Miasteczko Rotherweird

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Rotherweird (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Rotherweird
- Data wydania:
- 2020-03-10
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-03-10
- Liczba stron:
- 628
- Czas czytania
- 10 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381168724
- Tłumacz:
- Katarzyna Krawczyk
Powieść kryminalna, historyczna i przygodowa w jednym, a do tego wyjątkowo zabawna w typowo brytyjski sposób… Uroczy Harry Potter dla dorosłych!”. – „Sunday Independent”
Rok 1558: Dwanaścioro dzieci o talentach niewiarygodnych jak na ich wiek zostaje wygnanych przez angielską królową do miasta Rotherweird. Niektórzy uważają je za wyjątkowe, inni za pomiot szatana. Jednak wszyscy zgodnie uznają, że trzeba je traktować z respektem i… obawą.
Czterysta pięćdziesiąt lat później miasto nadal żyje, odizolowane od reszty Anglii od czasów Elżbiety I, wciąż rządzone historycznym prawem, niezależne, ale zobowiązane do przestrzegania jednego dziwnego warunku: absolutnie nikomu nie wolno badać miasta i jego przeszłości.
I wtedy do miasta przybywa dwóch ciekawskich gości z zewnątrz: Jonah Oblong, który ma uczyć historii współczesnej w miejscowej szkole oraz złowrogi miliarder sir Veronal Slickstone, któremu udało się zdobyć pozwolenie na odnowienie zrujnowanego miejskiego pałacu. Chociaż kierowani całkowicie różnymi motywami, Slickstone i Oblong starają się połączyć przeszłość z teraźniejszością, aż w końcu razem ze swoimi sojusznikami zaczynają wyścig z czasem – oraz ze sobą nawzajem. Konsekwencje będą śmiertelne i zapowiadają apokalipsę…
Witamy w miasteczku Rotherweird!
„Miasteczko Rotherweird to opowieść błyskotliwa i inteligentna, dowcipna i poważna: nie przypomina innych książek, ma wyjątkowe i niebezpieczne właściwości. Wiersz za wierszem, cicho i sprawnie, otwiera rząd kolejnych zapadek w wyobraźni czytelnika”.
Hilary Mantel, dwukrotna zdobywczyni Man Booker Prize
„Barokowa, bizantyjska i piękna, a przy tym odważna. Fascynująca książka-układanka!”.
M.R. Carey, autor serii komiksowej Lucyfer
Kup Miasteczko Rotherweird w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Miasteczko Rotherweird
Poznaj innych czytelników
462 użytkowników ma tytuł Miasteczko Rotherweird na półkach głównych- Chcę przeczytać 276
- Przeczytane 178
- Teraz czytam 8
- Posiadam 60
- 2020 10
- 2020 9
- Fantastyka 7
- 2021 5
- E-book 5
- 2022 4
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Miasteczko Rotherweird
Jesteśmy, jacy jesteśmy, nie ma dziwniejszych istot niż ludzie.
Książki odzwierciedlają zainteresowania; te z kolei budują osobowość, a osobowość wytycza kierunki działania.





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Miasteczko Rotherweird
Nie mam pewności czy to fantastyka, czy realizm magiczny, Jak na książkę dla młodego czytelnika za dużo wątków. Dla starszego za infantylna. Dotrwałem do końca, ale bez większej przyjemności.
Nie mam pewności czy to fantastyka, czy realizm magiczny, Jak na książkę dla młodego czytelnika za dużo wątków. Dla starszego za infantylna. Dotrwałem do końca, ale bez większej przyjemności.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzede wszystkim przesada. Rozumiem że książka jest z gatunku fantastycznych, ale skoro duża część fabuły dzieje się w prawdziwym świecie, to jednak warto byłoby zachować chociaż cień realiów. A tu mamy miasteczko w Anglii, które ma własne prawo, własną edukację, własną komunikację itd. To niestety trochę uwiera już na samym początku czytania książki. Opowieść nadrabia przyzwoitym językiem i tajemnicą, która wciąga czytelnika. Niestety mnie nie aż na tyle bym miał sięgnąć po kolejną część.
Przede wszystkim przesada. Rozumiem że książka jest z gatunku fantastycznych, ale skoro duża część fabuły dzieje się w prawdziwym świecie, to jednak warto byłoby zachować chociaż cień realiów. A tu mamy miasteczko w Anglii, które ma własne prawo, własną edukację, własną komunikację itd. To niestety trochę uwiera już na samym początku czytania książki. Opowieść nadrabia...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Miasteczko Rotherweird” Andrew Caldecotta to książka, która wywołuje ambiwalentne emocje i łatwo może zdezorientować czytelnika. Jest to historia, która rozgrywa się w osobliwym, odciętym od reszty świata mieście, pełnym tajemnic, zagadek i specyficznych bohaterów. Problemem, który pojawia się już na początku, jest skomplikowana fabuła – liczba wątków i postaci jest tak duża, że naprawdę nietrudno się w niej zgubić. Niejednokrotnie miałam wrażenie, że gubię się w meandrach intryg, nie do końca wiedząc, kto jest kim i jaki ma wpływ na całość wydarzeń.
Choć postacie są dość barwne i różnorodne, ich mnogość nie pomaga w budowaniu przejrzystości opowieści. W niektórych momentach zbyt częste przeskakiwanie z jednej perspektywy do drugiej powoduje chaos, a rozwój wątków wydaje się mało spójny. To sprawia, że lektura staje się wymagająca i zamiast wciągać, zmusza do ciągłego skupiania się na szczegółach, co niekoniecznie przekłada się na satysfakcję z czytania.
Książka była reklamowana jako „Harry Potter dla dorosłych”, co wydaje mi się całkowicie chybione. Owszem, znajdziemy tu elementy fantastyczne, tajemnicze moce i ukryte sekrety, ale ton i sposób prowadzenia narracji różnią się diametralnie od lekkiego, wciągającego stylu J.K. Rowling. Miasteczko Rotherweird jest bardziej mroczne, zawiłe i pełne historii, które nie zawsze łatwo się przyswaja.
Trudno mi jednoznacznie ocenić, czy książka mi się podobała. Z jednej strony cenię jej oryginalność i atmosferę tajemnicy, którą autor zręcznie buduje, ale z drugiej, sposób prowadzenia fabuły i nadmiar wątków sprawiają, że trudno w pełni zanurzyć się w świecie Rotherweird. Brakowało mi momentów, które naprawdę wciągnęłyby mnie w wir wydarzeń. Ostatecznie, książka pozostawia uczucie pewnej dezorientacji – nie wiem, czy poleciłabym ją komuś, kto szuka angażującej i klarownej opowieści, ale jeśli ktoś lubi skomplikowane i tajemnicze światy, to Miasteczko Rotherweird może okazać się ciekawym wyzwaniem.
„Miasteczko Rotherweird” Andrew Caldecotta to książka, która wywołuje ambiwalentne emocje i łatwo może zdezorientować czytelnika. Jest to historia, która rozgrywa się w osobliwym, odciętym od reszty świata mieście, pełnym tajemnic, zagadek i specyficznych bohaterów. Problemem, który pojawia się już na początku, jest skomplikowana fabuła – liczba wątków i postaci jest tak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#WYZWANIE LC2024
Wrzesień
Dla czego miasteczko Rotherweird jest jedyne w swoim rodzaju? Przede wszystkim jest samodzielne, i nikt z zewnątrz się do nich nie wtrąca. Jest jeden szczegół.. Nie można odwoływać się do przeszłości.. Pewnego dnia ich spokoj zostaje zakłócony.. Do miasta przybywa bogaty Slickstone i wszystko się zmienia..
#WYZWANIE LC2024
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWrzesień
Dla czego miasteczko Rotherweird jest jedyne w swoim rodzaju? Przede wszystkim jest samodzielne, i nikt z zewnątrz się do nich nie wtrąca. Jest jeden szczegół.. Nie można odwoływać się do przeszłości.. Pewnego dnia ich spokoj zostaje zakłócony.. Do miasta przybywa bogaty Slickstone i wszystko się zmienia..
Po opisie, okładce i opiniach spodziewałam się czegoś świetnego i się zawiodłam. Nawet nie skończyłam czytać(może to się zmieni),bo po prostu to jak jest napisana mnie odpycha i nie mogę się przemóc, żeby to skończyć.
Po opisie, okładce i opiniach spodziewałam się czegoś świetnego i się zawiodłam. Nawet nie skończyłam czytać(może to się zmieni),bo po prostu to jak jest napisana mnie odpycha i nie mogę się przemóc, żeby to skończyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdaje się, że sporą grupę czytelników zwiodła szufladka z napisem "fantasy", do której wrzucono tę powieść, pewnie dlatego, że co ma wyraźną etykietę, to łatwo się sprzedaje. Tymczasem to oczywiście jest fantasy, tyle że... nie jest. No jest, ale autorowi chyba nie o to chodziło, a użył takiej scenografii, bo - patrz wyżej. Fantastyczna czy nie, to książka o prawdzie i jej ukrywaniu, i o tym, jak ukrywanie prawdy dusi, niszczy i skarla to, co w prawdzie mogłoby rosnąć i kwitnąć. Prawda was wyzwoli, chciałoby się rzec za Biblią. I dlatego (nie z powodu Biblii, o niej nie ma w tekście mowy) warto czytać Caldecotta.
Zdaje się, że sporą grupę czytelników zwiodła szufladka z napisem "fantasy", do której wrzucono tę powieść, pewnie dlatego, że co ma wyraźną etykietę, to łatwo się sprzedaje. Tymczasem to oczywiście jest fantasy, tyle że... nie jest. No jest, ale autorowi chyba nie o to chodziło, a użył takiej scenografii, bo - patrz wyżej. Fantastyczna czy nie, to książka o prawdzie i jej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra i interesująca książka ale wymaga mocnej woli aby dotrwać do jej końca. Autor pisze o niej w posłowiu „…nie wpasowuje się w żaden znany gatunek, w świecie, w którym zapanowała nadmierna moda na klasyfikację…”. No, trochę zajechał bo jest to może nieco odmienne, ale po prostu – fantasy. Aby podążać za treścią trzeba ją czytać bardzo uważnie. Plusem jest to, że nie ma dłużyzn a postacie są żywe. Minusem – chyba jednak tłumaczenie. Zdarzało mi się przeczytać coś świetnego po angielsku co w wersji polskiej nie miało tego błysku. I właśnie błysku, wciągającego czytelnika w naprawdę interesujący świat i jego bohaterów, tej książce brakuje. Jeżeli lubicie fantastykę – polecam. Książka jest ciekawa, po zakończeniu nadal będziecie nieco zdezorientowani (czym jest fioletowa plama na dzwonnicy?),ale wymaga od was sporej cierpliwości.
Dobra i interesująca książka ale wymaga mocnej woli aby dotrwać do jej końca. Autor pisze o niej w posłowiu „…nie wpasowuje się w żaden znany gatunek, w świecie, w którym zapanowała nadmierna moda na klasyfikację…”. No, trochę zajechał bo jest to może nieco odmienne, ale po prostu – fantasy. Aby podążać za treścią trzeba ją czytać bardzo uważnie. Plusem jest to, że nie ma...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInność najlepiej zwalcza się usuwając ją z zasięgu wzroku. Wykluczenie, izolacja, a nawet brutalniejsze narzędzia stosowano od wieków. Tak jest też w przypadku opowieści o tajemniczym miasteczku Rotherweird, do którego zostają zesłane dzieci przejawiające niezwykłe moce. Królowa Maria Tudor, gorliwa katoliczka, która do historii przeszła jako Krwawa Maria, skazuje dwanaścioro dzieci na wydalenie z Londynu i osadzeniu na prowincji. Niektórzy uważali ich za pomiot szatana, inni za niezwykłe istoty. Wszyscy, którzy o nich wiedzieli mieli świadomość, że należy je szanować i traktować z obawą, dlatego zesłanie wydawało się najlepszym wyjściem.
Z dziwnych wydarzeń z 1558 roku przenosimy się do czasów współczesnych, aby odkryć, że dziwne miejsce zesłania nadal istnieje. Po prawie 500 latach niewielka miejscowość rządzi się swoimi prawami. Jest to coś na wzór państwa w państwie. Rotherweird w żaden sposób nikomu nie podlega. Mało tego: niewiele osób wie o jego istnieniu, trudno je znaleźć. Społeczność jest zamknięta. Pewnego dnia trafia do niego nauczyciel historii współczesnej, który wbrew ostrzeżeniom władz miasta zaczyna się interesować jego historią. W tym samym czasie do Rotherweird przyjeżdża tajemniczy miliarder wywołujący sensację. Wszyscy zastanawiają się, po co tu przybył i czego chce. Dwaj nowi przybysze zaczynają szperać w przeszłości miasta. Ich odkrycia są zaskakujące i okazują się być niebezpieczny wyścig z czasem, a konsekwencje mogą być apokaliptyczne. Poznawanie przeszłości jest tu jak chodzenie po linie bez zabezpieczeń. To właśnie dzięki nim możemy poznać zadziwiające tajemnice miasta. Poznajemy niezwykłą szkołę, odkrywamy gromadę zaczarowanych zwierząt, wchodzimy w mroczne uliczki, dwulicowych bohaterów. Każdy odgrywa tu jakąś rolę. Wydaje się, że w Rotherweird każdy mieszkaniec ma przypisane miejsce i wie, jaki jest zakres jego obowiązków. Zgromadzeni w dziwne bractwa lub cechy tworzą kolejne autonomiczne byty chroniące się przed wpływami władz miasta.
Jonah Oblong i sir Veronal Slickstone stopniowo ujawniają coraz więcej mrocznych wydarzeń, aby dowiedzieć się prawdy o miasteczku i połączyć przeszłość z teraźniejszością, zrozumieć wiele dziwnych rzeczy dziejących się tu. Każdy z nich ma w tym inny interes, dlatego muszą ścigać się też ze sobą. Nie są świadomi, że odkrycie prawdy będzie niosło zadziwiające konsekwencje nie tylko dla nich, ale też i dla mieszkańców Rotherweird.
„Powrót Wyntera” sięga w przeszłość jeszcze dalej. Mamy tu klimat badań naukowych prowadzonych przez mnicha, akcję ze znanych już czasów oraz współczesność, w której zaczynają dziać się dziwne rzeczy, pojawiać zadziwiające znaki. Andrew Coldecott po raz kolejny zabiera czytelnika w świat intryg i spisków, podsuwając mu co kilka stron wskazówki, nowe fakty i zmuszając do analizowania strzępków informacji, które trafiają do prowadzących śledztwo bohaterów. Drugi tom jest bardziej rozbudowany nie tylko pod względem ilości stron, ale też pojawiających się wątków. Mamy tu spojrzenie na większą ilość wydarzeń, więcej różnorodnych czasów. Odkrywamy, że wydarzenia z IX i X wieku mają duży wpływ na teraźniejszość całego miasteczka. Cały czas odczuwamy, że nad tym miejscem wisi jakaś zasłona tajemniczości, po której opadnięciu już nic nie będzie takie samo. Andrew Coldecott wodzi czytelnika za nos wprowadzając nowe wątki, spowalniając i przyspieszając akcję, burząc ciąg logiczny wydarzeń, zabierając nas w światy różnorodnych cechów czy gildii.
Autor zabiera nas nie tylko w świat bogatych wydarzeń, zachwycających opisów, ale też w całkiem spore grono bohaterów, których losy wzajemnie się przeplatają. Pokazuje jak pozornie niemające ze sobą nic wspólnego postaci wpływają na swoje losy. Każdy bohater ma tu określoną rolę i wyrazistą osobowość.
Andrew Coldecott zabiera nas do świata mrocznych historii, w których nie zabraknie zadziwiających istot i niezwykłych wydarzeń. „Rotherweird” to zaskakujący cykl, którego nie da się przypisać do jednego gatunku. Na plan pierwszy wysuwa się tu kryminał z fantasy. Snuta opowieść rozwija się powoli, aby czytelnik miał czas na oswojenie się i przeanalizowanie wielu wydarzeń. Andrew Coldecott umiejętnie buduje akcje, jego pióro jest lekkie, dzięki czemu mimo objętości książki czyta się naprawdę szybko.
Inność najlepiej zwalcza się usuwając ją z zasięgu wzroku. Wykluczenie, izolacja, a nawet brutalniejsze narzędzia stosowano od wieków. Tak jest też w przypadku opowieści o tajemniczym miasteczku Rotherweird, do którego zostają zesłane dzieci przejawiające niezwykłe moce. Królowa Maria Tudor, gorliwa katoliczka, która do historii przeszła jako Krwawa Maria, skazuje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedziwna książka. Nie polubiłam się z nią chociaż przeczytałam ją całą. Niby wiem o co w niej chodzi a z drugiej strony nie mam pojęcia. Na pewno nie sięgnę po kolejną część, mam dosyć.
Przedziwna książka. Nie polubiłam się z nią chociaż przeczytałam ją całą. Niby wiem o co w niej chodzi a z drugiej strony nie mam pojęcia. Na pewno nie sięgnę po kolejną część, mam dosyć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPorównanie tej książki do Harry'ego Pottera jest moim zdaniem porównaniem tak uproszczonym, że w żaden sposób nie oddaje jej charakteru. Powieść ma niewiele wspólnego z cyklem o czarodziejach poza samym gatunkiem fantasy i faktem, że fabuła toczy się w Wielkiej Brytanii.
Miasteczko Rotherweird jest powieścią znacznie bardziej przypominającą dobry kryminał, niż powieść przygodową. Nawet zakończenie odbywa się w stylu Agathy Christie poprzez zebranie wszystkich bohaterów w jednym miejscu i podsumowanie fabuły.
Z jednej strony jest to świetnie skonstruowany obraz odciętego od świata miasteczka, za którego istnieniem kryje się tajemnicza i magiczna przeszłość. Z drugiej strony jest to łamigłówka podsuwająca czytelnikowi kolejne elementy układanki w celu rozwikłania tej tajemnicy. Wszystkie postaci są barwne i wielowymiarowe. Każda z nich ma swoją rolę do odegrania i znaczenie dla rozwiązania zagadki.
Zdecydowanie polecam każdemu fanowi fantasy, zagadek kryminalnych, jak również literatury lekkiej i zabawnej jednocześnie.
Porównanie tej książki do Harry'ego Pottera jest moim zdaniem porównaniem tak uproszczonym, że w żaden sposób nie oddaje jej charakteru. Powieść ma niewiele wspólnego z cyklem o czarodziejach poza samym gatunkiem fantasy i faktem, że fabuła toczy się w Wielkiej Brytanii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiasteczko Rotherweird jest powieścią znacznie bardziej przypominającą dobry kryminał, niż powieść...