Morderstwo w pensjonacie

Okładka książki Morderstwo w pensjonacie
Pola Andrus Wydawnictwo: Psychoskok kryminał, sensacja, thriller
338 str. 5 godz. 38 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo:
Psychoskok
Data wydania:
2016-11-29
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-14
Liczba stron:
338
Czas czytania
5 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379006557
Tagi:
Morderstwo w pensjonacie Pola Andrus kryminał zabójstwo powieść kryminalna wątek kryminalny Psychoskok
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,8 / 10
75 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
32
1

Na półkach: , ,

Bardzo dobra książka. Ma wszystko, czego potrzeba do spędzenia udanego wieczoru - sympatyczną główną bohaterkę (ach, ta Alicja Figiel!), ciekawą zagadkę w stylu klasycznych kryminałów i bardzo ładnie oddany klimat nadmorskiej miejscowości jesienią.

Polecam z całego serca - także na prezent dla miłośnika kryminałów! Ja dostałam od męża i był to jeden z najlepszych prezentów w te święta.

Bardzo dobra książka. Ma wszystko, czego potrzeba do spędzenia udanego wieczoru - sympatyczną główną bohaterkę (ach, ta Alicja Figiel!), ciekawą zagadkę w stylu klasycznych kryminałów i bardzo ładnie oddany klimat nadmorskiej miejscowości jesienią.

Polecam z całego serca - także na prezent dla miłośnika kryminałów! Ja dostałam od męża i był to jeden z najlepszych...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
492
485

Na półkach: ,

Mój ostatni zastój czytelniczy postanowiłam rozkręcić kryminałem. Długo nie zastanawiałam się nad wyborem, bo już sama okładka przyciągała mój wzrok, szczególnie, że widnieje na niej również rysunek kota. Jako typowa kociara, tym chętniej zainteresowałam się morderstwem bogatego faceta, który w teorii miał rozpocząć nowe życie po tym jak wygrał na loterii.

Nasza bohaterka ma nie lada wyzwanie. Alicja prowadzi pensjonat – mimo że jej obowiązki ograniczają się w sumie mocno do spraw porządkowych, bardziej określiłabym ją menadżerką. Od początku polubiłam ją, szczególnie, że nie miała problemu ubieraniem się na przysłowiowych „ciuchach” czy też z ogromną akceptacją siebie. Kiedy w gości przyjeżdża Oskar wraz z piątką swoich bliskich, nikt nie spodziewa się, że młody człowiek nie ma zamiaru dzielić się wygraną, ale i tego, że na drugi dzień będzie on martwy.

Jak już wspomniałam – ogromnie polubiłam Alkę. To taka babeczka, którą mało co krępuje (takie miałam wrażenie). Inni bohaterowie również są ważni, wiadomo z racji rodzaju książki, są dobrze wykreowani – dodatkowo podoba mi się fakt, który udowadnia, że pieniądze i pragnienie ich posiadania potrafi pchnąć do morderstwa. Poczucia humoru w powieści nie brakuje, więc myślę, że czas z tą książką jest dobrze spędzony. Autorka historię napisała zdecydowanie lekkim, przyjemnym językiem, co powoduje, że nie trzeba bardzo mocno się skupiać nad lekturą. Co prawda zagadkę rozwiązałam wcześniej nie było to jednak problemem i dokończyłam lekturę z przyjemnością.

Nie wiem czy to specjalny zabieg czy też nie, ale na myśl przy czytaniu przychodziła mi Agatha Christie na zmianę z Joanna Chmielewską. Cieszy mnie, że jeżeli faktycznie były one przykładem dla pani Poli to zdecydowanie był to doskonały wybór 🙂

Mój ostatni zastój czytelniczy postanowiłam rozkręcić kryminałem. Długo nie zastanawiałam się nad wyborem, bo już sama okładka przyciągała mój wzrok, szczególnie, że widnieje na niej również rysunek kota. Jako typowa kociara, tym chętniej zainteresowałam się morderstwem bogatego faceta, który w teorii miał rozpocząć nowe życie po tym jak wygrał na loterii.

Nasza bohaterka...

więcej Pokaż mimo to

32
avatar
324
124

Na półkach: ,

64/2019
Morderstwo w pensjonacie to debiut Poli Andrus, polski kryminał z wątkiem humorystycznym – zapewnionym dzięki głównej bohaterce. Lekki w odbiorze, momentami zagmatwany, jednakże ciekawy debiut autorki. Zabawna i barwna główna bohaterka – Alicja Figiel, która zajmuje się prowadzeniem pensjonatu, wraz z policją prowadzi swoje tajne śledztwo, które ma wykazać, kto zamordował jedno z gości cichego motelu. Sprawa jest o tyle zawiła, że motywy mógł mieć każdy z gości, a wraz z rozwojem wypadków przybywa denatów. Czyta się lekko i przyjemnie. Szkoda, że mimo zakończenia sugerującego ciąg dalszy przygód Ali Figiel, ta kontynuacja do chwili obecnej nie nastąpiła.

64/2019
Morderstwo w pensjonacie to debiut Poli Andrus, polski kryminał z wątkiem humorystycznym – zapewnionym dzięki głównej bohaterce. Lekki w odbiorze, momentami zagmatwany, jednakże ciekawy debiut autorki. Zabawna i barwna główna bohaterka – Alicja Figiel, która zajmuje się prowadzeniem pensjonatu, wraz z policją prowadzi swoje tajne śledztwo, które ma wykazać, kto...

więcej Pokaż mimo to

9
Reklama
avatar
950
312

Na półkach: , , , , , , , , , ,

Dla mnie -rewelacja, bo tak się zaczytałam, że przypaliłam 2 garnki ....

Dla mnie -rewelacja, bo tak się zaczytałam, że przypaliłam 2 garnki ....

Pokaż mimo to

5
avatar
83
44

Na półkach:

Przebojowy kryminał, jak z najlepszych klasycznych szkół. Przychodzi na myśl Agata Christie a jednocześnie powieść ta jest pełna dobrego humoru i autoironii autorki. Należy polecić tą książkę pomimo braku znanego nazwiska autorki.

Przebojowy kryminał, jak z najlepszych klasycznych szkół. Przychodzi na myśl Agata Christie a jednocześnie powieść ta jest pełna dobrego humoru i autoironii autorki. Należy polecić tą książkę pomimo braku znanego nazwiska autorki.

Pokaż mimo to

7
avatar
207
20

Na półkach:

Lektura lekka, łatwa i przyjemna z dużą dozą poczucia humoru.

Lektura lekka, łatwa i przyjemna z dużą dozą poczucia humoru.

Pokaż mimo to

5
avatar
1128
31

Na półkach: ,

Mżawkodzień😊 Kobiety wożone przez mężczyzn, jak cenne klejnoty 😊

Mżawkodzień😊 Kobiety wożone przez mężczyzn, jak cenne klejnoty 😊

Pokaż mimo to

10
avatar
298
257

Na półkach: ,

Pola Andrus, wzorem nieśmiertelnej Zosi-Samosi, zajęła się kompleksową obsługą swej książki. Że ją sama napisała, to raczej normalne, ale oprócz tego wykonała projekt okładki oraz "zrezygnowała z korekty profesjonalnej wydawnictwa" (serio, jest taka notka :). O treści i korekcie będzie za chwilę, najpierw chciałam skomentować okładkę. Wściekle zielony gradient, tytuł w dziecięcej czcionce z lat 90, jaką chętnie posługiwały się panie w biurach, chcące pokazać, iż są artystycznie wrażliwe; nazwisko zaś promieniuje darmową czcionką systemową Monotype Corsiva. Mała padaka. Dla mnie przynajmniej, jako grafika (i klientki, która lubi ładne okładki :). Jeśli ktoś nie umie projektować, "leci po kosztach", gardząc uczuciami estetycznymi czytelnika, to też nie zamierzam być dłużna. Okładka to obsuw (choć rysunki są niezłe, przyznaję).

Jeśli chodzi o byki i literówki, to o dziwo, nie ma ich wcale więcej, niż można by się spodziewać po amatorce. "Profesjonalni korektorzy" ostatnich czasów byliby zdolni nawalić tego jeszcze więcej. Do tej pory pamiętam książkę, którą sprawdzało sześć osób, a błędów (w tym orty!) znalazłam dwieście (!). Tak więc Andrus ma zadatki na korektorkę - od połowy literówek jest co prawda więcej, ale jak na obniżone dzisiejsze standardy to należałoby pogratulować dobrego oka. Moja ulubiona literówka to "solarne lamy" - to jedyny moment, kiedy uśmiechnęłam się podczas czytania. :)



Okej, technikalia odbębnione, przejdźmy do treści. Mogą być spojlery, więc odradzam dalsze czytanie osobom, chcącymi zapoznać się z książką. Chyba że ktoś lubi spojlery (tak, są takie osoby ;).



Widać fascynację i inspirację kryminałami Mistrzyni Agathy oraz stylem Joanny Chmielewskiej. Czyli miało być klasyczne, "angielskie" śledztwo z mordercą kryjącym się w małym gronie osób zamieszkujących pensjonat, a wszystko okraszone humorem i leciutkim wątkiem romansowym. Taki był plan. Który nie wypalił. Widać doskonale, że dana scena, wypowiedź są napisane w celu rozbawienia czytelnika. Ale to nie działa. Te starania autorki są tak widoczne, tak wysilone, sztuczne i nieśmieszne, że wszystko kompletnie siada (gdyby to był serial, to co chwilę byłby odtwarzany śmiech widowni, dający sygnał, że teraz należy się śmiać ;). 

Do tego drażnią powtarzane często motywy:

- usprawiedliwienia bohaterki za każdym razem, gdy zjada słodycze ("to się nie liczy, bo...")

- harlekinowe marzenia o "męskim" mężczyźnie (nie wiadomo do końca, co to niby znaczy) i zaraz potem odżegnywanie się od tego słowami "faceci są bezużyteczni, ja nie zależę od mężczyzn" itp. bzdety

- hipochondria protagonistki (dobrze, może mnie to nie bawi, bo mam podobną osobę w rodzinie i jest upiorna z tymi chorobami, a nie śmieszna)

Te trzy schematy mogłyby być zabawne, czemu nie, ale nie w takiej ilości, jaką naszpikowała książkę Andrus. Po tym doskonale widać, jakim dobrem jest dla powieści solidny redaktor. Własnego tekstu nie da się poprawić, nawet jeśli jest się krytyczną wobec siebie osobą. Zawsze będzie szkoda wyrzucić tego czy owego, skrócić ględzenie i tak dalej. Obca osoba przyjrzy się naszemu dziełu świeżym okiem i bez litości usunie zbędny szajs. Andrus wolała cały szajs miłośnie zostawić - jej prawo, ale moim zdaniem, dokonała złego wyboru. Całość ma potencjał i wyszłaby z tego naprawdę fajna książka, gdyby porządnie ją zredagować i poprawić. Szkoda. 
Końcówka wprawiła mnie w lekkie zdziwienie (osłupienie?). Są trzy wątki, które autorka po prostu ucięła. Trzecioplanowy wąteczek z "duchem" - no i co, wysiada ta dziewczyna z busa i? Koniec i bomba? Że niby duch jest realny? Czy nie? Tak to nieudolnie opisane, że nic nie wiadomo.
 Wątek romansowy protagonistki z panem w moro. Połączony z poszukiwaniami fantu - i potem pan wyjeżdża, a fant pozostaje w ukryciu. I też koniec, tak po prostu. To po co w ogóle było pisać o tych poszukiwaniach, nie pojmuję. Autorka pisze o tym w ostatnim rozdziale, i to absolutnie nic nie wnosi do fabuły. Jak już się coś inicjuje, to dobrą praktyką jest to coś wyjaśnić, a nie ucinać, jakby się zapomniało/znudziło dalszym pisaniem. Jak te fanowskie opowiadania z serii "alternatywny świat Harry'ego Pottera", gdzie jest piętnaście rozdziałów z opisami strojów bohaterów, przeżyć miłosnych i na koniec jedno zdanie: "A potem była bitwa i Voldemort zginął". :) 

Nie podobało mi się nadużywanie nicków przez główną bohaterkę. Nadała je na początku gościom pensjonatu, i OK, ale potem już znała ich imiona i nazwiska i lepiej było się na nie przerzucić. A nie używać ich naprzemiennie z imionami. Chwilami gubiłam się z tymi Niemożliwymi, Niedużymi i Przystojniakami. :/

Inspektor Biegun miał być nawiązaniem do Poirota. Nie wyszło. Jest gadatliwy, nieciekawy i zabawny jak Karol Strasburger.

Love interest protagonistki jest nieustannie pokazywany w nimbie samczo-militarnym, nie tylko ze strony swej wybranki. Do samego końca, choć dużo wcześniej okazało się, że tylko pracował na platformie wiertniczej. Autorka zapomniała wspomnieć o jakimś zaplanowanym epizodziku w Legii Cudzoziemskiej? No więc mamy zachwyty nad "silnymi, męskimi ramionami" zwykłego robola, który jednakowoż wydaje się być mega komandosem - pewnie dlatego, że chodzi w glanach i koszulce we wzór w kamuflaż leśny. :) Ech, Feliks to kompletny fail.

Pisarka wielbi pod niebiosa klasyczne zakończenia, gdzie grupa podejrzanych zebrana przy kominku wysłuchuje puszącego się detektywa, wskazującego mordercę. Andrus tak kocha te finały, że wstawiła aż dwa. Dobrze, że nie siedem, jak Jackson we "Władcy Pierścieni".
Żałuję, że Zosia-Samosia zepsuła własną książkę rezygnacją z pomocy redaktora. Żałuję, bo "Morderstwo" mogło być bardzo fajną, lekką i zabawną lekturą. A wyszedł wysilony gniot.

Pola Andrus, wzorem nieśmiertelnej Zosi-Samosi, zajęła się kompleksową obsługą swej książki. Że ją sama napisała, to raczej normalne, ale oprócz tego wykonała projekt okładki oraz "zrezygnowała z korekty profesjonalnej wydawnictwa" (serio, jest taka notka :). O treści i korekcie będzie za chwilę, najpierw chciałam skomentować okładkę. Wściekle zielony gradient, tytuł w...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
387
84

Na półkach: ,

Książka ma wygodną czcionkę i 338 stron.

Kryminały bardzo lubię, a ten spodobał mi się podwójnie. Dawka humoru, a do tego zagadka do rozwiązania. Poznajemy kobietę w średnim wieku - Panią Alę. Samotna dusza z wielkim dystansem do siebie. Potrafi się przyznać do kupowania w ciucholandzie i ciekawie dobiera swe stroje. Prowadzi znajomemu pensjonat, jej rola ogranicza się do sprzątania, zamawiania kateringu oraz nadzorowania budynku. Pewnego dnia zjawia się mężczyzna z piątką bliskich mu osób. Okazuje się, że udało mu się wygrać 6 milionów w totolotku. Każda z zaproszonych osób liczy na to, że otrzyma coś od milionera. Ten jednak postanawia, że wygraną przeznaczy na rozwój duchowości i swej osoby w mediach. Każdy jest zawiedziony. Kolejnego dnia milioner zaginął. Trwają poszukiwania. Odnajduje go martwego w łódce pani Ala. Kto zabił? Jaki był motyw? Odsyłam do lektury.

Główna bohaterka zyskała moją sympatię. Odpowiadało mi bardzo poczucie humoru. Zagadkę rozwiązałam połowicznie, ponieważ obstawiałam tą osobę, ale nie domyśliłam się motywu. Czytało się bardzo szybko z uśmiechem na twarzy. Język prosty, zrozumiały. Jedynie do czego mogę się przyczepić to kilka literówek w ebooku, które rzucają się w oczy. Jak na debiut to dobra książka i chętnie przeczytam kolejną pozycję, gdy się ukarze.

"Niech będą dla ciebie wskazówką słowa dobrze ci znane. Szukaj tam, gdzie mól ani rdza nie niszczą. I gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. I pamiętaj, że wiele rzeczy jest bliżej, niż się nam wydaje."

Książka ma wygodną czcionkę i 338 stron.

Kryminały bardzo lubię, a ten spodobał mi się podwójnie. Dawka humoru, a do tego zagadka do rozwiązania. Poznajemy kobietę w średnim wieku - Panią Alę. Samotna dusza z wielkim dystansem do siebie. Potrafi się przyznać do kupowania w ciucholandzie i ciekawie dobiera swe stroje. Prowadzi znajomemu pensjonat, jej rola ogranicza się do...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
13
2

Na półkach:

Wciągająca, z wartką akcją, niezwykłą bohaterką i solidną dawką humoru oraz dwoma niesfornymi kotami.

Wciągająca, z wartką akcją, niezwykłą bohaterką i solidną dawką humoru oraz dwoma niesfornymi kotami.

Pokaż mimo to

0

Cytaty

Więcej
Pola Andrus Morderstwo w pensjonacie Zobacz więcej
Pola Andrus Morderstwo w pensjonacie Zobacz więcej
Pola Andrus Morderstwo w pensjonacie Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd