Trolle Putina. Prawdziwe historie z frontów rosyjskiej wojny informacyjnej

Okładka książki Trolle Putina. Prawdziwe historie z frontów rosyjskiej wojny informacyjnej
Jessikka Aro Wydawnictwo: Sine Qua Non reportaż
464 str. 7 godz. 44 min.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
373 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
88
85

Na półkach:

👹Strasznie długo czytałam trolle, ale nie dlatego, że były nudne - ten reportaż to masa informacji, nazwisk, miejsc i sytuacji, które spotkały prawdziwe osoby. Jedną z nich jest autorka, która opisała mechanizm działania trolli.
👹Mamy tu kilka reportaży, z których każdy opowiada o tym, jak osoba punktująca rosyjskie zbrodnie nagle staje się celem profesjonalnego ataku Internetu. Za monitorami siedzi armia trolli upubliczniająca wrażliwe dane, plotki i kłamstwa, czym zasypuje Internet i w zorganizowany sposób niszczy człowieka tak, by stracił autorytet i nie wypowiadał się o Rosji.
👹To nie tylko utrata autorytetu, ale lęk o własne życie, strata prywatności, szkody moralne i finansowe oraz bezsilność ofiar.
👹Przeraża to, w jak łatwy i bezkarny sposób można z osoby drążącej prawdę uczynić głupca i wroga publicznego. Dramatem jest również brak podjęcia działań przez kolosy medialne, w tym wyszukiwarki i portale społecznościowe, by hamować wrogie działania. Powinno to nauczyć każdego czytelnika, że nie wszystkiemu napisanemu w Internecie należy ufać.
👹Najbliższą nam sytuacją jest atak trolli na Hilary Clinton podczas wyborów prezydenckich tak, by wygrał prorosyjski kandydat. Podobne rzeczy dzieją się w Ukrainie. Trolle szukają środowisk skrajnie konserwatywnych i prawicowych i podrzucają im sztucznych wrogów, odwracają uwagę, karmią kłamstwami.
👹Rosyjski trolling to nic innego jak nowoczesna broń, z którą jeszcze nie umiemy sobie poradzić.

👹Strasznie długo czytałam trolle, ale nie dlatego, że były nudne - ten reportaż to masa informacji, nazwisk, miejsc i sytuacji, które spotkały prawdziwe osoby. Jedną z nich jest autorka, która opisała mechanizm działania trolli.
👹Mamy tu kilka reportaży, z których każdy opowiada o tym, jak osoba punktująca rosyjskie zbrodnie nagle staje się celem profesjonalnego ataku...

więcej Pokaż mimo to

avatar
96
3

Na półkach:

Pozycja godna polecenia. W pełni zgadzam się z opisem zawartym na okładce, po przeczytaniu tej ksiażki "... na wirtualny świat już nigdy nie spojrzysz tak samo.".

Pozycja godna polecenia. W pełni zgadzam się z opisem zawartym na okładce, po przeczytaniu tej ksiażki "... na wirtualny świat już nigdy nie spojrzysz tak samo.".

Pokaż mimo to

avatar
41
15

Na półkach:

Słyszałam wcześniej o rosyjskich trollach, jednak dzięki książce Jessikki Aro zobaczyłam efekty ich działań. W zbiorze każdy z reportaży to historia konkretnego przypadku, człowieka planowo i profesjonalnie niszczonego całym dostępnym przez internet arsenałem - od upubliczniania wrażliwych informacji, po plotki, pomówienia, kłamstwa i bardzo sprawne nakręcanie spirali nienawiści w mediach. Reporterka, polityk, naukowiec, biznesmen i każdy inny, kto znalazł się na celowniku płacił utratą zaufania, dobrego imienia, złamaną karierą, stratami finansowymi, a także odarciem z prywatności, strachem, zdrowiem, cierpieniem swoim i bliskich. Najbardziej poruszyła mnie bezsilność ofiar wobec bezkarności inicjatorów kampanii, bezmyślność zwykłych ludzi przyłączających się do akcji agentury rosyjskiej i całkowita obojętność wobec brutalnej przemocy władców sieci.
Dodatkową gwizdkę dałam Jessicce Aro za naiwne, bo idealistyczne podejście do wolności słowa, bezpiecznego opisywania rzeczywistości. Kropla drąży kamień, mam nadzieję, że postawa takich jak Autorka romantyków skłoni przeciętnego użytkownika do namysłu zanim wkręci się w machinę hejtu, a z czasem wymusi zmiany systemowe w sieci.
Bez obaw, w książce nie ma patosu ani emocjonalnego tonu, w przeciwieństwie do mojej recenzji. Reportaże napisane są w wyważonym stylu, Autorka jest pragmatykiem, który jednak uparcie wierzy w zasady dziennikarskie i prawo do własnej opinii - dla mnie do idealizm.

Słyszałam wcześniej o rosyjskich trollach, jednak dzięki książce Jessikki Aro zobaczyłam efekty ich działań. W zbiorze każdy z reportaży to historia konkretnego przypadku, człowieka planowo i profesjonalnie niszczonego całym dostępnym przez internet arsenałem - od upubliczniania wrażliwych informacji, po plotki, pomówienia, kłamstwa i bardzo sprawne nakręcanie spirali...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
108
107

Na półkach:

Internetowe trolle są jak komórka rakowa. Mącą w głowie, wywołują depresję, podszywają się pod zdrową tkankę. Jeśli nie zostaną wykryte na wczesnym etapie i sprawnie wycięte, w końcu nastąpią przerzuty i złośliwiec zaśmieci cały organizm. Zatruwają nas od lat, mnożą się jak szczury, ale nikt jeszcze nie wynalazł złotego środka na wywoływane przez nich spustoszenie. Jedyną terapią jest ponadprzeciętna uważność podparta wiedzą i doświadczeniem oraz zdrowa ostrożność na każdym kroku. W przeciwnym wypadku – trollotwór strawi również nas.

Po pierwsze, co najważniejsze i najistotniejsze w związku z tematyką wpisu: daj pozwolenie pokrętnemu umysłowi uświadomić sobie, że Ty też jesteś potencjalną ofiarą dezinformacji i trollingu. Łączy to i mnie, i Ciebie. Jeśli na wstępie uważasz się za omnipotentną istotę niepodatną na jakiekolwiek manipulacje zewnętrzne – już przegrałeś. Lepiej przyznać się do błędu i wyciągnąć z niego wnioski, uczyć się rozpoznawać sygnały i przeciwdziałać na przyszłość, niż żyć w wiecznej ułudzie o własnej nieomylności i zbierać żniwa niedoli.

A skoro mamy to za sobą, przejdźmy do putinowskich „ambasadorów prawdy”. Jessikka Aro, której nie jest obce bycie w centrum zainteresowania i agresji rosyjskich trolli, spisała kronikę ich działalności. Zrobiła to skrzętnie, z dziennikarską troską i dużą dozą autoterapii wywołanej agresją Kremla wycelowaną w jej osobę. Nakreśliła w jasny sposób moc i strategię neoradzieckiej propagandy, a my, czytelnicy, możemy przekuć doświadczenia jej i jej bohaterów, aby rozpoznać te schematy zachodzące w otaczającym nas społeczeństwie.

Główną bronią krzewicieli raszyzmu są przede wszystkim media. Facebook, YouTube, Instagram, a ostatnio w dużej mierze poligon dla rubelkowych rycerzy – TikTok. „Tradycyjne” media stały się w Internecie synonimem wszelkiego zła i korporacyjnego zniewolenia, dlatego ludziom łatwiej uwierzyć jest w przekaz ustny „szarego Kowalskiego”. A właśnie od takiego przypadkowego Kowalskiego, za którym nie stoi żadne wiarygodne źródło, pochodzi największe zagrożenie dezinformacyjne. Takie komunikaty są następnie powielane i przyprawiane szczyptą własnych fantazji na modłę klasycznego głuchego telefonu, finalnie trafiając również do mediów mainstreamowych, gdzie następuje sprzężenie zwrotne i jedna siła napędza drugą. Nie trzeba szukać daleko, wystarczy popatrzeć na to co dzieje się w rodzimej TVP, czy poczytać (choć dla własnego spokoju i zdrowia psychicznego nie polecam) urojenia odklejonego od rzeczywistości Korwina-Mikkego czy innego Putinofilskiego Konfederaty.

„Trzecia Rzesza i Związek Radziecki zademonstrowały światu, jak szybko polityczni przywódcy potrafią ujarzmić świadomość ludzi i zrobić z nich lojalne sługi reżimu. Żeby pozostać przy władzy i osiągnąć swoje cele, dyktator w praktyce musiał tylko przejąć wolne media i zrobić z nich tubę propagandową – stopniowo lub siłą.”*

Przekaz jak zwykle jest taki sam, niezmienny od dekad. Zdegradować, poniżyć, odczłowieczyć i zbrzydzić dla reszty cywilizacji. Czyż nic tak nie łączy jak nienawiść do wspólnego wroga? Wystarczy nazwać kogoś, w odpowiednim kontekście politycznym, „neonazistą”, „banderowcem”, „pederastą”, „ciapatym”, „kozojebcą”, „żydokomunistą” lub „nosicielem tęczowej zarazy”, aby zrzeszyć tłum hejterów (najczęściej z imieniem boga na ustach) gotowych zniszczyć człowieka, którego życie jest dla nich w istocie obojętne, bo liczy się przede wszystkim destrukcja pewnej idei, którą owe indywiduum rzekomo uosabia.

„W historii jednym z najskuteczniejszych sposobów uprawiania propagandy wojennej jest dehumanizacja wroga, ukazywanie go jako potwora. Skoro wróg został zdemonizowany, wojna przeciwko niemu jest usprawiedliwiona, a żołnierze są zmotywowani do walki w imię bezsprzecznie słusznej sprawy.
Badania mózgu pokazują, dlaczego dehumanizacja jest skuteczna: umysł człowieka ma tendencję do segregowania i dyskryminowania. Rasistowski język i nienawistne ukazywanie na przykład Żydów, muzułmanów czy Ukraińców malują przemawiające do umysłu obrazy i podjudzają do prześladowań.”

Natomiast styl uprawiania propagandy jest iście ciekawy, gdyż nie opiera się na wymyślnym kłamstwie, a raczej odpowiedniej jego mieszance z prawdą, jak Jessikka Aro określa metodę 60/40%, w których odpowiednio 60% przekazu odpowiada za prawdziwą informację, a pozostałe 40% za zmyślną manipulację. Na ulicy Sawuszkina w Sankt Petersburgu, gdzie mieści się Centrum Analiz Internetowych działa najbardziej znana rosyjska fabryka trolli, która ten i inne style uprawia całodobowo mieszając się w politykę państw „świata Zachodniego”. Pracownicy zakładają fejkowe konta, wyciągają z rękawów kłamstwa najróżniejszej maści, podsycają nienawistne dyskusje pozostałych użytkowników, byle wywołać piekielny chaos. Tak było chociażby w przypadku wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku, tak samo miało być podczas „specjalnej operacji militarnej” w Ukrainie. W tym drugim przypadku, świat w porę przejrzał zagrywki kremlowskiego zamordysty i nie daje się już tak łatwo nabierać na ferment inżynierów propagandy, choć problem nadal jest skomplikowany i jego dalekosiężne skutki nie są jeszcze znane.

Zastanawia jednak wpływ wspomnianych wcześniej mediów (społecznościowych) na rozszerzanie się tego zjawiska, o czym Aro również wspomina niejednokrotnie w Trollach Putina. Zgłaszanie administratorom fikcyjnych kont, nienawistnej mowy czy dezinformacji totalnej (o wojnie w Ukrainie, czy wcześniej o proepidemicznych bzdurach i antymaseczkowych teoriach zniewolenia) wydaje się nie obchodzić włodarzy Twittera, Meta (tak, tak, tego dziwacznego tworu Zuckerberga) czy Googla. Co więcej, w ostatnim czasie sam Facebook wydaje się przyciągać coraz więcej spragnionych atencji indoktrynerów, a algorytm serwisu przyciąga ich jak lep na muchy. Widocznie w korpoświecie wszystko po staremu – nieważne jak mówią, ważne żeby było tego dużo i generowało jeszcze więcej pieniążków. Prawda jest produktem ubocznym.

Nawet facebookowy fanpage Kolankowa nie jest wyzbyty z działalności trolli, jak zauważyliśmy po publikacji recenzji "Wojny o szczepionki", co z resztą było przewidywalne z uwagi na „kontrowersyjną” tematykę. Jednak wysyp śmiałych komentarzy na nasz temat, jako mielibyśmy być szpiclami obcej agencji rządowej, krzewicielami trucizny, debilami i półgłówkami, gównianymi dziennikarzami piszącymi słabe teksty na zamówienie i temu podobne, zbił mnie z pantałyku (większość komentarzy nadal jest dostępnych do wglądu pod oryginalnym postem). Szybko stało się dla mnie jasne, że jakakolwiek odpowiedź wiązała się z jeszcze gorszym rezultatem, a ja wpadłem wir wymyślania coraz to nowszych i bardziej zaczepnych kontrargumentów, które destabilizowały moje dobre samopoczucie i zniżały po spirali nienawiści do wyimaginowanego wroga. W każdym razie bolesny proces samouświadomienia obnażył mi jak bezcelowym jest opór w takiej sytuacji i zwyczajnie odpuściłem, przez co z całego doświadczenia wyszedłem podbudowany, pewniejszy siebie i z dystansem do kolejnych inwektyw.

Po wybuchu wojny 24 lutego, aktywność putinowców nasiliła się, zwłaszcza pod postami związanymi ze wsparciem dla Ukrainy, z krzywdzącymi i nienawistnymi tekstami, za którymi stały podejrzane konta pseudo-patriotów z biało-czerwoną flagą, antyukraińskimi hasłami i peanami na cześć Wielkiego Rosyjskiego Stratega. Tym razem byłem nieugięty i zamiast walki na słowa, zdecydowałem się kasować ohydne wpisy wycelowane przede wszystkim w Ukraińców i w ukraińskie zwierzęta ze schronisk (sic!). Na jedno zablokowane konto pojawiały się dwa następne, z jeszcze bardziej pozbawioną ludzkich cech uwagą, ale takie rozwiązanie uważałem za najbardziej rozsądne, choć czasochłonne. Decyzji nie żałuję i strategię stosuję w każdej sytuacji, kiedy granica dobrego smaku i przyzwoitości zostaje przekroczona (a zdarza się to nierzadko).

Co możemy zatem zrobić, by bronić się przed napierającym raszyzmem, skoro już tak głęboko przeniknął do naszego świata? Bez dobrej woli i chęci zmiany właścicieli największych mediów społecznościowych, prawdopodobnie możemy tylko walczyć ze skutkami, zamiast ze źródłem sprawy, więc walka przypomina pojedynek Don Kichota z wiatrakami, ale lepsza jakaś forma rebelii, niż syta karma dla trolla:

- Przede wszystkim nie angażujmy się w dyskusję z podejrzaną osobą. Jeśli jednak czujesz taką potrzebę, zastanów się czy warto i jaki cel chcesz osiągnąć. Czy robisz to dla usatysfakcjonowania ego, czy po to, aby zasygnalizować oszusta? Podejmując rozmowę, trzymaj nerwy na wodzach, bo jak mówi stare przysłowie – nie dyskutuj z debilem, bo ściągnie cię do swojego poziomu i zniszczy doświadczeniem. Nie wdawaj się w pyskówki, staraj się podpierać swoje argumenty wiarygodnymi źródłami. NIE KARM TROLLA!
- Nie dajmy się nowoczesnemu nurtowi powielania „szybkich newsów”. Ktoś napisał, udostępnił lub podał dalej szokującego newsa? Zatrzymaj się, zwolnij, weź kilka głębokich oddechów. Nie będziesz w życiu kimś lepszym, dlatego że w ekspresowym tempie udostępniasz soczyste newsy. Zastanów się najpierw skąd wyszła informacja i jakie jest jej oryginalne źródło. Czy możesz zweryfikować treści zawarte w poście na własną rękę? WYSIL SIĘ, nie stawiaj na wygodę zrzucania odpowiedzialności za kreowanie świata na ludzi, którym nie zależy na Twoim dobrostanie!
- Jeśli jesteś administratorem strony lub fanpage’a, bądź rozsądnym, lecz twardym moderatorem. Wytnij raka, zanim nastąpią przerzuty. Nie dyskutuj – ustąp z pola lub BANUJ. Nie daj się wciągnąć w pułapkę moralizatorską o wolności słowa. Zadaj sobie pytanie czym jest prawdziwa wolność słowa i czy na pewno jest nią prawo do rozpowszechniania groźnej propagandy i dehumanizowania grup społecznych.
- CZYTAJ. Sięgaj po sprawdzoną literaturę, śledź wiarygodnych i rzetelnych dziennikarzy. Sprawdzaj odmienne źródła, nawet te najbardziej propagandowe, by samemu rozpracować mechanizmy propagandystów. Obejrzyj Wiadomości TVP, następnie Fakty TVN, po czym przeczytaj parę artykułów na OKO.press, a na koniec przejrzyj co się dzieje na portalach fact checkingowych pokroju Demagog i ćwicz wychwytywanie wspólnych mianowników, oraz rażących zmyłek. Lepiej być ustawicznie sceptycznym, niż odgórnie uległym.
- Nie ulegaj ogólnikom wpadając w pułapkę typu sentencji „wyłącz TV, włącz myślenie!”. To tylko slogan, zasłona dymna mająca przekształcić cię w „rewolucjonistę prawdy”. Właściwe myślenie polega na żmudnej pracy i analizie wielu materiałów. Weź pod poprawkę na to, że nie jesteś ekspertem (chyba, że w danej dziedzinie faktycznie jesteś) i nie ogarniasz rozumem wszystkich zmiennych. Nie ma nic złego w przyznaniu się (przed samym sobą, ale i przed innymi), że czegoś nie wiesz lub nie rozumiesz. Bądź wiecznie NIENASYCONYM wiedzy.
- Jeśli padłeś ofiarą dezinformacji lub, co gorsza, nieświadomie uczestniczyłeś w jej rozpowszechnianiu i zdałeś sobie z tego sprawę – PRZYZNAJ SIĘ DO BŁĘDU! Nie chodzi o to, aby się umartwiać i błagać świat o przebaczanie, ale o to, by stawać się lepszą wersją samego siebie. Jeśli nie wybaczysz przede wszystkim sobie, będziesz ciągle stał w tym samym miejscu.
- Czasem trzeba po prostu odpuścić i znaleźć piękno w małych rzeczach, pauzując od świata materialnego. MIEJ DYSTANS DO SIEBIE I DO ŚWIATA!

Przypuszczalnie mało idealna lista, ale zawsze to jakiś punkt startowy do stworzenia własnego kodeksu „łowcy trolli”.

Trolle Putina to obowiązkowa lektura na bieżący dzień. Przed trollami nie ma ucieczki, nie jesteś w stanie odwrócić się od nich, nawet jeśli twierdzisz, że żyjesz poza światem cybernetycznym. Problem, drogi Czytelniku, polega na tym, iż świat cybernetyczny dawno zespolił się z tym rzeczywistym, a przepływ informacji uzależniony jest od całej sieci zależności Internet-Rzeczywistość. Prędzej czy później dotrze do Ciebie informacja, której nie będziesz w stanie zweryfikować bez własnego wkładu i zaangażowania. Co wtedy zrobisz?

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Jessikki Aro, Trolle Putina. Przeł. Marta Laskowska. Wydawnictwo SQN, Kraków 2020.

Internetowe trolle są jak komórka rakowa. Mącą w głowie, wywołują depresję, podszywają się pod zdrową tkankę. Jeśli nie zostaną wykryte na wczesnym etapie i sprawnie wycięte, w końcu nastąpią przerzuty i złośliwiec zaśmieci cały organizm. Zatruwają nas od lat, mnożą się jak szczury, ale nikt jeszcze nie wynalazł złotego środka na wywoływane przez nich spustoszenie. Jedyną...

więcej Pokaż mimo to

avatar
820
673

Na półkach: ,

Zatrważające w jak prosty i wyrafinowany zarazem sposób można manipulować opinią publiczną oraz żonglować informacją, w zależności od tego jaki efekt finalnie chce się uzyskać. Prócz przedstawienia własnej, niesłychanie smutnej historii, z jaką przyszło się Aro zmierzyć na swojej dziennikarskiej drodze, Finka analizuje poszczególne techniki propagandy i punktuje naczelne grzechy współczesnych mediów społecznościowych. Po tej lekturze nie tylko jeży się włos na głowie, ale zapala czerwona lampka w głowie, sugerująca, by nigdy w pełni nie ufać publikowanym w mediach informacjom. Lektura obowiązkowa.

Zatrważające w jak prosty i wyrafinowany zarazem sposób można manipulować opinią publiczną oraz żonglować informacją, w zależności od tego jaki efekt finalnie chce się uzyskać. Prócz przedstawienia własnej, niesłychanie smutnej historii, z jaką przyszło się Aro zmierzyć na swojej dziennikarskiej drodze, Finka analizuje poszczególne techniki propagandy i punktuje naczelne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
563
330

Na półkach: , ,

Fińska dziennikarka Jessikka Aro stworzyła "Trolle Putina", by pomóc zrozumieć czym jest rosyjski trolling, czym są agenci wpływu, czym jest kremlowska propaganda.
Stara się pokazać czym są te czynniki i jak to na nas i otaczający świat wpływa.
Rosyjska fabryka trolli,#trollezsawuszkina, to nic innego jak potężna informacyjna i polityczna broń szerokiego rażenia.
Książka jest opasła, jak na moje standardy, nieco nawet przydługawa. Dłużyła mi się niemiłosiernie. Mimo to, lubię kończyć czytać każdą rozpoczętą pozycję, więc nie poległam i na tej.
W "Trolle Putina" Aro opisują wiele różnych historii ofiar putinowskiego trollingu, nie tylko tych, których była bezpośrednią adresatką. Pisze m.in. o Billu Browderze, Magnickim czy grupie Bellingcat.
Czytając, miałam jednak nieodparte wrażenie, że sama książka jest mocno nierówna, bo część rozdziałów czyta się jak książkę sensacyjną, a inne chciałoby się tylko kartkować...
Poza tym Autorce nie udało się uniknąć wygłaszania pewnych tez, przez co zrobiło się miejscami zbyt stronniczo...
Jednakże to, czego doświadczała każdego dnia, te oczerniania, hejt, to całe szambo, które się na nią wylało... Cały ten strach o własne zdrowie i życie, który kazał jej uciekać z kraju, zostawiając dom i ukochaną pracę. Podziwiam jej postawę, bo ktoś inny w jej sytuacji mógłby się załamać, rzucić wszystko w diabły, by mieć w końcu spokój, a ona nieustępliwie po dziś dzień walczy z rosyjskimi trollami na wielu frontach. To ona wykreowała #StopKremlinTrolls.
#trolleputina, #rosyjskapropaganda, #kreml, #putin, #fabrykatrolli, #ruskietrolle, #kremlowskamanipulacja, #fakenews, #deepfakenews, #jessikkaaro, #lubimyczytac

Fińska dziennikarka Jessikka Aro stworzyła "Trolle Putina", by pomóc zrozumieć czym jest rosyjski trolling, czym są agenci wpływu, czym jest kremlowska propaganda.
Stara się pokazać czym są te czynniki i jak to na nas i otaczający świat wpływa.
Rosyjska fabryka trolli,#trollezsawuszkina, to nic innego jak potężna informacyjna i polityczna broń szerokiego rażenia.
Książka...

więcej Pokaż mimo to

avatar
895
326

Na półkach: , , , ,

Ważna książka, pokazująca skalę, jaką osiągnął rosyjski trolling w ostatnich latach i jak potężna to broń, której do pewnego momentu byliśmy nieświadomi. Niestety reportaż nieco przegadany, momentami sprawia wrażenie stronniczego (chociaż wierzę autorce, która sama mocno ucierpiała z powodu ataków trolli na jej osobę).

Ważna książka, pokazująca skalę, jaką osiągnął rosyjski trolling w ostatnich latach i jak potężna to broń, której do pewnego momentu byliśmy nieświadomi. Niestety reportaż nieco przegadany, momentami sprawia wrażenie stronniczego (chociaż wierzę autorce, która sama mocno ucierpiała z powodu ataków trolli na jej osobę).

Pokaż mimo to

avatar
206
79

Na półkach:

Warto warto i jeszcze raz warto przeczytać! Trudna lektura ale bardzo ciekawa. Podziwiam autorkę i bohaterów jej książki!

Warto warto i jeszcze raz warto przeczytać! Trudna lektura ale bardzo ciekawa. Podziwiam autorkę i bohaterów jej książki!

Pokaż mimo to

avatar
13
11

Na półkach:

Ta książka pokazała mi jak bardzo nieświadoma byłam tego co dzieję się na świecie. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać i dowiedzieć się czym jest rosyjski trolling, jaka to funkcjonuje, jak się rozwinął przez ostatnie lata i jaka to potężna broń. Nie jest to łatwa lektura, ale warto poświęcić jej czas.

Ta książka pokazała mi jak bardzo nieświadoma byłam tego co dzieję się na świecie. Myślę, że każdy powinien ją przeczytać i dowiedzieć się czym jest rosyjski trolling, jaka to funkcjonuje, jak się rozwinął przez ostatnie lata i jaka to potężna broń. Nie jest to łatwa lektura, ale warto poświęcić jej czas.

Pokaż mimo to

avatar
59
49

Na półkach: ,

Fajna książka, chociaż niektóre internetowe sytuacje niepotrzebnie rozbudowane. Ale pozycja potrzebna, propagująca wiedzę w przyjemny sposób

Fajna książka, chociaż niektóre internetowe sytuacje niepotrzebnie rozbudowane. Ale pozycja potrzebna, propagująca wiedzę w przyjemny sposób

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Jessikka Aro Trolle Putina. Prawdziwe historie z frontów rosyjskiej wojny informacyjnej Zobacz więcej
Jessikka Aro Trolle Putina. Prawdziwe historie z frontów rosyjskiej wojny informacyjnej Zobacz więcej
Jessikka Aro Trolle Putina. Prawdziwe historie z frontów rosyjskiej wojny informacyjnej Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd