Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90.

Wydawnictwo: Znak Literanova
7,15 (27 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
4
8
6
7
8
6
8
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90.
data wydania
ISBN
9788324047048
liczba stron
288
język
polski
dodała
Joanna

Kiedy czarnooka Isaura opędzała się przed zalotami bezwzględnego Leôncia, bohaterowie Beverly Hills 90210 próbowali odnaleźć najprawdziwszą miłość, sobotnie poranne programy dla działkowców dawały nadzieję, że istnieje skuteczny sposób na walkę z mszycą, a Adam Słodowy uczył Polaków, jak z gumki recepturki i ołówka zrobić karmnik dla ptaków, na ekrany telewizorów Rubin nieśmiało zakradała się...

Kiedy czarnooka Isaura opędzała się przed zalotami bezwzględnego Leôncia, bohaterowie Beverly Hills 90210 próbowali odnaleźć najprawdziwszą miłość, sobotnie poranne programy dla działkowców dawały nadzieję, że istnieje skuteczny sposób na walkę z mszycą, a Adam Słodowy uczył Polaków, jak z gumki recepturki i ołówka zrobić karmnik dla ptaków, na ekrany telewizorów Rubin nieśmiało zakradała się reklama.

Transformersi to arcyciekawa opowieść o początkach polskiej reklamy telewizyjnej, o ludziach, którzy kładli podwaliny pod raczkujący biznes, o fortunach, które powstawały nieomal z dnia na dzień. Ale to także podróż do czasów, kiedy „z pewną taką nieśmiałością” przyglądaliśmy się kolorowemu Zachodowi, gdy „Mariola okocim spojrzeniu” przechadzała się w marmurkowych jeansach, a zawody w kapsle wygrywało się z głośnym okrzykiem „no to Frugo!”.

 

źródło opisu: https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,117546,T...(?)

źródło okładki: https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,117546,T...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 605

Kiedy reklamy przebijały programy

Pamiętam, że kiedy byłem mały, chłonąłem reklamy jak szalony. Ich dynamika na ekranie jakoś do mnie przemawiała. Wiadomo, młody umysł chłonie takie rzeczy jak gąbka. Zastanawiam się jednak, czemu dziś tak rzadko udaje się stworzyć spoty, które zapadają w pamięć na dłużej. Zaskakują swoją kreatywnością i choć mają chwalić produkt, i tak ogląda się je z przyjemnością. Może ja zwyczajnie zdziadziałem z czasem, a może to technologiczny rozwój zebrał swoje żniwa?

Niewykluczone, ale po lekturze książki Agaty Jakóbczak mam wrażenie, że prawda leży pośrodku. Prezentowane przez autorkę kulisy pracy w reklamie w latach 80. i 90. sprawiają, że jest mi trochę smutno i źle z tym, że przynajmniej w tej ostatniej dekadzie nie miałem kilkunastu lat więcej. Wszystko przez to, że tak naprawdę początki reklamy to była istna partyzantka. Masz pomysł? Znakomicie, działaj, tu masz termin, i powodzenia. Brzmi niekonwencjonalnie, ale jakże ekscytująco zarazem.

Trudno nie zadumać się nad tym, jaką rangę miał przekaz promocyjny na starcie przekazu masowego i w okresie bardziej okrzepłego chwalenia mydła, powidła i nie tylko. Jeden dobrze dobrany slogan mógł sprawić, że z nieistotnej, kurzącej się marki powstawała istna potęga. Skoro już o kolosach mowa, to również wchodzenie na rynek firm zagranicznych miało posmak wielkiego ryzyka napędzanego jeszcze większym zyskiem.

Fascynujące, jak działał ten świat. I nie chodzi tu tylko o wspomniane firmy pragnące reklamy, ale i samych ludzi je tworzących. O...

Pamiętam, że kiedy byłem mały, chłonąłem reklamy jak szalony. Ich dynamika na ekranie jakoś do mnie przemawiała. Wiadomo, młody umysł chłonie takie rzeczy jak gąbka. Zastanawiam się jednak, czemu dziś tak rzadko udaje się stworzyć spoty, które zapadają w pamięć na dłużej. Zaskakują swoją kreatywnością i choć mają chwalić produkt, i tak ogląda się je z przyjemnością. Może ja zwyczajnie zdziadziałem z czasem, a może to technologiczny rozwój zebrał swoje żniwa?

Niewykluczone, ale po lekturze książki Agaty Jakóbczak mam wrażenie, że prawda leży pośrodku. Prezentowane przez autorkę kulisy pracy w reklamie w latach 80. i 90. sprawiają, że jest mi trochę smutno i źle z tym, że przynajmniej w tej ostatniej dekadzie nie miałem kilkunastu lat więcej. Wszystko przez to, że tak naprawdę początki reklamy to była istna partyzantka. Masz pomysł? Znakomicie, działaj, tu masz termin, i powodzenia. Brzmi niekonwencjonalnie, ale jakże ekscytująco zarazem.

Trudno nie zadumać się nad tym, jaką rangę miał przekaz promocyjny na starcie przekazu masowego i w okresie bardziej okrzepłego chwalenia mydła, powidła i nie tylko. Jeden dobrze dobrany slogan mógł sprawić, że z nieistotnej, kurzącej się marki powstawała istna potęga. Skoro już o kolosach mowa, to również wchodzenie na rynek firm zagranicznych miało posmak wielkiego ryzyka napędzanego jeszcze większym zyskiem.

Fascynujące, jak działał ten świat. I nie chodzi tu tylko o wspomniane firmy pragnące reklamy, ale i samych ludzi je tworzących. O tych amatorów, często ludzi z przypadku, którzy działali na wyczucie i uczyli się na popełnianych błędach. Także i oni przeistaczali się z ludzi z ulicy w znaczących graczy. Początki kapitalizmu były dobrym momentem by z pucybuta stać się milionerem, a że przy okazji wielu wytwórców pozbywało się zalegającego w magazynach towaru, nie było przegranych.

Jednak rynek ewoluował, a pierwsze szalone pomysły zaczęły się kruszyć pod naporem profesjonalizacji, nie wszystkie kariery rozbłysły, jak trzeba, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że był to pociągający świat. Jak wspaniale było uczestniczyć w prekursorskich pracach, otwierać się na zupełnie nowe doznania. W przekazie Jakóbczak to świat egzotyczny, a przy tym jakże bliski. Niektórzy spośród wygranych się stoczyli, jak to w życiu bywa, ale w ryzyku jest metoda, a obietnica sukcesu zawsze nęci.

Porzućmy jednak na chwilę te rozważania i spójrzmy na materiały zza kulis. A w tej pozycji znajdziemy ich sporo. Począwszy od powstawania zupełnie nowatorskich pomysłów, przez problemy techniczne, po realizacje możliwe wyłącznie dzięki kreatywności, które dziś tworzymy w programie w mig, a wtedy wymagały one wielkich przygotowań. Także pod tym względem atrakcji jest cała masa, a poznawanie historii szlagierów reklamowych to czysta, przesycona humorem przyjemność.

„Transformersi” są trochę nostalgiczni, ale nic w tym złego. Zawsze to, co było, szczególnie pierwsze kroki, działa rozrzewniająco. To opowieść z zupełnie innego podwórka, które trudno sobie w rodzimych warunkach wyobrazić. Jednak wszystko to miało miejsce, a prowizorka dawała szersze spojrzenie. Agata Jakóbczak w punkt przedstawiła początki, rozwój i to, co widzimy dziś. Zrobiła to w lekki, ujmujący, a przy tym treściwy sposób, tak że przekazywaną wiedzę połyka się bez umiaru, a liczba anegdot i wspominek idealnie współgra z główną opowieścią i wzbogaca ją. To podróż nie za jeden, ale za wiele uśmiechów, która spodoba się fanom nie tylko powrotów do przeszłości, ale także fascynujących lektur spod znaku „niemożliwe, a jednak”.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (179)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 635
Arlet | 2018-09-02
Przeczytana: 02 września 2018

"Transformersi superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90." autorstwa Agaty Jakóbczak to świetna książka jeśli chcemy się cofnąć czasie. I wcale nie potrzeba wehikułu! Wystarczy usiąść z kawką lub herbatką, czymś smacznym na ząb i zagłębić się w lekturze. Autorka w bardzo ciekawy i rozbudowany sposób zaznajamia nas z kulisami powstawania reklam od samego ich początku, kiedy nikt nie wiedział jak się do tego zabrać, jak ugryźć problem, do momentu, gdy już nie byliśmy tacy "zieloni" w tym temacie. Ta książka to podróż przez wspaniałe lata polskiej historii, mimo, że nie zawsze kolorowe.

książek: 470
comique | 2018-08-21
Przeczytana: 17 sierpnia 2018

"Branża reklamowa przyciągała ciekawych ludzi. Otwartych z wyobraźnią, pozwalających sobie na odrobinę szaleństwa."

Początki telewizyjnej reklamy u schyłku lat 80 i 90, kiedy to w Polsce dochodziło do transformacji. Zbiór kilkudziesięciu rozmów z pierwszymi twórcami reklamy i wspomnień autorki.

Agata Jakóbczak w świetny sposób ukazała jak doszło do powstania pierwszej polskiej reklamy oraz to, jak u schyłku lat się zmieniła. Pochłonęłam ją w dwa dni!
Czasem dochodziło do takich absurdów, kiedy to producenci błagali o ściągnięcie reklamy, ponieważ... wyprzedali już cały asortyment! W tamtym czasach reklama miała niesamowitą moc. Początkowo twórcy tworzyli je z pasją i z braku nowoczesnych technologii musieli się nieźle nakombinować, żeby dorównywała tym tworzonym na zachodzie. Bliskie mojemu sercu są lata 90, do których najchętniej bym się przeniosła i już tam została. "Lata 90 były wyjątkowe. Zmienił się nie tylko ustrój, ale także styl życia". Kto z nas pamięta serial...

książek: 317
bubblespell | 2018-08-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2018

Tę książkę chciałam bardzo przeczytać i cofnąć się w historii do lat, kiedy to w Polsce szczytem ludzkich marzeń był fiat 126p, nowe meble bądź telwizor. O tych czasach dużo opowiadała mi moja mama. W sklepach nic nie było, wszystko na kartki i na przydział. Stanie godzinami w kolejkach, czekanie. Szczęście od losu, że moi rodzice, oboje pracowali w zakładach mięsnych i na brak mięsa w domu się nie narzekało. Ciuchy ludzie kupowali za dolary, sprowadzane zza granicy. Wolnoć Tomku w swoim domku nie miało miejsca - tata z wujem chcieli pędzić bimber, ale nie dało rady, bo na górze mieszkał milicjant i nie pykło :) Jeśli chodzi o kosmetyki, wszyscy używali jeden rodzaj szmponu bądź kremu i to dobrze jeszcze jak udało się załatwić. Ludzie musieli kombinować, żeby przetrwać.
Nagle przez szarą i ponurą rzeczywistość zaczyna przedziać się feeria barw. Zmienia się ustrój polityczny, rodzą się nowe możliwości. Na ekrany telewizorów wdarło się coś co miało niezwykłą moc. Reklama. O początkch...

książek: 601
Iliana | 2018-09-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 18 września 2018

Dla współczesnych młodych ludzi książka ta, to swoisty rodzaj reliktu epoki średniowiecza. Wiem co piszę. Moi synowie zasypywali mnie gradem pytań o zgodność z tym, co widzieli na zdjęciach tej książki. Dla mnie to powrót w przeszłość, sentymentalna, bo było jakoś tak bardziej swojsko i bliżej nas, niżby się to wydawało. Zresztą słowa zawarte w książce potwierdzają to znakomicie. Pierwsze reklamy, hasła reklamowe tworzone przez znanych pisarzy proste, chwytliwe, ale idealnie wpasowujące się w potrzeby ludzi, którzy zmęczeni szarością komuny zapragnęli czegoś absolutnie nowego, kolorowego, pachnącego.

Przełom lat 80., 90., to zmiana ustroju, otwieranie się na zachód, smakowanie tego, co było niczym owoc zakazany, to przede wszystkim dostrzeżenie innej rzeczywistości, opływającej w dobrobyt. Polacy też tak chcieli. Pamiętam kiczowate ubiory, mocne makijaże pań, a to wszystko tylko dlatego, by wreszcie wydostać się spod pręgierza szarości, niedostrzegania własnych potrzeb. Pamiętam...

książek: 362
Daria Pyszewska | 2018-08-31
Przeczytana: 31 sierpnia 2018

Agata Jakóbczak - Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90.
8/10
54/2018

Cóż mogę wiele powiedzieć o tej książce. Jeśli nie przekonała ona Was do siebie klimatyczną okładką i opisem to chyba niewiele więcej mogę zrobić. Transformersi to opowieść o powstawaniu reklam w polskiej telewizji. Nie jest to sucha teoria, jest to osobista opowieść autorki o jej przeżyciach przeplatana anegdotkami i fotografiami z tamtych czasów. Dziś oglądając reklamy w telewizji trudno jest wyobrazić sobie, że wcale nie tak dawno nie było ich zbyt wiele i wyglądały zupełnie inaczej niż dziś.

książek: 77
Smuggler | 2018-09-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 września 2018

Kulisy wykluwania się polskiej branży reklamowej i polskiej reklamy. Nie brzmi to sexy? I błąd, w książce jest masa "insajderskich" ciekawostek dotyczących powstawania owych pierwszych reklam (Prusakolep, pumex Purecolor, Sosy Billi [w każdej chwili :)] etc. plus wspomnienia ludzi z branży o czasach, gdy wystarczyła znajomość angielskiego, nieco brawury i kreatywny umysł by wejść w ten biznes i zajść wysoko (oraz zaliczyć równie solidny upadek z owej wysokości). Ot, kronika wczesnych lat 90 i raczkującego kapitalizmu w Polsce, podlana sporą ilością branżowych anegdotek i sekretów produkcji tego, czy innego klipu.

Warto.

książek: 36
Anna | 2018-08-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

,,Chciałbym Cię mydlić mydełkiem Fa
Byłoby fajnie, szabadabada
Jeśli się zgodzisz na to spotkanie
Pomachaj ręką mi na ekranie’’

Pamiętacie ten kultowy przebój i reklamę mydełka Fa, którym każdy chciał się mydlić? No przecież! Na pewno każdy, kto urodził się w latach 80, bądź 90 kojarzy ten słynny hicior, który o dziwo stał się nim zupełnie przypadkiem. Zresztą wtedy praktycznie większość reklam powstawała przypadkiem, czego skutkiem były olbrzymie biznesy. Spontanicznie, bez żadnych planów i większych spin. Może właśnie dlatego, ta amatorszczyzna była tak wyjątkowa, a na wspomnienie o słynnym proszku Polena 2000 lub Gilette najlepsze dla mężczyzny, a raczej ,,menczizny’’ na naszych twarzach pojawia się szeroki uśmiech. Kiedyś to były czasy co? Telewizyjna rewolucja dawała nam nie lada rozrywki. W tamtych latach cała Polska czekała na jeden serial, a pojawiające się wcześniej reklamówki, były tylko małym przedsmakiem który miał zmanipulować naszą wyobraźnią. Niejeden obywatel za...

książek: 874
marika | 2018-09-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Agata Jakóbczak w czasach przemiany kraju rozpoczęła pracę w raczkującej wtedy polskiej reklamie. Książka „Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80. - 90.” jest wynikiem jej wspomnień oraz rozmów z pierwszymi twórcami reklamy i kilka smaczków z powstania telewizji komercyjnej.
„Ojciec, prać?”, „No to Frugo”, szampon co „nie scypie w oczy” czy mydełko Fa. To tylko kilka z tych kultowych reklam, które ja sama pamiętam i o których pisze autorka. Lata transformacji to niezaprzeczalnie czasy, kiedy wszyscy w Polsce oglądali telewizje. Reklamy docierały do milionów, przez co były niezwykle skuteczne, a Polacy pamiętający szarobure czasy PRL-u byli podatni na nowości pokazywane na szklanym ekranie. W analogowej rzeczywistości zaczeła się rodzić komercja, a całkiem przypadkowe osoby, które nie miały pojęcia jak robić reklamy, zakładały pierwsze korporacje i agencje związane z tą branżą.
Książka jest pełna zabawnych anegdot i jest miłym powrótem do przeszłości. Czegoś mi w niej...

książek: 269
Pawello | 2018-10-06
Na półkach: Przeczytane

Sentymentalna podróż do czasów kolorowego początku, nie tylko kapitalizmu, w Polsce ;) Dużo anegdot, ciekawostek i wspomnień. Nie tylko dla 30+!

książek: 585
magdaandbooks | 2018-09-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2018

Transformersi. Superbohaterowie polskiej reklamy 80.-90. 📖 Agata Jakóbczak
Tak z przyjemnością przeczytałam tę książkę i w bardzo prosty sposób przeniosłam się w czasie 😉 Nie ukrywam, że lata 80 znam z opowiadań rodziców, ale 90 to już całkiem moja bajka 😂 Więc wszystkie pierwsze reklamy bardzo zapadły mi w pamięci, hasła "ojciec prać...", czy "No to frugo", albo słynne "z pewną taką nieśmiałością..." na zawsze wryły się w pamięć. Jeśli chcecie powspominać dawne czasy, niezapomniane seriale i reklamy tamtych czasów, poznać kulisy ich powstawania dajcie porwać się autorce w tamte lata 🤓
Magda z magdaandbooks

zobacz kolejne z 169 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd