-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska17 -
Artykuły
Wakacje pełne magii - weź udział w akcji recenzenckiej i przenieś się do magicznego świata
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać378
Biblioteczka
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją powieści „Szum” Małgorzaty Oliwii Sobczak. Jest to kolejna część trylogii „Granice ryzyka”. Pierwsza część bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i mi się podobała czy i tak będzie tym razem?
W listopadzie 1992 zostaje zamordowana nastolatka Adrianna Milewska. Jak się okazuje poznała ona mężczyznę i flirtowała z nim przez CB radio. Jednak w tamtych latach bardzo ciężko było o dojście kim naprawdę był mężczyzna. Sprawa przycichła. Rodzina została bez odpowiedzi, a śledczy bez mordercy.
Dwadzieścia siedem lat później ginie córka wpływowego polityka Liwia Dembska. Wokół sprawy momentalnie robi się bardzo głośno. Media mocno interesują się tym zniknięciem. Z każdą godziną przybywa pytań. Najważniejszym jednak jest to czy sprawa Ady i Liwii są ze sobą powiązane.
Jak już wspomniałam „Szum” to kolejna część trylogii „Granice ryzyka” i jakże udana to kontynuacja. Tom pierwszy mnie zachwycił. Ten tylko pogłębił mój zachwyt warsztatem pisarskim autorki! To książka od której ani na moment nie można się oderwać! Fabuła jest bardzo wciągająca. Akcja rozwija się stopniowo, ale w taki sposób że ani nie ma mowy o znudzeniu, ani nie otrzymujemy za wcześnie odpowiedzi na kluczowe pytania. Bohaterowie są genialnie wykreowani, a zakończenie wbija nas w fotel!
Autorka Małgorzata Oliwia Sobczak po raz kolejny udowodnia, że jest mistrzynią w swoim fachu. „Szum” to bardzo mroczny i gesty od emocji thriller psychologiczny. Trójmiasto mi kojarzy się głównie z wakacjami, beztroską, spokojem. Autorka pokazuje, że za tymi fasadami kryje się mrok i tajemnice które wstrząsają, gdy ujrzą światło dzienne.
Na uwagę zasługuje również sam styl napisania powieści. Fabuła jest prowadzona dwutorowo. Z jednej strony poznajemy wydarzenia z roku 1992, z drugiej zaś skupiamy się na roku teraźniejszym. Tutaj przeszłość splata się z teraźniejszością i ujawnia kolejne elementy skomplikowanej układanki.
Tak jak w części pierwszej tak i tutaj główne role odgrywają: dziennikarka Alicja Grabska, detektyw Oskar Korda, a także ekolożka Janina Hinc. Na pozór ten zespół wydaje nam się zupełnie niepasujący do siebie, jednak okazuje się, że bohaterowie idealnie się dopełniają. Każdy z nich wnosi coś nowego do śledztwa, a wspólnymi siłami są w stanie doprowadzić sprawę do końca.
Jako, że jest to thriller psychologiczny warto zwrócić uwagę właśnie na tę warstwę. Autorka genialnie ukazuje nam jak tragedię sprzed lat odciskają piętno na ludziach. W tej powieści zauważamy, że trauma nigdy nie zniknie. Ona powróci w najmniej oczekiwanym momencie. Autorka w sposób wyważony pokazuje emocjonalność rodzin, ale i presję medialną dotyczącą zaginięcia Liwii.
Reasumując, „Szum” to powieść, którą z całego serca mogę polecić! Jednak jeśli szukacie mocnych i krwawych książek to tego tutaj nie znajdziecie. Tutaj główne skrzypce gra psychologia, atmosfera, oraz zaskakujące zwroty akcji. To opowieść o tym, że sprawy sprzed lat nawet te, które wydają się zapomniane nigdy zapomniane nie zostaną. Jeśli lubicie książki, które są zaskakujące, pokazują mroczną naturę człowieka to ta historia na pewno przypadnie wam do gustu.
IG: libresunn
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją powieści „Szum” Małgorzaty Oliwii Sobczak. Jest to kolejna część trylogii „Granice ryzyka”. Pierwsza część bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i mi się podobała czy i tak będzie tym razem?
W listopadzie 1992 zostaje zamordowana nastolatka Adrianna Milewska. Jak się okazuje poznała ona mężczyznę i flirtowała z nim przez CB radio. Jednak w...
Po dłuższej przerwie przychodzę do was z recenzją powieści, która przekonała mnie do siebie swoim opisem. „Szelest” to pierwszy tom trylogii „Granice ryzyka”. Jest to seria mrocznych kryminałów psychologicznych. Twórczość autorki z nam i byłam bardzo ciekawa co tym razem ma mi do zaoferowania. Dodam, że jest to wznowienie tejże trylogii.
Alicja Grabska to dziennikarka gazety trójmiejskiej. Dostaje ona za zadanie napisanie artykułu o aplikacji Place to Race, która podaje lokalizację związane z dziwnymi miejscami. Kobieta początkowo niechętna, w końcu się godzi. Już od razu po pobraniu aplikacji otrzymuje lokalizację. Niebawem zostaje wysłana do miejsca, gdzie znajduje zwłoki dziewczyny… Jednak to nie znaleziona dziewczyna była celem…
Powiedzieć, że to było dobre to jak nie powiedzieć nic! Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego autorki! Siadając do czytania liczyłam na dobra lekturę jednak to co dostałam przeszło moje oczekiwania. Autorka, wręcz mistrzowsko buduje intrygi i daje nam poczucie atmosfery niepokoju! Mroki ludzkiej psychiki są bardzo dobrze przedstawione.
Alicja Grabska to bohaterka do której od razu zapałałam sympatią. Jednak zagłębiając się w jej historię bardzo jej współczułam, ale i coraz bardziej ją lubiłam. Jest to bohaterka nieustraszona i mocno zdeterminowana, aby doprowadzić śledztwo do końca!
Oprócz Alicji Grabskiej postacią, która jest tutaj bardzo potrzebna jest Oskar Korda. Zajmuje się on sprawą zabójstwa. Wraz z Alicją wspólnymi siłami starają się poskładać wszystkie puzzle w jedną całość. Chcą jak najszybciej ustalić dane zabójcy. Między nimi zaczyna rodzić się uczucie, jednak czy to na pewno dobre dla śledztwa?
Punktem zwrotnym w „Szeleście” jest znalezienie karty pamięci z filmem. Ta karta zaczyna popychać dochodzenie naprzód, a zapisany na niej film staje się komunikatem. Autorka świetnie wykorzystała ten motyw, budując napięcie i zagadkową atmosferę. Razem z bohaterami próbujemy odczytać znaczenie filmiku i dojść do tego kto stoi za zbrodnią.
Chciałabym jeszcze wrócić do relacji Alicji i Oskara. Coś za co doceniłam autorkę to to, że nie wprowadziła nam tutaj taniego romansu, ale dawkowała nam emocje. Wątek miłosny nie wybił się tutaj na pierwszy plan, był świetnie prowadzony jako wątek poboczny, ale ważny w całej historii. Nasi bohaterowie nie są bez skazy. Ich przeszłość jest trudna i bolesna. To dodaje im autentyczności i wydają nam się tak po prostu ludzcy.
Ważnymi tematami, który tutaj występuje jest trauma i obsesja. Autorka genialnie ukazuje jak przeszłość wpływa na teraźniejszość. Zbrodnia nie jest tutaj jedynie wątkiem fabularnym. Po zakończeniu powieści widzimy, że jest to efekt długoletniej traumy, narastających emocji w człowieku.
Styl autorki bardzo polubiłam. Mimo iż jest to powieść o morderstwie to nie dostaniemy tutaj brutalnych opisów zbrodni. Małgorzata Oliwia Sobczak skupia się na pokazaniu emocji, oraz psychiki bohaterów. Samo tempo akcji jest średnie. Rozwija się ono stopniowo, ale cały czas narasta napięcie. Samo zakończenie jest mocno zaskakujące.
Reasumując, „Szelest” to powieść, którą z całego serca mogę polecić fanom thrillerów z mocno psychologicznym tłem. Jeśli szukacie mocnych scen to niestety tutaj ich nie otrzymacie. Jeśli jednak ważne są dla was emocje, warstwa psychologiczna, czy też wątek traumy to ta pozycja na pewno przypadnie wam do gustu.
IG: Libresunn
Po dłuższej przerwie przychodzę do was z recenzją powieści, która przekonała mnie do siebie swoim opisem. „Szelest” to pierwszy tom trylogii „Granice ryzyka”. Jest to seria mrocznych kryminałów psychologicznych. Twórczość autorki z nam i byłam bardzo ciekawa co tym razem ma mi do zaoferowania. Dodam, że jest to wznowienie tejże trylogii.
Alicja Grabska to dziennikarka...
Już jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka „Wszystko, co chcesz wiedzieć. Genialne pytania i proste odpowiedzi na każdy dzień roku” autorstwa Molly Oldfield. Mając 3,5 latka w domu bez zawahania stwierdzam, że to jedna z najlepszych książek, którą ma w swojej biblioteczce! Jest to pozycja odpowiadająca na setki pytań, nawet tych które wydają się absurdalne. Jednak mając przedszkolaka w domu wiecie, że nie ma limitu pytań, bo oni chcą wiedzieć wszystko.
Oldfield w bardzo ciekawy i przystępny, sposób udziela nam odpowiedzi na nawet najbardziej zaskakujące tematy. Cała książka została oparta na podkaście, gdzie dzieci zadawały pytania dotyczące właśnie najbardziej zaskakujących zagadnień. Autorka aby udzielić też jak najbardziej rzetelnych odpowiedzi posiłkuje się wiedzą ekspertów w danych dziedzinach. Oznacza to, że książeczka to istne kompendium wiedzy dla najmłodszych, ale również my dorośli odkryjemy wiele ciekawostek na temat otaczającego nas świata.
Jedną z głównych zalet tej pozycji jest ciekawa forma jej przedstawienia. Książka ta składa się z 366 pytań na każdy dzień roku. Także to nie tylko pozycja z odpowiedziami na pytania, ale także pozwala ona zachować rutynę czytania, a co za tym idzie nasze dzieci codziennie otrzymują ciekawą dawkę wiedzy. Dzięki różnorodności pytań ta pozycja na pewno na długo zagości w naszym codziennym czytaniu i szybko się nie znudzi.
Kolejną zaletą jest oczywiście samo wydanie! Piękna, twarda okładka, która od razu przyciąga wzrok, a sam środek jest cudowny. Mnóstwo kolorowych ilustracji, które od razu rozbudzają wyobraźnię naszego dziecka! Dodatkowo takie bogate ilustracje pomagają lepiej zrozumieć dane zagadnienia. Jeśli chodzi o język to jest on prosty, zrozumiały, momentami żartobliwy. Świetnie jest tutaj zachowana równowaga między fachową wiedzą, a zainteresowaniem najmłodszych.
