Rodzina Jołtyszewów

Okładka książki Rodzina Jołtyszewów
Roman Senczin Wydawnictwo: Noir sur Blanc literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Елтышевы
Wydawnictwo:
Noir sur Blanc
Data wydania:
2015-10-22
Data 1. wyd. pol.:
2015-10-22
Data 1. wydania:
2013-09-10
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373925571
Tłumacz:
Magdalena Hornung
Tagi:
obyczajowa
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
56 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
405
242

Na półkach: , , ,

Cyt.:
„Życie ich zmierzało gwałtownie i niepowstrzymanie ku przepaści.”
Roman Senczin, „Rodzina Jołtyszewów”

Roman Senczin należy do grona rosyjskich pisarzy pamiętających czasy świetności ZSRR. Rocznik 1971, urodzony w Kyzyle w Republice Tuwy, skąd musiał wraz z rodziną wyjechać w roku 1993 na skutek narastających konfliktów narodowościowych /we fragmencie powieści, ustami trzeciorzędnego wręcz bohatera Senczin powraca do bolesnych wspomnień swojej młodości, gdy w pośpiechu musiał opuścić swój dotychczasowy dom/. Wielki Związek Radziecki rozpadał się w tym czasie, do głosu dochodziły tłumione konflikty narodowościowe, wiele byłych republik wybijało się na niepodległość, upadał kolos na glinianych nogach jakim był ZSRR.

Rosja na początku lat 90-tych ub. wieku ogarnięta była chaosem związanym z przemianami politycznymi, ogromnym kryzysem gospodarczym i próbą odnalezienia zupełnie nowej drogi, odrzucenia kilkudziesięciu lat komunizmu. Czy to się udało? Odpowiedź wydaje się oczywista – Rosja zmierza w sobie tylko wiadomym kierunku, który z zachodnimi systemami politycznymi ma niewiele wspólnego.

Roman Senczin, obok takich pisarzy jak Zachar Prilepin, czy Oleg Pawłow jest uważany w Rosji za współtwórcę zupełnie nowego nurtu literackiego, który pojawił się na początku lat 90-tych. Jest to tzw. „nowy realizm”. Nawiązuje on do przemian zachodzących w Rosji, lecz najważniejsze jest w nim to, iż pokazuje swoich bohaterów, jako tych którzy widzieli upadek „starego porządku” a w nowej rzeczywistości nie potrafią się odnaleźć, nie mogą znaleźć w niej swojego miejsca. Choroba, która dotknęła również Polskę a także większość byłych krajów Europy Wschodniej. W Polsce pokolenie to nazywano „sierotami po PRL-u” ale właściwą nazwą byłaby chyba „sieroty po ZSRR”.

W „Rodzinie Jołtyszewów” za którą Roman Senczin otrzymał nominację do Rosyjskiej Nagrody Bookera Dziesięciolecia /tak, tak, Rosjanie mają swoją Nagrodę Bookera, którą zdobywali m.in. Ludmiła Ulicka, Georgij Władimow czy Oleg Pawłow/ pokazuje to wszystko o czym pisałem wyżej niczym w pigułce. Wieś Muranowo u podnóża Gór Sajańskich, w azjatyckiej części Rosji, dokąd zmuszona jest przeprowadzić się z pobliskiego miasta rodzina. Milicjant wyrzucony ze służby, któremu odebrano mieszkanie służbowe wraz z żoną, bibliotekarką oraz dorosłym synem wprowadzają się do niewielkiego, ubogiego gospodarstwa krewnej. Całe dotychczasowe życie, w miarę spokojne i uporządkowane zostaje wywrócone do góry nogami. Ludzie, którzy z dnia na dzień zostali praktycznie pozbawieni środków do życia trafiają w zupełnie obce dla siebie środowisko.

Autor nie ma litości. W swojej prozie, surowej i oszczędnej, niemal oschłej przedstawia rosyjską wieś z początku lat 2000-ych. I gdybyśmy nie wiedzieli, że chodzi o ten właśnie okres, można by odnieść wrażenie, że Senczin opisuje XIX wieczną wieś rosyjską. Brak bieżącej wody, toalet, bieda, alkoholizm, złodziejstwo, mściwość ale i beznadzieja, brak perspektyw i akceptacja dla takiego losu.

W takie środowisko trafia rodzina Jołtyszewów i tak zaczyna się się jej stopniowy upadek. To bardzo smutna książka, o życiu, które pewnego dnia zostaje wywrócone do góry nogami a my nie możemy, nie staramy się nawet temu zapobiec. Jak odrzucamy nasze dotychczasowe wartości, jak z dnia na dzień poddajemy się apatii i zniechęceniu.

Smutna i bolesna. Znakomita.

Polecam.

Cyt.:
„Życie ich zmierzało gwałtownie i niepowstrzymanie ku przepaści.”
Roman Senczin, „Rodzina Jołtyszewów”

Roman Senczin należy do grona rosyjskich pisarzy pamiętających czasy świetności ZSRR. Rocznik 1971, urodzony w Kyzyle w Republice Tuwy, skąd musiał wraz z rodziną wyjechać w roku 1993 na skutek narastających konfliktów narodowościowych /we fragmencie powieści,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
127
95

Na półkach:

„Rodzina Jołtyszewów”, Senczina, to pozornie zwyczajna historia o trudach życia zwykłej rodziny. Ot, jedna z wielu sytuacji, gdy trzeba obrócić swoje życie o 180 stopni, nakierować na inne tory i powoli, acz stanowczo naprowadzać je na nowy tryb życia. W końcu Jołtyszewowie nie są ludźmi ze wsi. Nie spędzają czasu na chlaniu bimbru pod klubem i chociaż nie potrafią zbierać owoców czy hodować warzyw, ani nie mają talentu do handlu na bazarze, to są wykształceni i obyci. Chwilowa niedyspozycja nie może im odebrać godności i twarzy. Przecież wszystko się ułoży. Niech tylko sąsiad przywiezie drewno i piłę. Niech syn pojedzie do miasta, zatrudni się tam, odłoży pieniądze dla żony i dziecka. Nikołaj wtedy znajdzie w sobie siłę, by samemu pchnąć budowę dalej. I to naprawdę nic, że Walentyna z kierowniczki biblioteki musiała zejść do poziomu wiejskiej handlarki, stojąc z wiadrem owoców na targowisku. Przecież to tylko po to, żeby dołożyć parę groszy do domowego budżetu. I to nic, że Nikołaj musi sprzedać garaż w mieście, a ukochany samochód sprowadzić tutaj, zostawiając go na podwórku, na pewną kradzież. Przecież niedługo zbuduje schronienie i dla niego. Dopóki w domu jest chociaż butelka wódki, z której mogą upić szklaneczkę wyciszającego myśli płynu, jest dobrze. Przecież żyją, są wszyscy, razem, a niedługo dołączy do nich drugi syn marnotrawny.

I nawet, gdy ta zwyczajna historia zaczyna zamieniać się życiowy dramat, smagany zimnym wiatrem wiejącym od gór i tajgi, to wciąż jeszcze jest nadzieja na poprawę. To nic, że mija kolejne lato i kolejna zima. Jołtyszewowie są silni i póki żyją, dadzą sobie ze wszystkim radę. Przecież nikt nie umiera. Nikt nie umiera…

Ponura jest wieś rosyjska, projektowana przez Senczina na kartach powieści. Ponura, ale prawdziwa. Jołtyszewowie, jak wiele innych rodzin po transformacji ustrojowej i licznych problemach, jakie wtedy nastawały, zdani tylko na siebie, nie potrafiąc lub nie mogąc wykorzystać nadchodzących zmian, wpadali w powolną destrukcję, z której wyjście jest tylko jedno – w drewnianej trumnie, w bliższej lub dalszej przyszłości.

Po bardziej szczegółową recenzję zapraszam do siebie - https://kulturalnynihilista.pl/rodzina-joltyszewow-roman-senczin-rosja-cz-16/

„Rodzina Jołtyszewów”, Senczina, to pozornie zwyczajna historia o trudach życia zwykłej rodziny. Ot, jedna z wielu sytuacji, gdy trzeba obrócić swoje życie o 180 stopni, nakierować na inne tory i powoli, acz stanowczo naprowadzać je na nowy tryb życia. W końcu Jołtyszewowie nie są ludźmi ze wsi. Nie spędzają czasu na chlaniu bimbru pod klubem i chociaż nie potrafią zbierać...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1945
1216

Na półkach: , , ,

Kupując tę książkę i rozpoczynając jej lekturę nie spodziewałam się czegoś tak mocnego, wstrząsającego, czegoś co nie mieści się w mojej wyobraźni. Wprawdzie okładka mogła sugerować w pewnym sensie tematykę książki, ale jej treść przerosła moje oczekiwania.

Rzecz dzieje się we wsi Muranowo u podnóża Gór Sajańskich, nie we wczesnych latach ZSRR, ale w Rosji początku XXI wieku. To tutaj, do wiejskiego domu ciotki swej żony, po zwolnieniu ze służby w milicji i utracie prawa do służbowego mieszkania przeprowadza się wraz z żoną i dorosłym już synem Nikołaj Michajłowicz Jołtyszew. Warunki dalece odbiegają od dotychczasowego standardu ich życia; chałupa jest mała, zrujnowana, bez wody, wygód, ale Jołtyszewowie wierzą, że wkrótce postawią nowy dom i jakoś będą żyć. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna; wieś jest biedna, ludzie kombinują jak przetrwać z dnia na dzień, piją bez ograniczeń, zabijają, kradną, bezkompromisowo wykorzystują nowych mieszkańców, oszukując ich na każdym kroku. Beznadzieja pogłębiająca się co dnia bez perspektyw na jakąkolwiek poprawę, niemoc, obojętność sąsiadów, bezradność, osamotnienie - wszystko to w konsekwencji doprowadza do utraty własnej godności, całkowitej degradacji człowieczeństwa, ludzkich wartości, do kojenia tej beznadziei w spirytusie, po który sięga już cała rodzina. Wyrządzone krzywdy, kradzieże - i tak skromnego - majątku, konflikt między Jołtyszewowami a teściami syna, chęć zemsty czy odwetu za doznane krzywdy i poniżenie, świadomość życiowej porażki, tak głęboko zakorzeniły się w psychice Nikołaja, że nie jest dla niego problemem zabić człowieka.

Książka mocno mnie poruszyła, mocno mną wstrząsnęła; nie wyobrażałam sobie, że wszechwładna i dojmująca bieda, bezradność i ogólna niemoc tak bardzo mogą dewaluować ludzką godność, że mogą z normalnego niegdyś człowieka, w końcu milicjanta, uczynić mordercę.
Autor prowadzi nas przez kolejne strony spokojnym rytmem, pokazując smutne, ślamazarne życie rodziny bohatera - życie przeciekające przez palce, bez pomysłu, inicjatywy, bez perspektyw, które z dnia na dzień upodabnia się do życia mieszkańców wsi, które nie daje nadziei na odmianę losu, wpędza w depresję, rozpacz, alkoholizm, prowadzi do zbrodni. Bolesna i wstrząsająca lektura.

Kupując tę książkę i rozpoczynając jej lekturę nie spodziewałam się czegoś tak mocnego, wstrząsającego, czegoś co nie mieści się w mojej wyobraźni. Wprawdzie okładka mogła sugerować w pewnym sensie tematykę książki, ale jej treść przerosła moje oczekiwania.

Rzecz dzieje się we wsi Muranowo u podnóża Gór Sajańskich, nie we wczesnych latach ZSRR, ale w Rosji początku XXI...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
744
487

Na półkach: , ,

Niezwykle smutna i depresyjna książka ukazująca realia życia na wsi. Rodzina Jołtyszewów mieszkała w mieście, dopóki Nikołaj nie został zwolniony z pracy w milicji. Rodzina, nie mając gdzie mieszkać, musi się wyprowadzić na wieś - do chaty, w której nie ma już wygód poprzedniego życia, umywalki, toalety, wody, prywatności. Przyjeżdżając tam mają jeszcze jakąś nadzieję na lepsze życie, zaczynają budować dom, szukają pracy, dbają o gospodarstwo. Jednak z każdym dniem życie zamienia się w koszmar, a każde kolejne wydarzenie doprowadza ich życie do ruiny, a ich sprowadza na dno. Książka pokazuje jak człowiek zmienia się w zależności od okoliczności, jak powoli traci godność, obdzierany jest z własnych wartości i przekonań. Jołtyszewowie muszą nisko upaść, aby mieć za co żyć, zmienia się system ich wartości, zbrodnia nie jest już czymś złym. Książka jest tragiczna, to dramat o współczesnym życiu, o tym jaki "ciemnogród" wciąż panuje na rosyjskiej wsi. Gdy pojawia się ostatnia deska ratunku, ostatni promyk nadziei, on również szybko zostaje ugaszony, a rzeczywistość ostatecznie przygniata rodzinę. Bardzo smutna książka, ale naprawdę rewelacyjna.

Niezwykle smutna i depresyjna książka ukazująca realia życia na wsi. Rodzina Jołtyszewów mieszkała w mieście, dopóki Nikołaj nie został zwolniony z pracy w milicji. Rodzina, nie mając gdzie mieszkać, musi się wyprowadzić na wieś - do chaty, w której nie ma już wygód poprzedniego życia, umywalki, toalety, wody, prywatności. Przyjeżdżając tam mają jeszcze jakąś nadzieję na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1200
261

Na półkach: , ,

Być może zdarzyło się Wam usłyszeć (zakładam, że zdarzyło), gdy zdaliście trudny egzamin, dostaliście fajną robotę, kupiliście mieszkanie, czy zrobiliście cokolwiek innego, mającego w Waszym odczuciu znamiona sukcesu, ze Wam się udało.
U D A Ł O. Nienawidzę tego słowa użytego w tym właśnie kontekście, bo niektórym się wydaje, że oni ciężko pracują, podczas gdy innym się udaje. Z niczego. Oczywiście nie jest to reguła, nie na wszystko mamy wpływ i czasem okoliczności są wyjątkowo niesprzyjające, ale gdy ja przyglądam się swoim "porażkom" widzę w nich konsekwencję własnych wyborów (na ogół).
No więc Jołtyszewom się nie udało w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo szczęścia jakoś za dużo nie mieli, zabrakło im tez sprytu, celu, sensu i jeszcze wielu innych rzeczy. No a i wybory życiowe trudno nazwać wyborami.
Początkowo, gdy czytałam, że to "Epos o o zwykłej rosyjskiej rodzinie, która – w nowych warunkach ekonomicznych, po upadku ZSRR – ulega społecznej degradacji." trochę się obruszyłam. No bo to nie była zwykła rodzina, to była rodzina bierna. Ale po chwili namysłu uznałam, że jednak podpisałabym się pod tym zdaniem, (nawet gdyby dotyczyło polskiej rodziny) bo jakby nie patrzeć, ludzie wciąż na coś, na kogoś czekają, co odmieni ich los (przecież jeszcze będzie przepięknie(!)), a czas im przecieka między palcami. Razem z życiem.

Być może zdarzyło się Wam usłyszeć (zakładam, że zdarzyło), gdy zdaliście trudny egzamin, dostaliście fajną robotę, kupiliście mieszkanie, czy zrobiliście cokolwiek innego, mającego w Waszym odczuciu znamiona sukcesu, ze Wam się udało.
U D A Ł O. Nienawidzę tego słowa użytego w tym właśnie kontekście, bo niektórym się wydaje, że oni ciężko pracują, podczas gdy innym się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
49
31

Na półkach:

Polemiczny w stosunku do rosyjskiej prozy wiejskiej lat 60-80 XX w. obraz przeciętnej współczesnej rosyjskiej wsi. Zamiast ostoi pamięci historycznej i tradycyjnych wartości społecznych i duchowych, Sienczin prezentuje przestrzeń rozkładu, doprowadzonej do apogeum degradacji wewnętrznej człowieka, getto dla przegranych.

Polemiczny w stosunku do rosyjskiej prozy wiejskiej lat 60-80 XX w. obraz przeciętnej współczesnej rosyjskiej wsi. Zamiast ostoi pamięci historycznej i tradycyjnych wartości społecznych i duchowych, Sienczin prezentuje przestrzeń rozkładu, doprowadzonej do apogeum degradacji wewnętrznej człowieka, getto dla przegranych.

Pokaż mimo to

avatar
959
300

Na półkach:

Świetne studium rozpady rodziny i człowieka w Związku, pardon - nowej "Mateczce Rossyji". Czytałam z dużą przyjemnością i niestety wielkim smutkiem.... Do czego dąży świat?

Świetne studium rozpady rodziny i człowieka w Związku, pardon - nowej "Mateczce Rossyji". Czytałam z dużą przyjemnością i niestety wielkim smutkiem.... Do czego dąży świat?

Pokaż mimo to

avatar
272
30

Na półkach: ,

bardzo ciekawa, smutna, trup pada gęsto.

bardzo ciekawa, smutna, trup pada gęsto.

Pokaż mimo to

avatar
79
9

Na półkach:

Koniecznie. Wstrząsająca i prawdziwa, zostaje w głowie.

Koniecznie. Wstrząsająca i prawdziwa, zostaje w głowie.

Pokaż mimo to

avatar
526
438

Na półkach: ,

Strasznie jest życie na tej rosyjskiej wsi, straszne...

Strasznie jest życie na tej rosyjskiej wsi, straszne...

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rodzina Jołtyszewów


Reklama
zgłoś błąd