
Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Pedalling Poland
- Data wydania:
- 2021-03-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-03-15
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324079216
- Tłumacz:
- Ewa Kochanowska
(Wydanie I, Wydawnictwo Znak Horyzont, Kraków, 2021)
"Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku" - Taka podróż byłaby dziś niemożliwa… bez paszportu.
Niezwykła wyprawa rowerowa angielskiego dżentelmena do egzotycznego kraju, który powstał niedawno, ale ma spore ambicje. Jego mieszkańcy stawiają się temu wariatowi Hitlerowi i chyba mają prawo. Ich państwo jest niemal trzy razy większe niż wyspa, z której przybył Newman!
Naszego podróżnika i jego dwukołowego towarzysza imieniem George czekają miejsca i ludzie, które wprawią go w osłupienie, zachwyt, czasem wzbudzą śmiech lub litość. Ten zaskakujący wielki kraj nazywa się Polska. Ta Polska już nie istnieje, ale po niemal 90 latach możemy ją znowu oglądać oczami angielskiego pisarza, podróżnika i… szpiega. W każdej z tych ról Bernard Newman sprawdza się znakomicie!
Bernard Newman – brytyjski pisarz i podróżnik, w czasie pierwszej wojny światowej żołnierz i szpieg. W okresie międzywojennym odwiedził ponad 60 krajów, które przemierzał zwykle na rowerze. Z tych podróży pisał znakomite, pełne brytyjskiego humoru reportaże. Uważany też za autorytet z zakresu szpiegostwa. Jego wykładów słuchali nawet Adolf Hitler, Franklin Delano Roosevelt i Senat Stanów Zjednoczonych. Z racji swojej wiedzy, doświadczeń wojennych i zamiłowania do podróżowania wielokrotnie oskarżany o szpiegostwo na rzecz rządu Jego Królewskiej Mości.
Newman kilka razy odwiedził Polskę. Jego unikatowy reportaż Rowerem przez II RP odsłania przed nami Polskę, jakiej nie znaliśmy i jakiej już nigdy nie będziemy mogli zobaczyć. Po raz pierwszy po niemal 90 latach możemy o niej na szczęście przeczytać.
Kup Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Wyróżniona opinia
Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku
Bernard Newman to brytyjski pisarz, podróżnik, dziennikarz a kto wie może i szpieg. W okresie międzywojennym odwiedzał wiele krajów podróżując rowerem. W latach trzydziestych przypłynął do Gdańska by odbyć podróż po naszym kraju i zobaczyć jak naprawdę wygląda II RP. Swoje spostrzeżenia zawarł w książce „Rowerem przez II RP” która została wydana w Wielkiej Brytanii. Książka ta to istny reportaż, pełen brytyjskiego humoru z podróży przez kraj którego już nie ma, a raczej nie ma granic w jakich funkcjonowała II RP. Podróżnik opisał w nim swoją podróż od Gdańska przez Bydgoszcz, Warszawę, Śląsk, Huculszczyznę, Kraków, Wilno czy kresy wschodnie. Książa jest napisana niezwykle przystępnym językiem, gdzie autor przedstawił Polskę tak jak ją widział z roweru czy z rozmów ze spotkanymi na swojej drodze ludzi. Książka była pisana na zachodni rynek by przybliżyć im nieco nasz kraj który dopiero co odzyskał niepodległość. Niezwykle plastycznie opisuje międzywojenne miasta a szczególnie Krakowa który wręcz zachwycił podróżnika i zdecydowanie więcej poświęcił mu uwagi. Reportaż ten to nie tylko opis miast czy miejsc w które dotarł autor ale też rozmowy z prostymi ludźmi i problemami jakimi się mierzą. Całość książki uzupełnia mapa z trasą podnóży rowerem z zaznaczonymi ważnymi miejscami do których dotarł reporter. Do tego w książce znajduje się sporo zdjęć z tej podróży które również przybliżają czytelnikowi nie tylko miejsca czy napotkane osoby ale również czasy w których odbywała się ta podróż. Reportaż ten jest niezwykle interesującą pozycją i rzuca inne światło na to jak wyglądała II RP oczami Anglika. Jeśli lubicie reportaże z elementami podróży to ta książka na pewno przypadnie Wam do gustu. Nie zabraknie angielskiego humoru jak i sytuacji niezwykle zabawnych w których znalazł się Newman.
Oceny książki Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku
Poznaj innych czytelników
2786 użytkowników ma tytuł Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 444
- Przeczytane 1 296
- Teraz czytam 46
- Posiadam 279
- 2023 36
- 2022 31
- 2021 29
- Reportaż 28
- Historia 22
- 2024 21








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Rowerem przez II RP. Niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. Reportaż z 1934 roku
Od czasu, gdy dowiedziałem się, że przed I Wojną Światową brytyjski Sztab Generalny wysłał pułkownika Bridgesa, aby rowerem jako turysta pojeździł po Belgii badając stan dróg i mostów w celu przygotowania planów obronnych dla Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, z dużą nieufnością odnoszę się do angielskich cyklistów. Nawet Mike Cavendish mógł być wszak agentem MI6.
Z podobną ostrożnością podchodziłem do relacji z jednoosobowego Tour de Pologne Newmana. Zupełnie niepotrzebnie. „Rowerem przez II RP” to całkiem interesujący portret nie tylko naszej ojczyzny praktycznie w przededniu wybuchu II WŚ, ale i brytyjskiej mentalności. To co paradoksalnie przydaje tej pozycji wartości, to fakt, że jest to relacji spisywana praktycznie na bieżąco, bez późniejszych korekt. Zakładając, że Bernard Newman był w wielu kwestiach wyrazicielem opinii brytyjskiego establishmentu widzimy z jak wielką naiwnością widział on rzeczywistość drugiej połowy lat 30-tych XX-wieku i jak błędnie prognozował bieg wypadków. Z kolei brak, z oczywistych względów, politycznej poprawności sprawia, że opinie autora mogą nam współczesnych szokować, ale możemy być pewni, że na papier przelewa to co naprawdę myślał, a nie to co sądził, że powinien myśleć.
Wśród wielu fragmentów, które utkwiły mi w pamięci, z pewnością na dłużej pozostanie ten, w którym autor przedstawia Freie Stadt Danzig jako najbardziej nazistowskie miasto w jakim był. I pomyśleć, że niektórzy budują legendę przedwojennego Gdańska jako wspaniałego tygla kultur.
Od czasu, gdy dowiedziałem się, że przed I Wojną Światową brytyjski Sztab Generalny wysłał pułkownika Bridgesa, aby rowerem jako turysta pojeździł po Belgii badając stan dróg i mostów w celu przygotowania planów obronnych dla Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego, z dużą nieufnością odnoszę się do angielskich cyklistów. Nawet Mike Cavendish mógł być wszak agentem MI6.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ...
Troszkę zawiodłem się bo to jednak bardzo smutny obraz Polski przedwojennej, trochę wybiórczo potraktowany. Podejrzewam też, że tłumacz poległ nieco na istocie angielskiego humoru. Ważna książka, ważna cała seria autora.
Troszkę zawiodłem się bo to jednak bardzo smutny obraz Polski przedwojennej, trochę wybiórczo potraktowany. Podejrzewam też, że tłumacz poległ nieco na istocie angielskiego humoru. Ważna książka, ważna cała seria autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObowiązkowa pozycja dla wszystkich zafascynowanych tematem przedwojennej Polski. Bernard Newman przemierza przedwojenną Polskę w 1934 roku, pokazując największe miasta, najciekawsze miejsca, a także mniejsze wioski i uzdrowiska. Jego styl jest specyficzny, wiele rzeczy nieco przerysowane, lecz każdy zainteresowany tematem Polski w międzywojniu znajdzie tam wiele "perełek".
Jego styl pisania kojarzy mi się nawet trochę ze stylem pisania Stanisława Grzesiuka. Bardzo dobrze, szybko i lekko się to czyta. Z wielką chęcią sięgnę teraz po inne książki Newmana z tej serii.
Obowiązkowa pozycja dla wszystkich zafascynowanych tematem przedwojennej Polski. Bernard Newman przemierza przedwojenną Polskę w 1934 roku, pokazując największe miasta, najciekawsze miejsca, a także mniejsze wioski i uzdrowiska. Jego styl jest specyficzny, wiele rzeczy nieco przerysowane, lecz każdy zainteresowany tematem Polski w międzywojniu znajdzie tam wiele "perełek"....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawna, z tym, że raczej już nie w sposób zamierzony przez autora. Bernard Newman był pewnie człowiekiem życzliwym i sympatycznym, ale był też okropnym, wywyższającym się Angolem... Z każdej strony, ba! Z każdego zdania niemal wylewa się kolonialna wyższość Anglików. I to, jakkolwiek wkurzające, niezwykle mnie bawiło.
Poza tym jest to taka sobie ramotka, której ja wysłuchałam z ciekawością, ponieważ bardzo lubię poznawać różne spojrzenia na Polskę międzywojenną. Nie powiem, że bez wartości, bo nawet ja, choć dość dobrze się orientuję w historii, zyskałam kilka świeżych refleksji na temat złożoności etnicznej ówczesnych Polaków i trudności życia w Polsce. Co do uwag tyczących się poziomu życia i technologii - cóż, można się oburzać, że autor traktuje Polskę jako "dziki kraj", ale rzeczywistość wyglądała prawdopodobnie właśnie tak, jak opisywał ją Newman. Ciekawe, że nawet jako osoba z zewnątrz dostrzegł jak ciężko pracowały polskie kobiety (mimo straszliwie szowinistycznych uwag).
Oczywiście dywagacje polityczne autora, jego opinie na temat nieszkodliwości nazizmu, przekonanie o wyższości cywilizacji zachodnich, czy o tym, że problem biednych Żydów rozwiąże tylko masowa emigracja, zestarzały się bardzo źle. Niemniej jednak są też świadectwem epoki, doskonale ilustrują poglądy wykształconego, otwartego, nowoczesnego i światowego mężczyzny z Europy Zachodniej.
Mimo wszystkich minusów, z ciekawością wysłucham kolejnych "reportaży" Newmana z podróży rowerowej po Polsce z 1945 r. i z PRL. Ciekawa jestem między innymi, czy i jak się autor odniesie do swoich poglądów i prognoz politycznych...
Zabawna, z tym, że raczej już nie w sposób zamierzony przez autora. Bernard Newman był pewnie człowiekiem życzliwym i sympatycznym, ale był też okropnym, wywyższającym się Angolem... Z każdej strony, ba! Z każdego zdania niemal wylewa się kolonialna wyższość Anglików. I to, jakkolwiek wkurzające, niezwykle mnie bawiło.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoza tym jest to taka sobie ramotka, której ja...
Jest to książka świetna na wielu poziomach. Po pierwsze - charyzma i maniera autora, które sprawiają, że jego podróż nawet na jedną stronę się staje się nudna. Po drugie, obraz Polski dwudziestolecia międzywojennego, ukazany obiektywnym okiem, pozwala lepiej zrozumieć tamte czasy. Ogromną wartością jest również perspektywa sytuacji politycznej Europy, szczególnie zaś nazistowskich Niemiec, kilka lat przed wybuchem wojny.
Jest to książka świetna na wielu poziomach. Po pierwsze - charyzma i maniera autora, które sprawiają, że jego podróż nawet na jedną stronę się staje się nudna. Po drugie, obraz Polski dwudziestolecia międzywojennego, ukazany obiektywnym okiem, pozwala lepiej zrozumieć tamte czasy. Ogromną wartością jest również perspektywa sytuacji politycznej Europy, szczególnie zaś...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna, lekka książka. Pisana z perspektywy angielskiego turysty- weterana 1 wojny światowej. Dla mnie szczególnie interesujący był rozdział dotyczący Hucułów oraz sytuacji na granicy polsko- litewskiej. Polecam!
Przyjemna, lekka książka. Pisana z perspektywy angielskiego turysty- weterana 1 wojny światowej. Dla mnie szczególnie interesujący był rozdział dotyczący Hucułów oraz sytuacji na granicy polsko- litewskiej. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje ponowne spotkanie z książką, która mnie zaintrygowała, tym razem mam ją w wersji papierowej.
Po kilku miesiącach oczekiwania w bibliotece, dotarła do mnie papierowa wersja książki, z którą zaznajomiłam się w ubiegłym roku w formie audiobooka.
Teraz - mając do dyspozycji wersję tradycyjną - postanowiłam, że ponownie prześledzę najciekawsze fragmenty publikacji.
Najbardziej chciałam obejrzeć zamieszczone w książce archiwalne przedwojenne zdjęcia, ale gdy je zobaczyłam poczułam spory zawód. Ich jakość była bardzo słaba a oprócz tego - pod względem poznawczym nie okazały się jakoś szczególnie wyjątkowe.
Inaczej było w przypadku tekstu, którego czytanie dostarczyło mi sporo satysfakcji. Szczególnie
rozbawił mnie fragment, w którym Bernard Newman opisał swoje zmagania z nauką języka polskiego:
🔰"Omal nie zemdlałem, gdy zostałem skonfrontowany z bliska z jego zawiłościami. Sześć przypadków w łacinie nie usatysfakcjonowało polszczyzny, więc ma ich siedem - a każdy z nich ma inną postać zarówno w liczbie pojedynczej, jak i w liczbie mnogiej. Stąd też nie wystarczy nauczyć się, jak po polsku brzmi słowo "dom"- ono ma czternaście różnych końcówek. Nie oszczędzono nawet świętości rodziny. Jeśli bowiem nazywasz się Smitshki, to twoją żoną nie jest bynajmniej pani Smitshki, lecz pani Smitshka, a jeśli macie córkę, nazywa się ona panna Smitshkówna. Z tego typu językami nie sposób wygrać.
W kwestii gramatyki od razu się poddałem i stawiłem czoła wymowie. Na pierwszy rzut oka równie przerażającej, każde słowo wydaje się mieć silne inklinacje ku sylabie "szcz"*.
W rzeczywistości polski nie jest aż tak trudny, na jaki wygląda, i w porównaniu z angielskim ma jedną zaletę, która polega na tym, że wymawia się każdą literę**, tak więc człowiek wie na czym stoi." (s.33)
* Coś tutaj zawiodło: korekta lub tłumaczenie, ponieważ "szcz" jest zbitką dwóch spółgłosek. W języku polskim nie może być
sylabą, bo nie zawiera samogłoski sylabotwórczej ;),
** W j. polskim nie zawsze wymawiamy każdą literę, przecież w wyrazach z dwuznakami tak się nie dzieje np. w słowie chleb jest 5 liter, w wymawiamy 4 dźwięki :(
A teraz pora poruszyć poważne tematy. Chciałam wrócić do papierowej wersji reportażu Bernarda Newmana ze względu na bardzo znamienne rozważania autora poświęcone Gdańskowi mającemu wówczas status Wolnego Miasta połączonego unią celną z Polską, w teorii autonomicznego, a w praktyce zarządzanego przez Niemców. Newman z prawdziwym zacięciem opisywał architekturę zabytków miejskich. Zarysował burzliwą historię miasta zdobywanego i traconego na przemian przez Polaków, Zakon Krzyżacki i Niemców.
To, co później napisał warto przeczytać, aby mieć świadomość jak przed II wojną światową postrzegany był ten zapalny punkt w naszej części Europy przez państwa zachodnioeuropejskie. Chcę podkreślić, że autor był wyjątkowo pozytywnie nastawiony do Polaków, nie popierał niemieckiego nazizmu, krytykował poczynania Hitlera i starał się o obiektywizm w wyrażanych opiniach, ale w tamtych czasach o obiektywizm i rzetelną wiedzę na temat skomplikowanej sytuacji WM Gdańska nie było łatwo. Oto co pisał autor w 1934 roku, gdy powstawała jego książka:
🔰"Niemądrze byłoby jednak dzisiaj zaprzeczać, że nie jest to niemieckie miasto. Zresztą sam byłem zaskoczony jeżdżąc po jego ulicach. To prawda, nie można oceniać politycznego nastawienia miasta jedynie po flagach, które w nim powiewają, ale widziałem mnóstwo swastyk poświadczających, że Gdańsk pozostaje bardziej nazistowski niż jakakolwiek inna część Niemiec. Nigdy nie widziałem takiego entuzjazmu w jakimkolwiek prowincjonalnym niemieckim mieście. Nazistowski rytuał, który powoli acz konsekwentnie zagraża poczytalności całego kraju, rozkwitł tu w pełnej krasie. Praktycznie na każdym domu wisiała flaga. Co drugi człowiek nosił odznakę członkowską jakiejś nazistowskiej organizacji. Reszta miała co najmniej dwie takie odznaki. Daleko więcej osób wpatrywało się z uwielbieniem w zdjęcia Adolfa Hitlera, niż gromadziło się przed ołtarzami kościołów. Niezmiernie mnie to zdumiało, bo - niezależnie od oceny zjawiska - dobrobyt Gdańska zależy wyłącznie od Polski. Przed wojną był on portem zachodniej części Prus Wschodnich. Polski handel w praktyce go omijał - z powodów politycznych kierowano go do rosyjskich portów. Dziś gdańskiemu portowi powodzi się lepiej niż kiedykolwiek. Przeładunki wzrosły do poziomu nieznanego nawet w najpomyślniejszych czasach przed wojną - a jednak Gdańsk z uporem i zajadłością żąda powrotu do Niemiec, co oznaczałoby ekonomiczne samobójstwo. Dlaczego? (...) Czy Anglik wolałby umrzeć niż żyć wygodnie pod francuską flagą?". (s. 39-40)
Po rozmowie na ten temat z pewnym gdańskim kupcem handlującym zbożem autor konstatuje:
🔰"system podatkowy w Gdańsku jest znacznie łagodniejszy niż w Niemczech. Stąd też ogromna liczba emerytowanych pułkowników zmieniła miejsce zamieszkania z Niemiec na Gdańsk, który (...) dysponuje bardzo przyjemnym wiejskim zapleczem (...). Znamy ten typ "patriotów" - mamy ich we własnym kraju. W naszym przypadku udają się oni zwykle na Wyspy Normandzkie, a w ich zaciszu stają się nieskończenie bardziej patriotyczni od nas i zabierają się do udzielania nam surowych instrukcji, co powinniśmy robić, ile okrętów wojennych zbudować - no i wreszcie ile za nie zapłacić. Ochoczo wymachują sztandarem, tyle że nie biorą żadnej odpowiedzialności. Gdańsk nęka plaga takich dżentelmenów, którzy głoszą najłatwiejszą z religii - stężony patriotyzm.
W ich wpływach miejscowi upatrują przyczyn większości poważnych tarć między Polakami a Gdańszczanami (...). To nie kupcy gdańscy z takim zapałem gardłują za powrotem do Niemiec - oni świetnie wiedzą, co im się opłaca." (s.40/41)
🔰"To prawdziwa tragedia, gdy nieodpowiedzialni ludzie potrafią tak rozognić umysły swych współobywateli, że rozum błaga o litość, a rządzi wiecowa retoryka!" (s. 41)
🔰"Nie wierzę, że nie da się rozwiązać problemu Gdańska; przy odpowiedniej dawce rozsądku i tolerancji ewentualny powrót miasta do Niemiec nie jest definitywnie niemożliwy*. [autor dodaje w przypisie]: Należy wszakże dodać w tym miejscu, że nie spotkałem Polaka, który by się z tym zgodził." (s. 41)
Na koniec przytoczę opinie wypowiedziane przez autora, które - moim zdaniem - w latach trzydziestych ubiegłego wieku były modelowym odzwierciedleniem postaw i przekonań większości zachodnioeuropejskich polityków wobec niemieckiego nazizmu i miały istotny wpływ na zachowawczą, niejednoznaczną oraz niefrasobliwą politykę wobec III Rzeszy. Dziś bez ogródek można je nazwać polityczną głupotą, której skutki okazały się katastrofalne:
🔰"Fala nazizmu może dokonać wiele dobrego, niezależnie od jego licznych ekscesów, gdy zetknie się z twardą rzeczywistością. Upokorzone i podbite Niemcy lat powojennych były równie niebezpieczne dla światowego pokoju, co Hitler i jemu podobni. Niemcy odzyskały dziś szacunek do siebie samych, a jeśli zdołają uniknąć arogancji, rysuje się przed nimi jasna przyszłość. Dla Hitlera nadszedł czas próby. Do tej pory tylko narzekał na innych, co jest łatwą rzeczą, wkrótce zaś będzie musiał zacząć działać - i to w sprawach naprawdę istotnych." (s. 420)
🔰"Doktryna nazistowska nigdy nie była tak groźna, jak ją często przedstawiano - prawdziwą tragedią Niemiec jest brak alternatywy. Niemiecki charakter nie zmienił się - ludzie ci są nadal solidni, serdeczni, wydajni i do bólu pracowici. To paradoksalne, że tak wartościowy naród podążył za tanią filozofią z iście baranią jednomyślnością i brakiem zrozumienia." (s. 422)
🔰"Bardzo niedobrze by się stało, gdyby Anglicy przestali odwiedzać Niemcy z powodu strasznych opowieści rozsiewanych przez nerwowe starsze panie lub wygnanych Żydów, a do tego przesadzonych tak bardzo(...)" (s. 422)
Bernard Newman miał okazję przekonać się jak bardzo mylili się brytyjscy politycy i zapewne czerwienił się z zażenowania, gdy czytał niektóre swoje przedwojenne wypowiedzi. Podobno w książce napisanej tuż po wojnie odniósł się do nich, ale nie miałam jeszcze okazji tego sprawdzić.
To moje ponowne spotkanie z książką, która mnie zaintrygowała, tym razem mam ją w wersji papierowej.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo kilku miesiącach oczekiwania w bibliotece, dotarła do mnie papierowa wersja książki, z którą zaznajomiłam się w ubiegłym roku w formie audiobooka.
Teraz - mając do dyspozycji wersję tradycyjną - postanowiłam, że ponownie prześledzę najciekawsze fragmenty...
Książka ekstremalnie naiwna. Autor przyjeżdża do kraju z wiedzą na poziomie nagłówkowym. Coś tam wie, ale za bardzo w szczegóły nie wchodzi.
Kwintesencją całości jest ostatni rozdział, gdzie na Chamberlain'owską modłę stwierdza, że nazizm nie jest taki zły.
Książka ekstremalnie naiwna. Autor przyjeżdża do kraju z wiedzą na poziomie nagłówkowym. Coś tam wie, ale za bardzo w szczegóły nie wchodzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKwintesencją całości jest ostatni rozdział, gdzie na Chamberlain'owską modłę stwierdza, że nazizm nie jest taki zły.
Bardzo ciekawa opowieść o międzywojennej Polsce. Newman dysponuje klasycznym angielskim spojrzeniem na świat, włączając w to poczucie humoru, które mi odpowiadało! Książka jest bez zbędnego nadęcia, choć czasami autor podsuwa rzekomo łatwe rozwiązania ówczesnych problemów. Pod koniec troszkę już się nudziłem, no i nie rozumiem też ostatniego rozdziału o nazistach, który jak wiemy z historii okazał się mocno nietrafiony jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości. Nie mniej, jako całość książkę polecam, świeżo powstała Polska jest przedstawiona w dobrym świetle i można się dowiedzieć ciekawszych rzeczy, niż z książek o historii 🙂 polecam!
Bardzo ciekawa opowieść o międzywojennej Polsce. Newman dysponuje klasycznym angielskim spojrzeniem na świat, włączając w to poczucie humoru, które mi odpowiadało! Książka jest bez zbędnego nadęcia, choć czasami autor podsuwa rzekomo łatwe rozwiązania ówczesnych problemów. Pod koniec troszkę już się nudziłem, no i nie rozumiem też ostatniego rozdziału o nazistach, który jak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo ciekawe doświadczenie zagłębić się w lekturę zapisków i wspomnień z podróży obcokrajowca po terenach II RP. Interesujące jest to, w jaki sposób czyni spostrzeżenia, jak łączy fakty, jaką wiedzą dysponuje przy wyciąganiu wniosków, co jest dla niego ważne przy podejmowaniu konkretnych decyzji, a co nie? Myślę, że gdyby żył i miałby okazję poprawić przywoływane przezeń niesprawdzone wydarzenia historyczne lub dane makroekonomiczne, to zapewne zrobiłby to. A tak, zostaje cały ciąg przypisów i to jeszcze, o zgrozo, zamieszczonych na samym końcu książki.
Wierzył w nasz potencjał.
To ciekawe doświadczenie zagłębić się w lekturę zapisków i wspomnień z podróży obcokrajowca po terenach II RP. Interesujące jest to, w jaki sposób czyni spostrzeżenia, jak łączy fakty, jaką wiedzą dysponuje przy wyciąganiu wniosków, co jest dla niego ważne przy podejmowaniu konkretnych decyzji, a co nie? Myślę, że gdyby żył i miałby okazję poprawić przywoływane przezeń...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to