Poezje wybrane

Okładka książki Poezje wybrane autora Blaise Cendrars,
Okładka książki Poezje wybrane
Blaise Cendrars Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza Seria: Biblioteka Poetów poezja
131 str. 2 godz. 11 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Poetów
Data wydania:
1977-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Liczba stron:
131
Czas czytania
2 godz. 11 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Adam Ważyk, Julia Hartwig
Średnia ocen

5,0 5,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poezje wybrane w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Poezje wybrane

Średnia ocen
5,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Poezje wybrane

Sortuj:
avatar
623
623

Na półkach: , , , ,

Naprawdę nazywał się Frederic Sauser (1887 - 1961),jego matka była Szkotką, ojciec Szwajcarem, on urodził się w Paryżu i zawsze czuł się Francuzem. Całe życie podróżował, kolekcjonował znaczki, pisał głównie prozę, opowiadania, wspomnienia i reportaże.
W wieku 16 lat uciekł z domu i wyruszył w podróż. Wsiadł do przypadkowego pociągu, dotarł do Monachium i tam poznał handlarza biżuterią Rogowina, Żyda z Warszawy, dla którego pracował trzy lata. Odbył w tym czasie podróże m.in. do: Niżnego Nowogrodu, Buchary (Uzbekistan),Armenii, Chin, Iranu oraz Bombaju. Współpraca z Rogowinem zakończyła się bardzo burzliwie z winy Cendrarsa, który zaczął zadawać się z przemytnikami biżuterii. Rogowin go zadenuncjował. Candrars musiał uciekać, pościg za nim, jak twierdził (miał skłonności do koloryzowania rzeczywistości),trwał 3 miesiące. Podobno zatrzymał się w Warszawie, a w czasie podróży przez ziemie polskie pod zaborem rosyjskim, został nawet aresztowany.
W końcu jednak dotarł do Paryża.
W 1910 r. Candrars pracował jako żongler w londyńskim musicalu. Dzielił wtedy pokój z młodym Charlie Chaplinem, który zatrudnił się do roli clowna.
Gdy wybuchła I wojna światowa, Cendrars zgłosił się jako ochotnik do wojska. Podczas walki stracił prawą rękę. Później biegle posługiwał się lewą. Podczas następnej wojny światowej był korespondentem wojennym.

Cendrars wiersze pisał zaledwie siedem lat. Spotkanie z Guillaume Apollinaire w Paryżu w 1910 r. stało się dla niego impulsem do podjęcia własnej twórczości poetyckiej. W 1912 r. ukazały się jego poematy "Wielkanoc w Nowym Jorku", a w 1913r. "Proza kolei transsyberyjskiej".
Wszystko zmieniła zupełnie wojna, w której uczestniczył, jej okrucieństwo, którego doświadczył. Blaise uważał, że walcząc na froncie, wszedł w wiek dojrzały.
W 1917 roku przestał pisać wiersze i zaczął uprawiać prozę.

Bardzo charakterystyczne dla Cendrarsa, często spotykane w jego wierszach, są niezwykle długie wersy, pełne fraz przerywanych jedynie przecinkami, z których chętnie rezygnował. Często wersy w tych wersach to są to mocno rozbudowane dania oznajmujące.
Z pewnością dlatego lektura tej poezji sprawiła mi sporą trudność.
Męczył mnie niekończący się ciąg słów, który zmierza ku kropce (często nieobecnej),ale bardzo powoli, okrężną drogą.
Miałam wrażenie, że twórca nie chce zakończyć poetyckiej wypowiedzi, chce przedłużać jej życie tak długo, jak tylko się da, rozwijać ją, wypełnić, doszlifowywać, zamieniać w mikroświat drobiazgowo opisany, syty i zupełny, gdzie nie ma już miejsca na wyobraźnię czytelnika. 😕

