Maszyneria wyzwolonej wyobraźni

Michał Cetnarowski Michał Cetnarowski
25.09.2016

Jego estetykę kojarzy każdy, kto w ostatnich latach choć raz wybrał się na fantastyczny konwent. Znakiem rozpoznawczym są wszechobecne gogle, zegarowe trybiki, podrasowane na fantastyczną modłę wiktoriańskie cylindry i gorsety. Steampunk to konwencja, która niezmiennie uwodzi czytelników i autorów. Ostatnio – Krzysztofa Piskorskiego.

Maszyneria wyzwolonej wyobraźni

Termin upowszechniła Maszyna różnicowa W. Gibsona i B. Sterlinga, ojców chrzestnych cyberpunku, którzy inspirowani przez innych kolegów po piórze, postanowili napisać tekst cyberpunkowy, tylko że cofnięty w czasie do wieku pary, rewolucji przemysłowej i pierwszych maszyn analitycznych, praszczurów współczesnych komputerów. A potem już poleciało – dzieła takie jak Liga niezwykłych dżentelmenów (zwłaszcza komiksowy oryginał) czy Ruchomy zamek Hauru trafiły do klasyki kultury popularnej, a liczba utworów steampunkujących idzie dziś na całym świecie w tysiące.

Steampunk to obecnie głównie design i scenografia – pościg na rozpędzonym pociągu, znany z klasycznej powieści przygodowej, jest dobry, ale jeszcze lepszy jest rajd po płonącym sterowcu, kiedy wokół dżentelmeni w goglach walczą na eterowe rewolwery z podniebnymi piratami. Wycieczki na nieznany interior Afryki czy do ukrytych w dżungli ruin Mohendżo Daro, w które wyprawiali się Allan Quatermain lub doktor Indiana Jones, pozostają egzotyczne – ale wyprawy w innej wszechświaty (równoległe), pod inne słońca, w inne ścieżki ewolucji, wydają się jeszcze bardziej nietypowe, bardziej malownicze. Tak nakręcają się sprężyny z autorską wyobraźnią, której nie ograniczają już ziemskie atlasy i stara dobra fizyka einsteinowska.

Wszystkich polskich tekstów steampunkowych wymienić tu nie sposób. Z ostatnich lat wspomnijmy oryginalną Ektenię Emila Strzeszewskiego, wymykającą się schematom literatury przygodowej, oszałamiające rozmachem Światy Solarne Jana Maszczyszyna, komiksową Pierwszą Brygadę Janicza–Piątkowskiego–Wyrzykowskiego, antologie ze świata Wolsung wydawnictwa Van Der Book, czy Alkaloid autora ukrywającego się pod pseudonim Aleksandra Głowackiego (prawdziwe nazwisko Bolesława Prusa), który opisał fantastycznie podrasowaną historię „Lalki” i Wokulskiego. Sam Piskorski wcześniej także wyprawiał się na to poletko – jego dwutomowa Zadra, opowiadająca o Europie, w której Rewolucja Francuska i okres wojen napoleońskich wyglądały inaczej niż u nas, a to za sprawą odkrycia umożliwiającego podróże między światami etheru, poprzedza o ćwierć wieku czas akcji najnowszej powieści, Czterdzieści i cztery, choć oba tytuły nie są bezpośrednio powiązane fabułami.

Piskorski to obecnie jeden z najciekawszych twórców na fantastycznym widnokręgu. Słynie z drobiazgowego researchu do swoich książek – na spotkaniach autorskich, kiedy opowiada o tym, czego się dowiedział, a co nie zmieściło się w książkach, sale pękają w szwach – oraz oryginalnych i bogatych światów, w które wrzuca swych bohaterów. Dość wspomnieć, że w debiutanckiej trylogii „Opowieści piasku” powołał do istnienia pustynną, quasipostapokaliptyczną, wzorowaną na kulturach bliskowschodnich społeczność Ocalonej Krainy, która musi zmierzyć się z kataklizmem zagrażającym światu. W Krawędzi czasu ton skonstruowanej z zegarmistrzowską precyzją fabule nadają kłopoty z podróżami w czasie. A w Cieniorycie, za który autor otrzymał nagrodę im. Janusza Zajdla, tło dla historii tworzy fantastycznie podrasowany półwysep iberyjski, walki na szpady wywiedzione wprost z powieści Arturo Péreza-Reverte i groźna rzeczywistość, w której plamy cienia stanowią wrota do innego świata.

W najnowszej powieści z ducha wiktoriańska konwencja steampunkowa zostaje pożeniona z historią, polityką, romantyczną poezją i kulturą polską w XIX wieku.

Co nie znaczy, że akcja rozgrywa się tylko w pięknym kraju nad Wisłą, gdzie, jak mawia wieszcz, tylko zimno i pada, a lato nie jest gorące; wręcz przeciwnie. Bohaterowie podróżują między zniszczoną powstaniem 1831 roku Litwą, Wielką Brytanią zmienioną przez etherową rewolucję przemysłową, a Francją, w której pół-martwe zwłoki Cesarza utrzymywane są w stanie horrendalnej hibernacji – oraz, rzecz jasna, po alternatywnych Europach, do których prowadzą etherowe bramy. W nietypowych rolach spotkamy tu i lorda Byrona, nieprzejednanego przeciwnika nowinek technologicznych, i Adę Lovelace – etatową fantastyczną specjalistkę od protokomputerów, i Słowackiego z Mickiewiczem, także uwikłanych w etheryczną Wiosnę Ludów. No i, oczywiście, Elizę Żmijewską, protagonistkę – romantyczny odpowiednik Jamesa Bonda w krynolinie, agentkę radzącą sobie tak samo dobrze z szyframi, jak i w robieniu szpadą, kapłankę pradawnego litewskiego bóstwa. Której pomagają ponaddwumetrowy inteligentny owad i odcięta głowa sir Thomasa Mitchella, podróżnika, który w naszej linii czasu naprawdę badał bezdroża Australii – a w świecie „Czterdzieści i cztery” zawiało go do rzeczywistości alternatywnych…

Najlepsze zaś, że to dopiero początek kabały, w jaką wikła bohaterów autor.

Przygoda goni tu przygodę, kolejny nietypowy element wykreowanego świata bawi, tumani, przestrasza, zaskakująca atrakcja zostaje wyparta przez kolejną fabularno-scenograficzną atrakcję, a my w tym kalejdoskopie możemy przyjrzeć się, jak może dziś wyglądać bezpretensjonalna literacka przygoda. W epoce nadmiaru bodźców, gdy najcenniejszą walutą jest czas, jaki odbiorca może poświęcić na lekturę danego dzieła, główny bój o literaturę gatunkową idzie bowiem o to, żeby czytelnik w ogóle sięgnął po książkę, zamiast pójść do kina na kolejny blockbuster czy odpalić grę komputerową z budżetem milionów dolarów, stworzoną przez zastęp najzdolniejszych twórców. Co może im przeciwstawić samotny autor, skryty w półmroku swego gabinetu…? Ano między innymi właśnie to, do czego, jak się wydaje, powstał steampunk: całe światy, które oszołomią, przestraszą i zachwycą, sekwencje najdzikszych zdarzeń, których nie udźwignąłby budżet wszystkich złotych bonzów Hollywood razem wziętych, zwroty akcji, jakich nie zaakceptowaliby script doctorzy, fokusujący pod masowy gust scenariusze najśmielszych nawet filmowych superprodukcji.

To znaczy całą tę autorską, rozszumianą miriadami trybików, wywindowaną na zeppelinie w stratosferę, dopaloną zastrzykiem eteru opalizującym jak ampułka płynnego światła, maszynerię wyzwolonej wyobraźni.

Kup w ulubionej księgarni

i
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja


komentarze [7]

Sortuj:
więcej
Niezalogowany
Aby napisać wiadomość zaloguj się
BookBasset - awatar
BookBasset 26.09.2016 18:11
Czytelnik

Steampunk w wydaniu polskich autorów ? Nie będę się nudził jesienią :D

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
retrezed - awatar
retrezed 26.09.2016 14:14
Czytelniczka

Z chęcią sięgnę po tę książkę. Uwielbiam steampunk w literaturze i chciałabym się przekonać, czy Piskorski to dobry wybór.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Marta Zuzanna - awatar
Marta Zuzanna 26.09.2016 10:01
Czytelniczka

"Wycieczki na nieznany interior Afryki czy do ukrytych w dżungli ruin Mohendżo Daro, w które wyprawiali się Alana Quatermain lub doktora Indiana Jonesa, pozostają egzotyczne (...)"
doktora Indiana Jonesa była kobietą, podobnie jak Alana Quatermain - dzięki za uświadomienie :)

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Immo - awatar
Immo 25.09.2016 23:14
Tłumacz

Steampunk w literaturze jest nie tylko źródłem gatunku, ale i nadzieją dla niego. Bo steampunk jako estetyka to stwór pożerający własny ogon - im więcej tych gogli i trybików, tym lepiej, a żeby to miało jakąś funkcję... Po co? Często steampunkowi przebierańcy mają przy sobie gadżety, które sprowadziłyby na swojego użytkownika rychły zgon, jak skałkowe pistolety z wielkimi...

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej
allison - awatar
allison 25.09.2016 21:20
Czytelniczka

Przeczytałam tekst z zainteresowaniem, mimo iż to nie moja bajka:)
Gratuluję lekkiego pióra!

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Michał Cetnarowski - awatar
Michał Cetnarowski 25.09.2016 10:32
Autor/Redaktor

Zapraszam do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam