Może miejscami przeintelektualizowane, ale za to często ironiczne i zabawne przemyślenia na temat otaczającego nas (bezpośrednio oraz w nieco szerszej perspektywie) świata, tak zwierząt, jak i ludzi. Ogólnie kawałek dobrej literatury.
Może miejscami przeintelektualizowane, ale za to często ironiczne i zabawne przemyślenia na temat otaczającego nas (bezpośrednio oraz w nieco szerszej perspektywie) świata, tak zwierząt, jak i ludzi. Ogólnie kawałek dobrej literatury.
"...Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o ślimaku jest opowieścią o samotności doskonałej..."
Już ten fragment napawa mnie miłosną wręcz wdzięcznością do kogoś, kto tak pisze. Wpadłem po uszy, bo zawsze przepadałem za wysokiej klasy eseistyką na tematy antropologiczno-przyrodnicze, osadzone w najważniejszych tekstach kultury.
Pucek spełnia te kryteria niemal w 100 proc., choć prezentuje skrajnie osobisty nurt takiej twórczości. Ale czy coś w tym złego? To przecież ciekawe czytać ciekawie uzasadnione twierdzenia erudyty, nawet gdy się z nim nie zgadzamy w szczegółach. A może zwłaszcza wtedy….?
A tu i Arystoteles, i Bacon, i Basho, i Borges, i Eco, i Maeterlinck, i Orygenes, i Platon, i Rumi, i R.W.Emerson, i Thoreau, i oczywiście Jan Swammerdam (jak ktoś nie wie: 17-wieczny największy badacz owadów i nieziemskiego fenomenu przeobrażenia zupełnego - czym upajam się w nie mniejszym stopniu niż Autor). Ale są tu i prości ludzie-sąsiedzi Autora ze wsi.
A o czym jeszcze Pucek pisze, oprócz samotności ślimaka, ale i paradoksach jego kopulacji, bo jak wiadomo, to obojnaki, same sobie wybierające role płciowe podczas złączenia (słyszysz dobrze, "panie marszałku kochany”?) Równie oryginalnie przedstawia miejsce w ludzkiej kulturze oraz w naturze – co najczęściej jest wszak rozbieżne - słonia, krokodyla, wilka, ptaków, pszczół.
Acha, jest także jego fenomenalna rosyjska prababcia, której powodów opisania nie ujawnię, bo to trzeba samemu przeczytać i się zachwycić. Zdradzę tylko, że łączy się to z opisem wieloryba, gdzie i wzruszająca historia Soszonki Sekwoi (uczestniczki słynnej wyprawy Lewisa i Clarka), co to bardzo chciała zobaczyć martwego wieloryba na amerykańskim zachodnim wybrzeżu.
Mowa też o zwierzęcej, a także i ludzkiej pożądliwości, „która obdziera nas z boskości”.. A nad wszystkim unosi się duch – bo wszak nie ciało - „istot wiekuistych i szczęśliwych”
Lektura Pucka obdarza czytelnika nie tylko intelektualną, ale i wręcz zmysłową przyjemnością. Czy muszę jeszcze dodawać, jak bardzo zazdroszczę Autorowi tej jego prymitywnej chatki (żadna to tzw. wiejska posiadłość) gdzieś w środku Polski, gdzie i myszy, i węże, i ważki, i nocne motyle, i ptaki…
"...Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o...
Świetnie napisana książka erudyty i miłośnika wszelkich zwierząt. Każdy rozdział niby poświęcony jest jakiemuś stworzeniu, ale tak naprawdę jest pretekstem dla autora do rozważań z pogranicza wszelkich nauk, szczególnie filozofii, zoologii, teologii, a nawet matematyki i astronomii. Często autor zahacza też o poezję i przytacza różne ezoteryczne pomysły mniej lub bardziej światłych i sławnych ludzi z przeszłości. W każdym z tych dłuższych lub krótszych tekstów widac wielka miłość autora do każdego z opisywanych stworzeń, uważność i czułość na co dzień nawet dla najmniejszego żyjątka.
Świetnie napisana książka erudyty i miłośnika wszelkich zwierząt. Każdy rozdział niby poświęcony jest jakiemuś stworzeniu, ale tak naprawdę jest pretekstem dla autora do rozważań z pogranicza wszelkich nauk, szczególnie filozofii, zoologii, teologii, a nawet matematyki i astronomii. Często autor zahacza też o poezję i przytacza różne ezoteryczne pomysły mniej lub bardziej...
Po "Pająkach" liczyłem na coś równie wzruszającego, tkliwego, czułego... A tutaj złośliwe wymądrzanie się i kompletnie nietrafna polemika z "Profesorem Muchomorem", który ośmielił się wytknąć Panu Robertowi oczywiste luki w wykształceniu...
Popatrzmy na taki fragment: "[...] sekwencja wygląda u mnie odwrotnie: bogowie stwarzają Praczłowieka, z którego praciała w pewien sposób rodzą się zwierzęta, z ich zaś szczątków z kolei powstają kamyki". W sensie, że ciało Pana Roberta nie powstało z kamyków (ot, choćby, nie składa się z chlorku sodu)?
Po "Pająkach" liczyłem na coś równie wzruszającego, tkliwego, czułego... A tutaj złośliwe wymądrzanie się i kompletnie nietrafna polemika z "Profesorem Muchomorem", który ośmielił się wytknąć Panu Robertowi oczywiste luki w wykształceniu...
Popatrzmy na taki fragment: "[...] sekwencja wygląda u mnie odwrotnie: bogowie stwarzają Praczłowieka, z którego praciała w pewien...
Pod płaszczykiem koronkowej formy opisów i gawędziarsko-erudycyjnego bajdurzenia, mamy tu skostniałego radykała własnych racji, który tych racji za żadne skarby zmieniać nie zamierza, a wszystkich którzy te racje zmienić spróbują wykpi i wyśmieje... czasem łaskawie podając jakiś bardzo kiepsko spreparowany przykład, czy alegorię, mającą rzekomo utwierdzić swoje stanowisko... no cóż.
Szkoda, że Pan Pucek tak często powołuje się na Eco, bo choć bardzo próbuję nim być, brakuje tu zarówno dowcipu, jak i otwartości.
Ale żeby nie było tylko niemiło, zdania potrafią być napisane naprawdę przepięknie.
Pod płaszczykiem koronkowej formy opisów i gawędziarsko-erudycyjnego bajdurzenia, mamy tu skostniałego radykała własnych racji, który tych racji za żadne skarby zmieniać nie zamierza, a wszystkich którzy te racje zmienić spróbują wykpi i wyśmieje... czasem łaskawie podając jakiś bardzo kiepsko spreparowany przykład, czy alegorię, mającą rzekomo utwierdzić swoje...
Początek mnie zachwycił. Miałem momentami skojarzenia z Sebaldem w krainie zwierząt. Potem jednak, kiedy autor porzuca świat natury, swoich przeżyć i intelektualnych skojarzeń, a zaczyna głosić swoje poglądy, zamieniając się w doktrynera i ideologa (choć podobną postawę wyrzuca mykologowi, z którym polemizuje) całość zaczyna irytować, słowa nadymają się jak purchawki, i książka traci na wartości. Argumenty autora nie przekonują, a ton z jakim je wypowiada odstręcza. I czar pryska. Szkoda. Być może zabrakło dobrego redaktora...
Początek mnie zachwycił. Miałem momentami skojarzenia z Sebaldem w krainie zwierząt. Potem jednak, kiedy autor porzuca świat natury, swoich przeżyć i intelektualnych skojarzeń, a zaczyna głosić swoje poglądy, zamieniając się w doktrynera i ideologa (choć podobną postawę wyrzuca mykologowi, z którym polemizuje) całość zaczyna irytować, słowa nadymają się jak purchawki, i...
"Pająkami pana Roberta"R.Pucek zachwycił mnie.
Ta książka utrzymała zainteresowanie aczkolwiek mój odbiór był spokojniejszy. Rozważania filozoficzne wiodą prym.Taki market,z którego każdy może wyjść z pełnym wózkiem.Jednak czy zakupy będą udane?
Tutaj metafora goni metaforę!Podoba mi się to,wraz z językiem poetyckim!
Specyficzna literatura. Nie dla każdego!
"Pająkami pana Roberta"R.Pucek zachwycił mnie.
Ta książka utrzymała zainteresowanie aczkolwiek mój odbiór był spokojniejszy. Rozważania filozoficzne wiodą prym.Taki market,z którego każdy może wyjść z pełnym wózkiem.Jednak czy zakupy będą udane?
Tutaj metafora goni metaforę!Podoba mi się to,wraz z językiem poetyckim!
Specyficzna literatura. Nie dla każdego!
Niestety, ale w moim odbiorze ta książka nie jest o zwierzętach, tak jak się spodziewałam kupując ją. Zapamiętałam z niej tylko taki w ogóle nie interesujący mnie i w ogóle mało atrakcyjny naukowy bełkocik o neodarwiniźmie oraz kreacjoniźmie, będący - o ile dobrze pamiętam - polemiką z jakimś profesorem, który śmiał skrytykować coś z poprzedniej książki autora. Więc ta książka to taki długi list polemiczny skierowany do profesora. Tak ja ją zapamiętam.
Ale, ale, ale! Na szczęście trafił się jeden piękny fragment i rozmarzyłam się: jakby to było pięknie, jakże by to była piękna książka, gdyby autor pisał o swoim dzieciństwie i swojej babci. No zachwycające!
"Wróćmy zatem do wielorybów. Otóż jako radośni poganie, którzy co prawda słyszeli Dobrą Nowinę, ale raczej jednym uchem, mieliśmy wraz z babcią do ciała stosunek - że się tak wyrażę - grecki, co między innymi powodowało, że gdy Aleksandra Antonowna zażywała kąpieli w wannie, ja szorowałem jej plecy. Owe ablucje odbywały się potajemnie, pod nieobecność moich rodziców, którzy w odróżnieniu od nas, Greków zagubionych na skraju Warszawy, stosunek do nagości mieli raczej drobnomieszczański. I właśnie z owych ablucji prababki zapamiętałem jej piersi, ogromne, wyrzucone na brzeg spracowanego brzucha - piersi, które do złudzenia przypominały wieloryby z książkowych rycin".
P.S piękna okładka!
Niestety, ale w moim odbiorze ta książka nie jest o zwierzętach, tak jak się spodziewałam kupując ją. Zapamiętałam z niej tylko taki w ogóle nie interesujący mnie i w ogóle mało atrakcyjny naukowy bełkocik o neodarwiniźmie oraz kreacjoniźmie, będący - o ile dobrze pamiętam - polemiką z jakimś profesorem, który śmiał skrytykować coś z poprzedniej książki autora. Więc ta...
No ładnie autor tka słowa, przyjemnie to wygląda. Tylko co z tego, skoro co jakiś czas (ze strony na stronę coraz częściej) następuje jakiś zgrzyt (tam deprecjonowanie ewolucji, tu trochę pogardy), po którym widzę, jak bardzo mi z autorem nie po drodze?
No ładnie autor tka słowa, przyjemnie to wygląda. Tylko co z tego, skoro co jakiś czas (ze strony na stronę coraz częściej) następuje jakiś zgrzyt (tam deprecjonowanie ewolucji, tu trochę pogardy), po którym widzę, jak bardzo mi z autorem nie po drodze?
Dawno nic mnie tak nie poruszyło jak przepiękna książka Pana Pucka. Nie umiem ubierać uczuć w słowa niech więc mi wystarczy ten trwający wciąż zachwyt.
Dawno nic mnie tak nie poruszyło jak przepiękna książka Pana Pucka. Nie umiem ubierać uczuć w słowa niech więc mi wystarczy ten trwający wciąż zachwyt.
Czekając na nową książkę Pana Roberta odświeżyłam sobie "Pająki..." i zabrałam się za zaległe "17 zwierząt". Zwierzęta tym razem są pretekstem do rozmyślań Pana Roberta nad uniwersalnymi problemami żywota każdego człowieka. Pan Robert z jak zwykle pochyla się nad żyjątkami ale też strzela do nornic, co trudno mi wybaczyć i pogodzić z wizją czułego wszelkiemu drobnemu życiu Pana Roberta. Rehabilituje się stawiając "na zeszyt " wódkę przypadkowej kobiecie spod sklepu. (Na przyszłość ośmielę się doradzić autorowi aby zaprowadził sobie kota - nie dość że wytępi i nastraszy nornice to jeszcze okłady z kotów są najlepszą metodą na zimowe chłody). Pan Robert pokazuje inną twarz również w kontrowersyjnym rozdziale o teorii Darwina - jest to twarz fanatyczna - prawdziwy Doktor Jekyll i Mr Hyde z Pana Roberta wyłażą. Ale bierzemy to na klatę - każdy ma prawo do najdziwniejszych nawet poglądów, tym bardziej jeśli potrafi je uzasadnić ciągiem logicznych argumentów ( nie jest to jednak miejsce na dyskusje z autorem, chcę tylko zwrócić uwagę, że można się podczas lektury zadziwić).
Pożądanie, właściwa miara zamożności oraz ogłoszenie matrymonialne Pana Roberta wyrażone poprzez opowieść o Wilku, cierniu i Pięknej Carewnie to właściwa treść tych opowieści. Nie polecam każdemu - polecam tym, którzy we własnym ogródku lub kuchni dostrzegają ogrom Wszechświata - czego sobie i Wam życzę.
Czekając na nową książkę Pana Roberta odświeżyłam sobie "Pająki..." i zabrałam się za zaległe "17 zwierząt". Zwierzęta tym razem są pretekstem do rozmyślań Pana Roberta nad uniwersalnymi problemami żywota każdego człowieka. Pan Robert z jak zwykle pochyla się nad żyjątkami ale też strzela do nornic, co trudno mi wybaczyć i pogodzić z wizją czułego wszelkiemu drobnemu życiu...
Zauroczona afirmacyjnymi "Pająkami" sięgnęłam po kolejną książkę Pana Pucka. Na początku lekkie rozczarowanie, bo niniejsza pozycja właściwie nie traktuje o zwierzętach, tylko jest niczym ten rejs po oceanach erudycji autora i przeróżnych tekstów kultury. Ale to też jeszcze - mimo zupełnie innych oczekiwań - może być ciekawe.
Tymczasem w 3/4 książki okazuje się, że Pan Pucek jest wojującym kreacjonistą. Do tego wojującym w mało elegancki sposób. W związku z tym, jako szanujący się przyrodnik, po tezach typu "mimikra nie istnieje, a owady są w czarno-żółte paski, bo w świecie istnieje ograniczona liczba kombinacji wzorów", twierdzeniu, że małpa pochodzi od człowieka i wielu innych, których tu oszczędzę, musiałam przestać traktować Pana Autora poważnie. I niestety rozmyślania, które wcześniej wydawały się być nieszkodliwą gawędą, radosną gimnastyką umysłu, przybrały kształt głoszonych prawd jedynych.
Przykro mi.
Zauroczona afirmacyjnymi "Pająkami" sięgnęłam po kolejną książkę Pana Pucka. Na początku lekkie rozczarowanie, bo niniejsza pozycja właściwie nie traktuje o zwierzętach, tylko jest niczym ten rejs po oceanach erudycji autora i przeróżnych tekstów kultury. Ale to też jeszcze - mimo zupełnie innych oczekiwań - może być ciekawe.
Tymczasem w 3/4 książki okazuje się, że Pan...
Wspaniała książka o niezwykłej głębi i pełna tak rzadkich dzisiaj odniesień, poezji w wielkiej kulturze słowa. Niezwykłe wywody, zamyślenia i cenna umiejętność pozostawiania czytelnika w stanie głębi i radosnej kontemplacji.
"Pająki pana Roberta" były ogromnym zaskoczeniem, teraz zwierzęta... a w sieci można odnaleźć niezwykłe tanki, zaskakująco pełny człowiek i pisarz.
Wspaniała książka o niezwykłej głębi i pełna tak rzadkich dzisiaj odniesień, poezji w wielkiej kulturze słowa. Niezwykłe wywody, zamyślenia i cenna umiejętność pozostawiania czytelnika w stanie głębi i radosnej kontemplacji.
"Pająki pana Roberta" były ogromnym zaskoczeniem, teraz zwierzęta... a w sieci można odnaleźć niezwykłe tanki, zaskakująco pełny człowiek i...
Nie czytało mi się łatwo. Z realnymi zwierzętami ma mało wspólnego. Bardzo metaforyczna, filozoficzna.
Nie czytało mi się łatwo. Z realnymi zwierzętami ma mało wspólnego. Bardzo metaforyczna, filozoficzna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tona tyle ciekawa proza, ze nawet da się wytrzymać te "kreacjonistyczne skuchy" ....
na tyle ciekawa proza, ze nawet da się wytrzymać te "kreacjonistyczne skuchy" ....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże miejscami przeintelektualizowane, ale za to często ironiczne i zabawne przemyślenia na temat otaczającego nas (bezpośrednio oraz w nieco szerszej perspektywie) świata, tak zwierząt, jak i ludzi. Ogólnie kawałek dobrej literatury.
Może miejscami przeintelektualizowane, ale za to często ironiczne i zabawne przemyślenia na temat otaczającego nas (bezpośrednio oraz w nieco szerszej perspektywie) świata, tak zwierząt, jak i ludzi. Ogólnie kawałek dobrej literatury.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"...Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o ślimaku jest opowieścią o samotności doskonałej..."
Już ten fragment napawa mnie miłosną wręcz wdzięcznością do kogoś, kto tak pisze. Wpadłem po uszy, bo zawsze przepadałem za wysokiej klasy eseistyką na tematy antropologiczno-przyrodnicze, osadzone w najważniejszych tekstach kultury.
Pucek spełnia te kryteria niemal w 100 proc., choć prezentuje skrajnie osobisty nurt takiej twórczości. Ale czy coś w tym złego? To przecież ciekawe czytać ciekawie uzasadnione twierdzenia erudyty, nawet gdy się z nim nie zgadzamy w szczegółach. A może zwłaszcza wtedy….?
A tu i Arystoteles, i Bacon, i Basho, i Borges, i Eco, i Maeterlinck, i Orygenes, i Platon, i Rumi, i R.W.Emerson, i Thoreau, i oczywiście Jan Swammerdam (jak ktoś nie wie: 17-wieczny największy badacz owadów i nieziemskiego fenomenu przeobrażenia zupełnego - czym upajam się w nie mniejszym stopniu niż Autor). Ale są tu i prości ludzie-sąsiedzi Autora ze wsi.
A o czym jeszcze Pucek pisze, oprócz samotności ślimaka, ale i paradoksach jego kopulacji, bo jak wiadomo, to obojnaki, same sobie wybierające role płciowe podczas złączenia (słyszysz dobrze, "panie marszałku kochany”?) Równie oryginalnie przedstawia miejsce w ludzkiej kulturze oraz w naturze – co najczęściej jest wszak rozbieżne - słonia, krokodyla, wilka, ptaków, pszczół.
Acha, jest także jego fenomenalna rosyjska prababcia, której powodów opisania nie ujawnię, bo to trzeba samemu przeczytać i się zachwycić. Zdradzę tylko, że łączy się to z opisem wieloryba, gdzie i wzruszająca historia Soszonki Sekwoi (uczestniczki słynnej wyprawy Lewisa i Clarka), co to bardzo chciała zobaczyć martwego wieloryba na amerykańskim zachodnim wybrzeżu.
Mowa też o zwierzęcej, a także i ludzkiej pożądliwości, „która obdziera nas z boskości”.. A nad wszystkim unosi się duch – bo wszak nie ciało - „istot wiekuistych i szczęśliwych”
Lektura Pucka obdarza czytelnika nie tylko intelektualną, ale i wręcz zmysłową przyjemnością. Czy muszę jeszcze dodawać, jak bardzo zazdroszczę Autorowi tej jego prymitywnej chatki (żadna to tzw. wiejska posiadłość) gdzieś w środku Polski, gdzie i myszy, i węże, i ważki, i nocne motyle, i ptaki…
"...Jest w ślimaku zapisany pewien paradoks. Choć wciąż gdzieś podąża, nie sposób nazwać go nomadą, albowiem w pewnym sensie nigdy nie opuszcza swojego domu. Równie trudno jednak nazwać go domatorem, bo przecież nieustannie wędruje, taszcząc ze sobą ów dom, niczym Mongoł jurtę. Na domiar komplikacji jest to dom, do którego nie może nikogo zaprosić, czyli … opowieść o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie napisana książka erudyty i miłośnika wszelkich zwierząt. Każdy rozdział niby poświęcony jest jakiemuś stworzeniu, ale tak naprawdę jest pretekstem dla autora do rozważań z pogranicza wszelkich nauk, szczególnie filozofii, zoologii, teologii, a nawet matematyki i astronomii. Często autor zahacza też o poezję i przytacza różne ezoteryczne pomysły mniej lub bardziej światłych i sławnych ludzi z przeszłości. W każdym z tych dłuższych lub krótszych tekstów widac wielka miłość autora do każdego z opisywanych stworzeń, uważność i czułość na co dzień nawet dla najmniejszego żyjątka.
Świetnie napisana książka erudyty i miłośnika wszelkich zwierząt. Każdy rozdział niby poświęcony jest jakiemuś stworzeniu, ale tak naprawdę jest pretekstem dla autora do rozważań z pogranicza wszelkich nauk, szczególnie filozofii, zoologii, teologii, a nawet matematyki i astronomii. Często autor zahacza też o poezję i przytacza różne ezoteryczne pomysły mniej lub bardziej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo "Pająkach" liczyłem na coś równie wzruszającego, tkliwego, czułego... A tutaj złośliwe wymądrzanie się i kompletnie nietrafna polemika z "Profesorem Muchomorem", który ośmielił się wytknąć Panu Robertowi oczywiste luki w wykształceniu...
Popatrzmy na taki fragment: "[...] sekwencja wygląda u mnie odwrotnie: bogowie stwarzają Praczłowieka, z którego praciała w pewien sposób rodzą się zwierzęta, z ich zaś szczątków z kolei powstają kamyki". W sensie, że ciało Pana Roberta nie powstało z kamyków (ot, choćby, nie składa się z chlorku sodu)?
Po "Pająkach" liczyłem na coś równie wzruszającego, tkliwego, czułego... A tutaj złośliwe wymądrzanie się i kompletnie nietrafna polemika z "Profesorem Muchomorem", który ośmielił się wytknąć Panu Robertowi oczywiste luki w wykształceniu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPopatrzmy na taki fragment: "[...] sekwencja wygląda u mnie odwrotnie: bogowie stwarzają Praczłowieka, z którego praciała w pewien...
Pod płaszczykiem koronkowej formy opisów i gawędziarsko-erudycyjnego bajdurzenia, mamy tu skostniałego radykała własnych racji, który tych racji za żadne skarby zmieniać nie zamierza, a wszystkich którzy te racje zmienić spróbują wykpi i wyśmieje... czasem łaskawie podając jakiś bardzo kiepsko spreparowany przykład, czy alegorię, mającą rzekomo utwierdzić swoje stanowisko... no cóż.
Szkoda, że Pan Pucek tak często powołuje się na Eco, bo choć bardzo próbuję nim być, brakuje tu zarówno dowcipu, jak i otwartości.
Ale żeby nie było tylko niemiło, zdania potrafią być napisane naprawdę przepięknie.
Pod płaszczykiem koronkowej formy opisów i gawędziarsko-erudycyjnego bajdurzenia, mamy tu skostniałego radykała własnych racji, który tych racji za żadne skarby zmieniać nie zamierza, a wszystkich którzy te racje zmienić spróbują wykpi i wyśmieje... czasem łaskawie podając jakiś bardzo kiepsko spreparowany przykład, czy alegorię, mającą rzekomo utwierdzić swoje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątek mnie zachwycił. Miałem momentami skojarzenia z Sebaldem w krainie zwierząt. Potem jednak, kiedy autor porzuca świat natury, swoich przeżyć i intelektualnych skojarzeń, a zaczyna głosić swoje poglądy, zamieniając się w doktrynera i ideologa (choć podobną postawę wyrzuca mykologowi, z którym polemizuje) całość zaczyna irytować, słowa nadymają się jak purchawki, i książka traci na wartości. Argumenty autora nie przekonują, a ton z jakim je wypowiada odstręcza. I czar pryska. Szkoda. Być może zabrakło dobrego redaktora...
Początek mnie zachwycił. Miałem momentami skojarzenia z Sebaldem w krainie zwierząt. Potem jednak, kiedy autor porzuca świat natury, swoich przeżyć i intelektualnych skojarzeń, a zaczyna głosić swoje poglądy, zamieniając się w doktrynera i ideologa (choć podobną postawę wyrzuca mykologowi, z którym polemizuje) całość zaczyna irytować, słowa nadymają się jak purchawki, i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Pająkami pana Roberta"R.Pucek zachwycił mnie.
Ta książka utrzymała zainteresowanie aczkolwiek mój odbiór był spokojniejszy. Rozważania filozoficzne wiodą prym.Taki market,z którego każdy może wyjść z pełnym wózkiem.Jednak czy zakupy będą udane?
Tutaj metafora goni metaforę!Podoba mi się to,wraz z językiem poetyckim!
Specyficzna literatura. Nie dla każdego!
"Pająkami pana Roberta"R.Pucek zachwycił mnie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka utrzymała zainteresowanie aczkolwiek mój odbiór był spokojniejszy. Rozważania filozoficzne wiodą prym.Taki market,z którego każdy może wyjść z pełnym wózkiem.Jednak czy zakupy będą udane?
Tutaj metafora goni metaforę!Podoba mi się to,wraz z językiem poetyckim!
Specyficzna literatura. Nie dla każdego!
Niestety, ale w moim odbiorze ta książka nie jest o zwierzętach, tak jak się spodziewałam kupując ją. Zapamiętałam z niej tylko taki w ogóle nie interesujący mnie i w ogóle mało atrakcyjny naukowy bełkocik o neodarwiniźmie oraz kreacjoniźmie, będący - o ile dobrze pamiętam - polemiką z jakimś profesorem, który śmiał skrytykować coś z poprzedniej książki autora. Więc ta książka to taki długi list polemiczny skierowany do profesora. Tak ja ją zapamiętam.
Ale, ale, ale! Na szczęście trafił się jeden piękny fragment i rozmarzyłam się: jakby to było pięknie, jakże by to była piękna książka, gdyby autor pisał o swoim dzieciństwie i swojej babci. No zachwycające!
"Wróćmy zatem do wielorybów. Otóż jako radośni poganie, którzy co prawda słyszeli Dobrą Nowinę, ale raczej jednym uchem, mieliśmy wraz z babcią do ciała stosunek - że się tak wyrażę - grecki, co między innymi powodowało, że gdy Aleksandra Antonowna zażywała kąpieli w wannie, ja szorowałem jej plecy. Owe ablucje odbywały się potajemnie, pod nieobecność moich rodziców, którzy w odróżnieniu od nas, Greków zagubionych na skraju Warszawy, stosunek do nagości mieli raczej drobnomieszczański. I właśnie z owych ablucji prababki zapamiętałem jej piersi, ogromne, wyrzucone na brzeg spracowanego brzucha - piersi, które do złudzenia przypominały wieloryby z książkowych rycin".
P.S piękna okładka!
Niestety, ale w moim odbiorze ta książka nie jest o zwierzętach, tak jak się spodziewałam kupując ją. Zapamiętałam z niej tylko taki w ogóle nie interesujący mnie i w ogóle mało atrakcyjny naukowy bełkocik o neodarwiniźmie oraz kreacjoniźmie, będący - o ile dobrze pamiętam - polemiką z jakimś profesorem, który śmiał skrytykować coś z poprzedniej książki autora. Więc ta...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo ładnie autor tka słowa, przyjemnie to wygląda. Tylko co z tego, skoro co jakiś czas (ze strony na stronę coraz częściej) następuje jakiś zgrzyt (tam deprecjonowanie ewolucji, tu trochę pogardy), po którym widzę, jak bardzo mi z autorem nie po drodze?
No ładnie autor tka słowa, przyjemnie to wygląda. Tylko co z tego, skoro co jakiś czas (ze strony na stronę coraz częściej) następuje jakiś zgrzyt (tam deprecjonowanie ewolucji, tu trochę pogardy), po którym widzę, jak bardzo mi z autorem nie po drodze?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno nic mnie tak nie poruszyło jak przepiękna książka Pana Pucka. Nie umiem ubierać uczuć w słowa niech więc mi wystarczy ten trwający wciąż zachwyt.
Dawno nic mnie tak nie poruszyło jak przepiękna książka Pana Pucka. Nie umiem ubierać uczuć w słowa niech więc mi wystarczy ten trwający wciąż zachwyt.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzekając na nową książkę Pana Roberta odświeżyłam sobie "Pająki..." i zabrałam się za zaległe "17 zwierząt". Zwierzęta tym razem są pretekstem do rozmyślań Pana Roberta nad uniwersalnymi problemami żywota każdego człowieka. Pan Robert z jak zwykle pochyla się nad żyjątkami ale też strzela do nornic, co trudno mi wybaczyć i pogodzić z wizją czułego wszelkiemu drobnemu życiu Pana Roberta. Rehabilituje się stawiając "na zeszyt " wódkę przypadkowej kobiecie spod sklepu. (Na przyszłość ośmielę się doradzić autorowi aby zaprowadził sobie kota - nie dość że wytępi i nastraszy nornice to jeszcze okłady z kotów są najlepszą metodą na zimowe chłody). Pan Robert pokazuje inną twarz również w kontrowersyjnym rozdziale o teorii Darwina - jest to twarz fanatyczna - prawdziwy Doktor Jekyll i Mr Hyde z Pana Roberta wyłażą. Ale bierzemy to na klatę - każdy ma prawo do najdziwniejszych nawet poglądów, tym bardziej jeśli potrafi je uzasadnić ciągiem logicznych argumentów ( nie jest to jednak miejsce na dyskusje z autorem, chcę tylko zwrócić uwagę, że można się podczas lektury zadziwić).
Pożądanie, właściwa miara zamożności oraz ogłoszenie matrymonialne Pana Roberta wyrażone poprzez opowieść o Wilku, cierniu i Pięknej Carewnie to właściwa treść tych opowieści. Nie polecam każdemu - polecam tym, którzy we własnym ogródku lub kuchni dostrzegają ogrom Wszechświata - czego sobie i Wam życzę.
Czekając na nową książkę Pana Roberta odświeżyłam sobie "Pająki..." i zabrałam się za zaległe "17 zwierząt". Zwierzęta tym razem są pretekstem do rozmyślań Pana Roberta nad uniwersalnymi problemami żywota każdego człowieka. Pan Robert z jak zwykle pochyla się nad żyjątkami ale też strzela do nornic, co trudno mi wybaczyć i pogodzić z wizją czułego wszelkiemu drobnemu życiu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZauroczona afirmacyjnymi "Pająkami" sięgnęłam po kolejną książkę Pana Pucka. Na początku lekkie rozczarowanie, bo niniejsza pozycja właściwie nie traktuje o zwierzętach, tylko jest niczym ten rejs po oceanach erudycji autora i przeróżnych tekstów kultury. Ale to też jeszcze - mimo zupełnie innych oczekiwań - może być ciekawe.
Tymczasem w 3/4 książki okazuje się, że Pan Pucek jest wojującym kreacjonistą. Do tego wojującym w mało elegancki sposób. W związku z tym, jako szanujący się przyrodnik, po tezach typu "mimikra nie istnieje, a owady są w czarno-żółte paski, bo w świecie istnieje ograniczona liczba kombinacji wzorów", twierdzeniu, że małpa pochodzi od człowieka i wielu innych, których tu oszczędzę, musiałam przestać traktować Pana Autora poważnie. I niestety rozmyślania, które wcześniej wydawały się być nieszkodliwą gawędą, radosną gimnastyką umysłu, przybrały kształt głoszonych prawd jedynych.
Przykro mi.
Zauroczona afirmacyjnymi "Pająkami" sięgnęłam po kolejną książkę Pana Pucka. Na początku lekkie rozczarowanie, bo niniejsza pozycja właściwie nie traktuje o zwierzętach, tylko jest niczym ten rejs po oceanach erudycji autora i przeróżnych tekstów kultury. Ale to też jeszcze - mimo zupełnie innych oczekiwań - może być ciekawe.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem w 3/4 książki okazuje się, że Pan...
Wspaniała książka o niezwykłej głębi i pełna tak rzadkich dzisiaj odniesień, poezji w wielkiej kulturze słowa. Niezwykłe wywody, zamyślenia i cenna umiejętność pozostawiania czytelnika w stanie głębi i radosnej kontemplacji.
"Pająki pana Roberta" były ogromnym zaskoczeniem, teraz zwierzęta... a w sieci można odnaleźć niezwykłe tanki, zaskakująco pełny człowiek i pisarz.
Wspaniała książka o niezwykłej głębi i pełna tak rzadkich dzisiaj odniesień, poezji w wielkiej kulturze słowa. Niezwykłe wywody, zamyślenia i cenna umiejętność pozostawiania czytelnika w stanie głębi i radosnej kontemplacji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Pająki pana Roberta" były ogromnym zaskoczeniem, teraz zwierzęta... a w sieci można odnaleźć niezwykłe tanki, zaskakująco pełny człowiek i...