-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać359 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać27 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać132
Biblioteczka
2026-03-29
2026-03-01
Bogate źródło wiedzy, ale i sporo fachowych terminów. Trochę literówek jest, choć ogólnie wrażenie z czytania pozytywne.
Bogate źródło wiedzy, ale i sporo fachowych terminów. Trochę literówek jest, choć ogólnie wrażenie z czytania pozytywne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-22
Zmieścić bogate biografie w formie niezbyt długich opowiadań to sztuka. Ciekawy zestaw, zarówno znani, jak i nieco zapomniani bohaterowie.
Zmieścić bogate biografie w formie niezbyt długich opowiadań to sztuka. Ciekawy zestaw, zarówno znani, jak i nieco zapomniani bohaterowie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-17
2026-02-01
W serii tej mamy postacie bardzo znane jak Adam Asnyk czy Maria Konopnicka, a teraz przyszedł czas na upamiętnienie kogoś nieco zapomnianego. To rzeczywiście interesujące, że w biografii człowieka, który żył jeszcze ćwierć wieku temu, jest tyle niepewności. Dobrze, że autorce udało się zebrać chociaż to.
Ale i tu można dopatrzeć się sprzeczności, np. że na pejzażach Dobriak nie umieszczał postaci rzekomo z powodu niechęci do ludzi, a chwilę później dowiadujemy się, iż tworzył portrety, a nawet akty.
Może trochę szkoda, że ilustracji nie wydrukowano w kolorze, lecz taka jest forma serii "Kaliszanie", zapewne dlatego ten tom nie odbiega od innych pod względem graficznym.
W serii tej mamy postacie bardzo znane jak Adam Asnyk czy Maria Konopnicka, a teraz przyszedł czas na upamiętnienie kogoś nieco zapomnianego. To rzeczywiście interesujące, że w biografii człowieka, który żył jeszcze ćwierć wieku temu, jest tyle niepewności. Dobrze, że autorce udało się zebrać chociaż to.
Ale i tu można dopatrzeć się sprzeczności, np. że na pejzażach...
2026-01-20
Są ciekawe wiersze, których kontekst rozumiem, ale są i mało zrozumiałe, stąd ocena pośrodku skali.
Są ciekawe wiersze, których kontekst rozumiem, ale są i mało zrozumiałe, stąd ocena pośrodku skali.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-17
Podobała mi się książka, choć nie bez zastrzeżeń. Lekturze sprzyjały krótkie rozdziały, niewiele było dłuższych. Nie do końca zaś znałem specyfikę narodowościową tych terenów. Musiałem doczytać sobie, kim byli Burowie i Afrykanerzy, bo pewnych sytuacji w powieści nie mogłem zrozumieć.
Nie podobała mi się zaś pochwała bicia jako rzekomo niezbędnej metody przygotowania do życia. Czy główny bohater był bity, czy nie, to już przeczytajcie sami.
Podobała mi się książka, choć nie bez zastrzeżeń. Lekturze sprzyjały krótkie rozdziały, niewiele było dłuższych. Nie do końca zaś znałem specyfikę narodowościową tych terenów. Musiałem doczytać sobie, kim byli Burowie i Afrykanerzy, bo pewnych sytuacji w powieści nie mogłem zrozumieć.
Nie podobała mi się zaś pochwała bicia jako rzekomo niezbędnej metody przygotowania do...
2026-01-11
2026-01-09
2026-01-04
Tytuł może sugerować, że chodzi o stację metra, ale taka nie powstała. Mamy natomiast ciekawą opowieść o Muranowie jako osiedlu.
Na plus dobór materiału, umiejętnie połączone wypowiedzi różnych osób. Autorka wykonała mnóstwo pracy. Chwilami opowieści może są przydługawe (czy trzeba pisać tyle o Berlinie, skoro to książka o Warszawie?; są też opisane losy bohaterów także poza Muranowem, ale niekiedy to może mieć wpływ na zrozumienie całości). W sumie jednak książka wciąga.
Przydałyby się przy rozdziałach mapki przedstawiające w lepszej skali omawianą okolicę, bo te ogólne pod okładkami nie zawsze wystarczają do zrozumienia, gdzie co było i jak zmienił się układ ulic.
Tytuł może sugerować, że chodzi o stację metra, ale taka nie powstała. Mamy natomiast ciekawą opowieść o Muranowie jako osiedlu.
Na plus dobór materiału, umiejętnie połączone wypowiedzi różnych osób. Autorka wykonała mnóstwo pracy. Chwilami opowieści może są przydługawe (czy trzeba pisać tyle o Berlinie, skoro to książka o Warszawie?; są też opisane losy bohaterów także...
2025-12-24
Ciekawy wykaz w formie słownika, bo alfabetyczny. Dla osoby uczestniczącej w dyktandach ważne źródło informacji, które wyrazy doczekały się polskiej pisowni. Może tylko czcionka mogłaby być większa.
Zastanawiam się, czy nie lepiej by było, żeby dodać jakieś grafiki do haseł, ale to sprawa mniej istotna.
Ciekawy wykaz w formie słownika, bo alfabetyczny. Dla osoby uczestniczącej w dyktandach ważne źródło informacji, które wyrazy doczekały się polskiej pisowni. Może tylko czcionka mogłaby być większa.
Zastanawiam się, czy nie lepiej by było, żeby dodać jakieś grafiki do haseł, ale to sprawa mniej istotna.
2025-12-11
Hašek napisał satyrę o wojnie, a Remarque zrobił opowieść w formie relacji z frontu. Przy takich lekturach mam refleksję, czemu ci walczący nie wyśmieją tych na górze i nie rozejdą się do domów, skoro ich jest więcej? Niech ci przywódcy, jak mają sobie coś do powiedzenia, sami staną w ringu i sobie wyjaśnią.
Rzeczywiście, Remarque pisze o pokoleniu, które traciło czas na wojnę, zamiast cieszyć się młodością, uczyć się, pracować, podróżować. Polecam dialogi, w których żołnierze dyskutują o sensie wojny, zastanawiają się, czemu to oni w niej uczestniczą, skoro nie mają w tym interesu.
Momentami nie jest to łatwa lektura, nieco filozoficzna, ale fascynująca i wartościowa.
Hašek napisał satyrę o wojnie, a Remarque zrobił opowieść w formie relacji z frontu. Przy takich lekturach mam refleksję, czemu ci walczący nie wyśmieją tych na górze i nie rozejdą się do domów, skoro ich jest więcej? Niech ci przywódcy, jak mają sobie coś do powiedzenia, sami staną w ringu i sobie wyjaśnią.
Rzeczywiście, Remarque pisze o pokoleniu, które traciło czas na...
2025-12-02
Dobór materiału i układ treści dobry, jedynie czcionka dość mała.
Dobór materiału i układ treści dobry, jedynie czcionka dość mała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-23
Bardzo szczegółowe informacje, dla osoby spoza rodziny może aż za szczegółowe, ale ogólnie warto przeczytać. Dobrze włożyć dwie zakładki - jedną na bieżące miejsce czytania, a drugą na drzewa genealogiczne, bo aby zrozumieć, kto jest kim, często trzeba zerkać do nich.
Bardzo szczegółowe informacje, dla osoby spoza rodziny może aż za szczegółowe, ale ogólnie warto przeczytać. Dobrze włożyć dwie zakładki - jedną na bieżące miejsce czytania, a drugą na drzewa genealogiczne, bo aby zrozumieć, kto jest kim, często trzeba zerkać do nich.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-11
Ubawiłem się zwłaszcza na historii o chyba najgłupszym kelnerze w Polsce. Włoski nie jest aż tak trudny, ale Polakom wydaje się, iż jest tak łatwy, że nawet nie trzeba sprawdzać w rozmówkach wymowy. O co chodzi z "czianti"? Przeczytajcie, będzie wesoło.
Zresztą nie tylko przy tym. Autor też nie uniknął czasami błędów językowych w książce, a nawet sam się przyznaje, co powiedział w Wietnamie. Nie spalę kawału.
Umiarkowana liczba fotografii też na plus, ciekawa oprawa graficzna. Za to wiecznie zapominałem tytułu rozdziału i musiałem wracać do niego. Zaczęło mnie to bawić. Krótkość rozdziałów sprawia zaś, że można sięgnąć po książkę nawet, gdy ma się 15 minut pomiędzy programami telewizyjnymi.
Ubawiłem się zwłaszcza na historii o chyba najgłupszym kelnerze w Polsce. Włoski nie jest aż tak trudny, ale Polakom wydaje się, iż jest tak łatwy, że nawet nie trzeba sprawdzać w rozmówkach wymowy. O co chodzi z "czianti"? Przeczytajcie, będzie wesoło.
Zresztą nie tylko przy tym. Autor też nie uniknął czasami błędów językowych w książce, a nawet sam się przyznaje, co...
2025-10-26
To druga książka Kopra o autorach lektur, którą przeczytałem. I tym razem lektura była lekka. Przyczepić się można do niekiedy pojawiających się błędach w druku (ale rzadko). Autor moim zdaniem nie powinien używać sformułowań, że ktoś prawdopodobnie miał z kimś relacje. Jak się nie ma pewności, to albo się nie pisze, albo ze stwierdzeniem, że nie wiadomo, jak było - to drugie rozwiązanie również stosował, co wyglądało lepiej.
Ogólnie jednak warto przeczytać. Od tego opisani autorzy nie będą przecież mniej czytani. Czym innym jest stosunek czytelnika do dzieła i do autora - to, że pisarz miał słabości nie oznacza, że i książki należy potępić. Kiedyś byłem na spotkaniu z S. Koprem i o swoich ułomnościach też opowiadał, np. jak długo studiował i dzięki komu wreszcie skończył.
To druga książka Kopra o autorach lektur, którą przeczytałem. I tym razem lektura była lekka. Przyczepić się można do niekiedy pojawiających się błędach w druku (ale rzadko). Autor moim zdaniem nie powinien używać sformułowań, że ktoś prawdopodobnie miał z kimś relacje. Jak się nie ma pewności, to albo się nie pisze, albo ze stwierdzeniem, że nie wiadomo, jak było - to...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-10-15
2025-10-09
Nie zawiodłem się, czytając kontynuację "Znachora". Ona była bardzo potrzebna, epilog nie wystarczyłby, gdyby pisarz taki stworzył. Może tylko rozdział XII nieco odstawał od reszty, bo życie uczuciowe pewnej pani nie było tu aż tak istotnym wątkiem. Ogólnie jednak dużo straciłbym, kończąc lekturę na I części. Przerwanie przez pisarza akcji w takim momencie nie byłoby wskazane. Teraz, po przeczytaniu obu książek uważam, że autor zrobił, co mógł.
Mam zastrzeżenie co do zamieszczonego powyżej na niniejszym portalu opisu, że to Dobraniecki knuł intrygi. Doczytałem, kto je inicjował i go podjudzał, oczywiście nie zdradzę.
Porównanie skrajnych reakcji na wieść o planach małżeńskich dzieci: Czyńskich w "Znachorze" i Prokopa w "Profesorze Wilczurze". Czyja postawa bardziej Wam się podobała?
Nie zawiodłem się, czytając kontynuację "Znachora". Ona była bardzo potrzebna, epilog nie wystarczyłby, gdyby pisarz taki stworzył. Może tylko rozdział XII nieco odstawał od reszty, bo życie uczuciowe pewnej pani nie było tu aż tak istotnym wątkiem. