Kup Długie życie gorszycielki. Losy i świat Ireny Krzywickiej w ulubionej księgarnii
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Krzywicka bez wątpienia była ciekawą osobowością. Niestety jako osoby pewnie bym jej nie polubiła. Biografia skandalistki jest dobrze napisana i ciekawa. Skupia się bardziej na czasach powojennych żęcia pisarki. Brakowało mi trochę więcej czasów przedwojennych. Ale koniec końców autor decyduje o czym pisze i to szanuję.
Krzywicka bez wątpienia była ciekawą osobowością. Niestety jako osoby pewnie bym jej nie polubiła. Biografia skandalistki jest dobrze napisana i ciekawa. Skupia się bardziej na czasach powojennych żęcia pisarki. Brakowało mi trochę więcej czasów przedwojennych. Ale koniec końców autor decyduje o czym pisze i to szanuję.
Tuszyńska ukazuje Irenę Krzywicką jako kobietę silną, ale też pełną sprzeczności – aktywistkę w walce o prawa kobiet, która sama zmagała się z wieloma osobistymi dylematami. Autorka sama jakby usuwa się w cień — oddaje głos wielu ludziom, mającym bezpośrednie kontakty z Krzywicką-zwolennikom jak i wrogom. Biografia skupia się na osobistych sprawach życiowych, ale dotyczy przede wszystkim okresu powojennego, XX-lecie międzywojenne i czas okupacji ledwie zasygnalizowane. Życie Krzywickiej było barwne i równie barwnie zostało przedstawione.
Tuszyńska ukazuje Irenę Krzywicką jako kobietę silną, ale też pełną sprzeczności – aktywistkę w walce o prawa kobiet, która sama zmagała się z wieloma osobistymi dylematami. Autorka sama jakby usuwa się w cień — oddaje głos wielu ludziom, mającym bezpośrednie kontakty z Krzywicką-zwolennikom jak i wrogom. Biografia skupia się na osobistych sprawach życiowych, ale dotyczy...
Niepochlebne oceny książki najczęściej zarzucają autorce pominięcie najważniejszego okresu w życiu jej bohaterki. Jest to nieporozumienie: Agata Tuszyńska najpierw zebrała i zredagowała „Wyznania gorszycielki”, które mają formę pierwszoosobowej narracji Ireny Krzywickiej i zawierają jej wspomnienia do roku 1945, a w druku ukazały się po raz pierwszy w roku 1992, czyli dwa lata przed śmiercią Krzywickiej. Natomiast decyzję o opisaniu „długiego życia gorszycielki” podjęła Tuszyńska dopiero parę lat później. Pierwsze wydanie książki zostało opublikowane w roku 1999 i należy ją traktować przede wszystkim jako opis późniejszych etapów, po roku 1945, w życiu przedwojennej skandalistki. Wszystko to jest opisane w nocie otwierającej książkę, łącznie z wymienieniem długiej listy osób, których opinie na temat swej bohaterki autorka cytuje.
Oczywiście przeszłości, międzywojnia i traumy lat 1939-1945 nie sposób również w tej części życiorysu Ireny Krzywickiej pominąć. Zwłaszcza że, jak zauważa jej syn Andrzej Krzywicki - nb. główny informator i konsultant autorki - „Jej (tj. matki) życie szybko zamieniło się we wspominanie życia”. Ale kto nie zna zawiłości działań i przeżyć, w życiu twórczym i prywatnym bohaterki ma prawo być czytaniem o jej długim życiu rozczarowany, a nawet jej zachowaniem często zirytowany nie widząc, że się tak nieelegancko wyrażę, o co ten cały hałas. Ja takich odczuć nie miałam.
Życie ludzi w zaawansowanym wieku też warte jest opisu, szczególnie jeśli przypadło na tak długie i urozmaicone, pod każdym względem czasy, oraz jeśli lista świadków mających na ten temat coś do powiedzenia jest imponująca i obejmuje osoby z różnych pokoleń, których nazwiska w większości są lub powinny być znane również współczesnym czytelnikom. Zdaniem niektórych z nich „…Długie życie…” odbrązawia postać Ireny Krzywickiej. Niezupełnie się z tym zgadzam.
W zasadzie tylko jedna osoba, Jolanta Klippel-Borkowska, potępia ją w czambuł. Była koleżanką Andrzeja Krzywickiego w TPD-owskiej szkole im. Gottwalda, który wraz z dwoma przyjaciółmi, Karolem Modzelewskim i Tadeuszem Gulikiem, należał wówczas do komunistycznych hunwejbinów. Irena, działaczka komitetu rodzicielskiego, codziennie namawiała Jolę Klippel, aby nie wyłamywała się z kolektywu i przystąpiła do ZMP. Opis tych przesłuchań - jak je nazywa Klippel - jest dramatyczny, zaciążyły, jak twierdzi, na jej całym życiu. Andrzej bagatelizuje te wspomnienia sprzed blisko sześćdziesięciu lat. Ale rysa na wizerunku Krzywickiej i żal, że Tuszyńska nie dotarła do Klippel, kiedy jej bohaterka jeszcze żyła, pozostają.
Inni rozmówcy autorki są dla Ireny Krzywickiej bardziej wyrozumiali, nawet jeśli w znakomitej większości przyznają, że w nowej rzeczywistości nie potrafiła się odnaleźć, ani w Polsce, na placówkach w Paryżu i w Bernie, ani w podparyskim Bures-sur-Yvette. Z pewnością przyczyniły się do tego, szczególnie w pierwszym powojennym okresie, walka o byt materialny i Heine-Medina syna. Czy próbowała - owszem, ale na swoich warunkach. Polityka jej nie interesowała, ale zawsze była ciekawa ludzi, jednak oceniała ich wedle własnych czarno-białych kryteriów. Ci zaakceptowani musieli dysponować odpowiednim potencjałem intelektualnym i gotowością do prowadzenia inspirujących rozmów, podczas których bywała po prostu wścibska. Zdaniem syna nie kierowała nią chęć kontrolowania życia innych lecz niewątpliwie gorące pragnienie współuczestniczenia w nim. Mimo trafnej opinii jednej z pierwszych polskich feministek, łatwiej dogadywała się z mężczyznami, czego najbardziej drastycznym przejawem była u schyłku życia jej wyniszczająca wojna z synową, Wandą Nurkowską. Ani w rozmowach z gośćmi salonów Krzywickiej, w Warszawie czy później w Bures, ani podczas długich rozmów telefonicznych nie było tematów tabu, podobnie jak w jej publicystyce międzywojennej, dzięki której zyskała miano gorszycielki i skandalistki, choć Andrzej woli nazywać matkę moralistką.
Próby ponownego włączenia Krzywickiej do literackiego krwioobiegu przyniosły mierny efekt zarówno w Polsce, jak i na emigracji. Owszem, w dzieciństwie czytałam „Wichurę i trzciny” - podobno powieść była kiedyś nawet na liście szkolnych lektur - ale wznowień i nowych pozycji jej autorstwa jest niewiele. Wśród wydań elektronicznych trafiłam jedynie na trylogię Martenów i wznowienie felietonów pt. Sąd idzie. Zamierzam sięgnąć po wszystko, co uda mi się zdobyć.* Ale najpierw chciałabym przeczytać autobiografię Andrzeja Krzywickiego** pt. Diabelski młyn - czekam na przysłanie książki.
*Na ciekawe omówienie twórczości i życia Ireny Krzywickiej trafiłam w archiwum tygodnika „Polityka” https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1503167,1,krzywicka-irena.read **Andrzej Krzywicki (1937-2014) syn Ireny i Jerzego, fizyk teoretyk, profesor zwyczajny CNRS.
Niepochlebne oceny książki najczęściej zarzucają autorce pominięcie najważniejszego okresu w życiu jej bohaterki. Jest to nieporozumienie: Agata Tuszyńska najpierw zebrała i zredagowała „Wyznania gorszycielki”, które mają formę pierwszoosobowej narracji Ireny Krzywickiej i zawierają jej wspomnienia do roku 1945, a w druku ukazały się po raz pierwszy w roku 1992, czyli dwa...
Postać pani Ireny Krzywickiej nie była mi znana zanim rozpoczęłam lekturę jej biografii. Ominęła mnie atmosfera skandalu i sensacji, która towarzyszyła publikacjom tej pisarki. Nie czytałam skandalizujących „Wyznań gorszycielki” jej autorstwa, nie zaznajomiłam się z jej publikacjami dotyczącymi świadomego macierzyństwa i edukacji seksualnej. Również o jej „słynnym” romansie z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim nie dane mi było słyszeć. Co zatem sprawiło, że sięgnęłam po ten audiobook, spytacie. Jakoś po prostu wpadł mi w ręce, a ponieważ często okazuje się, że prawdziwe życie potrafi zadziwić fantazję pisarza, to z przyjemnością sięgam po biografie. Również w tym przypadku okazało się, że p. Irena prowadziła pełne wzlotów i upadków życie. Nie oszczędziło jej wielkich rozczarować, żałoby, lecz nie było pozbawione chwil pełnych szczęścia i powodzenia. Z zaskoczeniem dowiadywałam się o kolejnych faktach z życia pisarki. Lektura nie jest może szczególnie pasjonująca, zdarzają się w niej powtórzenia, lecz z pewnością warto do niej zajrzeć. Polecam.
Postać pani Ireny Krzywickiej nie była mi znana zanim rozpoczęłam lekturę jej biografii. Ominęła mnie atmosfera skandalu i sensacji, która towarzyszyła publikacjom tej pisarki. Nie czytałam skandalizujących „Wyznań gorszycielki” jej autorstwa, nie zaznajomiłam się z jej publikacjami dotyczącymi świadomego macierzyństwa i edukacji seksualnej. Również o jej „słynnym” romansie...
Nużąca, prawie nic się nie dowiedziałam o skandalicznych latach 30. Okres powojenny opisany niepotrzebnie szczegółowo, z trudem przebrnęłam do końca biografii. Postać ciekawa i ważna, ale przedstawienie zniechęcające.
Nużąca, prawie nic się nie dowiedziałam o skandalicznych latach 30. Okres powojenny opisany niepotrzebnie szczegółowo, z trudem przebrnęłam do końca biografii. Postać ciekawa i ważna, ale przedstawienie zniechęcające.
Bardzo rozczarowany. Działalność Krzywickiej w dwudziestoleciu jest zupełnie pominięta. Trochę podstawowych faktów. Dlaczego? Nie rozumiem. Gdzie ta gorszycielka, feministka, założycielka Poradni Świadomego Macierzyństwa? Biografia zaczyna się właściwie od okresu II Wojny Światowej i ciągnie przez okres powojenny, gdy aktywność Krzywickiej jest już zupełnie innego rodzaju. Wspomnienia o cenach brokuła w Paryżu po wojnie zajmują więcej miejsca niż działalność Krzywickiej w dwudziestoleciu.
Bardzo rozczarowany. Działalność Krzywickiej w dwudziestoleciu jest zupełnie pominięta. Trochę podstawowych faktów. Dlaczego? Nie rozumiem. Gdzie ta gorszycielka, feministka, założycielka Poradni Świadomego Macierzyństwa? Biografia zaczyna się właściwie od okresu II Wojny Światowej i ciągnie przez okres powojenny, gdy aktywność Krzywickiej jest już zupełnie innego rodzaju....
Skandalistka, gorszycielka, kobieta wyzwolona. Taką ją widzieli ludzie. A jaka była w rzeczywistości? Sama o sobie mawiała, że nie jest kochanką, a matką. Twierdziła, że częściej wspomina męża, niż Boya. Życie miała długie i ciekawe, ale też tragiczne. Straciła wszystkich, których kochała, a wraz z wojną, przeminął świat, w którym się liczyła. Warszawa, którą kochała i rozumiała. Nastał czas, w którym nie mogła się już odnaleźć. Trochę było mi jej żal. Ciekawa lektura.
Skandalistka, gorszycielka, kobieta wyzwolona. Taką ją widzieli ludzie. A jaka była w rzeczywistości? Sama o sobie mawiała, że nie jest kochanką, a matką. Twierdziła, że częściej wspomina męża, niż Boya. Życie miała długie i ciekawe, ale też tragiczne. Straciła wszystkich, których kochała, a wraz z wojną, przeminął świat, w którym się liczyła. Warszawa, którą kochała i...
Dugo mi zeszło, żeby skończyć tę książkę, ale za każdym razem, gdy do niej wracałam, wpadałam w świat Ireny Krzywickiej - skandalistki i gorszycielki z dwudziestolecia wojennego. Agata Tuszyńska z dziennikarską precyzją przedstawia opowieści osób bliskich Krzywickiej w różnych okresach jej życia i z tych opowieści układa jej portret. Kobiety odważnej, mówiącej otwarcie o swoich poglądach, ale i momentami pruderyjnej. Ciekawej świata i innych ludzi, żyjącej ich życiem. Intelektualistki, jedynej kobiety - poza żonami Skamandrytów - dopuszczonej do stolika na półpiętrze. Niesamowite, ile się może pomieścić w życiu jednej osoby.
Dugo mi zeszło, żeby skończyć tę książkę, ale za każdym razem, gdy do niej wracałam, wpadałam w świat Ireny Krzywickiej - skandalistki i gorszycielki z dwudziestolecia wojennego. Agata Tuszyńska z dziennikarską precyzją przedstawia opowieści osób bliskich Krzywickiej w różnych okresach jej życia i z tych opowieści układa jej portret. Kobiety odważnej, mówiącej otwarcie o...
Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z fragmentami tekstów Ireny Krzywickiej, byłam pod ogromnym wrażeniem jej postępowych poglądów, bo choć dzisiaj w przestrzeni publicznej rozmowy o menstruacji i antykoncepcji szokują już raczej nieliczne grono, to w latach młodości Krzywickiej były to tematy niedopuszczalne w powszechnych dyskusjach. Szukałam informacji o jej życiu i działalności, obiecując sobie, że jeśli tylko będę miała taką możliwość, sięgnę po biografię skandalistki i gorszycielki. Biografię znalazłam, przeczytałam, ale czy w lekturze faktycznie znalazłam to, czego szukałam?
Przede wszystkim należy zacząć od tego, że w "Długim życiu gorszycielki" najciekawszy okres z życia Ireny Krzywickiej został potraktowany po macoszemu, więc jej działalność feministyczna i społeczna zostały ledwie wspomniane (dla mnie był to najważniejszy aspekt, na który bardzo liczyłam). Również związki i romanse, w tym najważniejszy z Boyem-Żeleńskim, zostały wspomniane – i tyle. Właściwie na pierwszych stu stronach zostało upchnięte prawie pół jej życia, podczas gdy cała resztę biografii zajmują wydarzenia, które nie wydają się zbyt porywające.
Po drugiej wojnie światowej Irena Krzywicka wyjechała do Francji, ale nie powróciła już do wywrotowej działalności społecznej. Z pisania również stopniowo zrezygnowała i właściwie jej głównym zajęciem stało się zajmowanie synem oraz organizowanie prywatnych spotkań kulturalno-ploteczkowych. Wiek średni i starość z jej konsekwencjami naprawdę nie są zbyt porywającym tematem. Agata Tuszyńska wielokrotnie udowodniła, że potrafi opowiadać biografie w porywający sposób, jednak w przypadku "Długiego życia gorszycielki" rezygnacja z pogłębienia pierwszej połowy życia Krzywickiej jest dla mnie niezrozumiała (tzn. rozumiem, że istnieją "Wyznania gorszycielki" opracowane przez Agatę Tuszyńską, ale niestety na okładce Krzywickiej nikt nie ostrzegł, że biografia będzie okrojona o rzeczy spisane w Wyznaniach). Autorka zamieściła mnóstwo rozmów i relacji, które składają się na wielowymiarowy portret – nie zawsze jednak pochlebny.
Chociaż lektura Krzywickiej była dość przyjemna (Agata Tuszyńska dysponuje naprawdę lekkim piórem),to jednak sama bohaterka wiele straciła w moich oczach i chyba wolałam ten wyidealizowany obraz, który wytworzył się w mojej głowie na podstawie tekstów z pierwszej połowy jej życia. Choć w swoich relacjach wiele osób wspominało, że Irena Krzywicka miała dość trudny charakter i była specyficzna, to jednak nikt nie powiedział wprost, że była kobietą narcystyczną, toksyczną matką, która przez ponad pół wieku nie przecięła pępowiny łączącej ją z synem, osobą pod wieloma względami niegodną zaufania. Czytanie o takiej postaci wywołuje raczej irytację niż satysfakcję.
"Długie życie gorszycielki" nie dało mi tego czego szukałam i obawiam się, że żeby to dostać, będę musiała rozpocząć poszukiwania w antykwariatach i drugim obiegu "Wyznań gorszycielki"(a przecież nie po to kupiłam Krzywicką). Biografię autorstwa Agaty Tuszyńskiej polecam, ale tylko i wyłącznie jako uzupełnienie do autobiografii Krzywickiej w celu uzyskania jej pełnego obrazu.
Burzenie pomnika
Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z fragmentami tekstów Ireny Krzywickiej, byłam pod ogromnym wrażeniem jej postępowych poglądów, bo choć dzisiaj w przestrzeni publicznej rozmowy o menstruacji i antykoncepcji szokują już raczej nieliczne grono, to w latach młodości Krzywickiej były to tematy niedopuszczalne w powszechnych dyskusjach. Szukałam informacji o...
Takie rzeczy tylko u pani Agaty Tuszyńskiej; napisać ciekawą powieść o nieciekawej postaci. Nie każdy to potrafi. Zachęcona inną książką pani Tuszyńskiej o Wierze Gran, z wielkim zapałem zabrałam się za biografię pani Ireny Krzywickiej. Książka napisana jest z talentem, podziwiam autorkę za wykonany research - to musiała być ogromna praca, ale z tej książki jawi się jedynie postać dość nieciekawej dziennikarki. Nie widzę w bohaterce pisarki ani żadnego autorytetu pisarskiego. Pani Krzywicka w okresie powojennym to autorka jednej książki Wichura i trzciny, co prawda napisanej bardzo pięknie i którą oceniłam po przeczytaniu bardzo wysoko. Ponadto jej postać to osoba dość pospolita, zarozumiała, nawet z cieniem megalomanii w charakterze. Dla mnie nieciekawa. Przedwojenna twórczość Krzywickiej bardzo szybko się zdezaktualizowała. Pani Irena bardziej znana jest z tego, że znała wiele znanych osób, które przeszły do historii literatury, w odróżnieniu od niej. Gdzie ta skandalistka? Może była przed wojną, jeśli tak, to w okresie powojennym jedzie na tej opinii, brzydko mówiąc, i chyba już nic do literatury polskiej nie wniosła. Natomiast dość łatwo dostosowała się do życia w komunistycznej rzeczywistości. Tym większy podziw dla autorki, że w tak ciekawy sposób przedstawiła kogoś tak mało interesującego. Myślę, że gdyby pani Tuszyńska napisała biografię którejkolwiek ze współczesnych dziennikarek czy korespondentek wojennych to wyszłaby z tego naprawdę bardzo ciekawa opowieść i miałaby szansę pokazać o wiele ciekawszą osobowość bohaterki. Moje siedem gwiazdek jest dla pani Agaty Tuszyńskiej za jej książkę i jej pracę, ale nigdy do tej książki nie wrócę,, bo jest wiele ciekawszych postaci, aby o nich pisać i czytać.
Takie rzeczy tylko u pani Agaty Tuszyńskiej; napisać ciekawą powieść o nieciekawej postaci. Nie każdy to potrafi. Zachęcona inną książką pani Tuszyńskiej o Wierze Gran, z wielkim zapałem zabrałam się za biografię pani Ireny Krzywickiej. Książka napisana jest z talentem, podziwiam autorkę za wykonany research - to musiała być ogromna praca, ale z tej książki jawi się jedynie...
Pisarka, poetka, reportażystka, córka znanego reportera sportowego Bohdana Tuszyńskiego i dziennikarki Haliny Przedborskiej. Ukończyła Wydział Wiedzy o Teatrze na warszawskiej PWST. Wykłada na Uniwersytecie Warszawskim. Jest autorką książek o teatrze i biografii m.in. Marii Wisnowskiej, Isaaka Bashevisa Singera oraz Ireny Krzywickiej. Ostatnia jej książka-autobiograficzna Rodzinna historia lęku wydana przez Wydawnictwo Literackie, spotkała się z gorącym przyjęciem (nominowana do Prix Medicis, wydana przez francuskie wydawnictwo Grasset, odniosła międzynarodowy sukces). W swoim dorobku autorka ma m.in. nagrodą im. Ksawerego Pruszyńskiego, przyznawaną przez polski PEN-Club.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Długie życie gorszycielki. Losy i świat Ireny Krzywickiej
Krzywicka bez wątpienia była ciekawą osobowością. Niestety jako osoby pewnie bym jej nie polubiła. Biografia skandalistki jest dobrze napisana i ciekawa. Skupia się bardziej na czasach powojennych żęcia pisarki. Brakowało mi trochę więcej czasów przedwojennych. Ale koniec końców autor decyduje o czym pisze i to szanuję.
Krzywicka bez wątpienia była ciekawą osobowością. Niestety jako osoby pewnie bym jej nie polubiła. Biografia skandalistki jest dobrze napisana i ciekawa. Skupia się bardziej na czasach powojennych żęcia pisarki. Brakowało mi trochę więcej czasów przedwojennych. Ale koniec końców autor decyduje o czym pisze i to szanuję.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTuszyńska ukazuje Irenę Krzywicką jako kobietę silną, ale też pełną sprzeczności – aktywistkę w walce o prawa kobiet, która sama zmagała się z wieloma osobistymi dylematami. Autorka sama jakby usuwa się w cień — oddaje głos wielu ludziom, mającym bezpośrednie kontakty z Krzywicką-zwolennikom jak i wrogom. Biografia skupia się na osobistych sprawach życiowych, ale dotyczy przede wszystkim okresu powojennego, XX-lecie międzywojenne i czas okupacji ledwie zasygnalizowane. Życie Krzywickiej było barwne i równie barwnie zostało przedstawione.
Tuszyńska ukazuje Irenę Krzywicką jako kobietę silną, ale też pełną sprzeczności – aktywistkę w walce o prawa kobiet, która sama zmagała się z wieloma osobistymi dylematami. Autorka sama jakby usuwa się w cień — oddaje głos wielu ludziom, mającym bezpośrednie kontakty z Krzywicką-zwolennikom jak i wrogom. Biografia skupia się na osobistych sprawach życiowych, ale dotyczy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiepochlebne oceny książki najczęściej zarzucają autorce pominięcie najważniejszego okresu w życiu jej bohaterki. Jest to nieporozumienie: Agata Tuszyńska najpierw zebrała i zredagowała „Wyznania gorszycielki”, które mają formę pierwszoosobowej narracji Ireny Krzywickiej i zawierają jej wspomnienia do roku 1945, a w druku ukazały się po raz pierwszy w roku 1992, czyli dwa lata przed śmiercią Krzywickiej. Natomiast decyzję o opisaniu „długiego życia gorszycielki” podjęła Tuszyńska dopiero parę lat później. Pierwsze wydanie książki zostało opublikowane w roku 1999 i należy ją traktować przede wszystkim jako opis późniejszych etapów, po roku 1945, w życiu przedwojennej skandalistki. Wszystko to jest opisane w nocie otwierającej książkę, łącznie z wymienieniem długiej listy osób, których opinie na temat swej bohaterki autorka cytuje.
Oczywiście przeszłości, międzywojnia i traumy lat 1939-1945 nie sposób również w tej części życiorysu Ireny Krzywickiej pominąć. Zwłaszcza że, jak zauważa jej syn Andrzej Krzywicki - nb. główny informator i konsultant autorki - „Jej (tj. matki) życie szybko zamieniło się we wspominanie życia”. Ale kto nie zna zawiłości działań i przeżyć, w życiu twórczym i prywatnym bohaterki ma prawo być czytaniem o jej długim życiu rozczarowany, a nawet jej zachowaniem często zirytowany nie widząc, że się tak nieelegancko wyrażę, o co ten cały hałas. Ja takich odczuć nie miałam.
Życie ludzi w zaawansowanym wieku też warte jest opisu, szczególnie jeśli przypadło na tak długie i urozmaicone, pod każdym względem czasy, oraz jeśli lista świadków mających na ten temat coś do powiedzenia jest imponująca i obejmuje osoby z różnych pokoleń, których nazwiska w większości są lub powinny być znane również współczesnym czytelnikom. Zdaniem niektórych z nich „…Długie życie…” odbrązawia postać Ireny Krzywickiej. Niezupełnie się z tym zgadzam.
W zasadzie tylko jedna osoba, Jolanta Klippel-Borkowska, potępia ją w czambuł. Była koleżanką Andrzeja Krzywickiego w TPD-owskiej szkole im. Gottwalda, który wraz z dwoma przyjaciółmi, Karolem Modzelewskim i Tadeuszem Gulikiem, należał wówczas do komunistycznych hunwejbinów. Irena, działaczka komitetu rodzicielskiego, codziennie namawiała Jolę Klippel, aby nie wyłamywała się z kolektywu i przystąpiła do ZMP. Opis tych przesłuchań - jak je nazywa Klippel - jest dramatyczny, zaciążyły, jak twierdzi, na jej całym życiu. Andrzej bagatelizuje te wspomnienia sprzed blisko sześćdziesięciu lat. Ale rysa na wizerunku Krzywickiej i żal, że Tuszyńska nie dotarła do Klippel, kiedy jej bohaterka jeszcze żyła, pozostają.
Inni rozmówcy autorki są dla Ireny Krzywickiej bardziej wyrozumiali, nawet jeśli w znakomitej większości przyznają, że w nowej rzeczywistości nie potrafiła się odnaleźć, ani w Polsce, na placówkach w Paryżu i w Bernie, ani w podparyskim Bures-sur-Yvette. Z pewnością przyczyniły się do tego, szczególnie w pierwszym powojennym okresie, walka o byt materialny i Heine-Medina syna. Czy próbowała - owszem, ale na swoich warunkach. Polityka jej nie interesowała, ale zawsze była ciekawa ludzi, jednak oceniała ich wedle własnych czarno-białych kryteriów. Ci zaakceptowani musieli dysponować odpowiednim potencjałem intelektualnym i gotowością do prowadzenia inspirujących rozmów, podczas których bywała po prostu wścibska. Zdaniem syna nie kierowała nią chęć kontrolowania życia innych lecz niewątpliwie gorące pragnienie współuczestniczenia w nim. Mimo trafnej opinii jednej z pierwszych polskich feministek, łatwiej dogadywała się z mężczyznami, czego najbardziej drastycznym przejawem była u schyłku życia jej wyniszczająca wojna z synową, Wandą Nurkowską. Ani w rozmowach z gośćmi salonów Krzywickiej, w Warszawie czy później w Bures, ani podczas długich rozmów telefonicznych nie było tematów tabu, podobnie jak w jej publicystyce międzywojennej, dzięki której zyskała miano gorszycielki i skandalistki, choć Andrzej woli nazywać matkę moralistką.
Próby ponownego włączenia Krzywickiej do literackiego krwioobiegu przyniosły mierny efekt zarówno w Polsce, jak i na emigracji. Owszem, w dzieciństwie czytałam „Wichurę i trzciny” - podobno powieść była kiedyś nawet na liście szkolnych lektur - ale wznowień i nowych pozycji jej autorstwa jest niewiele. Wśród wydań elektronicznych trafiłam jedynie na trylogię Martenów i wznowienie felietonów pt. Sąd idzie. Zamierzam sięgnąć po wszystko, co uda mi się zdobyć.* Ale najpierw chciałabym przeczytać autobiografię Andrzeja Krzywickiego** pt. Diabelski młyn - czekam na przysłanie książki.
*Na ciekawe omówienie twórczości i życia Ireny Krzywickiej trafiłam w archiwum tygodnika „Polityka” https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1503167,1,krzywicka-irena.read
**Andrzej Krzywicki (1937-2014) syn Ireny i Jerzego, fizyk teoretyk, profesor zwyczajny CNRS.
Niepochlebne oceny książki najczęściej zarzucają autorce pominięcie najważniejszego okresu w życiu jej bohaterki. Jest to nieporozumienie: Agata Tuszyńska najpierw zebrała i zredagowała „Wyznania gorszycielki”, które mają formę pierwszoosobowej narracji Ireny Krzywickiej i zawierają jej wspomnienia do roku 1945, a w druku ukazały się po raz pierwszy w roku 1992, czyli dwa...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostać pani Ireny Krzywickiej nie była mi znana zanim rozpoczęłam lekturę jej biografii. Ominęła mnie atmosfera skandalu i sensacji, która towarzyszyła publikacjom tej pisarki. Nie czytałam skandalizujących „Wyznań gorszycielki” jej autorstwa, nie zaznajomiłam się z jej publikacjami dotyczącymi świadomego macierzyństwa i edukacji seksualnej. Również o jej „słynnym” romansie z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim nie dane mi było słyszeć. Co zatem sprawiło, że sięgnęłam po ten audiobook, spytacie. Jakoś po prostu wpadł mi w ręce, a ponieważ często okazuje się, że prawdziwe życie potrafi zadziwić fantazję pisarza, to z przyjemnością sięgam po biografie. Również w tym przypadku okazało się, że p. Irena prowadziła pełne wzlotów i upadków życie. Nie oszczędziło jej wielkich rozczarować, żałoby, lecz nie było pozbawione chwil pełnych szczęścia i powodzenia. Z zaskoczeniem dowiadywałam się o kolejnych faktach z życia pisarki. Lektura nie jest może szczególnie pasjonująca, zdarzają się w niej powtórzenia, lecz z pewnością warto do niej zajrzeć. Polecam.
Postać pani Ireny Krzywickiej nie była mi znana zanim rozpoczęłam lekturę jej biografii. Ominęła mnie atmosfera skandalu i sensacji, która towarzyszyła publikacjom tej pisarki. Nie czytałam skandalizujących „Wyznań gorszycielki” jej autorstwa, nie zaznajomiłam się z jej publikacjami dotyczącymi świadomego macierzyństwa i edukacji seksualnej. Również o jej „słynnym” romansie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNużąca, prawie nic się nie dowiedziałam o skandalicznych latach 30. Okres powojenny opisany niepotrzebnie szczegółowo, z trudem przebrnęłam do końca biografii. Postać ciekawa i ważna, ale przedstawienie zniechęcające.
Nużąca, prawie nic się nie dowiedziałam o skandalicznych latach 30. Okres powojenny opisany niepotrzebnie szczegółowo, z trudem przebrnęłam do końca biografii. Postać ciekawa i ważna, ale przedstawienie zniechęcające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo rozczarowany. Działalność Krzywickiej w dwudziestoleciu jest zupełnie pominięta. Trochę podstawowych faktów. Dlaczego? Nie rozumiem. Gdzie ta gorszycielka, feministka, założycielka Poradni Świadomego Macierzyństwa? Biografia zaczyna się właściwie od okresu II Wojny Światowej i ciągnie przez okres powojenny, gdy aktywność Krzywickiej jest już zupełnie innego rodzaju. Wspomnienia o cenach brokuła w Paryżu po wojnie zajmują więcej miejsca niż działalność Krzywickiej w dwudziestoleciu.
Bardzo rozczarowany. Działalność Krzywickiej w dwudziestoleciu jest zupełnie pominięta. Trochę podstawowych faktów. Dlaczego? Nie rozumiem. Gdzie ta gorszycielka, feministka, założycielka Poradni Świadomego Macierzyństwa? Biografia zaczyna się właściwie od okresu II Wojny Światowej i ciągnie przez okres powojenny, gdy aktywność Krzywickiej jest już zupełnie innego rodzaju....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSkandalistka, gorszycielka, kobieta wyzwolona. Taką ją widzieli ludzie. A jaka była w rzeczywistości? Sama o sobie mawiała, że nie jest kochanką, a matką. Twierdziła, że częściej wspomina męża, niż Boya.
Życie miała długie i ciekawe, ale też tragiczne. Straciła wszystkich, których kochała, a wraz z wojną, przeminął świat, w którym się liczyła. Warszawa, którą kochała i rozumiała. Nastał czas, w którym nie mogła się już odnaleźć. Trochę było mi jej żal. Ciekawa lektura.
Skandalistka, gorszycielka, kobieta wyzwolona. Taką ją widzieli ludzie. A jaka była w rzeczywistości? Sama o sobie mawiała, że nie jest kochanką, a matką. Twierdziła, że częściej wspomina męża, niż Boya.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŻycie miała długie i ciekawe, ale też tragiczne. Straciła wszystkich, których kochała, a wraz z wojną, przeminął świat, w którym się liczyła. Warszawa, którą kochała i...
Dugo mi zeszło, żeby skończyć tę książkę, ale za każdym razem, gdy do niej wracałam, wpadałam w świat Ireny Krzywickiej - skandalistki i gorszycielki z dwudziestolecia wojennego. Agata Tuszyńska z dziennikarską precyzją przedstawia opowieści osób bliskich Krzywickiej w różnych okresach jej życia i z tych opowieści układa jej portret. Kobiety odważnej, mówiącej otwarcie o swoich poglądach, ale i momentami pruderyjnej. Ciekawej świata i innych ludzi, żyjącej ich życiem. Intelektualistki, jedynej kobiety - poza żonami Skamandrytów - dopuszczonej do stolika na półpiętrze. Niesamowite, ile się może pomieścić w życiu jednej osoby.
Dugo mi zeszło, żeby skończyć tę książkę, ale za każdym razem, gdy do niej wracałam, wpadałam w świat Ireny Krzywickiej - skandalistki i gorszycielki z dwudziestolecia wojennego. Agata Tuszyńska z dziennikarską precyzją przedstawia opowieści osób bliskich Krzywickiej w różnych okresach jej życia i z tych opowieści układa jej portret. Kobiety odważnej, mówiącej otwarcie o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBurzenie pomnika
Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z fragmentami tekstów Ireny Krzywickiej, byłam pod ogromnym wrażeniem jej postępowych poglądów, bo choć dzisiaj w przestrzeni publicznej rozmowy o menstruacji i antykoncepcji szokują już raczej nieliczne grono, to w latach młodości Krzywickiej były to tematy niedopuszczalne w powszechnych dyskusjach. Szukałam informacji o jej życiu i działalności, obiecując sobie, że jeśli tylko będę miała taką możliwość, sięgnę po biografię skandalistki i gorszycielki. Biografię znalazłam, przeczytałam, ale czy w lekturze faktycznie znalazłam to, czego szukałam?
Przede wszystkim należy zacząć od tego, że w "Długim życiu gorszycielki" najciekawszy okres z życia Ireny Krzywickiej został potraktowany po macoszemu, więc jej działalność feministyczna i społeczna zostały ledwie wspomniane (dla mnie był to najważniejszy aspekt, na który bardzo liczyłam). Również związki i romanse, w tym najważniejszy z Boyem-Żeleńskim, zostały wspomniane – i tyle. Właściwie na pierwszych stu stronach zostało upchnięte prawie pół jej życia, podczas gdy cała resztę biografii zajmują wydarzenia, które nie wydają się zbyt porywające.
Po drugiej wojnie światowej Irena Krzywicka wyjechała do Francji, ale nie powróciła już do wywrotowej działalności społecznej. Z pisania również stopniowo zrezygnowała i właściwie jej głównym zajęciem stało się zajmowanie synem oraz organizowanie prywatnych spotkań kulturalno-ploteczkowych. Wiek średni i starość z jej konsekwencjami naprawdę nie są zbyt porywającym tematem.
Agata Tuszyńska wielokrotnie udowodniła, że potrafi opowiadać biografie w porywający sposób, jednak w przypadku "Długiego życia gorszycielki" rezygnacja z pogłębienia pierwszej połowy życia Krzywickiej jest dla mnie niezrozumiała (tzn. rozumiem, że istnieją "Wyznania gorszycielki" opracowane przez Agatę Tuszyńską, ale niestety na okładce Krzywickiej nikt nie ostrzegł, że biografia będzie okrojona o rzeczy spisane w Wyznaniach). Autorka zamieściła mnóstwo rozmów i relacji, które składają się na wielowymiarowy portret – nie zawsze jednak pochlebny.
Chociaż lektura Krzywickiej była dość przyjemna (Agata Tuszyńska dysponuje naprawdę lekkim piórem),to jednak sama bohaterka wiele straciła w moich oczach i chyba wolałam ten wyidealizowany obraz, który wytworzył się w mojej głowie na podstawie tekstów z pierwszej połowy jej życia. Choć w swoich relacjach wiele osób wspominało, że Irena Krzywicka miała dość trudny charakter i była specyficzna, to jednak nikt nie powiedział wprost, że była kobietą narcystyczną, toksyczną matką, która przez ponad pół wieku nie przecięła pępowiny łączącej ją z synem, osobą pod wieloma względami niegodną zaufania. Czytanie o takiej postaci wywołuje raczej irytację niż satysfakcję.
"Długie życie gorszycielki" nie dało mi tego czego szukałam i obawiam się, że żeby to dostać, będę musiała rozpocząć poszukiwania w antykwariatach i drugim obiegu "Wyznań gorszycielki"(a przecież nie po to kupiłam Krzywicką). Biografię autorstwa Agaty Tuszyńskiej polecam, ale tylko i wyłącznie jako uzupełnienie do autobiografii Krzywickiej w celu uzyskania jej pełnego obrazu.
Burzenie pomnika
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy pierwszy raz zetknęłam się z fragmentami tekstów Ireny Krzywickiej, byłam pod ogromnym wrażeniem jej postępowych poglądów, bo choć dzisiaj w przestrzeni publicznej rozmowy o menstruacji i antykoncepcji szokują już raczej nieliczne grono, to w latach młodości Krzywickiej były to tematy niedopuszczalne w powszechnych dyskusjach. Szukałam informacji o...
Takie rzeczy tylko u pani Agaty Tuszyńskiej; napisać ciekawą powieść o nieciekawej postaci. Nie każdy to potrafi. Zachęcona inną książką pani Tuszyńskiej o Wierze Gran, z wielkim zapałem zabrałam się za biografię pani Ireny Krzywickiej. Książka napisana jest z talentem, podziwiam autorkę za wykonany research - to musiała być ogromna praca, ale z tej książki jawi się jedynie postać dość nieciekawej dziennikarki. Nie widzę
w bohaterce pisarki ani żadnego autorytetu pisarskiego. Pani Krzywicka w okresie powojennym to autorka jednej książki Wichura i trzciny, co prawda napisanej bardzo pięknie i którą oceniłam po przeczytaniu bardzo wysoko. Ponadto jej postać to osoba dość pospolita, zarozumiała, nawet z cieniem megalomanii w charakterze. Dla mnie nieciekawa. Przedwojenna twórczość Krzywickiej bardzo szybko się zdezaktualizowała. Pani Irena bardziej znana jest z tego, że znała wiele znanych osób, które przeszły do historii literatury, w odróżnieniu od niej. Gdzie ta skandalistka? Może była przed wojną, jeśli tak, to w okresie powojennym jedzie na tej opinii, brzydko mówiąc, i chyba już nic do literatury polskiej nie wniosła. Natomiast dość łatwo dostosowała się do życia w komunistycznej rzeczywistości. Tym większy podziw dla autorki, że w tak ciekawy sposób przedstawiła kogoś tak mało interesującego. Myślę, że gdyby pani Tuszyńska napisała biografię którejkolwiek ze współczesnych dziennikarek czy korespondentek wojennych to wyszłaby z tego naprawdę bardzo ciekawa opowieść i miałaby szansę pokazać o wiele ciekawszą osobowość bohaterki. Moje siedem gwiazdek jest dla pani Agaty Tuszyńskiej za jej książkę i jej pracę, ale nigdy do tej książki nie wrócę,, bo jest wiele ciekawszych postaci, aby o nich pisać i czytać.
Takie rzeczy tylko u pani Agaty Tuszyńskiej; napisać ciekawą powieść o nieciekawej postaci. Nie każdy to potrafi. Zachęcona inną książką pani Tuszyńskiej o Wierze Gran, z wielkim zapałem zabrałam się za biografię pani Ireny Krzywickiej. Książka napisana jest z talentem, podziwiam autorkę za wykonany research - to musiała być ogromna praca, ale z tej książki jawi się jedynie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to