Historia urody

- Kategoria:
- popularnonaukowa
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Histoire de la beauté
- Data wydania:
- 2011-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2011-01-01
- Liczba stron:
- 334
- Czas czytania
- 5 godz. 34 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 978-83-61182-74-0
- Tłumacz:
- Maciej Falski
Georges Vigarello (ur. 1941) od kilku dziesiątek lat realizuje swój zamysł „kulturowej historii ciała”. Opisawszy je od strony zdrowia (Historia zdrowia i choroby, Warszawa 2011),czystości i brudu, szczupłości i otyłości, a nawet prześladowania (Historia gwałtu, Warszawa 2010),przygląda mu się teraz jako upiększanemu. Tytułowa „uroda” oznacza tu kanon piękna ciała odzianego. Autor śledzi przemiany w tej mierze od renesansu po dziś. Nie jest to oczywiście prosta historia ubioru, lecz intelektualna historia filozofii upiększania. Kanon tego, „co podoba się w ciele” (twarz, talia, biust, biodra),zależy oczywiście od ogólnej koncepcji ciała i jego miejsca w świecie. Także tu linia biegnie od recepcji urody „objawionej” przez oświeceniowe „doświadczenia” po współczesną kreatywność tworzącą kanon urody dla niej samej: człowiek jako dzieło Boże, jako mechanizm, jako zdrowy organizm wreszcie. To zarazem linia ciągnącego się przez stulecia sporu o doskonałość, którego historyczne rozstrzygnięcia tak nas dziś zaskakują, a czasem nawet przerażają. O tym wszystkim z kunsztem typowym dla francuskich historyków życia codziennego pisze w Historii urody Georges Vigarello.
Kup Historia urody w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Historia urody
Poznaj innych czytelników
171 użytkowników ma tytuł Historia urody na półkach głównych- Chcę przeczytać 141
- Przeczytane 30
- Posiadam 9
- Historia 3
- Popularnonaukowa 2
- Naukowe 2
- Ulubione 2
- Chcę w prezencie 2
- 2013 2
- Zaczęte, ale nie skończone.. 1












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Historia urody
Interesująca, szeroko ujmująca kategorię urody i jej rozumienia przez wieki. Wskazuje paradygmaty i wpływające na ich zmiany zjawiska. Jedyna wada, to ciasno zbity tekst na ciemnym papierze.
Interesująca, szeroko ujmująca kategorię urody i jej rozumienia przez wieki. Wskazuje paradygmaty i wpływające na ich zmiany zjawiska. Jedyna wada, to ciasno zbity tekst na ciemnym papierze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW opisie umieszczonym na tylnej okładce tej książki przeczytałam, że "tytułowa „uroda” oznacza tu kanon piękna ciała odzianego, a w autorskim wstępie, że w książce chodzi raczej o historię społeczną, gdzie poprzez codzienne gesty i słowa odsłaniają się kryteria bezpośrednio doświadczanej estetyki fizycznej, kryteria atrakcyjności i smaku". Te informacje były zgodne z moimi oczekiwaniami, ponieważ tematykę obnażonego ciała ludzkiego poznałam niedawno w Historii nagości Philipa Carr-Gomma, dzieje ubioru przy okazji zajęć z historii malarstwa, a fizjologię i psychologię zauroczenia pięknem człowieka z dominującą i bezwzględną teorią atrybucji, na zajęciach z psychologii społecznej. Czułam się przygotowana (nie do końca, jak się potem okazało) do odbioru treści książki, patrzącej tym razem na zjawisko urody od strony społecznej, opartej na historii modeli płci kulturowej i tożsamości, dla której sztuka jest tylko obszarem jej uwidocznienia się, efektem w postaci powszechnie znanych i uznanych dzieł. W przypadku tej książki, przede wszystkim w malarstwie i literaturze, ponieważ to na nich, jako źródłach swojej wiedzy, w głównej mierze autor oparł swoją wiedzę. Zwłaszcza na początku swojej opowieści.
Ta moja pewność i gotowość do zmierzenia się z umysłem autora, bardzo szybko ulotniła się w zderzeniu z jego ogromną pasją erudyty, który zapomniał, że ma przed sobą przeciętnego odbiorcę, a nie równego sobie w wiedzy z historii sztuki.
Jednak o tym napiszę później.
Autor przygodę z urodą nie zaczął od starożytności. Doszedł do wniosku, że te czasy wraz ze średniowieczem spowite były nie tylko mrokiem, ale i szatą, tym samym na tyle nieciekawe, że niegodne większej uwagi. Z tych obfitych draperii kształty ciała wydobył dopiero Mantegna w Ukrzyżowaniu Masaccio. Wprowadzając nowe pojecie urody w epokę nowożytną, a tym samym czyniąc z tego faktu atrakcyjny i inicjacyjny moment dla autora, wart jego uwagi i rozważań. Stąd cezury czasowe tej monografii, ujęte w podtytule, rozpoczyna renesans, a kończy rok 2000, dzieląc automatycznie zawartą treść na pięć części odpowiadającym pięciu stuleciom. W każdej z nich powielał schemat, według którego analizował kolejno kanony urody zobrazowanej i opisanej słowem (stąd powołanie się na dzieła malarstwa i literatury),wpływie prądów filozoficznych danej epoki na postrzeganie urody, wpływie rozwijających się dziedzin nauki i wreszcie sposobach jej pielęgnacji. Dzięki tak podanemu materiałowi porównawczemu poszczególnych wieków mogłam śledzić fascynującą ewolucję postrzegania urody z różnego punktu widzenia i na różnych jej płaszczyznach. Od tej idealnej, objawionej, nienaruszalnej, nieskazitelnej, nadanej przez Boga do kreowanej, przez samego człowieka włącznie z wykorzystaniem do tego celu chirurgii plastycznej. Od jej przedmiotowego traktowania do podmiotowości. Od ograniczenia jej tylko do górnych partii ciała do zauważenia jej w stopniowo odkrywanych częściach dolnych. Od statycznej, nieruchomej, posągowej, powściągliwej i skrytej do dynamicznej, elastycznej, ekspresyjnej, w ciągłym ruchu. Od postawy pionowej, wyprostowanej do zmieniającej się w pożądane krzywizny. Od zakazu jej poprawiania do gwałtownego rozwoju przemysłu kosmetycznego już nie tylko poprawiającego i korygującego, ale stwarzającego ją na nowo. Od niewymierności i braku wyrażania jej w liczbach do kanonu piękna opartego na wymiarach ciała, wzrostu i wagi.
Mogłabym tak wymieniać jeszcze długo, a i tak bogactwo ujęć tego zjawiska przedstawionych w tym opracowaniu, nie wyczerpałoby się tak szybko. A wszystko zilustrowane licznymi cytatami pochodzącymi z literatury, publicystyki i badań naukowych, których bibliografię wraz z przypisami autor umieścił na końcu książki.
I tutaj wrócę do uwagi, na temat mojego nienadążania za erudycją i „kwiecistym” językiem autora, opanowanego pasją badanego zagadnienia. Dotyczyło to tylko malarstwa. Pierwszą przeszkodą był brak reprodukcji ilustrujących tekst. Autor, chcąc nie chcąc, nadał opracowaniu interaktywną formę przekazu, zmuszającą mnie do szukania ich w innych mediach. Nie przeszkadzało mi, kiedy autor powoływał się na ogólny obraz kobiety w pracach na przykład Albrechta Dürera czy na szkołę innego mistrza albo na konkretne płótno, choćby Panny dworskie Diego Velázqueza.
Jednak podawanie tylko i wyłącznie nazwiska nieznanego mi artysty, skutkowało zaskakującymi „sukcesami” w obszarze naukowym, a nawet sportowym. Jednak akurat te przeszkody były do pokonania. Internet jest niezgłębiony w swoich zasobach, a ja jestem cierpliwa i potrafię poszukiwać, zwłaszcza kiedy byłam nagradzana takimi „odkryciami”, że dech zapierało! Dyskomfort frustracji nie do pokonania pojawiał się wtedy, gdy autor powoływał się na rycinę umieszczoną w książce wydanej tylko we Francji lub na francuskie katalogi mody z początków XX wieku. Dla mnie nie do odszukania i nie do zobaczenia. Trochę żałowałam, że moja niewystarczająca wiedza i ograniczenia fizyczne oraz techniczne, wpływały na zawężenie przekazu ikonograficznego.
Na koniec zostawiłam sobie zagadnienie urody męskiej.
Z premedytacją pisałam tylko o urodzie utożsamianej z kobietą, bo i w książce niewiele jest o jej męskim odpowiedniku. Autor już w pierwszym rozdziale wyraźnie zdeterminował urodę płcią "z dwiema przeciwstawnymi cechami: siła dla mężczyzny, uroda dla kobiety". Mężczyźni, najogólniej rzecz ujmując, zawdzięczają to Demetriuszowi synowi Antygona (nie wiem, dlaczego w tekście imię ojca – Antygon, odmieniono jak imię żeńskie – syn Antygony?),który "miał w sobie naraz wdzięk i straszliwość. Tę piękność i straszność" chętnie przejął świat nowożytny i pomimo upływu kilku wieków, z krótkim epizodem dandysa pod koniec XVIII wieku, ten kanon urody obowiązuje do dziś. Jego współczesnym ucieleśnieniem jest David Beckham, który łączy w sobie siłę i agresywność wykonywanego zawodu z urodą mężczyzny „metroseksualnego”. Chociaż dla mnie zawsze to był, jest i będzie Gary Oldman.
Wnioskuję z tego, że podstawowe kanony urody mężczyzny nie zmieniły się od czasów starożytnych, a w znanym powiedzeniu – kobieta zmienną jest – brzmi wiele prawdy. I wcale nie świadczy to źle o kobiecie, a raczej o jej inteligentnym wykorzystywaniu i dostosowywaniu swojej urody do wywalczenia sobie w patriarchalnym społeczeństwie własnego, niezależnego, równego mężczyźnie miejsca.
Ta walka, wbrew pozorom, właściwie trwa do dziś!
naostrzuksiazki.pl
W opisie umieszczonym na tylnej okładce tej książki przeczytałam, że "tytułowa „uroda” oznacza tu kanon piękna ciała odzianego, a w autorskim wstępie, że w książce chodzi raczej o historię społeczną, gdzie poprzez codzienne gesty i słowa odsłaniają się kryteria bezpośrednio doświadczanej estetyki fizycznej, kryteria atrakcyjności i smaku". Te informacje były zgodne z moimi...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna książka dla wszystkich, których interesuje
choć odrobinę historia/moda/historia mody/ czy choćby sztuka,
a także dla każdego, kto jest ciekawy świata. Czytałam
w innych recenzjach, że ciężką się ją czyta. Fakt, nie jest
napisana jak typowa beletrystyka, mimo wszystko myślę,
że jest łatwo strawna. Jednocześnie uważam, że najlepiej
czytać na raz mniejsze rozdziały, jeśli chcemy coś
konkretnego zapamiętać. Momentami przydaje się znajomość
historii sztuki, kiedy mamy opisane obrazy, choć równie
dobrze można to "wygooglować" :). Polecam!
Rewelacyjna książka dla wszystkich, których interesuje
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tochoć odrobinę historia/moda/historia mody/ czy choćby sztuka,
a także dla każdego, kto jest ciekawy świata. Czytałam
w innych recenzjach, że ciężką się ją czyta. Fakt, nie jest
napisana jak typowa beletrystyka, mimo wszystko myślę,
że jest łatwo strawna. Jednocześnie uważam, że najlepiej
czytać na raz mniejsze...
Książka napisana bardzo ciężkim, momentami niezrozumiałym językiem. Nie wiem czy to wina tłumacza, bardziej jednak obstawiałabym autora. Nagromadzenie licznych równoważników zdania, myśli zapisane jak notatki. Nie polecam, choć sama książka zawiera wiele interesujących informacji - ale nie da się jej po prostu czytać.
Książka napisana bardzo ciężkim, momentami niezrozumiałym językiem. Nie wiem czy to wina tłumacza, bardziej jednak obstawiałabym autora. Nagromadzenie licznych równoważników zdania, myśli zapisane jak notatki. Nie polecam, choć sama książka zawiera wiele interesujących informacji - ale nie da się jej po prostu czytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor książki jest francuskim historykiem i autorem wielu nieco kontrowersyjnych książek takich jak chociażby „Historia gwałtu” wydana w 2010 roku. Historia urody to mozolna, lecz ciekawa przeprawa przez epoki i stulecia.
Podróż zaczyna się od renesansu i kończy na czasach współczesnych. Czytelnik ma możliwość prześledzenia ewolucji kultu ciała, roli piękna, zasad pielęgnacji. Autor nawiązuje do licznych dzieł literackich i malarskich. Vigarello opisuje męskie i żeńskie ideały urody na przestrzeni wieków. Tak autor opisuje wygląd mieszczański w epoce romantyzmu:
„Męska sylwetka uległa zmianie: klatka piersiowa przesadnie wysklepiona, brzuch mocno wciągnięty. Jakże zaś zmieniła się sylwetka kobieca! Ściśnięty pas powiększający biust, suknie, której klosz odzyskuje dawną szerokość, bufiaste rękawy, aby lepiej rozdzielić dwie wielkości odcięte w talii, „spódnica w kształcie dzwonu” do talii jak osa”
Książkę mimo, że nie czyta się jej zaparty tchem, warto znać. Trzeba mieć jednak anielską cierpliwość i ogromną determinację, żeby czytać lekturę regularnie strona po stronie przez dłuższy czas. Nawał informacji i ciekawostek oszałamia. Jeden rozdział na jakiś czas jest chyba wersją najbardziej optymalną. To, czego zabrakło mi w książce to ilustracje. Nie ma ich w ogóle i dlatego, co i rusz, musiałam szperać w sieci w poszukiwaniu interesujących mnie dzieł. Myślę, że każdy znajdzie w książce coś dla siebie: zarówno pasjonaci literatury jak i socjologowie.
Autor książki jest francuskim historykiem i autorem wielu nieco kontrowersyjnych książek takich jak chociażby „Historia gwałtu” wydana w 2010 roku. Historia urody to mozolna, lecz ciekawa przeprawa przez epoki i stulecia.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodróż zaczyna się od renesansu i kończy na czasach współczesnych. Czytelnik ma możliwość prześledzenia ewolucji kultu ciała, roli piękna, zasad...
Kolejną recenzją dnia dzisiejszego będzie „Historia urody”. Okładka jest spartańska, można latwo ją przeoczyć w tłumie kolorowych, wabiących książek, ale gdy weźmie się już do ręki, ma w sobie coś co intryguje, popycha do zadawania pytań.
Nie wiem czy lubicie takie przeglądy danego tematu, słyszałam o tym, że Umberto Ecco napisał również podobną książkę i napisał chyba coś co może być moją biografią, a mianowicie „Historię brzydoty”. Zapewne temat dla większości nie będzie całkowitą nowością, bo przecież na języku polskim przerabiając poszczególne epoki, omawiany jest również ideał piękna. Tu nie musimy się rozdrabniać, mamy kompleksowe ujęcie tematu, z podziałem na chronologiczne rozdziały oraz podrozdziały ilustrujące jak zmieniał się ów ideał w ramach tej samej epoki. Wszystko jest drobiazgowo omówione, dokładnie można prześledzić kiedy liczyły się jakie części ciała. W czasach współczesnych gdy powszechne stały się wagi, mamy możliwość prześledzenia dokładnych proporcji idealnej kobiety.
Być może ktoś zapyta po co czytać taką książkę, bo i bohaterów nie ma, i fabuła leży. Ja lubię, jako historyk prześledzić sobie od czasu do czasu historię tego, lub owego. Mam kilka koleżanek, które pasjami kupują takie książki i nie omieszkam polecić im tej, jako naprawdę interesującej książki, dzięki której można zobaczyć jak to wszystko ewoluowało, czy w dobrą, czy w złą stronę każdy sam oceni. Nie samą beletrystyką żyje człowiek, takie książki służące podniesieniu swojej wiedzy przy okazji miłej lektury są jak najbardziej potrzebne.
Kolejną recenzją dnia dzisiejszego będzie „Historia urody”. Okładka jest spartańska, można latwo ją przeoczyć w tłumie kolorowych, wabiących książek, ale gdy weźmie się już do ręki, ma w sobie coś co intryguje, popycha do zadawania pytań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem czy lubicie takie przeglądy danego tematu, słyszałam o tym, że Umberto Ecco napisał również podobną książkę i napisał chyba coś...