rozwińzwiń

Opowiadania całkiem śmieszne

Okładka książki Opowiadania całkiem śmieszne autora Anton Czechow, 9788379043262
Okładka książki Opowiadania całkiem śmieszne
Anton Czechow Wydawnictwo: Fundacja Festina Lente klasyka
23 str. 23 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
e-book
Data wydania:
2014-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-01-01
Liczba stron:
23
Czas czytania
23 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379043262
Tłumacz:
Antoni Lange
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opowiadania całkiem śmieszne w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opowiadania całkiem śmieszne

Średnia ocen
6,6 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Opowiadania całkiem śmieszne

Sortuj:
avatar
110
81

Na półkach:

7.5

7.5

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2644
1282

Na półkach: ,

Cztery krótkie, ale przyjemne, opowiadania. Najbardziej podobało mi się opowiadanie pod tytułem "Szczęśliwy". Ciekawie opisane ludzkie przywary :)

Cztery krótkie, ale przyjemne, opowiadania. Najbardziej podobało mi się opowiadanie pod tytułem "Szczęśliwy". Ciekawie opisane ludzkie przywary :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

38 użytkowników ma tytuł Opowiadania całkiem śmieszne na półkach głównych
  • 27
  • 10
  • 1
11 użytkowników ma tytuł Opowiadania całkiem śmieszne na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Anton Czechow
Anton Czechow
Rosyjski nowelista i dramatopisarz. Klasyk literatury rosyjskiej. Mistrz „małych form literackich”, w której przeważały obrazki obyczajowe, miniatury z życia urzędników, kupców, ziemian i chłopów, łączące komizm z wyraźnymi akcentami krytyki społecznej. Znany głównie z dramatów odtwarzających tragizm powszedniej egzystencji zwykłych, przeciętnych ludzi, zazwyczaj pozbawionych woli działania, w których konflikty ukazywał w aspekcie ogólnoludzkim, społeczno-psychologicznym, a zarazem czysto rosyjskim. Anton Czechow pochodził z niezamożnej rodziny kupieckiej. Urodził się w Taganrogu, mieście położonym nad Morzem Azowskim. Po ukończeniu gimnazjum w rodzinnym mieście udał się na studia medyczne do Moskwy. Fakultet ukończył w 1884 roku, jednak zawód lekarza zupełnie go nie interesował. Już jako student medycyny publikował utwory humorystyczne i satyryczne: Śmierć urzędnika (1883 r.),Kameleon (1884 r.),łączące liryzm z ironią. Pisał na ogół krótkie utwory, gdyż jak sam twierdził sztuka pisania jest sztuką skracania, a zwięzłość jest siostrą talentu. Główna część jego dorobku powstała w długim okresie prowadzenia praktyki lekarskiej, zanim jeszcze jego dzieła przebiły się do szerszej publiczności. Jego nowele były publikowane w tym czasie, ale cieszyły się niezbyt dużym zainteresowaniem czytelników, zaś jego skomplikowanych i trudnych do adaptacji sztuk nikt nie chciał wystawiać. W lipcu 1890 roku udał się w podróż na Sachalin, miejsca zesłania politycznych i kryminalnych skazańców. Efektem wyprawy była napisane przez Czechowa dzieło Wyspa Sachalin, które w Rosji wywołała silny społeczny odzew. Teatrem interesował się od młodzieńczych lat, kiedy to jako gimnazjalista zabiegał, by go wpuszczono na spektakle teatru zawodowego, zabronione dla młodzieży szkolnej. Przez całe życie pisał felietony teatralne oraz opowiadania z życia rosyjskiej sceny. Swoją pierwszą, czteroaktową sztukę Płatonow (Bez ojcowizny),napisał mając około dwudziestu lat. Sztukę dał do przeczytania aktorce Marii Jermołowej, lecz została mu ona zwrócona. Wartość jego sztuk odkrył dopiero Konstantin Stanisławski, słynny twórca MChAT-u, który premierą Mewy (1898) przyczynił się do rozgłosu Czechowa. Trzy kolejne sztuki pisane na zamówienie MChAT-u (Wujaszek Wania, Trzy siostry, Wiśniowy sad) cieszyły się podobną popularnością co Mewa i są do dzisiaj najbardziej znanymi utworami Czechowa. Duet Stanisławski-Czechow na przełomie XIX i XX w. praktycznie zdominowała działalność MChAT-u. Obaj się świetnie rozumieli i wspólnie stworzyli podwaliny naturalizmu w teatrze, znacznie wyprzedzając swoją epokę. Istotą tego teatru było zerwanie ze sztucznymi konwencjami gry aktorskiej i zachowywanie się na scenie w możliwie jak najbardziej naturalny sposób. W 1901 r. Czechow poślubił Olgę Knipper, ulubioną aktorkę Stanisławskiego, która grała większość pierwszoplanowych ról kobiecych w sztukach Czechowa. Chorował na gruźlicę, jednak pomimo choroby udał się w morderczą podróż na wyspę zesłańców, by zebrać materiały do książki o katorżnikach (Sachalin). Na zachodzie jego sztuki rozpropagował A.S. Suworin, zamożny właściciel prawicowego dziennika „Nowoje Wriemia”, który za własne pieniądze drukował i wystawiał dzieła Czechowa w Paryżu i Londynie oraz finansował i organizował podróże Czechowa po Europie Zachodniej. Czechow zmarł 15 lipca 1904 roku na skutek wyniszczenia gruźlicą. Pochowano go z honorami na Cmentarzu Nowodziewiczym w Moskwie. Do dziś jego książki są w zestawie lektur. Należą ponadto do podstawowego kanonu literatury światowej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podróże Beniamina Trzeciego Mendele Mojcher-Sforim
Podróże Beniamina Trzeciego
Mendele Mojcher-Sforim
Napisana w jidysz humoreska, rozgrywająca się w połowie XIX wieku w żydowskich sztetlach na terenie obecnej Ukrainy, a wówczas znajdującym się pod butem moskiewskim. Historia podróży dwóch outsiderów, przedsięwziętej na miarę ich możliwości, tak finansowych, jak i intelektualnych. Humor jest dyskretny i ironiczny, przejawia się m.in. w „mówiących” nazwach własnych, jak Tuniejadowka, Głupsk, Piatigniłowka, w opisach miejscowości, ludzi domów, czasem w dialogach czy sposobie myślenia tytułowego Beniamina, trzeciego spośród wielkich podróżników żydowskich o tym imieniu i jego „giermka”, nieco bardziej przyziemnego Senderle. Trudno pokładać się ze śmiechu,ale za to kąciki ust chętnie wędrują lekko do góry wraz z każdym krokiem i przygodą bohaterów. Np. gdy pytają ukraińskiego chłopa którędy do Erec Israel (Ziemi Izraela) lub gdy autor przekonuje, że mieszkańcy Głupska w istocie mogą pochodzić od Żydów, którzy za czasów Salomona zostali w Ofirze, tu identyfikowanym z Indiami, o czym świadczy „architektura” ich domów w obecnym sztetlu oraz kastowy charakter mieszkańców. Książka niesamowicie pozytywnie nastawia też czytelnika do żydowskich społeczności, wcale nie wyidealizowanych na jej kartach. Mimo wszystkich, wyrozumiale wykazanych, wad, budzi ona sympatię ze względu na świadomość, że XIX-wieczni Żydzi żyli dokładnie tak jak ich chrześcijańscy sąsiedzi, czyli biednie, w pewnej izolacji od świata, z własnymi elitami, „kastami” i problemami. Nie inaczej rzecz się ma z owymi dwoma marzycielami, jako żywo znanymi z kart wielu europejskich dzieł, szczerymi i naiwnymi, chociaż na różny sposób. I właśnie takie utwory ocaliły w pamięci obraz świata, który niecałe sto lat później uległ zbrodniczej Zagładzie.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na72 lata temu
Córka Ewy Honoré de Balzac
Córka Ewy
Honoré de Balzac
Historia o naiwnej, rozbuchanej wyobraźni, która doprowadza bohaterkę do zdrady małżeńskiej (wciąż dosyć niewinnej, bo ograniczonej do ukradkowego trzymania się za ręce). Amantem jest charyzmatyczny pisarz o ambicjach większych niż duchowa dyscyplina i biografii podejrzanie podobnej do samego Balzaca (przynajmniej jeśli chodzi o problemy finansowe). Jego miałkość, niewątpliwie celowa, odziera wątek miłosny z heroicznych złudzeń, nawet jeśli uczucie, jakie na chwilę łączy bohaterów, jest silne i nieudawane. Cała czystość i szlachetność pozostaje jednak po stronie tytułowej "córki Ewy", czyli Marie-Angelique de Vandenesse, niewinnej nawet w swych występkach. Mnóstwo postaci znanych już z innych części "Komedii ludzkiej" - to jedna z tych książek, w których widać, jak Balzac budował swój alternatywny Paryż. Lekturę utrudnia rozbudowany wątek ambicji politycznych Nathana i najróżniejszych machinacji finansowych, pożyczek, zastawów, weksli śmakich i owakich, dosyć mozolnie się to czytało. Na osłodę zostaje postać niemieckiego nauczyciela muzyki i jego przepysznie zapyziałego mieszkanka z rewelacyjnym kotem. W takich opisach Balzac był bezsprzecznie najlepszy, tak że wybaczam mu nawet niezrozumiały "niemiecki" akcent tej postaci. Zakończenie niespodziewanie krzepiące (a może tylko mnie się tak wydaje, bo Nathan jakoś wyjątkowo mnie mierził?). Wszystko dzięki Marie-Eugenie, ostrożniejszej, mniej łatwowiernej i przenikliwszej niż siostra, może dlatego, że za męża ma drańskiego bankiera, a nie pobłażliwego papę Vandenesse'a.
OZM - awatar OZM
ocenił na71 rok temu
Pewnego dnia... Władysław Stanisław Reymont
Pewnego dnia...
Władysław Stanisław Reymont
Opowiadanie Reymonta porusza tematykę ciężkiej pracy robotników w fabrykach. Moja interpretacja : Rozwój przemysłu w ośrodkach takich jak Łódź, powodowała emigrację ludzi ze wsi do miast, do pracy w fabrykach. Jednak nie było tam lekko. Hałas, zanieczyszczenia, brak światła słonecznego wpływało na zdrowie robotników. Wkrótce fabryka stawała się ich życiem, celem i obowiązkiem, bez którego nie mogli już żyć i utrzymywać się. Nie mieli już wolności i kontaktu z przyrodą, jaką oferowała wieś. Jedynym powrotem był wyjazd do rodziny w trakcie święta, gdy fabryka była zamknięta. Bohater historii, pan Pliszka zaprzecza swym tęsknotom powrotu do świata lat młodości i krytykuje współpracowników, którzy wyjeżdżają na wieś w odwiedziny do bliskich. Sam jednak tęskni za rodziną, czystą przyrodą wsi. Wszyscy idealizują wieś, zachwycają się nią i bogactwami jakie się tam znajdują. W głębi serca pragną powrotu, a jednak nie mogą. Bo fabryka teraz stała się ich jedynym źródłem utrzymania. Mam wrażenie że autor również zasmuca się zmianami jakie rozwój przemysłu za sobą niesie. Zanieczyszczone powietrze, zadymione drzewa i trawa, brudne rzeki, szkody jakie niosą za sobą wszystkie odpady z fabryk. Ale także rozwój tych fabryk, które zabierały przestrzeń dla ludności wiejskiej oraz naturalnej przyrody, które Reymont tak kochał i tak pięknie opisywał w swoich dziełach.
Monica - awatar Monica
oceniła na106 miesięcy temu
Carmen. Czyśćcowe dusze Prosper Mérimée
Carmen. Czyśćcowe dusze
Prosper Mérimée
Carmen | Czyśćcowe dusze | Tamango - Prosper Merimee (ISBN: 83-05-12116-X) ---------------------------------------------------- Zaintrygowana słynną operą "Carmen" a dokładniej słynną habanerą zapragnęłam pójść na ten spektakl do opery i zobaczyć oraz usłyszeć całość. Wcześniej jednak zapragnęłam poznać losy "prawdziwej" Carmen, której postać zaintrygowała G. Bizeta do stworzenia muzycznego arcydzieła. Książka, którą posiadam składa się z trzech dość krótkich, ale szalenie ciekawych opowiadań, które zapadają w pamięć na długo. "Carmen" Opowiadanie to dotyczy tragicznych losów pięknej, niezależnej, nieokiełznanej i buńczucznej Cyganki Carmen oraz fatalnie zakochanego w niej don Jose. Historia w książce jest bogatsza i szczegółowsza niż jej wersja operowa, chociaż tamta jest wzbogacona o postacie, których w opowiadaniu nie ma. Nie będę spoilerować, gdyż w jednym dłuższym zdaniu można by oddać streszczenie całej fabuły, a nie zamierzam nikogo okradać z przyjemności czytania. Czym mogę się podzielić, to moje przemyślenia odnośnie do fatalizmu i determinizmu, nieodwracalności losu i przeznaczenia. Czy historia miłości tych dwojga mogła była potoczyć się inaczej? Czy była jakakolwiek szansa, że przepowiednie karciana się nie sprawdzi, czy też ten determinizm losu był zupełnie nieubłagalny a całość niczym tragedia antyczna miała z góry określony początek, koniec, jak i przebieg? Ta książka, mimo, że pierwszym i głównym motywem jest gorąca, namiętna, lecz fatalna miłość dwojga ludzi, zostawia nas z pytaniami dotyczącymi losu i przeznaczenia, czynów i wyborów jakich dokonujemy - czy mamy jakikolwiek wpływ na zmianę swojego losu, skoro już go znamy (karty go przewidziały)? Sama nie wiem co powiedzieć - tematyka tragedii antycznych, jak i tego typu opowiadań wpędza nas w swego rodzaju paradoksy i patowe sytuacje - czy istnieje jakieś rozwiązanie i jedna, właściwa, prawdziwa i poprawna odpowiedź, tego szczerze nie wiem, sądzę też, że nikt tego nie wie. Niemniej samo zastanawianie się nad tym, być może coś nam podpowie o życiu, decyzjach jakich powinniśmy dokonywać i kierunku, jaki powinniśmy obrać. Będzie też refleksją, bardzo filozoficzną, nad bytem i Absolutem, nad istnieniem po prostu. Gorąco zachęcam do przeczytania tego opowiadania, następnie do obejrzenia opery. Świetną kreację Carmen prezentują Ramona Zaharia oraz Elina Garanca. "Czyśćcowe dusze" Opowiadanie to dotyczy przewrotnych dziejów słynnego don Juana - czułego, troskliwego młodzieńca, o gołębim sercu przemienionego w szatańskiego, bezwzględnego kochanka bez serca, bezwzględnego wobec swoich żeńskich zdobyczy. Przewrotność losu, wpływ sytuacji, zdarzeń i innych ludzi na życie jednostki, cierpienie i ból zadawane innym, które w zmienionej formie wracają do nas, by nas dotknęły, ale i by nas zmienić. Przewrotność, nieoczekiwanie, nieprzewidywalność losu, ale i ponownie jego ukryty determinizm - jakby życie zataczało koło, mając swój początek, burzliwy bieg i spokojny, choć wcale nie dający (w pełni) ukojenia koniec. Świetna książka, krótka, zwięzła, napisana lakonicznie, ale żadne słowo nie jest zbędne i każde oddaje obraz i emocje tak, jak trzeba, tak, byśmy poczuli i zobaczyli, ale też tak, byśmy zostali z pytaniami i trudzili się nad przeczytaną historią. Świetne opowiadanie, po którym obraz dusz czyśćcowych staje nam przed oczami ilekroć pomyślimy o losach don Juana. "Tamango" Historia niewolnictwa i braku człowieczeństwa nawet pośród samych niewolników. Tytułowy Tamango jest czarnoskórym mężczyzną sprzedającym innych czarnoskórych schwytanych jako niewolników wystawionych na sprzedaż dla bogatych białych przybyłych na statku z Francji. Dramat jaki się rozegra i zakończenie skłaniają do myślenia i zadawania sobie pytania o sprawiedliwość - czy kogokolwiek ona dosięgła, czy w ogóle istnieje, co to jest ludzkość i człowieczeństwo, kim jesteśmy i kto nadaje nam prawo do zarządzania życiem innych ludzi? Czy dobro spotyka tylko dobrych, a może właśnie złych, gdyż ci dobrzy zawsze cierpią i przegrywają? Trudna książka, trudna moralnie, chociaż napisana lekkim piórem, zwięźle relacjonującym fabułę. Obraz Tamango "przed", jak i "po" wszystkim co miało miejsce w tym opowiadaniu będą nam biły po myślach ilekroć wspomnimy koleje jego losu. Osobiście nie uważam, żeby ta historia skończyła się dobrze - skończyła się, jak dla mnie, zaskakująco - nie tak, jakbym tego chciała i może właśnie dlatego wywarła na mnie duże wrażenie. Realizm tego wszystkiego przytłacza, bo czy w życiu nie jest tak, że nie wszystko kończy się "pięknie jak romansach" i nie wszystko "toczy się po naszej myśli"? Sam dobitnie druzgocący realizm, ale napisany tak, że "łykamy" tę historię jednym haustem. Bardzo polecam te opowiadanie - to filozoficzna refleksja nad człowieczeństwem, przewrotnością losu i sprawiedliwością napisana bardzo przystępnym językiem. Podsumowując, na ten moment zapoznałam się z trzema dziełami Prospera Merimee i każde z nich gorąco polecam. Wszystkie zasługują na 10/10. Nie mam ulubionego opowiadania, chociaż każde z nich ma jakiś wątek wspólny, pomimo zupełnej różnicy w fabule, to jednocześnie wszystkie, bez wyjątku, wywierają inne wrażenia, gdyż poruszają całkiem inne struny duszy. Największą "niestrawność"/"kac książkowy" chyba pozostał po historii Tamango, co czyni tę lekturę tym bardziej godną polecenia.
Vittore - awatar Vittore
ocenił na1011 miesięcy temu
Kukułka Gabriela Zapolska
Kukułka
Gabriela Zapolska
[...] — Tiens! tiens! c’est du propre! [...] Seweryn wzruszył ramionami.  Żenić się!  Także mądra instytucya! Żenić się? po co? na co? — wszakże o wiele wygodniej można urządzić życie en garçon wygodniej i weselej...  Żenić się!  Dzika myśl; 𝐙 𝐂𝐘𝐊𝐋𝐔 "𝐎𝐂𝐀𝐋𝐈Ć 𝐎𝐃 𝐙𝐀𝐏𝐎𝐌𝐍𝐈𝐄𝐍𝐈𝐀" ! "Kukułka" jedno z opowiadań Gabrieli Zapolskiej, które znajduje się również w zbiorze z 1893 roku, zatytułowanym "Menażeria ludzka". Autorka skupiała się przeważnie na aprobacie lub negacji jakichś cech ludzkich lub zjawisk społecznych – sama podkreślała, że traktuje swoją twórczość jako protest przeciwko wszelkiej obłudzie. Pod wpływem Émila Zoli i innych naturalistów opisywała fakty i zjawiska życia codziennego. Zmysł obserwacji i umiejętności dziennikarskie pomagały jej w tym. Była przekonana o społecznej służbie literatury. Miałam okazję wysłuchania czytania pani Maszy Boguckiej w reżyserii : Grzegorza Dondziłło. Treść tego audiobooka pochodzi z serwisu Wolne Lektury. P O L E C A M ! 𝐂𝐙𝐘𝐓𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐒Ł𝐔𝐂𝐇𝐀𝐉𝐂𝐈𝐄 - 𝐙𝐃𝐄𝐂𝐘𝐃𝐎𝐖𝐀𝐍𝐈𝐄 𝐖𝐀𝐑𝐓𝐎 ! ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 𝗗𝗟𝗔 𝗖𝗜𝗘𝗞𝗔𝗪𝗦𝗞𝗜𝗖𝗛 : Wszystkie opowiadania pochodzące z "Menażerya ludzka" są w domenie publicznej, na przykład na stronie Wolne Lektury czy też w wikiźródłach oraz jako audiobooki.
꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂ - awatar ꧁ᙏᗣᙃⱿꙆᗣ꧂
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Opowiadania całkiem śmieszne

Więcej
Anton Czechow Opowiadania całkiem śmieszne Zobacz więcej
Więcej