Reasumując „Wszystko, co chcesz wiedzieć. Genialne pytania i proste odpowiedzi na każdy dzień roku” to książka, którą z całego serca mogę polecić. Genialna pozycja, która rozbudza zainteresowanie danym tematem wśród najmłodszych. Codzienna dawka wiedzy sprawia, że dzieci co raz bardziej zaczynają interesować się światem. Osobiście jestem tą pozycją zachwycona! Zarówno wizualnie jak i treściowo ta pozycja ląduje w mojej rolce najlepszych książek dla dzieci jakie posiadam. Chcesz się dowiedzieć „kto był pierwszym komikiem?”, „Czy orki i wieloryby mogą ze sobą rozmawiać?”, „Czy syreny sikają”, a może „Skąd się bierze biały piasek?”. Odpowiedzi znajdziecie właśnie w tej książeczce! Szczerze polecam.
IG: libresunn
Już jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka „Wszystko, co chcesz wiedzieć. Genialne pytania i proste odpowiedzi na każdy dzień roku” autorstwa Molly Oldfield. Mając 3,5 latka w domu bez zawahania stwierdzam, że to jedna z najlepszych książek, którą ma w swojej biblioteczce! Jest to pozycja odpowiadająca na setki pytań, nawet tych które wydają się absurdalne. Jednak...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Jestem mamą trzy i pol latka, oraz niedawno zostałam mamą córeczki. I po tych ponad trzech latach macierzyństwa śmiało mogę powiedzieć, że najtrudniejsze co mnie spotyka to wcale nie są nieprzespane noce… Najtrudniejsze w macierzyństwie to emocje własnego dziecka. Brak ich świadomej regulacji nie raz doprowadzał jego do szału, a mnie do łez. Chcesz dla dziecka jak najlepiej, a czasem nie możesz. Dlatego też postanowiłam sięgnąć po książkę „Przewodnik po uważności dla dzieci”.
Ta lektura przykuła moją uwagę właśnie tym, że skupia się na emocjach i na ich regulowaniu, radzeniu sobie. To ważna lektura dla mnie jako dla mamy i osoby. Ta książka jest skutecznym narzędziem pomagającym w radzeniu sobie z emocjami. Żyjemy w świecie, gdzie jest ich nadmiar. Ciągły pośpiech, presja, ogrom bodźców. „Przewodnik po uważności dla dzieci” to pozycja bardzo cenna dla rodziców, ale i nauczycieli, którzy stawiają harmonijny i spokojny rozwój dzieci.
Najważniejszym i najbardziej wartościowym elementem tej publikacji jest połączenie teorii wraz z praktyką. Na początku otrzymujemy dawkę fachowej wiedzy, ale jest przekazana ona w bardzo przystępny i zrozumiały sposób. Zostaje nam wyjaśnione czym jest uważność i na co musimy zwracać uwagę. Następnie dostajemy opisy ćwiczeń wraz ze wskazówkami jak je wykonywać. To wszystko łączy się we wspólną całość i daje nam doskonały obraz tego co to jest uwaznosc i jak ją wprowadzić w życie,
Jeśli chodzi o ćwiczenia to zaletą jest to, że zostały one pogrupowane logicznie i dostosowane do najmłodszych. Dostaniemy tutaj proste praktyki oddechowe, nauczymy się nazywać i rozpoznawać emocje, a także nauczymy się świadomości swojego ciała. Poprzez to, że forma tych ćwiczeń jest przekazana w sposób prosty i zrozumiały to ten poradnik staje się praktycznym wsparciem zarówno dla rodziców jak i nauczycieli.
Jeśli jesteście nauczycielami, pedagogami to dla was znajdują się tutaj gotowe scenariusze warsztatów. Wszystko jest ciekawie i prosto rozpisane co pomaga w opracowaniu zajęć. Dzięki temu możecie w sposób przemyślany wprowadzić trening uważności do codzienności dzieci.
„Przewodnik po uważności dla dzieci” pokazuje, że uważność jest mocnym fundamentem jeśli chodzi o rozwój emocjonalny. Dzięki regularności dziecko zaczyna budować pewność siebie, poczucie własnej wartości, a przede wszystkim uczy jak reagować w trudnych momentach.
Reasumując „Przewodnik po uważności dla dzieci” to pozycja, którą szczerze mogę polecić. Ciekawie i zrozumiale napisana. Jednak najważniejsze na co zwracamy uwagę to to, że nie moralizuje nas. Zamiast tego otrzymujemy książkę, która ma pełni życzliwość i akceptacji. Jako mama bardzo gorąco polecam Wam tę pozycję!
IG: libresunn
Jestem mamą trzy i pol latka, oraz niedawno zostałam mamą córeczki. I po tych ponad trzech latach macierzyństwa śmiało mogę powiedzieć, że najtrudniejsze co mnie spotyka to wcale nie są nieprzespane noce… Najtrudniejsze w macierzyństwie to emocje własnego dziecka. Brak ich świadomej regulacji nie raz doprowadzał jego do szału, a mnie do łez. Chcesz dla dziecka jak...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Kiedy poznałam twórczość Wojciecha Kulawskiego nie przechodzę obojętnie wobec jego książek. Trylogia „Cienie w mroku” już od pierwszego tomu sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych części! Trzymając w rękach jej zakończenie byłam mocno podekscytowana tym jak autor dokończył wszystkie wątki.
Nasi bohaterowie tym razem zmierzają się ze śmiercionośną bronią chemiczną. Wybuch, który ich uwięził doprowadził do śmierci kilkudziesięciu osób. Szybko okazuje się, że wszystko zostało skrupulatnie zaplanowane. Niebawem akcja przenosi się do Wielkiej Brytanii, gdzie bohaterowie mierzą się z kolejnymi problemami. Czy uda im się uchronić świat przed zagładą?
Powiedzieć, że to było dobre to jak nie powiedzieć nic! Cała trylogia jest genialna! Wciągająca, zaskakująca, szokująca. Świetnie wykreowani bohaterowie, pomysł na fabułę wyśmienity. A wisienką na torcie jest na pewno akcja, która przez całą trylogię nie zwalnia ani na moment!
„Pas szahida” to idealne zwieńczenie cyklu „Cienie w mroku”. Thriller sensacyjny, który już od pierwszych stron szokuje. Atak bronią chemiczną można porównać do trzęsienia ziemi, które jest szokujące i niespodziewane. Rozpoczęcie tej powieści tak mocnym akcentem sprawia, że jako czytelnicy już na samym starcie zostajemy mocno wciągnięci i nie jesteśmy w stanie odłożyć książki dopóki nie poznamy zakończenia.
Jednym z mocniejszych wątków tej powieści jest historia. A dokładniej chodzi o czasy PRL-u i nielegalnych badań prowadzonych w tamtym okresie. Autor świetnie pokazuje nam, że przeszłość nie zniknie. Może zostać uśpiona, wyparta, ale wystarczy właściwy impuls, żeby powróciła. To nadaje powieści wyjątkowego charakteru.
Ogromną zaletą jest przedstawienie głównych bohaterów. Są to osoby z własnymi problemami, z którymi nie koniecznie umieją sobie poradzić. Nie są wyidealizowani, wręcz przeciwnie są bardzo ludzcy. Bohaterowie z krwi i kości, popełniający błędy, mierzący się z konsekwencjami własnych wyborów, kiedy często ich decyzje są podejmowane pod presją czasu.
W tej części napięcie jest wyczuwalne najbardziej! Otóż cała akcja wykracza za granicę Polski i szybko okazuje się, że zagrożone są inne państwa. To dodaje powieści rozmachu. Każda kolejną odpowiedź przynosi nowe pytania, a każdy nowo odkryty trop odkrywa coraz mroczniejsze tajemnice. Widzimy też jaki wpływ na człowieka ma ideologia wpajaną mu od najmłodszych lat.
Styl powieści jest bardzo dynamiczny, wciągający, chociaż momentami może wydawać się dość surowy. Jednak od tej powieści oderwać się nie sposób! Akcja już od pierwszych stron jest mocno rozkręcona, więc na nudę nie możemy tutaj narzekać. Dzięki bardzo szybkiej akcji i zaskakującym zwrotom tutaj występujących książkę czyta się bardzo szybko pomimo jej objętości.
Reasumując, „Pas szahida” to idealne zwieńczenie całej trylogii „Cienie w mroku”. Autor wykorzystał potencjał narzucony w tomie pierwszym i skrupulatnie go kontynuował, aby po mistrzowsku zakończyć całość! Jestem zachwycona, że było mi dane poznać tę historię i na pewno do niej jeszcze powrócę! Jeżeli lubicie powieści sensacyjne, z polityką, spiskami i mroczną historią w tle to ta seria na pewno przypadnie wam do gustu! Z całego serca polecam!
IG: libresunn
Kiedy poznałam twórczość Wojciecha Kulawskiego nie przechodzę obojętnie wobec jego książek. Trylogia „Cienie w mroku” już od pierwszego tomu sprawiła, że nie mogłam się od niej oderwać i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych części! Trzymając w rękach jej zakończenie byłam mocno podekscytowana tym jak autor dokończył wszystkie wątki.
Nasi bohaterowie tym razem...
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która skradła moje serce odkąd tylko ją zobaczyłam. Jest to książka dla dzieci, która sprawiła, że wróciły mi wspomnienia z beztroskiego dzieciństwa. Bo któż nie zna opowiastek Betrix Potter, a szczególnie Piotrusia Królika? Jestem pewna, że większość z nas.
„Piotruś Królik i wszystkie opowieści Beatrix Potter” to jedna z najpiękniejszych książeczek dziecięcych jakie posiadam w swojej kolekcji. Wydanie przekazane czytelnikom przez wydawnictwo Znak Emotikon jest piękne, wyjątkowe, eleganckie i można rzec, że pełne niezwykłej czułości i szacunku wobec dziedzictwa pisarskiego autorki!
To cudowne wydanie „Piotruś Królik i wszystkie opowieści Beatrix Potter” zawiera dwadzieścia trzy opowiadania autorki znane na całym świecie, ale wyjątkowo dostajemy również cztery teksty, które nie zostały opublikowane za życia Beatrix. Spotkamy tutaj bohaterów takich jak tytułowy Piotruś Królik, jego siostry: Flopsia, Mopsia, Pomponetka, prosiaczek Robinson, wiewiórka… oraz inne zwierzęce postaci, które fascynują najmłodszych.
Ta książeczka umiliła mojemu synkowi wiele wieczorów, ponieważ czytanki na dobranoc to nasz mały rytułał. Cudowne opowieści wzbogacone pięknymi ilustracjami nieustannie nas zachwycały w trakcie czytania. Jestem pod ogromnym wrażeniem jak wydawnictwo podeszło do tego wydania!
Największą siłą opowieści jakie tutaj przeczytamy jest ich prostota. Z pozoru krótkie historie, w których dzieje się mało maja inne znaczenia. Najważniejsze to to, że opowiastki uczą dzieci odpowiedzialności, odwagi, miłości, pomocy, czy też ponoszenia konsekwencji swoich czynów. Jednak nie robią tego w sposób nachalnie pouczający. Są to historie, z których dziecko samo wyciąga wnioski. Atutem jest również to, że historie dzieją się w świecie zwierzęcym, co pozwala zaobserwować świat przyrody z bliska. Jednak mimo tego, że zwięrzątka zostały uczłowieczone to nie zatraciły swojej zwierzęcej natury.
Zaletą jest również to, że każda opowieść zostaje poprzedzona krótką notatką dotyczącą życia autorki, Beatrix Potter. Dzięki temu my jako dorośli możemy lepiej zrozumieć kontekst każdej opowiastki. Taki element dodaje temu wydaniu wyjątkowości.
Reasumując, „Piotruś Królik i wszystkie opowieści Beatrix Potter” to książka, którą z całego serca polecam! Piękne wydanie, cudowne ilustracje, ciekawe historyjki. Jestem zachwycona! Dla nas dorosłych to sentymentalna podróż w nasze dzieciństwo, natomiast dla naszych dzieci jest to wkroczenie do świata radości i przygód. Ponadczasowe historie, które nigdy nie stracą na wartości. Eleganckie wydanie sprawia, że książka ślicznie prezentuje się na półce. A my chcemy do niej wracać!
IG: libresunn
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która skradła moje serce odkąd tylko ją zobaczyłam. Jest to książka dla dzieci, która sprawiła, że wróciły mi wspomnienia z beztroskiego dzieciństwa. Bo któż nie zna opowiastek Betrix Potter, a szczególnie Piotrusia Królika? Jestem pewna, że większość z nas.
„Piotruś Królik i wszystkie opowieści Beatrix Potter” to jedna z...
Jak już nie raz wspominałam w swoich recenzjach powieści z motywem II wojny światowej są dla mnie ważne i zawsze po nie sięgam z przyjemnością. Jednak co warto zauważyć na samym początku „Ocalona” nie jest to książka historyczna, a jest to fikcja literacka. Piszę to, ponieważ spotkałam się z komentarzami na ten temat w sieci.
Greta już od dłuższego czasu widzi w oknie starszą kobietę, która wpatruje się w szyby pijalni czekolady Wedla. Dziewczyna jest zaintrygowana jej postacią, dlatego też postanawia zapukać do jej drzwi. Już od pierwszego spotkania między bohaterkami rodzi się pewna więź. Letycja jeździ na wózku, dlatego też nie ma możliwości odwiedzenia pijalni osobiście. Dzięki Grecie ma możliwość porozmawiać i opowiedzieć swoją historię. Historie, która łamie serce…
„Ocaloną” przeczytałam już chwilkę temu, jednak przez ten świąteczny okres po prostu zabrakło mi czasu, aby siąść i napisać recenzję. Ale wiecie co? Ta książka mimo upływu dni nadal tkwi w mojej pamięci. Już pierwsze strony mnie wciągnęły i poruszyły. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej zatracałam się w tej historii bez reszty, a po jej zakończeniu poczułam niesamowitą pustkę, że to już koniec. Bardzo brakuje mi bohaterów z którymi naprawdę się zżyłam.
„Ocalona” to powieść, która nie tylko zapisuje się w pamięci. To powieść, która porusza serce czytelnika. Jednak nie chodzi, jakby się mogło wydawać o dramatyzm, a głównie chodzi o emocje, ciągle narastające. Jakbym mogła określić tą książkę? Hmmm… to historia o tym, że rozmowa, pamięć, spotkania są niezwykle ważne w naszym życiu. Przekazywanie naszej historii to piękny element naszego istnienia. Ta książka pokazuje, że nawet ta najbardziej bolesna część naszej przeszłości chce być wysłuchana.
Nie mogę oczywiście nie wspomnieć o naszych bohaterkach. Letycja to kobieta, która w swoim życiu przeszła przez prawdziwe piekło. Piekło obozów zagłady. Jej wspomnienia dotyczące pobytu w tym miejscu były bolesne, sprawiały, że miałam w oczach łzy. Jej iskierką w tym mroku był pewien mężczyzna, który pewnego dnia niespodziewanie znika… Kobieta jest zrozpaczona i czeka… Przeżyła obóz, próbuje rozpocząć nowe życie w powojennej Warszawie i mimo upływu lat nadal czeka… Letycja przez lata milczała i chowała w głębi siebie traumę związaną z tamtymi wydarzeniami. Dzięki Grecie otworzyła się i zdjęła z siebie ten ciężar. Można powiedzieć, że rozmowa między bohaterkami to niejako terapia.
Greta to natomiast młoda kobieta, studentka. Jednak również nie miała w życiu lekko. Przedwczesna śmierć jej mamy sprawia, że jest zagubiona i nadal zmaga się z bolesną żałobą. Dodatkowo jej relacja z ojcem jest dość mocno skomplikowana. Osoba, która po śmierci mamy powinna być oparciem staje się ciężarem. Greta poprzez relacje z Letycją wypełnia część pustki jaką została jej po matce. Ich więź skupia się na byciu wysłuchanym i zrozumianym. Ale też rodzi się ona z potrzeby bliskości.
Motyw miłości jest tutaj mocnym elementem. Nie liczmy jednak na typowy romans. Tutaj miłość rodzi się w piekle, w warunkach nieludzkich. Miłość daje naszej bohaterce w pewnym sensie siłę, wolę walki o siebie. To rodzące się uczucie tli się niczym płomyczek nadziei w ciągłym mroku. Miłość to symbol tego, że nawet w tak bestialskich warunkach ludzie potrzebowali siebie, bliskości.
Reasumując, „Ocalona” to książka, która boli, ale i daje nadzieję . To historia o pamięci, wspomnieniach, milczeniu, traumie. Ale to również historia o sile kobiet, które pomimo strat jakich doświadczyły są w stanie dać innym wsparcie. „Ocalona” to książka dla osób, które cenią sobie emocjonalną warstwę w powieściach. Piękna, skłaniająca do refleksji, na swój sposób pouczająca. Najważniejszym przekazem jaki z niej wyniosłam jest to, że warto rozmawiać. Warto otworzyć się nawet przed kimś obcym, aby zrzucić ciężar tych niewypowiedzianych słów. Polecam!
IG: libresunn
Jak już nie raz wspominałam w swoich recenzjach powieści z motywem II wojny światowej są dla mnie ważne i zawsze po nie sięgam z przyjemnością. Jednak co warto zauważyć na samym początku „Ocalona” nie jest to książka historyczna, a jest to fikcja literacka. Piszę to, ponieważ spotkałam się z komentarzami na ten temat w sieci.
Greta już od dłuższego czasu widzi w oknie...
O książkach autorstwa Natalii Sońskiej czytałam dużo pozytywnych opinii. Już od jakiegoś czasu miałam w planach, aby sięgnąć po nie, jednak zawsze te plany odchodziły w dal. Cieszę się, że tym razem dzięki wydawnictwu Skarpa Warszawska udało mi się zapoznać z twórczością autorki? Czy i mnie jej książki oczarują?
Laura dziesięć lat temu w wypadku samochodowym straciła brata. Jednak to nie jedyna osoba, która ją wtedy opuściła. Dziewczyna była w związku z jego najlepszym przyjacielem, Wojtkiem, który po tych tragicznych wydarzeniach wyjechał bez słowa pożegnania. Laura musiała sama poradzić sobie z żałobą i rozstaniem. Jednak udało jej się pozbierać i ułożyć sobie życie. Niespodziewanie Wojtek powraca… Czy uda im się odbudować relacje? Czy Laura będzie w stanie mu wybaczyć? Zachęcam was do lektury.
„Niczego już nie obiecuj” to powieść, która wciągnęła i zauroczyła mnie już od pierwszych stron. Wspomnienia, strata, emocje.. Jak najszybciej chciałam poznać losy bohaterów. Chociaż może nam się wydawać, że jest to zwykła historia o miłości to uwierzcie mi jak łatwo się pomylić. To historia o żalu, niewypowiedzianych słowach, traumie i przebaczeniu. Historia, która jednocześnie łamie i skleja… Dawno nie czytałam romansu, ale książka „Niczego już nie obiecuj” sprawiła, że z chęcią sięgnę po inne tytuły z tego gatunku.
Laura to główna bohaterka tej powieści. Jej przeszłość jest mocno bolesna, jednak udało jej się odbudować chociaż część siebie. To bohaterka, która przeżyła mocną traumę, jednak nie poddała się i zawalczyła o siebie. Plus dla autorki za to, że nie została ona wyidealizowana, a wręcz przeciwnie. Laura popełnia błędy, jej dusza jest poraniona, a to co musiała znieść dziesięć lat temu tkwi w niej mocno do tej pory. Nie jest to postać silna, która oddzieliła przeszłość grubą kreską. Przeszłość wciąż do niej powraca, co sprawia, że wydaje nam się ona tak bardzo prawdziwa.
Muszę też wspomnieć o Wojtku, którego na początku odebrałam z dystansem. Bo jak można zostawić swoją dziewczynę w tak tragicznej sytuacji. Zamiast wesprzeć to po prostu uciec… Początkowo jego postać działała mi na nerwy. Ale… poznając jego historię moje odczucia się zmieniły. Wojtek dojrzał, jest starszy i bardziej zdystansowany. Jednak on też nie został wyidealizowany, co sobie cenię. Mężczyzna również zmaga się z demonami przeszłości, które nie dają mu spokojnie spać.
Ważnym wątkiem, który mocno wpływa na życie Laury jest strata i żałoba. Nasza bohaterka poprzez te wydarzenia definiuje swoją dorosłość, relacje, czy wybory. Autorka bardzo dobrze podeszła do tego tematu pokazując, jak mocno żal jest w stanie zmienić ludzi. Jednak z drugiej strony ten motyw daje też taką cichą nadzieję, że po najtragiczniejszych wydarzeniach być może jest możliwy nowy początek.
Coś na co chciałabym jeszcze zwrócić uwagę to emocje. Emocje, które w tej historii dominują i sprawiają, że uśmiechamy się przez łzy. Ta historia to niezły rollercoaster emocjonalny. W jednym momencie uśmiechamy się, a za chwilę nie możemy powstrzymać łez. Dosłownie niektóre sceny musiałam czytać z przerwami, bo nie byłam w stanie przez nie przebrnąć bez łez.
Reasumując, „Niczego już nie obiecuj” to historia, którą pokochałam. Może i ma trochę oklepany schemat jednak ma w sobie coś wyjątkowego, coś co mnie urzekło. To nie jest pierwsza lepsza romantyczna historia napisana na szybko. To historia z psychologiczną głębią. To historia opowiadająca o miłości, która mimo upływu lat i niewypowiedzianych żali nadal tli się na dnie serca. To historia o miłości, odwadze, szczerości. Przede wszystkim to historia, która pokazuje, że trzeba dojrzeć do tego, aby stawić czoła przeszłości. Ta książka porusza, skłania do przemyśleń i co najważniejsze zostaje w pamięci. Jeśli więc lubicie romanse z nutką refleksji to „Niczego już nie obiecuj” na pewno wpisze się w wasze czytelnicze gusta. Bardzo serdecznie polecam.
IG: libresunn
O książkach autorstwa Natalii Sońskiej czytałam dużo pozytywnych opinii. Już od jakiegoś czasu miałam w planach, aby sięgnąć po nie, jednak zawsze te plany odchodziły w dal. Cieszę się, że tym razem dzięki wydawnictwu Skarpa Warszawska udało mi się zapoznać z twórczością autorki? Czy i mnie jej książki oczarują?
Laura dziesięć lat temu w wypadku samochodowym straciła...
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Karoliny Ligockiej miałam przy czytaniu powieści „Piekielne niebo”. Ta książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i czekałam na na jej kontynuację. W końcu udało mi się ją przeczytać i jestem zachwycona całokształtem!
Tym razem skupiamy się na Piekle, gdzie władze przejmuje demon, który ma na celu sianie zniszczenia. Nasi bohaterowie są przerażeni i szukają sposobu jak można pokonać tego demona. Sprawa okazuje się mocno skomplikowana, ale Narida wraz z przyjaciółmi postanawiają poświęcić wiele, aby zachować równowagę na świecie.
„Szczelina mroku” to powieść, która mnie oczarowała. To niezwykle wciągająca, pasjonująca oraz mroczna opowieść. Znajdziemy tutaj elementy fantasy, demonologii, ale także przygodowe. Autorka zabiera nas do świata, gdzie granica między światłem a ciemnością jest bardzo cienka. Widzimy, że każdy z bohaterów niezależnie czy pochodzi z Nieba, Piekła, czy z Ziemi zmaga się z własnymi problemami i lękami.
Główną bohaterką powieści jest Narida, anielica, która została wygnana z nieba na ziemię. Anielica, która posiada niezwykły dar. Dziewczyna jest niezwykle odważną, pomysłową, ale i nietuzinkową bohaterką. Narida niejednokrotnie staje przed trudnym wyborem jakim jest obowiązek, a własne emocje. To dodaje powieści dramatyzmu. Narida to bohaterka, którą polubiłam już w pierwszej części. „Szczelina mroku” tylko umocniła mnie w tym przekonaniu. Jest ona odważna, zdeterminowana, dbająca o dobro rodziny i przyjaciół, ale też nie wahająca się przed niczym.
Jednym z najciekawszych wątków tej powieści jest przejęcie Piekła przez byłego władcę, który został obalony i więziony przez wieki. To postać, która wprowadza do książki mroczną atmosferę. Atmosferę ciągłego zagrożenia. To dzięki temu wątkowi napięcie jest mocno odczuwalne już od pierwszych stron, a fabuła nie zwalnia tempa aż do ostatniej strony.
Coś co mi się spodobało w tej powieści to jej emocjonalność. Jest to fantasy, ale bardzo mi się spodobało, że na pierwszym miejscu nie jest postawiona jedynie magia. Bardzo doceniam to, że autorka w głównej mierze postawiła na relacje między bohaterami, bo to właśnie te relacje odgrywają tutaj kluczową rolę i wzajemne wsparcie może być w stanie pokonać siły zła.
Jeśli chodzi o narrację to również jestem z niej zadowolona. Fabuła jest dynamiczna, jednak rozkręca się w swoim tempie. Co chwilę na jaw wychodzą sekrety, które napędzają całą akcję. Kiedy wydaje nam się, że wiemy wszystko, autorka potrafi nas mocno zaskoczyć zwrotem akcji, bądź nowym wątkiem. Na uznanie zasługują również opisy, a szczególnie te Nieba i Piekła, które są niezwykle barwne i wpływające na wyobraźnię czytelnika.
„Szczelina mroku” to niesamowicie bogata, ciekawa, fascynująca i wciągająca historia. To historia nie tylko o walce dobra ze złem. To historia o sile lojalności, odkupieniu i wsparciu. Historia ta zapada w pamięci czytelnika na długo. Jeśli szukacie powieści, mrocznego fantasy to ta książka na pewno wpasuje się w wasze gusta. Osobiście nie mogłam się od niej ani na chwilę oderwać tak mocno zostałam wciągnięta do świata Naridy. Bardzo gorąco polecam wam tę powieść.
IG: libresunn
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Karoliny Ligockiej miałam przy czytaniu powieści „Piekielne niebo”. Ta książka wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i czekałam na na jej kontynuację. W końcu udało mi się ją przeczytać i jestem zachwycona całokształtem!
Tym razem skupiamy się na Piekle, gdzie władze przejmuje demon, który ma na celu sianie zniszczenia. Nasi...
„Wiem kiedy umrzesz” to książka, która od razu przyciągnęła moją uwagę. Tytuł mnie zaintrygował, a po przeczytaniu opisu wiedziałam, że będę musiała poznać tę historię. Ponadto nie znałam wcześniej twórczości autora i to moje pierwsze z nim spotkanie, a że czytałam sporo pozytywnych opinii na temat jego książek to byłam ciekawa, czy i mnie się ta lektura spodoba.
Złoczyn, mała miejscowość, gdzie na pozór jest bezpiecznie. Życie płynie wolno, wedle własnego rytmu i panuje tu spokój. Nikt nawet nie podejrzewa, że właśnie tutaj swoją „działalność” prowadzi jeden z najbardziej brutalnych morderców. Kiedy zostają znalezione zwłoki narkomana policja początkowo jest pewna, że zmarł on z przedawkowania… Jednak szybko okazuje się, że sprawa ma drugie dno. Śmierć mężczyzny zapoczątkowała całą lawinę wydarzeń… Jednak czy uda się na czas zapobiec kolejnym zgonom?
„Wiem kiedy umrzesz” to książka, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zarówno świat przedstawiony, bohaterowie jak i fabuła świetnie ze sobą współgrają i budzą podziw czytelnika. Zasiadając do książki miałam co do niej spore oczekiwania i muszę powiedzieć, że nie zawiodłam się na niej, a te oczekiwania zostały spełnione prawie w stu procentach.
Jednym z mocniejszych elementów tej książki jest atmosfera. Jest ona duszna, gęsta, mroczna, momentami mrożąca krew w żyłach. Autor zaskoczył mnie tym, że nie stawia na pierwszym miejscu na opisy brutalności. Wręcz przeciwnie bardziej skupia się na psychologicznej warstwie i powolnemu, stopniowemu odsłanianiu prawdy, oraz kolejnych tajemnic. Czytając tę historię czujemy niepokój i zagrożenie. Domyślamy się, że morderca to nie osoba z zewnątrz, to osoba, która należy do niewielkiej społeczności Złoczyna.
Bardzo ciekawie i realistycznie są tutaj przedstawione postaci policjantów zajmujących się śledztwem. Komisariat w małej miejscowości, gdzie głównie zajmują się drobnymi przestepstwami nagle musi stawić czoła morderstwu. Policjanci ci są zmęczeni codziennością i rutyną dnia. Są to osoby z którymi łatwo się utożsamiać, bo przeżywają te lepsze i gorsze momenty. Nie są to bohaterowie nieomylni, wręcz przeciwnie niejednokrotnie popełniają błędy. Plus dla autora, że nie zrobił z nich postaci wyidealizowanych tylko tak po prostu ludzkich.
Muszę wspomnieć też o elemencie, który najbardziej mi się w całej książce podobał. Chodzi o opisy i odczucia uwięzionych kobiet… Te rozdziały wzbudziły we mnie najwięcej emocji i ten niepokój był aż namacalny! Genialny zabieg i cieszę się, że autor w tak ciekawy sposób podszedł do tego. Nie są to suche informacje, a bardzo emocjonalne i działające na wyobraźnię przekazy.
Jednak nie jest to książka bez wad. Jako, że fabuła rozgrywa się na Śląsku mamy do czynienia z gwarą. Niestety momentami nie mogłam zrozumieć danych sformułowań i wyłapywałam po prostu z kontekstu. Zabrakło mi przypisów na dole strony. Ale.. wyjaśnienia były zawarte na końcu książki. Może i mój błąd, że tego nie sprawdziłam, ale mogła być podana informacja, że wyjaśnienia będą dostępne na końcu książki.
Reasumując, „Wiem kiedy umrzesz” to powieść, którą z całego serca mogę polecić fanom ciekawych i wciągających kryminałów. Jednak jeżeli liczycie na brutalne opisy to tutaj za wiele ich nie dostaniecie. Ale dostaniecie za to dobrze rozwiniętą fabułę, świetnie wykreowanych bohaterów, mroczną atmosferę jak i mocno zaskakujące zakończenie. To historia o tym, że nawet w najmniejszej i najbardziej spokojnej mieścinie może czaić się zło i nikt nie może czuć się bezpiecznie…
IG: libresunn
„Wiem kiedy umrzesz” to książka, która od razu przyciągnęła moją uwagę. Tytuł mnie zaintrygował, a po przeczytaniu opisu wiedziałam, że będę musiała poznać tę historię. Ponadto nie znałam wcześniej twórczości autora i to moje pierwsze z nim spotkanie, a że czytałam sporo pozytywnych opinii na temat jego książek to byłam ciekawa, czy i mnie się ta lektura spodoba.
Złoczyn,...
Michał Śmielak należy do grona moich ulubionych pisarzy kryminałów. Jego książki zawsze mnie zaskakują i sprawiają, że nie mogę się od nich oderwać. Po jego twórczość sięgam w ciemno, więc tak też było i tym razem. Nie mogłam przejść obojętnie obok jego najnowszej powieści „Śnieg przykryje”. Czy i tym razem będę zadowolona?
Książka ta idealnie wpasowuje się w klimat świąteczny, ponieważ cała akcja oscyluje wokół właśnie okresu świątecznego. Dwudziesty trzeci grudnia, trwają przygotowania do świąt. Ryszard jako głowa rodziny jak ciepły wyrusza do lasu po choinkę. Jednak nigdy z tego lasu nie wraca… Znika bez śladu… Niespodziewanie Ryszard pojawia się w drzwiach domu po dwudziestu pięciu latach. Jednak nic nie pamięta…
Jak już wspomniałam wyżej powieści Michała Śmielaka zawsze mnie zaskakują, tak też było i tym razem. Książka już od pierwszych stron wciąga i nie daje się odłożyć. Z napięciem śledzimy losy bohaterów i ciągle zadajemy sobie pytanie, co się działo z Ryszardem przez te dwadzieścia pięć lat. Zwyczajny dzień miesza się z dramatycznym wydarzeniem, co sprawia, że już od początku czujemy niepokój, który wzrasta wraz z rozwojem fabuły.
Ryszard jednak należy do grona bohaterów, których nie chciałabym poznać w prawdziwym życiu. Mocnym elementem w tej powieści jest przemoc domowa i alkoholizm. Ten wątek jest dopracowany bardzo dobrze. Autor genialnie oddaje nam atmosferę życia w domu z przemocowcem. Niejednokrotnie byłam zła, wściekła na Ryszarda. Za to mocno współczułam jego żonie i synowi, którzy musieli znosić męki. Moment zaginięcia Ryszarda dla jednych był dramatem jednak dla rodziny stał się momentem oddechu, uwolnienia od tyrana. Powrót mężczyzny do domu jest dla nich szokujący i sprawia, że dawne lęki powróciły…
Warto zwrócić uwagę również na postać Piotra, syna Ryszarda. Piotr jako dziecko nie miał łatwego życia. Żył w domu, w którym na co dzień przemoc była obecna. Już jako mężczyzna postanawia wstąpić do policji i rozwiązać tajemnicę zaginięcia ojca. Jednak jako syn podchodzi do tego nie tylko zadaniowo, ale i emocjonalnie. To sprawia, że jego decyzje nie do końca są racjonalne. Autor poprzez postać tego bohatera pokazuje, że brak odpowiedzi na pytania może mieć ogromny wpływ nie tylko na nasze wybory, ale i na relacje z innymi.
Nie mogę tutaj nie wspomnieć o atmosferze, która jest gęsta, mroczna i napięta do granic możliwości. Jednak najmroczniejszym i najbardziej tajemniczym miejscem staje się Las Ponury. Las gdzie bez śladu zaginął Ryszard… Jest to miejsce mroczne, duszne. Staje się symbolem tajemnic… Klimatu mroku dodaje to, że jest ciemno, pada gęsty śnieg, zasypując ślady i utrudniając poszukiwania.
Jeśli chodzi o styl powieści to jest on bardzo dobrze dopracowany. Z jednej strony może nam się wydawać nieco oszczędny, ale wszystkie elementy spajają nam się w całość. Dodam, że akcja jest prowadzona dwutorowo. Autor genialnie balansuje miedzy przeszłością, a teraźniejszością po kolei odsłaniając nam kolejne pasujące do siebie puzzle. Jeśli chodzi o zakończenie to mogę wam zagwarantować jedno: wbija w fotel i szokuje!
Reasumując, „Śnieg przykryje” to powieść, którą z całą pewnością mogę polecić fanom ciekawych, zaskakujących kryminałów. Jednak nie jest to jedynie opowieść o zniknięciu i powrocie po latach. To opowieść o rodzinie, przemocy, winie… Historia pokazuje, że nawet najgorsza prawda w końcu ujrzy światło dzienne. Bardzo gorąco polecam tę historię.
Ig: Libresunn
Michał Śmielak należy do grona moich ulubionych pisarzy kryminałów. Jego książki zawsze mnie zaskakują i sprawiają, że nie mogę się od nich oderwać. Po jego twórczość sięgam w ciemno, więc tak też było i tym razem. Nie mogłam przejść obojętnie obok jego najnowszej powieści „Śnieg przykryje”. Czy i tym razem będę zadowolona?
Książka ta idealnie wpasowuje się w klimat...
Lubicie reportaże kryminalne? A może słuchacie podcastów, oglądacie filmy, bądź seriale o tej tematyce? Jeśli tak to mam Wam do polecenia książkę, która mocno zapada w pamięci. Książka, która jest bardzo mocno dopracowana, skupia się na szczegółach i przedstawieniu wydarzeń w sposób zrozumiały i uporządkowany. Mowa o książce „Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem”.
„Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem” to książka, która zawiera opisy 12 zbrodni popełnionych na terenie miasta Wrocław. Zbrodni, które rozegrały się w XIX, XX oraz XXI wieku. Jest to dwanaście historii. Historii, które wstrząsnęły społecznością, a także polską. Niektóre sprawy pozostają nierozwiązane do dzisiaj. Autorki książki starają się przybliżyć czytelnikowi wszystkie fakty dotyczące danej zbrodni, oraz znaleźć odpowiedzi co mogło doprowadzić do tego, że człowiek jest w stanie popełnić taki czyn.
„Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które wstrząsnęły miastem” to książka, która wciąga już od pierwszych stron. Nie ma tu chwili na oddech, ponieważ każda historia jest bardzo dokładnie dopracowana. Autorki Inessa Demarczyk, oraz Aneta Ormańczyk podjęły się bardzo ciężkiego zadania, jednak udało się je im wykonać w stu procentach. Genialnie zostało tutaj połączone reporterskie śledztwo oraz socjologiczna i psychologiczna analiza.
Pierwsze na co zwracamy uwagę po przeczytaniu tej książki to skrupulatność z jaką autorki podeszły do tego tematu. Skupiły się na relacjach świadków, przeglądzie akt, czy też prasy, przy czym zestawiały to z własnymi wnioskami. To sprawia, że książka to nie tylko sucha relacja o zbrodni. Ta książka sprawia, że ofiary ożywają, stają się bohaterami tej książki. Owszem dostaniemy tutaj zwykły opis zbrodni, ale również skupimy się na emocjonalnym tle takim jak ból rodzin, strach społeczności. Ważnym elementem są też plotki, które mocno potrafią wpłynąć na prawdę…
Jeśli chodzi o narrację to pragnę zauważyć, że mimo iż jest to reportaż nie zabraknie nam napięcia typowego w literaturze. Coś co mocno doceniłam w tej książce to jej emocjonalność. Nie dostajemy tutaj suchych faktów, ale każda zbrodnia jest opisana z emocjami, co sprawia, że lektura jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Autorki genialnie opracowały wszystkie historie, które w tej powieści się pojawiają. Nie ma tutaj sensacji, ale jest dążenie do prawdy, która nie zawsze ujrzała światło dzienne.
Na atrakcyjność tej książki wpływa również fakt, że jest ona ubogacona zdjęciami miejsc zbrodni, wydarzeń, mapami, oraz fragmentami protokołów, dzięki czemu dużo łatwiej nam zrozumieć przestrzeń wydarzeń. Mało tego taki zabieg sprawił, iż mamy wrażenie, że miasto stało się jednym z bohaterów: mroczne, pełne tajemnic i zakamarków.
Reasumując, „Mroczne tajemnice Wrocławia” to książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim fanom kryminalnego świata. Jest to profesjonalny reportaż, który zbiera wszystkie najważniejsze elementy i chronologicznie opowiada nam daną historię. Nie jest to łatwa lektura. Jest ona bolesna, skłaniająca do refleksji nad tym do czego zdolny jest człowiek w imię sobie tylko wymyślonych celów. Książka mocna, bolesna i prawdziwa. Bardzo gorąco polecam!
IG: Libresunn
Lubicie reportaże kryminalne? A może słuchacie podcastów, oglądacie filmy, bądź seriale o tej tematyce? Jeśli tak to mam Wam do polecenia książkę, która mocno zapada w pamięci. Książka, która jest bardzo mocno dopracowana, skupia się na szczegółach i przedstawieniu wydarzeń w sposób zrozumiały i uporządkowany. Mowa o książce „Mroczne tajemnice Wrocławia. Zbrodnie, które...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Dzisiaj przychodzę do Wasz recenzją najnowszej powieści Piotra Bolca. Pierwsza jego książka, którą miałam okazję przeczytać „Nudziarz” mi się podobała, dlatego też nie wahałam się przed sięgnięciem po kolejną jego historię. Czy u tym razem autor zafunduje mi rollercoaster?
Tym razem detektyw Iks staje przed, z pozoru, prostym zadaniem. Ma obserwować kobietę i przekazać informacje zleceniodawcy. Szybko okazuje się, że to zlecenie ciągnie za sobą większe konsekwencje niż na początku mogłoby się wydawać. Życie detektywa i jego żony jest zagrożone. Śmiertelne niebezpieczeństwo czyha tuż za rogiem. Czy bohater wybierze właściwą drogę i uchroni się przed okrucieństwem?
Autor po raz kolejny bardzo pozytywnie mnie zaskoczył! Jest to genialnie skonstruowany thriller, gdzie nie zabraknie nam emocji, trzymającego nas napięcia, czy nieoczekiwanych zwrotów akcji. Piotr Bolc stworzył świat, który wciąga nas już od pierwszych stron. Pełno w nim mroku, niepokoju i niepewności. Ciągle zostajemy łapani w pułapkę i tak naprawdę nic nie jest takie jak się wydaje. Kiedy mamy wrażenie, że znamy odpowiedzi na dane pytania nagle dostajemy zwrot akcji i znowu zostajemy bez odpowiedzi!
Autor genialnie zbudował atmosferę tej książki. To atmosfera ciągłego zagrożenia. Detektyw Iks już na początku budzi nasze wątpliwości, a z każdą kolejną stroną odkrywamy co tak naprawdę jest jego celem. Niestety okazuje się, że Iks trafił w sam środek wojny gangów i musi wybrać właściwą stronę, aby przeżyć. W końcu nastaje taki moment, że nie jesteśmy w stanie odróżnić kto tak naprawdę jest przyjacielem, a kto wrogiem. Natomiast każda podjęta przez niego decyzja może mieć tragiczne skutki.
Cała narracja jest prowadzona w pierwszej osobie dlatego też autor doskonale oddaje emocje i uczucia towarzyszące naszemu bohaterowi. Iks jest na rozdrożu. Znalazł się w samym centrum niebezpiecznej wojny bezwzględnych gangów. Jednocześnie jest on ścigany przez policję, która uważa go za wspólnika przestępców. Mocno odczuwamy strach i bezradność bohatera.
Bardzo dobrze jest też przedstawiona psychologia postaci. Iks jest wykreowany jako bohater, który w obliczu zagrożenia popełnia błędy, działa pod wpływem emocji i kieruje się często emocjami. Dzięki temu całą fabułą zyskuje na autentyczności. Ponadto autor stawia nas przed pytaniem; jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek, aby chronić własną rodzinę? Okazuje się, że pod wpływem zagrożenia nie działamy do końca racjonalnie.
Reasumując, „Cisza po strzale” to powieść, którą warto poznać. To historia w której życie bohatera jest zagrożone aż do ostatniej strony. Jest to doskonała książka dla fanów historii mocnych, pełnych napięcia, gdzie dominuje atmosfera grozy. Nie zabraknie tutaj zaskakujących zwrotów akcji, czy też skomplikowanych intryg. Ze swojej strony serdecznie polecam tę historię! Wciąga od pierwszej strony i nie można się oderwać aż od ostatniej.
IG: libresunn
Dzisiaj przychodzę do Wasz recenzją najnowszej powieści Piotra Bolca. Pierwsza jego książka, którą miałam okazję przeczytać „Nudziarz” mi się podobała, dlatego też nie wahałam się przed sięgnięciem po kolejną jego historię. Czy u tym razem autor zafunduje mi rollercoaster?
Tym razem detektyw Iks staje przed, z pozoru, prostym zadaniem. Ma obserwować kobietę i przekazać...
2025-11-17
„Zieleń” Małgorzaty Oliwii Sobczak to kolejne moje spotkanie z twórczością autorki. Jest to również kolejny tom serii „Kolory zła”. Tak jak poprzednim razem tak i teraz byłam zachwycona całością! Nie mogłam się od tej książki oderwać ani na chwilę. Czas z nią spędzony był niezwykle przyjemny. Autorka po raz kolejny udowodniła, że świetnie łączy kryminał z psychologią.
Sopot rok 2019. Grupa studentów znajduje rozczłonkowane zwłoki. Jednak tylko ich część. Policja rozpoczyna poszukiwania oraz stara się zidentyfikować zmarłą. Po raz kolejny spotykamy Leopolda Bilskiego, który musi zmierzyć się nie tylko z ciężkim śledztwem, ale i życiem rodzinnym. Czy uda mu się oddzielić życie prywatne od pracy?
Wow! Kolejna genialna powieść autorki, która trafiła w moje ręce! Zasiadając do tej lektury spodziewałam się co prawda dobrej książki, ale to co dostałam przerosło moje oczekiwania! Zatraciłam się w tej książce. Już od pierwszych stron nie mogłam się od niej oderwać i pochłonęłam ją błyskawicznie, chociaż nie należy ona do najmniejszych. Genialni bohaterowie, wielowątkowa fabuła, tajemnice i atmosfera mroku i niepokoju sprawiły, że ta książka zostaje w pamięci.
Jeśli chodzi o styl pisarski autorki to po raz kolejny zostałam pozytywnie zaskoczona. Język jest z jednej strony prosty i zrozumiały, ale z drugiej trochę poetycki. Napięcie jest wyczuwalne już od pierwszych stron. Autorka genialnie nam je dozuje. Nie dostajemy od razu całości. Ze strony na stronę zanurzamy się w fabule i odkrywamy tajemnice, które są co raz mroczniejsze. Dzięki temu nie możemy mówić o nudzie. Ta książka sprawia, że odrywamy się od rzeczywistości i całkowicie zatracamy w lekturze.
Dodatkowo muszę wspomnieć o samym głównym bohaterze, czyli Leopoldzie Bilskim. Jest on rozdarty w tej części między życiem rodzinnym, a pracą. Z jednej strony widzimy go jako nieugiętego i chcącego doprowadzić do końca sprawę prokuratora. Z drugiej zaś jest to czuły mąż i ojciec. Autorka ukazuje nam poprzez jego postać psychologiczny portret mężczyzny rozdartego pomiędzy emocjami, a obowiązkami. Z każdym kolejnym śledztwem jest on wystawiony na próbę. Zastanawiamy się czy uda mu się je przetrwać.
Coś na co warto zwrócić tutaj uwagę to tło historyczne, czyli lata osiemdziesiąte. To czasy transformacji politycznej, która brutalnie odbija się na losach bohaterów. A szczególnie tych, którzy uparcie wierzyli w lepszy świat. Niestety ich wyobrażenia zostały brutalnie zdeptane.
Rzadko kiedy odwołuje się do symboliki tytułu, ale tutaj wydaje mi się to bardzo ważne. Kolor zieleni kojarzy nam się ze spokojem, nadzieją, odrodzeniem, nowym życiem. Jednak w tej historii ten kolor zyskuje zupełnie inne znaczenie. Kolor śmierci, szczątek, nieczystości. Zieleń to kolor zgnilizny i rozpadu. W pewnym sensie można powiedzieć, że to kolor zepsucia i zatruwania. Mocny akcent całej lektury.
Reasumując, „Zieleń” to kryminał z głębią psychologiczną. Książka ta należy do tych wciągających i nieodkładanych. Książka, gdzie jest pokazana jak cienka jest granica między miłością, a obsesją, między życiem, a śmiercią. Autorka po raz kolejny udowodniła, że w mistrzowski sposób potrafi pisać. Oddaje nam historię emocjonalną, dojrzałą, ale i prawdziwą. Powieść ta zapisuje się w pamięci czytelnika na długo. Bardzo gorąco polecam!
IG: libresunn
„Zieleń” Małgorzaty Oliwii Sobczak to kolejne moje spotkanie z twórczością autorki. Jest to również kolejny tom serii „Kolory zła”. Tak jak poprzednim razem tak i teraz byłam zachwycona całością! Nie mogłam się od tej książki oderwać ani na chwilę. Czas z nią spędzony był niezwykle przyjemny. Autorka po raz kolejny udowodniła, że świetnie łączy kryminał z...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-17
„Światło z północy” to trzeci tom niezwykle poruszającej sagi , która zdobyła moje serce. Pokochałam tę historię i z niecierpliwością oczekiwałam, aż w moje ręce trafi jej kontynuacja. Zakazana miłość, trudne wybory, walka o dziecko, siła kobiet to główne wątki, które tutaj znajdziecie. Zapewniam was, że jak już zacznie czytać nie będziecie w stanie się od niej oderwać.
W poprzednich tomach dowiedzieliśmy się, że Alice tkwi w związku toksycznym, z którego za wszelką cenę chce się wyrwać. Niestety jej mąż Henk w celu jej odzyskania zabiera i ukrywa ich córkę. Kobieta jest zrozpaczona, bo wie jaki porywczy, brutalny i nieprzewidywalny jest mężczyzna. Alice podejmuje nierówną walkę nie tylko o bezpieczeństwo, ale też o prawo do bycia matką! Podejmuje się pracy jako służąca w domu Reevenów, chociaż wie, że będzie tam na codzień spotykać Johna. Chociaż oboje coś do siebie czują zdają sobie sprawę, że ich relacja nie ma szans na przetrwanie… Czy Alice uda się odzyskać córkę? Czy jej mroczne sekrety ujrzą światło dzienne?
Kolejny tom jednej sagi, ale coś się zmieniło. Tutaj boli każda strona. Porywająca historia, która niejednokrotnie doprowadziła mnie do łez. Miałam ochotę wejść do książki zabrać Alice i Rosę i je mocno przytulić i schować przed okrucieństwami tego świata! Jako matka nie wyobrażam sobie, co musi czuć kobieta, której z dnia na dzień zostaje zabrane najukochańsze dziecko. Także jak pisałam wyżej tutaj boli każda strona. Mało momentów, kiedy pojawiał się na moich ustach uśmiech… Jednak te łzy, poruszenie i emocje tak bardzo były tutaj potrzebne.
Już w poprzednich recenzjach wspominałam o Alice jako bohaterce, która mogłaby być autorytetem niejednej kobiety. Kobiety, która tkwi w toksycznym, przemocowym związku. Alice zaskakuje mnie swoją determinacją, upartością, wolą walki i wolą przetrwania. Już sam akt złożenia pozwu rozwodowego w czasach, gdy panował patriarchat jest aktem niezwykłej odwagi i poświęcania. Jednak nic nie jest w stanie jej powstrzymać, a dobro jej i córki stawia sobie za cel najwyższy. Jedna z najlepszych, najodważniejszych i najcudowniejszych kobiecych postaci w literaturze jaką miałam okazję spotkać.
Chciałabym również wspomnieć o Johnie Reevenie. To bohater, który jest mocno rozdarty między sercem, a rozumem. Z jednej strony rozum podpowiada mu, że ślub z Evelyn to najlepsza decyzja jaką może podjąć. Z drugiej strony serce, które ciągnie do Alice. Ich uczucie wprowadza do książki napięcie i dodaje świeżości. Zakazany owoc smakuje najlepiej jednak czy i tym razem?
W tej części tłem powieści staje się Europa, która jest u progu wybuchu II wojny światowej. Takie osadzenie fabuły właśnie w tym okresie dodaje historii dramatyzmu. Czujemy atmosferę niepokoju zarówno związaną z losami Alice i jej córeczki jak i losami świata nad którym wisi widmo wojny.
Chciałabym jeszcze wspomnieć o jednym wątku, który mnie tutaj mocno dotknął. Mianowicie chodzi mi o wątek siostry Johna, Blanche, która na pozór trwa w idealnym małżeństwie. Jednak nikt nie wie, że za zamkniętymi drzwiami rozgrywa się dramat. Dziewczyna jest poniżana, mąż się nad nią znęca. To boli. Mnie osobiście jako czytelnika bardzo ten wątek dotknął.
Jeśli chodzi o styl powieści to jest on emocjonalny, ale i elegancki. Dostaniemy tutaj zarówno romantyzm jak i realizm. Całość książki jest bardzo realistyczna. Brak wyidealizowanych postaci sprawia, że mamy wrażenie jakby ta historia wydarzyła się naprawdę. Dialogi są pełne emocji, autentyczne. Sama akcja ma swoje własne tempo, jednak zapomnijmy o nudzie. Autorka mocno skupia się tutaj na relacjach i emocjach bohaterów, co sprawia, że od książki nie możemy się oderwać i z niecierpliwością, ale i bólem w sercu śledzimy losy bohaterów.
Reasumując, „Światło z północy” to genialna kontynuacja sagi. Doceniam zarówno kunszt pisarski autorki Miriam Georg jak i to jakie emocje potrafi wzbudzić w czytelniku. Dociera do naszych najwrażliwszych miejsc i sprawia, że historia Alice zapada nam mocno w pamięci. To historia o poświęceniu, odwadze. Ale i o tym, że w najmroczniejszych i najciemniejszych momentach możemy znaleźć światełko w tunelu. Światełko nadziei, które tli się tak mocno, że wierzymy tylko w szczęśliwe zakończenie. Ta historia porusza serca, wyciska łzy… Serdecznie polecam i czekam na tom ostatni 💔
IG: libresunn
„Światło z północy” to trzeci tom niezwykle poruszającej sagi , która zdobyła moje serce. Pokochałam tę historię i z niecierpliwością oczekiwałam, aż w moje ręce trafi jej kontynuacja. Zakazana miłość, trudne wybory, walka o dziecko, siła kobiet to główne wątki, które tutaj znajdziecie. Zapewniam was, że jak już zacznie czytać nie będziecie w stanie się od niej oderwać.
W...
2025-11-06
„Motyw” to kolejny thriller psychologiczny, który miałam okazję przeczytać w tym roku. Odkąd zobaczyłam opis wiedziałam, że muszę poznać tę historię i dzięki uprzejmości wydawnictwa Chmury miałam okazję ją poznać. Idealne małżeństwo? Czy takie w ogóle istnieje?
Ada Preis to bardzo znana autorka. Ma od siebie młodszego męża Dominika. Na pozór ich małżeństwo jest idealne. Można wręcz rzec, że to para jak z obrazka. On spokojny, ona ceniona i uwielbiana przez środowisko. Ich dom wydaje się pełen blasku. Są to osoby sukcesu. Jednak to co no zewnątrz nie odzwierciedla tego co w środku. Jak wspomniałam na pozór idealne małżeństwo ma rysy, bardzo głębokie, których nie widać. Ada niespodziewanie znika, policja wszczyna jej poszukiwania, a finał zaskoczy wszystkich…
Wow! „Motyw” to jedna z tych książek, o których zapomnieć się nie da! To książka, która wciąga tak mocno, że nie sposób się od niej ani na moment oderwać! Już od samego początku zostajemy wciągnięci w sieć sekretów i manipulacji. A z każdą kolejną stroną tajemnice się nawarstwiają, a naszym jedynym celem jest poznanie zakończenia! To jedna z lepszych książek z tego gatunku jakie miałam okazję przeczytać, a samo zakończenie jest bardzo zaskakujące.
Małgorzata Starosta wykorzystuje tutaj jako główny motyw idealne małżeństwo. Ale jak możemy się domyślić takie nie istnieje. Ten motyw w kulturze jest dość mocno popularny, jednak w tej historii otrzymujemy nutkę świeżości i czegoś nowego, czegoś ciekawego i niespotykanego. Ta historia opowiada o tym jak miłość zamienia się w obsesję, a zemsta staje się sensem istnienia.
Jeśli chodzi o narrację to jest prowadzana w sposób bardzo przemyślany. Fabuła nie od razu jest mocno dynamiczna. Autorka dozuje nam, czytelnikom, emocje i napięcie. Jednak nie zraźcie się powolnym początkiem, bo naprawdę warto czytać dalej, gdzie akcja nabiera tempa, a na jaw wychodzą coraz to mroczniejsze sekrety. Dodatkowo w pewnym momencie zaczyna nam się wydawać, że każda postać występująca w powieści ma coś do ukrycia… Jednak bardzo szybko okazuje się, że nic nie jest takie jakie nam się wydaje. I właśnie za takie przedstawienie tematu wielkie ukłony dla autorki! Potrafi zrobić czytelnikowi tak mocny mętlik w głowie, że aż do momentu kulminacyjnego nie wiemy co tak naprawdę się stało…
Zaletą jest też to, że narracja jest prowadzana w dwóch formach. Z jednej strony to narracja trzecioosobowa, dzięki czemu możemy przyglądać się jako świadkowie przebiegowi wydarzeń. Zaś z drugiej strony mamy narrację pierwszoosobową, dzięki czemu możemy poznać myśli i uczucie towarzyszące naszym bohaterom. Ale! Jako jeszcze jedna zaleta dodam, że jest to, iż historia jest opowiadana z perspektywy różnych bohaterów, dzięki czemu uzyskujemy dogłębniejszy obraz wszystkich wydarzeń.
Chciałabym też wspomnieć o motywie „domestic Noir”, który jest tutaj doskonale odczuwalny. Motyw ten skupia się na okazywaniu ciemnych stron życia codziennego. Pokazuje się, że dom, który głównie jest miejscem, gdzie czujemy się bezpiecznie tak naprawdę może okazać się miejscem przemocy, manipulacji i negatywnych emocji. W tej książce nie liczcie na krwawe i brutalne opisy. Małgorzata Starosta doskonale potrafi zbudować napięcie samymi gestami i słowami. Tutaj każde wspomnienie ma drugie dno.
Reasumując, „Motyw” to książka, którą z czystym sumieniem mogę wam polecić! Jeśli lubicie thriller psychologiczne z domieszką dramatów rodzinnych to ta książka będzie dla was idealnym wyborem. To historia o bólu, cierpieniu, które z dnia na dzień nabiera na sile, a zemsta staje się motorem napędowym. Na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością autorki, ponieważ ta powieść mnie zachwyciła. Bardzo serdecznie polecam.
IG: libresunn
„Motyw” to kolejny thriller psychologiczny, który miałam okazję przeczytać w tym roku. Odkąd zobaczyłam opis wiedziałam, że muszę poznać tę historię i dzięki uprzejmości wydawnictwa Chmury miałam okazję ją poznać. Idealne małżeństwo? Czy takie w ogóle istnieje?
Ada Preis to bardzo znana autorka. Ma od siebie młodszego męża Dominika. Na pozór ich małżeństwo jest idealne....
2025-11-03
Też macie takie momenty, że czytając opis książki, jakaś historia tak mocno wbije Wam się w głowę, że nie chce z niej wyjść? Tak było u mnie tym razem. Sama do końca nie byłam pewna, czy powieść „Jeszcze nie dzisiaj” to książka, którą będę chciała zrecenzować. Jednak cały czas siedziała mi w głowie tak mocno, że musiałam poznać tę historię. Ale czy było warto?
Główną bohaterką powieści jest Kasia — niespełna osiemnastolatka, którą w życiu spotkało więcej zła niż dobra. Dorasta w domu, gdzie nie ma miłości. Zamiast ciepła i bezpieczeństwa, jest głód, alkohol i bieda. Rodzice się nią nie interesują, a obojętność i chłód zastępują jakiekolwiek uczucia. Kasia szuka dróg ucieczki, próbuje wypełnić pustkę w swoim życiu. Niestety, jej decyzje nie zawsze okazują się słuszne ani zgodne z nią samą.
Domy podobne do tego, w którym dorasta Kasia, nadal istnieją. I to boli. Dziewczyna za dnia stara się być zwykłą nastolatką, natomiast wieczorami zamienia się w Lily – mroczną, pewną siebie i kuszącą. Ten wątek najbardziej mnie poruszył. Siedemnastolatka, która oddaje się mężczyznom za pieniądze, by przeżyć… Już dawno nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Kilkukrotnie zadawałam sobie pytanie: czy naprawdę musiała posunąć się do ostateczności? Czy nie mogła znaleźć innego sposobu na przetrwanie? Do tej pory nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania.
Kasia poznaje chłopaka, który zamiast być oparciem, staje się kolejnym elementem jej upadku. W jej życiu pojawia się przemoc – zarówno fizyczna, jak i emocjonalna. To historia o tym, jak przetrwać w świecie, w którym nikt nie nauczył jej kochać ani być kochaną.
„Jeszcze nie dzisiaj” to książka, która na długo zostaje w pamięci. Wnika w serce i nie chce odpuścić. Kończąc ją, nie czujemy ulgi – zostajemy z tysiącem pytań. To historia szczera, prawdziwa, bolesna i niezwykle emocjonalna. Choć nie jest to długa powieść, potrafiła wycisnąć ze mnie mnóstwo łez. Nie da się jej przeczytać jednym tchem – trzeba robić przerwy, by przetrawić emocje. Kasia to bohaterka, którą życie zniszczyło już na starcie. Zanim zdążyła dorosnąć, zaznała bólu i cierpienia więcej niż niejeden człowiek przez całe dorosłe życie.
Jeśli chodzi o narrację, jest ona bardzo emocjonalna. Język, choć oszczędny to nacechowany emocjami. Niektórych może jednak zrazić – prostota i wulgarność, które pojawiają się tu często i bywają trudne w odbiorze. Historia Kasi to opowieść o bólu, ale też o potrzebie miłości i ocalenia. Każde słowo jest tu dobrze dobrane, a całość sprawia, że o książce nie da się zapomnieć.
Kasia to bohaterka, której współczujemy, którą chcemy przytulić i uratować. Pragniemy, by wyrwała się z toksycznego środowiska. Choć z pozoru wydaje się twarda i silna, w środku pozostaje krucha i wrażliwa. Jej determinacja, by przetrwać choć jeden dzień dłużej, jest ogromna – dlatego tłumi delikatniejsze emocje. Wie, że gdyby pozwoliła im przejąć kontrolę, nie miałaby szans w tym brutalnym świecie.
Jednym z najważniejszych wątków w tej historii jest samotność – ta wśród tłumu. Możemy być otoczeni ludźmi, a mimo to nikt nie zauważa naszego cierpienia. Książka pokazuje, jak często najbliżsi – rodzina, przyjaciele – zawodzą już na samym początku naszej życiowej drogi. Ukazuje brutalność życia, ale też ogromną siłę ludzkiej woli przetrwania.
Reasumując, „Jeszcze nie dzisiaj” to historia, która boli i porusza serce czytelnika. Zmusza do zatrzymania się i refleksji, ile takich Kaś jest wokół nas. Mimo bólu niesie też nadzieję – że może jutro będzie lepiej, że „jeszcze nie dzisiaj, się nie poddamy. To nie jest powieść dla każdego. Jest do bólu szczera, pozbawiona piękna, ale bardzo potrzebna. W dzisiejszym pędzie łatwo przeoczyć cudze cierpienie. Może warto się zatrzymać i zwolnić? „Jeszcze nie dzisiaj” to książka, którą czyta się ciężko – ale jeszcze trudniej o niej zapomnieć. Raz przeczytana, zostaje w nas na zawsze.
Też macie takie momenty, że czytając opis książki, jakaś historia tak mocno wbije Wam się w głowę, że nie chce z niej wyjść? Tak było u mnie tym razem. Sama do końca nie byłam pewna, czy powieść „Jeszcze nie dzisiaj” to książka, którą będę chciała zrecenzować. Jednak cały czas siedziała mi w głowie tak mocno, że musiałam poznać tę historię. Ale czy było warto?
Główną...
2025-10-28
Lubicie książki, gdzie życie więzienne miesza się z mafijnym? Jeśli tak to dzisiaj przychodzę do Was z recenzją powieści, która w takim klimacie właśnie się obraca. Dariusz Stolarczyk od pierwszego spotkania mnie zachwycił swoim kunsztem pisarskim. „I ty zostaniesz kanalią” jest to trzecia powieść autora i zarazem trzecia, którą mam okazję przeczytać i wiecie co? Z książki na książkę jest coraz lepiej!
Powieść ta przenosi nas w lata osiemdziesiąte XX wieku. Wydarzenia możemy podzielić na dwie równoległe przestrzenie. Pierwsza to więzienie w Kajdanach Starych, gdzie autor doskonale wprowadza nas w system więziennictwa i jego funkcjonowania w tamtych latach. Natomiast w Poznaniu i Trójmieście spotkamy się z życiem mafijnym. Oba światy są ukazane bardzo szczegółowo, a nam ciężko oderwać się od lektury.
Coś na co zwróciłam uwagę na samym początku to sam opis więzienia. Na okładce mamy informację, że „jest to książka dla ludzi o mocnych nerwach” i w stu procentach się zgadzam z tym stwierdzeniem. Autor genialnie ukazuje nam życie za kratami bez zbędnego koloryzowania. Wręcz przeciwnie cała codzienność życia w więzieniu jest ukazana z brutalnością i bez owijania w bawełnę. W tej powieści więzienie to miejsce pełne bólu i desperacji . To miejsce, gdzie człowiek, aby zachować własny honor jest w stanie posunąć się do samookaleczeń. Każdy dzień to walka o przetrwanie, a każdy błąd może kosztować najwyższą cenę-życie. Tutaj też duży ukłon w stronę autora Dariusza Stolarczyka, który tak realnie opisuje realia więziennictwa. Od razu wyczuwamy, że nie skupia się on na powierzchowności, a wręcz przeciwnie jesteśmy zaskoczeni znajomości tematu: język, zachowania, atmosferę.
Drugim najważniejszym wątkiem tej powieści jest mafia. Świat, gdzie rządzą pieniądze, wpływy i brutalność. Układy między gangsterami, wszechobecna korupcja, łapówkarstwo to nieodłączne elementy tego świata. Wszystko to tworzy miejsce, do którego jak raz wejdziemy nie ma drogi ucieczki. Brutalnie jest tu pokazana walna o władzę. Nie znajdziemy tutaj pozytywów. A głównym pytaniem, które sobie zadajemy jest to, gdzie tak naprawdę kończy się człowieczeństwo.
Jeśli chodzi o samą fabułę nie dostaniemy tutaj nudnych momentów. Akcja nabiera tempa już na początku i z każdą kolejną stroną nabiera tempa, aż do punktu kulminacyjnego. Nie mamy tutaj co liczyć na wytchnienie, ponieważ co chwile dostajemy nowe wątki, postaci, czy konflikty. Jednak nie przytłacza nas taka intensywność, wręcz przeciwnie wszystko jest tak dopracowane, że każdy element idealnie do siebie pasuje.
„I ty zostaniesz kanalią” to również powieść, w której mamy do czynienia z mnóstwem emocji. Niejednokrotnie czujemy się zaszokowani, momentami ta lektura nas przeraża. Jednak najważniejsze co z niej płynie to refleksja na temat tego co jest dobre, a co złe i jak cienka granica je dzieli. Ta historia pokazuje, że człowiek postawiony w odpowiednich warunkach jest w stanie przekroczyć własne granice.
Reasumując, „I ty zostaniesz kanalią” to powieść, która z czystym sumieniem mogę wam polecić. Jednak nie jest to książka dla każdego. Ta lektura jest pełna mroku, brutalności, zderzenie z okrucieństwem tego świata. Jeśli szukacie książki, w której nie będzie koloryzowania i nie przeraża was bezwzględność to ta historia powinna wam się spodobać !
IG: libresunn
Lubicie książki, gdzie życie więzienne miesza się z mafijnym? Jeśli tak to dzisiaj przychodzę do Was z recenzją powieści, która w takim klimacie właśnie się obraca. Dariusz Stolarczyk od pierwszego spotkania mnie zachwycił swoim kunsztem pisarskim. „I ty zostaniesz kanalią” jest to trzecia powieść autora i zarazem trzecia, którą mam okazję przeczytać i wiecie co? Z książki...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-25
„Nie szukaj mnie. Zdrajca” to drugi tom cyklu „Nie szukaj mnie autorstwa Joanny Opiat-Bojarskiej. Pierwsza część spodobała mi się na tyle,że bez zawahania sięgnęłam po kolejną i muszę przyznać, że autorka nie zwalnia tempa! Kolejna świetna historia wyszła spod jej pióra, a ja z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnych tomów!
Joanna Mazur, czyli nasza główna bohaterka nadal poszukuje swojego syna. Jest pewna, że trafiła na jego trop i tylko chwile dzielą ich od spotkania. Jednak wie, że syn obraca się w przestępczym środowisku i odnalezienie go jest równe minimum szans. Kobieta wciąż ma nadzieję… Jej trop doprowadza ją w końcu do Eryka Kota, który jest nadkomisarzem kierującym tajną operacją policyjną skupiającą się na nielegalnym handlu samochodami..
Po raz kolejny mam wrażenie, że miasto Wrocław jest samodzielnym bohaterem. To miejsce kojarzy mi się z miłością, szczęściem. Autorka mocno obdziera moją wyobrażenia. Przedstawia to miasto z tej mrocznej strony. Wrocław nigdy nie śpi. To miasto niebezpieczne, duszne. W jego zaułkach toczy się osobna, brutalna historia. Wrocław nie jest miejscem koloryzowanym, a wręcz przeciwnie. To miasto żyje własnym życiem: dzień i noc. Mrok, chaos, niepokój to emocje towarzyszące nam ciągle podczas tej książki. A opisy właśnie miasta je skutecznie potęgują.
Eryk Kot ma jedno zadanie: znaleźć handlarzy samochodów. Jednak już na samym początku przeszkadza mu Joanna. Mężczyzna i jego zespół są wściekli jednak po dłuższym zastanowieniu wiedzą, że kobieta może okazać się cennym źródłem informacji. Właśnie ten motyw napędza całą fabułę. Napięcie między bohaterami jest mocno wyczuwalne, ale zdają sobie sprawę, że próba dogadania się może być dla obojgu z nich korzystna. Jednak czy na pewno?
W „Zdrajcy” nie zabraknie tajemnic i nie do końca zgodnych z prawem działań. Nie ma tu ludzi, którzy są jedynie dobrzy, czy jedynie źli. Główna bohaterka kierując się miłością, ale i desperacja balansuje na granicy prawa. To samo tyczy się Kota, który jest owszem bardzo skuteczny, ale i bezwzględny. Nie wszystkie jego działania są zgodne z prawem. Relacja między bohaterami to pojedynek dwóch mocnych i silnych osobowości, co dodaje książce świeżości, a samo czytanie i śledzenie losów bohaterów jest niezwykle przyjemne!
Jeśli chodzi o sama narrację i język to jest jak najbardziej na plus. Dialogi są świetne, nie zabraknie sarkazmów czy ironii. Możemy zauważyć tutaj idealny balans pomiędzy suchą obserwacją, a napięciem emocjonalnym. Świetnie jest również wyważony element opisowy. Autorka nie pozwala nam się zanudzić! Co chwile dostajemy nowe poszlaki i wskazówki, które rozbudzają naszą wyobraźnię.
Reasumując, „Nie szukaj mnie. Zdrajca” to genialne pomieszanie kryminału i thrillera psychologicznego. Genialni bohaterowie, świetna fabuła, mroczny świat, a przede wszystkim ciągle wyczuwalne i narastające napięcie sprawiają, że od tej książki nie można oderwać się ani na moment! Bardzo gorąco polecam!
IG: libresunn
„Nie szukaj mnie. Zdrajca” to drugi tom cyklu „Nie szukaj mnie autorstwa Joanny Opiat-Bojarskiej. Pierwsza część spodobała mi się na tyle,że bez zawahania sięgnęłam po kolejną i muszę przyznać, że autorka nie zwalnia tempa! Kolejna świetna historia wyszła spod jej pióra, a ja z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnych tomów!
Joanna Mazur, czyli nasza główna bohaterka...
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Szrama” autorstwa Małgorzaty Oliwii Sobczak. Jest to ostatnia część trylogii „Granice ryzyka”. Jeśli czytaliście recenzje poprzednich części to wiecie, że bardzo mi się one podobały. Jeśli nie czytaliście to zachęcam do przeczytania ☺️ Czy i tym razem autorka mnie zachwyci?
Akcja znów dzieje się w Trójmieście. W jednym z domów zostaje zamordowana kobieta. Jej mąż zgłasza sprawę po kilku dniach. Policja rozpoczyna śledztwo. Niebawem dochodzi do kolejnej makabrycznej zbrodni, gdzie ginie małżeństwo. Policja jest przekonana, że za zbrodniami stoi ta sama osoba. Rozpoczyna się wyścig z czasem… Czy uda się uchronić inne osoby przed grasującym mordercą?
Wow! Zakończenie trylogii iście wybitne! Ta część mnie powaliła na kolana! Wciągnęła mnie na tyle, że czytałam w każdej możliwej chwili! Dosłownie nie mogłam się od niej oderwać ani na moment! Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę jak i samo jego wykonanie. Naprawdę jestem pod wrażeniem. A to zakończenie? Zaskakujące, nieprzewidywalne jednym słowem genialne!
„Szrama” to kolejny mroczny thriller psychologiczny. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć pełną napięcia i duszną od atmosfery historię. Przemoc, trauma, sekrety to tematy w których Małgorzata Oliwia Sobczak czuje się dobrze i to widać w jej książkach. Po raz kolejny widzimy jak piękne nadmorskie krajobrazy stają się tłem dla brutalnych zbrodni.
Jak i w poprzednich częściach tak i tutaj pierwsze skrzypce grają detektyw Oskar Korda, palinolożka Janina Hinc a także dziennikarka Alicja Grabska. To trio idealnie się dopasowuje. Każdy z nich ma inny pogląd na sprawę i dokłada puzzle układając je w jedną sensowną całość. Jednak każdy z nich jest naznaczony własnymi problemami i przeszłością. W pewnym momencie ich relacje stają się napięte i pełne niedopowiedzeń. Jednak dodaje to powieści dodatkowej głębi.
Coś na co warto zwrócić uwagę to to, że autorka po raz kolejny pokazuje nam, iż zbrodnia często wyrasta z licznych, nieleczonych traum i tłumionych emocji. Małgorzata Oliwia Sobczak daje nam bardzo rozbudowaną intrygę, gdzie każdy trop prowadzi do kolejnych pytań. Stopniowo zaczynają wychodzić sekrety ofiar, które rzucają nowe światło na ich wydawać by się mogło idealne życie. „Szrama” to nie jest jedynie historia o poszukiwaniu mordercy. To historia o tym jak przeszłość wpływa na teraźniejszość i jakie blizny zostawia. Blizny, których nie da się do końca usunąć.
Reasumując, „Szrama” to powieść, którą zdecydowanie mogę polecić wszystkim osobą lubiących powieści z mocno przedstawioną warstwą psychologiczną, wyrazistymi bohaterami i mroczną atmosferą. Ta książka jak i cała trylogia pokazują, że przeszłość nigdy nie zostaje zapomniana, a prawda zawsze dąży do ujawniania. Nawet po wielu latach może wyjść ona na jaw. Jeśli szukacie ciekawej, wciągającej i intensywnej lektury to ta książka będzie dla was idealna!
IG: libresunn
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki „Szrama” autorstwa Małgorzaty Oliwii Sobczak. Jest to ostatnia część trylogii „Granice ryzyka”. Jeśli czytaliście recenzje poprzednich części to wiecie, że bardzo mi się one podobały. Jeśli nie czytaliście to zachęcam do przeczytania ☺️ Czy i tym razem autorka mnie zachwyci?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja znów dzieje się w Trójmieście. W jednym z domów...