rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Wiele złego słyszy się o filmowej adaptacji "Meg", tymczasem i tak prezentuje ona sobą znacznie wyższy poziom od literackiego pierwowzoru. Powieść jest prymitywna do bólu, bohaterowie zachowują się całkowicie nieracjonalnie, a całość jest tak przesiąknięta sztuczną powagą i pseudonauką, że to aż śmieszne. Zdecydowanie lepiej odpalić film - może nie jest zbyt mądry, ale przynajmniej nie udaje, że jest inaczej.

Wiele złego słyszy się o filmowej adaptacji "Meg", tymczasem i tak prezentuje ona sobą znacznie wyższy poziom od literackiego pierwowzoru. Powieść jest prymitywna do bólu, bohaterowie zachowują się całkowicie nieracjonalnie, a całość jest tak przesiąknięta sztuczną powagą i pseudonauką, że to aż śmieszne. Zdecydowanie lepiej odpalić film - może nie jest zbyt mądry, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Głupawy, krwawy horrorek z dinozaurami - a raczej, krwiożerczymi parodiami dinozaurów. Czyta się bardzo sprawnie, choć ilość tandetnego "mhroku", seksu i ogólnego kiczu może odrzucić osoby nieprzyzwyczajone do tego typu literatury.

Jedno muszę przyznać - czytało się to łatwiej niż "Park Jurajski" Crichtona. Największym zaś przekleństwem "Carnosaura" jest jego tak zwana adaptacja filmowa - czy też produkt filmopodobny, który z powieścią nie ma nic wspólnego poza tytułem.

Głupawy, krwawy horrorek z dinozaurami - a raczej, krwiożerczymi parodiami dinozaurów. Czyta się bardzo sprawnie, choć ilość tandetnego "mhroku", seksu i ogólnego kiczu może odrzucić osoby nieprzyzwyczajone do tego typu literatury.

Jedno muszę przyznać - czytało się to łatwiej niż "Park Jurajski" Crichtona. Największym zaś przekleństwem "Carnosaura" jest jego tak zwana...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Ale urwał! Ale to było dobre!"

Tym cytatem z powszechnie znanego hitu polskiego Internetu mogę najlepiej podsumować moje wrażenia po zakończeniu lektury "Nikczemnych". Autorce udała się niezmiernie trudna sztuka - powiedzenie czegoś nowego w niesamowicie wyświechtanym współcześnie temacie "niegrzecznych" superbohaterów. Takie właśnie niespodzianki lubię najbardziej.

Historia opowiada o dwójce młodych naukowców - Eli'u i Victorze - którzy, zafascynowani fenomenem osób o nadludzkich umiejętnościach, postanawiają znaleźć sposób, by samym się nimi stać. Efekt tego eksperymentu na zawsze odmieni życie dwójki przyjaciół, oraz wszystkich w ich otoczeniu. A ponieważ wielka moc bez towarzyszącej jej wielkiej odpowiedzialności to gotowy przepis na potwora, trup wkrótce zaściele się gęsto... Dziesięć lat później poznajemy Victora, kiedy ucieka z więzienia, napędzany tylko jedną myślą - żądzą zemsty na byłym przyjacielu, który okazał się jego (i nie tylko jego) największym koszmarem. Świat niebawem zobaczy ostateczny pojedynek dwójki potężnych i bezwzględnych istot.

V.E. Schwab dokonała czegoś prawie niemożliwego, czyniąc swoją opowieść niemal całkowicie oryginalną. Nie ma tu zbyt wiele motywów, jakich można by się spodziewać po historii superbohaterskiej, za to jest ciekawa intryga, mieszająca gatunki i nieprzewidywalna. To, co w dobrej opowieści o super-ludziach jest absolutnie konieczne, czyli sceny akcji, wypada naprawdę znakomicie, przywodząc na myśl najlepsze hollywoodzkie wzorce, trochę słabiej robi się za to, gdy na scenę wkracza dramat. Momentami wspomnienia bohaterów (których jest DUŻO, bo powieść jest ułożona niechronologicznie) oraz ich przemyślenia potrafią wybić z przyjemnej lektury. Ale już sami bohaterowie to robota pierwsza klasa; tak naprawdę nie ma tu postaci jednoznacznie dobrej (to akurat ostatnio dość często stosowane rozwiązanie), może poza małą dziewczynką imieniem Sydney, mimo to nie ma żadnego problemu ze zrozumieniem Victora (naszego, chcąc nie chcąc, protagonisty) i wczuciem się w jego sytuację. Czarne charaktery również są zarysowane znakomicie; dawno żaden bohater literacki nie wzbudził we mnie takiej nienawiści i odrazy, jak Eli i jego wspólniczka Serena. Finałowa walka sił zła z siłami... Cóż, mniejszego zła, to zaś jeden z najlepszych finałów, jakie dane mi było przeczytać. Wynagradza ona wszystkie nudniejsze i powolniejsze momenty, jakie ją poprzedzały. Satysfakcja po zakończonej lekturze jest ogromna, porównać ją mogę z seansem któregoś z lepszych filmów Tarantino (tak, jest aż tak dobrze!).

"Vicious" to ciekawe i nietuzinkowe spojrzenie na - wydawałoby się - przewałkowany na każdy sposób temat superbohaterów. Zdecydowanie warto zapoznać się z tą historią, choćby dla samej świadomości, że MOŻNA.

"Ale urwał! Ale to było dobre!"

Tym cytatem z powszechnie znanego hitu polskiego Internetu mogę najlepiej podsumować moje wrażenia po zakończeniu lektury "Nikczemnych". Autorce udała się niezmiernie trudna sztuka - powiedzenie czegoś nowego w niesamowicie wyświechtanym współcześnie temacie "niegrzecznych" superbohaterów. Takie właśnie niespodzianki lubię...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

To miłe uczucie, kiedy po lekkim zawodzie jakąś powieścią, odnajduje się w jej kontynuacji dokładnie te elementy, których nam w niej brakowało. Z przyjemnością stwierdzam, że to właśnie uczucie towarzyszyło mojej lekturze "Królestwa Kanciarzy", kontynuacji "Szóstki Wron".

Wielki skok na Lodowy Dwór i porwanie syna wynalazcy zabójczego narkotyku okazały się jedynie początkiem kłopotów Kaza Brekkera i jego przyjaciół. Ich zleceniodawca, Jan Van Eck, ma bowiem własne niecne plany co do owej substancji. Nie tylko odmawia im wypłaty wynagrodzenia, ale też porywa Inej, główną włamywaczkę grupy, i dybie na życie całej ekipy. Kaz ponownie musi użyć swojego sprytu i determinacji, by ocalić nie tylko siebie i przyjaciół, ale też cały świat. A przy okazji przykładnie ukarać Van Ecka...

To, czego brakowało mi w "Szóstce Wron" - czyli specyficzna dynamika heist movie i pełna szalonych zwrotów akcji intryga - tutaj nareszcie się pojawia. Mylenie tropów, podmianki dokumentów i ludzi, zaskakujące rozwiązania i sceny nadające kompletnie inny sens temu, co widzieliśmy chwilę wcześniej, sprawiają że od razu dajemy się porwać klimatowi rodem z "Żądła", "Vabanku", "Planu doskonałego", czy "Szybkich i wściekłych 5". Czuć tu zdecydowanie ducha gatunku heist, i nie można zarzucić autorce, że nie odrobiła lekcji z kontekstu kulturowego. Kaz może wreszcie godnie stanąć obok Henry'ego Gondorffa czy Henryka Kwinto, a Van Eck dostaje za swoje w równie pięknym stylu jak Gustaw Kramer i Doyle Lonnegan. Rozwiązanie całej fabuły jest niezwykle satysfakcjonujące, a po drodze pojawia się cały rollercoaster emocji. Wciąż mamy tu mroczne, poważniejsze tony, pochodzące z wątków rozpoczętych już w poprzedniej odsłonie, a tutaj w przejmujący sposób rozwiniętych, jednak całość nie jest tak smętna i "zamulona" jak momentami "Szóstka Wron". Humor sprawdza się tu zdecydowanie lepiej, a ton też jest o wiele bardziej spójny. "Królestwo Kanciarzy" wciąż ma pewne wady odziedziczone po poprzedniczce, ale tutaj nie są one aż tak widoczne. Lektura szła mi o wiele szybciej i przyjemniej, choć i tutaj zdarzają się nudniejsze momenty, wybijające z akcji.

Nie powiem, żebym żałował, że przeczytałem "Szóstkę Wron", a nie zabrałem się od razu za część drugą, niemniej, jeśli ktoś również poczuł się pierwszą powieścią nieco zawiedziony, serdecznie namawiam, by dać szansę kontynuacji. Duża dawka emocji, dobry humor, a momentami okazje do wzruszenia czy uronienia łezki - "Królestwo Kanciarzy" to opowieść zdecydowanie warta polecenia.

To miłe uczucie, kiedy po lekkim zawodzie jakąś powieścią, odnajduje się w jej kontynuacji dokładnie te elementy, których nam w niej brakowało. Z przyjemnością stwierdzam, że to właśnie uczucie towarzyszyło mojej lekturze "Królestwa Kanciarzy", kontynuacji "Szóstki Wron".

Wielki skok na Lodowy Dwór i porwanie syna wynalazcy zabójczego narkotyku okazały się jedynie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Seria o przygodach antropologa sądowego Davida Huntera ma obecnie już sześć odsłon. Każda z nich zabierała bohatera w inny rejon Wielkiej Brytanii (i nie tylko) oraz ukazywała nową, przerażającą tajemnicę, którą jedynie nasz dzielny doktor Hunter rozwiązać może. I cóż z tego, skoro część pierwsza, "Chemia śmierci", pozostaje najlepszym elementem cyklu i absolutnie fenomenalnym thrillerem, w niczym nie ustępującym choćby "Milczeniu owiec".

Doktora Huntera poznajemy, gdy wysiada na malutkiej stacji kolejowej w miasteczku Manham w Norfolk. Nie wiemy jeszcze, co go tu sprowadziło, lub przed czym ucieka, ale jedno jest pewne - już wkrótce przekona się, że prowincja wcale nie jest tak spokojna, jak myślał...

Trudno jednoznacznie określić, co składa się na niepowtarzalny klimat, którego nawet kolejne osłony cyklu nie zdołały w pełni odwzorować. Wiadomo tylko, że krzykliwe hasła marketingowe na okładce ("Dziękujesz Bogu, że to tylko powieść!") bynajmniej nie są na wyrost. Powieść przeraża i trzyma w napięciu niczym najlepszej klasy horror, a wszechogarniająca atmosfera śmierci jest dodatkowo podsycana przez zatrważające (i prawdziwe!) ciekawostki o procesie rozkładu ludzkiego ciała, którymi chętnie dzieli się z nami narrator. Gorąc, zaduch i niepokój małego miasteczka wprost wylewa się z każdej strony, a im bliżej finału, tym napięcie jest większe.

Seria o Davidzie Hunterze wystartowała z przytupem. "Chemia śmierci" do dziś pozostaje idealną propozycją dla fanów pełnokrwistych thrillerów.

Seria o przygodach antropologa sądowego Davida Huntera ma obecnie już sześć odsłon. Każda z nich zabierała bohatera w inny rejon Wielkiej Brytanii (i nie tylko) oraz ukazywała nową, przerażającą tajemnicę, którą jedynie nasz dzielny doktor Hunter rozwiązać może. I cóż z tego, skoro część pierwsza, "Chemia śmierci", pozostaje najlepszym elementem cyklu i absolutnie...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jest taki gatunek filmowy, jak "heist movie" - specyficzny rodzaj opowieści, w której główny bohater zbiera ekipę do skoku (lub przekrętu), a po drodze, rzecz jasna, coś idzie nie tak. Wszyscy znamy tego typu historie; "Vabank", "Żądło", "Ocean's Eleven" czy "Mission Impossible" to tylko kilka przykładów. O ile heist to częsty motyw filmowy, o tyle mam wrażenie, że na kartach powieści i opowiadań pojawia się rzadziej. I tu wchodzi "Szóstka wron", cała na biało (a raczej czarno).

Powieść zabiera czytelnika do "Grishaverse", świata znanego z wcześniejszych dzieł Leigh Bardugo. W tym niezwykłym miejscu czarodzieje zwani Griszami żyją obok zwykłych ludzi, co nieustannie rodzi nowe problemy. W zaułkach portowego miasta Ketterdam młody gangster Kaz Brekker otrzymuje szansę na nielichy zarobek - trzeba uprowadzić trzymanego w twierdzy na dalekiej północy, bardzo niebezpiecznego więźnia - naukowca, którego odkrycie może położyć kres całemu magicznemu światu. Kaz potrzebuje grupy gotowych na wszystko wspólników, a także całej potęgi swojego umysłu, by wypełnić to trudne zadanie - a także ujść z życiem. Włamanie do niezdobytej Lodowej Twierdzy okaże się najtrudniejszym wyzwaniem w jego życiu; i, być może, ostatnim...

To, co na papierze brzmi wręcz genialnie (heist w świecie fantastyki? "Halyna, bieremy od razu dwa tomy!"), okazuje się jednak nie być aż tak ekscytujące, jak mogłoby się wydawać. "Heist movies" cenię przede wszystkim za ich specyficzną dynamikę, połączoną często z humorem sytuacyjnym - tutaj niestety oba te elementy zawodzą. "Heist fantasy" Bardugo okazuje się być bardziej fantasy niż heist. Więcej jest tu bohaterów wygłaszających podniosłe mowy, wewnętrznych przemyśleń i rozterek, i - nieraz wyjątkowo ckliwych - refleksji nad sensem istnienia. Powieść można też określić jako wewnętrznie skonfliktowaną: przez większość czasu mamy tu do czynienia z klimatem lekkiej, młodzieżowej fantastyki w stylu przygód Percy'ego Jacksona (podsycanym przez absurdalnie młody wiek bohaterów, zważywszy na ich charakter), by co i rusz natrafić na sceny pełne mroku i brutalnej przemocy, przywodzące na myśl raczej "Grę o Tron". To niezdecydowanie przewija się właściwie przez całą powieść. Także humor - choć jest obecny - moim zdaniem w większości "nie siada", a całość jest utrzymana w wyjątkowo ponurym tonie.

Nie można jednak odmówić autorce, że dołożyła starań, by jej bohaterowie nie byli jednowymiarowi. Każdy ma tutaj swoje za uszami, każdy ma też własne motywacje, by wziąć udział w karkołomnym przedsięwzięciu. Jeden wątek - nie zdradzę, który - wybija się szczególnie ponad resztę i nie tylko skłania do refleksji, ale potrafi też chwycić za serce.
Jest tu też kilka naprawdę ciekawych i spektakularnych scen, a także nieco zaskakujących odwołań do świata rzeczywistego.

"Szóstka wron" nie należy do najlepszych powieści, jakie czytałem. Z pewnością jednak nie można nazwać jej słabą; to po prostu całkiem solidnie sklecona historia, której zabrakło nieco pazura i gatunkowego zacięcia. Być może część druga naprawia te niedociągnięcia? Nie mogę się doczekać, aż się o tym przekonam.
Czy zatem polecam? Tak - myślę że czas spędzony z "Szóstką wron" nie będzie zmarnowany.

Jest taki gatunek filmowy, jak "heist movie" - specyficzny rodzaj opowieści, w której główny bohater zbiera ekipę do skoku (lub przekrętu), a po drodze, rzecz jasna, coś idzie nie tak. Wszyscy znamy tego typu historie; "Vabank", "Żądło", "Ocean's Eleven" czy "Mission Impossible" to tylko kilka przykładów. O ile heist to częsty motyw filmowy, o tyle mam wrażenie, że na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Hej ho, hej ho, po złoto by się szło...

W pewien senny wieczór profesor J.R.R. Tolkien siedział przy biurku i sprawdzał prace swych studentów. Nagle natknął się na pustką kartkę. Niewiele myśląc, wsadził ją do maszyny i wystukał zdanie: "W pewnej dziurze w ziemi mieszkał sobie pewien hobbit". A dalej poszło już samo...

Dziś trudno już znaleźć kogoś, kto nie słyszałby o Bilbie Bagginsie i jego niezwykłej przygodzie. Wszak to od tej opowieści zaczął się cały współczesny gatunek fantasy. I to tutaj profesor Tolkien po raz pierwszy zabrał nas w podróż do Śródziemia.

"Hobbit" to historia iście niesamowita, bo mająca formę bajki opowiadanej przy kominku. Tyle że w tej bajce są bijatyki, szalone ucieczki, zuchwałe kradzieże i zapuszczanie się w najdalsze manowce, słowem - wszystko, co dobra powieść przygodowa mieć powinna. A cudownie wykreowany świat przedstawiony jeszcze wzmacnia płynącą z czytania przyjemność.

Opowieść ta rzuca czar na czytelnika. Czar, w wyniku którego możemy wejść do tego cudownego świata, a po zakończeniu lektury nadal w nim przebywać. Przygoda Bilba, Gandalfa i trzynastki krasnoludów to uniwersalna opowieść o sile przyjaźni i odnajdywaniu w sobie odwagi, a przede wszystkim, o tym, co naprawdę jest w życiu ważne - i nie są to wcale złoto czy klejnoty.

Zabawna, trzymająca w napięciu, wzruszająca i pouczająca opowieść o podróży Bilba to zarówno świetny wstęp do "Władcy Pierścieni", jak i wybitne dzieło samo w sobie.

Hej ho, hej ho, po złoto by się szło...

W pewien senny wieczór profesor J.R.R. Tolkien siedział przy biurku i sprawdzał prace swych studentów. Nagle natknął się na pustką kartkę. Niewiele myśląc, wsadził ją do maszyny i wystukał zdanie: "W pewnej dziurze w ziemi mieszkał sobie pewien hobbit". A dalej poszło już samo...

Dziś trudno już znaleźć kogoś, kto nie słyszałby o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Stało się - Góra Przeznaczenia już tuż-tuż, armie Ciemności wkrótce zaleją świat. Bohaterowie przygotowują się do ostatecznej rozgrywki z Sauronem. Zwyciężą, lub zginą...

Ostatni tom "Władcy Pierścieni" stanowi monumentalne domknięcie tego wielkiego dzieła. Po raz ostatni stajemy u boku Drużyny Pierścienia w starciu z wszechogarniającym złem. Będziemy mieli okazję patrzeć, jak bohaterami targają dylematy, w ich sercach narasta zwątpienie i momentami wydaje się, że wszystko już stracone. Ale ostatecznie lojalność, przyjaźń i miłość odniosą zwycięstwo. Choć, jak zawsze, okupione ono zostanie wielkimi stratami, a niektóre szkody będą już nie do naprawienia...

Muszę to zaznaczyć: w "Powrocie króla" krew i łzy leją się równie gęsto. Zakończenie pozostaje w pamięci na zawsze. To pożegnanie z Frodem, na którym spoczywało wielkie brzemię i wielka odpowiedzialność, z Aragornem, który odnalazł w sobie odwagę, by zająć należne mu miejsce króla i stanąć naprzeciw Pana Ciemności, z Gandalfem, którego mądre słowa zapamiętamy do końca życia. I z Samem - uosabiającym to, o czym tak naprawdę jest ta historia. Oraz z całą resztą.

"Powrót króla" to popis geniuszu Tolkiena i wspaniała lektura nei tylko dla fanów fantasy.

Stało się - Góra Przeznaczenia już tuż-tuż, armie Ciemności wkrótce zaleją świat. Bohaterowie przygotowują się do ostatecznej rozgrywki z Sauronem. Zwyciężą, lub zginą...

Ostatni tom "Władcy Pierścieni" stanowi monumentalne domknięcie tego wielkiego dzieła. Po raz ostatni stajemy u boku Drużyny Pierścienia w starciu z wszechogarniającym złem. Będziemy mieli okazję patrzeć,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Pierwszy etap wyprawy za nami, pora na etap drugi.

Wraz z członkami Drużyny Pierścienia kontynuujemy szaloną podróż do Mordoru. Po drodze napotkamy wielu nowych znajomych: jednych przyjaznych, innych - wręcz przeciwnie...

Historia rozkręciła się już na dobre, a zatem wszystkiego jest tu więcej. Więcej cudownych, opisanych z pietyzmem lokacji, więcej pełnokrwistych, interesujących bohaterów, więcej spektakularnych bitew i politycznych ruchów, wreszcie - więcej zagrożeń, czyhających na każdym kroku.

Jedyne czego zabrakło, to tajemnica i napięcie, które były głównymi atutami "Drużyny Pierścienia". Niemniej, opowieść w dalszym ciągu chwyta za serce i jest godna najwyższego szacunku. Strach, śmiech, smutek, zachwyt, refleksja - jest tu wszystko. Dla każdego wielbiciela fantastyki (i nie tylko) - pozycja obowiązkowa.

Pierwszy etap wyprawy za nami, pora na etap drugi.

Wraz z członkami Drużyny Pierścienia kontynuujemy szaloną podróż do Mordoru. Po drodze napotkamy wielu nowych znajomych: jednych przyjaznych, innych - wręcz przeciwnie...

Historia rozkręciła się już na dobre, a zatem wszystkiego jest tu więcej. Więcej cudownych, opisanych z pietyzmem lokacji, więcej pełnokrwistych,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jak opisać "Drużynę Pierścienia"? Jak oddać cały należny szacunek pierwszej części dzieła będącego jednym z najwybitniejszych - a niech tam, najwybitniejszym! - utworów XX wieku. Wystarczy chyba spojrzeć na to, jak ponad pół wieku po jej napisaniu rzesze ludzi wciąż powracają do tej historii, wciąż na nowo dają się porwać tej monumentalnej historii, w której zawiera się wszystko, z czego jako ludzie możemy być dumni.

W "Drużynie Pierścienia" rozpoczynamy wraz z bohaterami Tolkiena wielką wyprawę ku Górze Przeznaczenia. Tutaj ich poznajemy i obserwujemy ich rozterki i wewnętrzne przemiany. I czujemy wraz z nimi strach, radość i smutek.

Pierwszy tom jest moim zdaniem najlepszy ze wszystkich, bo mamy tu do czynienia z najbardziej tajemniczą i trzymającą w napięciu historią. Kolejne fakty i postacie są nam pomału ujawniane, a my coraz bardziej wsiąkamy w ten świat.

Zatem, komu mógłbym polecić "Drużynę Pierścienia"? Odpowiedź jest prosta - każdemu.

Jak opisać "Drużynę Pierścienia"? Jak oddać cały należny szacunek pierwszej części dzieła będącego jednym z najwybitniejszych - a niech tam, najwybitniejszym! - utworów XX wieku. Wystarczy chyba spojrzeć na to, jak ponad pół wieku po jej napisaniu rzesze ludzi wciąż powracają do tej historii, wciąż na nowo dają się porwać tej monumentalnej historii, w której zawiera się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Park Jurajski - czy komukolwiek trzeba przybliżać tę historię? Prawie każdemu obiła się o uszy opowieść o niezwykłym parku rozrywki z przywróconymi do życia dinozaurami. Niestety - albo stety - większość ludzi kojarzy tytuł "Park Jurajski" głównie z jego genialną ekranizacją w reżyserii Stevena Spielberga, aniżeli z pierwowzorem literackim Michaela Crichtona. I nic w tym dziwnego.

To jeden z tych przypadków, kiedy ekranizacja dalece przerosła swój pierwowzór. Bo, choć niewątpliwie powieść Crichtona jest oryginalna i ciekawa, to napisana została w naprawdę marny sposób. Choć bohaterowie są interesujący, to przyjemność z towarzyszenia im psuje wyjątkowo niemrawa narracja, pełna zupełnie niepotrzebnych opisów i "zapychaczy". Z powodzeniem można by usunąć połowę tekstu, a wyszłoby to tylko historii na dobre.

Mimo wyjątkowo nieprzyjemnego stylu, w którym został napisany, "Park Jurajski" pozostaje kreatywną, pionierską wręcz historią, której należy się szacunek choćby za to, że zrodziła jeden z najważniejszych filmów w historii kina.

Park Jurajski - czy komukolwiek trzeba przybliżać tę historię? Prawie każdemu obiła się o uszy opowieść o niezwykłym parku rozrywki z przywróconymi do życia dinozaurami. Niestety - albo stety - większość ludzi kojarzy tytuł "Park Jurajski" głównie z jego genialną ekranizacją w reżyserii Stevena Spielberga, aniżeli z pierwowzorem literackim Michaela Crichtona. I nic w tym...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Druga książka z serii o Hannibalu Lecterze stała się światowym fenomenem, a jej ekranizacja została okrzyknięta jednym z najlepszych filmów w historii. I nie ma się tu czemu dziwić, bo historia jest po prostu niesamowita.

Mamy tu nową protagonistkę, młodą adeptkę FBI, Clarice Starling. Podobnie jak Will Graham w "Czerwonym Smoku", na również musi schwytać seryjnego mordercę; tym razem jest to szaleniec znany jako Buffalo Bill, który napada na młode kobiety i obdziera je ze skóry. Znów konieczna okaże się pomoc doktora Lectera. I znów, nie będzie to pomoc bezinteresowna...

Książka jest napisana w genialny sposób, co nie pozwala się od niej oderwać choćby na moment. Z zapartym tchem będziemy śledzić coraz bardziej skomplikowane relacje między agentką Starling i Lecterem, mozolne śledztwo, zdrady w szeregach i zagłębianie się w najbardziej nieprzyjemne miejsca ludzkiej psychiki. A wszystko zmierza nieuchronnie ku wielkiemu finałowi, w którym krew poleje się gęsto.

"Milczenie owiec" to książka niezwykła, jedno z najważniejszych dzieł w historii. Przewyższając swojego poprzednika, "Czerwonego Smoka", stanowi idealną propozycję dla każdego, kto gustuje w thrillerach i kryminałach. To przykład dzieła udanego od początku do końca.

Druga książka z serii o Hannibalu Lecterze stała się światowym fenomenem, a jej ekranizacja została okrzyknięta jednym z najlepszych filmów w historii. I nie ma się tu czemu dziwić, bo historia jest po prostu niesamowita.

Mamy tu nową protagonistkę, młodą adeptkę FBI, Clarice Starling. Podobnie jak Will Graham w "Czerwonym Smoku", na również musi schwytać seryjnego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Oto jest - pierwsza książka z serii o Hannibalu Lecterze. Gdy Thomas Harris ją pisał, pewnie nie spodziewał się, że tworzy właśnie ikonę. Dziś doktora Lectera zna praktycznie każdy, a tutaj po raz pierwszy mamy okazję się z nim spotkać.

Od czego by tu zacząć? Książka oferuje nam wyjątkowo ludzkiego, zmagającego się z przeciwnościami losu protagonistę - agenta FBI Willa Grahama. Oferuje również fascynującego i przerażającego złoczyńcę - seryjnego mordercę rodzin Francisa Dolarhyde'a, tytułowego Czerwonego Smoka. Na losach tej dwójki opiera się główna oś fabuły; Graham musi dopaść Dolarhyde'a, zanim ten dokona następnego mordu. A gdzieś na boku, na obrzeżach całej historii, siedzi sobie doktor Hannibal Lecter, który niegdyś został przez Grahama schwytany i obecnie przebywa w zamknięciu. Gdy agent jest zmuszony prosić go o pomoc w powstrzymaniu Smoka, ten natychmiast korzysta z okazji, by nieco się zabawić kosztem swego wroga...

Książka stanowi przerażającą i momentami bardzo nieprzyjemną podróż w głąb psychiki mordercy i ludzi starających się go powstrzymać. Nie brak tu wyjątkowo szokujących i odstręczających obrazów. Obserwujemy przemianę obu głównych bohaterów i drogę, która nieuchronnie wiedzie ich do ostatecznego starcia. Postacie poboczne, na czele z doktorem Lecterem, są równie ciekawe i głębokie. I choć akcja momentami dostaje zadyszki i się zatrzymuje, a opisy i ekspozycje otrzymują nieco zbyt wiele miejsca, to "Czerwonego Smoka" mogę z czystym sumieniem polecić każdemu entuzjaście mrocznych, surowych historii. I - oczywiście - każdemu fanowi doktora Lectera.

Oto jest - pierwsza książka z serii o Hannibalu Lecterze. Gdy Thomas Harris ją pisał, pewnie nie spodziewał się, że tworzy właśnie ikonę. Dziś doktora Lectera zna praktycznie każdy, a tutaj po raz pierwszy mamy okazję się z nim spotkać.

Od czego by tu zacząć? Książka oferuje nam wyjątkowo ludzkiego, zmagającego się z przeciwnościami losu protagonistę - agenta FBI Willa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Do pierwszego tomu o przygodach wiedźmina Geralta podchodziłem z wielkimi oczekiwaniami - w końcu to jedna z najpopularniejszych i najbardziej chwalonych polskich serii. Z przyjemnością stwierdzić muszę, że moje oczekiwania zostały spełnione z nawiązką - perypetie Geralta czyta się znakomicie.

Andrzej Sapkowski wykreował fascynujący świat, pełen zła i zagrożeń. Wykreował wspaniałego bohatera, któremu z chęcią kibicujemy w starciu z brutalną rzeczywistością. Wykreował wreszcie ten niepowtarzalny klimat, który sprawia, że książkę czyta się praktycznie jednym tchem.

"Ostatnie życzenie" stanowi wstęp do długiej opowieści o Geralcie i jego przyjaciołach. Poznajemy tu naszego protagonistę, oraz spotykamy po raz pierwszy osoby, które będą mu towarzyszyć w dalszej części epopei. Będziemy śmiać się z trubadura Jaskra i wzruszać się historią związku naszego bohatera z czarodziejką Yennefer. A w tej książce możemy zobaczyć, jak to wszystko się zaczęło...

Do pierwszego tomu o przygodach wiedźmina Geralta podchodziłem z wielkimi oczekiwaniami - w końcu to jedna z najpopularniejszych i najbardziej chwalonych polskich serii. Z przyjemnością stwierdzić muszę, że moje oczekiwania zostały spełnione z nawiązką - perypetie Geralta czyta się znakomicie.

Andrzej Sapkowski wykreował fascynujący świat, pełen zła i zagrożeń. Wykreował...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to