Siedemnaście zwierząt

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Poza serią
- Data wydania:
- 2017-03-08
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-03-08
- Liczba stron:
- 160
- Czas czytania
- 2 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380494633
Pomimo tytułu w książce Roberta Pucka chodzi nie tylko o zwierzęta, lecz – jak chciał Umberto Eco – o „obietnicę objawienia niepokojących, ale i oświecających prawd". Ten osobisty bestiariusz bierze za punkt wyjścia krokodyle, ćmy, słonie czy wilki, by opowiadać o sprawach najbardziej uniwersalnych: miłości, cierpieniu, pragnieniu i śmierci. Robert Pucek sięga do twórczości największych pisarzy, poetów i filozofów, szukając drogi między myślą Zachodu i Wschodu. A nasi bracia mniejsi stają się księgą, w której zapisana zostaje kondycja ludzka.
Kup Siedemnaście zwierząt w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Siedemnaście zwierząt
Poznaj innych czytelników
259 użytkowników ma tytuł Siedemnaście zwierząt na półkach głównych- Chcę przeczytać 153
- Przeczytane 101
- Teraz czytam 5
- Posiadam 15
- Ulubione 5
- 2018 5
- Zwierzęta 2
- Czarne 2
- Przyroda 2
- Ebook 2
Tagi i tematy do książki Siedemnaście zwierząt
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Siedemnaście zwierząt
Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o ślimaku jest o...
Rozwiń































OPINIE i DYSKUSJE o książce Siedemnaście zwierząt
Nie czytało mi się łatwo. Z realnymi zwierzętami ma mało wspólnego. Bardzo metaforyczna, filozoficzna.
Nie czytało mi się łatwo. Z realnymi zwierzętami ma mało wspólnego. Bardzo metaforyczna, filozoficzna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tona tyle ciekawa proza, ze nawet da się wytrzymać te "kreacjonistyczne skuchy" ....
na tyle ciekawa proza, ze nawet da się wytrzymać te "kreacjonistyczne skuchy" ....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże miejscami przeintelektualizowane, ale za to często ironiczne i zabawne przemyślenia na temat otaczającego nas (bezpośrednio oraz w nieco szerszej perspektywie) świata, tak zwierząt, jak i ludzi. Ogólnie kawałek dobrej literatury.
Może miejscami przeintelektualizowane, ale za to często ironiczne i zabawne przemyślenia na temat otaczającego nas (bezpośrednio oraz w nieco szerszej perspektywie) świata, tak zwierząt, jak i ludzi. Ogólnie kawałek dobrej literatury.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"...Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o ślimaku jest opowieścią o samotności doskonałej..."
Już ten fragment napawa mnie miłosną wręcz wdzięcznością do kogoś, kto tak pisze. Wpadłem po uszy, bo zawsze przepadałem za wysokiej klasy eseistyką na tematy antropologiczno-przyrodnicze, osadzone w najważniejszych tekstach kultury.
Pucek spełnia te kryteria niemal w 100 proc., choć prezentuje skrajnie osobisty nurt takiej twórczości. Ale czy coś w tym złego? To przecież ciekawe czytać ciekawie uzasadnione twierdzenia erudyty, nawet gdy się z nim nie zgadzamy w szczegółach. A może zwłaszcza wtedy….?
A tu i Arystoteles, i Bacon, i Basho, i Borges, i Eco, i Maeterlinck, i Orygenes, i Platon, i Rumi, i R.W.Emerson, i Thoreau, i oczywiście Jan Swammerdam (jak ktoś nie wie: 17-wieczny największy badacz owadów i nieziemskiego fenomenu przeobrażenia zupełnego - czym upajam się w nie mniejszym stopniu niż Autor). Ale są tu i prości ludzie-sąsiedzi Autora ze wsi.
A o czym jeszcze Pucek pisze, oprócz samotności ślimaka, ale i paradoksach jego kopulacji, bo jak wiadomo, to obojnaki, same sobie wybierające role płciowe podczas złączenia (słyszysz dobrze, "panie marszałku kochany”?) Równie oryginalnie przedstawia miejsce w ludzkiej kulturze oraz w naturze – co najczęściej jest wszak rozbieżne - słonia, krokodyla, wilka, ptaków, pszczół.
Acha, jest także jego fenomenalna rosyjska prababcia, której powodów opisania nie ujawnię, bo to trzeba samemu przeczytać i się zachwycić. Zdradzę tylko, że łączy się to z opisem wieloryba, gdzie i wzruszająca historia Soszonki Sekwoi (uczestniczki słynnej wyprawy Lewisa i Clarka),co to bardzo chciała zobaczyć martwego wieloryba na amerykańskim zachodnim wybrzeżu.
Mowa też o zwierzęcej, a także i ludzkiej pożądliwości, „która obdziera nas z boskości”.. A nad wszystkim unosi się duch – bo wszak nie ciało - „istot wiekuistych i szczęśliwych”
Lektura Pucka obdarza czytelnika nie tylko intelektualną, ale i wręcz zmysłową przyjemnością. Czy muszę jeszcze dodawać, jak bardzo zazdroszczę Autorowi tej jego prymitywnej chatki (żadna to tzw. wiejska posiadłość) gdzieś w środku Polski, gdzie i myszy, i węże, i ważki, i nocne motyle, i ptaki…
"...Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisana książka erudyty i miłośnika wszelkich zwierząt. Każdy rozdział niby poświęcony jest jakiemuś stworzeniu, ale tak naprawdę jest pretekstem dla autora do rozważań z pogranicza wszelkich nauk, szczególnie filozofii, zoologii, teologii, a nawet matematyki i astronomii. Często autor zahacza też o poezję i przytacza różne ezoteryczne pomysły mniej lub bardziej światłych i sławnych ludzi z przeszłości. W każdym z tych dłuższych lub krótszych tekstów widac wielka miłość autora do każdego z opisywanych stworzeń, uważność i czułość na co dzień nawet dla najmniejszego żyjątka.
Świetnie napisana książka erudyty i miłośnika wszelkich zwierząt. Każdy rozdział niby poświęcony jest jakiemuś stworzeniu, ale tak naprawdę jest pretekstem dla autora do rozważań z pogranicza wszelkich nauk, szczególnie filozofii, zoologii, teologii, a nawet matematyki i astronomii. Często autor zahacza też o poezję i przytacza różne ezoteryczne pomysły mniej lub bardziej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo "Pająkach" liczyłem na coś równie wzruszającego, tkliwego, czułego... A tutaj złośliwe wymądrzanie się i kompletnie nietrafna polemika z "Profesorem Muchomorem", który ośmielił się wytknąć Panu Robertowi oczywiste luki w wykształceniu...
Popatrzmy na taki fragment: "[...] sekwencja wygląda u mnie odwrotnie: bogowie stwarzają Praczłowieka, z którego praciała w pewien sposób rodzą się zwierzęta, z ich zaś szczątków z kolei powstają kamyki". W sensie, że ciało Pana Roberta nie powstało z kamyków (ot, choćby, nie składa się z chlorku sodu)?
Po "Pająkach" liczyłem na coś równie wzruszającego, tkliwego, czułego... A tutaj złośliwe wymądrzanie się i kompletnie nietrafna polemika z "Profesorem Muchomorem", który ośmielił się wytknąć Panu Robertowi oczywiste luki w wykształceniu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPopatrzmy na taki fragment: "[...] sekwencja wygląda u mnie odwrotnie: bogowie stwarzają Praczłowieka, z którego praciała w pewien...
Pod płaszczykiem koronkowej formy opisów i gawędziarsko-erudycyjnego bajdurzenia, mamy tu skostniałego radykała własnych racji, który tych racji za żadne skarby zmieniać nie zamierza, a wszystkich którzy te racje zmienić spróbują wykpi i wyśmieje... czasem łaskawie podając jakiś bardzo kiepsko spreparowany przykład, czy alegorię, mającą rzekomo utwierdzić swoje stanowisko... no cóż.
Szkoda, że Pan Pucek tak często powołuje się na Eco, bo choć bardzo próbuję nim być, brakuje tu zarówno dowcipu, jak i otwartości.
Ale żeby nie było tylko niemiło, zdania potrafią być napisane naprawdę przepięknie.
Pod płaszczykiem koronkowej formy opisów i gawędziarsko-erudycyjnego bajdurzenia, mamy tu skostniałego radykała własnych racji, który tych racji za żadne skarby zmieniać nie zamierza, a wszystkich którzy te racje zmienić spróbują wykpi i wyśmieje... czasem łaskawie podając jakiś bardzo kiepsko spreparowany przykład, czy alegorię, mającą rzekomo utwierdzić swoje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek mnie zachwycił. Miałem momentami skojarzenia z Sebaldem w krainie zwierząt. Potem jednak, kiedy autor porzuca świat natury, swoich przeżyć i intelektualnych skojarzeń, a zaczyna głosić swoje poglądy, zamieniając się w doktrynera i ideologa (choć podobną postawę wyrzuca mykologowi, z którym polemizuje) całość zaczyna irytować, słowa nadymają się jak purchawki, i książka traci na wartości. Argumenty autora nie przekonują, a ton z jakim je wypowiada odstręcza. I czar pryska. Szkoda. Być może zabrakło dobrego redaktora...
Początek mnie zachwycił. Miałem momentami skojarzenia z Sebaldem w krainie zwierząt. Potem jednak, kiedy autor porzuca świat natury, swoich przeżyć i intelektualnych skojarzeń, a zaczyna głosić swoje poglądy, zamieniając się w doktrynera i ideologa (choć podobną postawę wyrzuca mykologowi, z którym polemizuje) całość zaczyna irytować, słowa nadymają się jak purchawki, i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Pająkami pana Roberta"R.Pucek zachwycił mnie.
Ta książka utrzymała zainteresowanie aczkolwiek mój odbiór był spokojniejszy. Rozważania filozoficzne wiodą prym.Taki market,z którego każdy może wyjść z pełnym wózkiem.Jednak czy zakupy będą udane?
Tutaj metafora goni metaforę!Podoba mi się to,wraz z językiem poetyckim!
Specyficzna literatura. Nie dla każdego!
"Pająkami pana Roberta"R.Pucek zachwycił mnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka utrzymała zainteresowanie aczkolwiek mój odbiór był spokojniejszy. Rozważania filozoficzne wiodą prym.Taki market,z którego każdy może wyjść z pełnym wózkiem.Jednak czy zakupy będą udane?
Tutaj metafora goni metaforę!Podoba mi się to,wraz z językiem poetyckim!
Specyficzna literatura. Nie dla każdego!
Niestety, ale w moim odbiorze ta książka nie jest o zwierzętach, tak jak się spodziewałam kupując ją. Zapamiętałam z niej tylko taki w ogóle nie interesujący mnie i w ogóle mało atrakcyjny naukowy bełkocik o neodarwiniźmie oraz kreacjoniźmie, będący - o ile dobrze pamiętam - polemiką z jakimś profesorem, który śmiał skrytykować coś z poprzedniej książki autora. Więc ta książka to taki długi list polemiczny skierowany do profesora. Tak ja ją zapamiętam.
Ale, ale, ale! Na szczęście trafił się jeden piękny fragment i rozmarzyłam się: jakby to było pięknie, jakże by to była piękna książka, gdyby autor pisał o swoim dzieciństwie i swojej babci. No zachwycające!
"Wróćmy zatem do wielorybów. Otóż jako radośni poganie, którzy co prawda słyszeli Dobrą Nowinę, ale raczej jednym uchem, mieliśmy wraz z babcią do ciała stosunek - że się tak wyrażę - grecki, co między innymi powodowało, że gdy Aleksandra Antonowna zażywała kąpieli w wannie, ja szorowałem jej plecy. Owe ablucje odbywały się potajemnie, pod nieobecność moich rodziców, którzy w odróżnieniu od nas, Greków zagubionych na skraju Warszawy, stosunek do nagości mieli raczej drobnomieszczański. I właśnie z owych ablucji prababki zapamiętałem jej piersi, ogromne, wyrzucone na brzeg spracowanego brzucha - piersi, które do złudzenia przypominały wieloryby z książkowych rycin".
P.S piękna okładka!
Niestety, ale w moim odbiorze ta książka nie jest o zwierzętach, tak jak się spodziewałam kupując ją. Zapamiętałam z niej tylko taki w ogóle nie interesujący mnie i w ogóle mało atrakcyjny naukowy bełkocik o neodarwiniźmie oraz kreacjoniźmie, będący - o ile dobrze pamiętam - polemiką z jakimś profesorem, który śmiał skrytykować coś z poprzedniej książki autora. Więc ta...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to