To jest zjawisko, i na to nie ma rady

314 str. 5 godz. 14 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-04-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-04-07
- Liczba stron:
- 314
- Czas czytania
- 5 godz. 14 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324411122
Wspomnienia Antoniego Kroha dotyczące przede wszystkim przyjaźni z artystką Barbarą Magierową.
Autor z sentymentem, ale i właściwym sobie humorem opowiada o wspólnej pracy nad tworzeniem wystaw i książek w niełatwych realiach Polski Ludowej, m.in. o zbieraniu materiałów do Prywatnego leksykonu współczesnej polszczyzny.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup To jest zjawisko, i na to nie ma rady w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki To jest zjawisko, i na to nie ma rady
Poznaj innych czytelników
31 użytkowników ma tytuł To jest zjawisko, i na to nie ma rady na półkach głównych- Chcę przeczytać 16
- Przeczytane 15
- Posiadam 3
- Varia 1
- Wspomnienia 1
- 01. Epub+ 1
- E-book 1
- Mam 1
- Ebooki 1
- Wspomnienia, dzienniki, listy 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki To jest zjawisko, i na to nie ma rady
A jeśli poddany wstąpi do klasztoru, kupi wieś (…) albo kamienicę w mieście (…) czy nadal jest poddanym?” Ależ tak, on i jego potomstwo, po wsze czasy, chyba że pan uwolni go na piśmie od poddaństwa. Czemuż miałby to robić, Słotwiński nie wyjaśnia. S. 48.
dodaj nowy cytat
Więcej 



































OPINIE i DYSKUSJE o książce To jest zjawisko, i na to nie ma rady
Niezwykła książka o niezwykłej przyjaźni. Bardzo lubię gawędziarski styl Pana Antoniego, bo niezależnie od podnoszonej problematyki potrafi z dużą swobodą wciągnąć czytelnika w swój świat. Chyba też z tego powodu więcej uwagi zacząłem poświęcać sprawom z zakresu etnografii, językoznawstwa czy przemianom kulturowym. Tak, tak, nie samą historią człowiek żyje…
Niniejsza publikacja to także przykład jak pisząc na pozór tylko o sobie bardzo zręcznie pokazać zalety naszych bliskich, naszych przyjaciół. Bo bardzo wiele historii z życiorysu Antoniego Kroha to owocna i piękna współpraca z ilustratorką Panią Barbarą Magierową. Niebywałe, jak pięknie można pisać o drugim człowieku, jak z drobnych i rozmaitych zdarzeń ukazać czyjąś osobowość. Wzruszający to gest..
Książka stanowi także swoiste epitafium, bo bohaterka tej publikacji odeszła w 2017 roku. I ten żal za czasem minionym, za tym wszystkim co zniknęło w dali, przeświadczenie, że samemu też dobiega się kresu przygody intelektualnej, jaką stanowi życie - jest to bardzo dojmujące. Ale z drugiej strony nie jest to książka smutna, znalazło się w niej sporo miejsca na humor, bo w życiu zdarzają się i pozytywne momenty.
Tak na marginesie: życiorys Autora uświadamia, że do sukcesu dochodzi się systematycznie; jeżeli posiada się pasję i coś potrafi to już jest znakomity kapitał. „Gdy umiesz coś docenią cię, a kto i kiedy to już całkiem inna rzecz”. Gdy odwiedziłem w zeszłym roku Nowy Sącz, to w tamtejszej cudnej księgarni „Alfabet” zobaczyłem półeczkę z większością publikacji sygnowanych nazwiskiem Kroh. I głos pani za kontuarem: „Jak to miło, że zna twórczość naszego znakomitego regionalisty”. Wierzę głęboko, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z Panem Antonim, przecież właśnie wydał książkę pod nieco trwożącym tytułem „Anioł śmierci z kilku stron”. Choć czasu tak mało…
Niezwykła książka o niezwykłej przyjaźni. Bardzo lubię gawędziarski styl Pana Antoniego, bo niezależnie od podnoszonej problematyki potrafi z dużą swobodą wciągnąć czytelnika w swój świat. Chyba też z tego powodu więcej uwagi zacząłem poświęcać sprawom z zakresu etnografii, językoznawstwa czy przemianom kulturowym. Tak, tak, nie samą historią człowiek żyje…
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiniejsza...
„To jest zjawisko i na to nie ma rady” to nie pierwsze moje spotkanie z Antonim Krohem. Wspomnienie lektury „Sklepu potrzeb kulturalnych” i tytuł obecnej książki dały mi już pewien przedsmak wrażeń, jakie mnie czekają. Wiedziałam, że oprócz wiedzy, będzie ona zawierała całe mnóstwo przezabawnych anegdot i ciepłego humoru, który rozświetli mi listopadowy, smutny dzień.
Książkę poświęcił autor kobiecie, z którą przez 30 lat współpracował, z którą łączyły go pasje, działalność zawodowa i przyjaźń. Ze stron przebija żal, że Barbary Magierowej już nie ma, że nie przeczyta ona tych słów, jednocześnie zaś wszystkie spędzone razem chwile, rozmowy, przywoływane są z uśmiechem i pogodą ducha.
„To będzie pamiętnik pracy. Nie ma w nim rodziny, nie ma pana doktora, który uratował mi życie, brak niesamowitych rozmów szpitalnych, przyjaciół czeskich, nie ma Warszawy i Zakopanego sprzed pół wieku, wyprawy w Bieszczady latem pięćdziesiątego ósmego, nie ma młodzieńczych ambicji i upokorzeń, nie ma dziewczyn, ówczesnych książek, filmów, wystaw.”
A więc co zatem jest? Przede wszystkim miejsca. Sądecczyzna, Podhale, głównie wsie, malownicze ze swoją charakterystyczną architekturą i obyczajem, choć jest także Praga, przedstawiona tak, że chciałoby się już wsiadać w pociąg, żeby jak najszybciej ją zobaczyć.
To najważniejsze sprawy, jakie interesują etnografa z pasją, kochającego swoją pracę i traktującą ją na równi z życiem. Rozglądając się dookoła od razu zauważa to, co innym pewnie by umknęło, a w jego pamięci trafia na odpowiednią półkę, gdzie zostaje jasno skatalogowane, by w odpowiedniej chwili można było eksponat wydobyć i przypomnieć, jak to się stało w niniejszej książce. To myślenie wieloletniego muzealnika, organizatora wystaw, twórcy słowników i etnografa z zawodu i z zamiłowania.
Jak wiemy, o wszystkim można napisać monotonnym, sztywnym językiem, naszpikowanym niezrozumiałymi określeniami, które przeciętnemu człowiekowi nic nie powiedzą, albo też nad wyraz zajmująco i do tego z humorem. W przypadku Antoniego Kroha nie ma mowy o nudzie. To raczej opowieść bajarza, gawędziarza, który porusza wiele różnych tematów, swobodnie między nimi przeskakuje, z niesamowitą erudycją opowiada o krajobrazach, historii, ludziach, co chwila okraszając tekst dowcipnym cytatem, wierszykiem, anegdotą czy też legendą. Nie sposób oderwać się od książki.
Wzmianki dotyczą różnego czasu, nawet lat 50-tych, gdy pewna bobowianka uznała, że stonka to zapewne wielkie, groźne zwierzę, skoro do jej unieszkodliwienia zwołuje się całą wieś i stawiła się na zbiórkę z widłami.
Autor kilka razy podkreśla, że jest staruszkiem. No cóż, Panie Antoni, czytając to, co Pan napisał, nikomu nawet przez myśl by nie przeszło podobne przypuszczenie. Tekst tętni energią, i to bardzo dobrą, ożywczą energią i humorem. Ciekawość świata jest tu widoczna bardzo wyraźnie. Niczym u młodego, głodnego wrażeń człowieka.
I były to pomysły fantastyczne, nad którymi długo się zastanawiano, by wystawa była spójna, interesująca i niestandardowa, by nie zniknęła w natłoku wydarzeń kulturalnych. Choćby ta zatytułowana „Duchy epoki czyli pierwsza wojna światowa trwa do dziś”, gdzie spróbowano pokazać to, co wspólne kulturze Europy Środkowo-Wschodniej. A że nie mogło być nudno, to jednym z tematów uczyniono wojenny kicz, a także religię i wojnę, sprzęgnięte z sobą często w sposób absurdalny.
Czy wyobrażacie sobie, że można dowcipnie i ze swadą napisać o wystawie „Tradycje sokolstwa polskiego” ? Antoni Kroh udowadnia, że można, i to jak!
Przy okazji organizacji wystaw w różnych regionach Polski, nie brakowało też dziwnych, czy też wesołych incydentów, które autor zapamiętał i tutaj przytoczył. Poczucie humoru to, obok ogromnej wiedzy, kolejna rzecz, jakiej nie sposób w książce przeoczyć. I trzeba mocno to podkreślić, gdyż literatury publicystycznej i popularnonaukowej okraszonej uśmiechem nie ma za wiele.
Mam przekonanie, że opowieść Antoniego Kroha porwie Was i nie wypuści aż do ostatniej strony. A ciekawostki na temat ziem, o których tutaj mowa, zachęcą Was do ich odwiedzenia
Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
„To jest zjawisko i na to nie ma rady” to nie pierwsze moje spotkanie z Antonim Krohem. Wspomnienie lektury „Sklepu potrzeb kulturalnych” i tytuł obecnej książki dały mi już pewien przedsmak wrażeń, jakie mnie czekają. Wiedziałam, że oprócz wiedzy, będzie ona zawierała całe mnóstwo przezabawnych anegdot i ciepłego humoru, który rozświetli mi listopadowy, smutny dzień.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to...
Wspomina Kroh w tej książce swoją długoletnią współpracowniczkę, Barbarę Magierową z którą przez lata tworzył wystawy etnograficzne, a przede wszystkim dokumentował zmiany w języku polskim; można drobną część ich pracy znaleźć w książce 'Z polskiego na nasze'. Przy okazji, nie mogę się oprzeć, aby nie zacytować jeden ze smaczków językowych z książki: „Naczelnego nie ma, siedzi na pionie (sekretarka do petenta).” Ciekawym czy wszyscy wiedzą, o co biega...
Jak sam Kroh pisze, jest to pamiętnik wspólnej pracy, ale znajdziemy też w książce sporo innych opowieści. To taka dosyć chaotyczna gawęda staruszka (sam tak siebie Kroh nazywa, no ale ma 80 lat...) o sprawach ważnych i mniej ważnych, pełna pysznych anegdot, na przykład ta o szlachcicu, królu Janie Sobieskim i kobyłce, czyżby stąd się wzięło powiedzenie 'słowo się rzekło, kobyłka u płotu'? Napisane to wspaniałym językiem, również z tego powodu czytałem książkę z przyjemnością.
Jest to książka mocno osadzona w Galicji, sporo pisze na przykład Kroh o Łemkach, o Sądecczyźnie, o Podhalu i góralach. Czasami autor zbytnio brnie w szczegóły i się powtarza (ale słusznie pisze: „Jestem staruszkiem, staruszkom wolno mówić w kółko jedno i to samo.” ) Na przykład gdy opowiada o Spiszu, to ma sporo do powiedzenia o każdej wiosce w tym regionie, wtedy lektura staje się nużąca. Z drugiej strony bardzo ciekawie pisze o Lewoczy, miasteczku, w którym byłem parę razy, rzeczywiście jest piękne, klimatyczne. Jest Kroh absolutnie zachwycony ołtarzem autorstwa mistrza Pawła w tamtejszym kościele, oglądałem, piękny, ale nabrałem ochoty na ponowną tam wizytę po tej lekturze. No cóż, książka Kroha może być traktowana jako oryginalny przewodnik po regionach czy miastach opisywanych przez autora, głównie oczywiście po Galicji.
Piękny, napisany wręcz z miłością, jest rozdział o Pradze, chciałoby się z tą książką w ręku pozwiedzać czeską stolicę, pójść na Strachov, Pohořelec, Małą Stranę i wiele innych miejsc
Pisze też Kroh sporo i ciekawie o swoich poprzednich książkach, z pewnością warto do nich sięgnąć.
Dostaliśmy ciekawą, nieco chaotyczną, nieco powtarzającą się książkę, jak to gawęda staruszka, ale jakże interesującego staruszka!
Wspomina Kroh w tej książce swoją długoletnią współpracowniczkę, Barbarę Magierową z którą przez lata tworzył wystawy etnograficzne, a przede wszystkim dokumentował zmiany w języku polskim; można drobną część ich pracy znaleźć w książce 'Z polskiego na nasze'. Przy okazji, nie mogę się oprzeć, aby nie zacytować jeden ze smaczków językowych z książki: „Naczelnego nie ma,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo lubię książki pisane przez Antoniego Kroha. Dlaczego? Bo o czym by autor nie opowiadał, wciąga mnie w tę opowieść i robi to z wdziękiem. Bo emanuje z nich nie tylko wiedza, ale i miłość do tematu. Bo jest erudytą i ma to przyjazne poczucie humoru, które lubię.
Osią tej opowieści jest Barbara Magierowa, artystka, z którą współpracował ponad trzydzieści lat. Wspólnie zrobili wiele wystaw poświęconych kulturze ludowej Karpat. Działali po obu stronach granicy w czasach, kiedy nie było to proste i oczywiste, a historię kształtowano wedle aktualnych potrzeb. Oboje z upodobaniem tropili absurdy językowe, co zaowocowało wydaniem książki "Z polskiego na nasze, czyli prywatny leksykon współczesnej polszczyzny". ...
(cd recenzji na fb)
https://www.facebook.com/KsiazkaZamiastKwiatka/photos/a.418885991470850/8314415935251110/
Bardzo lubię książki pisane przez Antoniego Kroha. Dlaczego? Bo o czym by autor nie opowiadał, wciąga mnie w tę opowieść i robi to z wdziękiem. Bo emanuje z nich nie tylko wiedza, ale i miłość do tematu. Bo jest erudytą i ma to przyjazne poczucie humoru, które lubię.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsią tej opowieści jest Barbara Magierowa, artystka, z którą współpracował ponad trzydzieści lat. Wspólnie...