Bardzo polecam. W Polsce Kerkelinga nie znamy, bo i skąd, ale w Niemczech jest on królem komizmu inteligenckiego, parodii, ironii, śmiania się z samego siebie i wkręcania innych. Tym bardziej warto, że deklaruje się bliżej bycia agnostykiem i że bliższy byłby mu buddyzm. A jednak to, co robi (wyruszenie na tytułową pielgrzymkę) i to co czasami mówi w książce, sięga o niebo głębiej. Mówi o rzeczach, o których w zasadzie nigdy nie wspominał na scenie czy przed kamerami.
Bardzo polecam. W Polsce Kerkelinga nie znamy, bo i skąd, ale w Niemczech jest on królem komizmu inteligenckiego, parodii, ironii, śmiania się z samego siebie i wkręcania innych. Tym bardziej warto, że deklaruje się bliżej bycia agnostykiem i że bliższy byłby mu buddyzm. A jednak to, co robi (wyruszenie na tytułową pielgrzymkę) i to co czasami mówi w książce, sięga o niebo...
Od 13 lat mieszkam w Niemczech. 2 razy przeszedlem Camino. Wersje portugalska. Przeczytalem kilka ksiazek na ten temat. HaPe pisze lekko. Wklada tam siebie. Nie jest to tylko relacja, reportaz... Jest tam tez jego patrzenie na swiat. Zeby to docenic, trzeba przeczytac kilka slabych relacji o Camino. HaPe naprawde jest niezly. No... nie zapomnial tez o autopromocji... ale przeciez z tego zyje. W Niemczech ksiazka zostala sprzedana w 3 milionach egzemplarzy. To jednak cos znaczy.
Od 13 lat mieszkam w Niemczech. 2 razy przeszedlem Camino. Wersje portugalska. Przeczytalem kilka ksiazek na ten temat. HaPe pisze lekko. Wklada tam siebie. Nie jest to tylko relacja, reportaz... Jest tam tez jego patrzenie na swiat. Zeby to docenic, trzeba przeczytac kilka slabych relacji o Camino. HaPe naprawde jest niezly. No... nie zapomnial tez o autopromocji... ale...
Świetna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję bardzo!
Świetna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję...
Sięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Nie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.
Sięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Nie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.
Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest znanym niemieckim komikiem i jak sam przyznaje gejem. Plus tutaj, że jako gej nie obraża kościoła katolickiego, a nawet poszukuje Boga. Całość podróży czyta się ciekawie, a zawarte przyjaźnie zachęcają do wyruszenia na szlak. Książkę uznaję za dobrą. Może ze względu na luksus pielgrzymowania, czyli w czystych hotelach, przy kawie z mlekiem, czasem alkoholem, a nie jak większość biedniejszych pielgrzymów, w tzw zbiorowym refugio.
"Santiago cię przywita jak na to zasługujesz."
Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest...
Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to jedyna pozycja w temacie camino de Santiago, może mieć nieco zniekształcony obraz. Ludzie wybierają się na camino z wielu powodów, nie tylko religijnych, natomiast autor tej książki sprawia wrażenie, jakby wybrał się w nią tylko po to, by powyszydzać trudne warunki w schroniskach i chodzenie pieszo. Sama nie wiem, czy gorsze były fragmenty z absolutnie nieśmiesznymi żartami, czy może jednak te, gdzie Kerkeling starał się wygłaszać swoje pseudomądre prawdy o życiu i śmierci. No cóż, oszukała mnie zachęcająca okładka - chciałam poznać camino oczami kogoś, kto z przekonaniem wędruje żółto-zielonymi ścieżkami północnej Hiszpanii. Tymczasem przemęczyłam się z kolesiem z kryzysem wieku średniego, który chyba ćwierć trasy przejeżdża autobusem, w międzyczasie czyniąc płytkie uwagi i jeszcze bardziej płytkie dowcipy na temat otaczającej go rzeczywistości.
Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to...
Zaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty turysta z Niemiec. A tak niestety wyglądała droga Hansa Petera. Może się za bardzo czepiam, bo każdy ma prawo pielgrzymować jak chce, jednak liczyłam na coś innego. Mimo to - polecam.
Zaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty...
Piesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :), ponieważ biegnie tędy jeden z najstarszych szlaków.
Mimo to, Camino wciąż wydaje mi się zbyt ekstremalnym doświadczeniem (nie mówiąc o urlopie) i ciągle odsuwam w czasie decyzję o wyruszeniu. Nie przeszkadza mi to jednak przed czytaniem relacji z pielgrzymki, takich jak ta książka niemieckiego komika. Literacko książka jest, oczywiście, żadna. Nie jest również zabawna, jak zachwalają wydawcy. Refleksje autora nad tym, co daje mu droga, raczej do mnie nie trafiają. Wydaje mi się, że opowieści o cudzych objawieniach zawsze będą wydawać się banalne, dopóki sami ich nie przeżyjemy.
Podobały mi się jednak rzeczowe opisy trudów na szlaku - wskazanie wprost na brud w schroniskach, na niezbyt ciekawe jedzenie na szlaku, na niebezpieczeństwa dla samotnych kobiet, na to, że spotyka się wiele źle traktowanych zwierząt. Autor przeszedł tę drogę dość komfortowo, nocując raczej w hotelach, żywiąc się w restauracjach i - tam gdzie czuł się zbyt zmęczony - korzystając z pociągów, żeby przejechać kolejny etap trasy. I to mi się najbardziej podobało w tej książce.
Większość relacji innych to pełne banałów opisy wspólnoty, uduchowionych przeżyć itp. Lub wręcz przeciwnie - podkreślanie "osiągów" turystycznych: ile można przejść kilometrów dziennie, ile ma ważyć plecak, ile zapłacić za jedzenie, jak się wyżywi freeganin w Hiszpanii itp. Dzięki książce Hape Kerkelinga zaś dowiedziałam się o "brzydkich" realiach szlaku. Ja też nie lubię brudu, nie chcę się obawiać o swoje bezpieczeństwo ani ścigać się, żeby zdążyć zająć miejsce w schronisku. Znajomość tego typu szczegółów jest ważna, zanim się zdecyduję ruszyć na wędrówkę. Relacja Kerkelinga pokazuje też, że można tę drogę przejść bardziej "lightowo" i nadal czuć się odnowionym.
Piesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :), ponieważ...
Największym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.
Największym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.
Nie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
Uśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie wszyscy oprócz mnie dobrze się bawią a ja nie wiem właściwie z jakiego powodu. Gdzie ten humor? Gościu tylko narzeka i marudzi. Dopiero naprawdę solidny "łyk" książki pozwolił mi się jako tako odnaleźć i dalsza "konsumpcja oraz zabawa" treścią powieści była znośniejsza. A ostatnie kilkanaście rozdziałów, to było to czego bym naprawdę oczekiwał po tego typu książkach. Żałowałem, że się skończyła.
Nie wiem czy kogoś opisane tu wspomnienia zainspirują do wyruszenia w taką pielgrzymkę. W każdym razie jest tam trochę przydatnych informacji, jednak z uwagi na upływ czasu niektóre realia mogą być inne. Te porady/informacje pojawią się przypadkiem, jako dodatek do opowieści, ot było lepiej zrobić to czy tamto, tu zanocować lub nie, ta knajpka daje dobre jedzenie. Zdarzają się też czasem dokładniejsze opisy konkretnych dróg, którymi autor wędrował. Dużo jest tu za to dialogów z napotkanymi ludźmi, sporo własnych przemyśleń i sporo niekiedy kąśliwych uwag o różnych napotkanych osobach i zastanych sytuacjach. Ale jest niestety coś co spowalnia "akcję" i psuje "klimat" - wplatane co jakiś czas wspomnienia i wyjaśnienia kim autor jest i co robił w przeszłości oraz z jakim to niesamowitym artystą mamy do czynienia. Przeszkadzało mi to w odbiorze całości - mimo wszystko, to komicy niemieccy nie są specjalnie "rozpropagowani" w naszym kraju.
Generalnie - książkę tak mniej więcej od połowy czyta się całkiem znośnie i szybko. Niezorientowanym w "pielgrzymowaniu" może przybliżyć niektóre aspekty takiej wędrówki w atrakcyjny, nie nauczycielski sposób. Dużą zaletą są też niewielkie czarno białe fotografie oraz oznaczenia rozdziałów miejscowościami przez które przechodził autor. Można posprawdzać na mapie.
Ale i tak najładniejsza z wszystkiego to jest okładka - patrząc na nią chce się wyruszyć na tę wyprawę.
Nie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
Uśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie...
Powiem szczerze, że byłem miło zaskoczony niniejszą pozycją, no bo o czym jakiś tam celebryta może pisać ze swojej wędrówki. Oczekiwałem długie pseudofilozoficzne wywody, z których to czytelnik może wyczytać odpowiedzi na wszelkie pytania nurtujące ludzkość od prawieków.
Tak na szczęście nie było.
Zamiast tego otrzymuję zabawną i ciepłą relację z podróży, z którą każdy przeciętny Kowalski może się identyfikować. Co najważniejsze książka nie nudzi się i czyta się ją szybko.
Oczywiście autor także nie mógł się oprzeć wywodom przy którym przy najlepszych chęciach czasami musiałem kręcić oczami, ale wszystko to robi błyskotliwie i z wielkim dystansem do siebie za co doceniłem tę książkę.
Walorem tej książki jest dla mnie także fakt, że autor mimo że jest komikiem nie naśmiewa się tu z wierzeń innych ludzi, lecz pisze o nich z szacunkiem.
Oczywiście nie o wszystkich swoich współpielgrzymach wypowiada się pochlebnie, ale nawet jeśli przedstawia kogoś karykaturalnie to łatwo zauważyć, że szanuje wszystkie napotkane osoby i nie powie o nich nic złośliwego o ile oni sobie na to naprawdę nie zasłużą. Ktoś mógłby tu jeszcze autorowi zarzucić, że po drodze sypia w pensjonatach i jada w restauracjach, ale w moim odczuciu jest to jego zaleta - przynajmniej nie udaje kogoś i jest sobą.
Brak tu wyniosłości i patosu zamiast tego otrzymujemy zabawną i ciekawą relację z podróży artysty estradowego z Niemiec. Tylko miejscami męczy mnie to, że za wszelką siłę nie mówi osobom, z którymi rozmawia, że w Niemczech jest gwiazdą. Niby przez skromność, ale potem po prostu robi z siebie błazna, który uważa się za nie wiadomo kogo. Poza tym autor jest bardzo miłą postacią, który każdy pielgrzym chciałby poznać na swojej drodze.
Oczywiście szczegóły dotyczące postaci niemieckiego show-biznesu nie będą dla polskiego czytelnika zbyt zajmujące, ale całość mogę tylko polecić. Niech przemówi za nią fakt, że teraz sam się zastanawiam czy nie wyruszyć w drogę.
Powiem szczerze, że byłem miło zaskoczony niniejszą pozycją, no bo o czym jakiś tam celebryta może pisać ze swojej wędrówki. Oczekiwałem długie pseudofilozoficzne wywody, z których to czytelnik może wyczytać odpowiedzi na wszelkie pytania nurtujące ludzkość od prawieków.
Tak na szczęście nie było.
Zamiast tego otrzymuję zabawną i ciepłą relację z podróży, z którą każdy...
Książka dość ciekawa, jednak nie przekonują mnie fragmenty prezentujące życiorys jej autora z czasów przed "Drogą". Bardzo dobrze, że pojawia się w niej jednak sporo osobistych refleksji, intrygujących opisów poznanych na Camino osób czy wyglądu samej trasy. Nie jest to lektura przepełniona wątkami religijnymi, dlatego czytało mi się ją o wiele lżej niż przypuszczałam. Mimo, że nie jest to żaden poradnik przetrwania, to jednak jest to książka, w której odnalazłam dużo inspirujących cytatów oraz informacji jak przygotować się do wędrówki. Polecam osobom, które pragną wyruszyć do Hiszpanii oraz tym, którzy to doświadczenie mają już za sobą.
Wielkobukowe Wyzwanie 2016 - Oparta na faktach
Książka dość ciekawa, jednak nie przekonują mnie fragmenty prezentujące życiorys jej autora z czasów przed "Drogą". Bardzo dobrze, że pojawia się w niej jednak sporo osobistych refleksji, intrygujących opisów poznanych na Camino osób czy wyglądu samej trasy. Nie jest to lektura przepełniona wątkami religijnymi, dlatego czytało mi się ją o wiele lżej niż przypuszczałam....
Świetnie się czyta. W zasadzie się chłonie. Dwa-trzy dni i książka przeczytana. To tak jakby Cezary Pazura napisał wesołą, niebanalną książkę o pielgrzymce do Częstochowy.
Zadziwia mnie podejście autora do szlaku. Przeszedłem Camino (od Astorgi) i zdumiewa mnie jak Hape męczył się na małych podejściach i to z jakim odrażeniem patrzył na skromniejsze albergi. Dzięki tej książce zrozumiałem sposób pielgrzymowania Amerykanów na Camino (wesoło, tylko lepsze albergi, pralnia, nocne spotkania na mieście). Polecam
Świetnie się czyta. W zasadzie się chłonie. Dwa-trzy dni i książka przeczytana. To tak jakby Cezary Pazura napisał wesołą, niebanalną książkę o pielgrzymce do Częstochowy.
Zadziwia mnie podejście autora do szlaku. Przeszedłem Camino (od Astorgi) i zdumiewa mnie jak Hape męczył się na małych podejściach i to z jakim odrażeniem patrzył na skromniejsze albergi. Dzięki tej...
Świetna, świetna książka. Realistyczna, pisana bez zbędnego patosu, a jednak poruszająca bardzo mocno również duchowe kwestie. Z odpowiednią dawką humoru, często czarnego. Zaskakująca, optymistyczna, wzruszająca, boleśnie prawdziwa. Myślę, że pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chciałby kiedyś wyruszyć na Camino, gdyż pokazuje tę drogę bez lukru i wspaniałych duchowych uniesień- a jednak w swojej prostocie i prawdziwości uderza prosto w serce.
Świetna, świetna książka. Realistyczna, pisana bez zbędnego patosu, a jednak poruszająca bardzo mocno również duchowe kwestie. Z odpowiednią dawką humoru, często czarnego. Zaskakująca, optymistyczna, wzruszająca, boleśnie prawdziwa. Myślę, że pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chciałby kiedyś wyruszyć na Camino, gdyż pokazuje tę drogę bez lukru i wspaniałych duchowych...
Co robi komik na pielgrzymim szlaku. Kogo spotyka i czego doświadcza w czasie wędrówki? Autor bez nadmiernego patosu opisuje swoje osiągnięcia, szczerze mówi o chwilach słabości, zwątpienia. Ciekawie, nieco ironicznie (jak to z komikami bywa) opisuje ludzi i zdarzenia.
Co robi komik na pielgrzymim szlaku. Kogo spotyka i czego doświadcza w czasie wędrówki? Autor bez nadmiernego patosu opisuje swoje osiągnięcia, szczerze mówi o chwilach słabości, zwątpienia. Ciekawie, nieco ironicznie (jak to z komikami bywa) opisuje ludzi i zdarzenia.
No cóż, nie będzie to moja ulubiona książka o wędrowaniu. Wkurzyła mnie ta książka i to okropnie. Miała być przekorną i zabawną relacją znanego niemieckiego komika o jego podróży. Dla mnie właśnie była jak niemieckie poczucie humoru. Ciężkie, kręcące się koło d.upy i mało subtelne. Nic nie poradzę, długo się musiałam przekonywać do opisów, ze śmierdzi, ze brudno, ze jedzenie nie takie, że ludzie dziwni.... Fajnie jest wędrować śpiąc w hotelach, jedząc w restauracjach i gdy tylko się lekko delikwent zmęczy, jedzie sobie taksówką lub autobusem. Mam wrażenie, że w tej pielgrzymce jednak nie o to chodzi. Brak szacunku do innych pielgrzymów, nacji czy poszczególnych ludzi na szlaku wyskakuje z każdej kartki tej książki. Nie polecam tej książki jako jedynej lektury o Camino. Lepiej tej książki nie czytać. Autor tej opowieści to zakochany w sobie snob, gardzący innymi, a w dodatku przekonany o swojej wyższości nad innymi. Jego przemyślenia są płytkie, nudne i trochę takie na pokaz. Mam wrażenie, że musiał wyciągać jakieś wnioski z każdego etapu( kazał tak edytor), wiec pisał banały w stylu: Spotkam swój cień!, mówię, tylko to, co konieczne! itp. Nie polecam tej książki.
p.s. to moja i tylko moja opinia o tej książce. Wiem, że innym się może podobać ta książka. Ja swego zdania o niej nie zmienię. A jeśli ktoś jest oburzony moją opinią to trudno, przeżyję to.
No cóż, nie będzie to moja ulubiona książka o wędrowaniu. Wkurzyła mnie ta książka i to okropnie. Miała być przekorną i zabawną relacją znanego niemieckiego komika o jego podróży. Dla mnie właśnie była jak niemieckie poczucie humoru. Ciężkie, kręcące się koło d.upy i mało subtelne. Nic nie poradzę, długo się musiałam przekonywać do opisów, ze śmierdzi, ze brudno, ze...
"To nie droga jest trudnością... to trudności są drogą"
Sięgnęłam po tę pozycję z ciekawości, bo wcześniej nie zetknęłam się z literaturą na temat Camino. No i spodobała mi się okładka - obudziła we mnie wspomnienia z mojej Drogi (a w zasadzie jej malutkiej części) przebytej kilka lat temu. Osobiście nie spotkałam na Szlaku zbyt wielu Niemców, tym bardziej więc byłam ciekawa w jaki sposób niemiecki autor opisze swoją przygodę z pielgrzymką do grobu św.Jakuba.
No i nie zawiodłam się - opisał ją rewelacyjnie!
Ta książka jest tak prawdziwa, że... aż trudno uwierzyć, że to, co opisuje Kerkeling zdarzyło się naprawdę :)
"Na szlaku do Composteli" to przepiękna historia o przyjaźni, pokonywaniu własnych granic, szukaniu własnej drogi do Boga i ludzi. Dla mnie osobiście książka stanowiła też sentymentalną wycieczkę do miejsc, które sama odwiedziłam podczas własnego Camino, stąd też doskonale zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest dość subiektywna ;)
"To nie droga jest trudnością... to trudności są drogą"
Sięgnęłam po tę pozycję z ciekawości, bo wcześniej nie zetknęłam się z literaturą na temat Camino. No i spodobała mi się okładka - obudziła we mnie wspomnienia z mojej Drogi (a w zasadzie jej malutkiej części) przebytej kilka lat temu. Osobiście nie spotkałam na Szlaku zbyt wielu Niemców, tym bardziej więc byłam...
Nie czuję, żeby ta książka pogłębiła moją wiarę, ale też nie z takim zamiarem niemiecki komik pisał tę książkę.
Spontanicznie robione zapiski, które przeobraziły się w ten tytuł wydawniczy to raczej zbitek przemyśleń - o przyjaźni, niedogodnościach pielgrzymowania, Bogu, Hiszpanii, kościele... (kolejność celowo przypadkowa).
Książka świetnie się czyta, i co dość rzadkie w przypadku serii, opatrzona jest zdjęciami - niestety czarno-białymi, przez co tracą na jakości.
Polecam szczególnie miłośnikom podróży - religijni fanatycy będą raczej rozczarowani.
Nie czuję, żeby ta książka pogłębiła moją wiarę, ale też nie z takim zamiarem niemiecki komik pisał tę książkę.
Spontanicznie robione zapiski, które przeobraziły się w ten tytuł wydawniczy to raczej zbitek przemyśleń - o przyjaźni, niedogodnościach pielgrzymowania, Bogu, Hiszpanii, kościele... (kolejność celowo przypadkowa).
Książka świetnie się czyta, i co dość rzadkie w...
"Najważniejsza droga mojego życia" to podtytuł tej książki i na pewno stwierdzenie wielu pielgrzymów, którzy tą drogę przeszli.
Kerkeling, w formie reportażu, opisuje przebytą przez siebie ponad
600 km trasę, pielgrzymkę do Composteli. Pisarz, ateista, komik i kabareciarz w jednym postanowił sprawdzić na własnej skórze, co szczególnego kryje w sobie owa droga, że od wieków podążyło nią i nadal podąża tak wiele osób. Wyrusza, aby sprawdzić czy coś "poczuje". Z punktu widzenia sceptyka, Kerkeling opisuje swoje przygody, spotkane osoby, zawierane znajomości i przyjaźnie, miejsca jak i również swoje przemyślenia. "Kim jesteś?", z każdym kolejnym krokiem szlak zadaje tylko jedno pytanie "Kim jesteś?". Na to pytanie, tak jak i wielu wcześniej, Kerkeling poszukuje odpowiedzi podczas swojej wędrówki. Poza tym, książka (choć napisana w 2001 r.), wydaje się być idealnym przewodnikiem dla osób, które planują wybrać się do Composteli. Autor opisuje szlaki wędrówki i czyhające na nich niebezpieczeństwa, sprawdza miejsca, w których zatrzymują się pielgrzymi (schroniska, hotele) czy restauracje. Daje również praktyczne porady, wynikające ze zdobywanego podczas podróży doświadczenia.
Książkę, bardzo dobrze się czyta. Pisana jest lekkim piórem, a styl Kerkelinga należy do bardzo przyjemnych (pewnie duża zasługa w tym tłumaczenia). Pomimo faktu, iż autor jest komikiem, w książce nie ma zbyt wielu sytuacji czy opisów humorystycznych, a szkoda. Na plus jest również bardzo sceptyczne podejście Kerkelinga do całej pielgrzymki. Dzięki temu unika religijnego patosu, który w tym przypadku by się nie sprawdził. Bardzo spodobały mi się również opisy napotykanych na trasie osób i relacji jakie pomiędzy wędrującymi się zawiązywały. Opisy miejsc postoju na szlaku (schroniska, hotele) są przedstawiane krytycznym okiem. Bez zbędnego słodzenia i upiększania. Jak gdzieś śmierdzi to śmierdzi, jak jest brzydko i źle to jest brzydko i źle. I takie podejście również zasługuje na plus. Książka ukazuje trudy wędrówki, wątpliwości, załamania, ale również budzenie się w wiary w siebie i przezwyciężanie własnych słabości. Dosłownie czuje się kurz pod stopami, zmęczenie psychiczne i fizyczne autora oraz ten trud zrobienia kolejnego kroku.
Pomimo iż autor jest ateistą, a wszystko przedstawiane jest z punktu widzenia sceptyka to nie można oprzeć się wrażeniu, że wszystkie zbiegi okoliczności, dziwne trafy wydarzeń mają troszkę głębszy sens...
Książkę polecam. Jednym słowem WARTO!
Na PLUS:
- rzetelne opisy miejsc, tras i szlaków wędrówki
- brak religijnego patosu
- realistyczne spojrzenie na schroniska, hotele, restauracje itd.
- ukazany trud wędrówki zmieniający się z każdym etapem podróży
- praktyczne porady dotyczące pielgrzymki
Na MINUS:
brak
Zapraszam do siebie:
wwolnymczasieczytam.blogspot.com
Warto, warto, warto!
"Najważniejsza droga mojego życia" to podtytuł tej książki i na pewno stwierdzenie wielu pielgrzymów, którzy tą drogę przeszli.
Kerkeling, w formie reportażu, opisuje przebytą przez siebie ponad
600 km trasę, pielgrzymkę do Composteli. Pisarz, ateista, komik i kabareciarz w jednym postanowił sprawdzić na własnej skórze, co szczególnego kryje w sobie...
Najważniejsza droga życia Hape'a Kerkelinga, niemieckiego kabarecisty, aktora i komika opisana została prostym językiem w książce "Na szlaku do Composteli". Z ideą pielgrzymowania Szlakiem Jakubowym miałam styczność dzięki wspaniałemu filmowi "The Way" z 2010 roku, który w porównaniu z książką komika z 2001 roku, jest niezwykle głęboki.
Kerkeling opisuje przygody, które spotykają go w drodze. Do sięgnięcia po utwór skłoniła mnie przepiękna okładka, obrazująca niekończącą się drogę, która wbrew pozorom przynosi spokój, a także kilka prostych słów zawartych na początku książki: "Ten szlak stawia każdemu tylko jedno pytanie: Kim jesteś?"
Każdy myślący człowiek prędzej czy później zacznie zadawać sobie właśnie to pytanie, a jeśli dzięki trudom samotnego pielgrzymowania może uzyskać na nie odpowiedź, nie dziwi wówczas chęć innych do odbycia podobnej podróży.
Plusem utworu jest sam jego autor, który z kościołem ma niewiele wspólnego, a tym bardziej z jego moralnością. Dzięki temu książka może przybliżyć filozofię znalezienia sensu życia w Bogu również osobom, którym z chrześcijaństwem jest nie po drodze. Autor opowiada o bardzo osobliwych postaciach, które spotyka na szlaku, co nie jest moim zdaniem wielkim problemem, bowiem osoby są tak barwne, że same "układają się na papierze". Rozczarowałam się stylem pisania Kerkelinga, spodziewając się od komika więcej fragmentów budzących śmiech, a co może irytować najbardziej to sztampowe podejście autora do katolików (szaleni, fanatyczni, tacy, że aż strach się ich bać)nie podając żadnego przykładu, za to opisując wiele przykładów wariatów słyszących duchy, którzy nie mają nic wspólnego z kościołem. Katolik przecież z natury jest wariatem, więc przykładów nie ma potrzeby podawać.
Mimo wszystko książkę poleciłabym wszystkim, którzy nie wiedzą kim są. A także moje słowa podziwu powędrują ku autorowi za to, że świetnie włada językiem hiszpańskim,włoskim, francuskim, angielskim, niderlandzkim i oczywiście niemieckim. I jak przystało na Niemca zresztą, nie lubi Polski - co być może również stało się powodem, dlaczego nie darzę go większą sympatią niż bohaterowie jego książki i jego fani.
W każdym razie "Na szlaku do Composteli" jest utworem, który zachęcił już niejednych do ruszenia Szlakiem Jakubowym, do zastanowienia się nad swoim życiem, więc przynajmniej z tego powodu warto po książkę sięgnąć.
Najważniejsza droga życia Hape'a Kerkelinga, niemieckiego kabarecisty, aktora i komika opisana została prostym językiem w książce "Na szlaku do Composteli". Z ideą pielgrzymowania Szlakiem Jakubowym miałam styczność dzięki wspaniałemu filmowi "The Way" z 2010 roku, który w porównaniu z książką komika z 2001 roku, jest niezwykle głęboki.
Normalnie bym do tej książki nie sięgnęła bo tematyka mnie nie interesuje i wiem, że nie wybiorę się na szlak Compostella, ale czytałam ją po hiszpańsku więc traktowałam tę lekturę jako naukę hiszpańskiego. Kerkeling całkiem nieźle sobie poradził z przedstawieniem swojej wędrówki, opisywał z humorem, czasem nawet było zabawnie. Dla tych co wybierają się na szlak powinni przed wyruszeniem przeczytać. Z tymże Kerkeling odbywał pielgrzymkę w 2000 czy 2001 r. więc niektóre informacje nt. szlaku są już nieaktualne (np. wiem, że obecnie jest o wiele większy wybór noclegów na drodze francuskiej niż w czasie jego pielgrzymki).
Normalnie bym do tej książki nie sięgnęła bo tematyka mnie nie interesuje i wiem, że nie wybiorę się na szlak Compostella, ale czytałam ją po hiszpańsku więc traktowałam tę lekturę jako naukę hiszpańskiego. Kerkeling całkiem nieźle sobie poradził z przedstawieniem swojej wędrówki, opisywał z humorem, czasem nawet było zabawnie. Dla tych co wybierają się na szlak powinni...
Pani w bibliotece zachecała mnie mówiąc że jest rewelacyjna. Mi podobała sie średnio. Temat być może fajny ale przedstawiony banalnie i płytko. Autor który jest komikiem powinien chyba przy tym zostać bo pisanie książek nie jest jego mocna stroną:)
Pani w bibliotece zachecała mnie mówiąc że jest rewelacyjna. Mi podobała sie średnio. Temat być może fajny ale przedstawiony banalnie i płytko. Autor który jest komikiem powinien chyba przy tym zostać bo pisanie książek nie jest jego mocna stroną:)
Może być. Autor pisze nawet z humorem, co nie dziwi - jest komikiem. Daleko mu do uduchowionych dywagacji z pielgrzymki, i to jest plus tej książki. Raz wesoło, raz nieco poważniej, ale bez niepotrzebnego zadęcia religijnego. Wielki plus dla tłumaczki, świetny język i wartki styl!
Może być. Autor pisze nawet z humorem, co nie dziwi - jest komikiem. Daleko mu do uduchowionych dywagacji z pielgrzymki, i to jest plus tej książki. Raz wesoło, raz nieco poważniej, ale bez niepotrzebnego zadęcia religijnego. Wielki plus dla tłumaczki, świetny język i wartki styl!
Lekka książka do czytania. Z ciekawości chciałam przybliżyć sobie wiedzę na temat pielgrzymki do Santiago de Compostela. Dodatkowo umiliłam sobie wiele ciepłych wieczorów.
Lekka książka do czytania. Z ciekawości chciałam przybliżyć sobie wiedzę na temat pielgrzymki do Santiago de Compostela. Dodatkowo umiliłam sobie wiele ciepłych wieczorów.
Historia pielgrzymki opisana niezwykle ciekawie, z dużą dawką poczucia humoru. Zaskakująca i w świetny sposób ukazująca na czym polega prawdziwa przyjaźń. Polecam.
Historia pielgrzymki opisana niezwykle ciekawie, z dużą dawką poczucia humoru. Zaskakująca i w świetny sposób ukazująca na czym polega prawdziwa przyjaźń. Polecam.
Chcę przejść ten szlak w wakacje - jeszcze nie w te, ale pierwszy wybór jak tylko będę miał wolny miesiąc, to będzie Camino del Santiago. Niesamowita wyprawa. Kapitalna książka.
Chcę przejść ten szlak w wakacje - jeszcze nie w te, ale pierwszy wybór jak tylko będę miał wolny miesiąc, to będzie Camino del Santiago. Niesamowita wyprawa. Kapitalna książka.
Bardzo polecam. W Polsce Kerkelinga nie znamy, bo i skąd, ale w Niemczech jest on królem komizmu inteligenckiego, parodii, ironii, śmiania się z samego siebie i wkręcania innych. Tym bardziej warto, że deklaruje się bliżej bycia agnostykiem i że bliższy byłby mu buddyzm. A jednak to, co robi (wyruszenie na tytułową pielgrzymkę) i to co czasami mówi w książce, sięga o niebo głębiej. Mówi o rzeczach, o których w zasadzie nigdy nie wspominał na scenie czy przed kamerami.
Bardzo polecam. W Polsce Kerkelinga nie znamy, bo i skąd, ale w Niemczech jest on królem komizmu inteligenckiego, parodii, ironii, śmiania się z samego siebie i wkręcania innych. Tym bardziej warto, że deklaruje się bliżej bycia agnostykiem i że bliższy byłby mu buddyzm. A jednak to, co robi (wyruszenie na tytułową pielgrzymkę) i to co czasami mówi w książce, sięga o niebo...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOd 13 lat mieszkam w Niemczech. 2 razy przeszedlem Camino. Wersje portugalska. Przeczytalem kilka ksiazek na ten temat. HaPe pisze lekko. Wklada tam siebie. Nie jest to tylko relacja, reportaz... Jest tam tez jego patrzenie na swiat. Zeby to docenic, trzeba przeczytac kilka slabych relacji o Camino. HaPe naprawde jest niezly. No... nie zapomnial tez o autopromocji... ale przeciez z tego zyje. W Niemczech ksiazka zostala sprzedana w 3 milionach egzemplarzy. To jednak cos znaczy.
Od 13 lat mieszkam w Niemczech. 2 razy przeszedlem Camino. Wersje portugalska. Przeczytalem kilka ksiazek na ten temat. HaPe pisze lekko. Wklada tam siebie. Nie jest to tylko relacja, reportaz... Jest tam tez jego patrzenie na swiat. Zeby to docenic, trzeba przeczytac kilka slabych relacji o Camino. HaPe naprawde jest niezly. No... nie zapomnial tez o autopromocji... ale...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję bardzo!
Świetna pozycja dla każdej i każdego, kto planuje wędrówkę tym najpopularniejszym szlakiem pielgrzymkowym. Autor otwarcie pisze o trudach drogi i szczerze relacjonuje swoją, nie zawsze pobożnie spędzoną, trasę. Jego otwartość na Boży los jest czasem aż zawstydzająca. Niejeden "katolik" mógłby się od niego sporo nauczyć w kwestii zawierzenia życia Bogu. Polecam tę pozycję...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Nie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.
Sięgnęłam po książkę, bo leży na półce :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spodziewałam się wiele, ale pozytywnie mnie zaskoczyła.
Autor, komik, nie jest przesadnie religijną osobą, wyrusza na szlak z ciekawości, ale nie z pobudek religijnych. Piecuch ceniący wygodę maszerujący dziennie 20km? Tak, to mozliwe.
Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest znanym niemieckim komikiem i jak sam przyznaje gejem. Plus tutaj, że jako gej nie obraża kościoła katolickiego, a nawet poszukuje Boga. Całość podróży czyta się ciekawie, a zawarte przyjaźnie zachęcają do wyruszenia na szlak. Książkę uznaję za dobrą. Może ze względu na luksus pielgrzymowania, czyli w czystych hotelach, przy kawie z mlekiem, czasem alkoholem, a nie jak większość biedniejszych pielgrzymów, w tzw zbiorowym refugio.
"Santiago cię przywita jak na to zasługujesz."
Długo się zastanawiałam jak ocenić tę książkę. Myślałam, że będzie pisana przez osobę wierzącą, a okazało się że autor ma wątpliwości w istnienie Boga, które na końcu rozwiewa twierdząc, że Bóg mu towarzyszył przez całą drogę do Santiago de Compostela. Książka jest raczej relacją z podróży i spotkanych na szlaku ludzi. Autor, który przedstawia się jako Hans Peter jest...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to jedyna pozycja w temacie camino de Santiago, może mieć nieco zniekształcony obraz. Ludzie wybierają się na camino z wielu powodów, nie tylko religijnych, natomiast autor tej książki sprawia wrażenie, jakby wybrał się w nią tylko po to, by powyszydzać trudne warunki w schroniskach i chodzenie pieszo. Sama nie wiem, czy gorsze były fragmenty z absolutnie nieśmiesznymi żartami, czy może jednak te, gdzie Kerkeling starał się wygłaszać swoje pseudomądre prawdy o życiu i śmierci. No cóż, oszukała mnie zachęcająca okładka - chciałam poznać camino oczami kogoś, kto z przekonaniem wędruje żółto-zielonymi ścieżkami północnej Hiszpanii. Tymczasem przemęczyłam się z kolesiem z kryzysem wieku średniego, który chyba ćwierć trasy przejeżdża autobusem, w międzyczasie czyniąc płytkie uwagi i jeszcze bardziej płytkie dowcipy na temat otaczającej go rzeczywistości.
Rzadko kiedy jakaś książka potrafi mnie tak zirytować i rozczarować jak ta. Odradzam lekturę wszystkim, którzy nie mają ochoty na spędzenie ponad 300 stron z niesympatycznym bubkiem o wątpliwym poczuciu humoru. Od początku wiedziałam, że nie jest to książka typu przewodnik z przydatnymi informacji, nie tego też oczekiwałam. Ale obawiam się, że jeśli dla kogoś będzie to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty turysta z Niemiec. A tak niestety wyglądała droga Hansa Petera. Może się za bardzo czepiam, bo każdy ma prawo pielgrzymować jak chce, jednak liczyłam na coś innego. Mimo to - polecam.
Zaczęło się z wielkim ŁAŁ z mojej strony, ale później emocje opadały z każdą stroną, by na końcu zniknąć całkiem. Niestety, ale tak po 3/4 książki zaczęłam się nudzić i końcówkę już męczyłam. Nie do końca Autor spełnił moje oczekiwania. Bo, np., czytając książkę o pielgrzymce, chciałabym czytać, że Autor śpi jak pielgrzym i zachowuje się jak pielgrzym, a nie jak bogaty...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :), ponieważ biegnie tędy jeden z najstarszych szlaków.
Mimo to, Camino wciąż wydaje mi się zbyt ekstremalnym doświadczeniem (nie mówiąc o urlopie) i ciągle odsuwam w czasie decyzję o wyruszeniu. Nie przeszkadza mi to jednak przed czytaniem relacji z pielgrzymki, takich jak ta książka niemieckiego komika. Literacko książka jest, oczywiście, żadna. Nie jest również zabawna, jak zachwalają wydawcy. Refleksje autora nad tym, co daje mu droga, raczej do mnie nie trafiają. Wydaje mi się, że opowieści o cudzych objawieniach zawsze będą wydawać się banalne, dopóki sami ich nie przeżyjemy.
Podobały mi się jednak rzeczowe opisy trudów na szlaku - wskazanie wprost na brud w schroniskach, na niezbyt ciekawe jedzenie na szlaku, na niebezpieczeństwa dla samotnych kobiet, na to, że spotyka się wiele źle traktowanych zwierząt. Autor przeszedł tę drogę dość komfortowo, nocując raczej w hotelach, żywiąc się w restauracjach i - tam gdzie czuł się zbyt zmęczony - korzystając z pociągów, żeby przejechać kolejny etap trasy. I to mi się najbardziej podobało w tej książce.
Większość relacji innych to pełne banałów opisy wspólnoty, uduchowionych przeżyć itp. Lub wręcz przeciwnie - podkreślanie "osiągów" turystycznych: ile można przejść kilometrów dziennie, ile ma ważyć plecak, ile zapłacić za jedzenie, jak się wyżywi freeganin w Hiszpanii itp. Dzięki książce Hape Kerkelinga zaś dowiedziałam się o "brzydkich" realiach szlaku. Ja też nie lubię brudu, nie chcę się obawiać o swoje bezpieczeństwo ani ścigać się, żeby zdążyć zająć miejsce w schronisku. Znajomość tego typu szczegółów jest ważna, zanim się zdecyduję ruszyć na wędrówkę. Relacja Kerkelinga pokazuje też, że można tę drogę przejść bardziej "lightowo" i nadal czuć się odnowionym.
Piesza pielgrzymka do Santiago fascynuje mnie odkąd lata temu przeczytałam o niej po raz pierwszy, w którejś z powieści Lodge'a. Marzę o tym, by wybrać się w drogę, choć nie jestem religijną. Chciałabym pójść na pielgrzymkę tak, jak w średniowieczu - rozpocząć drogę na progu domu. Tak się składa, że - mieszkając we Wrocławiu - rzeczywiście mogę to zrobić :), ponieważ...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.
Największym plusem opowieści o tej pielgrzymce jest brak chrześcijańskiego zacięcia autora. To raczej podróż duchowa w poszukiwaniu siebie. Treść książki nie zawsze była dla mnie interesująca. Spojrzałam jednak na podróż do Santiago, jako na możliwość sprawdzenia siebie i przeżycia przygody.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
Uśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie wszyscy oprócz mnie dobrze się bawią a ja nie wiem właściwie z jakiego powodu. Gdzie ten humor? Gościu tylko narzeka i marudzi. Dopiero naprawdę solidny "łyk" książki pozwolił mi się jako tako odnaleźć i dalsza "konsumpcja oraz zabawa" treścią powieści była znośniejsza. A ostatnie kilkanaście rozdziałów, to było to czego bym naprawdę oczekiwał po tego typu książkach. Żałowałem, że się skończyła.
Nie wiem czy kogoś opisane tu wspomnienia zainspirują do wyruszenia w taką pielgrzymkę. W każdym razie jest tam trochę przydatnych informacji, jednak z uwagi na upływ czasu niektóre realia mogą być inne. Te porady/informacje pojawią się przypadkiem, jako dodatek do opowieści, ot było lepiej zrobić to czy tamto, tu zanocować lub nie, ta knajpka daje dobre jedzenie. Zdarzają się też czasem dokładniejsze opisy konkretnych dróg, którymi autor wędrował. Dużo jest tu za to dialogów z napotkanymi ludźmi, sporo własnych przemyśleń i sporo niekiedy kąśliwych uwag o różnych napotkanych osobach i zastanych sytuacjach. Ale jest niestety coś co spowalnia "akcję" i psuje "klimat" - wplatane co jakiś czas wspomnienia i wyjaśnienia kim autor jest i co robił w przeszłości oraz z jakim to niesamowitym artystą mamy do czynienia. Przeszkadzało mi to w odbiorze całości - mimo wszystko, to komicy niemieccy nie są specjalnie "rozpropagowani" w naszym kraju.
Generalnie - książkę tak mniej więcej od połowy czyta się całkiem znośnie i szybko. Niezorientowanym w "pielgrzymowaniu" może przybliżyć niektóre aspekty takiej wędrówki w atrakcyjny, nie nauczycielski sposób. Dużą zaletą są też niewielkie czarno białe fotografie oraz oznaczenia rozdziałów miejscowościami przez które przechodził autor. Można posprawdzać na mapie.
Ale i tak najładniejsza z wszystkiego to jest okładka - patrząc na nią chce się wyruszyć na tę wyprawę.
Nie ma to jak specyficzny Teutoński humor.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUśmiałem się przy czytaniu, że ho, ho.
Tak może ze dwa razy. Z czego raz "półgębkiem".
Książka jest reklamowana na okładce jako napisana z humorem i naszpikowana przemyśleniami powieść pielgrzymkowa. Z tym drugim się zgadzam.
Ale przez pierwsze kilkanaście stron to miałem wrażenie jakbym znalazł się nagle na Oktoberfest, gdzie...
Powiem szczerze, że byłem miło zaskoczony niniejszą pozycją, no bo o czym jakiś tam celebryta może pisać ze swojej wędrówki. Oczekiwałem długie pseudofilozoficzne wywody, z których to czytelnik może wyczytać odpowiedzi na wszelkie pytania nurtujące ludzkość od prawieków.
Tak na szczęście nie było.
Zamiast tego otrzymuję zabawną i ciepłą relację z podróży, z którą każdy przeciętny Kowalski może się identyfikować. Co najważniejsze książka nie nudzi się i czyta się ją szybko.
Oczywiście autor także nie mógł się oprzeć wywodom przy którym przy najlepszych chęciach czasami musiałem kręcić oczami, ale wszystko to robi błyskotliwie i z wielkim dystansem do siebie za co doceniłem tę książkę.
Walorem tej książki jest dla mnie także fakt, że autor mimo że jest komikiem nie naśmiewa się tu z wierzeń innych ludzi, lecz pisze o nich z szacunkiem.
Oczywiście nie o wszystkich swoich współpielgrzymach wypowiada się pochlebnie, ale nawet jeśli przedstawia kogoś karykaturalnie to łatwo zauważyć, że szanuje wszystkie napotkane osoby i nie powie o nich nic złośliwego o ile oni sobie na to naprawdę nie zasłużą. Ktoś mógłby tu jeszcze autorowi zarzucić, że po drodze sypia w pensjonatach i jada w restauracjach, ale w moim odczuciu jest to jego zaleta - przynajmniej nie udaje kogoś i jest sobą.
Brak tu wyniosłości i patosu zamiast tego otrzymujemy zabawną i ciekawą relację z podróży artysty estradowego z Niemiec. Tylko miejscami męczy mnie to, że za wszelką siłę nie mówi osobom, z którymi rozmawia, że w Niemczech jest gwiazdą. Niby przez skromność, ale potem po prostu robi z siebie błazna, który uważa się za nie wiadomo kogo. Poza tym autor jest bardzo miłą postacią, który każdy pielgrzym chciałby poznać na swojej drodze.
Oczywiście szczegóły dotyczące postaci niemieckiego show-biznesu nie będą dla polskiego czytelnika zbyt zajmujące, ale całość mogę tylko polecić. Niech przemówi za nią fakt, że teraz sam się zastanawiam czy nie wyruszyć w drogę.
Powiem szczerze, że byłem miło zaskoczony niniejszą pozycją, no bo o czym jakiś tam celebryta może pisać ze swojej wędrówki. Oczekiwałem długie pseudofilozoficzne wywody, z których to czytelnik może wyczytać odpowiedzi na wszelkie pytania nurtujące ludzkość od prawieków.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak na szczęście nie było.
Zamiast tego otrzymuję zabawną i ciepłą relację z podróży, z którą każdy...
Książka dość ciekawa, jednak nie przekonują mnie fragmenty prezentujące życiorys jej autora z czasów przed "Drogą". Bardzo dobrze, że pojawia się w niej jednak sporo osobistych refleksji, intrygujących opisów poznanych na Camino osób czy wyglądu samej trasy. Nie jest to lektura przepełniona wątkami religijnymi, dlatego czytało mi się ją o wiele lżej niż przypuszczałam. Mimo, że nie jest to żaden poradnik przetrwania, to jednak jest to książka, w której odnalazłam dużo inspirujących cytatów oraz informacji jak przygotować się do wędrówki. Polecam osobom, które pragną wyruszyć do Hiszpanii oraz tym, którzy to doświadczenie mają już za sobą.
Wielkobukowe Wyzwanie 2016 - Oparta na faktach
Książka dość ciekawa, jednak nie przekonują mnie fragmenty prezentujące życiorys jej autora z czasów przed "Drogą". Bardzo dobrze, że pojawia się w niej jednak sporo osobistych refleksji, intrygujących opisów poznanych na Camino osób czy wyglądu samej trasy. Nie jest to lektura przepełniona wątkami religijnymi, dlatego czytało mi się ją o wiele lżej niż przypuszczałam....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie się czyta. W zasadzie się chłonie. Dwa-trzy dni i książka przeczytana. To tak jakby Cezary Pazura napisał wesołą, niebanalną książkę o pielgrzymce do Częstochowy.
Zadziwia mnie podejście autora do szlaku. Przeszedłem Camino (od Astorgi) i zdumiewa mnie jak Hape męczył się na małych podejściach i to z jakim odrażeniem patrzył na skromniejsze albergi. Dzięki tej książce zrozumiałem sposób pielgrzymowania Amerykanów na Camino (wesoło, tylko lepsze albergi, pralnia, nocne spotkania na mieście). Polecam
Świetnie się czyta. W zasadzie się chłonie. Dwa-trzy dni i książka przeczytana. To tak jakby Cezary Pazura napisał wesołą, niebanalną książkę o pielgrzymce do Częstochowy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZadziwia mnie podejście autora do szlaku. Przeszedłem Camino (od Astorgi) i zdumiewa mnie jak Hape męczył się na małych podejściach i to z jakim odrażeniem patrzył na skromniejsze albergi. Dzięki tej...
Świetna, świetna książka. Realistyczna, pisana bez zbędnego patosu, a jednak poruszająca bardzo mocno również duchowe kwestie. Z odpowiednią dawką humoru, często czarnego. Zaskakująca, optymistyczna, wzruszająca, boleśnie prawdziwa. Myślę, że pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chciałby kiedyś wyruszyć na Camino, gdyż pokazuje tę drogę bez lukru i wspaniałych duchowych uniesień- a jednak w swojej prostocie i prawdziwości uderza prosto w serce.
Świetna, świetna książka. Realistyczna, pisana bez zbędnego patosu, a jednak poruszająca bardzo mocno również duchowe kwestie. Z odpowiednią dawką humoru, często czarnego. Zaskakująca, optymistyczna, wzruszająca, boleśnie prawdziwa. Myślę, że pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chciałby kiedyś wyruszyć na Camino, gdyż pokazuje tę drogę bez lukru i wspaniałych duchowych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo robi komik na pielgrzymim szlaku. Kogo spotyka i czego doświadcza w czasie wędrówki? Autor bez nadmiernego patosu opisuje swoje osiągnięcia, szczerze mówi o chwilach słabości, zwątpienia. Ciekawie, nieco ironicznie (jak to z komikami bywa) opisuje ludzi i zdarzenia.
Co robi komik na pielgrzymim szlaku. Kogo spotyka i czego doświadcza w czasie wędrówki? Autor bez nadmiernego patosu opisuje swoje osiągnięcia, szczerze mówi o chwilach słabości, zwątpienia. Ciekawie, nieco ironicznie (jak to z komikami bywa) opisuje ludzi i zdarzenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo cóż, nie będzie to moja ulubiona książka o wędrowaniu. Wkurzyła mnie ta książka i to okropnie. Miała być przekorną i zabawną relacją znanego niemieckiego komika o jego podróży. Dla mnie właśnie była jak niemieckie poczucie humoru. Ciężkie, kręcące się koło d.upy i mało subtelne. Nic nie poradzę, długo się musiałam przekonywać do opisów, ze śmierdzi, ze brudno, ze jedzenie nie takie, że ludzie dziwni.... Fajnie jest wędrować śpiąc w hotelach, jedząc w restauracjach i gdy tylko się lekko delikwent zmęczy, jedzie sobie taksówką lub autobusem. Mam wrażenie, że w tej pielgrzymce jednak nie o to chodzi. Brak szacunku do innych pielgrzymów, nacji czy poszczególnych ludzi na szlaku wyskakuje z każdej kartki tej książki. Nie polecam tej książki jako jedynej lektury o Camino. Lepiej tej książki nie czytać. Autor tej opowieści to zakochany w sobie snob, gardzący innymi, a w dodatku przekonany o swojej wyższości nad innymi. Jego przemyślenia są płytkie, nudne i trochę takie na pokaz. Mam wrażenie, że musiał wyciągać jakieś wnioski z każdego etapu( kazał tak edytor), wiec pisał banały w stylu: Spotkam swój cień!, mówię, tylko to, co konieczne! itp. Nie polecam tej książki.
p.s. to moja i tylko moja opinia o tej książce. Wiem, że innym się może podobać ta książka. Ja swego zdania o niej nie zmienię. A jeśli ktoś jest oburzony moją opinią to trudno, przeżyję to.
No cóż, nie będzie to moja ulubiona książka o wędrowaniu. Wkurzyła mnie ta książka i to okropnie. Miała być przekorną i zabawną relacją znanego niemieckiego komika o jego podróży. Dla mnie właśnie była jak niemieckie poczucie humoru. Ciężkie, kręcące się koło d.upy i mało subtelne. Nic nie poradzę, długo się musiałam przekonywać do opisów, ze śmierdzi, ze brudno, ze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"To nie droga jest trudnością... to trudności są drogą"
Sięgnęłam po tę pozycję z ciekawości, bo wcześniej nie zetknęłam się z literaturą na temat Camino. No i spodobała mi się okładka - obudziła we mnie wspomnienia z mojej Drogi (a w zasadzie jej malutkiej części) przebytej kilka lat temu. Osobiście nie spotkałam na Szlaku zbyt wielu Niemców, tym bardziej więc byłam ciekawa w jaki sposób niemiecki autor opisze swoją przygodę z pielgrzymką do grobu św.Jakuba.
No i nie zawiodłam się - opisał ją rewelacyjnie!
Ta książka jest tak prawdziwa, że... aż trudno uwierzyć, że to, co opisuje Kerkeling zdarzyło się naprawdę :)
"Na szlaku do Composteli" to przepiękna historia o przyjaźni, pokonywaniu własnych granic, szukaniu własnej drogi do Boga i ludzi. Dla mnie osobiście książka stanowiła też sentymentalną wycieczkę do miejsc, które sama odwiedziłam podczas własnego Camino, stąd też doskonale zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest dość subiektywna ;)
"To nie droga jest trudnością... to trudności są drogą"
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tę pozycję z ciekawości, bo wcześniej nie zetknęłam się z literaturą na temat Camino. No i spodobała mi się okładka - obudziła we mnie wspomnienia z mojej Drogi (a w zasadzie jej malutkiej części) przebytej kilka lat temu. Osobiście nie spotkałam na Szlaku zbyt wielu Niemców, tym bardziej więc byłam...
Nie czuję, żeby ta książka pogłębiła moją wiarę, ale też nie z takim zamiarem niemiecki komik pisał tę książkę.
Spontanicznie robione zapiski, które przeobraziły się w ten tytuł wydawniczy to raczej zbitek przemyśleń - o przyjaźni, niedogodnościach pielgrzymowania, Bogu, Hiszpanii, kościele... (kolejność celowo przypadkowa).
Książka świetnie się czyta, i co dość rzadkie w przypadku serii, opatrzona jest zdjęciami - niestety czarno-białymi, przez co tracą na jakości.
Polecam szczególnie miłośnikom podróży - religijni fanatycy będą raczej rozczarowani.
Nie czuję, żeby ta książka pogłębiła moją wiarę, ale też nie z takim zamiarem niemiecki komik pisał tę książkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpontanicznie robione zapiski, które przeobraziły się w ten tytuł wydawniczy to raczej zbitek przemyśleń - o przyjaźni, niedogodnościach pielgrzymowania, Bogu, Hiszpanii, kościele... (kolejność celowo przypadkowa).
Książka świetnie się czyta, i co dość rzadkie w...
Warto, warto, warto!
"Najważniejsza droga mojego życia" to podtytuł tej książki i na pewno stwierdzenie wielu pielgrzymów, którzy tą drogę przeszli.
Kerkeling, w formie reportażu, opisuje przebytą przez siebie ponad
600 km trasę, pielgrzymkę do Composteli. Pisarz, ateista, komik i kabareciarz w jednym postanowił sprawdzić na własnej skórze, co szczególnego kryje w sobie owa droga, że od wieków podążyło nią i nadal podąża tak wiele osób. Wyrusza, aby sprawdzić czy coś "poczuje". Z punktu widzenia sceptyka, Kerkeling opisuje swoje przygody, spotkane osoby, zawierane znajomości i przyjaźnie, miejsca jak i również swoje przemyślenia. "Kim jesteś?", z każdym kolejnym krokiem szlak zadaje tylko jedno pytanie "Kim jesteś?". Na to pytanie, tak jak i wielu wcześniej, Kerkeling poszukuje odpowiedzi podczas swojej wędrówki. Poza tym, książka (choć napisana w 2001 r.), wydaje się być idealnym przewodnikiem dla osób, które planują wybrać się do Composteli. Autor opisuje szlaki wędrówki i czyhające na nich niebezpieczeństwa, sprawdza miejsca, w których zatrzymują się pielgrzymi (schroniska, hotele) czy restauracje. Daje również praktyczne porady, wynikające ze zdobywanego podczas podróży doświadczenia.
Książkę, bardzo dobrze się czyta. Pisana jest lekkim piórem, a styl Kerkelinga należy do bardzo przyjemnych (pewnie duża zasługa w tym tłumaczenia). Pomimo faktu, iż autor jest komikiem, w książce nie ma zbyt wielu sytuacji czy opisów humorystycznych, a szkoda. Na plus jest również bardzo sceptyczne podejście Kerkelinga do całej pielgrzymki. Dzięki temu unika religijnego patosu, który w tym przypadku by się nie sprawdził. Bardzo spodobały mi się również opisy napotykanych na trasie osób i relacji jakie pomiędzy wędrującymi się zawiązywały. Opisy miejsc postoju na szlaku (schroniska, hotele) są przedstawiane krytycznym okiem. Bez zbędnego słodzenia i upiększania. Jak gdzieś śmierdzi to śmierdzi, jak jest brzydko i źle to jest brzydko i źle. I takie podejście również zasługuje na plus. Książka ukazuje trudy wędrówki, wątpliwości, załamania, ale również budzenie się w wiary w siebie i przezwyciężanie własnych słabości. Dosłownie czuje się kurz pod stopami, zmęczenie psychiczne i fizyczne autora oraz ten trud zrobienia kolejnego kroku.
Pomimo iż autor jest ateistą, a wszystko przedstawiane jest z punktu widzenia sceptyka to nie można oprzeć się wrażeniu, że wszystkie zbiegi okoliczności, dziwne trafy wydarzeń mają troszkę głębszy sens...
Książkę polecam. Jednym słowem WARTO!
Na PLUS:
- rzetelne opisy miejsc, tras i szlaków wędrówki
- brak religijnego patosu
- realistyczne spojrzenie na schroniska, hotele, restauracje itd.
- ukazany trud wędrówki zmieniający się z każdym etapem podróży
- praktyczne porady dotyczące pielgrzymki
Na MINUS:
brak
Zapraszam do siebie:
wwolnymczasieczytam.blogspot.com
Warto, warto, warto!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Najważniejsza droga mojego życia" to podtytuł tej książki i na pewno stwierdzenie wielu pielgrzymów, którzy tą drogę przeszli.
Kerkeling, w formie reportażu, opisuje przebytą przez siebie ponad
600 km trasę, pielgrzymkę do Composteli. Pisarz, ateista, komik i kabareciarz w jednym postanowił sprawdzić na własnej skórze, co szczególnego kryje w sobie...
Najważniejsza droga życia Hape'a Kerkelinga, niemieckiego kabarecisty, aktora i komika opisana została prostym językiem w książce "Na szlaku do Composteli". Z ideą pielgrzymowania Szlakiem Jakubowym miałam styczność dzięki wspaniałemu filmowi "The Way" z 2010 roku, który w porównaniu z książką komika z 2001 roku, jest niezwykle głęboki.
Kerkeling opisuje przygody, które spotykają go w drodze. Do sięgnięcia po utwór skłoniła mnie przepiękna okładka, obrazująca niekończącą się drogę, która wbrew pozorom przynosi spokój, a także kilka prostych słów zawartych na początku książki: "Ten szlak stawia każdemu tylko jedno pytanie: Kim jesteś?"
Każdy myślący człowiek prędzej czy później zacznie zadawać sobie właśnie to pytanie, a jeśli dzięki trudom samotnego pielgrzymowania może uzyskać na nie odpowiedź, nie dziwi wówczas chęć innych do odbycia podobnej podróży.
Plusem utworu jest sam jego autor, który z kościołem ma niewiele wspólnego, a tym bardziej z jego moralnością. Dzięki temu książka może przybliżyć filozofię znalezienia sensu życia w Bogu również osobom, którym z chrześcijaństwem jest nie po drodze. Autor opowiada o bardzo osobliwych postaciach, które spotyka na szlaku, co nie jest moim zdaniem wielkim problemem, bowiem osoby są tak barwne, że same "układają się na papierze". Rozczarowałam się stylem pisania Kerkelinga, spodziewając się od komika więcej fragmentów budzących śmiech, a co może irytować najbardziej to sztampowe podejście autora do katolików (szaleni, fanatyczni, tacy, że aż strach się ich bać)nie podając żadnego przykładu, za to opisując wiele przykładów wariatów słyszących duchy, którzy nie mają nic wspólnego z kościołem. Katolik przecież z natury jest wariatem, więc przykładów nie ma potrzeby podawać.
Mimo wszystko książkę poleciłabym wszystkim, którzy nie wiedzą kim są. A także moje słowa podziwu powędrują ku autorowi za to, że świetnie włada językiem hiszpańskim,włoskim, francuskim, angielskim, niderlandzkim i oczywiście niemieckim. I jak przystało na Niemca zresztą, nie lubi Polski - co być może również stało się powodem, dlaczego nie darzę go większą sympatią niż bohaterowie jego książki i jego fani.
W każdym razie "Na szlaku do Composteli" jest utworem, który zachęcił już niejednych do ruszenia Szlakiem Jakubowym, do zastanowienia się nad swoim życiem, więc przynajmniej z tego powodu warto po książkę sięgnąć.
Najważniejsza droga życia Hape'a Kerkelinga, niemieckiego kabarecisty, aktora i komika opisana została prostym językiem w książce "Na szlaku do Composteli". Z ideą pielgrzymowania Szlakiem Jakubowym miałam styczność dzięki wspaniałemu filmowi "The Way" z 2010 roku, który w porównaniu z książką komika z 2001 roku, jest niezwykle głęboki.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKerkeling opisuje przygody, które...
Po przeczytaniu tej książki spakowałam plecak i ruszyłam na szlak do Santiago. I myślę, że to najlepsze świadectwo. Polecam!
Po przeczytaniu tej książki spakowałam plecak i ruszyłam na szlak do Santiago. I myślę, że to najlepsze świadectwo. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNormalnie bym do tej książki nie sięgnęła bo tematyka mnie nie interesuje i wiem, że nie wybiorę się na szlak Compostella, ale czytałam ją po hiszpańsku więc traktowałam tę lekturę jako naukę hiszpańskiego. Kerkeling całkiem nieźle sobie poradził z przedstawieniem swojej wędrówki, opisywał z humorem, czasem nawet było zabawnie. Dla tych co wybierają się na szlak powinni przed wyruszeniem przeczytać. Z tymże Kerkeling odbywał pielgrzymkę w 2000 czy 2001 r. więc niektóre informacje nt. szlaku są już nieaktualne (np. wiem, że obecnie jest o wiele większy wybór noclegów na drodze francuskiej niż w czasie jego pielgrzymki).
Normalnie bym do tej książki nie sięgnęła bo tematyka mnie nie interesuje i wiem, że nie wybiorę się na szlak Compostella, ale czytałam ją po hiszpańsku więc traktowałam tę lekturę jako naukę hiszpańskiego. Kerkeling całkiem nieźle sobie poradził z przedstawieniem swojej wędrówki, opisywał z humorem, czasem nawet było zabawnie. Dla tych co wybierają się na szlak powinni...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPani w bibliotece zachecała mnie mówiąc że jest rewelacyjna. Mi podobała sie średnio. Temat być może fajny ale przedstawiony banalnie i płytko. Autor który jest komikiem powinien chyba przy tym zostać bo pisanie książek nie jest jego mocna stroną:)
Pani w bibliotece zachecała mnie mówiąc że jest rewelacyjna. Mi podobała sie średnio. Temat być może fajny ale przedstawiony banalnie i płytko. Autor który jest komikiem powinien chyba przy tym zostać bo pisanie książek nie jest jego mocna stroną:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoże być. Autor pisze nawet z humorem, co nie dziwi - jest komikiem. Daleko mu do uduchowionych dywagacji z pielgrzymki, i to jest plus tej książki. Raz wesoło, raz nieco poważniej, ale bez niepotrzebnego zadęcia religijnego. Wielki plus dla tłumaczki, świetny język i wartki styl!
Może być. Autor pisze nawet z humorem, co nie dziwi - jest komikiem. Daleko mu do uduchowionych dywagacji z pielgrzymki, i to jest plus tej książki. Raz wesoło, raz nieco poważniej, ale bez niepotrzebnego zadęcia religijnego. Wielki plus dla tłumaczki, świetny język i wartki styl!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLekka książka do czytania. Z ciekawości chciałam przybliżyć sobie wiedzę na temat pielgrzymki do Santiago de Compostela. Dodatkowo umiliłam sobie wiele ciepłych wieczorów.
Lekka książka do czytania. Z ciekawości chciałam przybliżyć sobie wiedzę na temat pielgrzymki do Santiago de Compostela. Dodatkowo umiliłam sobie wiele ciepłych wieczorów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria pielgrzymki opisana niezwykle ciekawie, z dużą dawką poczucia humoru. Zaskakująca i w świetny sposób ukazująca na czym polega prawdziwa przyjaźń. Polecam.
Historia pielgrzymki opisana niezwykle ciekawie, z dużą dawką poczucia humoru. Zaskakująca i w świetny sposób ukazująca na czym polega prawdziwa przyjaźń. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSuper opisana droga do Santiago de Compostela przez niemieckiego komika...świetnie sie czyta
Super opisana droga do Santiago de Compostela przez niemieckiego komika...świetnie sie czyta
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChcę przejść ten szlak w wakacje - jeszcze nie w te, ale pierwszy wybór jak tylko będę miał wolny miesiąc, to będzie Camino del Santiago. Niesamowita wyprawa. Kapitalna książka.
Chcę przejść ten szlak w wakacje - jeszcze nie w te, ale pierwszy wybór jak tylko będę miał wolny miesiąc, to będzie Camino del Santiago. Niesamowita wyprawa. Kapitalna książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to