Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki

Okładka książki Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki autorstwa Raymond Klibansky, Erwin Panofsky, Fritz Saxl
Okładka książki Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki autorstwa Raymond Klibansky, Erwin Panofsky, Fritz Saxl
Raymond KlibanskyErwin Panofsky Wydawnictwo: Universitas popularnonaukowa
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Saturn und Melancholie. Studien zur Geschichte der Naturphilosophie und Medizin, der Religion, und der Kunst
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
97883-242-0811-1
Tłumacz:
Anna Kryczyńska
Słowo "melancholia" ma różnorodne znaczenia. Zmieniały się one w historii, przynosząc rozliczne odcienie i rozumienia. Niegdyś "melancholia" oznaczała na przykład chorobę psychiczną, a jej elementy rozpoznajemy w jednej z cywilizacyjnych chorób współczesności - depresji. W klasycznej koncepcji "melancholia" nazywa cechę charakteru, która ujawnia się też w budowie ciała i wraz z temperamentem sangwinicznym, cholerycznym i flegmatycznym tworzy rozbudowany i przez wielu komentowany system "czterech temperamentów". Po trzecie, słowo to określa przejściowy stan ducha; czasem bardzo przykry, deprymujący, czasem zaś tylko gnuśny czy nostalgiczny. Raymond Klibansky, Erwin Panofsky i Fritz Saxl z niezwykłym rozmachem rysują dla pojęcia melancholii tło na gruncie medycyny, nauk przyrodniczych oraz filozofii antyku i średniowiecza. Posługując się przykładami zaczerpniętymi z literatury, astrologii i tradycji ikonograficznej, kreślą imponujący erudycją portret patrona melancholii, Saturna. Analizują podział na "melancholię poetycką" i "melancholię generosa" i związane z tą ostatnią narodziny nowożytnego pojęcia geniuszu. Książka zawiera też wyczerpującą interpretację jednego z najsłynniejszych dzieł sztuki europejskiej "Melencolia I" autorstwa Albrechta Durera, tajemniczego miedziorytu, którego odczytanie fascynuje odbiorców do dzisiaj.
Średnia ocen
7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki

Średnia ocen
7,7 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki

Sortuj:
avatar
2943
397

Na półkach: , , ,

Po obejrzeniu obrazu Goyi „Saturn pożerający własne dzieci" , nikt nie może mieć wątpliwości, że mamy do czynienia z bóstwem groźnym, nieprzyjaznym i mącącym ludziom szyki. W miarę upływu wieków ta postać stała się hybrydą łączącą cechy Saturnusa – bóstwa siewu, tytana Kronosa, boga czasu – Chronosa i planety Saturn. Widać to na ilustracjach obrazujących Saturna i jego dzieci, gdzie roi się od pozornie przedziwnej sieczki – od oraczy i siewców, przez wisielców, więźniów, kaleki , wędrowców, kopaczy aż do budowniczych tam czy wszystkich pracujących przy przelewaniu wody albo rąbaniu drzewa. Jest też Saturn bliskim kuzynem melancholii, a ta z kolei była rozumiana i jako choroba, i jako usposobienie człowieka, i jako chwilowy nastrój i jako etap w rozwoju ludzkiej natury. Na przestrzeni lat różnie rozumiano to pojęcie, czasem kojarząc je z głęboką mądrością, czy wręcz geniuszem, czasem z dojrzałym wiekiem, czasem mądrą refleksją nad okrutnym światem a nierzadko też… z ponuractwem, nieprzyjazną postawą wobec świata, niechlujstwem, skąpstwem, wrednym charakterem i brzydkim zapachem! Widać też, że dla człowieka starożytności, średniowiecza i również późniejszych epok, liczba cztery stanowiła jeden z fundamentów wiedzy o życiu - cztery żywioły, cztery temperamenty, cztery płyny w żywym ciele, cztery etapy życia ludzkiego, cztery humory, cztery pory roku - wszystko to na przestrzeni lat splatało się w ludzkiej świadomości w harmonijny obraz świata i ludzkiej kondycji.
Ta książka szczegółowo omawia ludzkie rozumienie Saturna w filozofii, medycynie, astrologii, literaturze i sztuce, ze szczególnym ukłonem w stronę durerowskiego tajemniczego arcydzieła – „Melencolia I”, i to jest chyba najciekawszy i najbardziej frapujący rozdział całej książki.
Z punktu widzenia estetyki to bardzo ładnie wydany tom, twarda okładka, porządne bialutkie karty, dobry druk do czytania, czytelne reprodukcje; można go wielokrotnie wertować bez strachu, że się rozleci. Lecz od strony czytelnika – sporo zadziorów! Przypisy zaśmiecają po połowie stron albo więcej. Ilustracje nie korespondują z tekstem jakby porozsiewano je w książce od sasa do lasa. Czasem odwołanie do ryciny znajdzie się kilkadziesiąt stron dalej, czasem nie ma go wcale. Nierzadko ilustracje mijają się z tekstem o kilkaset lat, co daje poczucie przyglądania się niechlujnej redakcji albo kompleks niezrozumienia intencji Twórców. Publikacja mocno zyskałaby gdyby wszystkie przypisy i ilustracje zostały wywalone na sam koniec.
Już nie będę wynosić własnej ignorancji i narzekać, że bez dobrej znajomości łaciny i starożytnej greki, odbiór tekstu jest niepełny, bo to przecież dobrze, że przytaczane są źródła tekstów. Ale język samej pracy jest tak suchy, nudny, bezosobowy, kostyczny i kompletnie wyprany z wszelkich uczuć, że możemy tę książkę traktować wyłącznie jako pomoc w nauce i solidne opracowanie ale na pewno nie jako przyjemność obcowania z dobrą literaturą. Jakież to inne pisanie niż MBC Łysiaka czy Historie piękna i brzydoty Eco! Summa summarum – to bardzo dobry fachowy skrypt ale moje największe tegoroczne czytelnicze rozczarowanie. Z bólem serca nie mogę dać więcej niż 6/10.

Po obejrzeniu obrazu Goyi „Saturn pożerający własne dzieci" , nikt nie może mieć wątpliwości, że mamy do czynienia z bóstwem groźnym, nieprzyjaznym i mącącym ludziom szyki. W miarę upływu wieków ta postać stała się hybrydą łączącą cechy Saturnusa – bóstwa siewu, tytana Kronosa, boga czasu – Chronosa i planety Saturn. Widać to na ilustracjach obrazujących Saturna i jego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1863
267

Na półkach: ,

Saturn i Melancholia to tak naprawdę jedna z najważniejszych książek o melancholii. Autorzy pokazują jak termin ten zmieniał się od starożytności. Najpierw oznaczał tylko chorobę lub określenie jednego z czterech temperamentów. Melancholik stał się człowiekiem o znamionach geniuszu. Ciekawe wydaja się powiązania z Saturnem - patronem melancholików. Jego przedstawienie w sztuce jako zadumanego starca, z cyrklem lub sierpem jest częstym motywem. Autorzy oprócz terminu melancholia w kontekście filozoficznym czy psychologicznym, ukazują jej znaczenie w sztuce.
Książka jest bogata w liczne źródła, obszerne cytaty źródłowe, ilustracje i konteksty. To pozycja obowiązkowa dla osób interesujących się melancholią.

Saturn i Melancholia to tak naprawdę jedna z najważniejszych książek o melancholii. Autorzy pokazują jak termin ten zmieniał się od starożytności. Najpierw oznaczał tylko chorobę lub określenie jednego z czterech temperamentów. Melancholik stał się człowiekiem o znamionach geniuszu. Ciekawe wydaja się powiązania z Saturnem - patronem melancholików. Jego przedstawienie w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

283 użytkowników ma tytuł Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki na półkach głównych
  • 228
  • 49
  • 6
49 użytkowników ma tytuł Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki na półkach dodatkowych
  • 31
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Erwin Panofsky
Erwin Panofsky
Niemiecki historyk sztuki i eseista pochodzenia żydowskiego, twórca ikonologii. Najważniejszym jego dziełem było Studies in Iconology: Humanist Themes in the Art of the Renaissance (1939). W latach 1926-1933 był profesorem na uniwersytecie w Hamburgu, zmuszony przez nazistów do emigracji z Niemiec, od 1935 pracownik Institute for Advanced Study w Princeton. W dziele Perspektywa jako forma symboliczna wprowadził genezę symboliki renesansowej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki przeczytali również

Światło obrazu. Uwagi o fotografii Roland Barthes
Światło obrazu. Uwagi o fotografii
Roland Barthes
studium - to, co w zdjęciu jest kulturowe, ogólne, „dla wszystkich”: temat, kompozycja, kontekst historyczny... --vs-- punctum — element, który „kłuje”, porusza indywidualnie, wywołuje emocję, często niezamierzony przez fotografa... *** "Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrótce, na zasadzie znanego odwrócenia, dekretuje, że godne uwagi jest to, co ona fotografuje." *** "Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na nią przez to, co ogólne, co stadne, sprowadzenie jej do banału, tak, żeby nie było już naprzeciw niej żadnego obrazu, wobec którego mogłaby zaznaczyć swą odrębność i szczególność, swój status skandalu i szaleństwa. To właśnie dzieje się w naszym społeczeństwie, gdzie Fotografia miażdży tyranicznie inne obrazy: nie ma więc już sztychów, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragnącymi fascynować) przez poddanie się fotograficznemu modelowi." *** "A jednak, jak mi się zdaje, to nie za pośrednictwem Malarstwa Fotografia styka się ze sztuką, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjęcia umieszcza się zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeśli nawet przyjąć, że ten drugi trochę uzurpował sobie miejsce pierwszego). Otóż Daguerre, gdy zawładnął wynalazkiem Niepce'a, otworzył na placu du Château (przy République) teatr panoram, ożywionych za pomocą ruchu i gry świateł. W sumie więc camera obscura dała jednocześnie obraz z perspektywą, Fotografię i Dioramę; wszystkie trzy należą do sztuki scenicznej. Ale jeśli Zdjęcie zdaje mi się bliższe Teatru, to ze względu na szczególnego pośrednika (być może tylko ja to zauważyłem): Śmierć. Znamy pierwotny związek teatru i kultu Zmarłych: pierwsi aktorzy odróżniali się od zbiorowości, grając role Zmarłych. Ucharakteryzować się, pomalować znaczyło określić się jako ciało jednocześnie żywe i martwe. To właśnie oznacza pomalowany na biało tors ludzki teatru totemicznego, człowiek z pomalowaną twarzą w teatrze chińskim, makijaż sporządzany z papki ryżowej w indyjskim Katha Kali, maska japońskiego teatru No. I ten sam związek odnajduję w Zdjęciu. Zdjęcie, tak podobne, że usiłuje się je ożywić (zaciekłość, aby "uczynić żywym", może być tylko zaprzeczeniem mitycznym przerażenia śmiercią) - jest jak teatr pierwotny, jak Żywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jaką kryją się dla nas umarli."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na81 miesiąc temu
Europa XIX wieku. Historia kulturowa Hannu Salmi
Europa XIX wieku. Historia kulturowa
Hannu Salmi
Bardzo ciekawa praca fińskiego profesora na temat XIX stulecia z nowego gatunku muzy Klio, jakim jest historia kulturowa. Autor omawia kilka kluczowych zagadnień XIX wieku, takich jak uprzemysłowienie, rozwój transportu, kolonializm, kult geniusza, pojawienie się nacjonalizmów, konsumpcja, masowa reprodukcja czy nowy model rodziny. Jednak jego materiałami źródłowymi są przede wszystkim ówczesna literatura oraz relacje prasowe. Dzięki temu możemy spojrzeć na omawiane problemy oczami tych, dla których była to współczesność. Rzecz jasna przeważają cytaty z literatury anglo-, francusko- i niemieckojęzycznej, ale Hannu Salmi sięga też po twórców skandynawskich, w tym fińskich a także rosyjskich. Wśród przywoływanych autorów - obok ojców klasyki – m.in. Dickens, de Musset, Baudelaire, Heine, Puszkin - pojawia się także Juliusz Verne. Hannu Salmi wskazuje, które zjawiska były odbierane z nadzieją, a które budziły sprzeciw i obawy. W obu przypadkach podaje – najczęściej cytując lub opisując – uzasadnienie. Nam jest łatwo coś oceniać z punktu widzenia osób znających dalszy bieg historii. Ale ówcześni ludzie pióra nie posiadali ani zdolności jasnowidzenia ani nawet przewidywania, więc tym większa im chwałą za trafne konstatacje. Dzięki literacko – dziennikarskim przykładom pracę czyta się łatwo i szybko, poznając wiele użytecznych informacji, w tym ciekawostek (np. domy towarowe od połowy XIX wieku były jednym z nielicznych miejsc dostępnym kobietom po zmroku, także bez towarzystwa mężczyzn). Minusem jest natomiast przekład. Po pierwsze z tłumaczenia angielskiego, a nie oryginału (może tu tkwi błąd?). M.in. niekiedy dowiadujemy się, że Londyn, Paryż i Berlin leżały w Europie Środkowej, a kilka stron dalej, że jednak w Zachodniej. Renomowane wydawnictwo uniwersyteckie nie powinno tak tego zostawić.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na75 lat temu
Erotyzm Georges Bataille
Erotyzm
Georges Bataille
esejowanie między Erosem a Thanatosem - mieniące się różną jakością rozmyślania o interakcjach między kulturą życia i naturą śmierci... *** O erotyzmie można powiedzieć, że jest pochwałą życia nawet w śmierci. Nie jest to właściwie żadna definicja, myślę jednak, że ta formuła najlepiej oddaje sens erotyzmu. Gdybym miał ściśle zdefiniować erotyzm, to niewątpliwie powinienem wyjść od rozmnażania płciowego, którego szczególną formą jest erotyzm. Aktywność seksualna związana z rozmnażaniem jest wspólna zwierzętom obdarzonym płcią i ludziom, ale tylko ludzie uczynili z niej aktywność erotyczną, tym zaś, co różni erotyzm od zwykłej aktywności seksualnej, jest psychologiczne poszukiwanie niezależne od naturalnego celu prokreacji, to znaczy płodzenia dzieci. Od tej elementarnej definicji powracam zresztą zaraz do formuły, którą zaproponowałem na początku, że mianowicie erotyzm jest pochwałą życia nawet w śmierci. Bo choć aktywność erotyczna jest przede wszystkim żywiołowym przejawem życia, to przedmiot tego psychologicznego poszukiwania, niezależny, jak powiedziałem, od troski o powielenie życia, nieobcy jest śmierci. Paradoks wydaje się tak wielki, że nie czekając dłużej, spróbuję dać moim twierdzeniom coś w rodzaju uzasadnienia i przytoczę dwa następujące cytaty: "Tajemnica ta jest niestety aż nazbyt pewna – mówi Sade – każdy libertyn choć trochę doświadczony w występku wie, jaką władzę sprawuje nad zmysłami zbrodnia". Tenże wypowiada jeszcze bardziej zdumiewające zdanie: "Najlepszym sposobem na oswojenie się z myślą o śmierci jest skojarzenie jej z rozpustą".
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na822 dni temu
Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji Maria Janion
Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji
Maria Janion
To moja pierwsza książka Marii Janion, którą przeczytałem. W wyszukiwarce można znaleźć zdjęcie autorki dla Tygodnika Powszechnego z 2007 roku. Na zdjęciu tym Maria Janion otoczona jest przez książki. Są wszędzie. Zapełniły już wszystkie dostępne meble, więc spoczywają w stertach, coraz bardziej ograniczając dostępną w mieszkaniu przestrzeń. Nawet na przedpokoju dostrzec można kolejne regały i kolejne stosy. Jeśli książki miałyby swoje bóstwo opiekuńcze, zapewne wyglądałoby tak, jak pani Profesor na tym właśnie zdjęciu. Siwy włos, sędziwy wiek i właśnie takie spojrzenie. Można się zastanowić, ile czasu trzeba by poświęcić, aby przeczytać zgromadzone tam wolumeny? I jaki tytaniczny umysł mógłby to wszystko ogarnąć i przetworzyć z pożytkiem dla innych? Po przeczytaniu zbioru esejów Marii Janion, już wiem. To kategoria ludzi niepowtarzalnych, prawdziwych znawców literatury, którzy powinni być skarbem każdego społeczeństwa. Dla takich ludzi literatura to życie, a życie to literatura. Teksty zgromadzone w „Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji” są niepodważalnym przykładem niezwykłej erudycji autorki. Napisane przepięknym językiem, prowadzą czytelnika w poruszającą podróż po europejskiej spuściźnie literackiej. Maria Janion pokazuje nam świat literatury takim, jakim w stanie jest go ukazać tylko prawdziwy znawca. Każdy z zaprezentowanych tekstów porusza się w obrębie podstawowych dla każdego człowieka wartości – zagadnienia fenomenu życia i śmierci oraz skrywanej świadomości własnej osoby. Tutaj zaprezentowanych z wielu punktów widzenia. Egzystencjalny wymiar książki nie jest jednak ciężarem dla czytelnika, nie jest „kamieniem” przygniatającym nas i wpędzających z zły nastrój. Wręcz przeciwnie, teksty profesor Janion odsłaniają najróżniejsze sposoby przetwarzania tajemnicy ludzkiego przemijania przez twórców literatury na przestrzeni wieków, wzbogacone o komentarze i oryginalne przemyślenia autorki. Myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie. „Żyjąc tracimy życie” porusza czytelnika na dwa sposoby – zmuszając go do głębszej refleksji nad własną egzystencją oraz inspirując do sięgnięcia, o ile wcześniej tego nie zrobił, po dzieła omawianych w książce autorów. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Słowacki, Gombrowicz, Różewicz, czy też Poe, Wilde, Kafka. Nie sądzę, aby potrzebne było dokładniejsze streszczanie poruszanych przez autorkę tematów. Lepiej po prostu dać się zaskoczyć. Naprawdę warto czytać takie książki i promować takie umysły – to, niestety, gasnące już pozostałości po kulturze przez wielkie K. A na koniec, nieco egzystencjalnie, smutno się jednak robi na duszy, gdyż uświadomimy sobie, że takie umysły „żyjąc tracą życie”, a razem z nim całą zgromadzoną wiedzę i mądrość. Dobrze zatem, że książka utrwala to, co jakimś niewytłumaczalny dla nas prawem musi przeminąć.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na95 lat temu
Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni Stefan Chwin
Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni
Stefan Chwin
Zgadzam się co do tego że Chwin stara się zrozumieć samobójców. Nie ma tutaj oceny czy narzucania swojej ideologii, co jest idealne w przypadku takiej tematyki. Dzięki temu książkę czytało się bardzo dobrze. Myślę że autor był w stanie wgłębić się w różne dziedziny samobójczej wyobraźni, przedstawić ją w sposób kompletny. Opisując wyobraźnię samobójców autor opisuje ich sposób widzenia świata, światopogląd. Dzięki temu jest to w pewnym sensie praca egzystencjalna. Znajduje się tu naprawdę interesujące omówienie samobójstwa Kiriłłowa z "Biesów" Dostojewskiego, a także postaci Stawrogina. Interesujące było też omówienie obrazów, nie wiedziałem czy będzie dla mnie zajmujące, a jednak było. Mam wrażenie jakby książka Chwina miała na mnie uspokajający, terapeutyczny wpływ, aczkolwiek nie wiem czy to było jej celem. W każdym razie naprawdę dobrze wspominam jej lekturę i chciałem zostawić tu po niej jakiś ślad. Działy/tematy: forma/estetyka samobójstwa, samobójstwo jako czyn adresowanym do innych (jasne/ciemne ikony samobójstwa, samobójstwo altruistyczne),egzystencjalny wymiar samobójstwa (=samobójstwo a żywioły i sposób odczuwania człowieka),co samobójca robi ze swoim ciałem (wyobraźniowa mapa ciała samobójcy),samobójstwo a metafory egzystencji, gromadzenie argumentów przeciwko życiu przez wyobraźnię, samobójstwo a psycho/socjologia. Pojawiają się też m.in.: Katon, Dydona, Kleopatra, Ofelia, Gombrowicz (jego niektóre utwory, zapiski z dzienników),Witkacy, Sartre ("Mdłości"),Cioran (głównie krótkie wspomnienia, cytaty) wraz z gnostycyzmem, Judasz, Słowacki ("Król Duch"),Plaith ("Szklany klosz"),Dostojewski, Byron ("Manfred"),Goethe ("Cierpienia młodego Wertrera"),Kownicki ("Mała Apokalipsa") i chyba Wat, Kafka ("Proces").
Redo - awatar Redo
ocenił na76 lat temu
Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii Walter Jackson Ong
Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii
Walter Jackson Ong
Badania terenowe, przeprowadzone w latach 30. XX w. przez M. Parry’ego i A. Lorda, oraz ich kontynuacja w latach 50., dokonana już tylko przez drugiego z wymienionych badaczy , dały początek nie tylko badaniom nad zachowaną w formie piśmiennej ustną twórczością literacką, lecz także posłużyły pogłębieniu refleksji nad zagadnieniem oralności w ogóle. Dorobek Amerykanów stał się impulsem do pogłębionych badań z zakresu antropologii oraz psychologii, dotyczących funkcjonowania człowieka oraz społeczeństw niepiśmiennych, co zaowocowało wieloma publikacjami, w mniejszym bądź większym stopniu dotykającymi kwestii oralności. W pierwszej dekadzie po publikacji teorii oralnej Parry’ego – Lorda zdecydowanie brakowało szerokiego ujęcia nie tylko problemu oralności, wykraczającego poza ramy jednej, konkretnej dyscypliny naukowej, lecz także roli pisma w rozwoju ludzkiej myśli oraz zmian, jakie zachodzą w ludzkiej świadomości wraz z jego interioryzacją. Te właśnie kwestie w swojej książce rozpatruje amerykański jezuita, Walter Jackson Ong [=WJO]. W pierwszym rozdziale swojej pracy WJO pokrótce przedstawia koncepcje myślenia człowieka niepiśmiennego oraz bardzo wnikliwie analizuje dotychczas stosowaną terminologię i bezlitośnie rozprawia się z terminami czy to nieprecyzyjnymi, czy wręcz absurdalnymi, czego najjaskrawszym przykładem jest refleksja na temat terminu literatura oralna i zdecydowane jego odrzucenie. Zagadnienia terminologii, stosowanej do badania twórczości ustnej, służą autorowi również do ukazania, jak bardzo sposób postrzegania, nawet jednostek wybitnych (w tym wypadku literaturoznawców),jest zdeterminowany przez technologię pisma. Już na samym początku WJO przywołuje też najważniejsze dokonania badaczy z różnych dziedzin nauki, w mniejszym bądź większym stopniu dotykających kwestii oralności, w tym m.in. Jacka Goody’ego czy też Jamesa Foleya. W kolejnym rozdziale autor przedstawia początki teorii oralnej, skupiając się głównie na dokonaniach Parry – Lorda, nie zapomina jednak o kontynuacji badań, rozpoczętych przez Amerykanów. Pierwsze dwa rozdziały stanowią w zasadzie wprowadzenie, tak metodologiczne, jak i teoretyczne, do właściwej części pracy, która, moim zdaniem, rozpoczyna się rozdziałem trzecim, w którym WJO wnikliwie analizuje zagadnienie psychodynamiki oralności. Jeżeli ma się w pamięci podtytuł książki, który wskazuje główny przedmiot badań, a więc Słowo (poddane technologii),wielostronicowe rozważania z pogranicza psychologii i antropologii kultury mogą nieco dziwić. To zdziwienie jednak szybko zamienia się w uznanie dla Autora, gdyż właśnie takie, interdyscyplinarne podejście do omawianego zagadnienia, stanowi wartość dodaną pracy. WJO bazuje zarówno na materiale empirycznym, dostarczonym przez antropologów (Malinowski, Goody),psychologów (Łuria ) jak i na teoretycznych rozważaniach badaczy innych specjalności, głównie literaturoznawców (czy też szerzej – filologów),takich jak Foley czy Havelock . Tylko takie, szerokie spojrzenie, pozwoliło Autorowi na bardzo precyzyjne przedstawienie i omówienie najważniejszych cech, charakteryzujących myśl i wyrażenie oralne (ss. 72 – 103). Ta właśnie część pracy, jak się później okazało, stała się najważniejszym i niekiedy jedynym teoretycznym zapleczem dla wielkiej ilości mniej lub bardziej wartościowych prac z zakresu oralności. Dopiero w rozdziale czwartym, po niezwykle precyzyjnej i szerokiej charakterystyce oralnego sposobu myślenia, WJO pochyla się nad technologią pisma oraz jego wpływem na przekształcanie ludzkiej świadomości. Tutaj również wykazuje się Autor erudycją i znajomością fachowej literatury, a także słuszną, moim zdaniem, metodą analizy przejścia od oralności do piśmienności – nie opiera się bowiem na suchej chronologii, ale śledząc rolę pisma w kolejnych epokach, za każdym razem stara się uchwycić moment, w którym pismo zaczyna przekształcać ludzką świadomość i to on jest dla WJO kluczowy oraz organizuje materię badawczą – ten sam proces dostrzega bowiem Autor w Grecji czasów Platona oraz we wczesnośredniowiecznej Anglii. Widać w takim podejściu duży wpływ Erica Havelocka i niezwykłą wrażliwość tegoż badacza, która pozwoliła na wskazanie kluczowego momentu w rozwoju greckiej piśmienności w czasach Platona, a nie w chwili, w której pismo po raz pierwszy w Grecji zaistniało. Tak samo czyni WJO, ponadto analizując proces, jednocześnie analizuje skutki tegoż procesu, zilustrowane trafnie dobranymi przykładami ( jak chociażby analiza okładki z 1534 roku na ss. 184 – 185). Problematyka, związana z interioryzacją pisma, w naturalny sposób prowadzi Autora do kolejnego rozdziału, w którym pochyla się on nad zagadnieniem druku i jego wpływem na procesy myślowe, przedstawione w rozdziałach poprzednich. Tutaj również wykazuje się Autor świeżością podejścia i niezwykłą skrupulatnością – rola pisma w kształtowaniu ludzkiej świadomości rozpatrywana jest na wszystkich etapach rozwoju tegoż, a więc od najprostszych zapisów, poprzez druk właśnie, aż do słowa, poddanego najnowszym technologiom (najnowszym z punktu widzenia Autora, a więc w latach 70.). W tym rozdziale, podobnie jak w pozostałych, WJO uwzględnia najważniejsze prace, dotyczące podejmowanych przez niego zagadnień, żeby wspomnieć chociażby publikacje Marshalla McLuhana. Mimo olbrzymiej wartości recenzowanej pracy, WJO nie ustrzegł się pewnych niedociągnięć w zakresie: a) krytyki źródeł – przede wszystkim przemilcza Autor pewne kontrowersyjne tezy Jacka Goody’ego , z dorobku którego tak chętnie i często korzysta. Tezy te są ściśle związane z zagadnieniem oralności – próbuje bowiem Goody wnioski, wyciągnięte na podstawie badań w północnej Ghanie, na siłę zastosować do kultur, odległych w czasie i przestrzeni, co nie wytrzymuje konfrontacji z najnowszymi badaniami z zakresu filologii i antropologii. O tym jednak WJO nie wspomina, bezkrytycznie przyjmując tezy Goody’ego. b) zbyt dużej swobody w doborze i prezentacji analizowanego przez siebie materiału – bajka na dobranoc, opowiadana kiedyś, gdzieś własnej, kilkuletniej siostrzenicy, choć nie pozbawiona uroku, nie powinna znaleźć miejsca w poważnej, naukowej publikacji. Przedstawione powyżej krytyczne uwagi nie zaburzają jednak niewątpliwie pozytywnej oceny publikacji, która w zgodnej opinii badaczy z całego świata stała się kamieniem węgielnym w zakresie problematyki oralności i piśmienności.
WGothe - awatar WGothe
ocenił na108 lat temu

Cytaty z książki Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki

Więcej

Wraz z rozwojem świadomości rośnie smutek, a człowiek staje się tym bardziej melancholijny, im doskonalszą i prawdziwszą ma świadomość swego stanu.

Wraz z rozwojem świadomości rośnie smutek, a człowiek staje się tym bardziej melancholijny, im doskonalszą i prawdziwszą ma świadomość swego...

Rozwiń
Erwin Panofsky Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki Zobacz więcej

Melancholia, rozmyślając, dlaczego / wszystko, co jest, w nicość się obraca, / i żadna budowla nie jest wieczna, / a nasze stopy wszędzie depczą po grobach, / mówi do siebie: Och, skoro wszystko zostanie zniszczone, / po cóż tworzyć bez końca i budować?

Melancholia, rozmyślając, dlaczego / wszystko, co jest, w nicość się obraca, / i żadna budowla nie jest wieczna, / a nasze stopy wszędzie de...

Rozwiń
Erwin Panofsky Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki Zobacz więcej

Im dłużej, tym chętniej samotnie przebywam, / Bo wierność niewierna, prawda nieprawdziwa.

Im dłużej, tym chętniej samotnie przebywam, / Bo wierność niewierna, prawda nieprawdziwa.

Erwin Panofsky Saturn i Melancholia. Studia z historii, filozofii, przyrody, medycyny, religii oraz sztuki Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne