Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90.

Wydawnictwo: Znak Literanova
7,16 (19 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
3
8
4
7
6
6
5
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90.
data wydania
ISBN
9788324047048
liczba stron
288
język
polski
dodała
Joanna

Kiedy czarnooka Isaura opędzała się przed zalotami bezwzględnego Leôncia, bohaterowie Beverly Hills 90210 próbowali odnaleźć najprawdziwszą miłość, sobotnie poranne programy dla działkowców dawały nadzieję, że istnieje skuteczny sposób na walkę z mszycą, a Adam Słodowy uczył Polaków, jak z gumki recepturki i ołówka zrobić karmnik dla ptaków, na ekrany telewizorów Rubin nieśmiało zakradała się...

Kiedy czarnooka Isaura opędzała się przed zalotami bezwzględnego Leôncia, bohaterowie Beverly Hills 90210 próbowali odnaleźć najprawdziwszą miłość, sobotnie poranne programy dla działkowców dawały nadzieję, że istnieje skuteczny sposób na walkę z mszycą, a Adam Słodowy uczył Polaków, jak z gumki recepturki i ołówka zrobić karmnik dla ptaków, na ekrany telewizorów Rubin nieśmiało zakradała się reklama.

Transformersi to arcyciekawa opowieść o początkach polskiej reklamy telewizyjnej, o ludziach, którzy kładli podwaliny pod raczkujący biznes, o fortunach, które powstawały nieomal z dnia na dzień. Ale to także podróż do czasów, kiedy „z pewną taką nieśmiałością” przyglądaliśmy się kolorowemu Zachodowi, gdy „Mariola okocim spojrzeniu” przechadzała się w marmurkowych jeansach, a zawody w kapsle wygrywało się z głośnym okrzykiem „no to Frugo!”.

 

źródło opisu: https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,117546,T...(?)

źródło okładki: https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,117546,T...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 590

Kiedy reklamy przebijały programy

Pamiętam, że kiedy byłem mały, chłonąłem reklamy jak szalony. Dynamika prezentowana na ekranie jakoś szczególnie do mnie docierała. Wiadomo, młody umysł chłonie podobne rzeczy jak gąbka. Jednak, mimo to, zastanawiam się czasem, czemu dziś tak rzadko udaje się stworzyć spoty, które zapadają w pamięć na dłużej. Zarażają swoją kreatywnością i choć mają chwalić produkt i tak ogląda się je z przyjemnością. Może ja zwyczajnie zdziadziałem z czasem, a może to technologiczny rozwój zebrał swoje żniwa?

Niewykluczone, ale po lekturze książki Agaty Jakóbczak odnoszę wrażenie, że prawda jest gdzieś pośrodku. Prezentowane przez autorkę kulisy pracy w reklamie w latach 80. i 90. sprawiają, że jest mi trochę smutno i źle z tym, że przynajmniej w tej dziewięćdziesiątce nie miałem kilkunastu lat więcej. Wszystko przez to, że tak po prawdzie początki reklamy to była istna partyzantka. Masz pomysł? Znakomicie, działaj, tu masz termin i powodzenia. Brzmi niekonwencjonalnie, ale jakże ekscytująco zarazem.

Trudno nie zadumać się nad tym, jak wielką rangę miał przekaz promocyjny zarówno na starcie przekazu masowego, jak i w okresie bardziej okrzepłego chwalenia mydła, powidła i nie tylko. Jeden dobrze dobrany slogan mógł sprawić, że z nieistotnej, kurzącej się marki powstawała istna potęga. Skoro już o kolosach mowa, to również wchodzenie na rynek firm zagranicznych miało posmak wielkiego ryzyka napędzanego jeszcze większym zyskiem.

Fascynujące, jak działał ten świat. I nie chodzi mi tu tylko o...

Pamiętam, że kiedy byłem mały, chłonąłem reklamy jak szalony. Dynamika prezentowana na ekranie jakoś szczególnie do mnie docierała. Wiadomo, młody umysł chłonie podobne rzeczy jak gąbka. Jednak, mimo to, zastanawiam się czasem, czemu dziś tak rzadko udaje się stworzyć spoty, które zapadają w pamięć na dłużej. Zarażają swoją kreatywnością i choć mają chwalić produkt i tak ogląda się je z przyjemnością. Może ja zwyczajnie zdziadziałem z czasem, a może to technologiczny rozwój zebrał swoje żniwa?

Niewykluczone, ale po lekturze książki Agaty Jakóbczak odnoszę wrażenie, że prawda jest gdzieś pośrodku. Prezentowane przez autorkę kulisy pracy w reklamie w latach 80. i 90. sprawiają, że jest mi trochę smutno i źle z tym, że przynajmniej w tej dziewięćdziesiątce nie miałem kilkunastu lat więcej. Wszystko przez to, że tak po prawdzie początki reklamy to była istna partyzantka. Masz pomysł? Znakomicie, działaj, tu masz termin i powodzenia. Brzmi niekonwencjonalnie, ale jakże ekscytująco zarazem.

Trudno nie zadumać się nad tym, jak wielką rangę miał przekaz promocyjny zarówno na starcie przekazu masowego, jak i w okresie bardziej okrzepłego chwalenia mydła, powidła i nie tylko. Jeden dobrze dobrany slogan mógł sprawić, że z nieistotnej, kurzącej się marki powstawała istna potęga. Skoro już o kolosach mowa, to również wchodzenie na rynek firm zagranicznych miało posmak wielkiego ryzyka napędzanego jeszcze większym zyskiem.

Fascynujące, jak działał ten świat. I nie chodzi mi tu tylko o wspomniane firmy pragnące reklamy, ale samych ludzi je tworzących. O tych amatorach, często ludziach z przypadku, którzy działali na żywym organizmie i uczyli się na popełnianych błędach. Także i oni przeistaczali się z ludzi z ulicy w znaczących graczy. Początki kapitalizmu były idealnym momentem na przeistoczenie się z pucybuta w milionera, a że przy okazji wielu wytwórców pozbywało się zalegającego w magazynach towaru, przegranych tego układu trudno było uświadczyć.

I pewnie, rynek ten ewoluował, szalone pierwsze razy musiały w końcu natrafić na ścianę profesjonalizacji, a nie wszystkie kariery rozbłysły jak trzeba, ale trudno oprzeć się temu, jak pociągający był ten świat. Jak wspaniale było uczestniczyć w prekursorskich pracach, otwierać siebie i rynek na zupełnie inne doznania. W przekazie Jakóbczak to świat egzotyczny, a przy tym jakże bliski. Wśród wygranych, niektórzy się stoczyli, jak to w życiu bywa, ale w ryzyku jest metoda, a obietnica sukcesu nęci niepomiernie.

Porzućmy jednak na chwilę te rozmyślania i dorzućmy do nich materiały zza kulis. Właśnie tak, w tej pozycji znajdziemy ich sporo. Począwszy od powstawania zupełnie nowatorskich pomysłów, przez problemy techniczne zwalczane na ostatnią chwilę, po realizacje możliwe wyłącznie dzięki kreatywności, które dziś tworzymy w programie w mig, a wtedy wymagały one nielichych przygotowań. Także pod tym względem atrakcji jest masa, a poznawanie historii szlagierów reklamowych to czysta, przesycona humorem przyjemność.

„Transformersi” są trochę nostalgiczni, ale nic w tym złego. Zawsze to co było, szczególnie pierwsze kroki, działają rozrzewniająco. To opowieść z zupełnie innego podwórka, które trudno sobie w rodzimych warunkach wyobrazić. Jednak miały miejsce, prowizorka okazywała się nie tyle łatana, co determinowała szersze spojrzenie. Agata Jakóbczak w punkt skondensowała początki, rozwój i w pewien sposób to, co widzimy dziś. Zrobiła to w lekki, ujmujący, a przy tym treściwy sposób, gdzie serwowaną wiedzę połyka się bez umiaru, a ilość anegdot i wspominek idealnie współgra z kluczem opowieści i wzbogaca go. To podróż nie za jeden, ale wiele uśmiechów, która spodoba się nie tylko fanom powrotów do przeszłości, ale także fascynujących lektur spod znaku niemożliwe, a jednak.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (149)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 615
Arlet | 2018-09-02
Przeczytana: 02 września 2018

"Transformersi superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90." autorstwa Agaty Jakóbczak to świetna książka jeśli chcemy się cofnąć czasie. I wcale nie potrzeba wehikułu! Wystarczy usiąść z kawką lub herbatką, czymś smacznym na ząb i zagłębić się w lekturze. Autorka w bardzo ciekawy i rozbudowany sposób zaznajamia nas z kulisami powstawania reklam od samego ich początku, kiedy nikt nie wiedział jak się do tego zabrać, jak ugryźć problem, do momentu, gdy już nie byliśmy tacy "zieloni" w tym temacie. Ta książka to podróż przez wspaniałe lata polskiej historii, mimo, że nie zawsze kolorowe.

książek: 457
comique | 2018-08-21
Przeczytana: 17 sierpnia 2018

"Branża reklamowa przyciągała ciekawych ludzi. Otwartych z wyobraźnią, pozwalających sobie na odrobinę szaleństwa."

Początki telewizyjnej reklamy u schyłku lat 80 i 90, kiedy to w Polsce dochodziło do transformacji. Zbiór kilkudziesięciu rozmów z pierwszymi twórcami reklamy i wspomnień autorki.

Agata Jakóbczak w świetny sposób ukazała jak doszło do powstania pierwszej polskiej reklamy oraz to, jak u schyłku lat się zmieniła. Pochłonęłam ją w dwa dni!
Czasem dochodziło do takich absurdów, kiedy to producenci błagali o ściągnięcie reklamy, ponieważ... wyprzedali już cały asortyment! W tamtym czasach reklama miała niesamowitą moc. Początkowo twórcy tworzyli je z pasją i z braku nowoczesnych technologii musieli się nieźle nakombinować, żeby dorównywała tym tworzonym na zachodzie. Bliskie mojemu sercu są lata 90, do których najchętniej bym się przeniosła i już tam została. "Lata 90 były wyjątkowe. Zmienił się nie tylko ustrój, ale także styl życia". Kto z nas pamięta serial...

książek: 256
bubblespellku | 2018-08-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2018

Tę książkę chciałam bardzo przeczytać i cofnąć się w historii do lat, kiedy to w Polsce szczytem ludzkich marzeń był fiat 126p, nowe meble bądź telwizor. O tych czasach dużo opowiadała mi moja mama. W sklepach nic nie było, wszystko na kartki i na przydział. Stanie godzinami w kolejkach, czekanie. Szczęście od losu, że moi rodzice, oboje pracowali w zakładach mięsnych i na brak mięsa w domu się nie narzekało. Ciuchy ludzie kupowali za dolary, sprowadzane zza granicy. Wolnoć Tomku w swoim domku nie miało miejsca - tata z wujem chcieli pędzić bimber, ale nie dało rady, bo na górze mieszkał milicjant i nie pykło :) Jeśli chodzi o kosmetyki, wszyscy używali jeden rodzaj szmponu bądź kremu i to dobrze jeszcze jak udało się załatwić. Ludzie musieli kombinować, żeby przetrwać.
Nagle przez szarą i ponurą rzeczywistość zaczyna przedziać się feeria barw. Zmienia się ustrój polityczny, rodzą się nowe możliwości. Na ekrany telewizorów wdarło się coś co miało niezwykłą moc. Reklama. O początkch...

książek: 582
Iliana | 2018-09-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 18 września 2018

Dla współczesnych młodych ludzi książka ta, to swoisty rodzaj reliktu epoki średniowiecza. Wiem co piszę. Moi synowie zasypywali mnie gradem pytań o zgodność z tym, co widzieli na zdjęciach tej książki. Dla mnie to powrót w przeszłość, sentymentalna, bo było jakoś tak bardziej swojsko i bliżej nas, niżby się to wydawało. Zresztą słowa zawarte w książce potwierdzają to znakomicie. Pierwsze reklamy, hasła reklamowe tworzone przez znanych pisarzy proste, chwytliwe, ale idealnie wpasowujące się w potrzeby ludzi, którzy zmęczeni szarością komuny zapragnęli czegoś absolutnie nowego, kolorowego, pachnącego.

Przełom lat 80., 90., to zmiana ustroju, otwieranie się na zachód, smakowanie tego, co było niczym owoc zakazany, to przede wszystkim dostrzeżenie innej rzeczywistości, opływającej w dobrobyt. Polacy też tak chcieli. Pamiętam kiczowate ubiory, mocne makijaże pań, a to wszystko tylko dlatego, by wreszcie wydostać się spod pręgierza szarości, niedostrzegania własnych potrzeb. Pamiętam...

książek: 316
Daria Pyszewska | 2018-08-31
Przeczytana: 31 sierpnia 2018

Agata Jakóbczak - Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90.
8/10
54/2018

Cóż mogę wiele powiedzieć o tej książce. Jeśli nie przekonała ona Was do siebie klimatyczną okładką i opisem to chyba niewiele więcej mogę zrobić. Transformersi to opowieść o powstawaniu reklam w polskiej telewizji. Nie jest to sucha teoria, jest to osobista opowieść autorki o jej przeżyciach przeplatana anegdotkami i fotografiami z tamtych czasów. Dziś oglądając reklamy w telewizji trudno jest wyobrazić sobie, że wcale nie tak dawno nie było ich zbyt wiele i wyglądały zupełnie inaczej niż dziś.

książek: 58
Smuggler | 2018-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2018

Kulisy wykluwania się polskiej branży reklamowej i polskiej reklamy. Nie brzmi to sexy? I błąd, w książce jest masa "insajderskich" ciekawostek dotyczących powstawania owych pierwszych reklam (Prusakolep, pumex Purecolor, Sosy Billi [w każdej chwili :)] etc. plus wspomnienia ludzi z branży o czasach, gdy wystarczyła znajomość angielskiego, nieco brawury i kreatywny umysł by wejść w ten biznes i zajść wysoko (oraz zaliczyć równie solidny upadek z owej wysokości). Ot, kronika wczesnych lat 90 i raczkującego kapitalizmu w Polsce, podlana sporą ilością branżowych anegdotek i sekretów produkcji tego, czy innego klipu.

Warto.

książek: 797
marika | 2018-09-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Agata Jakóbczak w czasach przemiany kraju rozpoczęła pracę w raczkującej wtedy polskiej reklamie. Książka „Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80. - 90.” jest wynikiem jej wspomnień oraz rozmów z pierwszymi twórcami reklamy i kilka smaczków z powstania telewizji komercyjnej.
„Ojciec, prać?”, „No to Frugo”, szampon co „nie scypie w oczy” czy mydełko Fa. To tylko kilka z tych kultowych reklam, które ja sama pamiętam i o których pisze autorka. Lata transformacji to niezaprzeczalnie czasy, kiedy wszyscy w Polsce oglądali telewizje. Reklamy docierały do milionów, przez co były niezwykle skuteczne, a Polacy pamiętający szarobure czasy PRL-u byli podatni na nowości pokazywane na szklanym ekranie. W analogowej rzeczywistości zaczeła się rodzić komercja, a całkiem przypadkowe osoby, które nie miały pojęcia jak robić reklamy, zakładały pierwsze korporacje i agencje związane z tą branżą.
Książka jest pełna zabawnych anegdot i jest miłym powrótem do przeszłości. Czegoś mi w niej...

książek: 39
Anna | 2018-08-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

,,Chciałbym Cię mydlić mydełkiem Fa
Byłoby fajnie, szabadabada
Jeśli się zgodzisz na to spotkanie
Pomachaj ręką mi na ekranie’’

Pamiętacie ten kultowy przebój i reklamę mydełka Fa, którym każdy chciał się mydlić? No przecież! Na pewno każdy, kto urodził się w latach 80, bądź 90 kojarzy ten słynny hicior, który o dziwo stał się nim zupełnie przypadkiem. Zresztą wtedy praktycznie większość reklam powstawała przypadkiem, czego skutkiem były olbrzymie biznesy. Spontanicznie, bez żadnych planów i większych spin. Może właśnie dlatego, ta amatorszczyzna była tak wyjątkowa, a na wspomnienie o słynnym proszku Polena 2000 lub Gilette najlepsze dla mężczyzny, a raczej ,,menczizny’’ na naszych twarzach pojawia się szeroki uśmiech. Kiedyś to były czasy co? Telewizyjna rewolucja dawała nam nie lada rozrywki. W tamtych latach cała Polska czekała na jeden serial, a pojawiające się wcześniej reklamówki, były tylko małym przedsmakiem który miał zmanipulować naszą wyobraźnią. Niejeden obywatel za...

książek: 2545
Kasiek m | 2018-09-10
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 września 2018

http://kasiek-mysli.blogspot.com/2018/09/transformersi-superbohaterowie-polskiej.html

książek: 521
Klaudia | 2018-09-17
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 07 września 2018

Aktualnie długość przerwy na reklamy między kolejnymi partiami filmów wkurza telewidza, a poszczególne materiały już wychodzą bokiem, bo ileż razy można oglądać reklamę o śnieżnobiałej bieli. Kiedyś było inaczej, kiedyś ludzie domagali się powtórek danego spotu, a klienci prosili producentów, aby zdjąć z wizji reklamy ich produktów, bo… nie mają ich już w magazynach. Takie to były czasy.
Agata Jakóbczak w swojej książce Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80. - 90., pisze o powstawaniu czegoś takiego jak reklama w naszym kraju. Kiedy w Polsce zaczęło pojawiać się więcej różnorodnych produktów, trzeba było zachęcić klienta, ale jak to zrobić, skoro nikt nie wiedział z czym się je reklamę telewizyjną.
Sytuacje przedstawione w książce Jakóbczak, momentami wydają się wręcz kosmiczne, ale można uwierzyć, że tak to wszystko wyglądało. Podczas lektury można również sobie powspominać dawne czasy, czasy młodości czy dzieciństwa, bo niejednokrotnie autorka odnosi się do tego,...

zobacz kolejne z 139 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd