rozwińzwiń

Kto zabił Palomina Molero?

Okładka książki Kto zabił Palomina Molero? autora Mario Vargas Llosa, 9788324008643
Okładka książki Kto zabił Palomina Molero?
Mario Vargas Llosa Wydawnictwo: Znak literatura piękna
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Quien mato a Palomino Molero?
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324008643
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kto zabił Palomina Molero? w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kto zabił Palomina Molero?

Średnia ocen
6,0 / 10
707 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kto zabił Palomina Molero?

Sortuj:
avatar
95
6

Na półkach:

Jest to bardzo nietypowy kryminał. Przedstawione tu postacie wzbudzają bardzo mieszane uczucia, ciężko stwierdzić, czy są one pozytywne lub negatywne, lub kto tu faktycznie jest tym złym.

Zastanawiam się, jakie jest główne przesłanie tej książki: podziały społeczne, korupcja...? Książka i jej interpretacja jest niezwykle skomplikowana, to nie jest zwykły kryminał do przeczytania w jeden wieczór; mam wrażenie, że muszę przeczytać ją ponownie, aby zrozumieć jej głębsze znaczenie.

Jest to bardzo nietypowy kryminał. Przedstawione tu postacie wzbudzają bardzo mieszane uczucia, ciężko stwierdzić, czy są one pozytywne lub negatywne, lub kto tu faktycznie jest tym złym.

Zastanawiam się, jakie jest główne przesłanie tej książki: podziały społeczne, korupcja...? Książka i jej interpretacja jest niezwykle skomplikowana, to nie jest zwykły kryminał do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
588
568

Na półkach: ,

W zasadzie „Kto zabił Palomina Molero?” to dość prosty kryminał, gdzie zwłoki pojawiają się zaraz na samym początku, a wyjaśnienie kto zabił też niewiele stron później. Odczytując jednak tę książkę tylko w tym jednym wymiarze, bardzo ją skrzywdzimy. W niewielkiej objętości Mario Vargas Llosa zawarł obraz społeczeństwa targanego podziałami ze względu na pochodzenie, płeć, kolor skóry, funkcję w społeczeństwie, miejsce zamieszkania oraz ludzi ogarniętych pasją i uczuciem pozbawiającym rozumu. I nie trzeba wielkiej liczby słów, by zmusić czytelnika do myślenia. A poza tym, to jest po prostu pięknie napisane.

W zasadzie „Kto zabił Palomina Molero?” to dość prosty kryminał, gdzie zwłoki pojawiają się zaraz na samym początku, a wyjaśnienie kto zabił też niewiele stron później. Odczytując jednak tę książkę tylko w tym jednym wymiarze, bardzo ją skrzywdzimy. W niewielkiej objętości Mario Vargas Llosa zawarł obraz społeczeństwa targanego podziałami ze względu na pochodzenie, płeć,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
134
132

Na półkach:

e book
(przeczytane dzięki pracy depozytu bibliotecznego)

Tak wyszło, że informacja o śmierci mistrza, zastała mnie z jego książką w dłoni. Bardzo żałuję, że pokolenie mistrzów, bogatych wyobraźnią artystów i erudytów znika z dnia na dzień...

Na pewno nie jest to książka, której sięgając po dzieła Vargasa Llosy się spodziewamy. Trzeba przyznać, że Nobliści nie często piszą kryminały.

Warto wiedzieć, że jest to kryminał aby oszczędzić sobie ewentualnego rozczarowania.
Warto jednak też wiedzieć, że zdecydowanie inny kryminał niżeli przyzwyczaili nas do tego europejscy pisarze. Poza samą historią, która nie jest hisrorią wybitnie zawiłą w zasadzie w połowie już wszystko wiemy, mamy tutaj niezwykle dobrą konstrukcję bohaterów i gęste od emocji Peruwiańskie miasto ze swoją lepką, brudną i daleką od idealnej rzeczywistością. W tym konkretnym kryminale nie chodzi o zagadkę... Chodzi o pokazanie człowieka w konfrontacji z jego dumą, w konfrontacji z decyzjami jakie podjął.

Silva i Lituma tworzą doskonały duet.

e book
(przeczytane dzięki pracy depozytu bibliotecznego)

Tak wyszło, że informacja o śmierci mistrza, zastała mnie z jego książką w dłoni. Bardzo żałuję, że pokolenie mistrzów, bogatych wyobraźnią artystów i erudytów znika z dnia na dzień...

Na pewno nie jest to książka, której sięgając po dzieła Vargasa Llosy się spodziewamy. Trzeba przyznać, że Nobliści nie często...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
336
336

Na półkach:

Jeśli na trzydziestej szóstej stronie czytanej właśnie powieści czytelnik domyśla się już, kto i za co zabił Palomina Molero, to znaczy, że pisarz albo pokpił sprawę albo wcale nie zależało mu na tym, aby jakoś specjalnie utrudnić odbiorcy takową dedukcję. A gdy pisarzem tym jest Mario Vargas Llosa, możemy być prawie pewni, że w grę wchodzi tylko ta druga opcja. Dlaczego? Ano dlatego, że każdy, kto przeczytał choćby „Miasto i psy”, wcześniejszą powieść tegoż autora, w której również mamy do czynienia z kryminalną zagadką, doskonale wie, że peruwiański noblista nie tylko potrafi budować tego typu intrygi, ale także doskonale komplikować i mieszać czytelnikowi w głowie. Jeśli zatem nie zrobił tego przy okazji „Kto zabił Palomina Molero?”, to najwidoczniej miał jakiś inny cel.

Inna sprawa, że po sławnych pisarzach, a noblistach to już w szczególności, czytelnicy zawsze spodziewają się wielkich i monumentalnych narracji na najwyższym światowym poziomie. A przeczcież noblista (także przyszły) to też człowiek i czasami ma ochotę napisać coś innego, coś lekkiego - bez udziwniania, bez nadmiernego artyzmu, ale także wyrażającego pewien ciekawy zamysł. Wydaje mi się, że tak właśnie jest w przypadku „Kto zabił Palomina Molero?”. W polskim wydaniu powieść liczy sto pięćdziesiąt stron. W porównaniu z „Rozmową w Katedrze” lub „Wojną końca świata” to wręcz szokująco niewiele. Wydaje mi się, że nawet jak na klasyczny kryminał to również objętość dość oszczędna. Dlatego, sięgając po tę książkę, byłem naprawdę ciekawy, co tutaj znajdę. Czytając kolejne strony, szybko poznałem charakterystyczny styl peruwiańskiego pisarza, natomiast zaskoczyło mnie, że wszystko w tej powieści toczy się w sposób zupełnie liniowy, bez przeskoków czasowych, bez mnogości bohaterów i miejsc. Innymi słowy - to zupełnie niepodobna do wcześniej przeczytanych przeze mnie powieści tegoż autora przejrzysta i klasyczna w formie narracja.

Jak łatwo domyślić się po tytule, fabuła związana jest z okrutnym morderstwem młodego żołnierza i utalentowanego śpiewaka o nazwisku Palomino Molero. Do wyjaśnienia tej zbrodni wezwano duet policjantów z lokalnego posterunku policji - porucznika Silvę i jego pomocnika, Litumę (postać znana z innych powieści Llosy, choćby „Lituma w Andach”). Akcja powieści rozgrywa się w mieście Talara (region Piura),leżącym na północy Peru. Nadmorska, zabita dechami mieścina, w której panuję nieznośny upał, sąsiaduje z bazą lotniczą peruwiańskich sił powietrznych, gdzie służył zamordowany. Właśnie tam prowadzi trop, którym podąża para śledczych. Reszty nie będę zdradzał, choć, tak jak wspomniałem, dość szybko czytelnik jest w stanie odgadnąć przyczynę i zleceniodawcę mordu. Tak jak już wspomniałem, wynika to z tego, że Llosa zupełnie nie stara się utrudnić nam tego zadania. Przeciwnie, wydaje się, że specjalnie doprowadza do szybkiego nakierowania uwagi czytelnika na rozwiązanie zagadki kryminalnej, aby móc skupić się na innych kwestiach, które będzie poruszał przy okazji posuwającego się do przodu śledztwa pary głównych bohaterów.

O co więc chodzi pisarzowi? Myślę, że jak zawsze - o kwestię społeczne, o ukazanie jakiejś prawdy o swoich rodakach, o ludzkiej naturze w ogóle, a może po prostu po raz kolejny peruwiański noblista chce wsadzić przysłowiowy kij w mrowisko? Zresztą żadna z tych opcji nie wyklucza pozostałych. Bo, w istocie, ta pozornie prosta historia kryminalna służy pisarzowi do odmalowania kilku trudnych prawd o sile ludzkich uczuć: o zazdrości, pożądaniu, obsesji, nienawiści itp., które to najczęściej właśnie prowadzą do zbrodni. Wszystko to jest zamieszczone gdzieś „na marginesie” toczących się rozmów i opisywanych scen, ale daje się wyraźnie połączyć w jedną całość. Zło, która na końcu ujawnia pisarz, nie jest bowiem tak jednoznaczne, jak byśmy tego chcieli. W tej konkretnej kryminalnej intrydze nie jest bowiem ważne, kto zabił, ale dlaczego, a więc jakie motywacje doprowadziły do okrutnej śmierci młodego śpiewaka boler? Tu właśnie ukryta jest prawdziwa przyczyna, dla której sama zagadka jest tak prosta do rozwiązania już po kilkudziesięciu stronach lektury. Natomiast nieco trudniejsze jest „wczucie się” czytelnika w ludzkie uczucia i namiętności, które do tego doprowadziły.

Ale Llosa nie byłoby do końca sobą, gdyby pozostawił nam całkowicie jednoznaczną wersję wypadków. Peruwiański pisarz pozwala szybko uchwycić nitkę prowadzącą do kłębka, ale tylko po to, aby pokazać totalną plątaninę motywacji, pośród których czytelnik musi wybierać najbardziej pasujące mu i prawdopodobne wyjaśnienie. W tym właśnie celu pisarz zderza dwa różne punkty widzenia, dwie różne wizje dla przyczyn zachodzących w powieści wypadków, w których ludzkie związki przekształcają się w relacje toksyczne, zatruwające dodatkowo otoczenie. Również para śledczych będzie musiała zagłębić się w ten galimatias, aby odkryć prawdę o popełnionej zbrodni. Czy w pełni się to uda? Tak jak wspomniałem - i jak to u Llosy bywa - nic nie jest wyjaśnione w sposób ostateczny, a pisarz pozostawia jakiś stopień niedomówienia, celowo osłabiając pod koniec powieści zaproponowaną nieco wcześniej wersję wydarzeń.

Duet głównych bohaterów to klasyczna para, w której prym wiedzie ten mądrzejszy (porucznik Silva) nad żółtodziobem, co z kolei ten drugi (Lituma) nadrabia większą empatią i - tak lubianą przez odbiorców - rozbrajającą poczciwością. Porucznik zdradza natomiast typowe cechy latynoamerykańskiego macho, choć, jak się okaże na końcu powieści, jest to tylko maska, za którą kryje się zwykła potrzeba bliskości z drugą osobą. I choć traktuje on swojego podwładnego z wyraźnym protekcjonizmem, jest on elementem bardziej humorystycznym, zastosowanym przez pisarza, niż rzeczywistym poczuciem wyższości. Warto jednak zwrócić uwagę, że Silva jest białym kreolem, natomiast Lituma - metysem, przy okazji czego pisarz po raz kolejny podkreśla ciągle obecny w jego ojczyźnie rasizm i społeczne nierówności. Ogólnie kwestii społecznych jest tutaj więcej, co widzimy w postawach postaci pobocznych. Są to z reguły prości ludzie, w których myśleniu zakodowane jest głębokie poczucie niesprawiedliwości, z jaką muszą się zmagać w codziennym życiu. Dlatego właśnie morderstwo ubogiego i wywodzącego się spośród nich żołnierza od razu rodzi liczne teorie spiskowe i przekonanie o rychłym wyciszeniu tej sprawy przez nieokreślone bliżej „grube ryby”. Jedynie upór śledczych sprawia, że mimo przeciwności zbrodnia zostaje wyjaśniona, za co, jak się okazuje na ostatnich stronach powieści, bynajmniej nie spotkała ich nagroda - ani ze strony ich bezpośrednich przełożonych, ani tym bardziej społeczności Talary.

Podsumowując - jasne, trzeba przyznać, że ta książka jest gatunkowo inna od najsławniejszych dzieł Llosy. Brak fabularnej przeplatanki postaci, miejsc i czasów wydarzeń powoduje, że odbiór powieści nie sprawia w zasadzie większych trudności i jest ona możliwa do ukończenia w ramach jednego podejścia. Czy jest to zwykłe odcinanie kuponów od sławy? Myślę, że zdecydowanie nie, choćby wziąwszy pod uwagę fakt, iż recenzowaną powieść wydano (rok 1986) przecież na długo przed nagrodzeniem pisarza nagrodą Nobla w dziedzinie literatury. Zgoda, że nie jest to na pewno najwybitniejsze z jego dzieł, ale też nie ma powodów do wstydu. To nadal ten sam Llosa, który potrafi oczarować czytelnika lekkością stylu, zaskakującymi sytuacjami oraz humorem. Podobał mi się klimat nadmorskiej Talary, upalnej mieściny, pachnącej morzem i psującymi się rybami. Podobała mi się para głównych bohaterów, ich nieraz rubaszne, a nieraz balansujące na granicy dobrego smaku, rozmowy o atutach donny Adriany. Naprawdę fajne są też scenki humorystyczne, np. przyłapanie porucznika na skale raków z lornetką w dłoni lub końcowa scena, w której na posterunek dociera telegram od zwierzchnictwa. Wszystkie te elementy łączą się w mojej ocenie w zgrabną całość i współgrają z elementami społecznymi, o których wspomniałem wyżej.

Oczywiście, jeśli ktoś spodziewał się „pełnokrwistej” powieści kryminalnej, na pewno poczuje się rozgoryczony, a jeśli skupi się jedynie na samym wątku kryminalnym, sporo z recenzowanej powieści straci. Ale dla miłośników twórczości Mario Vargasa Llosy będzie to na pewno interesująca lektura, choć nie polecam od niej zaczynać swojej przygody z tymże autorem. Lepiej sięgnąć najpierw po którąś z najważniejszych pozycji w jego dorobku, co pozwoli „złapać” odpowiedni kontekst w kwestii rzeczywistych możliwości literackich tegoż autora, których nie godzi się przecież oceniać na podstawie 150 stron tekstu powieści pomyślanej ewidentnie jako „eine kleine nacht buch”.

Jeśli na trzydziestej szóstej stronie czytanej właśnie powieści czytelnik domyśla się już, kto i za co zabił Palomina Molero, to znaczy, że pisarz albo pokpił sprawę albo wcale nie zależało mu na tym, aby jakoś specjalnie utrudnić odbiorcy takową dedukcję. A gdy pisarzem tym jest Mario Vargas Llosa, możemy być prawie pewni, że w grę wchodzi tylko ta druga opcja. Dlaczego?...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
73
72

Na półkach:

Jeśli ktoś spodziewa się misternie skonstruowanego kryminału z twistami co 5 stron i dedukcją na poziomie Sherlocka to mocno się zawiedzie.
Powiedziałabym, że jest to przede wszystkim literatura obyczajowa, upalna wizytówka Peru lat 50. Wątek kryminalny Llosa umieścił gdzieś w tle, na drugim planie i mimo że większość akcji dotyczy śledztwa, to tak naprawdę dla autora morderstwo jest tylko pretekstem do rozważań na temat tego co interesuje go najbardziej - społeczeństwa.
Historia jest bardzo kameralna, mało widowiskowa, słabszy autor mógłby polec, ale dla Llosy świetne dialogi, nieoczywiste pomysły, inteligentnie skonstruowane sceny i urzekająco oddany żar miasta to oczywistość. Wszystko przyprawione charakterystyczną dla niego frywolnością i lekkością narracji. Mistrzowsko balansuje na granicy dobrego smaku, sceny, które powinny być krindżowe, wydają się w jakiś sposób dobre. Ten świat po prostu żyje, ukazując nam książkowy kalejdoskop emocji: od zaintrygowania, przez niezręczność, zakłopotanie, zgorszenie aż po rozbawienie.
Poniekąd rozumiem niskie oceny, to nie jest książka dla wszystkich, nie ma tu za bardzo wartkiej akcji, napięcia, sceny są rozgrywane raczej powoli i można odnieść trochę wrażenie, że „nic się nie dzieje”, intryga okazuje się rozczarowująco niewyszukana - i wierzcie lub nie, ale o to właśnie chodzi. Sama kilka razy wyłapywałam delikatne przestoje, skłamałabym pisząc, że przeczytałam ją na raz, ale ostatni rozdział jest tak rewelacyjny, że wybaczam. Mimo że obiektywnie miejscami nie było tak magnetycznie jak mogłoby być, to też to trochę jest taka książka, którą człowiek chce sobie dawkować.
To jak Llosa nakreśla ludzi, jak demaskuje ich głód kontrowersji, uprzedzenia, maczyzm, uprzywilejowanie i przede wszystkim jak bardzo dalej pozostaje to aktualne, prawie 40 lat po publikacji książki - rewelacja. Nie ma tu czarno-białych bohaterów, wyśmiewa się nie tylko „tych złych”, ale i „tych naszych”. I co najlepsze - wszystko to jest podane w sposób niewymuszony, Llosa nie popada ani na sekundę w moralizatorstwo, pokazuje co wymyślił i każdy wyciągnie z tego co zechce.
Llosa ma po prostu jakiś instynkt co powiedzieć wprost, a co pozostawić domysłom czytelnika, potrafi wysnuwać niby trywialne wnioski w taki sposób, że wydają się nieoczywiste, niejako cała ta książka jest igraniem z naszymi oczekiwaniami.
Nie każdemu się spodoba, książka sama w sobie nie zachwyca, bardziej zachęca do zachwycania się kunsztem autora. Dla mnie jest to pierwsza książka Llosy, skoro ta jest jedną z niżej ocenianych, to nie mogę się doczekać co będzie dalej

Jeśli ktoś spodziewa się misternie skonstruowanego kryminału z twistami co 5 stron i dedukcją na poziomie Sherlocka to mocno się zawiedzie.
Powiedziałabym, że jest to przede wszystkim literatura obyczajowa, upalna wizytówka Peru lat 50. Wątek kryminalny Llosa umieścił gdzieś w tle, na drugim planie i mimo że większość akcji dotyczy śledztwa, to tak naprawdę dla autora...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
266
182

Na półkach:

Jak zwykle opowiadanie iberoamerykańskie ma niekonwencjonale zakończenie. Wątek nieoczywisty. Polecam.

Jak zwykle opowiadanie iberoamerykańskie ma niekonwencjonale zakończenie. Wątek nieoczywisty. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
911
811

Na półkach:

Początek to oględziny zwłok. Ciało młodego chłopaka- bestialsko okaleczone zdaje się niemo pytać- czy jest w ogóle możliwe "aby byli na świecie tak okrutni ludzie", zdolni do tak okrutnej zbrodni. Ale nie byłby to Llosa gdyby nie sprawił, że fabuła nie podąża jednak tradycyjnym kryminalnym torem. Już pierwsze zdanie tej niewielkiej (jeśli chodzi o objętość) powieści ("-Ku*ewstwo nie z tej ziemi (...) Ale cię urządzili, chudzielcu") sugeruje bowiem, że może i będzie tutaj kryminalnie, ale nie do końca jednak całkiem "normalnie". Poza tym - tutaj "ludzie zabijają się jak Bóg przykazał, walcząc jak równy z równym, jeden na jednego. Ale żeby krzyżować, torturować!" Wygląda na to, że peruwiańskie słońce wypala nie tylko kamienie, ale i ludziom mózgi.
.
Metody śledcze także do tradycyjnych nie należą (mamy w końcu 1954 r.). Może wszystko byłoby też choć trochę normalne, gdyby nie liczne pokusy. A raczej jedna. Bo główny śledczy- porucznik Silva posiada (jak sam twierdzi) dwa życiowe cele (ważniejsze niż awans)- odkryć "kto zabił Palomino Molero oraz "przespać się z Grubą" (szacowną mężatką, stanowiącą twardy orzech do zgryzienia, a właściwie jej cnota niewieścia).
I tak się to wszystko toczy ...
.
Llosę uwielbiam. Potrafi zarówno w patos, jak i słodko- gorzkie dygresje odnośnie ludzkiej natury. Z dystansem i niepokorną pokorą oraz specyficznym humorem potrafi wypunktować niebanalnie wszystko to, co wydaje się być banalne. Czy miłość ma jakieś granice (społeczne, rasowe, materialne)? Kreśli także tę zwierzęcą odsłonę natury człowieka. "W każdym jest coś ze zwierzęcia. W uczonych i nieuczonych. W każdym." Bo są też urazy, kompleksy, frustracje, nienawiść, zazdrość, pożądanie, zawiedziona miłość, podeptany honor i alkohol, który "zaćmiewa rozum, nie pozwala myśleć". Każdy może być niepoczytalny. Śledczym (Silva i Lituma) przyjdzie "wsadzić łapy wszędzie", licząc na to, że uda się przypadkiem na coś natrafić. Posuwają się w swoich tropach do przodu (do tyłu także),dochodząc prawdy. Walcząc też z podszeptami podnieconego umysłu, by zachować - mimo wszystko- "dobre maniery".
.
Bawiłam się świetnie. Klimat peruwiańskiej rzeczywistości lat 50-tych XX w. poczułam. Polecam- https://www.instagram.com/ananke144_czyta/

Początek to oględziny zwłok. Ciało młodego chłopaka- bestialsko okaleczone zdaje się niemo pytać- czy jest w ogóle możliwe "aby byli na świecie tak okrutni ludzie", zdolni do tak okrutnej zbrodni. Ale nie byłby to Llosa gdyby nie sprawił, że fabuła nie podąża jednak tradycyjnym kryminalnym torem. Już pierwsze zdanie tej niewielkiej (jeśli chodzi o objętość) powieści...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
513
163

Na półkach: , ,

Nie miałam wysokich oczekiwań co do książki, ale lektura była dla mnie przyjemna. Lubię klimat iberoamerykański, namiętności, pasji, szaleństwa. Sam wątek kryminalny może nie jest zbyt porywający, ale spodobali mi się bohaterowie książki, zwłaszcza policjanci badający sprawę morderstwa.

Nie miałam wysokich oczekiwań co do książki, ale lektura była dla mnie przyjemna. Lubię klimat iberoamerykański, namiętności, pasji, szaleństwa. Sam wątek kryminalny może nie jest zbyt porywający, ale spodobali mi się bohaterowie książki, zwłaszcza policjanci badający sprawę morderstwa.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
274
126

Na półkach:

książka troche mnie zdziwiła, bo fabuła trochę wyłamuje się spod stadndardu autora... ale dowodzi to, że Vargas Llosa jest wielkim pisarzem

książka troche mnie zdziwiła, bo fabuła trochę wyłamuje się spod stadndardu autora... ale dowodzi to, że Vargas Llosa jest wielkim pisarzem

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1090
955

Na półkach:

Mroczna tematyka podana w niezwykle lekkiej, pełnej humoru formie. Wydawało by się sprzeczność nie do pogodzenia, a jednak Vargasowi Llosie udało się znakomicie. Wstrząsająca okrucieństwem zbrodnia, która otwiera fabułę jest zaczynem śledztwa, będącego bardziej niespieszną wędrówką przez peruwiańską prowincję, pełną spotkań, rozmów, refleksji niż profesjonalnym dochodzeniem. Pióro Llosy tak zręcznie i wyraziście opisuje krajobrazy, osoby, smaki, dźwięki, że czytając czujemy niemal fizycznie ten skwar, rażący oczy blask, pot opływający ciało, piaszczysty pył drapiący gardło, pełną rezygnacji rozpacz osieroconej matki, bezsilność policjanta boleśnie uderzonego przez mur układów i korupcji. Z rozbawieniem obserwujemy absurdalne umizgi młodego kapitana do znacznie starszej bufetowej. To ta zręcznie wpleciona w tragiczną osnowę drobina humoru. Niewielka książeczka, ale interesująca i z charakterem.

Mroczna tematyka podana w niezwykle lekkiej, pełnej humoru formie. Wydawało by się sprzeczność nie do pogodzenia, a jednak Vargasowi Llosie udało się znakomicie. Wstrząsająca okrucieństwem zbrodnia, która otwiera fabułę jest zaczynem śledztwa, będącego bardziej niespieszną wędrówką przez peruwiańską prowincję, pełną spotkań, rozmów, refleksji niż profesjonalnym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1403 użytkowników ma tytuł Kto zabił Palomina Molero? na półkach głównych
  • 1 006
  • 397
252 użytkowników ma tytuł Kto zabił Palomina Molero? na półkach dodatkowych
  • 176
  • 16
  • 13
  • 11
  • 11
  • 10
  • 8
  • 7

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Kto zabił Palomina Molero?

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kto zabił Palomina Molero?