Ekipa do naprawy świata. Jak dziesięć milionów gatunków staje na głowie, by uratować ci tyłek

- Kategoria:
- popularnonaukowa
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2022-01-26
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-01-26
- Liczba stron:
- 288
- Czas czytania
- 4 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324073917
- Tłumacz:
- Witold Biliński
Natura wie najlepiej, jak naprawić wszystko, co zepsuliśmy!
Jesteśmy jednym z dziesięciu milionów gatunków. Wcale nie najbardziej potrzebnym naszej planecie, choć zdecydowanie najbardziej pewnym siebie.
Tymczasem to one – zwinne, cwane i często anonimowe stworzenia – ratują nam tyłek każdego dnia. Niektóre żyją głęboko w ziemi, w pniu drzewa, na dnie oceanu, i nigdy, przenigdy ich nie spotkamy. Ale to dzięki nim możemy czytać tę książkę.
Czy wiesz, że:
• jeden malutki małż potrafi w ciągu dobry oczyścić 50 litrów wody;
• za co drugi oddech możesz podziękować planktonowi produkującemu tlen;
• prawie połowę leków ratujących życie zawdzięczamy roślinom, grzybom i zwierzętom!
Anne Sverdrup-Thygeson jest profesorem na Norweskim Uniwersytecie Nauk Przyrodniczych. Kocha swoją pracę, ponieważ świat przyrody nieustannie ją ciekawi i zadziwia. Na prostych i wymownych przykładach pokazuje, że natura nas wspiera, leczy i ratuje każdego dnia.
„Pewnego ciepłego sierpniowego dnia 1962 roku jeden z botaników znalazł się pod pokręconym, mierzącym 8 metrów cisem pacyficznym. Jako że drzewo było 1645. rośliną, z której pobrał próbkę, nadał mu prostą i elegancką nazwę B-1645. Próbki wysłano do analizy. W korze B-1645 znaleziono paklitaksel, substancję, która powoduje, że komórki rakowe przestają się dzielić. Do dziś środek ten należy do najbardziej ekonomicznych leków przeciwrakowych, jakie kiedykolwiek produkowano. A wszystko zaczęło się od kawałka kory.” (fragment książki)
„Pewnie nawet o tym nie wiesz, ale jeśli kiedykolwiek dostałeś zastrzyk, możesz podziękować morskiemu stworzeniu o błękitnej krwi i wyglądzie średniej wielkości patelni za to, że zawartość strzykawki była czysta i pozbawiona niebezpiecznych toksyn bakteryjnych. Ukłoń się skrzypłoczom, odległym morskim krewniakom pająków. W ciągu ostatnich 25 lat uratowały wiele ludzkich istnień, ponieważ ich krew pozwala wykryć bakterie znajdujące się tam, gdzie ich nie chcemy.” (fragment książki)
Kup Ekipa do naprawy świata. Jak dziesięć milionów gatunków staje na głowie, by uratować ci tyłek w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Ekipa do naprawy świata. Jak dziesięć milionów gatunków staje na głowie, by uratować ci tyłek
Poznaj innych czytelników
633 użytkowników ma tytuł Ekipa do naprawy świata. Jak dziesięć milionów gatunków staje na głowie, by uratować ci tyłek na półkach głównych- Chcę przeczytać 464
- Przeczytane 160
- Teraz czytam 9
- Posiadam 47
- Popularnonaukowe 13
- 2022 9
- 2024 9
- Chcę w prezencie 8
- Naukowe 5
- Przyroda 4







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ekipa do naprawy świata. Jak dziesięć milionów gatunków staje na głowie, by uratować ci tyłek
Całkiem ciekawa, napisała prostym jezykiem
Całkiem ciekawa, napisała prostym jezykiem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomimo ważkiej kwestii - dla mnie tylko przeciętna.
Tak zachowanie bioróżnorodności jest nawet istotniejsze od katastrofy klimatycznej z którą się mierzymy (i którą wywołujemy),jest to przekroczenie jednej z tzw. barier planetarnych i to dzieje się właśnie teraz, ba niektórzy naukowcy zauważają że mamy kolejne wielkie wymieranie 0 tym razem wywołane przez jeden gatunek.
Dlatego książka jest ważna - bo pokazuje jak bardzo natura może nam pomóc, ale i jak bardzo źródłem inspiracji dla naszych wynalazków.
Czego zatem zabrakło? Całość to zbiór w zasadzie ciekawostek - szalenie ważnych - zebranych razem pokazuje nam niezbędność naszego otoczenia - bo człowiek sam w mieście - nie przetrwa. Niemnie brakowało mi jakieś tezy książki, jasnego określenia dlaczego to jest ważne, stąd moja ocena to ciekawe - ale nie porwało.
Pomimo ważkiej kwestii - dla mnie tylko przeciętna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak zachowanie bioróżnorodności jest nawet istotniejsze od katastrofy klimatycznej z którą się mierzymy (i którą wywołujemy),jest to przekroczenie jednej z tzw. barier planetarnych i to dzieje się właśnie teraz, ba niektórzy naukowcy zauważają że mamy kolejne wielkie wymieranie 0 tym razem wywołane przez jeden...
W książce jest zawarta interesujaca i wartościowa wiedza, jednak jej odbiór narobił mi nieci problemów
W książce jest zawarta interesujaca i wartościowa wiedza, jednak jej odbiór narobił mi nieci problemów
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię ten typ książek przyrodniczych, ta pozycja jednak nie wybija się jakoś szczególnie ponad inne. Ogólnie fajna, ale dla osób oczytanych w tego rodzaju literaturze - przekaz będzie dobrze znany i oczywisty, co nie znaczy oczywiście, że takie książki nie powinny wciąż powstawać. Owszem, warto sięgnąć - nie można zaprzeczyć, że zawiera sporo ciekawych informacji (z niektórymi zetknęłam się już w innych książkach popularnonaukowych, ale to nic, powtórki są spoko, bo utrwalają wiedzę w pamięci).
Trochę jednak mam wrażenie, że książka jest o wszystkim i o niczym - autorka skacze po przeróżnych sprawach i brakuje tu jakiegoś konkretnego tematu przewodniego. Tytuł niby coś sugeruje, ale treść nie do końca moim zdaniem na ten tytuł odpowiada. Nie wiadomo też, skąd wzięła się surykatka na okładce, bo w całej książce nie ma o tych akurat zwierzętach ani słowa. Jak dla mnie nie jest to może książka, którą koniecznie trzeba mieć na półce, ale sobie wypożyczyć z biblio i przeczytać, tak jak ja to zrobiłam - czemu nie?
Lubię ten typ książek przyrodniczych, ta pozycja jednak nie wybija się jakoś szczególnie ponad inne. Ogólnie fajna, ale dla osób oczytanych w tego rodzaju literaturze - przekaz będzie dobrze znany i oczywisty, co nie znaczy oczywiście, że takie książki nie powinny wciąż powstawać. Owszem, warto sięgnąć - nie można zaprzeczyć, że zawiera sporo ciekawych informacji (z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrafiają się czasem książki, których ocena jest dla mnie kłopotliwa. Bo co właściwie oceniać? Samą treść i ujęcie tematu, czy również to, co z książką wyrabia tłumacz, edytor i wydawnictwo. Zasadniczo powinna liczyć się treść i tylko treść. Dobrze pamiętam wypieki przy lekturze książek tzw. drugiego obiegu w dawnych czasach, kiedy tekst był drukowany na byle jakim papierze, mikroskopijną czcionką czy wręcz z tekstem odbitym na powielaczu. Ale przecież zwracało się uwagę, czy tekst był równy, wyraźny, czy książka była dobrze zszyta, czy nie rozpadała się w trakcie czytania. Forma ma jednak znaczenie.
Czasy się zmieniły i wydawnictwa stają na głowie, by czytelnik się skusił na zakup. Ale o tym za chwilę. Na początek treść.
Książka napisana lekko, czyta się szybko i przyjemnie. Na pewno spora w tym zasługa tłumacza. Nie przeszkadzają nieliczne, drobne niefortunne wpadki, które - na szczęście – nie psują wymowy tekstu. Przez ponad ¾ autorka pokazuje, jak bardzo człowiek jest częścią Natury, jak przez wieki i tysiąclecia czerpał z niej garściami, jakże często bez jej poszanowania. Ile przez to utracił i ile przez nadmierną chciwość sprowadził zagrożeń na siebie samego. Duża ilość przykładów zaciekawia. Autorka świetnie balansuje pomiędzy zasypaniem czytelnika danymi i ilością informacji, a rozwlekłością opisu. Informacje podane są tak, że nie trzeba wielkiej inteligencji ani wiedzy fachowej, żeby samemu wyciągnąć wnioski. Jesteśmy częścią Natury i od naszego podejścia zależy, czy przeżyjemy jako gatunek kolejne tysiąclecia, czy popełnimy przyrodnicze harakiri. Niestety końcówka jest już mniej strawna. Autorka rozsiewa dydaktyczny smrodek, który powinien być krótkim podsumowaniem albo odwrotnie – solidną analizą stanu obecnego i zagrożeń. Tymczasem przez wiele stron leją się banały. Oczywiście autorka pisze prawdę, tyle że owe wnioski mogły by wstrząsnąć czytelnikiem pół wieku temu, albo i wcześniej. Obecnie, kiedy książek grzmiących o zagrożeniach planety jest co niemiara, słowa autorki brzmią nieco blado. Banalnie właśnie.
Książka zdecydowanie godna polecenia, choć nie spodziewajcie się po niej wielkich wodotrysków, fajerwerków i intelektualnych trzęsień ziemi.
Co wpływa na moją niezbyt wysoką ocenę? Ano działalność polskiego wydawcy. Po pierwsze coś, co stało się obecnie nagminne, a co nazywam po prostu okłamywaniem nabywcy. Pierwsze to sztuczne pogrubianie książki. Prymitywny chwyt marketingowy. Jeśli książka może być o połowę cieńsza i mieć mniejszy format, klient może nie chcieć zapłacić konkretnej ceny. Przekonajmy więc go, że kupuje opasłe dzieło. Mamy tu więc wydanie na tzw. papierze objętościowym, czyli po prostu grubym. Być może się czepiam, ale jeśli widzę książkę w dziwnym, niemal kwadratowym formacie, zaczynam się zastanawiać, po co to. Po otwarciu tomu okazuje się, że od strony grzbietu mamy znacząco poszerzony margines. I tak, zamiast 1,5 cm ( od strony zewnętrznej bloku) mamy aż 4!
Ciekawy jestem, czy w oryginale są jakieś ilustracje. Wcale bym się nie zdziwił. W wydaniu polskim mamy wyjątkowo skromną szatę graficzną. Można by rzec, że żadną.
Przejdźmy jednak do tego, co mnie irytuje od lat najbardziej. Do kompletnie idiotycznych szaleństw z tytułami. Czy redaktorzy prowadzący w ogóle czytali książkę? Zwłaszcza posłowie? Końcówka posłowia jest kluczowa i spina klamrą cały tekst nawiązując do tytułu książki. Serio? Serio! Nawiązując do… oryginalnego tytułu. Ja rozumiem, że bywają tytuły zbudowane z wyrażeń frazeologicznych czy idiomów zupełnie nieprzetłumaczalnych na polski, nie zrozumiałych w innej kulturze. Stąd powstają czasem potworki, jak onegdaj przysłowiowy filmowy „Wirujący seks” (kto nie pamięta to przypomnę, że w kinach za komuny pod takim tytułem wyświetlano „Dirty dancing”). Ale jeśli tytuł jest przetłumaczony tak (a daje się przetłumaczyć zupełnie bezproblemowo) , że zmieniany jest sens, nie pozostaje nic innego, jak nazwać takie działanie idiotyzmem i brakiem logicznego myślenia. Bo cóż mamy na polskiej okładce. Surykatkę w sztucznej pozie stworzonej przez grafika. W tekście nie ma słowa o surykatkach. Mamy tytuł i podtytuł. W oryginale całość jest jednym tytułem. W tytule mamy jakąś ekipę, która naprawia świat. W książce nie ma żadnej ekipy, a tym bardziej takiej, która świat naprawia. Co najwyżej wielką ekipę, która od wieków ów świat (a konkretnie Naturę) niszczy, czyli człowieka. I o tym jest większość tekstu. Bardzo długo zastanawiałem się więc, dlaczego autorka nie pisze na temat! Usiłowałem też doszukać się owych milionów gatunków stających na głowie, żeby uratować mi tyłek. Po prawdzie to owe 10 milionów gatunków ma głęboko… właśnie w tyłku, czy mój tyłek będzie uratowany czy nie. Wiele z nich działa też całkiem skutecznie w przeciwnym kierunku. O co więc chodzi? No to przetłumaczmy sobie norweski tytuł. Wystarczy tłumacz Google i wszystko stanie się jasne: „Na ramionach Natury – jak dziesięć milionów gatunków ratuje życie” I taki tytuł ma głęboki sens nie tylko w kontekście całej książki, ale zwłaszcza w kontekście tego, o czym pisze autorka w posłowiu. A właśnie odnosi się do siedzeniu człowieka na ramionach Natury, niczym dziecka na ramionach dorosłego objaśniającego mu świat.
I właśnie z powodu kastracji tytułu odbieram jedną gwiazdkę w swojej ocenie.
Właśnie nastał czas, kiedy lekturę każdej następnej książki (w przypadku tłumaczeń) będę rozpoczynał od samodzielnego tłumaczenia oryginalnego tytułu.
Trafiają się czasem książki, których ocena jest dla mnie kłopotliwa. Bo co właściwie oceniać? Samą treść i ujęcie tematu, czy również to, co z książką wyrabia tłumacz, edytor i wydawnictwo. Zasadniczo powinna liczyć się treść i tylko treść. Dobrze pamiętam wypieki przy lekturze książek tzw. drugiego obiegu w dawnych czasach, kiedy tekst był drukowany na byle jakim papierze,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBuńczuczny tytuł przykuwający czytelnicze oko. Ironicznie uśmiechnięta surykatka na okładce dopełnia całości. Jeśli jednak sięgnięcie po lekturę ze względu na jej fizis – rozczarujecie się gorzko, surykatki nie należą do tych dziesięciu milionów gatunków ratujących nasz tyłek, a przynajmniej nie do tych, o których pisze autorka. Książka jest bardzo nierówna. Zachwycająca, gdy opisuje świat przyrody, jego konkretnych przedstawicieli takie na przykład śluzowce, które nie posiadają mózgu a są w stanie znaleźć w labiryncie najbardziej ergonomiczną drogę do jedzenia. Albo małże, które filtrują 50 litrów wody w ciągu doby. Lub wieloryby, które sprawiają, że pierwiastki z dna oceanicznego wędrują na powierzchnię wody, a dzięki temu stają się dostępne dla człowieka. Czy też lasy namorzynowe skuteczniejsze w ochronie przed falą powodziową niż najlepszy falochron. Czy też dziób zimorodka, który stał się inspiracją dla inżynierów udoskonalających kształt shinkansena. Tych przykładów można mnożyć bez liku, lecz jest druga strona medalu. Melchior Wańkowicz zwał ją pięknie smrodkiem dydaktycznym. Tak, autorka ma poczucie misji. Koniecznie chce moralizować i pouczać. Niestety nie robi tego z równą lekkością, jak opisuje przyrodę i skomplikowane relacje łączące gatunki roślin i zwierząt. A szkoda. Ponieważ sprawy, na które zwraca uwagę mają niebagatelne znaczenie. Powinno się o nich mówić. Mam nadzieję, że ta wiedza już wkrótce zagości w szkołach. A póki co serdecznie namawiam na lekturę. Zachwyci was natura. Polecam.
Buńczuczny tytuł przykuwający czytelnicze oko. Ironicznie uśmiechnięta surykatka na okładce dopełnia całości. Jeśli jednak sięgnięcie po lekturę ze względu na jej fizis – rozczarujecie się gorzko, surykatki nie należą do tych dziesięciu milionów gatunków ratujących nasz tyłek, a przynajmniej nie do tych, o których pisze autorka. Książka jest bardzo nierówna. Zachwycająca,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo fajna lektura - ciekawie napisana, z dużym znawstwem tematu, mnóstwem ciekawostek, a także, poza stroną merytoryczną, widać w tej książce ogromne zaangażowanie autorki w przekonanie czytelnika, że świat przyrody jest cenny, że od niego zależymy i warto go chronić nawet wtedy, gdy nie oznacza to bezpośrednich benefitów w sensie ekonomicznym.
Książka jest napisana prostym językiem - jak dla mnie to nawet trochę zbyt prostym, ale w sumie, dzięki temu pozycję tę można polecić młodzieży szkolnej i czytelnikom początkującym w tematach związanych z przyrodą i ekologią.
Bardzo fajna lektura - ciekawie napisana, z dużym znawstwem tematu, mnóstwem ciekawostek, a także, poza stroną merytoryczną, widać w tej książce ogromne zaangażowanie autorki w przekonanie czytelnika, że świat przyrody jest cenny, że od niego zależymy i warto go chronić nawet wtedy, gdy nie oznacza to bezpośrednich benefitów w sensie ekonomicznym.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest napisana...
Bardzo ciekawa
Bardzo ciekawa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZasadniczo wszyscy wiemy, że nie jesteśmy sami na planecie. Wiemy też, że potrzebujemy wielu istot aby móc przetrwać. Tylko, że nasza wiedza ogólna mimo wszystko daleka jest od tego jak bardzo skomplikowane zależności nas otaczają. Wiemy, że potrzebujemy roślin i zwierząt jako źródła pożywienia czy okrycia. Jednak to zaledwie sam czubek góry lodowej.
,,Ekipa do naprawy świata" to fascynujący, skondensowany przewodnik po ekosystemie. Lekko, z humorem ale także ogromną wrażliwością opowiada o skomplikowanych relacjach pomiędzy gatunkami a ludźmi i jak to wpływa na świat oraz do czego można to wykorzystać. To arcyciekawa wyprawa do świata, którego nie dostrzega się na co dzień ale który ogrywa ogromną rolę. Wydaje nam się, że wszystko wiemy ale dopiero ta książka otwiera oczy jak doskonale skonstruowaną machiną jest nasza planeta i jak łatwo zakłócić jej naturalny cykl. Nigdy nie pomyślałabym, że z taką ciekawością będę czytać o osach i figowcach, owadach czy to jakie znaczenie ma przemieszczanie się wielkich ssaków morskich dla życia i prawidłowego funkcjonowania oceanów. To fascynujące i przerażające, że nie zdajemy sobie sprawy jak wiele zależy od małych organizmów, których nawet nie zauważamy lub nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Jak wiele odkryć a potem wynalazków zostało dokonanych dzięki obserwacji naturalnie funkcjonujących zależności czy istnień. Autorka dobitnie przypomina nam, że najważniejsze elementy naszego życia nie pochodzą ze sklepu, nie my jej wymyśliliśmy czy wytworzyliśmy - one są dziełem natury a my tylko je podbieramy lub próbujemy skopiować.
,,Ekipa do naprawy świata" to książka, która każdy powinien przeczytać. Bez patosu, czy nagany mówi o najważniejszym temacie współczesnego świata - o trosce o naszą planetę. Okraszona ogromną dawką humoru, w formie ciekawostek przemyca ogrom wiedzy z zakresu ekologii i biologii. To nie moralizatorstwo ale rozbudzanie ciekawości i w najbardziej naturalny sposób pokazywanie piękna i geniuszu natury, o który powinno się dbać aby przetrwał dla kolejnych pokoleń. To mądre, spokojne mówienie o ważnych sprawach budujące świadomość oraz rozbudzające ciekawość naturą. Polecam!
Zasadniczo wszyscy wiemy, że nie jesteśmy sami na planecie. Wiemy też, że potrzebujemy wielu istot aby móc przetrwać. Tylko, że nasza wiedza ogólna mimo wszystko daleka jest od tego jak bardzo skomplikowane zależności nas otaczają. Wiemy, że potrzebujemy roślin i zwierząt jako źródła pożywienia czy okrycia. Jednak to zaledwie sam czubek góry lodowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Ekipa do naprawy...
Ależ to była dobra lektura. Dawno nie miałem w ręce tak skondensowanej wiedzy o otaczającym nas świecie i do tego w tak przystępnie napisanej. Dzisiaj, gdy powszechnym staje się używanie pestycydów w rolnictwie, autorka zwraca uwagę na naturalne sposoby ochrony roślin. Sam z dzieciństwa pamiętam jak łany zbóż otoczone były pasem zieleni z różnego rodzaju kwiatami polnymi — okazuje się, jak pisze autorka, nieprzypadkowo. Ponadto dowiedziałem się o wielu organizmach, o których istnieniu nie miałem zielonego pojęcia jak np.: skorupiak udający rybi język, świecące grzyby, samoczyszczące się lilie czy dydelf działający niemal jak odkurzacz na kleszcze. Ten przecudowny świat przyrody niestety jest niszczony przez człowieka, który w swej nieświadomości i dążeniu do zysku niszczy naokoło wszystko, na co tylko spojrzy. Przyroda dostarcza nam naturalnych leków i wielu rozwiązań, małż potrafi oczyścić 50 litrów wody w ciągu doby. Nieświadomość człowieka doprowadziła do niemal zagłady gatunku, bo liczono, że w jednym na kilkaset znajdzie się perłę. Istnieje mech, który usuwa arszenik wypłukiwany z kopalń i uzdatnia wodę. Niestety jak wspomniałem wcześniej nieświadomość człowieka i chęć wzbogacenia się doprowadza do systematycznego niszczenia fauny i flory na planecie. W konsekwencji, jak wskazują szacunki, obecnie co dwa lata tracimy co najmniej jeden ważny lek z powodu niefrasobliwego korzystania z apteki natury.
Bardzo polecam tę pouczającą lekturę.
Ależ to była dobra lektura. Dawno nie miałem w ręce tak skondensowanej wiedzy o otaczającym nas świecie i do tego w tak przystępnie napisanej. Dzisiaj, gdy powszechnym staje się używanie pestycydów w rolnictwie, autorka zwraca uwagę na naturalne sposoby ochrony roślin. Sam z dzieciństwa pamiętam jak łany zbóż otoczone były pasem zieleni z różnego rodzaju kwiatami polnymi —...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to