Ze wspomnień cyklisty

Okładka książki Ze wspomnień cyklisty
Bolesław Prus Wydawnictwo: Imprint Seria: Literatura dawna klasyka
121 str. 2 godz. 1 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
e-book
Seria:
Literatura dawna
Data wydania:
2010-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1904-01-01
Liczba stron:
121
Czas czytania
2 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
9788327014306
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ze wspomnień cyklisty w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ze wspomnień cyklisty

Średnia ocen
6,8 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1095
1005

Na półkach: ,

Historia Fitulskiego nie tylko bawi czytelnika, ale umiejętnie promuje zdrowy styl życia, a w szczególności jazdę na rowerze, których to Prus był propagatorem. Mamy tu obrazki ze stolicy i ze wsi, mamy też zgrabnie sportretowane społeczeństwo – od chłopskiej biedoty po zamożne mieszczaństwo. Dają się zauważyć pozytywistyczne idee i parodia romantycznego ideału miłości. Wyjątkowo dużo treści jak na jedno opowiadanie. Ze wspomnień cyklisty (1903) poczytać można tu, do czego zachęcam.

Cały tekst tu: https://czytankianki.blogspot.com/2019/06/ze-wspomnien-cyklisty.html

Historia Fitulskiego nie tylko bawi czytelnika, ale umiejętnie promuje zdrowy styl życia, a w szczególności jazdę na rowerze, których to Prus był propagatorem. Mamy tu obrazki ze stolicy i ze wsi, mamy też zgrabnie sportretowane społeczeństwo – od chłopskiej biedoty po zamożne mieszczaństwo. Dają się zauważyć pozytywistyczne idee i parodia romantycznego ideału miłości....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

80 użytkowników ma tytuł Ze wspomnień cyklisty na półkach głównych
  • 51
  • 29
10 użytkowników ma tytuł Ze wspomnień cyklisty na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Bolesław Prus
Bolesław Prus
Polski pisarz, prozaik, nowelista i publicysta okresu pozytywizmu, współtwórca polskiego realizmu, kronikarz Warszawy, myśliciel i popularyzator wiedzy, działacz społeczny, propagator turystyki pieszej i rowerowej. Jeden z najwybitniejszych i najważniejszych pisarzy w historii literatury polskiej. Twórczość prozatorska Bolesława Prusa należy do największych osiągnięć literatury polskiej. Najbliższa jest pracom takich pisarzy jak Charles Dickens i Anton Czechow. Tematem jego wczesnej twórczości było przedstawienie krzywdy społecznej skontrastowanej z jałowością życia zamkniętego w swoim świecie ziemiaństwa (Dusze w niewoli, Anielka). W tym czasie Prus był świadkiem tragedii losów ludzkich i niesprawiedliwości społecznej, spowodowanych w znacznej części zderzeniem z wczesnokapitalistyczną gospodarką (Powracająca fala). Zachodzące zjawiska społeczno-gospodarcze Prus poddawał w swojej twórczości analizie i ocenie. Jego pierwszą dużą powieścią była Placówka (1885–1886) – ukazująca się początkowo na łamach czasopisma „Wędrowiec”. Następnie powstała jego epicka panorama ówczesnej Warszawy z lat 1878–1879 – powieść Lalka (1887–1889 w „Kurierze Codziennym”, wydanie książkowe 1890). Prus napisał także powieść społeczno-obyczajową Emancypantki (1890–1893 w „Kurierze Codziennym”, wydanie książkowe 1894). W swojej jedynej powieści historycznej Faraon (1895–1896 w „Tygodniku Ilustrowanym”, wydanie książkowe 1897) przedstawił, na tle fragmentu historii starożytnego Egiptu, mechanizmy władzy, państwa i społeczeństwa. Następnie w roku 1909 wydał jeszcze jedną powieść Dzieci (1908 w „Tygodniku Ilustrowanym”, wydanie książkowe 1909), w której poddał krytyce rewolucję rosyjską 1905 roku. Śmierć pisarza przerwała prace nad ostatnią, niedokończoną powieścią Przemiany (1911–1912 w „Tygodniku Ilustrowanym”). Prus – przed opublikowaniem „Lalki” – rozpoczął także pisanie powieści „Sława”. Projekt ten jednak zarzucił. W latach 1953–1970 ukazało się w 20 tomach wydanie Kronik. Od 2014 roku rozpoczęto wydawanie Edycji Krytycznej Pism Wszystkich Bolesława Prusa.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Listy z podróży do Ameryki Henryk Sienkiewicz
Listy z podróży do Ameryki
Henryk Sienkiewicz
Sienkiewicza lubiłam za Krzyżaków. Gdy zobaczyłam, że Wolne Lektury wrzuciły jego Listy z podróży do Ameryki, pomyślałam, że w sumie ciekawi mnie, co tam napisał. Raz, że Ameryka z przełomu XIX i XX wieku to nie to samo co teraz. Dwa, że lubię publicystykę podróżniczą. Nic mnie jednak nie przygotowało na to, co w tych listach dostałam. Ameryka w 1876 roku to zdecydowanie nie to samo co teraz. Właściwie to kompletnie inny świat, a Sienkiewicz to opisuje dość dokładnie, choć wybiórczo, za to plastycznie. Przy pierwszych listach myślałam, że będzie ciężko przebrnąć, bo tchnęło grafomanią. Autor próbował stylizować je na powieść awanturniczą, z rozmachem i autokreacją na trefnisia, gdzie więcej było jego samego niż okoliczności wyjazdu. Później jednak styl się uspokaja i dostajemy bardzo interesujące, wręcz fascynujące opisy przeróżnych przygód podróżnika, późniejszego noblisty. Mamy opisy miast portowych, Nowego Jorku i tego, jak wyglądały miasta w tamtych czasach. Później opisuje podróże przez różne stany, miejsce Polaków (i Chińczyków) w amerykańskiej rzeczywistości. Dogłębnie omawia amerykański system edukacji, podejście do pracy, społeczeństwo i jego brak hierarchiczności. Prawdziwa demokracja różniła się od tej europejskiej. Relacje międzyludzkie także się różniły. 🗽 Polowanie na bizony Dwa najciekawsze epizody dotyczą jego pobytu w dzikiej części Kalifornii oraz wyjazdu na polowanie na bizony z grupą bogaczy, którzy go zaprosili. Ta wyprawa na bizony triggeruje, uprzejmie ostrzegam wrażliwych na krzywdę zwierząt. Dzieje się tam dużo, sporo strzelają, ale nie tylko. Np. łapią małego niedźwiadka, który niefortunnie ze swoją matką napotyka polujących mężczyzn. Jednak jest to dokument epoki. Tak kiedyś traktowało się zwierzęta, nie jak podmioty, a jak przedmioty. Ten epizod jest o tyle ciekawy, że wprost dotyczy tego, jak biali osadnicy odnosili się do przyrody oraz rdzennych Amerykanów. Potocznie nazywani wtedy “Indianie” nadal jeszcze wtedy toczyli krwawe wojny o swoje terytoria z przybyszami nielegalnie zajmującymi ich ziemie. Przy okazji tej wyprawy, ale też innych, ma okazję z bliska poznać ich sytuację. Nie są to opisy przyjemne. Sienkiewicz opisuje ich jako zabiedzonych, zagłodzonych i zniszczonych systemowo, brudnych, śmierdzących… Sporo w tych opisach współczucia. Rdzennym Amerykanom przypadł smutny los. 🗽Dziki las w Kalifornii O wiele ciekawsza, bo mniej triggerująca, jest przygoda w kalifornijskim lesie. Autor listów przez parę miesięcy pomagał przy budowie domu pewnemu samotnemu traperowi. Mieszkali w dzikiej puszczy, spali wśród skorpionów i węży, w otoczeniu dzikich i drapieżnych zwierząt. Do najbliższej cywilizacji trzeba było iść dwa dni, a i to nie była to cywilizacja w znaczeniu dzisiejszym, czyli doskonale zaopatrzone sklepy. W ówczesnych sklepach można było dostać np. suchary. Oraz oczywiście broń i amunicję, bo to była konieczność wśród drapieżnych zwierząt. Widać z tonu listów, że takie życie mu się podobało. To prawie niewyobrażalne, że tak było niecałe 150 lat temu. Dwa pokolenia wystarczyły, żeby Stany Zjednoczone stały się w pełni rozwiniętym państwem, potęgą światową. W 1876 roku były to w większości puste połacie ziemi, czekające na osadników, którzy mogli je kupować od państwa za przysłowiowego dolara. Społeczeństwo było otwarte na imigrantów. Każdy mógł coś wnieść, jeśli tylko chciał pracować i działać na rzecz wspólnego dobra. Wiele rzeczy od tamtej pory się zmieniło, choć nie wszystko. Listy z podróży do Ameryki Sienkiewicza są bardzo dobrym dokumentem przechowującym to, jak wyglądał wtedy ten kraj.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na 8 24 dni temu
Tworzywo Melchior Wańkowicz
Tworzywo
Melchior Wańkowicz
Starsi panowie rodem z Kresów zrobili dla naszej kultury tak wiele, że w ogóle nie muszą się wysilać by mnie uwieść, Pan Melaś również. W tej książce poznajemy: trzy zabory, czterech mężczyzn i czterech polskich Jeźdźców Apokalipsy – galicyjską nędzę z głodem, zaciekłe antypolskie represje zaborców, przymusową brankę do obcego wojska i zbójeckie początki ruchów robotniczych w zbójeckim kapitalizmie. To był na początku XX wieku bat wypędzający ludzi z Polski do kanadyjskiej Ziemi Obiecanej za chlebem. Na podstawie losów czwórki bohaterów i ich rodzin poznajemy pionierskie czasy polskich osadników w Kanadzie oraz fantastyczną całościową analizę przyczyn, dla których ludzie decydowali się opuścić swoje gniazdo. Dzięki takim reportażom, pamiętane mętnie ze szkoły hasła: strajk dzieci polskich we Wrześni, wóz Drzymały czy chaotyczne narodziny państwa polskiego po I wojnie światowej, nabierają krwi, ciała i życia. Kanada kusiła dolarami, złotem, cennymi futrami i przede wszystkim – ziemią. A polski chłop, zwłaszcza ten komornik bez skrawka własnego gruntu, miał nieopanowany i potężny głód ziemi we krwi i mógł go zaspokoić tyko na obczyźnie. Ówczesne kanadyjskie władze gotowe były nieba uchylać emigrantom, niezliczone morgi żyznego gruntu tylko czekały na pracowite ręce, pot i morderczą pracę – często zbyt ciężką jak na jedną rodzinę ale dającą błogosławione spełnienie i najpierwotniejszą satysfakcję z wysiłku własnych rąk. Jak zawsze w pionierskich czasach przetrwać można było wyłącznie dzięki ciężkiej nieustannej robocie, wierze w postęp i nadziei na lepsze jutro. I rzeczywiście, nowa ziemia dawała swoim mieszkańcom więcej, niż mogliby oczekiwać przez całe swoje życie od starej Ojczyzny. Szkoda, bo widać, ze od wielu, wielu lat całe masy wytrwałych, zdolnych ludzi osiągają sukces nie na własnym terenie... Pięknie napisana opowieść, pełna prawdy, rozsądku, współczucia, zrozumienia dla dziejowych zjawisk i podziwu dla tych twardzieli, którzy potrafili zaryzykować wszystko w imię lepszego jutra. Gdyby Pani Kuciel-Frydryszak zapoznała się bliżej z tym utworem, może podniosłaby swoje „Chłopki” na wyższy poziom prawdy, kosztem spuszczenia z modnych tonów ideologicznych.
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 7 1 rok temu
Podróże Beniamina Trzeciego Mendele Mojcher-Sforim
Podróże Beniamina Trzeciego
Mendele Mojcher-Sforim
Napisana w jidysz humoreska, rozgrywająca się w połowie XIX wieku w żydowskich sztetlach na terenie obecnej Ukrainy, a wówczas znajdującym się pod butem moskiewskim. Historia podróży dwóch outsiderów, przedsięwziętej na miarę ich możliwości, tak finansowych, jak i intelektualnych. Humor jest dyskretny i ironiczny, przejawia się m.in. w „mówiących” nazwach własnych, jak Tuniejadowka, Głupsk, Piatigniłowka, w opisach miejscowości, ludzi domów, czasem w dialogach czy sposobie myślenia tytułowego Beniamina, trzeciego spośród wielkich podróżników żydowskich o tym imieniu i jego „giermka”, nieco bardziej przyziemnego Senderle. Trudno pokładać się ze śmiechu,ale za to kąciki ust chętnie wędrują lekko do góry wraz z każdym krokiem i przygodą bohaterów. Np. gdy pytają ukraińskiego chłopa którędy do Erec Israel (Ziemi Izraela) lub gdy autor przekonuje, że mieszkańcy Głupska w istocie mogą pochodzić od Żydów, którzy za czasów Salomona zostali w Ofirze, tu identyfikowanym z Indiami, o czym świadczy „architektura” ich domów w obecnym sztetlu oraz kastowy charakter mieszkańców. Książka niesamowicie pozytywnie nastawia też czytelnika do żydowskich społeczności, wcale nie wyidealizowanych na jej kartach. Mimo wszystkich, wyrozumiale wykazanych, wad, budzi ona sympatię ze względu na świadomość, że XIX-wieczni Żydzi żyli dokładnie tak jak ich chrześcijańscy sąsiedzi, czyli biednie, w pewnej izolacji od świata, z własnymi elitami, „kastami” i problemami. Nie inaczej rzecz się ma z owymi dwoma marzycielami, jako żywo znanymi z kart wielu europejskich dzieł, szczerymi i naiwnymi, chociaż na różny sposób. I właśnie takie utwory ocaliły w pamięci obraz świata, który niecałe sto lat później uległ zbrodniczej Zagładzie.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na 7 2 lata temu
Na tropach Smętka Melchior Wańkowicz
Na tropach Smętka
Melchior Wańkowicz
Na tropach Smętka to książka, którą czyta się z podwójnym poruszeniem: z zachwytem nad stylem i uważnością autora oraz ze świadomością historii, która dopiero miała nadejść. Dla mnie była to lektura naprawdę znakomita – nie tylko jako reportaż z podróży, ale jako zapis świata, którego już nie ma. Podczas czytania szczególnie uderzało mnie to, że autor nie mógł nawet przypuszczać, jak potoczą się losy opisywanych przez niego ziem. Opisy Prus Wschodnich, ludzi, miasteczek i krajobrazów powstawały w czasie, gdy granice wydawały się trwałe, a historia jeszcze nie zapisała na tych terenach swojego najbardziej dramatycznego rozdziału. Dziś, z perspektywy czasu, wiemy, że obszary te po wojnie znalazły się w granicach Polski, a ich tożsamość uległa całkowitej przemianie. To właśnie ta świadomość „tego, co będzie” najmocniej mnie poruszała. Czytając opisy codzienności, rozmów i obserwacji, miałem wrażenie obcowania z ostatnimi chwilami pewnego świata. Podróż, która odbywała się jeszcze przed wojną, nabiera dziś wymiaru niemal dokumentu epoki – zapisu normalności tuż przed katastrofą. Melchior Wańkowicz pisze z lekkością, humorem i ogromną empatią, ale to właśnie historia dopisuje do tej książki najważny komentarz. Dzięki temu Na tropach Smętka nie jest tylko opowieścią o wędrówce, lecz także świadectwem czasu, który bezpowrotnie minął. To książka, która zostaje w głowie długo po zakończeniu lektury – i zmusza do refleksji nad tym, jak bardzo losy miejsc i ludzi potrafią zmienić się szybciej, niż ktokolwiek mógłby to przewidzieć.
Tomasz Weśniuk - awatar Tomasz Weśniuk
ocenił na 7 2 miesiące temu
Słoń i inne opowiadania Sławomir Mrożek
Słoń i inne opowiadania
Sławomir Mrożek
"Proszę uprzejmie o oddanie mi władzy nad światem. Prośbę moją uzasadniam tym, że jestem lepszy, mądrzejszy i bardziej osobisty od wszystkich ludzi." - "Wesele w Atomicach". Narratorem jest miły, młody człowiek o nienagannych manierach, z humanistycznymi zasadami, który próbuje zbliżyć się do otoczenia ze swym idealistycznym podejściem, lecz natrafia na niezrozumienie, obojętność i inne bariery, przez co wciąż wikła się w sytuacje konfliktowe, zagrożenia lub poczucie osaczenia. Opowiadanie "Słoń" - historia zoo, które jest nieudolnie prowadzone przez kierownika, płaszczącego się w każdym działaniu przed swoimi przełożonymi. Jednym z jego pomysłów było podstawienie gumowego, dmuchanego słonia zamiast prawdziwego zwierzęcia. Wszystko dla oszczędności, czyli dla dobra państwa. Zaś zabawni pracownicy placówki, którzy nie są fachowcami w swoich zawodach, zajmują się głównie pięciem w górę w hierarchii zoo. „Półpancerze praktyczne” - satyra na przerost biurokracji czy nieudolność planowania. Do sklepu na prowincji przyjeżdża dostawa nikomu niepotrzebnych półpancerzy. Sklep musi wykonać plan i pozbyć się niechodliwego towaru: najlepszym sposobem okazuje się wytworzenie wrażenia, że półpancerze sprzedawane są wyłącznie spod lady. Wkrótce ustawia się kolejka... Reklama jest wszak sztuką kreowania potrzeb potencjalnych nabywców, co z tego, że często sprzecznych z logiką. Kolejna garść opowiadań przyprawionych groteskowym, absurdalnym, surrealistycznym humorem. Rewelacyjna proza.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na 9 1 rok temu
Pingpongista Józef Hen
Pingpongista
Józef Hen
W „Pingpongiście” wszystko jest tak jak trzeba. Poukładane myśli, wspomnienia i przeszłość. Współczesna opowieść o przebaczaniu, o wojnie, o śmierciach niezawinionych i tych, którzy strzelali. Brooklyński sędzia (Michał Dembina, obecnie Mike Murphy) przyjeżdża do Cheremca, by wziąć udział w odsłonięciu pomnika ku czci pomordowanych tu Żydów. I to, co u Hena nigdy nie zawodzi, to postaci, które, nawet jeśli pojawiają się na chwilę, zapadają w pamięć. Nauczycielka, ksiądz i jego gospodyni, Frajndla Wajnstein, a wszystkich i wszystko spaja przeszłość i żar bijący od podpalonej stodoły. Jest w „Pingpongiście” jakaś nadzieja, jakieś światło, mimo iż mrok nie chce odpuścić – ktoś zabija koty, ktoś inny nie zgadza się na upamiętnienie zbrodni. A Józef Hen jakoś pięknie, po mistrzowsku o tym wszystkim pisze: „ Antysemityzm to choroba trudna do wyleczenia... Bo choremu sprawia przyjemność”. Bo w książce Hena przeglądają się polskie strachy i polskie mity. Bo jeśli się pamięta, jeśli żałuje, nie jest jeszcze z nami tak źle, jak mówią, prawda? Dawno temu Michaś miał do zagrania mecz w ping-ponga. Nie zdołał jednak uratować swojego przeciwnika. „Obiecałem mu rewanż”, mówi i wsłuchuje się w słowa księdza: „…jeśli wracamy do pustki, z której wyszliśmy, jeśli jest tylko nieistnienie, to znaczy, że nie mamy nic cenniejszego od życia”.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 7 1 rok temu
Nierzeczywistość Kazimierz Brandys
Nierzeczywistość
Kazimierz Brandys
Niełatwo określić, czym jest ta wybitnie przenikliwa analiza Peerelii z połowy lat 70. To osobliwy gatunek, jakby spowiedź intelektualna połączona z traktatem moralnym i esejem o Polsce. Ogrom tu tematów, które były wtedy przedmiotem zaniepokojenia polskiego inteligenta… Napisana w 1975 r., była wydana w 1978 r. - jako pierwsza rzecz w niezależnym obiegu wydawniczym. Głównym tematem były dylematy życia w Peerelii człowieka myślącego, a nawet wybitnie mądrego - Kazimierza Brandysa. Rozliczenie jego krótkiego zaangażowania w komunizm już dziś nikogo nie interesuje. A sam pisarz chyba niesłusznie lekko zapomniany (to moja jego piąta książka, satysfakcja zawsze ta sama lub zbliżona – oceny od 7 do 10). Formalnie jest to rzekoma odpowiedź na socjologiczno-kulturowo- psychologiczne pytania kwestionariusza przygotowanego przez amerykańskiego socjologa. Główna teza nie jest nowa: polskie życie zbiorowe, kultura i polityka ukształtowały swoistą „nierzeczywistość”, dla której jednostka i jej tożsamość nie ma absolutnie zdanego znacznie – liczy się zbiorowość. I nie jest to wymysł Peerelii, która tę zasadę przyjęła za swoją. Ta głęboka analiza odważnie przeciwstawia się popularnemu wtedy, jak sam pamiętam, schematowi „dobre społeczeństwo – zła władza”. Taki pogląd musiał godzić w dobre samopoczucie na własny temat. Zarazem to i swoisty samouczek dla innych: jak się zachowywać, aby ocalić to, co najważniejsze, czyli samego siebie samego, świadomość historyczną, tożsamość kulturową. I nie jest bynajmniej tak, że to już całkowicie nieaktualna lektura. Mocno bowiem na czasie wydaje się wadzenie się z polską formą. Pytanie, czy chodzi tylko o nierzeczywistość PRL, czy też może to stała cecha każdej polskiej formy, nie tylko chyba państwowej (jako nawiązanie do Gombrowicza). Najlepiej czytać to po wybitnym „Rondzie” Autora, bo narrator jest tożsamy – choć nie jest to warunek konieczny. Są tu zresztą odniesienia do tej książki, według mnie nieustępującej wiele najlepszej jego, czyli „Wariacjom pocztowym”. Brandys trzeźwo i bez złudzeń patrzył w przyszłość, znając nieusuwalne nasze wady jako społeczeństwa: „Nie mam nadziei, aby przyszła rewolucja potrafiła usunąć najgłębszą ludzką niepewność – odróżniania w każdej sytuacji dobra od zła”. Inną obawą Autora, która spełniła się nawet chyba nadmiarowo, był obraz masowego, zunifikowanego społeczeństwa, w którym jednostka jest tylko nieco inaczej zagrożona niż w czasach totalitaryzmu. 50 lat temu pisał: „Dzisiejsze masy nie lubią abstrakcyjnych pojęć. Niechętnie słuchają, kiedy im się mówi o wolności i sprawiedliwości”. Według Autora, człowiek wyodrębniony z masy będzie dla niej podejrzany. „Będzie podejrzany dla masy, która chce być najedzona, ubrana i zmotoryzowana, zabawiana filmami i piosenkami. Dla średniej, która woli być najedzona, ubrana i zabawiana niż myśleć. Myślenie jest wysiłkiem, jest także niepokojem i ryzykiem”. W dobrych książkach można się przeglądać jak w przeczystej wodzie górskiego strumienia… Silnie odebrałem doświadczenie formacyjne Autora, który podczas studiów w latach 30. dostał na UW laską w głowę od oenerowskiego studenta, gdy udzielał pomocy pobitemu Żydowi („Polska mnie dopadła, wymacała i stłukła. Leżąc słyszałem nie śpiew i nie kolędę. Słyszałem szurgot i wrzask”). I zadziwiła go reakcja jego ojca: „Miał mi wyraźnie za złe, że nazywam po imieniu rzeczy, o których należało milczeć (...) Mój ojciec wolał nie słyszeć takich słów, jak +Żyd+, +krew+ czy +masakra+. Może właśnie dlatego, że nie był antysemitą i nie lubił brutalnej siły, każdą wzmiankę o antysemityzmie uważał za wulgarny nietakt”. I jeszcze inny rodzinny incydent, po którym już poszłooo: „Przy którejś wigilijnej kolacji ojciec jak zwykle zaczął recytować z pamięci opis śmierci Podbipięty w oblężonym Zbarażu (…) Wtedy z sadystycznym spokojem napomknąłem o pacyfikacjach ukraińskich wsi dokonywanych przez naszą kawalerię. (…) Ojciec rzucił się na mnie z laską”. Cytaty: ”Nie widziałem powodu, żeby rozpaczać nad losem wywłaszczonych fabrykantów czy ziemian, ale w tym samym okresie docierały do mnie wiadomości o brutalnym traktowaniu chłopów, którzy sprzeciwiali się spółdzielniom rolniczym”. „Polacy mają kompleks lokalności, wiedzą, że mówią szyfrem i że rozwiązywanie ich szyfru nie interesuje cudzoziemców”. „Przez dwieście lat jedyną żywą postacią kobiecą w polskiej literaturze był cień zmarłej dziewczynki”. „Wszystko jest prawdą i nic nie jest fałszem, wszystko jest fałszem i nic nie jest prawdą”. „Czym jest moda, jeśli nie rzędem zer dopisanych do czyjegoś gustu, i czym jest totalizm, jeśli nie rzędem zer dopisanym do czyjejś przemocy”. „W Polsce może się jednak zdarzyć, iż człowiek zdaje sobie sprawę, że z pewnych rzeczy nie zdaje sobie sprawy”. „Historię zazwyczaj poznajemy w formie naiwnej, dopiero później osaczają nas jej demony”. „Ukrywano przede mną grzechy świata, nędzę, politykę, prostytucję i tajemnice płci. Na tym polegało wychowanie”. „Polska upadła nie dlatego, że naród za bardzo kochał wolność, lecz raczej przez to, że pewna jego część za bardzo kochała siebie”. „Wolność, tolerancja i solidarność narodowa w Polsce nigdy nie ogarniały całego społeczeństwa”. „Najpierw samemu się siedzi, a później wsadza się innych i daje się w mordę, tak jak się brało”. „Nie zdradza nas tylko milczenie, ale właśnie milczenie jest najtrudniejsze. Zawsze podziwiałem ludzi, którzy opanowali te sztukę – umieć milczeć, to prawie tyle, co zachować siebie na własność”. „Zaczynałem rozumieć: jest źle, kiedy prawa się łamie, ale naprawdę źle jest wtedy, gdy ludzie zapomnieli o swych prawach”. „Powstawały trzeźwe, praktyczne teorie, filozofie nieczystego sumienia. Jedna z nich głosiła, że lepiej milczeć i być, niż usunąć się i zwolnić miejsce dla innych, inni będą gorsi. Druga ujmowała rzecz otwarcie: wszystko wraz z nami jest gnojem, tylko zakłamani idioci udają postawy moralne, i właśnie ich, tych najniebezpieczniejszych, razem z ich postawami trzeba wdeptać jak najgłębiej w gnój, samemu siedząc na wierzchu”. „Jeśli można pozbawić nas praw, to nie oznacza, że wolno nam o nich zapomnieć. Bo tylko my sami możemy zniszczyć prawa: jeśli o nich zapomnimy, jeśli przestaniemy je znać”. „Od razu mnie zapytał, co sądzę o jego przemówieniu. Powiedziałem, że znakomicie przemawiał i że między innymi oklaskiwało go wielu skurwysynów”. „W kraju, w którym podczas wojny Niemcy zgładzili 3 miliony Żydów, ludzie ocaleni od komór gazowych znowu dowiadywali się z gazet, że są o b c y t e j z i e m i„. „Historia każdego narodu ma swoje światło i ciemność”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Ze wspomnień cyklisty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ze wspomnień cyklisty