Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy

320 str. 5 godz. 20 min.
- Kategoria:
- literatura podróżnicza
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2017-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-01-01
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788378239222
Wstrząsające wspomnienia świadków i uczestników jednej z najbardziej przerażających wojen w kraju określanym Perłą Afryki. Autor ukazuje, jak dziesięć lat po koszmarze wygląda życie na północy Ugandy naznaczonej rebelią rozpętaną przez Josepha Kony’ego w imię... Dziesięciu Przykazań? Książka zdradza, co myślą Ugandyjczycy o trzydziestu latach rządów prezydenta Yoweri Museveniego. Stanowi zapis tego, co mówią ludzie poznawani w drodze – ofiary Bożej Armii Oporu i wojsk rządowych.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy
Poznaj innych czytelników
76 użytkowników ma tytuł Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy na półkach głównych- Chcę przeczytać 50
- Przeczytane 26
- Posiadam 6
- Afryka 3
- Reportaż 1
- Z wojną w tle 1
- Do kupienia 1
- Chcę w prezencie 1
- Afryka/Afroameryka/rasizm/segregacja rasowa 1
- Arabsko - muzułmańsko - afrykańskie 1
Tagi i tematy do książki Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy
Dodaj cytat






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Krew Aczoli. Dziesięć lat po zapomnianej wojnie na północy Ugandy
Patrząc na rzeczywistość z perspektywy naszego "europocentryzmu" i czytając o wydarzeniach takich jak opisane w książce "Krew Aczoli" można pomyśleć, ot kolejne "jądro ciemności" na styku nieograniczonej rządzy władzy, trybalizmu, wierzeń czy raczej zabobonów. Można nad tym przejść do porządku dziennego, jednak książki jak ta czy też "Nocni wędrowcy" Jagielskiego są po to by nas zadowolonych z siebie zawsze coś uwierało, nie pozwalało zapomnieć, że bakcyl tej "dżumy" jest w nas żywy i w każdej chwili może wybuchnąć kolejną niezrozumiałą i nieludzką czy może aż nazbyt ludzką tragedią.
Patrząc na rzeczywistość z perspektywy naszego "europocentryzmu" i czytając o wydarzeniach takich jak opisane w książce "Krew Aczoli" można pomyśleć, ot kolejne "jądro ciemności" na styku nieograniczonej rządzy władzy, trybalizmu, wierzeń czy raczej zabobonów. Można nad tym przejść do porządku dziennego, jednak książki jak ta czy też "Nocni wędrowcy" Jagielskiego są po to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to zła książka, wręcz przeciwnie. Autor wykonał imponującą pracę rozmawiając nie tylko z ofiarami LRA, ale nieraz z samymi sprawcami zbrodni, przy czym nie bał się zadawać drażliwych pytań.
Główny problem spoczywa w tym, że "Krew Aczoli" napisana jest w sposób, w jaki można opowiadać o II wojnie światowej lub innych wydarzeniach, których tło jest powszechnie znane. Brakuje tu systematycznego wprowadzenia w źródła i przebieg konfliktu. W wyniku tego książka sprawia wrażenie bardzo chaotycznej.
Nie można zarzucić autorowi typowej wady osób piszących reportaże podróżnicze i wojenne, czyli skupiania się bardziej na sobie, niż miejscach i ludziach, których próbuje przedstawić. Autora prawie wcale nie widać i nie słychać.
Mam jednak zastrzeżenia co do języka. O ile angielskie wtrącenia wypadają nawet korzystnie i dodają nastroju, to nagminnie pojawiają się tu toporne tłumaczenia. "To have sex" "To do an exam" dead bodies" brzmią dobrze, "mieć seks", "zrobić egzamin", "martwe ciała" to bijące w oczy kalki. Podobnie "T-54s" albo "Mi-24s". To nie są wersje "s" czołgów i śmigłowców, bo nie ma takich wersji. To po prostu angielska liczba mnoga.
Nie jest to zła książka, wręcz przeciwnie. Autor wykonał imponującą pracę rozmawiając nie tylko z ofiarami LRA, ale nieraz z samymi sprawcami zbrodni, przy czym nie bał się zadawać drażliwych pytań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłówny problem spoczywa w tym, że "Krew Aczoli" napisana jest w sposób, w jaki można opowiadać o II wojnie światowej lub innych wydarzeniach, których tło jest powszechnie...
Aczoli leży na północy Ugandy, na granicy z Sudanem Południowym. Tam właśnie rozegrała się jedna z najkrwawszych wojen domowych trwająca prawie 20 lat, oparta na dzieciobójstwie, ojcobójstwie i bratobójstwie. Podczas wojny zginęły setki tysięcy ludzi. Krzysztof Błażyca, autor książki dociera do ludzi którzy walczyli, byli porywani, gwałceni i sponiewierani. Przetrwali. Rozmawia z nimi jak przyjaciel i odbiorca ran odniesionych na przestrzeni krwawego czasu. Glos Jana Pawla II w sprawie znieczulicy światowej, która pozwoliła na uprowadzanie dzieci razem około sześćdziesiąt sześć tysięcy, zmiany ich oblicza i przerobienie na morderców i wyrzutków, zwrócił się do wszystkich o zaniechanie przelewu krwi i odrzucenie agresji, jednocześnie prosząc o zaangażowanie się o wzajemne sprawiedliwe budowanie przyszłości.
Arcybiskup Gulu - John Baptist Odama odniósł się do konfliktu na antenie Radia Watykańskiego: "Wojna na północy trwa już siedemnaście lat i nie widać jej końca. Niszczy perspektywy na przyszłość. Istnieje całe pokolenie, które urodziło się w czasie wojny, ukończyło szkoły, a nawet zdążyło już założyć rodziny. Nigdy nie zaznało pokoju. Konflikt powoduje zniszczenie całej generacji. Ludzie c nie mają pojęcia jak wygląda prawdziwa kultura, ponieważ uległa ona zniszczeni. Ni ma poszanowania prywatności i szacunku dla osób starszych, dla rodziców."
Co to jest wolność? Co oznacza być wolnym? Nie znamy odpowiedzi, jesteśmy wolni i cała zepsuta społeczność Europy oraz Ameryki Północnej nie jest w stanie zdefiniować odpowiedzi na to pytanie. Odpowiedź choć wydaje się być banalna - łączy wiele. Ugandyjczycy, Aczoli, których połowa społeczności nie jest jeszcze pełnoletnia nie zna prawdziwej wolności. Tysiące nie potrafi sobie jej nawet wyobrazić. ONA po prostu jest.
Krew Aczoli jest drugą pozycją książkową przygotowaną w formie reportaży i wywiadów, opowiadań ludzi noszących w swoim sercu głębokie blizny i troskę oraz żal przeżytych lat w niewoli, gdzie zmuszani byli do robienia rzeczy niewyobrażalnych.
Lektura choć wywołuje płacz jest warta poznania i głębokiego przemyślenia dla ludzi wolnych.
Autor przytacza krótkie sprawozdanie codziennych wypadków: "Gulu i Kitgum doświadczyły nowej fali przemocy, na niespotykaną wcześniej skalę. Porwania dzieci stały się codzienną praktyką. Były to jedne z najczarniejszych dni wojny. Masakry i wyrafinowane mordy.
24 lipca 2002 sześćdziesięciu cywilów zostało zaszlachtowanych maczetami, siekierami i nożami w Muzwini niedaleko Kitgum, po tym jak zostali zmuszeni do roztrzaskania dzieci o drzewa. Również w lipcu dziewięćdziesiąt osób, w większości dzieci zostało zamordowanych we wsi Pajong, a kolejne sto dwadzieścia osób w październiku w Amyel. 12 października trzydzieści cztery osoby zostały zamknięte w domach w Agogo i spalone żywcem, podczas gdy osiemnaście innych zabito uderzeniami pang. Dwa tygodnie później trzech starszych mężczyzn zatłuczono na śmierć w Koch Ongako, po czym ich żony zostały zmuszone do odbycia stosunków seksualnych z ciałami zmarłych mężów. Również w październiku, dwadzieścia osiem ludzi z targowiska w Gere Gere zostało poćwiartowanych, a części ich ciał wrzucono do garnka, by je ugotować, zmuszając następnie mieszkańców wsi do zjedzenia ludzkiego mięsa."
Bardzo dobre opisy wojennej sytuacji, porywające serca wyznania ludzi świetna znajomość podwalin oraz przebiegu konfliktu politycznego w Afryce.
Aczoli leży na północy Ugandy, na granicy z Sudanem Południowym. Tam właśnie rozegrała się jedna z najkrwawszych wojen domowych trwająca prawie 20 lat, oparta na dzieciobójstwie, ojcobójstwie i bratobójstwie. Podczas wojny zginęły setki tysięcy ludzi. Krzysztof Błażyca, autor książki dociera do ludzi którzy walczyli, byli porywani, gwałceni i sponiewierani. Przetrwali....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka warta przeczytania ze względu na ciekawie opowiedzianą współczesną historię Ugandy. Cenne jest to, że autor oddał głos mieszkańcom tego kraju. Dzięki temu poznajemy historię ludu Aczoli oraz Armii Bożego Oporu z bezpośrednich relacji. Uprzedzam: to nie jest łatwa lektura! Jednak warto podjąć trud by lepiej zrozumieć ten kawałek świata. Dodatkowym atutem są świetne zdjęcia, wprowadzające nas w świat mieszkańców Ugandy.
Książka warta przeczytania ze względu na ciekawie opowiedzianą współczesną historię Ugandy. Cenne jest to, że autor oddał głos mieszkańcom tego kraju. Dzięki temu poznajemy historię ludu Aczoli oraz Armii Bożego Oporu z bezpośrednich relacji. Uprzedzam: to nie jest łatwa lektura! Jednak warto podjąć trud by lepiej zrozumieć ten kawałek świata. Dodatkowym atutem są świetne...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam książkę ze względu na to, ze porusza temat bardzo rzadko spotykany w polskiej literaturze faktu. Wiele zostało napisane o sąsiadującej z Ugandą - Rwandzie, a temat Ugandy jest ciągle przemilczany.
Takie książki na pewno pomagają przybliżyć nam okrutna i bardzo niedawna historie tego regionu.
Na plus zdjęcia, często brakuje ich w reportażach, tutaj jest ich bardzo wiele, nie musimy wyobrażać sobie bohaterów, widzimy ich.
Dlaczego tylko 6?
Książka początkowo jest bardzo chaotyczna, brakuje dokładnego wstępu, żeby zrozumieć co wydarzyło się na tamtych terenach. Poznajemy to dopiero z wypowiedzi poszczególnych osób, które opowiadają o zupełnie różnych wydarzeniach, nie ma w tym żadnego ładu. Jest uczucie skakania po tematach , a nie mając wcześniejszej wiedzy, ciężko połapać się w tym wszystkim.
Na minus też wszelkie wtrącenia w języku angielskim. Nie jestem przekonana czemu maja służyć. Powstaje wrażenie jakby autor rozmawiał z bohaterami książki w języku polskim a te angielskie miały podkreślić wagę słów?(Oczywiście, wiem, że to absurdalne założenie). Dla mnie było to tylko irytujące, bo uważam nasz język za wystarczająco bogaty, żeby wyrazić wszelkie myśli.
Polecam książkę ze względu na to, ze porusza temat bardzo rzadko spotykany w polskiej literaturze faktu. Wiele zostało napisane o sąsiadującej z Ugandą - Rwandzie, a temat Ugandy jest ciągle przemilczany.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakie książki na pewno pomagają przybliżyć nam okrutna i bardzo niedawna historie tego regionu.
Na plus zdjęcia, często brakuje ich w reportażach, tutaj jest ich bardzo...
Polecam wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się prawdy... o wojnie... o wojnie, o której tak cicho w mediach, a trwała 20 lat...
Rozmowy z Ugandyjczykami, a także z plemieniem Aczoli, którzy tak wiele wycierpieli. Autor pozwolił im opowiedzieć historię ich słowami - brawo!
W zdjęciach zamieszczonych w książce jest ogrom przekazu.
Niestety bardzo drażniło mnie "podrzucanie" słów czy zdań po angielsku. Zaburzało mi obraz estetyczny - albo po polsku albo po angielsku. Reszta na plus.
Polecam wszystkim, którzy chcą dowiedzieć się prawdy... o wojnie... o wojnie, o której tak cicho w mediach, a trwała 20 lat...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRozmowy z Ugandyjczykami, a także z plemieniem Aczoli, którzy tak wiele wycierpieli. Autor pozwolił im opowiedzieć historię ich słowami - brawo!
W zdjęciach zamieszczonych w książce jest ogrom przekazu.
Niestety bardzo drażniło mnie "podrzucanie"...
"Krew Aczoli" to dla mnie jedna z najtrudniejszych lektur ostatnich tygodni. Trudna pod wieloma względami. Opis wojny w Ugandzie i realizm ludzkiego okrucieństwa. Wiele rozmów, zdjęć, historii, które rozrywają serce. Czy żałuję, że sięgnęłam po tę lekturę? Nie… Choć przyznaję, że drugi raz po nią nie sięgnę. Dlaczego?
Krzysztof Błażyca to dziennikarz i reporter, który wszedł w świat powojennej Ugandy. Spotyka ludzi naznaczonych wojną i okrucieństwem. Rozmawia z tymi, o których mówi się niewiele.
W książce znajdujemy wiele wątków i postaci. Choć są ze sobą logicznie powiązane, musiałam skupić się mocno, by nie pogubić wątków i złapać rytm nadany przez autora. Mimo to bardzo chciałam poznać tę historię, poznać tych ludzi…
"W tej wojnie cywile nie byli przypadkowymi ofiarami wymiany ognia pomiędzy rebeliantami a siłami rządowymi, ale celem, gdzie rebelianci napawali się terrorem, sianiem strachu i bestialskim okrucieństwem. Ludzie stali się wrakami". Str. 165
Nie będę opowiadać o kulisach samej wojny i walk – odsyłam do lektury. Autor pokazał nam gdzie, kto i jak walczył. W rozmowach, które przeprowadził inne wątki stały się dla mnie na tyle mocne, że na nich skupiłam się bardziej.
Błażyca pokazuje nam ludzkie okrucieństwo. Porywanie nastoletnich dziewczynek by stały się niewolnicami seksualnymi. Porywanie chłopców, by walczyli i zabijali (jeśli ty nie zabijesz, my zabijemy ciebie). Zabijanie ciężarnych i wieszanie płodów na drzewach. Zmuszanie żałobników do tego, by ugotowali i zjedli zwłoki. Bezczeszczenie ciał i jedzenie ludzkiego mięsa. Zabijanie z niewyobrażalnym okrucieństwem. Zmuszanie dzieci by mordowały rodziców i rodzeństwo. A dziś? Obrzezanie dziewcząt i sprzedawanie ich za krowy. Odczłowieczenie i brak jakichkolwiek hamulców i zasad. A to wszystko pod przykrywką wiary w Boga…
Wiele historii toczy się wokół głównego agresora Kony’ego. Jedni uważali go za proroka, inni za osobę pełną złych duchów, a on sam?
"Kony używał Świętej Biblii… Czasem wspominał o Jezusie i o Bogu… A czasami wspominał imię ducha, którego chciał posiąść.(…) Ale gdy szedł się modlić, brał Świętą Biblię. I czytał ją. Ale mówił też, że człowiek nie może pojąć pewnych rzeczy, dopóki nie jest udręczony. Musisz torturować kogoś, aby zrozumiał. Musisz dawać ból". Str. 159
Ten człowiek porywał, gwałcił, zabijał i uczył tego innych.
W reportażu poznajemy wiele różnych zwyczajów i wierzeń, które dotyczą mieszkańców Czarnego Lądu. Wierzyli w nadzwyczajne moce swoich dowódców i np. nie używali broni palnej w starciu. Wierzyli w to, że duchy widzą ich, gdy próbują uciec.
"LRA… Taka grupa bez ideologii… Ale wiele tam wiary w czary, fatalizmu, amulety, wiara w moce, które cię ochronią przed kulami, przed działaniem złego, smarowanie się święconą wodą, olejami, widziano rebeliantów ubranych w nasze ornaty, które ich miały ochraniać… Wiele, wiele… Synkretyzm i pogaństwo". Str. 264
Śmierć, zabijanie, ból – to wszystko stało się czymś tak powszechnym jak oddychanie. Wojna trwała 20 lat. Niektóre dzieci nie znają innego życia, niż tego z pola walki w buszu.
Jeden z rozmówców, Oyare chce opowiadać o tym co widział. Jest odosobnionym przypadkiem, wielu milczy i spycha się na skraj rozpaczy, wpadając w obłęd. Oczy Oyare są niezwykle smutne…
"Teraz, gdy tu jesteśmy, większość tych, którzy wrócili, pije. Myślą, że picie rozwiąże problemy. Bo nie masz możliwości porozmawiać z kimś, podzielić się, być zrozumianym. A alkohol cię zrelaksuje. I w większości ci, co powrócili, są biedni. Psychicznie wyniszczeni. Nie potrafią utrzymać domu, zatroszczyć się o stado, uprawiać roli. Nie wiedzą jak, mieli tylko broń w ręce. They are alone always. Nie potrafią powrócić do społeczeństwa". Str. 150
Publikacja zawiera wiele fotografii – smutnych oczu i ludzkiego cierpienia. Sama oprawa graficzna i wydanie są rewelacyjne (jak to w Wydawnictwie Bernardinum!). Książka zawiera dużo tekstu – miejsc, dat, imion. Nie da się czytać jej do poduszki, nie tylko ze względu na okrucieństwo, które tam widzimy.
Dla mnie ta lektura, choć ciężka, była dobrym czasem. Niewiele wiedziałam o wojnie w Ugandzie. Ona rzeczywiście staje się zapomniana. Nie pozwólmy zamilknąć głosom tych, których oczy już nigdy nie uśmiechną się beztrosko…
https://niezawodnanadzieja.blog.deon.pl/2018/08/29/krew-aczoli-recenzja-reportazu/
"Krew Aczoli" to dla mnie jedna z najtrudniejszych lektur ostatnich tygodni. Trudna pod wieloma względami. Opis wojny w Ugandzie i realizm ludzkiego okrucieństwa. Wiele rozmów, zdjęć, historii, które rozrywają serce. Czy żałuję, że sięgnęłam po tę lekturę? Nie… Choć przyznaję, że drugi raz po nią nie sięgnę. Dlaczego?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrzysztof Błażyca to dziennikarz i reporter, który...
"Uganda u podstaw"
Na początku zacznę od zdementowania pewnych informacji, które mogą wprowadzać czytelników w błąd. Podtytuł tego reportażu sugeruje, że wojna w Ugandzie została w jakiś sposób zapomniana. Nie wiem, co doprowadziło autora do takiego wniosku. Temu stwierdzeniu przeczą liczne (w tym też polskie) publikacje. No ale może w ten sposób Krzysztof Błażyca dopingował się w swojej pracy, próbował nadać jej większe znaczenie. W końcu odkrywanie zapomnianego, porzuconego tematu lepiej brzmi, nieprawdaż? Nie znajdziemy też w tej książce "wstrząsających wspomnień świadków i uczestników jednej z najbardziej przerażających wojen w kraju", jak sugerowała notka. "Wstrząsające" to niezbyt trafne słowo. Rozmówcy Błażycy dość lakonicznie opisują wydarzenia wojenne. Trudno powiedzieć, czy wina leży po stronie przypadkowości w doborze rozmówców, czasu, który upłynął od tamtych wydarzeń, "przepracowania" traumy, czy też przeciwnie, wyparcia jej ze świadomości. Brakuje tu też swoistego uporządkowania tematycznego, umiejętności w nakierowaniu czy też pokierowaniu rozmową, które pozwoliłyby czytelnikowi uchwycić sens zamieszczenia tych wspomnień. Jeśli mam być szczera to bardziej interesowało mnie to, czego nie powiedzieli niż powiedzieli. Nie udało się Błażycy tak przeprowadzić tych rozmów, by stworzyć swój, unikalny reportaż, reportaż, który nie stanowiłby jedynie cienia "Nocnych wędrowców" Wojciecha Jagielskiego. Niektóre wątki (czasem interesujące, co trzeba przyznać),które rozmówcy poruszają są: albo potraktowane w sposób pobieżny, albo porzucone (m.in. ocena trzydziestoletnich rządów Yowieriego Museveniego, udział armii w zbrodniach wojennych, aktach ludobójczych, w usilnym utrzymywaniu narodu w permanentnej wojnie; prawdziwym powodzie działania armii rządowej w Republice Demokratycznej Konga, Sudanie Południowym, Republice Środkoafrykańskiej; najazdy plemienia Karimodżong na ziemie Aczolich etc., etc.). A przecież podtytuł sugerowałby, że będzie to czas podsumowań, rozliczenia się z przeszłością, wyciągania wniosków na przyszłość...
Błażyca wiele uwagi w swoim reportażu poświęca wierzeniom Aczoli, ich synkretyzmowi z chrześcijaństwem. To akurat przydatne informacje i skłamałabym, gdybym napisała, że nieciekawe (chyba ten temat poruszał też Dariusz Rosiak w swojej książce "Żar. Oddech Afryki"). Autor "Krwi Aczoli" upatruje w nich, a szczególnie w obrzędzie mato oput, szansy na powszechny, społeczny, swoisty katharsis. W tej skomplikowanej wojnie trudno dokonać jednoznacznego podziału na winnych i niewinnych. Przykład sądzonego w Hadze Dominica Ongwena zdaje się potwierdzać tę tezę. Większość członków, a potem także i przywódców Armii Bożego Oporu (LRA),to dzieci przymusowo wcielone w jej szeregi, poddane swoistej indoktrynacji, doświadczające bestialstwa i zmuszane do niego. Zachodnie pojmowanie sprawiedliwości nijak się ma do przypadku Ugandy. Zdaniem Błażycy okaleczeni obywatele dwudziestoletniej wojny nie dążą do takiej sprawiedliwości, z której nic dobrego nie wynika, więcej: jest to sprzeczne z ich obrzędem mato oput. Wprawdzie prawo amnestyjne daje, przynajmniej teoretycznie, szansę powrotu do społeczeństwa, ale - zdaniem Błażycy - warto byłoby przeprowadzać to nadal w sposób duchowy (obrzęd pojednania, oczyszczenia i przebaczenia mato oput dotyczy jedynie ludu Aczoli). To pokojowe rozliczenia z bolesną przeszłością. Możliwe, że w tym przypadku najlepsze, jakie można przeprowadzić, by nie przelewać w przyszłości krwi. Za dużo ten kraj jej już przelał.
Sama wojna została świetnie udokumentowana w licznych zagranicznych, ale i też polskich reportażach. Rozumiem, że trzeba było ponownie ją przybliżyć, zwłaszcza czytelnikom, którzy stykają się z tymi wydarzeniami po raz pierwszy, bo i pewnie tacy też są. Na podstawie tych szczątkowych, chaotycznie i dość niechętnie udzielanych informacji, przy wsparciu zagranicznych publikacji - Błażyca całkiem zgrabnie (pomijając fakt, że używanie anglojęzycznych skrótów nie ułatwia orientacji, choć na początku książki zapobiegliwie zamieszczono słownik) odtwarza historię Ugandy. Część faktograficzna zdaje się być najmocniejszą stroną tego reportażu, choć - jak już wspomniałam - zaburzają ją niekiedy relacje pośrednich i bezpośrednich świadków. Zresztą nie oszukujmy się, to nie jest prosta historia i jej przekazanie też wymaga od autora pewnej zręczności. Pamiętam jeszcze swoje zagubienie, gdy lata temu zgłębiałam kulisy tej wojny. Myślę, że "Krew Aczoli" pod tym względem nadaje się do rozpoczęcia przygody czytelniczej (taki reportaż dla początkujących). Osoby, które czytały "Nocnych wędrowców" Jagielskiego, "Żar. Oddech Afryki" Rosiaka, "Dzieci-żołnierze. Kalami idzie na wojnę" Giuseppe Carrisiego mogą poczuć: z jednej strony - rozczarowanie, z drugiej - pozycja ta pomoże im w usystematyzowaniu wiedzy, odświeży pamięć, zachęci do dalszych badań.
Warto odnotować, że książka ta jest ładnie wydana, opatrzona licznymi fotografiami. Osobiście nie przykładam do tego zbyt wielkiej wagi, choć oczywiście miło jest mieć w rękach tak wydany egzemplarz. Dodatkowy plus (łączenie przyjemnego z pożytecznym): kupując te książkę, wspieramy budowę studni na północy Ugandy. Już samo to jest jakąś rekomendacją. ;)
"Uganda u podstaw"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku zacznę od zdementowania pewnych informacji, które mogą wprowadzać czytelników w błąd. Podtytuł tego reportażu sugeruje, że wojna w Ugandzie została w jakiś sposób zapomniana. Nie wiem, co doprowadziło autora do takiego wniosku. Temu stwierdzeniu przeczą liczne (w tym też polskie) publikacje. No ale może w ten sposób Krzysztof Błażyca...
„Krew Aczoli” to książka dla ludzi o mocnych nerwach, ale przede wszystkim dla tych, którzy poszukują prawdy. Zlekceważona tragedia tysięcy mieszkańców Czarnego Lądu powinna tworzyć w historii świata otwarty i nagłośniony rozdział. Ale oczy obywateli cywilizowanych krajów wciąż wolą być zwrócone w inną stronę. Krzysztof Błażyca postanawia przełamać grubą skorupę znieczulicy trafiając do czytelnika za pomocą jakże bolesnych, bo prawdziwych obrazów. Opisy rzezi widziane oczyma konkretnych, autentycznych postaci, wywołują nie tylko dreszcze, ale potężne pokłady współczucia i żalu.
Ci, którzy zabijali i ci, którym cudem udało się uniknąć śmierci. Ustawieni po dwóch stronach barykady. Ci przywołujący oblicze Boga, ale też działanie złych duchów zakorzenionych w plemiennych wierzeniach. Ci, którzy próbują ułożyć sobie życie, ale i ci, którzy nie potrafili pogodzić się z nękającymi umysł wspomnieniami. Zapisane w książce rozmowy nie przybierają formy wywiadu, ale opowieści charakteryzujących się różnym sposobem wysławiania się oraz innym miejscem położenia w tamtych okrutnych czasach. Przyglądając się z bliska skutkom krwawych walk, aż nie można uwierzyć w to, że świat potrafi pozostać milczący w kwestii tak straszliwej tragedii.
Książka, oprócz słownych wspomnień, zawiera także wiele fotografii, czasami bardzo wstrząsających. Uwiecznione sceny rzezi, przykuci do łóżka kalecy, ale także współcześnie toczące się życie tam, gdzie ziemia nie zdążyła jeszcze spić strumieni rzek płynącej krwi. Krzysztof Błażyca zaprasza także na spotkanie z wolontariuszką Moniką Krasoń pracującą w Gulu, przedstawia rzeźby naturalistyczne ukazujące śmierć chrześcijan, wspomina o obrzezaniu kobiet czy poszukiwanym złotym piasku. Jedno jest pewne. U boku tej publikacji wrażeń nie brakuje.
Nie powiem „polecam”, ponieważ nie jest to przyjemna, relaksująca książka, za to na pewno zachęcam do tego, byście po nią sięgnęli. Ze względu na pamięć tych, którzy zginęli, oddając im należny, zaniechany hołd. Ze względu na cenną lekcję, którą niesie, by zobaczyć do czego zdolni bywają po prostu ludzie. Brutalna, nieprzebierająca w słowach, obrazowa, bolesna, ale przede wszystkim prawdziwa. Zrobiła na mnie wrażenie i dziękuję autorowi za to, ze pokazał mi tak istotny rozdział przeszłości, o którym dotąd nie wiedziałam prawie nic.
https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com
„Krew Aczoli” to książka dla ludzi o mocnych nerwach, ale przede wszystkim dla tych, którzy poszukują prawdy. Zlekceważona tragedia tysięcy mieszkańców Czarnego Lądu powinna tworzyć w historii świata otwarty i nagłośniony rozdział. Ale oczy obywateli cywilizowanych krajów wciąż wolą być zwrócone w inną stronę. Krzysztof Błażyca postanawia przełamać grubą skorupę znieczulicy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to