🔰"Wysoki skalisty brzeg morski odpierający lodowate wiatry od bieguna
W samym środku żyznych prerii
Renifery łosie woły pachnące piżmem
Srebrne lisy bobry
Rybne strumienie
Niska plaża została przystosowana do hodowli fok
Na szczycie skały zbiera się gniazda kaczek zwanych puchowymi których pióra stanowią prawdziwe bogactwo
/ "Ziemie Aleuckie" /

Zacytowany fragment to jakby informacja z encyklopedii lub informatora turystycznego, której zdania zostały rozdzielone na wersy i pozbawione interpunkcji.
Są oczywiście nieco inne wiersze, ale one także mnie nie zachwyciły. Tylko czasami zdarzały się, w dokuczliwym natłoku słów takie, które wyróżniały się poetyckim obrazowaniem, np.:

🔰"Kreml był jak ogromne tatarskie ciasto
Ze złotą łuszczącą się skórką
Z wielkimi migdałami bielutkich katedr
I miodowym złotem dzwonów.
/fragment poematu "Proza transsyberyjskiej kolei..."/

(P-41)

Naprawdę nazywał się Frederic Sauser (1887 - 1961),jego matka była Szkotką, ojciec Szwajcarem, on urodził się w Paryżu i zawsze czuł się Francuzem. Całe życie podróżował, kolekcjonował znaczki, pisał głównie prozę, opowiadania, wspomnienia i reportaże.
W wieku 16 lat uciekł z domu i wyruszył w podróż. Wsiadł do przypadkowego pociągu, dotarł do Monachium i tam poznał...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
829
783

Na półkach: ,

Próbom odczytania wyblakłych łacińskich napisów towarzyszy zadziwiająco duża ilość pułapek, zastawionych przez poezję piękną ale nie wzniosłą, przez rymy swobodne lecz nie dumne. Ten krótki odcinek historycznego rajdu zaczął się już pokrywać grubymi rysami starości, a przecież to właśnie on był kiedyś awangardą torującą drogę surrealistom. Wszystko pozostaje w zasięgu spracowanych rąk czasu, nawet wiersze Blaise'a Cendrarsa nie umkną jego manii pożerania przez niepamięć. Coś jednak udało mi się uratować z tej dudniącej wspomnieniami a często niedocenianej przez samego twórcę poezji. "Bo jestem jeszcze bardzo złym poetą". Tak pisał o sobie ktoś, kto używał skoków pamięci niczym trampoliny do odrywania się od przyziemnych spraw doczesności. Chociaż ta nie rozpieszczała jego ziemskiej powłoki i nurzała naprzemiennie w biedzie i sukcesach. To wszystko jest dla mnie nieistotne, ponieważ nowatorstwo Cendrarsa uważam za cenne nawet w dzisiejszych czasach.

Poetyckich inspiracji szukał w podróży, spinał Nowy Jork z Mandżurią, odwiedzane miejsca kolekcjonował z nie mniejszym zapałem niż słowa. Przekorą i mistyfikacją osiągał wyżyny, chciał nawet oddać Paryż w objęcia Drogi Mlecznej. Wydaje mi się, że mógłby osiągnąć swój cel, gdyby tylko ciemne chmury znad Marny nie przesłoniły błękitnego nieba w czasach I wojny światowej. Często towarzyszyły mu porywy, wrzenia i wrzaski. Taki już był ten ekstrawagancki marzyciel z duszą Montmartre'u, mający szwajcarskie korzenie paryżanin, niestroniący od miłości ubogich prostytutek, podawanej w rytm stukotu kół pociągu Kolei Transsyberyjskiej. W rozedrganym zwrotnikowym powietrzu widać omszałe drzewa i trujące kwiaty. Jednak wydestylowana z toksycznych naleciałości poezja Cendrarsa przejmuje zapachem świeżości i roztacza fantastyczne widoki na jego prawdziwą ojczyznę. Bo ten poeta był obywatelem świata, zarówno w latach szaleńczej młodości, jak i w epoce dojrzałej odpowiedzialności za losy wielkiej literatury.

Słyszę urywany szept "Wielkanocy w Nowym Jorku", gdzie Blaise Cendrars niczym szorstki i brutalny mistyk wydaje swoim dystychem ostatnie tchnienia podświadomości. Zagubiony w obcym świecie, skłonny do marzeń i odczuwający potrzebę czułości, kreśli szereg surowych i nieskładnych obrazów. Jego sposób odczuwania świata opiera się na niespokojności. Czasami w tej filozofii twarda materia życia uzyskuje przewagę nad wiarą. Jednak to właśnie w inspirowanym średniowiecznymi sekwencjami utworze widać Golgotę jego poezji. Ukrzyżowane cienie na tle rozdartej biblijnej zasłony, wydają się bliskie losom wypływających za chlebem europejskich emigrantów. Całun został odwinięty, widać już tylko biedę skrytą u podnóża nowojorskich wieżowców. Może czai się tu ciągle wszechobecne szaleństwo, ale nie wyobrażam sobie twórczości Cendrarsa jako kolebki spokoju.

On sam twierdził, że pracuje nad końcem świata. Na swojej maszynie do pisania wystukał ślady, po których doszedł nawet do przepowiadania historii. Bo jego poezja rościła sobie prawo do tego, że przewidziała rewolucję październikową. To prawda, Blaise Cendrars zjechawszy wzdłuż i wszerz wielkie połacie Rosji, zdobył wiedzę na temat stosunków panujących w tym ogromnym kraju. Jego podróżnicza poezja widocznie dopomogła mu w dostrzeżeniu nieodwracalnych procesów, zachodzących w świecie wielkiej polityki. Chociaż w głowie zapewne miał poetycki zamęt, to jednak trzeźwość rozumu na tyle wielką, żeby podczas młodzieńczych eskapad bacznie się przyjrzeć społecznym zmianom. Żył w epoce, w której pozwolono mu zamknąć wierszem spróchniałe drzwi XIX wieku i dzięki temu dane mu było zasłużyć na miano awangardzisty.

Próbom odczytania wyblakłych łacińskich napisów towarzyszy zadziwiająco duża ilość pułapek, zastawionych przez poezję piękną ale nie wzniosłą, przez rymy swobodne lecz nie dumne. Ten krótki odcinek historycznego rajdu zaczął się już pokrywać grubymi rysami starości, a przecież to właśnie on był kiedyś awangardą torującą drogę surrealistom. Wszystko pozostaje w zasięgu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

7 użytkowników ma tytuł Poezje wybrane na półkach głównych
  • 4
  • 3
6 użytkowników ma tytuł Poezje wybrane na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Poezje wybrane

Inne książki autora

Blaise Cendrars
Blaise Cendrars
Francuski pisarz oraz poeta o szwajcarskich korzeniach, którego twórczość powiązana jest z europejskim modernizmem. Życie pędził wędrowne, zwiedził cały świat i próbował wszelkich zawodów: był filmowcem, żonglerem, poszukiwaczem złota, studentem medycyny, myśliwym i przemytnikiem. W I wojnie światowej jako żołnierz Legii Cudzoziemskiej stracił rękę. Podczas II wojny światowej był brytyjskim korespondentem wojennym.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Okładka książki U poetów Théodore de Banville, Charles Baudelaire, Paul Claudel, André Gide, Edmond Haraucourt, José-María de Heredia, Victor Hugo, Stéphane Mallarmé, Jean Moréas, Arthur Rimbaud, Joséphin Soulary, Paul Verlaine, Alphonse de Lamartine, Leconte de Lisle, Gérard de Nerval, Alfred de Vigny, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Ocena 7,6
U poetów Théodore de Banville, Charles Baudelaire, Paul Claudel, André Gide, Edmond Haraucourt, José-María de Heredia, Victor Hugo, Stéphane Mallarmé, Jean Moréas, Arthur Rimbaud, Joséphin Soulary, Paul Verlaine, Alphonse de Lamartine, Leconte de Lisle, Gérard de Nerval, Alfred de Vigny, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam

Cytaty z książki Poezje wybrane

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Poezje wybrane