Rozmowa w „Katedrze”

Okładka książki Rozmowa w „Katedrze” autorstwa Mario Vargas Llosa
Okładka książki Rozmowa w „Katedrze” autorstwa Mario Vargas Llosa
Mario Vargas Llosa Wydawnictwo: Znak literatura piękna
675 str. 11 godz. 15 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Conversación en La Catedral
Data wydania:
2025-07-16
Data 1. wyd. pol.:
1976-01-01
Liczba stron:
675
Czas czytania
11 godz. 15 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383674209
Tłumacz:
Zofia Wasitowa
NAJWAŻNIEJSZE DZIEŁO VARGASA LLOSY

Rozmowa w „Katedrze” to niezwykła historia ludzi żyjących w Peru w latach pięćdziesiątych w czasie dyktatury wojskowej, której przywódcą był generał Manuel Apolinario Odría. Powieść rozgrywa się na wielu płaszczyznach, ujawniając kulisy i mechanizmy władzy, a także jej wpływ na życie zwykłych ludzi. Vargas Llosa, posługując się bolesną historią własnej ojczyzny, w precyzyjny i niezwykle kunsztowny sposób kreśli złożony obraz dyktatury.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rozmowa w „Katedrze” w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rozmowa w „Katedrze”



3015 1270

Oceny książki Rozmowa w „Katedrze”

Średnia ocen
8,0 / 10
1577 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Rozmowa w „Katedrze”

avatar
537
51

Na półkach:

Książka napisana fatalnie! Bardzo chaotycznie prowadzona narracja, zupełny brak logiki i konsekwencji w strukturze. Autor czasem nie zaznacza nawet dialogów myślnikiem, często nie stosuje także akapitów, wrzuca w jedno zdanie wypowiedź, myśl bohatera i komentarz narratora nie wyszczególniając ich w żaden sposób. Gubię się w fabule poprzez liczne, niepoukładane retrospekcje, które również nie są w żaden sposób zaznaczone. Wszystko wrzucone razem bez chociażby kulturalnych trzech gwiazdeczek przerwy. Książka wulgarna i odpychająca od samego początku. Bohaterowie martwi, nieciekawi. Autor zapomniał chyba, że czytelnik nie siedzi mu w głowie i że aby zrozumiał cokolwiek z historii trzeba mu dać minimalne wskazówki. Trzeba opisać świat przedstawiony, wyjaśnić kim są bohaterowie, a nie rzucać w kółko imionami, ksywami i regionalnymi nazwami miejsc. Ja się nie domyślę kto jest kim dla kogo na podstawie jego pseudonimu. Rozumiem, że w powieści są aluzje to historii i kultury Peru, niemniej jako osoba niebędąca znawcą uważam je za niezrozumiałe. Autor mógłby się chociaż pokusić o jakiś przypis. Powieść niepoukładana, bardzo chaotyczna, napisana suchym, martwym niemal stylem, bardzo odstręczająca i ciężka w czytaniu. Niezachęcająca. I rozumiem, że powieść klasyfikuje się jako eksperymentalna, niemniej jako czytelniczka chciałabym mimo wszystko czerpać minimalną przyjemność z lektury, a w tym przypadku to niemożliwe.

Książka napisana fatalnie! Bardzo chaotycznie prowadzona narracja, zupełny brak logiki i konsekwencji w strukturze. Autor czasem nie zaznacza nawet dialogów myślnikiem, często nie stosuje także akapitów, wrzuca w jedno zdanie wypowiedź, myśl bohatera i komentarz narratora nie wyszczególniając ich w żaden sposób. Gubię się w fabule poprzez liczne, niepoukładane retrospekcje,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
910
909

Na półkach: ,

Po wybitnej powieści "Miasto i psy" szybko sięgnąłem po kolejną powieść Llosy. I tym razem aż zabrakło mi skali ocen, to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem w życiu. To historia nie tylko o Peru, dyktaturze i wojskowym reżimie, ale przede wszystkim dramaty ludzkie. Bez wątpienia historia Santiago, Fermina, Ambrosio czy Cayo zostanie ze mną na lata. Struktura tej powieści, wmieszanie różnych dialogów, zmiany chronologii wydarzeń, to było dopracowane jak mechanizm szwajcarskiego zegarka. Pisarzowi udało się stworzyć coś maksymalnie skomplikowanego, a jednocześnie przystępnego. To powieść dla zaawansowanych, ale zdecydowanie nagradza uważne czytanie. Absolutnie nie mogłem się oderwać, pochłaniałem kolejne strony i nie mogłem się doczekać kolejnych wydarzeń. Na dobrą sprawę ciężko mi dobrać odpowiednie słowa, to było aż tak doskonałe! Mario Vargas Llosa stał się dla mnie arcymistrzem po tej lekturze. To ten typ powieści, co "Bracia Karamazow", "Wojna i Pokój" czy "Źródło"-jak się tego nie zna, to ciężko nazywać się miłośnikiem literatury.

Po wybitnej powieści "Miasto i psy" szybko sięgnąłem po kolejną powieść Llosy. I tym razem aż zabrakło mi skali ocen, to jedna z najlepszych książek jakie przeczytałem w życiu. To historia nie tylko o Peru, dyktaturze i wojskowym reżimie, ale przede wszystkim dramaty ludzkie. Bez wątpienia historia Santiago, Fermina, Ambrosio czy Cayo zostanie ze mną na lata. Struktura tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
219
215

Na półkach: , , ,

Mario Vargas Llosa – Rozmowa w „Katedrze” (1969) (9.9)

Mario Vargas Llosa – Rozmowa w „Katedrze” (1969) (9.9)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

5951 użytkowników ma tytuł Rozmowa w „Katedrze” na półkach głównych
  • 3 775
  • 2 058
  • 118
978 użytkowników ma tytuł Rozmowa w „Katedrze” na półkach dodatkowych
  • 710
  • 132
  • 54
  • 38
  • 17
  • 15
  • 12

Inne książki autora

Mario Vargas Llosa
Mario Vargas Llosa
Mario Vargas Llosa - peruwiański pisarz, dziennikarz, myśliciel, polityk. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2010. Urodził się w Arequipie w Peru jako jedyne dziecko Ernesto Vargasa Maldonado oraz Dory Llosa Ureta. W rok po urodzeniu jego rodzice rozwiedli się, a rodzina Llosów przeniosła się do Cochabamby w Boliwii, gdzie jego dziadek Pedro Llosa podpisał 10-letni kontrakt na uprawę ziemi w hacjendzie Siapina (mieszkając w Boliwii, pełnił także funkcję honorowego konsula Peru). W 1945 José Luis Bustamante y Rivero, krewny dziadka Pedra, został wybrany na stanowisko prezydenta Peru. Zaproponował Pedrowi Llosie stanowisko prefekta Piury. Llosa przyjął je i natychmiast się tam udał. Reszta rodziny dołączyła do niego na przełomie lat 1945/1946. W 1947 jego rodzice ponownie wzięli ślub i przenieśli się do Limy. Gdy był młodzieńcem, zaczął pisać opowiadania i poezje. W zdominowanym przez męską siłę społeczeństwie (kult macho) literatura była uznawana za domenę kobiet. Ojciec Maria Vargasa Llosy, zaniepokojony zainteresowaniami syna, wysłał czternastolatka do szkoły kadetów Colegio Militar Leoncio Prado w Limie. Miał nadzieję, że wojskowe życie zmieni zainteresowania syna. Przeżycia pisarza z okresu pobytu w szkole były podstawą jego pierwszej powieści Miasto i psy. Po dwóch latach w szkole wojskowej wrócił do Piury, żeby dokończyć szkołę średnią. Obserwacja tego miasta zaowocowała powieścią Zielony dom. W czasie nauki Mario Vargas Llosa zaczął pracować w lokalnej gazecie. Jeszcze przed ukończeniem szkoły średniej napisał opowiadanie Los jefes i rozpoczął pracę nad swym pierwszym dramatem scenicznym La Huida del Inca. W 1953 rozpoczął studia na wydziale humanistycznym Uniwersytetu Świętego Marka w Limie. Jego decyzja została przyjęta w rodzinie jako rebelia, gdyż odrzucił ofertę studiów na Papieskim Uniwersytecie Katolickim Peru, do którego uczęszczała młodzież pochodząca z klas wyższych. W 1955 – w atmosferze skandalu obyczajowego – poślubił Julię Urquidi, swą daleką ciotkę, starszą od siebie o 10 lat (zm. 10 marca 2010 w Santa Cruz, w Boliwii). Swe przygody z tego okresu przedstawił w humorystycznej powieści Ciotka Julia i skryba – autobiograficznym dziele pisarza. Po ukończeniu studiów pracował w kilku miejscach jednocześnie, między innymi redagował kronikę policyjną dla lokalnej gazety i pisał skrypty do audycji radiowych. Jego pierwszą opublikowaną informacją prasową była depesza w dzienniku „La Prensa”. W 1959 Vargas Llosa wraz z żoną przeniósł się do Paryża, gdzie pracował jako nauczyciel hiszpańskiego i dziennikarz. W 1964 rozwiódł się z Julią, a w 1965 ożenił się po raz drugi – z młodszą kuzynką Patricią Llosą Urquidi. Z drugą żoną miał troje dzieci: syna Alvara (ur. w 1966),pisarza, drugiego syna Gonzala (ur. w 1967) oraz córkę Morganę, fotografkę (ur. w 1974). W 1966 przeniósł się z Paryża do Londynu, gdzie zaczął wykładać literaturę iberoamerykańską na Queen Mary College. Jednocześnie zaczął się udzielać w emigracyjnym życiu politycznym. W całym okresie swej emigracji pisał powieści przynoszące mu światową sławę oraz zajmował się studiami nad literaturą hiszpańską. Zasiadał w jury konkursu głównego na 29. MFF w Cannes (1976) oraz na 51. MFF w Wenecji (1994). W 1990 Mario Vargas Llosa kandydował w wyborach na prezydenta Peru z ramienia liberalnego Ruchu Wolności. W pierwszej turze głosowania, 8 kwietnia, nieznaczną liczbą głosów wyprzedził Alberta Fujimoriego z sojuszu wyborczego Cambio 90. Przegrał z nim w drugiej turze, która odbyła się 10 czerwca. Laureat Premio Nacional de Novela del Perú (1967),Nagrody Księcia Asturii (1986),w 1994 otrzymał Nagrodę Cervantesa – najwyższe możliwe trofeum w świecie literatury hiszpańskojęzycznej. W 2002 otrzymał prestiżową PEN/Nabokov Award – nagrodę amerykańskiego PEN Clubu, a w 2005 przyznawaną przez American Enterprise Institute Nagrodę Irvinga Kristola jako pisarz, „obrońca demokracji, wolnego rynku i indywidualnej wolności”. 7 października 2010, w wieku 74 lat, Mario Vargas Llosa został uhonorowany Nagrodą Nobla. Szwedzka Akademia werdykt uzasadniała tym, że Vargas Llosa został nagrodzony za „kartografię struktur władzy oraz wyraziste obrazy oporu, buntu i porażek jednostki”. W 2011 otrzymał od króla Hiszpanii nobilitację i tytuł markiza de Vargas Llosa. Jego książki tłumaczyli w Polsce m.in. Wojciech Charchalis, Marzena Chrobak, Małgorzata Lewicka, Filip Łobodziński, Carlos Marrodán Casas, Kazimierz Piekarec, Danuta Rycerz, Joanna Skórnicka, Dorota Walasek-Elbanowska, Zofia Wasitowa, Ewa Zaleska.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Rozmowa w „Katedrze” przeczytali również

Lata z Laurą Díaz Carlos Fuentes
Lata z Laurą Díaz
Carlos Fuentes
Książka, która powaliła mnie na kolana. Skarbnica cytatów i mądrości życiowych. Dosadna, mocna i kontrowersyjna. Przyznaję, że główna bohaterka Laura Diaz potrafiła momentami wyprowadzić mnie z równowagi. Drażniła mnie jej postawa jako matki, żony i kobiety w ogóle. Jednak, kiedy poznałam całą historię, wszystkie perypetie i dramaty, z którymi musiała się zmierzyć i odczekałam spokojnie, żeby to wszystko przetrawić, uważam, że lektura była warta grzechu. Tłem dla opowieści o tej niezwykłej kobiecie jest wiek XX, przemiany polityczne i społeczne oraz wydarzenia historyczne skupiające się głównie na Meksyku. Głęboka, dotykająca trzewi, wzruszająca, prawdziwa i dosadna historia kobiety, która nie bała się walczyć o swoje szczęście i niezależność, o zrozumienie, że jest kobietą, która myśli i czuje, podąża za swoimi marzeniami szukając spełnienia. Niektóre rozmowy czy opisywane wydarzenia zdają się być wyrwane z kontekstu, niewiadomo skąd się biorą, albo kto je wypowiada i to zaburza odbiór powieści sprawiając wrażenie, że fabuła wymyka się ustalonemu porządkowi. Mimo to książka jest ciekawa, wciągająca chwilami nawet porywająca, choć zdarzają się też mocno przegadane fragmenty. Powieść Fuentesa jest dość trudna w odbiorze, ale jednocześnie omawia dość istotne kwestie dotyczące między innymi roli kobiety w związku, matczynej miłości, realizacji i poszukiwania samego siebie. Bogactwo wrażeń i ekscytujących emocji - zapewnione. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na71 rok temu
Miasto i psy Mario Vargas Llosa
Miasto i psy
Mario Vargas Llosa
Jak już czytam literaturę z Południowej Ameryki to trafiam na absolutne arcydzieła. Wydawało mi się,że "Miasta Boga" nie da się przebić, ale Llosa napisał coś równie wybitnego. Szukałem czegoś w podobie do "Zła" Jana Guillou, ta powieść była jeszcze lepsza. Już sam fakt, że ta wojskowa akademia do dzisiaj istnieje, że jak ukazała się powieść to palono ją tam na stosie, to wszystko buduje legendę i pokazuje jak bardzo pisarz trafił w punkt. Te mechanizmy totalitarne, łamanie jednostki, instynkt stadny, wykluczanie kapusiów, kocenie i znęcanie się nad słabszymi, wszystko tu było. I doskonały motyw Gamboi i jego wiary w regulamin, co okazał się dla niego zdradzieckie. Niesamowite postaci Jaguara, Poety i Niewolnika, których połączyła miłość do brzydkiej Teresy z biednej dzielnicy. Ale nie było to sztuczne i naciągane, a bardzo wiarygodne. Cały ten motyw zdrady, moralności, przemocy. Tu przemoc nie brała się często z próżni, a była mechanizmem obronnym, który pożerał pierwotną wrażliwość. Pisarz zastosował tutaj niesamowitą narrację, pokazywał różne punkty widzenia, tzw umysł zbiorowy, ale też wodził za nos historią z dzieciństwa jednego z bohaterów, gdzie dopiero na końcu wyszło czyja to była opowieść. Nie było tu żadnego zbędnego zdania, całość była niesamowita zarówno pod kątem formy jak i treści. Psychologia ponadczasowa. Dla takich powieści zarezerwowana jest najwyższa ocena. Arcydzieło, szczerze polecam, to po prostu trzeba przeczytać!
Bitel - awatar Bitel
ocenił na101 miesiąc temu
2666 Roberto Bolaño
2666
Roberto Bolaño
Roberto Bolaño napisał arcydzieło, ale zarazem powieść absolutnie niedoskonałą, co nie powinno nas dziwić, bo z doskonałą precyzją można napisać dziełko stustronicowe, ale kiedy mierzymy się jak święty Jerzy ze smokiem, kiedy za cel bierzemy sobie powieść totalną, kiedy chcemy poznać tajemnicę zła, to zawsze wyjdzie nam z tego powieść niedoskonała, tak jak niedoskonały musi być każdy system filozoficzny. "2666" składa się z pięciu rozdziałów, i jak dobrze wiemy, jest to właściwie pięć osobnych powieści, ale powieści, które się zazębiają. Rozpoczyna się od części o krytykach literackich, specjalistach od niemieckiego pisarza piszącego pod nieco absurdalnym pseudonimem Benno von Archimboldi. Jest to metaliteracka powieść o literaturze, z której narrator w pewnym momencie wyrywa nas iście tarantinowskim aktem przemocy, ale ów akt przemocy to wyłącznie wstęp do tego, co będzie tematem kolejnych części. Podobnie jak w kolejnych częściach odwiedzamy razem z krytykami fikcyjne miasto Santa Teresa, które jest lustrzanym odbiciem rzeczywistego Ciudad Juarez Następnie mamy równie metaliteracką powieść o popadającym w szaleństwo profesorze filozofii, który opuszcza Barcelonę i przenosi się do fikcyjnego miasta Santa Teresa. Profesor żyje w napięciu w lęku o swoją córkę, ponieważ w Santa Teresa giną młode dziewczyny. Powoli popada w szaleństwo, wiesza książkę na sznurze do prania, umieszcza nazwiska filozofów na geometrycznych figurach, słyszy głosy. W części Fate'a poznajemy z kolei czarnoskórego dziennikarza. Kiedy ginie korespondent sportowy gazety, dla której pisze Fate, redakcja proponuje Fate'owi, który nie zna się na sporcie, wyprawę do Santa Teresa, gdzie odbędzie się walka bokserska, którą dziennikarz ma opisać. Fate'a od samej walki bardziej interesuje sprawa zaginionych kobiet i dziewczyn, co jednak nie spotyka się z aprobatą redakcji. Dalszego rozwoju akcji nie mogę zdradzić, ale będzie się ona łączyć z treścią poprzedniej części. Najcięższą lekturą jest jednak nieco zbyt długa część o zbrodni. Bałem się tej części, bo obawiałem się, że narrator niepotrzebnie będzie epatować przemocą, ale moje obawy się nie sprawdziły. Narracja jest chłodna, pozbawiona niepotrzebnych ozdobników. Właściwie to bez przerwy jesteśmy konfrontowani z opisami obdukcji ciał zamordowanych dziewczynek i kobiet. Wyjątkiem jest przemoc zadana młodocianym przestępcom w więzieniu, w akcie zemsty za zabójstwo młodej kobiety z mafijnej rodziny, oraz gangsterskich porachunków. Niemniej jest to lektura niezwykle ciężka. Pełna jest jednak przerw, dygresji, polifonicznej narracji, z której dowiadujemy się nie tylko o samej zbrodni, ale o kulturze gwałtu, o przyzwoleniu na gwałt i na zło, o atmosferze, w której zło może opanowywać całe miasto, cały region, a nawet cały kraj. Najsłabszą częścią jest ta ostatnia, która łączy wszystkie pozostałe, czyli część o niemieckim pisarzu o pseudonimie Benno von Archimboldi. Brakuje jej wiarygodności jak i koherentności. Mnie, jako czytelnikowi z Niemiec, początek w Niemczech wydawał się niewiarygodny. Nie rozumiem, dlaczego autor wymyślił dziwaczne nazwy miejscowości. Nie rozumiem, po co wprowadził różne elementy magiczne, które nie korespondują z realizmem poprzednich części. Pojawiają się również błędy merytoryczne, jak na przykład kiedy Grete twierdzi, że jej siostra była nazistką, bo wstąpiła do Hitlerjugend. Hitlerjugend była obowiązkowa dla niemieckiej młodzieży, więc każdy młody człowiek chcąc nie chcąc był w Hitlerjugend. Podobnie jest z pogrzebem wydawcy Bubisa, którego prochy wrzucono do Alster. To jest w Niemczech zwyczajnie niemożliwe, bo dopuszczone są tylko pochówki na cmentarzu, a już na pewno nie byłoby to możliwe na oficjalnym pogrzebie z zaproszonymi gośćmi. Wydaje mi się jednak, że główną przyczyną tych słabości jest przedwczesna śmierć autora, który najwyraźniej nie zdążył zredagować swojego dzieła i skonfrontować go z opiniami osób, które lepiej się na niemieckiej historii i rzeczywistości znają. Niestety mamy do czynienia z monstrualnych rozmiarów korpusem powieści, a nie z gotową i autoryzowaną całością, co nie umniejsza w żaden sposób jej znaczenia. "2666" jest genialne. Bolaño zaprowadził nas do komór gazowych współczesności, na granicy pierwszego i trzeciego świata. Jest to precyzyjny obraz regionu przygranicznego, który rozpada się w szwach z powodu gospodarki narkotykowej i neoliberalnego kapitalizmu trzeciego świata, w którym przemoc jest tak samo strukturalnie i społecznie zakotwiczona, jak brak oporu wobec tych warunków. Santa Teresa jest metaforą szaleństwa zglobalizowanego świata, ale także rzeczywistością. Co przede wszystkim należy docenić, to zdolność autora do łączenia różnych światów, co udaje mu się bez widocznego wysiłku. Trzeba też dodać, że całość jest świetnie napisana. Chociaż żadna zagadka ani historia w tej powieści nigdy nie zostaje całkowicie rozwiązana, a linie fabularne są wielokrotnie przerywane, czytelnik nigdy nie jest urażony ani zmęczony, chociaż podróż, w którą Bolaño czytelnika zabrał, jest podróżą przez piekło. Nie bardzo wiem, do czego mogę "2666" porównać. Na myśl przychodzi mi jedynie "Wyznaję" katalońskiego autora Cabré, której autor postanowił w powieści totalnej zmierzyć się z istotą zła, ale Cabré popadł w kicz, napisał powieść częściowo genialną, ale częściowo wpisującą się w literaturę puplpową o Holokauście. Bolaño potrafił natomiast wyjść z tej pułapki bez szwanku. Zmierzył się ze smokiem i wygrał. 9/10 bo chociaż jest to arcydzieło, to jest to niestety arcydzieło bez ostatniego szlifu.
tzaw - awatar tzaw
ocenił na99 miesięcy temu
Plugawy ptak nocy José Donoso
Plugawy ptak nocy
José Donoso
Posadowiona na pograniczu realizmu magicznego i surrealizmu powieść, wymaga od czytelnika uwagi i skupienia, by przy przekraczaniu owej granicy nie zatracić rozeznania w narracji i roli jej bohaterów. O ile Autor rozpoczyna legendą, to w kolejnych rozdziałach, których akcja rozgrywa się w Chile w latach 60-tych XX wieku, opisuje wydarzenia związane z miejscem i ludźmi, którzy mogą być potomkami osób z przedstawionej opowieści. Miejscem akcji jest opuszczony dom, niegdyś kontemplacji, a w czasie gdy rozgrywa się powieść, prowadzony przez zakonnice ośrodek, czy też przytułek dla starych kobiet, które mają tam swój świat, jakże inny od tego na zewnątrz, gdyż opuszczony i zaniedbany, jednak dla nich ważniejszy i bezpieczniejszy. Poprzez pryzmat świata zatrzymanego wewnątrz murów, jak i tego, związanego z życiem na zewnątrz, Autor ukazał istotę przemijania, przemiany ról życiowych i społecznych i odniesień, które dają preteks do podejmowania określonych działań i przybierania postaw, poprzez pryzmat których czujemy się bezpieczni. Nic nie jest tym, czym się wydaje, wszystko podlega zmianom, sługa może stać się kimś bardzo bogatym, zaś osoba piękna i dystyngowana zostać napiętnowana z tego właśnie powodu przez to, że różni się od oceniających. Zamknięta społeczność staruszek zastępują dziwolągi, postaci pokraczne z uwagi na różne deformacje fizyczne, to co brzydkie, staje się normą. `Nie wiadomo, czy zabieg ten nie posłużył Autorowi do skrytykowania stosunków społecznych i ustroju politycznego, to moje przypuszczenie. Brawa dla Pani tłumacz Zofii Chądzyńskiej, książka jest trudna i wymagająca, nie mniej z pewnością jej drobiazgowość pozwoliła wiernie przekazać zamysł Autora.
Marton - awatar Marton
ocenił na628 dni temu
Historia oblężenia Lizbony José Saramago
Historia oblężenia Lizbony
José Saramago
Nie będę obiektywna, bo uwielbiam przepiękną literaturę José Saramago. Każdy akapit zachwyca od pierwszego do ostatniego słowa. Eksperymenty językowe w jego wykonaniu to szermierka słowna, wszechobecna ironia, pastisz, łączenie realizmu z fantastyką, mieszanie planów czasowych, dbałość o językową charakterystykę każdego z bohaterów. Powieści Saramago układają się w piękne historie, i ta również oczarowuje, porywa, hipnotyzuje. To Wielka Literatura. Raimundo Silva jest redaktorem w portugalskim wydawnictwie. Wiedzie spokojne, stateczne, wręcz nudne życie do momentu, w którym z niewiadomych motywów zmienia zasadniczą kwestię w jednej z poprawianych książek, w "Historii oblężenia Lizbony." Przecząc faktom historycznym oraz zamysłowi autora, Raimundo oznajmia, że Krzyżowcy nie pomogli w zdobyciu Lizbony. Od tej chwili jego spokojne życie nabiera tempa, koloru i znaczenia. Raimundo okazuje się barwną i bogatą wewnętrznie postacią, zakochuje się także w intrygującej kobiecie. Ostrzegam jednak, że Saramago pisze w sposób nowatorski, i poza długimi, skomplikowanymi zdaniami, trudność mogą sprawić opisy pozbawione interpunkcji, bez wydzielonych dialogów. Kto zna prozę José Saramago, laureata Nagrody Nobla (1998 rok),wie że Autor posługuje się piórem w sposób mistrzowski, ironiczny, jest czarodziejem słów i erudytą a wszechstronna wiedza procentuje przy fantastycznej fabule. Uczta, uczta, uczta!
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na92 lata temu
Podróż do źródeł czasu Alejo Carpentier
Podróż do źródeł czasu
Alejo Carpentier
Nieznany mi bliżej kubański pisarz Alejo Carpentier został przez mnie odkryty dzięki temu, że wpisywał się w jeden z punktów wyzwania czytelniczego. Niestety, odkrycie, że mam do czynienia z realizmem magicznym o mało nie doprowadziło do porzucenia książki zaledwie po kilkudziesięciu stronach. "Podróż do źródeł czasu" to powieść z 1953 roku, opowiadająca o muzyku i kompozytorze z Nowego Jorku, który wyrusza w podróż do Ameryki Południowej pragnąc uciec od swojej rutyny i nudnej cywilizacji w poszukiwaniu pierwotnej, naturalnej egzystencji, gdzie życie może być proste, bez cywilizacyjnych pokus i mamienia. Celem wyprawy do bajecznej dżungli ma być przede wszystkim poszukiwanie instrumentów używanych przez Indian. Jednak zderzenie z odmiennością tamtejszej ludności i bujnej przyrody, zwrócenie uwagi na harmonijnie prowadzone życie w zgodzie z rytmem dnia i naturą oraz wszechobecne poczucie przynależności do wspólnoty, staje się dla bohatera inspiracją. Miejsce do którego trafia to miejsce niedotknięte czasem, odcięte zupełnie od technologii i udogodnień, a pełne prehistorii działa na muzykologa jak magnes. Zakochuje się w jednej z jego mieszkanek i pragnie zostać przy boku Rosario, jednak nie jest i nigdy nie będzie kimś stamtąd. Nie dla niego to szczęście wywodzące się z prymitywnej natury; jest człowiekiem skażonym cywilizacją i w końcu dociera do niego, że nigdy nie zostanie w pełni zaakceptowany przez mieszkańców utopijnego miasteczka. Carpentier tworzy wiele obrazów i nawiązań do minionych epok. Wraz z bohaterem wędrujemy od współczesności przez czasy konkwisty, średniowiecze, aż do tytułowych źródeł czasu. Dżungla wita swoim naturalnym, nieskażonym bogactwem, a plemienna ludność posługująca się narzędziami, jak z epoki średniowiecza oraz prehistorycznymi instrumentami, czci pradawne zwyczaje i obrzędy, co podkreśla tylko wyobcowanie bohatera stojącego na przeciwległym kulturowym krańcu. Metaforyczność "Podróży do źródeł czasu" jest oczywista. Powieść stanowi metaforę podróży od kultury zgiełku do natury, symbiozy z przyrodą, jest też podróżą w głąb siebie, w głąb pierwotnego istnienia. Czym jest "źródło czasu"? To coś pierwotnego, coś z czego bierze swój początek wszechrzecz, istnienie. "Podróż do źródła czasu" to przedstawiciel realizmu magicznego, z którym mi zupełnie nie po drodze, więc dla mnie osobiście książka ta stanowiła podwójne wyzwanie. Gdy myślę o przeczytanej treści dostrzegam wiele elementów, odgaduje pewne niuanse, jednocześnie zdając sobie sprawę ile mi przy tym umknęło momentów i to być może ważnych dla zrozumienia całej treści. Chwilami odpływałam nie łapiąc kontekstu, musiałam wracać, zastanawiać się, co było uciążliwe, ale też stwarzało okazję do zastanowienia się nad tym, co głębsze, co ważne w życiu każdego z nas. Tak, to dobra książka do przemyśleń, ale nie, nie dla każdego.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na64 miesiące temu

Cytaty z książki Rozmowa w „Katedrze”

Więcej

- Jesteś jak podstarzała kurwa, która wspomina młodość, Zavalita - powiedział Carlitos. - I w tym także się różnimy. Ja już dawno zapomniałem, co mi się zdarzyło w dzieciństwie, i jestem pewny, że to najważniejsze przyjdzie jutro. A dla ciebie czas się zatrzymał, kiedy miałeś osiemnaście lat.

- Jesteś jak podstarzała kurwa, która wspomina młodość, Zavalita - powiedział Carlitos. - I w tym także się różnimy. Ja już dawno zapomniałe...

Rozwiń
Mario Vargas Llosa Rozmowa w „Katedrze” Zobacz więcej

-"Miałem w nosie całą forsę świata..."

-"W tym kraju, paniczu, życie nie jest łaskawe dla ludzi..."

-"Ten kraj, to jeden burdel paniczu, no niech pan powie, czy Peru to nie jest jedna wielka zagadka?

-"Miałem w nosie całą forsę świata..."

-"W tym kraju, paniczu, życie nie jest łaskawe dla ludzi..."

-"Ten kraj, to...

Rozwiń
Mario Vargas Llosa Rozmowa w „Katedrze” Zobacz więcej

Jestem zdezorientowany, cała rzecz w tym. Wiem, czym nie chcę być, ale nie wiem, co by mi odpowiadało.

Jestem zdezorientowany, cała rzecz w tym. Wiem, czym nie chcę być, ale nie wiem, co by mi odpowiadało.

Mario Vargas Llosa Rozmowa w „Katedrze” Zobacz więcej
Więcej