rozwińzwiń

Nowa Heloiza

Okładka książki Nowa Heloiza autora Jean Jacques Rousseau,
Okładka książki Nowa Heloiza
Jean Jacques Rousseau Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza Morex Seria: Lektury Szkolne (Morex) literatura piękna
299 str. 4 godz. 59 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Lektury Szkolne (Morex)
Tytuł oryginału:
Julie ou la Nouvelle Heloïse
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
299
Czas czytania
4 godz. 59 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Ewa Rzadkowska
Średnia ocen

5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nowa Heloiza w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nowa Heloiza

Średnia ocen
5,5 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nowa Heloiza

avatar
570
395

Na półkach: , ,

epistoła miłosna młodych kochanków wobec aranżowanego małżeństwa, utwór nawiązujący do historii miłosnej Abelarda i Heloizy...

na Indeksie Ksiąg Zakazanych (Index Librorum Prohibitorum, Pius VII - 1806) do samego końca (XXXII wydanie z 1948 roku, Paweł VI - 1966)...

epistoła miłosna młodych kochanków wobec aranżowanego małżeństwa, utwór nawiązujący do historii miłosnej Abelarda i Heloizy...

na Indeksie Ksiąg Zakazanych (Index Librorum Prohibitorum, Pius VII - 1806) do samego końca (XXXII wydanie z 1948 roku, Paweł VI - 1966)...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
169
108

Na półkach:

Niełatwa powieść mieszcząca w sobie wątki romansu i literatury filozoficznej. Wielka miłość przeplatana normami myśli oświeceniowej.

Niełatwa powieść mieszcząca w sobie wątki romansu i literatury filozoficznej. Wielka miłość przeplatana normami myśli oświeceniowej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
51
26

Na półkach:

Co by było gdyby przekazem Romea i Julii było: dobra jest tylko miłość małżeńska? Dzięki tej książce można się przekonać. I poznać kilka dobrych rad na temat prowadzenia folwarku szlacheckiego i postępowania ze swoimi chłopami.

Co by było gdyby przekazem Romea i Julii było: dobra jest tylko miłość małżeńska? Dzięki tej książce można się przekonać. I poznać kilka dobrych rad na temat prowadzenia folwarku szlacheckiego i postępowania ze swoimi chłopami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

897 użytkowników ma tytuł Nowa Heloiza na półkach głównych
  • 500
  • 387
  • 10
67 użytkowników ma tytuł Nowa Heloiza na półkach dodatkowych
  • 18
  • 13
  • 9
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6

Tagi i tematy do książki Nowa Heloiza

Inne książki autora

Okładka książki Wróżki w salonach. Antologia francuskich baśni literackich z XVII i XVIII w. Catherine Bernard, Catherine Durand, Marianne-Agnès Falques, Louis-Charles Fougeret de Monbron, Thomas-Simon Guellette, Aleksander Wit Labuda, Louise Levesque, Marie Jeanne Lhéritier de Villandon, Jean Jacques Rousseau, Marie-Catherine d'Aulnoy, Charlotte-Rose de Caumont La Force, Anne-Claude de Caylus, Claude-Prosper Jolyot de Crébillon, Madeleine-Angélique de Gomez, François Pétis de La Croix, Catherine de Lintot, Marie-Madeleine de Lubert, Reine de Madaillan de Lassay, Louis de Mailly, Henriette-Julie de Murat, Gabrielle-Suzanne de Villeneuve, autor nieznany
Ocena 9,0
Wróżki w salonach. Antologia francuskich baśni literackich z XVII i XVIII w. Catherine Bernard, Catherine Durand, Marianne-Agnès Falques, Louis-Charles Fougeret de Monbron, Thomas-Simon Guellette, Aleksander Wit Labuda, Louise Levesque, Marie Jeanne Lhéritier de Villandon, Jean Jacques Rousseau, Marie-Catherine d'Aulnoy, Charlotte-Rose de Caumont La Force, Anne-Claude de Caylus, Claude-Prosper Jolyot de Crébillon, Madeleine-Angélique de Gomez, François Pétis de La Croix, Catherine de Lintot, Marie-Madeleine de Lubert, Reine de Madaillan de Lassay, Louis de Mailly, Henriette-Julie de Murat, Gabrielle-Suzanne de Villeneuve, autor nieznany
Jean Jacques Rousseau
Jean Jacques Rousseau
Genewski pisarz tworzący w języku francuskim, filozof i pedagog, autor koncepcji swobodnego wychowania.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Listy perskie Karol Ludwik Monteskiusz
Listy perskie
Karol Ludwik Monteskiusz
Listy perskie po raz pierwszy trafiły do czytelnika w 1721 roku. Ponad trzysta (300!) lat temu. Zaskakujące i zasmucające jest to, że nie straciły w sumie wiele na aktualności. Monteskiusz napisał satyrę na ówczesne społeczeństwo francuskie (i trochę perskie [dzisiejszy Iran]),w którym ustami m.in. Usbeka, czyli Persa podróżującego po Europie, bezlitośnie opisuje przywary siedemnastowiecznych Francuzów. Boy-Żeleński, który Listy perskie przetłumaczył, we wstępie wyjaśnia, że żeby urozmaicić fabułę autor używa formy romansu. Ja tu niestety romansu nie widzę (w dzisiejszym znaczeniu tego słowa). Za to widzę, że elementy relacji romantycznych Persów służą Monteskiuszowi do porównania podobnych relacji w Europie. Usbek w listach opowiada swoim żonom w seraju o “braku cnoty” u Francuzek, zaś swoim przyjaciołom pisze, że mimo wszystko ta swoboda w kontaktach międzypłciowych jest atrakcyjna. 📜 Europejczycy są “dziwni” Usbek ocenia cnotę Europejek, ich nastawienie, obowiązki czy ogólnie role małżeńskie, ale nie tylko u kobiet. Ocenia także rolę mężczyzn, choć kobietom dostaje się chyba bardziej. Nawiasem mówiąc, cały czas się zastanawiałam skąd taka wiedza autora o Persach i ich zwyczajach i czy to nie przypadkiem licentia poetica. Nie wiem, być może. Im dalej w książkę tym bardziej widać, że czasami Persowie doceniają inne układy towarzyskie we Francji, co jest dyskretną pochwałą Zachodniej kultury. Są się też podobne rozmyślania dotyczące rodzaju władzy, zachowania władców, religii, kapłanów, klasy wyższej i wielu wielu innych aspektów życia, chociaż zwykle negatywne. Szczególnie mocno dostaje się kościołowi i świeżo co zmarłemu królowi, Ludwikowi XIV. 📜 Niewiele się zmieniło Generalnie, wnioski Monteskiusza są dość smutne. Pieniądz i żądza władzy rządzą światem, a także rozpusta. Generalnie świat Zachodni ginie, Persja zresztą również. Co ciekawe, Monteskiusz kilka razy i dość dogłębnie zastanawia się nad przyczynami zmniejszającej się dzietności i populacji narodów. Jak widać ten trend widoczny jest już od kilkuset lat… Autor listów ostro krytykuje też kolonializm, przy każdej okazji. Ogólnie Listy perskie to dość obrazowa satyra społeczeństwa, w którym żył Monteskiusz. Wspaniale przetłumaczona przez Żeleńskiego właściwie współczesnym językiem, choć po tłumaczenie powstało na początku XX wieku, czyli ponad sto lat temu. Od samego początku narzucało mi się głowie porównanie do innej książki podobnej formą – Listów z Ziemi Marka Twaina. Są to listy Szatana wygnanego z raju, który trafia na Ziemię i opisuje ludzkie zwyczaje związane z religijnością chrześcijańską. Monteskiusz podchodzi do tematyki szerzej, ponieważ oprócz religii opisuje także ekonomię, czy relacje społeczne. Ciekawa treść w ciekawej formie.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na71 rok temu
René François-René de Chateaubriand
René
François-René de Chateaubriand
Małe objętościowo dziełko Chateaubrianda zajmuje poczesną pozycję w literaturze romantyzmu. Znajdziemy w nim motywy i problemy typowe dla tej epoki, a ściślej dla jej przedstawicieli: nadwrażliwych samotników udręczonych nudą i melancholią, dla których świat zewnętrzny jest tylko lustrem, w którym przegląda się niespokojne ego. Taką postacią jest René, osierocony przez matkę (zmarła przy porodzie),odrzucony przez ojca (zamożnego pana na zamku). Jedynie siostra Amelia odnosi się do niego z czułością, szczerze kochając brata, lecz jak się okaże: w nieoczywisty sposób. W przypływie rozpaczy spowodowanej skrywanym żarem porzuca biednego René na rzecz samego Chrystusa, aby uniknąć grzechu, który zdawał się nieuchronny. Amelia trafia zatem do klasztoru położonego gdzieś na brzegu morskim (czasoprzestrzeń utworu jest mgliście określona),skąd wkrótce brat jej wyrusza do Luizjany, będącej podówczas (koniec XVIII w.) francuską kolonią. Tam zamieszkuje wśród okolicznych Indian (plemię Naczezów). Po latach nalegań opowiada dwóm mentorom, staremu wodzowi Szaktasowi i mądremu księdzu Suel, historię swojego nieszczęścia, które skłoniło go do porzucenia ojczyzny. René, idealizując siostrę (ważny dla romantyzmu wątek miłości doskonałej i niedostępnej zarazem),pogrążony w rozterkach i tęsknotach, nie zdawał sobie sprawy z jej obaw, choć przecież pragnął Amelii tak samo jak ona jego. Recepty na zgryzoty szukał w samotności, to gubiąc się w leśnych ostępach, to błądząc bulwarami antycznych miast, próbując podziwiać ich zabytkowe piękno. Ani w naturze, ani w kulturze nie potrafił jednak znaleźć ukojenia. Stał się jak "puszczyk w ruinach" (Psalm 102),skazany przez los czy raczej samego siebie na oddalenie, wygnanie, alienację. Egzystencja wewnętrzna, urojona, poza ludźmi i światem. Warto zapytać, na ile dobrowolna. Koniec utworu, formalnie będącego opowiadaniem, rodzajem poetyckiej prozy, ma wydźwięk religijno-dydaktyczny. Ojciec Suel poucza bohatera, że ściganie chimer nikogo do szczęścia nie przywiodło i że sens życia leży w postawie chrześcijańskiej: "Młody pyszałku, który mniemałeś, iż człowiek może wystarczyć sam sobie! Samotność zgubna jest temu, który nie żyje w niej z Bogiem [...] Ktokolwiek otrzymał siły po temu, winien je poświęcić ku służbie bliźnich". Ten piękny, szlachetny tekst polecam każdemu, kto chciałby zapoznać się z istotą romantyzmu, a także wszystkim tym, którym wydaje się, że depresja jest chorobą XXI wieku. Otóż nie, dwa wieki temu była równie obecna, choć może dotyczyła głównie artystów i określano ją mianem melancholii czy też bólu istnienia (z niem. Weltschmerz). Wynotowałem z książeczki kilka ładnych i mądrych cytatów: 1) Szczęśliwi ci, którzy skończyli swą podróż, nie opuściwszy portu, i którzy nie wlekli, jak ja, bezużytecznych dni na ziemi! 2) O Boże! gdybyś mi dał kobietę wedle moich pragnień; gdybyś, jak pierwszemu ojcu, przywiódł mi za rękę Ewę dobytą ze mnie samego... 3) Walczyłem jakiś czas przeciw mej chorobie, ale z obojętnością i bez niezłomnej chęci zwycięstwa. 4) Starzec, wraz ze swymi wspomnieniami, podobny jest do spróchniałego dębu w lesie: dąb taki nie stroi się już własnym liściem, ale okrywa niekiedy swą nagość obcą roślinnością, która wyrasta na jego odwiecznych gałęziach. 5) Serce nasze to instrument niezupełny, lira, w której brakuje strun, tak iż trzeba nam oddawać akcenty radości w tonach przeznaczonych dla westchnień. 6) Nie jesteś, młodzieńcze, człowiekiem wyższym przez to, iż widzisz świat w odrażającym świetle. Jeśli kto nienawidzi ludzi i życia, to jedynie dlatego, iż wzrok jego nie sięga dość daleko.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na73 lata temu
Wybór poezji Jan Andrzej Morsztyn
Wybór poezji
Jan Andrzej Morsztyn
Jan Andrzej Morsztyn dobrze wie, jak ugrzęznąć wśród miłosnych westchnień i krotochwilnych umizgów. Chociaż jego wiersze napędza salonowy dowcip, to sam autor bardziej przypomina wycieńczonego amorami galernika, niż statecznego podskarbiego wielkiego koronnego XVII-wiecznej Polski. Za jakież grzechy w takim razie został przywiedziony na te miłosne galery? Prawdopodobnie za niebywały talent do tworzenia dworskich erotyków, za umiejętność wymyślania zręcznych metafor i barwnego opisywania upalnej miłości. Ten obyty w świecie salonowiec przy dźwiękach lutni potrafi wyczarować dosłownie wszystko, za jego sprawą nawet mróz pali a ogień chłodzi. Jednak czy dałem się nabrać na godne występku dumania zakochanych? Myślę, że wiele jeszcze braknie do tego, abym pisał peany na cześć jego twórczości. Forma przytłoczyła treść i odsłoniła niestałość uczuć opisywanych przez Morsztyna kochanków. Umie on zastawiać sidła na nobliwe matrony i strwożone brakiem doświadczenia dziewice. Trzeba przyznać, że w przekornych strofach zawarł umiejętność łowienia nawet największych cnotliwych tego świata. Łowi żartem, łowi okraszoną namiętnością chwilą, poluje na serca kruchymi wersami pełnymi zgrabnych miłostek. Daje wiele efektu a mniej liryki. Cóż, od czasu do czasu można zaszaleć w karnawale prostych hołdów oddawanych Wenerze i Kupidynowi. Dobrze co jakiś czas poprawić swój humor i być może ogrzać zziębnięte serce. W płomieniach poezji barokowego poety rozgrzeje się nawet największy emocjonalny zmarźlak. To literatura wzdychań i figli. Jeśli ktoś szuka poważnych uniesień doprowadzających do płaczu to może się srogo pomylić. Owszem, Morsztyn potrafi wyciskać łzy, ale tylko lekką tematyką ubraną w namiętne zwroty. Nie można ukrywać, że jest wytrawnym wirtuozem barwnego i finezyjnego języka. Jednak nie wolno też zapominać, że to człowiek baroku i wielbiciel francuskiej kultury z której czerpał pełnymi garściami. To kosmopolita, którego cechuje bogactwo formy wyrazu. Jest przykładem na to, że manieryczna poezja wzbudzała w jego czasach zachwyty. Ogromna ilość stosowanych przez niego środków ekspresji nadaje poezji cech wykwintnej erotyki. Jan Andrzej Morsztyn pozostanie w mojej pamięci jako znakomitość barokowego świata, godny zapamiętania twórca niepospolitych rymów. To z mojej strony wielkie uznanie dla sławy tamtych czasów. Jednak osobiste ciągoty w kierunku bardziej poważnych trendów literatury skłaniają mnie ku przeświadczeniu, że być może ostatnie dni zostaną przeze mnie uznane za chwilowy kaprys, żart uczuć, osłabienie rozumu na korzyść emocji. Nie chciałbym Was jednak w jakikolwiek sposób zniechęcić do poety, którego można obecnie poznać już tylko wśród przykładów baroku, podawanych przez nauczycieli języka polskiego. Zapomniany a jednak wart spojrzenia dla samej zabawy słowami miłosnej liryki.
czytający - awatar czytający
ocenił na67 lat temu
Wyznania Jean Jacques Rousseau
Wyznania
Jean Jacques Rousseau
"Wyznania" Rousseau to była dla mnie wybitna lektura od której nie mogłem się oderwać i mimo, względnie, pokaźnych gabarytów połknąłem ją w półtora dnia. Rousseau w tej autobiografii ma na celu "przedstawienie człowieka" w całej swej okazałości poprzez przedstawienie swego życiorysu bez żadnych przemilczeń - i trzeba mu przyznać, że daje wrażenie jakby wykonał swoje zadanie bez zarzutu. Poznajemy w tej pracy wszystko o Rousseau, nie tyle jego życiorys co jego lęki, namiętności, przewinienia, niejednokrotnie rzeczy wstydliwe do jakich dzisiaj nie mielibyśmy odwagi się przyznać (pozostawienie przyjaciela w opałach czy specyficzny fetysz w klimatach femdomu/BDSM). Praca pisana na dwie części wyraźnie różni się treścią - pierwsza część (bodaj do księgi VI czy VII) zawiera w sobie wyłącznie młodość Rousseau, którą przedstawia bardzo idyllicznie oraz zmysłowo; łatwo było zanurzyć się w świecie autora sprzed trzech wieków w którym tak jasno oraz pięknie odmalował domostwa w których przebywał, ludzi, dziecięce relacje jakie zawierał, rozmowy z dorosłymi czy najprostsze zabawy. Wszystko to wydaje się tak bliskie i uniwersalne dla doświadczenia każdego człowieka, że od razu kupuje tym serce czytelnika (a przynajmniej moje). Jego przygody rzeczywiście zaskakują a jego gorączkowe ich poszukiwanie niejednokrotnie zaskakuje, gdy np decyduje się na porzucenie szkoły i pozostanie obieżyświatem w wieku 16 lat lub gdy pozostawia pracę i potencjalną dobrą karierę by powędrować tydzień czy dwa z nowo poznanym kolega po kraju; takich szalonych decyzji tego filozofa jest wiele, dlatego pierwsza część wydała się wręcz bajkowa i sprzyjająca rozmarzeniu się czy też wspominaniu; w dodatku wzbogacona licznymi refleksjami, mniej lub bardziej filozoficznymi, odnoszącymi się do najbardziej istotnych oraz życiowych kwestii; ta pierwsza część spełniła wszystkie moje oczekiwania. Druga część z kolei, napisana dwa lata po tamtej, nabiera już kompletnie innego charakteru - tutaj też historia nabiera tempa. Rousseau w końcu zaczyna rozwijać swoją karierę, spotykać kluczowe w swoim życiorysie postacie jednak też widać w niej dużo więcej nieszczęścia oraz żalu; pogłębiająco się manie prześladowczą, ciągłe doszukiwanie się spisków, fałszywych przyjaźni, wielkiego bólu oraz licznych upokorzeń. Przepaść jaka dzieli pierwszą i drugą część łączy wyłącznie niezmiennie, jednostajne usposobienie autora, który w dalszym ciągu jest absolutnie poddany uczuciom i, jak sam deklaruje, chęcią spokojnego życia. Dowiadujemy się jak powstają najistotniejsze pracę filozofa i jakie motywacje za nimi stoją. Cała ta autobiografia wydaje się, że oddaje faktycznego autora jednak trzeba też wspomnieć liczne mroczne strony tego bohatera. Rousseau, niestety, ale sprawia wielokrotnie wrażenie dorosłego dziecka, które wielokrotnie czyni rzeczy okropne a równocześnie nawet w swojej autobiografii, pisanej bądź co bądź w dojrzałym już wieku, nie dostrzega ich niemoralności. Przykładowo; jego akty ekshibicjonizmu w jego własnej ocenie najwidoczniej nie były niczym złym, bo nie padł żaden komentarz ubolewający nad swoim zachowaniem (a warto zauważyć, że gdy Rousseau czegoś żałuje to wyraźnie daje do zrozumienia o tym czytelnikowi wylewając swój żal średnio na pół czy całą stronę). Popularny i już przesycony fakt z oddaniem swoich dzieci do przytułku a następnie usprawiedliwianie się tym. Jego ciągła nieodpowiedzialność i częste życie na cudzy koszty - często rezygnował z pracy dla drobnych rozrywek, nie przyjął królewskiej pensji, bo "bał się króla", mimo, że cierpiał w owym czasie niedostatki. W dodatku jego niestałość w miłości, zmienianie obiektu westchnień właściwie co 15 stron jest dosyć ciekawe i mimo że sam Rousseau podaje inne intencje to ciekawym jest, że opuszcza np swoją ukochaną de Warens akurat, gdy ta popada w nędze. Te liczne jego przywary, których nie ocenia źle zniechęcają do niego jednak znowu jego autentyczność w innych deklaracjach, czułość z jaką mówi o relacjach międzyludzkich oraz krzywda jaka go potem spotyka, liczna niesprawiedliwość oraz traumatyczne sytuacje znowu zjednują mu sobie czytelnika (a przynajmniej mnie) - przez co Rousseau w swej autobiografii osiągnął swój zamierzony cel; pokazał prawdziwego człowieka, pełnego sprzeczności, różnych ambicji i przyjmujących różne punkty widzenia. Nie dostajemy w tej autobiografii bohatera czy spowiednika a prawdziwego człowieka, którego nie możemy ocenić jako dobrego, ale też przesadą by było określeniem go złym. Wahałem się w ocenie tej autobiografii między 8 a 9 jednak przez fakt, że utrzymała moją uwagę tak intensywnie, że nie kusiło mnie pominąć nawet strony a momentami nie mogłem się oderwać by zobaczyć co dalej się z nim stanie - decyduje się dać 9, mimo braku jakiegoś morału czy niebywałych zwrotów akcji. Rousseau miał przedstawić swoje życie i zrobił to w najlepszy sposób jaki mógł.
zygfryd1969 - awatar zygfryd1969
ocenił na92 lata temu
Intryga i miłość Friedrich Schiller
Intryga i miłość
Friedrich Schiller
Kiedyś oglądałem (nie od początku) bardzo dobrą sztukę w teatrze telewizji. Toteż korzystając z Wolnych Lektur postanowiłem przeczytać pierwowzór w wersji elektronicznej. Oczywiście mając świadomość archaicznego tłumaczenia, ale i czasu powstania dzieła. Pozornie mamy do czynienia ze starym schematem – miłość młodych z różnych sfer, szlachcic i mieszczka, przeszkody natury społecznej oraz familijnej – oczekiwania rodziny. Ale dalej do akcji wkraczają dwaj głowni negatywni bohaterowie – główny urzędnik księstwa oraz jego sekretarz. Ich dziełem jest owa intryga, prosta i jasna dla czytelnika, ale nie dwojga młodych zakochanych ludzi. I wtedy okazuje się, że światy szlachty i mieszczan są znacznie bardziej oddalone od siebie niż rody Montecchich i Capulettich. Te ostatnie, chociaż wrogie wobec siebie, wywodziły się z tej samej sfery. Tu mamy do czynienia z ludźmi lepszego i gorszego sortu. Przepaść między szlachtą i arystokracją a mieszczaństwem w XVIII-wiecznych Niemczech była ogromna, znacznie większa, niż nam się wydaje. Wyobrażają ją przekonania zarówno przedstawiciela pierwszej z tych grup, czyli prezydenta Waltera, jak i drugiej – matki Ludwiki. Po przeciwnej stronie sytuuje się ojciec dziewczyny, skrzypek Miller. I jego najłatwiej zrozumieć. Twardo stąpał po ziemi i wiedział, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, a osoby z jego sfery są tylko pionkami na szachownicy „większych” tego świata i nikogo ich krzywdy nie obchodzą. A młodzi są wszędzie i zawsze tacy sami. Ich psychikę autor idealnie odmalował, zarówno poprzez słowa, jak i zachowania. Dlatego wszędzie znajdą zrozumienie. Inaczej niż wywrotowy na owe czasy element publiczny w sztuce, dziś trudno wytłumaczalny przeciętnemu współczesnemu Europejczykowi. To gorzej dla sztuki, ale lepiej dla nas. Warto przeczytać.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Nowa Heloiza

Więcej
Jean Jacques Rousseau Nowa Heloiza Zobacz więcej
Jean Jacques Rousseau Nowa Heloiza Zobacz więcej
Jean Jacques Rousseau Nowa Heloiza Zobacz więcej
Więcej