Marvel: The Legendary Graphic Novel Collection: Volume 40 - Planet Hulk - Part Two Greg Pak 8,0

ocenił(a) na 839 tyg. temu Drugi tom "Planet Hulk", wydany w ramach Legendarnej Kolekcji Komiksów Marvela, rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie zakończył się pierwszy – po klasycznym cliffhangerze, zawieszającym akcję tuż przed ostateczną konfrontacją sił zjednoczonych pod wodzą Hulka z Czerwonym Królem, bezwzględnym Imperatorem planety Sakaar. W tej części otrzymujemy rozstrzygnięcie rebelii – efektowny finał zbrojnego buntu, który wieńczy pierwszy akt całej opowieści. Choć zakończenie tej walki nie jest specjalnie zaskakujące, nie stanowi też sedna albumu.
Prawdziwa siła drugiego tomu ujawnia się w jego drugiej połowie, gdzie fabuła skupia się już nie na walce, lecz na próbie zbudowania pokoju. Hulk, teraz jako wybawca, musi zjednoczyć skrajnie odmienne rasy – od owadopodobnych istot, przez frakcje przypominające ludzi, po byty będące sztucznymi inteligencjami czy wymykającymi się konkretnemu opisowi kosmicznymi zjawami. Każda z nich ma swoje zaszłości, własne interesy i wzajemne uprzedzenia, które nie znikają wraz z upadkiem wspólnego wroga. To właśnie ten fragment historii okazuje się najbardziej poruszający – Hulk jako mediator, władca i symbol nowego porządku.
Choć Sakaar okazała się miejscem zupełnie innym niż pierwotnie zaplanowany przez Illuminatów „przyjazny habitat”, to właśnie tutaj Hulk odnajduje swoje miejsce. Istota uważana na Ziemi za zagrożenie absolutne – Worldbreaker, Niszczyciel Światów – staje się tym, który potrafi wprowadzić pokój, okazać współczucie, zdobyć przyjaciół, a nawet odnaleźć miłość.
Niestety, tuż przed końcem albumu następuje dramatyczny zwrot akcji – twist, którego do końca nie zdradzę, ale który ustawia scenę pod kolejne wydarzenie z udziałem Hulka: "World War Hulk". To moment, który nie tylko podważa to, co udało się osiągnąć, ale także kieruje uwagę czytelnika ku konfrontacji z tymi, którzy odpowiadają za jego wygnanie.
W zasadzie mógłbym powtórzyć wszystkie superlatywy, jakie padły w przypadku mojej opinii o pierwszym tomie. Druga część "Planet Hulk" to bezpośrednia kontynuacja tej samej, spójnej i w pełni przemyślanej opowieści – z równie imponującym światotwórstwem, pełnym różnorodnych, świetnie opisanych ras i konfliktów między nimi. Sakaar to świat żywy, pełen szczegółów, kulturowych napięć i bogatej mitologii, której nie powstydziłaby się żadna klasyczna fantasy.
Hulk pozostaje tu figurą w stylu Conana – brutalnego outsidera, który z czasem staje się wodzem i królem – a jednocześnie przypomina Johna Cartera z Marsa, "bohatera z zewnątrz", który odmienia losy całej planety.
"Planet Hulk" to nie tylko jeden z najlepszych komiksów o Hulku – to znakomita, epicka historia, która z równą siłą przemawia do fanów superhero, jak i miłośników klasycznego fantasy. Polecam!