"
Ode mnie 8/10
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Kirin
Jest to zbiór pięciu opowiadań, z których najbardziej spodobało mi się pierwsze - tytułowe i trzecie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to'Kobieta zza ściany' jest historią mężatki, która będąc świadkiem doczesności swojej sąsiadki, za sprawą głosów z mieszkania obok, powoli odzwierciedla je u siebie zbaczając ze ścieżki domowego zacisza i szukając iskierki życia, porzucając egzystencję. Obserwujemy kryzys...
Kolejna pozycja z gatunku tych, które lubię najbardziej: oszczędna w środkach wyrazu, ale trafiająca w sedno, uniwersalna, mimo że napisana dawno i daleko stąd. Japońska pisarka trafnie ujmuje uczucie przegrania ludzi, których życie nie wygląda jak - ujmując to anachronicznie - z Instagrama.
Kolejna pozycja z gatunku tych, które lubię najbardziej: oszczędna w środkach wyrazu, ale trafiająca w sedno, uniwersalna, mimo że napisana dawno i daleko stąd. Japońska pisarka trafnie ujmuje uczucie przegrania ludzi, których życie nie wygląda jak - ujmując to anachronicznie - z Instagrama.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKuniko Mukoda zginęła w 1981 roku, z czego można by wnioskować, że wszystko to, o czym pisała, dziś jest nieaktualne lub wręcz stanowi przeżytek. Że tamte lata to rozdział dla wielu zamknięty, coś, co było o kimś, kto był. Że teraz jest wszystko inne, że ludzie się zmienili, a świat w przeciągu tych pięćdziesięciu lat nie jest taki, jakim był za życia Kuniko Mukody. Czyżby? - pytam. Może jest tu nieco prawdy, lecz są niuanse, które z rozsypanej ludzkiej codzienności wybrała Kuniko, i z których utkała ponadczasowe historie. Zazdrość, poszukiwanie miłości i bliskości, dotyk czyjejś dłoni, potrzeby i uczucia, które były i są i będą. Podobnie relacje rodzinne, które plączą się częstokroć w sobie tylko wiadome supły. Ludzie samym życiem, nawet prostym i monotonnym piszą własne opowiadania. Nuda też ma swoją głębię, co dostrzega Kuniko Mukoda w tym zbiorze opowiadań. Autorka nie zrobiła nic innego, jak weszła do domów, skryła się pod dachem Sachiko, Motoko, czy Naoko, usiadła pod oknem na niewysokim stołeczku i obserwuje. Patrzy, słucha i milczy. Przed jej oczami toczy się film zatytułowany „Życie”, który rozgrywa się bez przygotowanego wcześniej scenariusza. Brak rozpisanych monologów, brak podziału na sceny, nie ma powtórek ujęć.
Życie, ludzie, emocje – to przeplatany warkocz ludzkiego bytu.
Pióro Kumiko Mukody sprawia, że pozornie proste sprawy okazują się mieć ogromne znaczenie. Autorka pisze o błahych przypadkach, jakie mogą się przydarzyć każdemu z nas, lecz robi to w tak niewiarygodny sposób, że udzielają się one i tobie. Irytuje cię niewierny Kazuo, denerwuje Tsuzuki, z którym spotykasz się raz w miesiącu, rozczula Motoko... W „Kobiecie zza ściany” odnajdziesz cały wachlarz emocji. Tu wręcz od nich buzuje. I nawet, gdy nie widzisz ich w twarzach bohaterów, to nie znaczy, że nie możesz ich pojąć i nie dostrzec na swój indywidualny sposób. One się tlą pod skórą. A „(...) to, że czegoś nie widzisz, albo nie rozumiesz, nie znaczy, że nie możesz tego robić (…) A nawet tym bardziej powinnaś to robić dlatego, że tego nie widzisz i nie rozumiesz”. Bo trzeba mieć odwagę, by walczyć o siebie.
Kuniko Mukoda zastosowała prosty trik – obserwacja ludzi przez dziurkę od klucza. Wystarczy patrzeć i żyć życiem innych i opisywać to. Każda z bohaterek trafia na inną kobietę, często obcą, której życie uzmysławia jej jak płytkie jest jej własne. Własne, grzeczne i ułożone życie nijak się ma w porównaniu z drugą kobietą. Te bohaterki jakby czekały na coś, co się być może wydarzy. A tymczasem za ścianą mieszka ona, jakże inna ode mnie. Obok siostra, która, w przeciwieństwie do mnie, czerpie z życia garściami. Młoda dziewczyna łączy ludzi w pary, podczas gdy obce jest jej uczucie zakochania.
To wszystko jest w „Kobiecie zza ściany”. Tu w prostocie skrywa się uniwersalność, która nie mija wraz z upływającymi latami. I choć nie ma tu akcji i pozornie nic się nie dzieje, to jednak wyczuwasz ogrom emocji, jakie życie serwuje ludziom. Czytasz o ich bezradności, o samotności i o zawieszeniu pomiędzy tym, co się ma, a tym, co można byłoby mieć. Stoisz na rozpostartym moście pomiędzy marzeniem, a rzeczywistością i zatrwożony, zagubiony tkwisz bez ruchu. W którą stronę iść? Co będzie dobre? Nikt ci nie pomoże, decyzję musisz podjąć sam.
„Kobieta zza ściany” Mukody to prawdziwa powieść o zwyczajności.
#agaKUSIczyta
Kuniko Mukoda zginęła w 1981 roku, z czego można by wnioskować, że wszystko to, o czym pisała, dziś jest nieaktualne lub wręcz stanowi przeżytek. Że tamte lata to rozdział dla wielu zamknięty, coś, co było o kimś, kto był. Że teraz jest wszystko inne, że ludzie się zmienili, a świat w przeciągu tych pięćdziesięciu lat nie jest taki, jakim był za życia Kuniko Mukody. Czyżby?...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytając opis książki „Kobieta zza ściany” Kuniko Mukody można początkowo odnieść wrażenie, że to lektura raczej z mocno określoną grupą docelową, którą są kobiety. Czy aby jednak na pewno tak jest? Czy aby na pewno nikt inny się w niej nie odnajdzie? A może historie są na tyle uniwersalne, że „Kobieta…” nie ma podziału na płci choć to właśnie „płeć piękna” stanowi większość w każdej z pięciu opowiadań? Przekonajmy się jak jest w rzeczywistości.
Jeśli jesteście ciekawi mojego zdania – szczególnie „płeć brzydka” – to na wstępie odpowiem, że również my – czy „brzydsi” - się tutaj odnajdziemy. Mukoda stworzyła historie nie tylko uniwersalne ale i ponadczasowe, a tematy, które w nich porusza dotyczą praktycznie każdego w mniejszym czy większym stopniu i to z obydwu perspektyw. Zapewniam więc was, że śmiało możecie po nowość wydawnictwa Kirin sięgnąć, nie musicie się obawiać, że lektura was wynudzi. To tyle w kwestii tego do kogo kierowana jest ta publikacja.
Jeśli więc wyjaśniliśmy sobie kto może po nią sięgnąć, to ustalmy jeszcze czy właśnie sięgnąć po nią warto i z czym w ogóle mamy do czynienia. Zacznijmy od drugiego zapytania. „Kobieta zza ściany” to zbiór pięciu historii autorstwa Kuniko Mukody cenionej japońskiej pisarki, nagradzanej prestiżowymi nagrodami jak Nagroda Naokiego (w 1980 roku za zbiór „Imię Kwiatu). Pisarki mającej dar tworzenia opowieści niezwykle aktualnych pomimo upływu lat i bardzo uniwersalnych przez co fakt, że akcja wydarzeń toczy się w Japonii nie ma wpływu na to, że takie same zdarzenia możemy mieć tak naprawdę za ścianą naszych mieszkań. Właśnie taki jest ten zbiór, pełen uniwersalnych obserwacji, codzienności, rzeczywistości zwykłych ludzi. Obraz z jednej stron tak prawdziwy a z drugiej – właśnie też dzięki temu – o tak gorzkim często wydźwięku. Ja osobiście nie doszukiwałbym się w tym zbiorze przesadnego optymizmu a bardziej realizm i wszelkie odmiany szarości, z którą mierzymy się również my każdego dnia.
Każda z zamieszczonych opowieści jest inna, każda traktuje o zupełnie innych sytuacjach i ma całkiem odmiennych bohaterów. Jednakże również każda z nich jest bezwzględnie intrygująca i wzbudzająca emocję. Emocje takie jakie są udziałem poszczególnych z postaci. Te udzielają się też nam, bo autorka ma niebywały dar opowiadania o pozornie prostych sprawach, jak poszukiwanie miłości czy bliskości. W równie intrygujący sposób kreśli ona – często bardzo trudne – relacje panujące w rodzinach, ale i niezwykle dokładnie ukazuje pogoń za szczęściem, akceptacją czy ucieczką od samotności. Zgodzicie się, że sprawy pozornie dość błahe, które jednocześnie mają ogromny wpływ na sposób postrzegania życia i zastanej rzeczywistości. Japonka swoimi historiami nie kształtuje tej rzeczywistości, ona w sposób niezwykły o niej opowiada przez co każda z postaci przewijającej się przez kolejne strony tego zbioru wzbudza w nas niesamowite emocje i co ważne nie zawsze są to emocje z gruntu pozytywne. Tutaj bowiem nie ma postaci jedynie krystalicznie czystych albo do cna złych. Tutaj każdy stoi pomiędzy tymi dwoma cechami, a czytelnik czytając poszczególne rozdziały rozmyśla czy Sachiko postąpiła właściwie, czy Motoko mogła zrobić inaczej, w końcu czy będąc na miejscu Koichiro zrobilibyśmy tak samo. To ogromna moc tej książki, której lekturę autentycznie się przeżywa a nie tylko przechodzi przez kolejne jej strony.
Warto też nadmienić, że opowiadając o tym co dziać się może za ścianami naszych domów, unika taniego szokowania czy wzbudzania sensacji. Skupia się ona na tym, aby słowa, które wybrzmiewają były stonowane a jednocześnie też trafiały do nas właśnie poprzez fakt, że przecież to może spotkać każdego z nas. Smucimy się więc, zdradzamy, dążymy do miłości, przeżywamy erotyczne uniesienia razem z postaciami Mukody…uwierzcie mi, że jest to niesamowite uczucie. Przynajmniej tak niesamowite, jak cały ten zbiór będący lekturą niezwykle uczuciową, refleksyjną i intrygującą a przy tym tak „zwyczajną” jak życie większości z nas.
„Kobieta zza ściany” to zbiór niezwykły, będący obrazem i odzwierciedleniem rzeczywistości ze wszystkimi jej zaletami, wadami, rozterkami i emocjami. To obraz ludzkiego życia, w którymś czegoś brakuje i do zdobycia czegoś każdy dąży. Czy zawsze z dobrym skutkiem? Nie. Czy zawsze stosując odpowiednie metody? Też zapewne nie (prawda Sachiko?). Ale taka jest rzeczywistość, którą doskonale podkreśliła Mukoda. Polecam więc mocno waszej uwadze ten zbiór. Poświęcając mu swój czas otrzymacie w zamian podróż obdarzoną wieloma skrywanymi emocjami, dramaturgią i pasją.
https://jaroslawd.blogspot.com/2023/06/recenzja-kuniko-mukoda-kobieta-zza.html
Czytając opis książki „Kobieta zza ściany” Kuniko Mukody można początkowo odnieść wrażenie, że to lektura raczej z mocno określoną grupą docelową, którą są kobiety. Czy aby jednak na pewno tak jest? Czy aby na pewno nikt inny się w niej nie odnajdzie? A może historie są na tyle uniwersalne, że „Kobieta…” nie ma podziału na płci choć to właśnie „płeć piękna” stanowi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to5 różnych kobiet i różnych historii. Każda z nich potrzebowała czułości i szukała jej za wszelką cenę.
Sachiko jest w małżeństwie, w którym nie ma w ogóle namiętności. Podsłuchuje przez ścianę, jak jej sąsiadka prowadzi bogate życie uczuciowe. Postanawia również to zrobić, wychodzi z cienia, ale jej akcje będą miały swoje konsekwencje.
Ciało Motoko wydziela nieprzyjemny zapach, którego nikt nie potrafi znieść prócz Kazuo. Jednak, gdy przyprowadza go do swojego domu, to domyśla się, że już wcześniej był połączony z tą rodziną.
Mamoko to bardzo dobra kobieta, która bawi się w swatke. Jednak później sama cierpi, bo sama chciałaby poczuć jak to jest być kochanym.
Kōichirō odkrywa, że ma brata. Jednak przy próbie nadrobienia czasu coś idzie nie tak...
Przeciętna Naoko dopuszcza się kłamstwa, aby zwrócić uwagę Kazamiego. Gdy zaprowadza go do domu ten kompletnie zdaje się nie przejmować gorszą sytuacją materialną Naoko.
Zbiór opowiadań, gdzie kobiety chcą być kochane i idą po to. Warto walczyć o swoje szczęście, nawet jakby miało to przynieść swoje konsekwencje.
Zazdrość też jest uczuciem, które towarzyszy wielu opowiadaniom. To poczucie bezsilności, że ukochany może wymienić cię na kogoś innego albo że ktoś żyje lepiej niż ty.
Moimi ulubionymi opowiadaniami były zdecydowanie 2 i 5. Bardzo zaskakujące i smutne.
To są w zasadzie historie zwykłych ludzi, którzy borykają się z problemami samotności i braku czułości.
Bardzo przyjemna lektura. Ma też w sobie podpisy z wytłumaczeniem japońskich pojęć, które ułatwiają zrozumieć książkę i kulturę jaka tam panuje.
Muszę też dodać, że okładka książki jest przepiękna i właśnie te 4 książki, których okładki są na tej samej zasadzie skradły moje serce.
⭐⭐⭐⭐/5
5 różnych kobiet i różnych historii. Każda z nich potrzebowała czułości i szukała jej za wszelką cenę.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSachiko jest w małżeństwie, w którym nie ma w ogóle namiętności. Podsłuchuje przez ścianę, jak jej sąsiadka prowadzi bogate życie uczuciowe. Postanawia również to zrobić, wychodzi z cienia, ale jej akcje będą miały swoje konsekwencje.
Ciało Motoko wydziela nieprzyjemny...
Kontynuując moją podróż przez świat japońskich opowiadań, tym razem trafiłem na tytuł w klimatach obyczajowych. To spora odmiana od baśni, czy horrorów, z którymi ostatnio miałem do czynienia. Jednakże, wcale nie oznacza to mniej interesującej lektury. Wręcz przeciwnie. Każda pozycja, która pozwala nam nauczyć się czegoś o nas samych jest wartością dodaną. Tak właśnie jest w przypadku nowej książki wydawnictwa Kirin, pt. Kobieta zza ściany.
Tytuł ten stanowi zbiór opowiadań, których autorką jest Kuniko Mukōda. Ta popularna niegdyś twórczyni różnych tekstów, w tym scenariuszy telewizyjnych czy radiowych słynęła z wiernego przedstawiania problemów zwykłych ludzi. Niestety, w wyniku katastrofy lotniczej zmarła przedwcześnie, więc ilość jej prac, jeśli przypadną wam do gustu, już się nie powiększy. W swojej najnowszej książce wydawnictwo Kirin postanowiło przybliżyć nam kilka z jej opowiadań.
Znajdziemy tutaj pięć historii. Są nimi Kobieta zza ściany, Szczęście, Pokój z łupiny orzecha, Geta, Nadeszła wiosna. W każdej z nich dostrzegamy pewne punkty wspólne. Rodziny z problemami finansowymi, czy małżeńskimi, skrywane tajemnice, to tylko kilka z nich. Co najważniejsze, na pierwszym miejscu znajduje się człowiek, jego emocje i przeżycia, które dla czytelnika stanowią zachętę do refleksji nad własnym losem i postępowaniem.
Siłą rzeczy, najbardziej w pamięć zapadło mi pierwsze, tytułowe opowiadanie, czyli Kobieta zza ściany. Jednakże, zadecydowała o tym nie tylko pierwsza pozycja w spisie treści, ale przede wszystkim klimat. Mamy tutaj bowiem natężenie napięcia i tajemnicy jakiego w pozostałych historiach nie znajdujemy. Na pewno zdajecie sobie sprawę z tego, że ściany w mieszkaniach często bywają cienkie. To sprawia, że niejako niechcący stajemy się częścią życia sąsiadów, słysząc urywki ich rozmów. Nie inaczej jest w Japonii i to jest punkt wyjścia tego opowiadania. Gdy dodamy do tego fakt, że sąsiadka spotyka się z więcej niż jednym mężczyzną, życie pracującej z domu Sachiko zaczyna nabierać kolorytu.
To jednak nie wszystko, bo pierwsza historia opowiada nie tylko o ludzkiej ciekawości, czy może nawet wręcz wścibskości. Autorka porusza tu kwestię hierarchii społecznej, a nawet miłości, a konkretnie zdrady. Maluje pewien obraz, który zmusza czytelnika do refleksji nad tym co wypada, a co nie. Zresztą podobnie jest w przypadku pozostałych zawartych tutaj fabuł. Mamy mężczyznę, który dowiaduje się, że ma przyrodniego brata, ale ukrywa to przed całą rodziną.
Jest również historia wewnętrznie skonfliktowanej kobiety, której ojciec nagle odchodzi z domu i już nigdy nie wraca. Ta dowiaduje się gdzie on przebywa, lecz długo trzyma to w tajemnicy przed matką i bratem. W międzyczasie staje się niejako głową rodziny, starając się ułożyć życie swoje i najbliższych. Mamy również uczucie między dwojgiem ludzi, które zaczyna się zmieniać, gdy Naoko w wyniku urazu nogi zapoznaje swojego chłopaka Kazamiego ze swoją rodziną. Tej z kolei brakuje ogłady i kultury – na pierwszy rzut oka – lecz wraz z coraz częstszymi wizytami mężczyzny zaczyna to się zmieniać.
Poszczególne opowiadania czyta się szybko. Są wciągające i z wielką chęcią wracałem do nich po raz kolejny, odkrywając kolejne aspekty ludzkiej codzienności oraz często krętych ścieżek kierujących naszym życiem. Autorka niezwykle wiernie odtwarza otaczającą ją japońską rzeczywistość, ale na dobrą sprawą te historie można by spokojnie podciągnąć pod mieszkańców każdego innego kraju na świecie, zmieniając jedynie motywy kulturowe. To uniwersalne opowiadania wywlekające na wierzch to, o czym nierzadko nie mamy ochoty głośno mówić.
Choć Kobieta zza ściany porusza niełatwe tematy to czyta ją się z zaciekawieniem. Niecałe 200 stron lektury mija błyskawicznie, wręcz zbyt szybko, a czytelnik może mieć ochotę na więcej. Wiem, że męska część czytelników mogłaby uznać, że obyczajowe klimaty to coś dla „bab”, ale książkę polecam wszystkim. Jak już podkreślałem, historie dają do myślenia, sprawiają wrażenie bardzo autentycznych, częściej dramatycznych i bolesnych, ale momentami także zabawnych. To lektura, po przeczytaniu której jesteśmy bogatsi o ważne życiowe doświadczenia. Polecam.
Kontynuując moją podróż przez świat japońskich opowiadań, tym razem trafiłem na tytuł w klimatach obyczajowych. To spora odmiana od baśni, czy horrorów, z którymi ostatnio miałem do czynienia. Jednakże, wcale nie oznacza to mniej interesującej lektury. Wręcz przeciwnie. Każda pozycja, która pozwala nam nauczyć się czegoś o nas samych jest wartością dodaną. Tak właśnie jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię sięgać po zbiory opowiadań, jakie ukazują się nakładem Wydawnictwa Kirin. Każdorazowo to spotkanie z twórczością innego autora, który reprezentuje swoim piórem inny styl i gatunek. Tym razem oddałam się lekturze Kobiety zza ściany Kuniko Mukōda i nie byłam w stanie odłożyć tej książki na bok, nim nie dotarłam do ostatniej strony.
W ostatnim czasie trafiałam na zbiory, w których próżno było doszukiwać się lepszych i gorszych opowiadań. Nie inaczej jest w przypadku Kobiety zza ściany, jednak tutaj to tytułowe opowiadanie najbardziej do mnie przemówiło. Przekaz tej historii mocno wsiąkł w moje serce i poruszył te struny czytelniczej duszy, które zdawały mi się uśpione. Nie zmienia to jednak faktu, iż całość jest niesamowicie… ponadczasowa. Niewiele zmieniło się od czasów, w których te opowiadania powstały. Są one manifestem tego, co głęboko skrywają kobiety, posunęłabym się nawet dalej i napisała, iż ludzie w ogóle. Bo pewne historie i emocje nie mają płci, choć w zbiorze Kobieta zza ściany, to płeć piękna gra pierwsze skrzypce i skrada całe show, choć nie brak tutaj i męskiego bohatera.
Kuniko Mukōda miała, co widać, niebywały talent do portretowania ludzi, ich historii, dramatów, rozterek i emocji. Bo ten zbiór nimi kipi. Te opowiadania to pięć odmiennych obrazów, które są elementami większej całości i stanowią kwintesencje życia, jakie toczy się obok nas, a może nawet jest odbiciem tego, z czym sami właśnie się mierzymy? Autorka z wyczuciem ukazuje to, co skrywa się pod maskami codzienności – samotność, niełatwe relacje rodzinne, poszukiwanie szczęścia i poszukiwanie własnej wartości. I to ile kosztuje bohaterów mierzenie się z nimi co dzień.
A sami bohaterowie? Kuniko Mukōda wykreowała postaci, którzy zdają się być ludźmi z krwi i kości, prawdziwymi, tak jak nakreślone przez autorkę historie, w których ich ulokowała. Nie ma tutaj mowy o choćby odrobinie fałszu, czy zakłamania. Każdy z nich, a właściwie jego historia, wzbudza niemałe emocje oraz zmusza do refleksji nad tym, jak byśmy zachowali się na ich miejscu. Czy podjęlibyśmy takie same decyzje, czy tak samo byśmy się zachowali? A może nasze wybory byłyby inne? Tak, autorce udało się na przykładzie swoich bohaterów i ich losów, niejako wymusić na nas czytelnikach chwile refleksji i analizy własnych życiorysów i być może dać pretekst do tego, by w końcu się przełamać i zrobić krok do przodu, by zmienić matnię, w której aktualnie się znajdujemy?
Kobieta zza ściany to historie czterech kobiet i jednego mężczyzny. Historie, które, choć osadzone w realiach Kraju Kwitnącej Wiśni, są tak naprawdę uniwersalne, a taką Sachiko, Motoko, Momoko, Naoko, czy takiego Kōichirō można znaleźć wszędzie. Na każdym kontynencie. W każdym kraju. Bo wszędzie ludzie szukają szczęścia, wszędzie chcą być kochani i rozumiani. Tylko czy każdemu udaje się to wszystko znaleźć?
Sięgnijcie po Kobietę zza ściany, a być może znajdziecie odpowiedź… Gorąco polecam!
Bardzo lubię sięgać po zbiory opowiadań, jakie ukazują się nakładem Wydawnictwa Kirin. Każdorazowo to spotkanie z twórczością innego autora, który reprezentuje swoim piórem inny styl i gatunek. Tym razem oddałam się lekturze Kobiety zza ściany Kuniko Mukōda i nie byłam w stanie odłożyć tej książki na bok, nim nie dotarłam do ostatniej strony.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW ostatnim czasie trafiałam na...
Przygnębiający zbiór o poszukiwaniu szczęścia, a raczej jej namiastki. O niemożliwych do spełnienia wymaganiach społecznych (głównie wobec kobiet),o bezwzględnym odrzucaniu tych, którzy ich nie spełniają. Zbiór do bólu zwyczajny, przyziemny, codzienny. Język autorki jest prosty, impresjonistyczny, dźgający w samo sedno jak maciupeńka igła. Trzecie opowiadanie jeszcze długo ze mną zostanie.
Przygnębiający zbiór o poszukiwaniu szczęścia, a raczej jej namiastki. O niemożliwych do spełnienia wymaganiach społecznych (głównie wobec kobiet),o bezwzględnym odrzucaniu tych, którzy ich nie spełniają. Zbiór do bólu zwyczajny, przyziemny, codzienny. Język autorki jest prosty, impresjonistyczny, dźgający w samo sedno jak maciupeńka igła. Trzecie opowiadanie jeszcze długo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to