W niesamolubnym i ofiarnym przywiązaniu zwierzęcia jest coś, co wnika wprost do serca, które często miało sposobność doświadczyć, czym jest nędzna przyjaźń i nikła jak pajęczyna trwałość uczuć tylko ludzkich.
Budząc się z najgłębszego snu zrywamy pajęczą tkankę jakiegoś marzenia. Ale w chwilę później (...) nie przypominamy już sobie, żeśmy śnili.
Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości
naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie, że Jest to — Prawo?
Z dnia na dzień stawałem się coraz pochmurniejszy, coraz skorszy do gniewów, coraz obojętniejszy na uczucia innych ludzi.
Niepodzielnie zawładły wszystkim Mór Czerwony, zgnilizna i ciemność.
Oboje dziećmi byliśmy tam
Nad brzegiem, gdzie ocean grzmi;
Lecz jak my się kochali, snadź nie kocha Bóg sam,
Ja i moja Annabel Lee.
Szarpię okno - nic! - a potem z wielkim szumem i trzepotem
Kruk postawny wszedł do środka, zwiastun dawnych, świętych dni.
Ni dzień dobry, ni ukłonu, tylko wzleciał bez pardonu,
Jakby był u siebie w domu, nad komnaty mojej drzwi.
Na Pallady siadł popiersiu, które strzegło moich drzwi.
Przyszedł, wzleciał, siadł i tkwi.
Przeminął wiek - osiwiał człek, duch troską drżał mu bladą: bo nigdzie mu nie błysł kraj snu - rojone Eldorado!
Lecz jako w świecie etycznym złe jest wynikiem dobrego, tak samo w świecie rzeczywistym z radości rodzą się bóle. Albo wspomnienie minionego szczęścia rozpaczą napełnia dzień dzisiejszy, albo męka, która się staje, ród swój wywodzi od uniesień, które stać się mogły.
Wszakże przywiązanie do mnie kota wzrastało na przekór mej do niego odrazy.
Niemniej, jak w etyce zło jest następstwem dobra, tak z radości rodzi się boleść. Albo wspomnienie minionej błogości dzisiaj przynosi udrękę, albo teraźniejsze katusze mają swe źródło w niedoszłej ekstazie
Za szczyty gór - Za kresy chmur - W krainę cieniów bladą śpiesz noc i dzień (odrzecze cień) - Tam znajdziesz Eldorado!
Istnieje zresztą pewne wspomnienie kształtów bezcielesnych, oczu niewidzialnych a wymownych, dźwięków melodyjnych, a pełnych melancholii - wspomnienie, które się wzbrania wszelkim odlotom, rodzaj pamięci podobnej do mętnego, zmiennego, nieokreślonego cienia, i dopóki mój duch będzie słoneczniał, dopóty nie mogę się zgodzić na rozłąkę z tym cieniem, który jest rzeczywistością.
Bez wątpienia — jestem zbyt nerwowy, strasznie nerwowy, zawszem był taki… Na jakiej wszakże zasadzie chcecie koniecznie upatrzyć we mnie szaleńca? Choroba zaostrzyła moje zmysły — nie znicestwiła ich — nie przytłumiła. Ponad innymi zmysłami — słuch mój górował niezwykłą czujnością. Słyszałem wszystko, cokolwiek działo się w niebiosach i na ziemi. Słyszałem wieleć z tego, co się działo w piekle. Skądże mi do szaleństwa? Chwila uwagi! Baczcie jeno, z jakim nadmiarem zdrowia i pogody ducha mogę wam opowiedzieć wszystko, co się stało.
Lecz w naszej miłości, choć była dziecięcą,
Tak silnych uroków moc tkwi,
Żeśmy się kochali i lepiej i więcej
Niż starsi i mędrsi niż my...
Niż mędrsi i starsi niż my...
Bije godzina jak pogrzebowy dzwon nad trumną naszego szczęścia.
Przeraża mnie przyszłość nie sama przez się, lecz w swych skutkach. Drżę na myśl o jakimkolwiek trafie, który może przyprawić mego ducha o to nieznośne wzruszenie. Nie boję się właściwie niebezpieczeństwa, boję się wyłącznie jego bezpośredniego woru - strachu.
- W życiu każdego człowieka nadchodzi moment próby. Możesz od tego uciekać,
możesz sobie wmawiać, że ciebie to nie dotyczy, że uprawiasz tylko swój kawałek poletka,
ale prędzej czy później pojmujesz, że to nieprawda, bo twoja ziemia jest zawsze częścią
jakiejś całości. I w imię tej całości musisz podnieść głowę znad grządki, spojrzeć w słońce
i powiedzieć jedno z dwóch słów: „tak” albo „nie”. Jednego tylko nie możesz – uciec, bo nie
ma takiego miejsca pod naszym słońcem, dokąd mógłbyś się udać.
W moim dziwacznie zboczonym życiu nie doznawałem nigdy uczuć z serca pochodzących i namiętności moje zawsze wylęgały się w mrokach rozumu. (s. 231).
Człowiek nie ustępowałby aniołom i nie podlegałby śmierci, gdyby nie słabość wątłej jego woli
Pod uciskiem takich męczarni źdźbło pozostałych we mnie dobrych uczuć - sczezło.
Niestrudzone i wielogodzinne rozmyślania z uwagą przykutą do byle jakiego błahego przypisu na marginesie lub w tekście książki, skupione tkwienie duchem przez większą część dnia letniego w dziwacznym cieniu, który ukosem wydłużał się na ścianach lub na podłodze, zapamiętałe przez noc całą wpatrywanie się w sztywny płomień lampy lub w żużle kominka, całodzienna zaduma o woni jakiegoś kwiatu, jednostajne powtarzanie jakiegokolwiek potocznego słowa aż do chwili, gdy jego dźwięk pod przemocą powtarzań przestawał udzielać myślom jakiejkolwiek treści, zatracanie wszelkiego poczucia ruchu lub istnienia fizycznego za pomocą bezwzględnych i uporczywie przedłużanych znieruchomień — oto niektóre z najogólniejszych i najmniej groźnych zboczeń mego umysłu, zboczeń, które z pewnością nie były całkiem pozbawione uzasadnień, lecz bezwarunkowo urągały wszelkim tłumaczeniom i wszelkiej analizie.
Ci, co śnią za dnia, wiedzą o wielu rzeczach niedostępnych dla tych, co śnią tylko nocą.
Noc miała się ku końcowi, toteż uwijałem się w całkowitym milczeniu. Najpierw poćwiartowałem zwłoki. Odrąbałem głowę, ręce i nogi.
Jam jest CIEŃ, zamieszkały w pobliżu ptolemajskich katakumb, opodal heluzyjskich pól, co graniczą z plugawą Charona rzeką.
(...) dzieci, podobnie jak twarde kotlety lub nowoczesne, greckie oliwki, są bez porównania lepsze, gdy są bite (...).
(...) bardzo wiele z tego, co dla sądów nie ma mocy dowodów, jest właśnie najlepszym dowodem dla intelektu.
Obraza nie zostaje powetowana, o ile kaźń dosięga tego, który ją powetował. Nie jest również zmazana, jeżeli mściciel nie daje się poznać temu, co go zelżył.
Jeśli chwała boża ma się objawić człowiekowi na ziemi, musi mu się objawić w samotności.