-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać5 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać7 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać20 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska86
Biblioteczka
2026-03-16
2026-03-13
Miło powrócić do serii, którą się pokochało.
Patryk Pilarczyk prowadzi dobrze prosperującą firmę, ale na co dzień jest odludkiem. Sprowadza kobiety na jedną noc, niczego im nie obiecując. Aż pewnego dnia w progu jego domu staje kobieta z noworodkiem. Ta zostawia mu malca, oznajmiając, że to jego syn i musi u niego zostać, bo ona musi wyjechać na dwa tygodnie. Nagle świat Patryka staje na głowie. Podejmuje rzucone mu wyzwanie i robi wszystko, aby swój poukładany świat przyporządkować teraz również dziecku. Tak naprawdę staje na głowie, aby zapewnić malcu wszystko to co najlepsze. Czy teraz będzie mógł być już spokojny, a może nadal powinien być gotowy na jakieś niespodzianki?
„Patryk Pilarczyk był jednak inteligentnym i rozsądnym facetem. Wiedział, że na to, co dobre, trzeba sobie w życiu zapracować, bo tego nauczyli go rodzice.”
Helena Leblanc stworzyła bohatera, którego wręcz trzeba pokochać. Momentami zastanawiałam się czy nie jest on zbyt idealny, bo przecież nie ma na świecie takich osób. Ale poznając Patryka w tej historii można tylko sobie pozazdrościć. To mężczyzna, który z dnia na dzień zostaje ojcem i wcale tego nie kwestionuje, tylko działa. Aż chciałoby się mieć takiego ojca dla swoich dzieci. Nasz bohater jest przystojny, bogaty, troskliwy i opiekuńczy. Do tego dba o swoich pracowników i nawet w chwilach kryzysu (pandemia), rozmyśla co by mógł zrobić, aby nie musieć ich zwalniać. No i jak go tu nie kochać, prawda?
Patryk to bohater, który przechodzi swoistą przemianę, z odludka nagle staje się pełnoetatowym ojcem małego chłopczyka. Nie wypiera się, że nie jest ojcem, nie próbuje pozbyć się dziecka, wręcz przeciwnie – od razu działa. Pragnie zapewnić mu wszystko co najlepsze. Walczy również o prawa rodzicielskie, po tym jak jego matka go porzuciła. Po drodze będą tacy, którzy będą rzucali mu kłody po nogi, ale nawet to, go nie zniechęci do działania.
„Pawełek zagarnął cały jego świat w swoje miniaturowe rączki i potrząsał nim jak grzechotką, której nie umiał nawet jeszcze utrzymać.”
Autorka stworzyła powieść od której nie można się oderwać. Pokazała nam, że nie tylko kobieta może być świetnym rodzicem, ale także i ojciec. Że miłość do dziecka jest bezwarunkowa i na zawsze. Mamy tutaj zatem piękny obraz rodzicielstwa. Doskonała kreacja bohaterów, również tych drugoplanowych. Tak naprawdę w tej powieści polubiłam wszystkich bohaterów za wyjątkiem Mariki i jej matki.
„Samotność nie jest dobra, nawet dla introwertyków. Frustracja też nie. A kiedy spotyka się kogoś, z kim nadaje się na tych samych falach, wszystko wydaje się prostsze.”
Prezes tata to powieść pokazująca, że prawdziwa miłość może zrodzić się z dnia na dzień, a najbardziej trwała jest ta pomiędzy rodzicem, a dzieckiem, choć nie we wszystkich przypadkach. To powieść pełna ludzkich zawirowań, a także emocji. Koniecznie przeczytajcie.
Miło powrócić do serii, którą się pokochało.
Patryk Pilarczyk prowadzi dobrze prosperującą firmę, ale na co dzień jest odludkiem. Sprowadza kobiety na jedną noc, niczego im nie obiecując. Aż pewnego dnia w progu jego domu staje kobieta z noworodkiem. Ta zostawia mu malca, oznajmiając, że to jego syn i musi u niego zostać, bo ona musi wyjechać na dwa tygodnie. Nagle świat...
2026-03-13
Dzisiejsza bajka bardzo mnie urzekła. Głównym bohaterem jest Marcepanek, który żyje w górach i pomaga zwierzętom w każdej porze roku. Wszystkie zwierzęta mieszkające w lesie mogą na niego liczyć. Dlatego pewnego dnia one postanowiły mu się odwdzięczyć spełniając jego marzenie.
Marcepanek jest… w sumie sama zastanawiałam się czym on jest, bo ciężko go jednoznacznie określić. Z całą pewnością jest postacią o ogromnym sercu i empatii. Otaczające go zwierzęta, zawsze mogą liczyć na jego pomoc, zwłaszcza jesienią czy też zimą. Nie przejdzie obojętnie obok innej istoty.
"Zimą zawsze pomagał różnym zwierzętom znaleźć pokarm, budował dla nich zagródki, by mogły się ogrzać i naprawiał domki, żeby przetrwały mrozy."
Historia ta pokazuje, że zawsze warto pomagać innym, bo dobroć wraca do nas podwójnie. Bycie miłym wcale nie jest trudne, a może przynieść nam same korzyści. Zwierzęta podczas zimy szczególnie potrzebują naszej pomocy, aby mogły ją jakoś przetrwać.
Znajdziemy tutaj jeszcze jeden ważny przekaz – że marzenia naprawdę potrafią się spełniać.
Marcepanek to urocza historia pokazująca, że pomoc innym to nic złego oraz że dobro okazane innym potrafi nam odpłacić z nawiązką. Polecam.
Dzisiejsza bajka bardzo mnie urzekła. Głównym bohaterem jest Marcepanek, który żyje w górach i pomaga zwierzętom w każdej porze roku. Wszystkie zwierzęta mieszkające w lesie mogą na niego liczyć. Dlatego pewnego dnia one postanowiły mu się odwdzięczyć spełniając jego marzenie.
Marcepanek jest… w sumie sama zastanawiałam się czym on jest, bo ciężko go jednoznacznie...
2026-03-13
Kolejna bajka opowiada nam o pracowitej myszce przygotowującej się do długiej i mroźnej zimy. Myszka Szurka codziennie prawie całe dnie spędzała na zbieraniu zapasów. Wieczorami była tak zmęczona, że najpierw, aby cokolwiek zrobić musiała odpocząć. Jednak pewnego dnia trafiła na wysyp tajemniczych kulek. Były tak lekkie, że zebrała ich bardzo dużo. Okazały się tajemnicze, sprawiały, że ten kto je zjadł zapadał w sen i śnił coś miłego. Szurka postanowiła się więc podzielić tym znaleziskiem z innymi zwierzętami, aby każdy z nich mógł przetrwać nadchodzącą zimę.
To kolejna bajka pokazująca, że dobro jest czymś ważnym i że zawsze warto się nim dzielić. I że pomaganie potrafi sprawić radość nie tylko tym którzy obdarowują, ale także i tym, którzy te podarunki otrzymują.
"Myszka była bardzo zadowolona, że może pomóc swoim sąsiadom. Podzieliła się ze wszystkimi swoim zapasem polnych snów i teraz zima nie była im już straszna."
Bajka została opatrzona pięknymi, kolorowymi ilustracjami nawiązującymi do treści. Dominują tutaj jesienne kolory, typowe dla tej pory roku.
Myszka to historia o tym, że pomaganie nic nie kosztuje, a może komuś innemu ułatwić życie. Polecam.
Kolejna bajka opowiada nam o pracowitej myszce przygotowującej się do długiej i mroźnej zimy. Myszka Szurka codziennie prawie całe dnie spędzała na zbieraniu zapasów. Wieczorami była tak zmęczona, że najpierw, aby cokolwiek zrobić musiała odpocząć. Jednak pewnego dnia trafiła na wysyp tajemniczych kulek. Były tak lekkie, że zebrała ich bardzo dużo. Okazały się tajemnicze,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-12
Co byście zrobili, gdyby nagle do waszego ogrodu przybłąkał się kucyk i postanowił tam zostać? Paweł nie był zachwycony tym nieproszonym gościem, w przeciwieństwie do jego rodziców. Oni pokochali Julkę od razu. Julka potrafiła nieźle napsocić, ale tylko Paweł się na to wściekał, gdyż rodzicie wszelkie wybryki kucyka puszczali płazem. Chłopiec wraz z przyjacielem i koleżanką wydrukowali nawet ogłoszenie o znalezieniu kucyka, ale nawet to nie pomogło. Paweł szukał więc planu na pozbycie się Julki.
„Piknik był dokładnie taki, jak przypuszczałem. Jeszcze dobrze nie usiedliśmy, jak przydreptała Julka i zaczęła pchać się na koc. Fantastyczny pomysł, nie ma co. Szczególnie po wytarzaniu się w błocie. Teraz koc nadawał się tylko do wyrzucenia, co mama skrzętnie wykorzystała, by wytrzeć nim przeklęte konisko.”
Petra Eimer napisała bajkę wzorując się na prawdziwych bohaterach z własnego życia. Otóż Paweł to jej syn, a Julka to również ich kucyk. Sama będąc właścicielką czterech kucyków, dobrze wiem jak te słodziaki potrafią w życiu namieszać. Czasem specjalnie potrafią coś zrobić na złość, taki ich charakter. Oczywiście nie każdy kucyk jest taki sam. Doskonale się bawiłam czytając o przygodach naszych bohaterów. Miło było popatrzeć na rodzącą się przyjaźń pomiędzy człowiekiem, a zwierzęciem, choć to pierwsze na początku wcale tego nie dostrzegało.
Pragnę zauważyć, że posiadanie kucyka wiąże się z wzięciem za niego odpowiedzialności. A także, że aby posiadać takie zwierzę, trzeba mieć o nim jakąś wiedzę. Nasz mały bohater oczywiście jej nie posiadał, dlatego sam popełniał błędy, których wam nie radzę powtarzać.
Czytanie tej pozycji wywołało wiele uśmiechu na mojej twarzy. Doskonale bawiłam się w towarzystwie Julki, i mocno jej kibicowałam. A Paweł bez wątpienia nie był złym chłopcem, tylko dzieckiem, które nie do końca rozumiało jak tu nagle w jego życiu pojawił się koń. Jeśli jesteście ciekawi, czy naszemu bohaterowi udało się w końcu pozbyć Julki, koniecznie przeczytajcie.
„Deportacja oznacza, że ktoś, kto przyjechał z innego kraju, musi zostać odesłany tam, skąd przybył. Oczywiście nie miałem pojęcia, skąd przybyła Julka, ale przecież wcale nie musiałem tego wiedzieć. Ważne było tylko to, żeby się jej pozbyć.
Niestety, nie było to wcale takie proste.”
Muszę jeszcze zaznaczyć, że ta książka została pięknie wydana. Twarda oprawa, piękne ilustracje wykonane przez samą autorkę sprawiają, że czytelnik chętnie sięga po książkę. Całość napisana prostym językiem, który bez problemu dotrze do młodych odbiorców.
Paskudne konisko to niezwykła historia chłopca i kucyka, która nie tylko bawi, ale także uczy odpowiedzialności. Polecam!
Co byście zrobili, gdyby nagle do waszego ogrodu przybłąkał się kucyk i postanowił tam zostać? Paweł nie był zachwycony tym nieproszonym gościem, w przeciwieństwie do jego rodziców. Oni pokochali Julkę od razu. Julka potrafiła nieźle napsocić, ale tylko Paweł się na to wściekał, gdyż rodzicie wszelkie wybryki kucyka puszczali płazem. Chłopiec wraz z przyjacielem i koleżanką...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-10
Jak dobrze wiemy, bajki pisze się zazwyczaj po to, aby mali czytelnicy mogli wyciągać z nich jakiś morał i cenne rady. Nie inaczej jest w przypadku Kazika. To książeczka, która porusza bardzo ważny w dzisiejszym świecie problem, a mianowicie spędzanie czasu dzieci przed ekranem, czy to telewizora czy też tabletu czy telefonu. Niestety, najłatwiej zająć dziecko pozwalając mu siedzieć w telefonie i grać w różne gry. Ale to nie jest nic dobrego, w ten sposób tylko pogarszamy ich sytuację. Zbyt długie spędzanie czasu przed ekranem posiada swoje skutki w postacie zmęczonych oczu i mózgu.
„Czas przed ekranem to przyjemna rozrywka, ale jeśli nie przestrzegamy pewnych ważnych reguł, może nam szkodzić.”
Osobiście cieszę się, że żyłam w czasach w których to nie ekrany były dla dzieci priorytetem, a wspólne spędzanie czasu na podwórku. A to różne zabawy, a to jazda na łyżworolkach. Zawsze było co robić i nie narzekaliśmy na nudę. W dzisiejszych czasach nie widać już, aby po podwórkach biegały dzieciaki i wspólnie się bawiły. Ważniejsze są jakieś gry komputerowe, a do tego nie potrzeba mieć nawet kompana. Niestety, obecnie rodzicie zazwyczaj pracują, nie mają tyle czasu, aby poświęcić wystarczająco uwagi dziecku.
Historia Kazika w pełni jest pozycją zasługującą na uwagę. Pokazuje nam, że w domu powinny być jasne reguły co do spędzania czasu przed ekranem. Warto też zwrócić uwagę na to, jakie bajki nasze dzieci chcą oglądać. Przykro to mówić, ale obecnie mamy tyle strasznych bajek, że czasem zastanawiam się, jak można to puszczać w telewizji. Warto więc od małego wpajać swoim pociechom, aby oglądały te wartościowe, które czegoś mogą ich nauczyć. Wiadomo, że dzieci będą się buntować i sprzeciwiać, to normalne. W takich sytuacjach trzeba z nimi usiąść i wszystko na spokojnie wytłumaczyć.
Nasza bajka została opatrzona pięknymi ilustracjami wykonanymi przez Ewę Michalską. Nadają one kolorytu całej historii.
Kazik i czas przed ekranem to pozycja, którą powinien przeczytać każdy mały czytelnik, ale także i rodzic, aby wyciągnąć z tej bajki właściwy morał. Pamiętajcie, że wspólne spędzanie czasu z dzieckiem jest niezwykle ważne. Zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję.
Jak dobrze wiemy, bajki pisze się zazwyczaj po to, aby mali czytelnicy mogli wyciągać z nich jakiś morał i cenne rady. Nie inaczej jest w przypadku Kazika. To książeczka, która porusza bardzo ważny w dzisiejszym świecie problem, a mianowicie spędzanie czasu dzieci przed ekranem, czy to telewizora czy też tabletu czy telefonu. Niestety, najłatwiej zająć dziecko pozwalając mu...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03-01
Kolejna z serii bajek autora przedstawia nam świat, w który wdziera się chaos i jedno wielkie zamieszanie. Głównym bohaterem są igły, które miały przygotować powitanie dla szpilek. Jednak zamiast powitania urządziły imprezę.
Maciej Stupera w tej swojej krótkiej bajce stara się zwrócić nam uwagę, iż każdy z nas jest inny i każdy wyróżnia się czymś innym. Przedstawia nam to za pomocą narzędzi krawieckich, ujawniając ich plusy i słabości. Bo tak naprawdę nie ma ideałów na świecie i dwóch jednakich osób. Każdy z nas zawsze będzie wyróżniał się czymś szczególnym. I tak prawdę mówiąc, to właśnie jest w nas piękne, że nie ma szansy na to, aby ktoś nas skopiował. Autor pragnie nam również ukazać, iż brak prawidłowej komunikacji może prowadzić do złości i irytacji.
Bajce oczywiście towarzyszą piękne ilustracje dopełniające przedstawioną treść. Są one odzwierciedleniem emocji bohaterów.
Kłopoty z igłami to historia, która próbuje nam powiedzieć, iż nie ma dwóch jednakich ludzi, i że bycie innym nie oznacza bycia gorszym.
Kolejna z serii bajek autora przedstawia nam świat, w który wdziera się chaos i jedno wielkie zamieszanie. Głównym bohaterem są igły, które miały przygotować powitanie dla szpilek. Jednak zamiast powitania urządziły imprezę.
Maciej Stupera w tej swojej krótkiej bajce stara się zwrócić nam uwagę, iż każdy z nas jest inny i każdy wyróżnia się czymś innym. Przedstawia nam to...
2026-02-25
Iszsza to dziewczyna z złotym sercem, która nagle z dnia na dzień traci rodziców. Jakby tego było mało musi przenieść się z Insuli do Metropolis. To dwa różne światy, które mogłyby nosić nazwę dobro, a drugie zło. Na Insuli wszyscy są dla siebie mili, dobro bije od każdego jej mieszkańca, ludzie są tam dla siebie życzliwi i pomocno. W Metropolis jest odwrotnie. To świat, w którym człowiekiem rządzi zło, a ludzie żyją jakby wartości emocjonalne nie miały znaczenia. Jak zatem nasza bohaterka odnajdzie się w nowym świecie, tak bardzo przeczącym jej stylowi życia?
"Życie ludzkie nie było tu szczególnie cenione, żeby nie powiedzieć, że nic nie znaczyło. Dobra materialne stanowiły tu wyznacznik wartości człowieka, a nie życie samo w sobie."
Elżbieta Kosobucka stworzyła niezwykłą bohaterkę Iszę, dziewczynę, która nawet pomimo przykrych doświadczeń nie zatraciła w sobie człowieczeństwa i wciąż wierzy, że dobro może zwyciężyć nad złem. Pomimo tego, że przeniosła się do gorszego świata, nie zmieniła swojego stylu bycia. Wciąż pomaga, choć w tym świecie jest to zabronione i może grozić śmiercią. Jednak nasza dziewczyna nie baczy na swoje bezpieczeństwo, po prostu kieruje się tym co uważa za najważniejsze, czyli swoim sercem. Zdecydowanie to postać, którą trzeba polubić, innego wyjścia nie widzę. Ciekawą postacią jest również Epistref, który również odgrywa tutaj ważną rolę.
Choć przedstawiona powieść to fikcja literacka, jej treść trafia głęboko do czytelnika i zmusza go do własnych refleksji. Pokazuje nam, że pomimo tego, iż świat wciąż gna do przodu, to ludzie zapominają jakie wartości w życiu powinny być najważniejsze. Mogę również śmiało stwierdzić, że w dzisiejszych czasach moglibyśmy znaleźć w świecie odzwierciedlenie zarówno Insuli jak i Metropolis, choć tego drugiego zapewne zdecydowanie więcej. Ludzie żyją w ciągłej pogoni za pieniądzem, ich życie to wieczny wyścig szczurów, a gdzie w tym wszystkim czas na wspólne spędzanie czasu z innymi? Na wzajemny szacunek, dobroć i pomoc? Czy świat nie byłby piękniejszy, gdyby na świecie było więcej osób podobnych do naszej Iszszy?
Iszsza to powieść pełna emocji o młodej dziewczynie wychowanej w świecie opartym na dobru i empatii, która musi zmierzyć się z brutalnym światem. To historia, która zapada w serce i skłania do refleksji na temat własnego zachowania. Zachęcam do przeczytania.
Iszsza to dziewczyna z złotym sercem, która nagle z dnia na dzień traci rodziców. Jakby tego było mało musi przenieść się z Insuli do Metropolis. To dwa różne światy, które mogłyby nosić nazwę dobro, a drugie zło. Na Insuli wszyscy są dla siebie mili, dobro bije od każdego jej mieszkańca, ludzie są tam dla siebie życzliwi i pomocno. W Metropolis jest odwrotnie. To świat, w...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-09
Edyta to studentka pracująca weekendowo jako kelnerka. Pewnego dnia w pracy poznaje Patryka – klienta, który staje w jej obronie. Przez najbliższy tydzień spotykają się codziennie, a później on wyjeżdża na misję do Afganistanu. Dwa miesiące później Edyta otrzymuje wiadomość o jego śmierci. Mało tego, sama dowiaduje się, że jest z nim w ciąży.
Mija szesnaście lat, kiedy Daria – owoc ich miłości przypadkowo trafia na trop swego ojca. Co takiego się o nim dowie i czy to wpłynie na jej dalsze życie?
Jak zapewne sami dobrze wiecie kłamstwo potrafi przysporzyć wiele kłopotów. Prawda zawsze wyjdzie na jaw, prędzej czy później. Czy zatem warto kłamać? A co jeśli przez kłamstwo zniszczymy sobie i innym życie? Przegapimy jego najlepsze chwile? Czasu nie da się cofnąć, on jest dla nas bezlitosny.
Życie zmusza nas do różnych rzeczy. Czasem potrafi dać nam nieźle w kość. Sprawić, że nagle przestajemy widzieć jego sens. Podejmujemy pochopną decyzję, tak naprawdę do końca jej nie przemyślawszy. A kiedy coś sobie nagle uświadamiamy, nie jesteśmy w stanie cofnąć czasu. Wtedy możemy mieć pretensje tylko do siebie.
Historia przedstawiona przez Małgorzatę Kasprzyk pokazuje nam, że miłość może pojawić się w naszym życiu w najmniej spodziewanym momencie. Czasem może być krótka, ale niezwykle intensywna. To również historia pokazująca że nowe kiełkujące życie w czyimś brzuchu może być motywacją do dalszego życia. Ale przede wszystkim jest to historia ukazująca, że jedno kłamstwo może zmienić w życiu bardzo wiele, a także może nas przez nie wiele ominąć.
"W gruncie rzeczy problemy dziewczyn wydawały mi się czystą abstrakcją. Chciałabym się martwić tylko tym, czy poderwę wymarzonego chłopaka, czy też inna mnie uprzedzi. Tymczasem miałam na głowie sprawę taty, jego kłamstwo sprzed lat i dziwne milczenie mamy, która nie chciała o nim rozmawiać. W tej sytuacji zupełnie nie wiedziałam, co przyniesie mi przyszłość…"
Świetna kreacja bohaterów. Dzięki narracji z trzech punktów widzenia (Edyty, Patryka i Darii) lepiej poznajemy historię, gdyż mamy możliwość spojrzenia na nią z różnych perspektyw. Bardzo polubiłam tę trójkę bohaterów i z każdym z nich mocno się zżyłam. Wspólnie z nimi przeżywałam ich emocje, których tutaj nie brakuje.
Autorka stworzyła powieść od której ciężko się oderwać. Bo jak już raz weźmie się ją w dłonie, to nie chce się jej odkładać na bok.
"Rzeczywiście ta pozorna obojętność Edyty zaczynała mnie już niepokoić. Wiedziałem, że kryje się za nią wielki żal do mnie, i naprawdę wolałem, aby zrobiła mi awanturę, naubliżała, wykrzyczała wszystko, co leży jej na sercu… Wtedy mógłbym chociaż spróbować coś wyjaśnić, a tak? Nie miałem szans!"
To jedno kłamstwo to historia o życiu w nieświadomości popełnionych błędów. O prawdzie, która ujrzy światło dzienne po wielu latach, a także o nauczaniu się wybaczania. Gorąco polecam.
Edyta to studentka pracująca weekendowo jako kelnerka. Pewnego dnia w pracy poznaje Patryka – klienta, który staje w jej obronie. Przez najbliższy tydzień spotykają się codziennie, a później on wyjeżdża na misję do Afganistanu. Dwa miesiące później Edyta otrzymuje wiadomość o jego śmierci. Mało tego, sama dowiaduje się, że jest z nim w ciąży.
Mija szesnaście lat, kiedy...
2026-01-25
Motyw Przewodni na zimę to magazyn literacki, w którym znajdziecie krótkie opowiadania poszczególnych autorów.
Zabij mnie Sebastiana Imielskiego to opowiadanie, które opowiada o stracie, z którą bohater nie może się pogodzić. Ukazuje nam granicę psychicznej wytrzymałości. To swego rodzaju wołanie o pomoc, akt desperacji. To próba ucieczki od bólu i przeżytych traum. Jak sami dobrze wiemy, nie zawsze łatwo jest się pogodzić ze stratą kogoś bliskiego, czasami próbujemy sobie poradzić z tym na różne sposoby.
Autor napisał mroczne opowiadanie psychologiczne, które zderza czytelnika z granicami ludzkiej wytrzymałości emocjonalnej. Tytuł nie jest dosłowny, to wyraz desperacji, potrzeby zrozumienia człowieka w trudnych chwilach. Autor w swoim opowiadaniu jest brutalnie szczery, nie brakuje tutaj emocji, a jego zakończenie pozostawia więcej pytań aniżeli odpowiedzi.
Kamaria Mariusza Jurgiela to króciutkie opowiadanie w którym główny bohater Leo cierpi i postanawia odebrać sobie życie. Jednak w ostatnim momencie pojawia się ona, Kamaria. Zna jego myśli, wie co przeżywa, wprost się z nim identyfikuje. Pozwala mu zrozumieć, że czasem koniec może oznaczać początek czegoś nowego.
„Życie to ciągła droga, po której stąpamy i musimy nauczyć się ją akceptować, być wdzięcznym za to, że możemy nią podążać. Wielkim ten, co swoją drogę przemierza, i nie da się obedrzeć z cierpliwości i konsekwencji.”
To historia opowiadająca o tym, że aby pomóc komuś innemu, najpierw trzeba pomóc sobie samemu. Czasem w życiu błądzimy, chcemy zrobić coś głupiego, bo myślimy, że świat nam się zawalił. Życie jednak nie kończy się na jednym bliskim człowieku, czasem warto przystopować i zastanowić się nad własnymi decyzjami. Bo zawsze warto żyć, ważne jest, aby znaleźć sens naszego istnienia. I co najważniejsze, warto pojąć, że koniec nie musimy być wcale końcem ostatecznym, jednak początkiem czegoś nowego, czegoś pięknego.
Pomarańczowy pył Radosława Chmiela wciąga w swoją historię od pierwszej do ostatniej strony. Wspólnie z bohaterem udajemy się na pustynię, którą właśnie przemierza wraz z garstką innych ludzi. Poruszają się niemal bezszelestnie, uważając na wszelkie czające się dookoła zło, wierząc, że dotrą do celu cali i zdrowi.
„Pustynia nocą nie jest cicha. Nie jak las ani nie jak miasto po północy. To inny rodzaj milczenia. Taki, który oddycha razem z tobą, ale nie daje ci tlenu. Piasek skrzypi pod butami tak głośno, że każdy krok wydaje się zdradą, a blady księżyc wisi nisko i leniwie, jakby sam był zmęczony patrzeniem na ten świat.”
Chmiel zbiera nas w wędrówkę przez pustynię ukazując nam, że aby przetrwać potrzeba czasem być świadomym swojego celu i swoich wyborów. Że nie można się wycofywać i dawać przewagę wrogowi. Że nie można dać się złamać. Czasem nasze ocalenie jest po coś.
„Przeżyliśmy, żeby coś dalej nieść. Ciężar. Historię. Żal. Może winę.”
Pomarańczowa amnezja Radosława Chmiela to opowiadanie w którym główny bohater porusza się po mieście, które ma pomarańczowe niebo i pozbawione jest ludzkich istnień. Bohater zadaje wiele pytań, ale nie otrzymuje na nie odpowiedzi. Amnezja nie jest ani wybawieniem, ani tragedią. Pamięć dla niego okazuje się ciężarem, a zapomnienie niezbędnym uproszczeniem świata. Bohater ma mętlik w głowie, już sam nie wie co się dzieje. Autor po raz kolejny posługuje się prostym, wciągającym językiem, więc opowiadanie czyta się szybko. Pomarańczowy kolor jest tutaj nośnikiem emocjonalnej pamięci, nawet gdy sama pamięć ulega rozpadowi.
„On nie wiedział, ale ona była w nim jak pasożyt od lat karmiący się jego niepewnością i bezradnością. Nie miał szans się jej pozbyć, nie potrafił nawet spróbować.”
Piernikowa miłość w Grande Coffee Marty Ręczkowskiej to opowiadanie, które pokazuje, że w najmniej spodziewanym momencie naszego życia możemy spotkać kogoś, kto nagle stanie nam się bliski. Bo tak naprawdę miłość może spotkać nas wszędzie, zwłaszcza wtedy, kiedy kompletnie się jej nie spodziewamy.
Amelia podczas spotkania biznesowego w Grande Coffee trafia na niezbyt miłego klienta. W jej obronie staje przystojny kelner o którym ona później nie może zapomnieć. Czas jednak mija, a ona nie może go spotkać, choć przychodziła na kawę praktycznie codziennie licząc, że go spotka. Czy go odnajdzie?
Zaklęty liść Agi Czerniejewskiej to króciutka historia o magii zaklętej w liściu, który potrafił ogrzewać niczym małe słońce.
„Marek, choć zawsze udawał twardziela, zaczął wierzyć, że w jesieni naprawdę kryje się magia. A Lena wiedziała, że los dał jej coś więcej niż przypadkowe spotkanie. Dał jej chłopaka, który potrafił rozśmieszyć ją do łez, i zaklęty liść, który świecił tylko wtedy, gdy byli razem.”
Motyw przewodni na zimę to magazyn literacki, w którym każdy z nas znajdzie coś dla siebie. Opowiadania są różnorodne, w różnym stylu o różnej tematyce. To świetna okazja, aby poznać twórczość wielu autorów naraz. Zachęcam do przeczytania.
Motyw Przewodni na zimę to magazyn literacki, w którym znajdziecie krótkie opowiadania poszczególnych autorów.
Zabij mnie Sebastiana Imielskiego to opowiadanie, które opowiada o stracie, z którą bohater nie może się pogodzić. Ukazuje nam granicę psychicznej wytrzymałości. To swego rodzaju wołanie o pomoc, akt desperacji. To próba ucieczki od bólu i przeżytych traum. Jak...
2026-01-20
Ida jest młodą dziewczyną prowadzącą normalne życie. Ma chłopaka Krystiana z którym raz układa się jej lepiej, a raz gorzej. Pewnego dnia zostaje porwana. Od tego czasu życie spędza w jakiejś piwnicy, która staje się dla niej koszmarem. Dziewczyna dzień po dniu mierzy się ze swoją przeszłością i knuciem planu na wydostanie się z tej niewoli. Próbuje podejść tego, który przynosi jej jedzenie, jednak wcale nie jest to takie proste. Czy Ida może liczyć na szczęśliwe zakończenie?
„Od początku mojego pobytu tutaj odpychałam od siebie myślenie o świecie zewnętrznym. Założyłam, że łatwiej będzie mi przetrwać w tej piwnicy jako więzień bez bagażu. Zabijając w sobie tęsknotę, zamrażając w swojej głowie wspomnienia, będę tu tkwić jak w jakimś innym wymiarze.”
Muszę przyznać, że Mieszko Sujak stworzył niesamowicie wciągający kryminał psychologiczny od którego nie sposób się oderwać. Z każdą przeczytaną stroną, coraz mocniej zagłębiałam się w psychikę zarówno bohaterki jak i porywaczy. Słuchałam, analizowałam i wyciągałam własne wnioski. Czułam dreszczyk emocji i adrenalinę, która musiała towarzyszyć również Idze.
Książka podzielona jest na dwie części: zdrowie i choroba. Będziemy więc naocznymi świadkami w miarę normalnego życia bohaterki oraz jej zmagań z chorobą. Historia, którą macie okazję tutaj poznać pokazuje nam, że czasem najgroźniejszym więzieniem bywa nasz umysł. To właśnie on potrafi sprawić, że nasze własne myśli czy też obsesje mogą czynić z głowy pułapkę, z której trudno się wydostać. Powracające wspomnienia, przeżyte traumy, to one nie pozwalają nam zaznać spokoju.
Sujak posługuje się językiem oszczędnym, momentami surowym, dzięki czemu emocje nie wypływają wprost lecz ukazują się z niedopowiedzeń. Autor ukazuje nam relacje międzyludzkie, a przede wszystkim granice własnej wytrzymałości psychicznej. Sami zapewne doskonale wiecie, że ta granica potrafi być bardzo cienka. Historię poznajemy z różnych punktów widzenia: bohaterki, policji, a także ludzi, którzy kochali Idę. Powieść jest niezwykle autentyczna, a jej siła tkwi w konsekwentnym opisie stanu. Jest to lektura wymagająca, skupiona na szczegółach. Nie ma w niej błyskawicznej akcji, wręcz przeciwnie, momentami może okazać się odrobinę monotonna.
„Ojciec zawsze powtarzał mi, że ciało trzeba traktować jak konia – gdy nie będzie się ruszać, zacznie fiksować. Patrząc na dzisiejsze miasta, mogłoby się wydawać, że normalną pozycją człowieka jest siedzenie, ale tak prosto nie da się uciec od swojej natury.”
Chandra to powieść psychologiczna, która zabiera czytelnika w refleksyjną podróż. Nie daje ukojenia, jednak skłania do myślenia o nieustannym poszukiwaniu sensu we współczesnym świecie. Polecam.
Ida jest młodą dziewczyną prowadzącą normalne życie. Ma chłopaka Krystiana z którym raz układa się jej lepiej, a raz gorzej. Pewnego dnia zostaje porwana. Od tego czasu życie spędza w jakiejś piwnicy, która staje się dla niej koszmarem. Dziewczyna dzień po dniu mierzy się ze swoją przeszłością i knuciem planu na wydostanie się z tej niewoli. Próbuje podejść tego, który...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-04
Wigilia to czas rodzinny, który staramy się spędzać z bliskimi nam osobami. To czas, w którym się radujemy, szykujemy wspólnie potrawy, poświęcamy czas rozmowie. Ale nie każde święta Bożego Narodzenia wyglądały tak samo. Sylwia Winnik przypomina bowiem opowieści wigilijne w cieniu wojny. Jej rozmówcy przytaczają wspomnienia z dawnych czasów, które niekoniecznie zaliczają się do tych miłych. Niemniej opowieści te pokazują, że Wigilia to był czas mocno oczekiwany i celebrowany nawet pomimo wojny. Bo choć były to trudne czasy, Polacy starali się jak mogli, aby ten czas mimo wszystko był wyjątkowy.
„Udało nam się przetrwać Auschwitz. Mnie. Bratu. Mamie. Ale nie tacie. Pierwsze święta Bożego Narodzenia po wojnie były dla mojej rodziny bardzo trudne i przepełnione smutkiem. Powracające wspomnienie obozu nie pozwalało cieszyć się odzyskaną wolnością ani życiem. Przed oczami stawały czasami – nieproszone – okropne obrazy i przerażające wspomnienia.”
Wojna zabrała niejednemu z nas kogoś bliskiego, czasami ciężko wspominać o tym, że zamordowano nam kogoś z rodziny. Wspomnienia niektórych bohaterów są mi szczególnie bliskie, gdyż moja śp. Babcia i Dziadek również stracili w tamtym czasie bliskie im osoby. Zatem niektóre obrazy przedstawione przez bohaterów dotykały mocno moich czułych stron, sprawiły, że i we mnie odżyły wspomnienia tamtych czasów. Bo choć znam je tylko z opowieści rodzinnych (nie było mnie jeszcze wtedy na świecie) to bolą równie mocno.
Historie wigilijne przedstawione przez Autorkę pokazują, że pomimo trudnego czasu czy też położenia był to czas, którego wszyscy oczekiwali, gdyż pomimo biedy, wierzyli, że chociaż tego jednego dnia ich brzuchy będą syte. Wiadomo, że nie mogli spodziewać się samych rarytasów, ale już możliwość zdobycia choćby bochenka chleba napawała ich optymizmem, zwłaszcza tych, którzy ten czas spędzali w obozach koncentracyjnych.
„Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mamy niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy.”
Święta sprawiały, iż był to czas, w którym wielu miało nadzieję na powrót do normalności. Prawa jest taka, że nie wszystkim po wojnie udało się wrócić do tej normalności. Pomimo zakończenia wojny, cieniem kładły się na nich wspomnienia z przeszłości o których nie sposób było zapomnieć.
„Trzeba umieć i płakać nad napotkanym smutkiem, i cieszyć się tym, co pięknego zebraliśmy w pamięci przez całe życie. Boże Narodzenie dla mnie zawsze będzie wyjątkowym, cudownym czasem rodzinnym. W końcu wtedy, mimo wojennej tułaczki, zawsze byliśmy razem. I to było najważniejsze.”
Moc truchleje to niezwykłe historie wigilijne w cieniu wojny. Historie prawdziwe, przepełnione bólem, ale także i nadzieją na zakończenie tego trudnego okresu. Warto przeczytać. Polecam.
Wigilia to czas rodzinny, który staramy się spędzać z bliskimi nam osobami. To czas, w którym się radujemy, szykujemy wspólnie potrawy, poświęcamy czas rozmowie. Ale nie każde święta Bożego Narodzenia wyglądały tak samo. Sylwia Winnik przypomina bowiem opowieści wigilijne w cieniu wojny. Jej rozmówcy przytaczają wspomnienia z dawnych czasów, które niekoniecznie zaliczają...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12-30
To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy". Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego wyobrażenia jak wyglądało życie w tamtym czasie, z tym większym zaciekawieniem czytałam powieść.
Obrazy wykreowane przez Edytę Świętek są tak realne, postacie jak najbardziej wiarygodne i barwne, że zatrzymując się na chwilę podczas czytania, zadałam sobie pytanie: czy chciałabym żyć w tamtych czasach? Oczywiście patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, odpowiedź brzmi nie.
"Nie chciała tych wszystkich mar, przeczuć i wizji, które ją dręczyły, odkąd wyrządzono jej krzywdę. Czasami myślała, że zapewne zwariowała od tego całego cierpienia i tortur. Co gorsza, nigdy nie potrafiła ocenić, czy faktycznie choćby jedno z jej rojeń nie okaże się prorocze. Nie mogła więc w nikim wzbudzać zbędnego strachu."
Wielu z nas do dzisiaj, żyje na ziemiach, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. I nie wyobraża sobie, że ktoś obcy mógłby przejąć tę ziemię. Rodzina Szymczaków również była tej myśli. Bronek stawał na głowie i robił co tylko mógł, by nie odebrano im ich ziemi. Niestety nie udało mu się to, gdyż reforma rolna zabrała mu niemalże wszystko, prócz murowanego domu i kawałka lichej ziemi. Musiał wyjechać z rodzinnej wsi do miasta, by zapewnić byt swojej rodzinie. Czy było to dla niego łatwe? Jak odnalazł się w nowej rzeczywistości?
Autorka w cudowny sposób przedstawia nam stare czasy, które niejeden z Was (mnie to nie dotyczy) miał okazję przeżyć. Dzięki tej książce powrócicie pamięcią do czasów, które zapewne niektórym z Was utkwiły głęboko w sercu. Czy zatem życie dawniejsze było lepsze od tego obecnego? Nie można tego jednoznacznie ocenić. Ludzie w dawnych czasach niezwykle cenili swój majątek i rodzinę. Czy w dzisiejszym świecie ludzie również cenią swoją rodzinę i są w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko? Na to pytanie z całą pewnością posypałyby się różne odpowiedzi.
Bronek to postać, która niewątpliwie zaskarbiła sobie moje serce. Od początku dom, rodzina i majątek stanowiły dla niego istotę życia. Jako najstarszy z rodzeństwa stał się głową rodziny, troszcząc się o matkę oraz pozostałe rodzeństwo. Życie boleśnie go doświadczało na każdym kroku. Jednak jego wiara, w to, że kiedyś odzyska utracone ziemie, wciąż motywowała go do dalszego działania i nie poddawania się. Stawiał czoła przeciwnością, wciąż wierząc w lepsze jutro i ponowne scalenie rodziny.
Edyta Świętek stworzyła powieść, która zasługuje na uznanie. Pomysł na fabułę, by przemierzać czasy od przeszłości i posuwać się ku teraźniejszości zachwycają czytelnika. Razem z autorką możemy odbyć podróż po Krakowie i jego zakątkach, miejscach, które autorka w dalszym ciągu darzy sentymentem. Odbędziemy zatem podróż, która na długo utkwi w naszej pamięci, rozbije nas mentalnie i da nam do myślenia.
Cień burzowych chmur to książka, która zabierze nas w czasy powojennej Polski, pozwoli odkryć absurdy PRL-u, utwierdzi nas w przekonaniu, iż rodzina to najcenniejszy skarb, który posiadamy. Nie obędzie się również bez rodzinnych sprzeczek zrodzonych z zawiści, ciągłych intryg i spisków oraz chęci krwawej zemsty. No i oczywiście pojawią się również romantyczne chwile. Zachęcam do przeczytania. Ja jestem zachwycona, wierzę, że i Wy będziecie.
To niewiarygodne jak bardzo powieści autorki wciągają czytelnika w swój świat, który nie zawsze jest "różowy". Czym tym razem zaskakuje nas książka? Obrazem małopolskiej wsi, rodzinnych więzi, ciągłych intryg pomiędzy mieszkańcami, ale przede wszystkim realizmem opisów życia we wczesnym PRL-u. Jako, że w tamtych czasach nie było mnie jeszcze na świecie i nie mam swojego...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12-29
Kolejna bajka Macieja Stupera, która poniekąd mnie zawiodła. Dlaczego? Już tłumaczę.
Historia opowiada o młodej zebrze, która urodziła się biała bez pasków. Pomimo tego, że rodzina akceptowała malucha w jego inności, on każdego dnia był coraz bardziej smutny z powodu swojego wyglądu. Chciał być taki jak reszta zebr, mieć ukochane czarne paski.
I gdyby ta historia od początku do końca pokazała nam białego malucha, który pomimo swojej odmienności w końcu uczy się samoakceptacji, moim zdaniem niosłaby w sobie wartościowy morał. A że zakończenie za sprawą motyla jest całkiem inne, to i ta bajka poniekąd traci ważny przekaz.
„Sąsiedzi dziwnie patrzyli na tego białasa, ale jego rodzina zupełnie się tym nie przejmowała.
- Taki się urodził i już – mówiła jego mama.
- Widocznie zaszła jakaś pomyłka, ale to przecież mój syn.”
Nie oznacza to, że jest zła. Widocznie autor miał inny zamysł tworząc tę historię. Pokazał nam jednak, że nie każdy zawsze jest taki sam, że czasem ktoś się urodzi odmienny, ale wcale nie oznacza to, że jest z tego powodu gorszy. Bo to „nie szata zdobi człowieka”, nie ważne jest jakim się urodzimy, ważne jest, abyśmy potrafili się zaakceptować. Niestety w dzisiejszym świecie różnie z tą samoakceptacją bywa. Czasem wyśmiewanie się z odmienności kogoś innego potrafi doprowadzić do tragedii i to jest w tym najsmutniejsze. Bo tak naprawdę powinniśmy się wzajemnie szanować bez względu na to jak wyglądamy, jak się ubieramy. Każdy z nas jest inny i to jest najbardziej wartościowe.
Książeczka posiada oczywiście piękną szatę graficzną i śliczne ilustracje nadające tej historii swoisty charakter. Młodym czytelnikom z całą pewnością pozwolą lepiej zobrazować czytaną bajkę.
Biała zebra to historia o młodym chłopcu, który pragnął być taki jak wszyscy inni. To również historia o przyjaźni zebry z motylem.
Kolejna bajka Macieja Stupera, która poniekąd mnie zawiodła. Dlaczego? Już tłumaczę.
Historia opowiada o młodej zebrze, która urodziła się biała bez pasków. Pomimo tego, że rodzina akceptowała malucha w jego inności, on każdego dnia był coraz bardziej smutny z powodu swojego wyglądu. Chciał być taki jak reszta zebr, mieć ukochane czarne paski.
I gdyby ta historia od...
2025-12-28
Świeradów-Zdrój, to właśnie tutaj przenosimy się do kolejnej świątecznej książki Sylwii Trojanowskiej. I zapewniam was, że będzie dużo śniegu, magii nadchodzących świąt, ale również życiowych ludzkich zawirowań. Książka jest skonstruowana podobnie do Wigilijnej przystani, czyli rozpoczynamy powieść od „niemal cztery tygodnie do Wigilii”. Poznajemy Lilę, Domicelę, Ksawerego, Fryderyka oraz Konstancję. Każdy z tych bohaterów będzie miał do opowiedzenia swoją historię. Muszę przyznać, że moje serce skradła Konstancja, starsza Pani, która nie owija w bawełnę, ale także i Lila, która ma ogromne serce dla wsparcia dla innych. Zresztą ja wszystkich bohaterów polubiłam, może najmniej Domicelę za jej sposób bycia, ale prawda jest taka, że każda z tych postaci wnosi coś i do mojego postrzegania życia.
„Pamiętaj, że nawet najtrudniejsza, najbardziej bolesna przeszłość to... już tylko przeszłość. Ona jest za tobą i nie musisz jej rozpamiętywać w nieskończoność. Możesz spróbować lepiej żyć. Możesz się odważyć i otworzyć serce... dla kogoś.”
Wiecie za co uwielbiam książki Sylwii? Za to, że nie są banalne, przesłodzone i „posypane posypką czekoladową”. Uwielbiam je za to, że są takie życiowe i pełne emocji. A gwarantuję wam, że tutaj ich nie zabraknie. Powoli krok po kroku będziemy zagłębiać się w różne historie, które tak naprawdę swój finał będą miały niemalże w jednym wspólnym miejscu. Autorka po raz kolejny zabierze nas w podróż, która uświadomi nam, że czas świąt to czas pojednania, że rodzina zawsze powinna trzymać się razem, że nie warto dusić w sobie emocji, które dzień po dniu zjadają nas od środka.
Każdy z naszych bohaterów jest inny, każdy inaczej reaguje na pewne sprawy. Niektórzy cierpią po odejściu bliskich im osób, zmagają się ze stratą. Innym brakuje matczynego ciepła, jedni żyją w ciągłym poczuciu winy. Jednak każda z tych osób jest ludzka, posiada cechy podobne do naszych, ma gorsze i lepsze dni. Pojawiają się chwile zwątpienia, ale także i radości.
Lila kocha biegi narciarskie jak jej ojciec. Domicela zawsze wszystko musi mieć dopięte na ostatni guzik. Ksawery nad życie kocha swoją córkę, ale cierpi też, gdyż jest w separacji z żoną, którą nadal kocha. Fryderyk stroni od ludzi, kocha i szanuje zwierzęta. A Konstancja jest przebojową starszą panią, która miewa zaniki pamięci (demencja).
„Czasami dobrze rozumiesz kogoś, kogo znasz raptem chwilę, a innym razem i całe życie ci nie starczy, byś pojął człowieka.”
Jestem przekonana, że czytanie tej powieści sprawi wam swoistą przyjemność i że będziecie równie mocno zachwyceni, ale i też poruszeni jak ja sama. Dajcie się porwać chwili i pozwólcie przenieść się do Świeradowa-Zdroju w świątecznym klimacie. Towarzyszcie naszym bohaterom, wspólnie z nimi się radujcie, ale i też urońcie łezkę. Odkryjcie to, czego do tej pory jeszcze nie odkryliście i uwierzcie, że w święta wszystkie życzenia są w stanie się spełnić.
Wzgórze świątecznych życzeń to historie ludzi, którym nie zawsze wszystko układa się idealnie. To historie ludzi, którzy mają w sobie wielką siłę, aby pomagać bezinteresownie innym. To także historie, które pokazują, że magia świąt potrafi zdziałać cuda. Gorąco polecam!
Świeradów-Zdrój, to właśnie tutaj przenosimy się do kolejnej świątecznej książki Sylwii Trojanowskiej. I zapewniam was, że będzie dużo śniegu, magii nadchodzących świąt, ale również życiowych ludzkich zawirowań. Książka jest skonstruowana podobnie do Wigilijnej przystani, czyli rozpoczynamy powieść od „niemal cztery tygodnie do Wigilii”. Poznajemy Lilę, Domicelę, Ksawerego,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-30
Przed wami tomik poezji, który został podzielony na cztery części: uczucie, rozkwit, upadek i przemijanie. Autor w swoich wierszach zawiera mnóstwo emocji, bólu, cierpienia, starania się zrozumienia tego co się stało i próby pogodzenia się z tym. Widać, że mierzy się ze stratą kogoś bliskiego i ciężko mu bez tej osoby. Nie jest to jednak nic dziwnego, bo każdy z nas kiedyś kogoś bliskiego stracił i wie, co to żałoba.
„ZOSTAWIŁAŚ
Zostawiłaś mnie
Samego
Ze snami, myślami
Niedokończonymi
I pisanymi na opak wierszami
Zostawiłaś mnie
Złamanego
Bez światła przy duszy
Na pustkowiu
Wśród łez suszy
Zostawiłaś mnie
Zagubionego
Bez uczucia kompasu
Między jednym a drugim
Pocałunkiem grymasu
Zostawiłaś mnie
Głuchego
Na piękno burzy
I śpiew ptaków
Z widokiem na pustkę
Naszych dwóch światów
Zostawiłaś mnie
Wolnego
Z darem tak cennym
Czynienia tego wszystkiego
Byle nie z tobą
Oddechu słodkiego”
Mikołaj Kostka w prosty sposób ubiera słowa w przeżywane emocje. Wspomina miłe chwile, ale też i te ulotne i niezwykle kruche. Zastanawia się, ile trzeba stracić, aby stać się kimś zupełnie innym. I czy są słowa, które potrafią ukoić ból? A może to właśnie poezja jest jakąś formą terapii?
Już sama okładka tomiku wskazuje, że w środku znajdziemy trudne chwile autora. Dodatkowo w środku znajdziemy kilka fotografii w kolorystyce szarości i czerni, które idealnie współgrają z wierszami ukazując ich głębię. Niektóre wiersze są krótsze, inne dłuższe, nie zmienia to jednak faktu, że każdy jeden to szczera cząstka z życia autora. Nie ma tu upiększeń, jest zwykła prostota. Aby zrozumieć sens niektórych z wierszy być może będzie trzeba je przeczytać kilka razy.
Zastanawialiście się kiedyś, czy poezja może być formą terapii? Myślę, że tak, Zastanawiacie się dlaczego tak uważam? Ponieważ sama kiedyś w ciężkich dla mnie chwilach pisałam wiersze, które mam zapisane w pewnym pamiętniku. I może właśnie dzisiaj wezmę go w dłonie i wrócę do tych wierszy przypominając sobie okoliczności towarzyszące mi podczas ich pisania.
Nie tak łatwo jest ubrać w słowa ciężkie przeżycia. Ale czasem do ich napisania napędza nas uczucie bólu, gniewu, cierpienia i straty. W takich chwilach słowa mogą stać się dla nas ulgą, chociażby tymczasową. Pozwalają nam wyrazić to, co siedzi głęboko w nas. Sprawiają, że czujemy się chociaż odrobinę lżejsi.
Każda nie o Tobie myśl to zbiór przeżyć i uczuć towarzyszących autorowi, do których przyczyniła się strata bliskiej osoby. Pokazuje jak bardzo życie potrafi być kruche, coś jest, a za chwilę tego nie ma. Jeśli lubicie poezję, koniecznie sięgnijcie po ten tomik.
Przed wami tomik poezji, który został podzielony na cztery części: uczucie, rozkwit, upadek i przemijanie. Autor w swoich wierszach zawiera mnóstwo emocji, bólu, cierpienia, starania się zrozumienia tego co się stało i próby pogodzenia się z tym. Widać, że mierzy się ze stratą kogoś bliskiego i ciężko mu bez tej osoby. Nie jest to jednak nic dziwnego, bo każdy z nas kiedyś...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-26
Maciej Stupera w kolejnej odsłonie literatury dziecięcej. Tym razem poznajemy historię białej róży, która była smutna, gdyż większość dnia musiała spędzać w cieniu, jednocześnie bojąc się, że brak słońca nie pozwoli jej w pełni rozkwitnąć. Rosła tuż obok muru, który rzucał na nią cień, blokując jej dostęp słońca. Róża zaprzyjaźniła się natomiast z cieniem tego muru, który uświadomił jej, że nawet rosnąc w ukryciu, może wyrosnąć na piękną różę.
„Nie smuć się różo. Pozwól zakwitnąć kwiatkom. I tak olśnisz wszystkich swoim pięknem. Znam rośliny, które żyją w cieniu, a mimo tego mają ładne kwiaty, a pszczoły o nich nie zapominają.”
Bajeczka niesie w sobie morał, który pokazuje, że nawet w nieodpowiednich warunkach, można wyrosnąć i stać się piękną. Autor stara się nam uświadomić, iż to nie miejsce w którym rośniemy nas definiuje, lecz wiara w siebie samego. Czasem wystarczy, aby mieć obok siebie kogoś życzliwego, kogoś, kto nakieruje nas na dobry tor i pokaże nam, że dla chcącego nie ma nic trudnego.
Książeczka ma piękną oprawę graficzną. W środku znajdziemy piękne ilustracje, które obrazują nam czytany tekst i pokazują, że pomimo trudności róża wyrasta na piękny dojrzały kwiat.
Biała róża to historia dla najmłodszych czytelników, pokazująca, że to nie otoczenie definiuje nas lecz my sami mamy wpływ na to jak postrzegają nas inni.
Maciej Stupera w kolejnej odsłonie literatury dziecięcej. Tym razem poznajemy historię białej róży, która była smutna, gdyż większość dnia musiała spędzać w cieniu, jednocześnie bojąc się, że brak słońca nie pozwoli jej w pełni rozkwitnąć. Rosła tuż obok muru, który rzucał na nią cień, blokując jej dostęp słońca. Róża zaprzyjaźniła się natomiast z cieniem tego muru, który...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-23
Małgorzacie Mirosławskiej mam okazję towarzyszyć od początku jej twórczości, którą oczywiście bardzo sobie cenię. Wiersze są krótką formą przekazu, ale za to jakże dobitną. Czasem w kilku słowach można zawrzeć więcej niż w tysiącach słów. Bo tak naprawdę czasem wystarczy tak niewiele, aby móc zrozumieć przekaz autora.
Tomik wierszy naszej autorki został poświęcony jej siostrze, która od dłuższego czasu zmaga się z chorobą. Większość wierszy to wspomnienia z ich wspólnego życia, z ich dzieciństwa. Ten tomik jest trochę o autorce, trochę o jej siostrze, o tęsknotach, a przede wszystkim o tym co utracone. O marzeniach, które niestety nie miały okazji doczekać się spełnienia. O przemijaniu i jej nieuchronności.
„Po drugiej stronie księżyca
Zawsze była cieniem moich kroków,
stąpała cicho po krawędziach dni,
jakby bała się nadepnąć na promień światła.
Czasem znikała między drzewami,
ale nie tak, by naprawdę uciec.
Dziś przyszła, usiadła obok na ławce,
blisko, ale nie do końca –
zawsze o tej jeden oddech dalej.
Spojrzała w moje oczy, jak w lustro,
które zapomniało twarzy.
A ja ujrzałam coś więcej –
drugą, mroczną stronę księżyca,
twarz, którą znałam aż nazbyt dobrze,
ale chłodniejszą o tę jedną noc,
która nigdy nie wróciła na swoje miejsce.”
Wiecie co lubię w wierszach? To, że dosłownie w kilku słowach można zawrzeć tak ogromny przekaz i naprawdę nie potrzeba przy tym tysiąca myśli. Życie pisze dla nas różne scenariusze, z niektórymi ciężko się pogodzić, do niektórych trzeba się przyzwyczaić. Bo życie tak naprawdę jest pełne niespodzianek.
„ […]
Kiedyś radość w sercu miałam, słońce,
Żółtą słodycz miłości w duszy czułam,
Na skrzydłach orła z wiatrem igrałam,
Nieśmiertelnym żarem serce płonęło.
Dziś jestem gołębiem drżącym w zimną noc,
Na nagiej gałęzi trwam w samotności,
Ze wszystkich uczuć najgorszy jest mrok,
Co pustkę wypełnia owocem goryczy.”
Małgorzata Mirosławska w szczerym i prostym przekazie pokazuje nam, że świat może się zatrzymać w jednej chwili, pisząc dla nas całkiem nowy scenariusz życia. W swoich utworach poszukuje własnej odwagi, swojego sposobu na wyrażenie samej siebie. Pokazuje nam, jak ważna jest dla niej siostra i jak wiele ma z nią pięknych wspomnień. I że ciężko jest się pogodzić z obecnym stanem rzeczy. Bo życie potrafi być pełne niespodzianek, niestety, nie zawsze są to niespodzianki, które cieszą. Pogodzić się z nieuniknionym jest sztuką.
Tomik wierszy został bardzo ładnie wydany. Twarda oprawa, okładka, którą sama zaprojektowała autorka. Wewnątrz znajdziemy całkiem sporo obrazów Izabelli Kowalskiej. A to co urzekło mnie najbardziej to papier na jakim zostało to wszystko wydane. Pierwszy raz spotykam się z tak przyjemnym w dotyku papierze, który sprawia, że chciałoby się głaskać tę książkę i głaskać.
„Echo istnienia
Czas nie upływa, trwa niezmiennie,
Zdobi nasze istnienie tajemniczym ściegiem.
To my przestajemy istnieć w wieczności,
Gubimy małe cząstki, atomy istnienia.
Rozpadamy się na mikroskopijne drobinki,
Czas nieubłagany, nie zważa na ból.
Jesteśmy tylko pyłkiem w kosmicznym tłumie,
Gdy ostatni oddech zniknie w przestrzeni.
My, ludzie, jesteśmy jedynie gośćmi
W krótkim tańcu życia, który trwa chwilę.
Nasze istnienia ulotne, jak migawka w obiektywie.
Gdy ostatni akord odegra naszą pieśń,
Pozostanie tylko echo naszego istnienia.
Czas wieczny pozostanie, a my pyłkiem,
W wieczności zapomnienia, cichniemy.”
Z tamtej strony czasu to pełen emocji tomik wierszy pokazujący samo życie, jego wzloty i upadki, tęsknotę za czymś utraconym. To także tomik pokazujący, że wspomnienia zawsze będą mieszkać głęboko w nas. Gorąco polecam.
Małgorzacie Mirosławskiej mam okazję towarzyszyć od początku jej twórczości, którą oczywiście bardzo sobie cenię. Wiersze są krótką formą przekazu, ale za to jakże dobitną. Czasem w kilku słowach można zawrzeć więcej niż w tysiącach słów. Bo tak naprawdę czasem wystarczy tak niewiele, aby móc zrozumieć przekaz autora.
Tomik wierszy naszej autorki został poświęcony jej...
2025-11-20
Drugi tom naszej antologii przedstawia jej ciemniejszą stronę. Przygotujcie się zatem na zło w różnej postaci; demony, mroczne istoty, krwawe potyczki. Strach ma wielkie oczy i potrafi człowieka sparaliżować, odbierając mu tym samym szansę na obronę.
"- Wilkołak może postawić przysługę wytropienia kogoś. Czarownica odprawienie rytuału albo zaklęcie. Wampir znów sprawi, że znienawidzony rywal zniknie z powierzchni ziemi. Inni czytają z przedmiotów, z aur i tak dalej. Można też zażądać czegoś innego."
Zło może czaić się w każdym miejscu i pod każdą postacią. Czasem wcale nie musi być widoczne i namacalne. Innym razem może przybrać postać osoby stwarzającej pozytywną aurę, aby w najmniej spodziewanym momencie zaatakować. Czy zatem powinniśmy wierzyć każdemu napotkanemu na swojej drodze?
Przed wami kolejnych jedenastu autorów, którzy zabierają nas w mroczne klimaty w fantastycznej odsłonie. Mrok, brutalność, krwawe potyczki, niekoniecznie szczęśliwe zakończenia i nietuzinkowi bohaterowie. Pojawi się również dreszczyk emocji, niepewność, a momentami niedowierzanie. Każdy autor to inny styl pisania, inne wyrażanie emocji, ale podobny mroczny przekaz. Każdy z nich zabiera nas bowiem w mrok, z tym, że pod różną postacią. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że żaden z autorów antologii nie boi się rzucać swoich bohaterów na głęboką wodę. Przedstawione światy są mroczne, a jednocześnie niezwykle realne. Potrafią wywoływać ciarki na ciele, ale czasem i uśmiech na twarzy.
"Widzę cię codziennie. Idziesz ulicą w słoneczny dzień i nie masz pojęcia, że wokół ciebie czai się mrok. Czasem tylko ci się przygląda, innym razem prawie cię spowija. Nigdy dotąd nie udało mu się ciebie otoczyć zupełnie. Rozpraszasz go, wychodzisz z niego. Masz moc, której nie rozumiem. Ja mam taką, dzięki której to wszystko widzę. Jesteśmy dwiema stronami tej samej siły. Nigdy się nie spotkamy. Ale będę cię pilnował, żeby nikt inny nie zdobył mojej nagrody."
W tym tomie spotkamy się z elfami, czarodziejami, wampirami, a przede wszystkim z demonami. Z demonami które potrafią siedzieć ukryte głęboko w czyimś ciele. Walka z własnymi słabościami to chyba najgorsze co może spotkać człowieka, a z drugiej strony to najważniejsza walka jaką może stoczyć. Strach nie jest niczym przyjemnym, to uczucie, które potrafi zrobić z nami dosłownie wszystko. Człowiek w jednym momencie może roztrzaskać się na milion drobnych kawałeczków.
…po ciemniejszej stronie to antologia dla odważnych, którzy nie boją się mroku i ciemności, a którzy chcą podjąć walkę z własnym strachem mieszkającym gdzieś głęboko w nich. Polecam.
Drugi tom naszej antologii przedstawia jej ciemniejszą stronę. Przygotujcie się zatem na zło w różnej postaci; demony, mroczne istoty, krwawe potyczki. Strach ma wielkie oczy i potrafi człowieka sparaliżować, odbierając mu tym samym szansę na obronę.
"- Wilkołak może postawić przysługę wytropienia kogoś. Czarownica odprawienie rytuału albo zaklęcie. Wampir znów sprawi, że...
2025-11-17
Jedenaście autorów i jedenaście różnych opowiadań, które łączą bohaterowie po 30-dziestce oraz motyw fantasy. Miło poczytać opowiadania w których bohaterowie dorównują twojemu wiekowi. Każde jedno opowiadanie różni się od poprzedniego, a jednak w jakiś sposób każde z nich pokazuje nam, że pomimo dorosłości wciąż mamy prawo wierzyć w magię i że ona gdzieś tam jest.
Mamy tutaj różne motywy, pojawiają się wróżki, elfy, science fiction, romantasy, baśnie czy też elementy wierzeń. Każde jedno opowiadanie jest napisane innym językiem, jedne czyta się lekko, z przymrużeniem oka, inne są bardziej nostalgiczne a jeszcze inne porywają nas w wir akcji. Nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż każdo jedno jest tak samo wyjątkowe i okraszone emocjami, które zostają z nami na długo po ich przeczytaniu.
„- A może to rozwiązanie twoich problemów? – Uniósł brwi. – Pomyśl. Może to nie miejsce sprawia, że czujesz się samotna, tylko osoby, którymi się otaczasz?”
Różnorodność bohaterów, którzy nie są idealni pozwala nam spojrzeć na świat z różnych perspektyw. Stają oni często na rozdrożu własnej drogi, ich serce walczy z rozumem, a przed nimi pojawia się granica realności i nierealności. To co chwyta za serce to bohaterowie, którzy mają za sobą wzloty i upadki, ale wciąż wierzą, że los może się jeszcze do nich uśmiechnąć.
Bycie dorosłym wcale nie oznacza, że nie mamy prawa marzyć i walczyć o te marzenia. I że może nam w tym dopomóc odrobina magii, bo przecież w życiu każdego z nas, pojawia się jej choć odrobina.
"Bliskość tego wyjątkowo przystojnego mężczyzny zrobiła Marcie sieczkę z mózgu. Dała się obejmować, prowadzić w tańcu, zabawiać i oczarowywać. Pierwszy raz w życiu zdarzyło się jej, że pozwoliła komuś nieznajomemu tak się ze sobą spoufalić, i nie czuła z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia."
Dzięki tej antologii poznałam nowych autorów i ich styl pisania. Uważam, że większość tych opowiadań zasługuje na rozwinięcie i ciąg dalszy, bo widzę w nich potencjał. Jak to z opowiadaniami jedne przypadły mi bardziej do gustu, inne troszeczkę mniej. Ale wcale nie oznacza to, że były one gorsze. Jedno jest pewne, każde z nich sprawiło, że moje serce zabiło mocniej. Cała antologia łączy się w jedną spójną całość, napisaną z serca.
Gorąca trzydziestka? Fantastycznie! O jedno bicie serca… to historie o ludziach i ich emocjach, o wzlotach i upadkach, o miłości, tęsknocie i nadziei, ale także o tym, że najtrudniej jest zrozumieć siebie samego. Zachęcam do przeczytania.
Jedenaście autorów i jedenaście różnych opowiadań, które łączą bohaterowie po 30-dziestce oraz motyw fantasy. Miło poczytać opowiadania w których bohaterowie dorównują twojemu wiekowi. Każde jedno opowiadanie różni się od poprzedniego, a jednak w jakiś sposób każde z nich pokazuje nam, że pomimo dorosłości wciąż mamy prawo wierzyć w magię i że ona gdzieś tam jest.
Mamy...
Kate to dziewczyna, która wiele przeszła już w swoim życiu, a pomimo tego jest pogodną osobą. Ma cudowną córeczkę, która jest dla niej całym światem. Pracuje jako kelnerka, gdzie czasem też śpiewa. Natomiast nocą przeistacza się w kierowcę nielegalnych wyścigów. Prowadzi poukładane życie, a jednak brakuje jej bliskości drugiego człowieka. Wszystko zmienia się kiedy poznaje Toma, mężczyznę, który również bierze udział w nielegalnych wyścigach. Ich relacja jednak od początku oparta jest na kłamstwach. Jak długo uda im się ukrywać ważne rzeczy? I czy ta relacja ma jakąś przyszłość?
„Nawet najpiękniejszy obraz może mieć skazę. Patrząc głębiej, możemy dostrzec coś, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. Z ludźmi jest podobnie – z pozoru są idealni, dobrzy, ale gdy poznajemy ich lepiej, tracą na wartości, bo okazuje się, że ukrywają swe prawdziwe oblicze.”
Życie potrafi zaskakiwać na każdym kroku. Czasem robimy coś wbrew sobie, myśląc, że tak powinno być, bo to dobre dla kogoś nam bliskiego. Ale czy aby na pewno? Czy można uśmiechać się pomimo bólu i łez? Czy w życiu nie jest też ważne nasze własne szczęście? Tkwienie w bezsensownym związku jest trudne, ale jeszcze trudniejsze jest odejście, do tego potrzeba prawdziwej odwagi.
Katarzyna Zięcina napisała powieść ukazującą wszystkie barwy życia. Radość, szczęście, smutek, przygnębienie. Wzloty i upadki. Ale przede wszystkim wplotła w swoją książkę, wiele ważnych słów, które z całą pewnością trafiają do czytelnika. Znajdziemy tutaj bowiem, wiele ważnych i życiowych tekstów, takich w których możemy dostrzec własne odzwierciedlenie.
„W życiu często unikamy celów. Nie znając ich, nie da się dotrzeć w upragnione miejsce. Cele są potrzebne, a chociaż niekiedy ich realizacja nie jest łatwa, nie należy się poddawać.”
Kate to kobieta, która lubi swoją pracę. Kocha również śpiewać i tworzyć piosenki prosto z serca. Jest też oddaną mamą cudownej córeczki. Ale nocą płynie w jej żyłach adrenalina, której potrzebuje by czuć wolność. Aby móc się ścigać, musi udawać kogoś kim nie jest, a wie o tym tylko jej przyjaciel, który ją w tym wspiera.
Tom to mężczyzna o jakim mogą śnić kobiety – przystojny, z charakterem, ale posiadający jednak jakieś rysy na swoim ciele. Tak naprawdę prowadzi podwójne życie, które nie wiadomo dokąd może go zaprowadzić. Żyje w kłamstwie i nie czuje się z tym najlepiej, jednak nic nie robi, aby coś w tej sprawie zmienić.
Bywa, że w życiu spotykamy kogoś pierwszy raz i od razu coś nas do tej osoby przyciąga jak magnes. Tak właśnie było w przypadku Kate i Toma. Oddziaływali na siebie wzajemnie, nie mogli się sobie oprzeć. A jednak żadne z nich nie miało odwagi powiedzieć o sobie całej prawdy, więc brnęli w te swoje kłamstwa, dobrze wiedząc, że prawda i tak kiedyś ujrzy światło dzienne.
„Obawiam się, że maska, którą założyłem, ma coraz więcej dziur. Każde kłamstwo będzie też uchylaniem się od powiedzenia prawdy, a to sprawia, że pęka kolejna nitka i tak powoli wszystko się rwie, aż w końcu nie będę w stanie niczego ukrywać.”
Autorka stworzyła powieść o pasji, ryzyku, ale także o zakazanym uczuciu, które pojawiło się tam, gdzie nie powinno. To historia pokazująca, że nie warto brnąć w kłamstwa, gdyż one zawsze mogą wszystko popsuć. Zawsze warto stawiać na szczerość, nawet kiedy ona może okazać się nam nieprzychylna. Chyba lepiej być szczerym, niż okazać się później zawiedzionym i zranionym.
Trapped In A Lie to powieść pełna emocji, zakrętów, ale także ciążących na sumieniu tajemnic. Historia, która wciągnie was w swój świat i nie będzie chciała z niego wypuścić. Polecam.
Kate to dziewczyna, która wiele przeszła już w swoim życiu, a pomimo tego jest pogodną osobą. Ma cudowną córeczkę, która jest dla niej całym światem. Pracuje jako kelnerka, gdzie czasem też śpiewa. Natomiast nocą przeistacza się w kierowcę nielegalnych wyścigów. Prowadzi poukładane życie, a jednak brakuje jej bliskości drugiego człowieka. Wszystko zmienia się kiedy poznaje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to