Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Ja, hipis – narkoman. Od fascynacji do degrengolady

Wydawnictwo: Trzecia Strona
7,14 (35 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
2
8
13
7
7
6
6
5
1
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788364526244
liczba stron
464
język
polski
dodała
arven1989

Książka Ja, hipis – narkoman to rzecz o narkomanii totalnej, nie rozprawka o imprezowym „poćpywaniu” dla chwilowej przyjemności. To lot przez kawał historii PRL-u, lot nad brudnym, biednym krajem zgnębionych ludzi. W końcu lat 70. i na początku 80. wielu postanowiło zanegować system. Bohater książki, a zarazem jej autor – Kaczor – już jako nastolatek zaczyna wyznawać ideały hipisowskie....

Książka Ja, hipis – narkoman to rzecz o narkomanii totalnej, nie rozprawka o imprezowym „poćpywaniu” dla chwilowej przyjemności. To lot przez kawał historii PRL-u, lot nad brudnym, biednym krajem zgnębionych ludzi.
W końcu lat 70. i na początku 80. wielu postanowiło zanegować system. Bohater książki, a zarazem jej autor – Kaczor – już jako nastolatek zaczyna wyznawać ideały hipisowskie. Samodzielnie studiuje, bawi się, filozofuje, toczy dyskusje o istocie wolności, słucha Doorsów i poznaje odmienne stany świadomości. Kaczor uprawia istny eskapizm, nie liczy się z nikim i z niczym, skupia się tylko na tym, co daje mu przyjemność. Lista tych rzeczy skraca się w postępie geometrycznym, ale na pierwszym miejscu wciąż jest ona – heroina. Miejsce eskapizmu stopniowo zajmuje nihilizm, miejsce nihilizmu – totalna abnegacja.
Autor oszczędza nam dydaktyzmu, wielkich słów i wyszukanych metafor. W książce nie ma narkomańskiej martyrologii, łez ani użalania się nad losem. Znajdziemy tu jedynie porażającą siłę autodestrukcji. Efekt jest na tyle wymowny, że nikt przy zdrowych zmysłach po przeczytaniu tej książki nie sięgnie po narkotyki! A jak zobaczy, że syn, córka, kolega z pracy wpada w sidła uzależnienia to – autor ma taką nadzieję – podejdzie i rąbnie go w łeb! I to jest nowa jakość mówienia o narkomanii.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1246
vampireheart | 2015-09-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 września 2015

https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2017/01/75-andrzej-kaczkowski-bolesaw.html

"Nareszcie!" - taki oto okrzyk radości towarzyszył mi podczas czytania ostatniego zdania autobiografii Andrzeja Kaczkowskiego "Ja, hipis – narkoman. Od fascynacji do degrengolady".

Książka jest dla mnie wyjątkowo trudna do oceny, ponieważ wywoływała we mnie doprawdy skrajne uczucia, które nie dotyczyły bezpośrednio problemu narkomanii, ale bardziej samego charakteru książki.

Pozycja ta to coś na wzór dziennika. "Coś", gdyż nie było to pisane systematycznie, a stanowi jakby podsumowanie narkomańskiej kariery Andrzeja Kaczkowskiego. Autor przyznaje, że książka nie ma umoralniać młodych ludzi i już na wstępie zaznacza, że przytaczane wydarzenia stara się zrelacjonować w miarę wiarygodnie- wiadomo przecież, że nie wszystko jest w stanie pamiętać. Spodziewałam się więc świadectwa upadku młodego człowieka oraz jego walki z nałogiem, choć nie do końca tak było...

Z początku książka była naprawdę wciągająca (później tylko podczas czytania- kiedy odkładało się już książkę, kolejnym razem nie przyciągało do niej wcale). Kaczor używał bogatego słownictwa, być może w celu podkreślenia charakteru swojej osoby w tym czasie. Wydarzenia były przedstawiane bardzo barwie przez bardzo wiele stron, niemal do końca. Później jednak coś się zmieniło i opisywane zdarzenia były niemal takie same, a na samym końcu po prostu mdłe i nijakie. Rozumiem, że na początku narkomańskiej drogi wszystko wydaje się kolorowe, jednak brakuje mi kontrastu do tych opisów, przez co ma się wrażenie, że książka to naprawdę zachęta do zażywania środków odurzających.

Tym większe jest to wrażenie, że brakuje refleksji na temat doprowadzenia się do totalnej degrengolady oraz wychodzenia z niej. Niemal do ostatnich słów autor zafascynowany jest ćpuńskim życiem. Wiem, że miało odbyć się bez morałów, ale słowa refleksji byłyby jednak wskazane. Wyjście z nałogu zostało zaprezentowane za pomocą kilku krótkich zdań, chociaż Kaczor wspomina, że być może swoją drogę do czystości opisze w kolejnej książce. Mam nadzieję, bo jeśli młody człowiek chwyci za tę pozycję, może spotkać się z zachętami do zboczenia na taką właśnie drogę.

Problemem są również daty... No bo czy autor naprawdę po tylu latach pamięta dokładnie, co działo się w tym i w tym dniu? Przez stosowanie dokładnych dat książkę pozbawiono wiarygodności. Wiem, że chronologiczne zaprezentowanie zdarzeń jest na miejscu, jednak wystarczyło napisać miesiąc i rok, albo chociaż kwartał. Dwie dokładne daty na rok są po prostu nie na miejscu. To samo dotyczy się liczb. Domyślam się, że narkomani znają dokładnie swoje działki, ale nie sądzę, żeby pamiętali ile różnego typu specyfiku brali konkretnego dnia o konkretnej porze. Bądźmy szczerzy- dnie zlewają się w jedno i nie za wiele się pamięta.

Wiarygodność dostaje zatarta także przez niektóre sztuczne dialogi lub te zbyt dokładne. Domyślam się, że Kaczor po prostu pamięta sens poszczególnych rozmów i jako tako je przytacza, często w swoich słowach. Ale właśnie te dialogi wydają mi się momentami nieprawdopodobne.

Już w trakcie czytania doszłam do wniosku, że nie pamiętam, kim są poszczególne osoby, przytaczane przez Kaczora. Problem polega na tym, że jest ich cała masa! Cała masa nijakich, szarych pseudonimów bez charakterów. Wszyscy są dokładnie tacy sami, a przez to nie czułam empatii nawet w chwili ich śmierci. Po prostu nie potrafię powiedzieć zbyt wiele na temat innych osób, aniżeli samego Andrzeja, czy jego żony.

Chyba już ostatnim minusem jest po prostu tekst. Mam na myśli tutaj fakt, że pojawia się w nim mnóstwo literówek, czy przeskoków znaków interpunkcyjnych. Jak coś takiego mogło przejść przez ręce wydawnictwa i nikt z tym nic nie zrobił? Jak dla mnie karygodna rzecz z ramienia Trzeciej Strony. Poza tym tekst powinien być skrócony nawet i o połowę. Może nie przesadzajmy, ale jednak ilość stron powinna ulec radykalnej zmianie. Tym bardziej, że niektóre zdarzenia to po prostu "kopiuj-wklej" z małą korektą.

Pomimo wszystkich słabych stron, które wytknęłam powyżej, książka i tak jest rewelacyjna na swój sposób oraz warta przeczytania. Jest w niej coś chaotycznego i ma się wrażenie, że niektóre wydarzenia są po prostu niewiarygodne, ale po tego typu pozycje powinno się sięgać, ponieważ są one autentycznymi sprawozdaniami ludzi, którzy byli uzależnieni od narkotyków. Nie mam nic do zarzucenia autorowi, a żal mam jedynie dla wydawnictwa. Co się tyczy Andrzeja Kaczkowskiego- kłaniam się nisko i biję brawo. Trzeba mieć odwagę, aby przyznać się przez samym sobą do swojego upadku, a jeszcze większą, żeby powiedzieć o tym światu.

Cieszę się, że książka pozbawiona była morałów i nie jest to kolejna z tych ckliwych pozycji, napisanych w stylu "nie bierzcie narkotyków, to zło, umrzecie, ja poradziłem sobie tylko dlatego, że...". Stop, tego już wystarczy. Łatwo jest prawić morały, kiedy walka z nałogiem nie jest już tak silna, ale zdaję sobie sprawę, że ewentualna książka o wyjściu Kaczora z nałogu byłaby ich pozbawiona. Dlatego też będę wypatrywała jej w księgarniach i szybko ją przeczytam.

Tymczasem żałuję, że nie mogę dać więcej gwiazdek, niż 6 na 10. Raz jeszcze zaznaczę, że książka i tak jest warta przeczytania i gorąco ją polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Simona. Opowieść o niezwyczajnym życiu Simony Kossak

Kiedyś fascynowała mnie rodzina Kossaków. Zaczęłam od „Dziedzictwa” Zofii Kossak, Później książki M. Samozwaniec , a także inne. W młodości zakochana...

zgłoś błąd zgłoś błąd