Rycerz widmo

- Kategoria:
- literatura dziecięca
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Ghost Knight
- Data wydania:
- 2014-06-09
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-06-09
- Liczba stron:
- 264
- Czas czytania
- 4 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788323743675
- Tłumacz:
- Emilia Bielicka
Jedenastoletni Jon nawet nie podejrzewał, że rok szkolny zacznie się tak dobrze. Nie spodziewał się, że pozna marzącą o przygodach Elle i że w jego życiu nagle pojawią się żądne zemsty duchy. Jon i Ella będą musieli stawić czoła prawdziwym niebezpieczeństwom! Odkryją sekret morderstwa sprzed lat, będą więzieni przez zjawy. A kiedy będzie ich chciał uratować duch rycerza Williama Lonspee, w ich głowach pojawi się tylko jedno pytanie: czy naprawdę można mu zaufać?
Kup Rycerz widmo w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Rycerz widmo
O duchach dla młodzieży
Czy wierzycie w duchy? Te przezroczyste, unoszące się nad ziemią upiory, dusze zmarłych, które po śmierci nie zaznały spokoju? Zapewne nie. Dla większości ludzi są one tylko wytworem wyobraźni rodem z powieści grozy. To właśnie o nich opowiada najnowsza książka Cornelii Funke, pisarki nazywanej często „niemiecką Rowling”, mającej fanów na całym świecie, w tym w Polsce. Przeczytałam niemal wszystkie powieści jej pióra i każda charakteryzowała się tym samym: baśniowym, plastycznym językiem, oryginalną, wielowątkową fabułą, szaleńczo pędzącą akcją. Tym większe było moje zdziwienie, gdy okazało się, że„Rycerz widmo”niczym nie przypomina jej poprzednich dzieł.
Książka opowiada o jedenastoletnim Jonie – spokojnym, zatopionym we własnych marzeniach chłopcu, którego od chwili zamieszkania w internacie zaczynają nawiedzać duchy. Upiory powracają co noc, przenikliwymi szeptami przepowiadając mu rychłą śmierć. Wszystko zmienia się, kiedy chłopak poznaje żądną przygód Ellę, jej nieco zwariowaną babcię Zeldę (która nigdy nie rozstaje się ze swoimi ropuchami) i ducha pewnego rycerza, który poprzysiągł pomoc każdemu, kto o tę pomoc poprosi. Jon i Ella razem odkrywają sekrety dawnych morderstw i uciekają przed żądnymi zemsty zjawami.
A oni już się tam czaili. Trzej jeźdźcy, trupio bladzi, jakby noc osnuła ich pleśnią. (…) Wyglądali tak, jakby noc wyssała całą krew z ich ciał.
Sam pomysł był dość banalny i oklepany. „Rycerz widmo” to kolejna powieść o tajemniczych zamkach, morderstwach, duchach, których ulubioną porą (jakżeby inaczej) jest północ. Bardzo trudno tu mówić o oryginalności, która tak często gościła w poprzednich utworach Funke. Czytając tę książkę, cały czas wydaje nam się, że już to skądś znamy. Autorka przyzwyczaiła nas także do bardzo plastycznych opisów, dzięki którym wydaje nam się, że słyszymy cichy trzepot skrzydełek wróżki, czujemy delikatną woń kwiatów, dotykamy miękkiej trawy. Tego również nie było w powieści - opisów było tyle co nic i bardzo tego brakuje. Obok schematyczności jest to jedyna rzecz, do jakiej mogę się przyczepić – czasami po prostu wolałabym wiedzieć, jak wygląda dana osoba albo miejsce.
Choć sam „Rycerz widmo” adresowany jest raczej do grupy wiekowej 10-13 lat, spodoba się wszystkim: dużym, małym, łysym i piegowatym. Powieść przepełniona jest wszechobecnym humorem i licznymi zwrotami akcji; przygody Jona i Elli śledzimy z wypiekami na twarzy. I chociaż książka okazała się czymś zupełnie innym niż dotychczasowe fenomenalne, baśniowe i mrożące krew w żyłach historie pióra Funke, z czystym sumieniem mogę ją polecić. „Rycerz widmo” to pasjonująca, lekka i przyjemna opowieść, idealna na nudne, upalne popołudnie, w dodatku pięknie wydana – wydawnictwo Egmont jak zwykle spisało się na medal. Gorąco polecam!
Weronika Wróblewska
Oceny książki Rycerz widmo
Poznaj innych czytelników
209 użytkowników ma tytuł Rycerz widmo na półkach głównych- Przeczytane 104
- Chcę przeczytać 103
- Teraz czytam 2
- Posiadam 23
- Ulubione 5
- Fantastyka 4
- 2014 3
- Z biblioteki 3
- Chcę w prezencie 2
- Literatura dla dzieci i młodzieży 2


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Rycerz widmo
Bardzo interesująca, opowiadanie kryminalne dla młodzieży.
Wciągało mnie bardzo, POLECAM.
Bardzo interesująca, opowiadanie kryminalne dla młodzieży.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciągało mnie bardzo, POLECAM.
Recenzja ukazała się także na blogu: http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2015/07/opowiesc-niemieckiej-rowling-recenzja.html
Książka jest wydana w okładce, która raczej przyciągnie uwagę młodszego czytelnika. Czcionka jest całkiem spora, co ułatwia czytanie w szybkim tempie. Niektóre obrazki w tej książce są przepiękne, ale niektóre są raczej przeciętne. Całe wydanie oceniam na dobre. Szału nie ma, ale jest całkiem nieźle.
Fabuła książki, mimo iż jest to książka raczej dla młodszych odbiorców, jest bardzo ciekawa i oryginalna. Autorka ma nieposkromioną wyobraźnię i wspaniałe pomysły. Pomysł na fabułę tej książki Cornelia Funke miała świetny i na dodatek bardzo dobrze go wykorzystała. Książka w niczym nie przypomina zwykłych książeczek dla młodszej młodzieży. Może nie ma tak bardzo rozwiniętej fabuły i wielu wątków jak na przykład Harry Potter, ale jak na tak mało znaną książkę pomysł i fabuła wypadają świetnie. A wszystkie wątki i zdarzenia są bardzo ciekawe. Lecz niektóre wydarzenia można przewidzieć, a zakończenie powieści jest przewidywalne od początku książki, więc to zaniża ocenę.
Bohaterowie powieści nie są może najlepszą cechą tej książki, ale do niektórych da się poczuć sympatię. Lecz niestety do większości bohaterów nic się nie czuje, jest się wobec nich neutralnym. Ale są różne wyjątki, jak na przykład sam główny bohater Jon, Ella, Brodacz i babcia. Właściwie są to wszyscy bohaterowie dobrze zarysowani. Reszta to po prostu postacie, które mało się pojawiają na stronach powieści i nie znamy dokładnie ich charakteru. Ja jakoś nieszczególnie zżyłem się z bohaterami, ale na niektórych życiu mi zależało.
Styl pisania autorki jest dość ciekawy i wciągający. Podczas czytania książki nie nudziłem się ani nie miałem ochoty na odłożenie książki. Cornelia Funke pisze w sposób bardzo przyjemny i lekki, a książkę czyta się bardzo szybko, chociaż to też zapewne zaleta przepięknych obrazków i dużych liter.
Książka jest bardziej dla osób w wieku 11-13 lat, więc większości się jakoś niezbyt spodoba. Na blogu nie było jeszcze recenzji książki, która jest trochę dla młodszych, więc postanowiłem to zmienić. Poza tym, jest to jedyna książka, którą przeczytałem w czerwcu. A ogólnie rzecz biorąc, ja nie czytam takich książek, w sensie dla młodszych czytelników, więc Rycerz widmo stanowi taki wyjątek. Biorąc ją do ręki, myślałem, że będzie to gorsza książka, na niskim poziomie. Ale się mile rozczarowałem. Książka jest miłą odskocznią od rzeczywistości, bardzo szybko i przyjemnie się ją czyta. Polecam na zabicie nudy i kiedy chcemy odpocząć od ciężkich lektur. Daję jej ocenę 6, bo nie była książką złą, ale arcydziełem też nie była.
Recenzja ukazała się także na blogu: http://otwartaksiega2002.blogspot.com/2015/07/opowiesc-niemieckiej-rowling-recenzja.html
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest wydana w okładce, która raczej przyciągnie uwagę młodszego czytelnika. Czcionka jest całkiem spora, co ułatwia czytanie w szybkim tempie. Niektóre obrazki w tej książce są przepiękne, ale niektóre są raczej przeciętne. Całe wydanie...
Cornelia Funke to obdarzona niesamowitą wyobraźnią pisarka niemiecka.Jej książki, czytam, z nieukrywaną przyjemnością i zawsze się przy tym zastanawiam, co powoduje u pisarzy ta pewność, że ta opowieść, a nie inna, będzie tą najlepszą.Odpowiecie pewnie, że wena.Możliwe, że ta niesprecyzowana moc kieruje tymi, naprawdę dobrymi pisarzami.A co z tymi, którzy wydają bzdury?Złośliwość losu, które uznają, za natchnienie? Kto to wie.A wracając do naszej pisarki, jest ona autorką wspaniałej trylogii "Atramentowe Serce", która w formie fantastycznych przygód, głównych bohaterów, promuje książki i przyjaźń.
Powieść"Rycerz widmo", to opowieść o zwariowanych przypadkach pewnego chłopca, który, wysłany do szkoły z internatem, pozna, że nawet najśmielsze wyobrażenia, mogą przerosnąć, to co może się przydarzyć na prawdę.
Czy żadne zemsty duchy, dokonają swojej wendety? I czy zjawa rycerza, to rzeczywiście właściwa osoba, której można zaufać.
Przekonajcie się sami.
Doskonale się bawiłem, podczas lektury tej książki.Przeznaczona, raczej dla młodszych czytelników, którzy lubią dobre powieścidła z domieszką grozy, ale w niczym mi to nie przeszkadzało.
Przygodę można przeżyć, w każdym wieku, nawet podczas lektury.
Polecam.
Cornelia Funke to obdarzona niesamowitą wyobraźnią pisarka niemiecka.Jej książki, czytam, z nieukrywaną przyjemnością i zawsze się przy tym zastanawiam, co powoduje u pisarzy ta pewność, że ta opowieść, a nie inna, będzie tą najlepszą.Odpowiecie pewnie, że wena.Możliwe, że ta niesprecyzowana moc kieruje tymi, naprawdę dobrymi pisarzami.A co z tymi, którzy wydają...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCZY RYCERZ BEZ SERCA POTRAFI KOCHAĆ?
Postawiłam sobie nie byle jakie zadanie. Otóż siedzę przed ekranem laptopa i zastanawiam się jak ująć w słowa to, co sądzę o „Rycerzu widmo”- książce fantastycznej. No właśnie, tu leży problem, gdyż moja przygoda z fantasy nie wykracza poza „Harrego Pottera”, wiec jak można się domyślić jakąś wielką znawczynią tego gatunku literackiego nie jestem, co wcale nie znaczy, że nie lubię czasem zatopić wzroku w książce, gdzie przewodnim tematem są siły nadprzyrodzone. Po prostu ostatnimi czasy fantasy znalazło się na szarym końcu. Ale do rzeczy.
Jakie są moje wrażenia po skończonej lekturze? Pozytywne? Negatywne? A może całkowicie neutralne? Na sam początek pokrótce o fabule.
Jedenastoletni Jon Whitcroft zostaje wysłany przez matkę do szkoły z internatem. Obwinia cały czas o to „Brodacza”- nowego partnera jego matki. Jest wściekły na swojego przyszłego ojczyma, którego najchętniej pozbyłby się przy pierwszej lepszej okazji, a jednocześnie strasznie tęskni za swoją mamą, psem i (o zgrozo!) za siostrami. Odczuwa pewne obawy co do nowej szkoły- nie wie czy się z kimś zaprzyjaźni i czy w ogóle zaaklimatyzuje się w nowym miejscu. Jego obawy są jednak bezpodstawne, gdyż wkrótce zakoleguje się z Angusem i Stuartem- chłopcami, z którymi dzieli pokój, a zarazem zaprzyjaźnia się z marzącą o czasem niebezpiecznych przygodach śliczną Ellą. Ale to nie koniec, gdyż z czasem przypałętają się do niego mniej przyjemne… potworne duchy, które czyhają na jego życie. Niebawem poznaje tajemnicę okrutnego morderstwa sprzed lat, poznaje sekret pewnego chórzysty i zostaje uwięziony wraz z Ellą w wieży przez rozkładające się trupy. A gdy będzie chciał wezwać na ratunek ducha rycerza Williama Longspee, to w jego głowie pojawi się tylko jedno pytanie: czy rzeczywiście można mu wierzyć na słowo i zaufać?
„Czas płynie bardzo powoli, kiedy w strachu przed piekłem trzeba jeszcze zasłużyć na niebo.”***
Muszę przyznać, że zupełnie nie wiedziałam jak zabrać się za powieść Cornelii Funke. Książka jest przeznaczona dla dzieci i młodzieży w wieku 10- 13 lat, a ja do tego przedziału już od dawna nie należę, więc moje obawy stale rosły. I niepotrzebnie, gdyż dosyć szybko zostałam porwana przez wir wydarzeń. Tajemnicze morderstwo, dawno zapomniana przysięga, budzące odrazę (tylko niektóre) duchy, ukradzione serce- głównie to sprawiało, że czytałam wciąż i wciąż. Żadnego wydarzenia nie mogłam przewidzieć, wiec jak najszybciej chciałam poznać zakończenie historii. To był mój błąd, bo gdy tylko doszłam do zakończenia powieści, gdzie rycerze grają pierwsze skrzypce- poczułam żal. Nie sądziłam bowiem, że tak szybko ją skończę. Byłam tym faktem zniesmaczona albo inaczej ujmując po prostu wkurzona, bo najchętniej wciąż czytałabym co tu dużo mówić świetną książkę.
„ Najcenniejszych przyjaciół (…) spotykamy w najmroczniejszych czasach, bo nie sposób zapomnieć tych, którzy nam pomogli wydobyć się z mroku.”**
Jeśli chodzi o głównych bohaterów, to piorunem wzbudzają sympatię. Są świetnie wykreowani, barwni, niepowtarzalni, a duchy są tak ciekawie opisane jakby… żywe.
A język? Prosty, niewyrafinowany, ale niebanalny. Autorka używa go w bardzo plastyczny, przykuwający uwagę sposób, dzięki czemu pozycja spodoba się nie tylko młodzieży, ale i dorosłym, jeśli się tylko odważą odbyć tą zaskakującą przygodę.
No i nie mogłabym nie wspomnieć o dużej ilości pięknych niekiedy mrocznych rysunków, które w pełni czynią swoją powinność- wczuwają czytelnika w opisywane wydarzenia zachęcając przy tym do kontynuowania śledzenia tekstu.
„Kiedy człowiek ma jedenaście lat, to nie może mu się trafić nic gorszego niż przyjaciele, którzy lubią takie same słodycze.”*
Cóż mogę więcej dodać? Lektura jest lekka, łatwa i przyjemna- wręcz idealna, aby odciągnąć czytelnika od monotonni albo chociażby zatłuc niepożądaną chandrę. Jestem zauroczona tą pozycja, zatem zachęcam do przeczytania dzieci, ale i dorosłych, fanów fantastyki, ale i osoby, które nie mają wielkich doświadczeń z lekturami „nie z tej ziemi”.
Uważam, że warto!
***cytat ze str. 101
**cytat ze str. 215
*cytat ze str. 130
CZY RYCERZ BEZ SERCA POTRAFI KOCHAĆ?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPostawiłam sobie nie byle jakie zadanie. Otóż siedzę przed ekranem laptopa i zastanawiam się jak ująć w słowa to, co sądzę o „Rycerzu widmo”- książce fantastycznej. No właśnie, tu leży problem, gdyż moja przygoda z fantasy nie wykracza poza „Harrego Pottera”, wiec jak można się domyślić jakąś wielką znawczynią tego gatunku literackiego...
Kto z nas nie marzył, aby choć na chwilę cofnąć się w czasie? Do czasów gdzie wszystko przychodziło z łatwością, gdzie książki utulały nas do snu... Dzieciństwo! Niby nie takie odległe czasy ale choć część z nas chciałaby znów je poczuć.
Kiedy byłam mniejszą dziewczynką czytałam dużo i tak pozostało do dziś.. Kiedy zobaczyłam najnowszą książkę Corneli Funke pomyślałam... czemu nie? Może poczuję się jak dawniej... Jak taka mała istotka, która wtedy patrzyła na świat wielkimi oczami z myślą czy świat okaże się równie dobry jak w książkach...
Uwielbiasz czytać historie o duchach i mrocznych zamkach ? Lubisz lekkie powieści ?
Jeśli TAK, to coś dla Ciebie!
Opis:
Jedenastoletni Jon nawet nie podejrzewał, że rok szkolny zacznie się tak dobrze. Nie spodziewał się, że pozna marzącą o przygodach Elle i że w jego życiu nagle pojawią się żądne zemsty… duchy. Jon i Ella będą musieli stawić czoła prawdziwym niebezpieczeństwom! Odkryją sekret morderstwa sprzed lat, będą więzieni przez zjawy. A kiedy będzie ich chciał uratować duch rycerza Williama Lonspee, w ich głowach pojawi się tylko jedno pytanie: czy naprawdę można mu zaufać?
Rycerz widmo to najnowsza książka autorki Corneli Funke, najsłynniejszej niemieckiej pisarki, która swoje książki kieruje głównie do młodzieży.
Podczas czytania szybko utożsamiamy się z głównym bohaterem, którym jest jedenastoletni Jon. Wysłany przez mamę do szkoły z internatem ... Nieco sceptycznie nastawiony zaczyna nowy rok szkolny. Już wtedy dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewa a mianowicie chłopca zaczynają nawiedzać nocami.... duchy! W między czasie Jon poznaje Ellę, jej babcie Zeldę, która nigdy nie opuszcza swoich żab. Jon i Ella razem rozwiązują mroczne zagadki morderstw sprzed lat oraz walczą ze zjawami...
Kiedy człowiek ma jedenaście lat, to nie może mu się trafić nic gorszego niż przyjaciele, którzy lubią takie same słodycze.
Szata graficzna przybliża nam klimat oddany na karty powieści. Duża, wyraźna czcionka dzięki, której czyta się znacznie szybciej. Według mnie autorka nie napisała jakiejś wybitnej książki. Pomysł raczej nie zaskakujący. Każde zdanie napisane jest prostym językiem. Jestem już bardziej wymagającą czytelniczką, dlatego muszę przyznać, że brakowało mi lepszych opisów miejsc czy bohaterów. Nie czułam ciarek na całym ciele, gdy pojawiał się duch. Czy dobrze? Może i tak, w końcu to książka skierowana dla naprawdę młodych ludzi w wieku - 10 - 13 lat. Lepiej, żeby spali po nocach, niż aby miały im się śnić koszmary :p
Każda książka nabiera lepszej barwy, gdy pojawia się dawka humoru i ciekawość tego co wydarzy się dalej. To również możemy znaleźć i tutaj.
Rycerz widmo ukazuje, że mimo wszystko nie można być obrażonym na cały świat, robić komuś na złość, bo się tej osoby nie lubi i chce, żeby nagle znikła z naszego otoczenia... Uczy, że trzeba pogodzić się i zaakceptować to co mamy w życiu - miejsce a przede wszystkim ludzi, którzy nas otaczają.
Jestem zadowolona mimo tych małych niedociągnięć. Mimo, że może nie trafiłam w dziesiątkę z tą książką to przyznaję, że znów poczułam się choć trochę jak dziecko... Czy polecam? Czy odradzam? Dla czytelników w wieku od 10 do 13 lat - OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! Nawet nie ma co się zastanawiać! Nieco starszym osobom? Myślę, że jeśli lubi się czytać o duchach, mrocznych historiach, przygodach nastoletnich ludzi lub chce się cofnąć do błogiego dzieciństwa, gdzie pierwsze problemy wydawały się nam olbrzymimi, to również TAK!
6 / 10
Kto z nas nie marzył, aby choć na chwilę cofnąć się w czasie? Do czasów gdzie wszystko przychodziło z łatwością, gdzie książki utulały nas do snu... Dzieciństwo! Niby nie takie odległe czasy ale choć część z nas chciałaby znów je poczuć.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy byłam mniejszą dziewczynką czytałam dużo i tak pozostało do dziś.. Kiedy zobaczyłam najnowszą książkę Corneli Funke pomyślałam......
Rycerz bez serca
„Kiedy człowiek ma jedenaście lat, to nie może mu się trafić nic gorszego niż przyjaciele, którzy lubią takie same słodycze”.*
O duchach słyszał chyba każdy, co prawda nie wszyscy w nie wierzą, ale wiedzą, że twierdzi się iż są one przezroczyste, unoszą się w powietrzu i po śmierci nie zaznały spokoju, bo mają na ziemi coś jeszcze do zrobienia. Mówi się, że występują zjawy bardziej lub mniej miłe. Załóżmy przez chwilę, że one naprawdę istnieją, co byście zrobili gdyby nagle jakiś się wam ukazał?
Jedenastoletni Jon zostaje wysłany przez mamę do szkoły z internatem, za wszystko obwinia jej nowego faceta – zwanego przez siebie Brodaczem – i czuje się z tego powodu bardzo nieszczęśliwy. Na każdym kroku pokazuje swoje niezadowolenie z zaistniałej sytuacji, ale kiedy znajduje się już na miejscu okazuje się, że nowe miejsce nauki nie jest takie złe, a i znalezienie nowych przyjaciół nie będzie zbytnio trudne. Wszystko może by się jakoś ułożyło, gdyby nagle nie pojawił się pewien duch grożący mu… śmiercią. Czemu uwziął się akurat na chłopca i jak on sobie z tym poradzi?
Twórczość Corneli Funke znam dzięki jej serii Recekless , którą bardzo mile wspominam i darze szczególnym sentymentem. Jestem oczarowana nie kończącymi się pokładami fantazji oraz baśniowym światem przez nią stworzonym. Szczerze mówiąc, najbardziej nie mogę doczekać się ostatniego tomu wyżej wspomnianej trylogii, ale gdy ujrzałam zapowiedź „Rycerza widmo” byłam również zadowolona. Jak tym razem spisała się uwielbiana na całym powieściopisarka?
Początkowo byłam zaskoczona, tym razem Funke zaserwowała swoim czytelnikom zupełnie coś innego niż dotychczas. Nie spotka się w tej książce baśniowej otoczki, magicznych krain, istot czy też rzeczy. W „Rycerzu widmo” fabuła powieści jest osadzona całkowicie w świecie realnym, ale bez obaw, pojawiają się duchy i to nie byle jakie, bo rycerze! I chociaż widać w książce schematyczność (zamki, morderstwa, tajemnice),to jednak niemiecka autorka potrafiła ubrać ją w słowa sprawiające, że powieść czyta się praktycznie sama. Nie brak w niej opisów miejsc i wydarzeń, które nie są może tak szczegółowe, jak w poprzednich publikacjach, ale wystarczają, by wyobrazić sobie, to co się w danym momencie dzieje. Pomagają w tym również umieszczone w niej czarno białe rysunki, które są niezwykle sugestywne i przykuwające oko. Ciekawym posunięciem było zaczerpnięcie wielu informacji z historii, dzięki czemu ma się okazję poznać dawne dzieje oraz to, że Jon tak jakby opowiadał, to co działo się kiedyś, jakby wspominał swoją przeszłość. Całość utworu jest idealnie zgrana, wszystko jest przemyślane i dopracowane. Co prawda akcja nie toczy się specjalnie szybko, ale na brak ciekawych sytuacji narzekać nie można.
Podobały mi się kreacje bohaterów stworzonych przez Funke,. Jon okazał się zwyczajnym jedenastolatkiem, próbującym pogodzić się ze zmianami jakie zachodzą w jego życiu oraz przyzwyczaić się do nowego miejsca i ludzi. Jego ciekawość oraz fakt, że trafił w mało odpowiednie miejsce przysparza mu nieco problemów i stwarza mnóstwo sytuacji do przeżywania przeróżnych, niekoniecznie zawsze miłych, przygód. Moją uwagę zdobyła także Ellie, dziewczynka jest bardzo indywidualną osóbką, której zachowanie może trochę zaskakiwać, ale swoim logicznym umysłem i nietypowym zachowaniem wzbudza dużo sympatii. Pozostałe postacie również cechują się niepowtarzalnością i zapadają w pamięć.
Utwór ten przeczytałam w zaledwie jeden dzień i wyśmienicie się przy tym bawiłam, jest on kierowany do nastolatków w wieku 10-13 lat, dlatego język, którym posługuje się autorka jest prosty, ale nie banalny. Historię czyta się szybko i z prawdziwym zainteresowaniem ponieważ wciąga i intryguje od pierwszych stron. W trakcie śledzenia tekstu można się pośmiać i poczuć odrobinę strachu, łatwo też zżyć się z bohaterami w raz z nimi przeżywać ich przygody. Funke może i nie wymyśliła czegoś nowego, ale napisała to w taki sposób, że jednak ma coś w sobie, co sprawia, że warto sięgnąć po „Rycerza widmo”. Nie żałuję ani chwili na niego poświęconej i szkoda tylko, że książka tak szybko się skończyła.
Pomimo tego, że najnowsza powieść Corneli Funke kierowana jest do młodszego grona czytelników śmiało mogę stwierdzić iż spodoba się każdemu wielbicielowi opowieści o duchach, zabawnych sytuacji i zaskakujących zwrotów akcji. Książkę czyta się niezwykle szybko, lekko i przyjemnie. Polecam!
*Cornelia Funke, „Rycerz widmo”, s. 130
http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2014/09/rycerz-bez-serca.html
Rycerz bez serca
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kiedy człowiek ma jedenaście lat, to nie może mu się trafić nic gorszego niż przyjaciele, którzy lubią takie same słodycze”.*
O duchach słyszał chyba każdy, co prawda nie wszyscy w nie wierzą, ale wiedzą, że twierdzi się iż są one przezroczyste, unoszą się w powietrzu i po śmierci nie zaznały spokoju, bo mają na ziemi coś jeszcze do zrobienia. Mówi się,...
W oczekiwaniu na kolejny tom "Reckless" nie mogłam sobie odmówić lektury najnowszej powieści Cornelii Funke, ponieważ jak się biorę za "Atramentową trylogię", tak się zabrać nie mogę nigdy. Jednak ten dzień nadejdzie - co do tego pewna jestem.
Jedenastoletni Jon właśnie zostaje odesłany do szkoły z Internatem. Co tu dużo mówić; chłopak nie jest szczęśliwy z powodu rozłąki z rodziną, spowodowaną prawdopodobnie nowym związkiem mamy... W nowym miejscu robi się jednak szybko ciekawie, ponieważ Jona chce dopaść krwiożerczy duch złoczyńcy, a na ratunek przychodzi mu duch rycerza z mroczną przeszłością... Czy można mu zaufać?
Po wieku naszego bohatera widać już, że jest to książka typowo dla dzieci, jak zdecydowana większość twórczości Cornelii Funke. Nie znaczy to jednak, że jej powieści są przez to mniej ciekawe, ponieważ nadal czyta się to doskonale. "Reckless" jest raczej poważne, takie mroczne na swój baśniowy sposób i mało tam powodów do śmiechu, czy chichotania (co nie zmienia jednak faktu, że kocham tę historię),za to tutaj znajdziemy ich całe mnóstwo! Zwłaszcza pod postacią przesympatycznego Jona (jak widać nie tylko Jon Snow wygląda świetnie z tym imieniem),którego mamy okazję doskonale poznać dzięki pierwszoosobowej narracji.
Od razu powiedzieć trzeba, że historia nie dzieje się na bieżąco, czyli 19-letni już Jon opowiada o swoim pierwszym spotkaniu z duchami i wygląda na to, że nie ostatnim! A przynajmniej taką mam nadzieję. W każdym razie, autorka umiejętnie wykorzystała to do "nie przynudzania", czyli opowiada o interesujących wydarzeniach oraz istotnych faktach, a inne są względnie pominięte np. w zdaniu, w którym Jon nie potrafi sobie przypomnieć pierwszych dni w szkole. Sprytnie i realistycznie.
Autorce udało się stworzyć postacie pełne życia, a Ella jest absolutnie cudowna, jak na dziewczynkę w tym wieku. Nie ukrywam, że bawiłam się przednio, czytając zwłaszcza jej wypowiedzi oraz poznając ją coraz lepiej (oraz jej fascynującą rodzinę). Cornelia Funke nie przedobrzyła, ale wyważyła informacje idealnie; miało być śmiesznie, to było!
Nie zapomnijcie zapoznać się z listem od autorki, który znajdziecie na końcu książki, ponieważ jest on naprawdę fascynujący dla wszystkich wielbicieli książek, ponieważ pewnie nie raz i nie dwa zastanawialiście się, co doprowadziło do powstania tej konkretnej pozycji, a Cornelia Funke podzieliła się w oględny, ale też nie zbyt skrótowy sposób, jak powstał "Rycerz widmo".
Wszyscy czytelnicy, czy to duzi, czy mali skorzystają z ciekawostek oraz faktów historycznych, które pojawiły się na końcu książki i udowodniły, jak wiele autorka czerpała z historii oraz miejscowych legend... "Rycerz widmo" jest dla mnie angielską wersją powieści w stylu "Skarbu piratów", czy "Ars Dragonii", gdzie bohaterowie spotykają się z miejscowymi mitami, historiami oraz faktami... To lubię!
"Rycerz widmo" to idealna książka dla każdego młodszego czytelnika m.i. z powodu obrazków oraz odrobinę większej czcionki, a z powodu bogactwa historycznego oraz ciekawostek również dla rodzeństwa, czy rodziców tego czytelnika.
Ocena: 7/10.
W oczekiwaniu na kolejny tom "Reckless" nie mogłam sobie odmówić lektury najnowszej powieści Cornelii Funke, ponieważ jak się biorę za "Atramentową trylogię", tak się zabrać nie mogę nigdy. Jednak ten dzień nadejdzie - co do tego pewna jestem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedenastoletni Jon właśnie zostaje odesłany do szkoły z Internatem. Co tu dużo mówić; chłopak nie jest szczęśliwy z powodu rozłąki...
Od pewnego czasu wypatruję z niecierpliwością nowej książki Cornelii Funke, a konkretnie nie mogę doczekać się trzeciego tomu serii „Reckless”. Póki co nic nie wskazuje na to, żeby książka miała ukazać się w tym roku, wiec na otarcie łez postanowiłam sięgnąć po „Rycerza widmo”, czyli najnowsze dzieło autorstwa niemieckiej pisarki.
Jedenastoletni Jon wyjeżdża do szkoły z internatem. Chłopiec jest nieszczęśliwy, ponieważ mama znalazła sobie faceta, a co gorsza zakochała się w nim. Jon i Brodacz zupełnie się nie dogadują. Młodsze siostry uwielbiają przyszłego ojczyma, a tym samym kalają pamięć o zmarłym ojcu. Nowa szkoła tylko pogarsza rodzinne relacje małego bohatera, który wcale nie cieszy się z wyjazdu (choć siostry wyobrażają sobie, że przenosi się do takiej samej szkoły, jak ta z Harry’ego Potter’a). Na miejscu okazuje się, że miasteczko, internat i nowi koledzy wcale nie są tacy źli. Jednak na problemy nie trzeba długo czekać, ponieważ szybko okazuje się, że z niewiadomych przyczyn Jona prześladują duchy. W rozwikłaniu tajemniczej zagadki może pomóc tylko czarnowłosa Ella i zjawa pewnego rycerza…
„Kiedy człowiek ma jedenaście lat, to nie może mu się trafić nic gorszego niż przyjaciele, którzy lubią takie same słodycze.”
Jak zwykle Cornelia Funke zachwyca kreacją świata przedstawionego i przesympatycznych bohaterów. Jon jest zwyczajnym, ciekawskim chłopcem, który wbrew swojej woli wpada w wir wielkiej i niebezpiecznej przygody. Towarzyszy mu urocza Ella, która jest wyjątkowo osobliwą dziewczynką. Między tą dwójką od razu rodzi się przyjaźń, co wcale nie jest takie oczywiste, bo w tym wieku relacje damsko-męskie są nie tyle skomplikowane, co dziwne i nienaturalne. Mimo początkowego skrępowania dzieciaki szybko znajdują wspólny język i ramię w ramię ruszają do starej katedry, żeby poprosić o pomoc ducha Williama Longspee. Język powieści jest prosty, styl autorki lekki i zabawny, a klimat troszkę straszny. Piękne, czarno-białe ilustracje cieszą oko, a duża czcionka sprawia, że nawet młodsze dzieci nie powinny mieć problemów z samodzielną lekturą.
Powieść „Rycerz widmo” napisana została z myślą o dzieciach, ale sama dałam się oczarować tej opowieści. Szkoła z internatem, wałęsające się po okolicy duchy i tajemnice rodowe wystarczyły autorce, żeby stworzyć świetną przygotówkę dla młodych czytelników. Postacie historyczne idealnie współgrają z tymi współczesnymi. Jest śmiesznie, strasznie, ale też mądrze i życiowo, bo pod płaszczykiem niewinnej opowieści z dreszczykiem udało się autorce przemycić kilka ważnych przemyśleń związanych z przyjaźnią i relacjami rodzinnymi. Cornelia Funke wciąż jest w formie, co bezsprzecznie udowodniła swoją najnowszą powieścią. Jeśli w głębi duszy nadal czujecie się rozbrykanymi dzieciakami, to bez wahania sięgajcie po „Rycerza widmo”. Świetna zabawa gwarantowana!
Od pewnego czasu wypatruję z niecierpliwością nowej książki Cornelii Funke, a konkretnie nie mogę doczekać się trzeciego tomu serii „Reckless”. Póki co nic nie wskazuje na to, żeby książka miała ukazać się w tym roku, wiec na otarcie łez postanowiłam sięgnąć po „Rycerza widmo”, czyli najnowsze dzieło autorstwa niemieckiej pisarki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedenastoletni Jon wyjeżdża do szkoły z...
Cornelia Funke to niemiecka pisarka, do której mam duży sentyment przez „Atramentową trylogię”. Kilka lat temu dałam się wciągnąć w fantastyczny świat z niesamowitymi przygodami Meggie i jej ojca. Trylogia ta w pewien sposób zapoczątkowała moją miłość do literatury, za co ogromnie jestem wdzięczna samej autorce. W tym roku ukazała się jej najnowsza powieść pt. ”Rycerz widmo”. Chcąc powrócić do czasu zachwytów nad powieściami Cornelii Funke, z chęcią sięgnęłam po lekturę. I może powinnam sięgać po poważniejszą literaturę… Ale wierzcie mi, przyjemnie czasem cofnąć się w czasie, gdy na szczytach list bestsellerów królowały „Opowieści z Narnii”, seria „Niefortunnych zdarzeń” czy właśnie „Atramentowa trylogia”.
Jedenastoletni Jon to inteligentny, ciekawski chłopiec, który za namową matki udaje się do internatu do Salisbury. Szybko przekonuje się, że rozpoczynający się rok szkolny nie będzie taki, jak wszystkie inne, i nie chodzi tu o przeprowadzkę. Jon widzi bowiem rzeczy, których nie dostrzegają jego rówieśnicy. Po szkole ściga go kilka zjaw na koniach, w głowie słyszy upiorne groźby… Nikt nie potrafi zrozumieć chłopca do czasu, gdy poznaje Ellę, czarnowłosą wnuczkę starej czarownicy. Okazuje się, że w zwalczeniu zjaw może pomóc tylko duch rycerza Williama Longspee. Jednak czy i jemu można zaufać? Na rycerzu ciąży bowiem klątwa, którą zdjąć może tylko znalezienie i pochowanie jego serca. Czy Jon i Ella podejmą się tego zadania? Jaki związek mają przodkowie Jona z widmami?
Książka opowiada o losach jedenastolatków, a więc kierowana jest głównie do nastoletnich odbiorców. Język powieści jest więc lekki, prosty, zrozumiały, niekiedy zabawny. Postacie cechują się ciekawością, naiwnością (tak jak czasem osoby w tym wieku) i humorem. Sama historia, mimo iż nie jest banalna, staje się łatwa do odbioru i zrozumienia. Książka bogata jest również w czarno-białe ilustracje, niezwykle dopracowane i przykuwające uwagę. Cechy te łagodzą niepokojący klimat horroru, nakazują przymykać oko na niektóre okrutniejsze wątki oraz czynią fabułę mniej prawdopodobną. To tak jakby legenda, baśń i opowieść z dreszczykiem w jednym. Na myśl przychodzi mi seria „Niefortunnych zdarzeń”, która w podobny sposób przedstawia nieprzyjemne czy straszne wątki. Również „Koralina” przedstawia upiorną wręcz historię w sposób łagodny, baśniowy. Co jest wyjątkowego w takich książkach? Są one skierowane do młodszych czytelników, ale i starsi przyjemnie spędzą przy nich czas. „Rycerza widmo” potraktowałam jako ciekawą historyjkę, jedną z takich, które można czasem obejrzeć w telewizji jako legendy lub opowieści z dreszczykiem.
Cornelia Funke to moim zdaniem jedna z najwybitniejszych pisarek baśni i książek fantasy dla młodszych odbiorców. „Rycerz widmo” nie jest książka banalną, choć z drugiej strony ciężko tu o przekaz czy złotą myśl. To po prostu ciekawa historia na zabicie czasu, która z pewnością spodoba się każdemu czytelnikowi.
Cornelia Funke to niemiecka pisarka, do której mam duży sentyment przez „Atramentową trylogię”. Kilka lat temu dałam się wciągnąć w fantastyczny świat z niesamowitymi przygodami Meggie i jej ojca. Trylogia ta w pewien sposób zapoczątkowała moją miłość do literatury, za co ogromnie jestem wdzięczna samej autorce. W tym roku ukazała się jej najnowsza powieść pt. ”Rycerz...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to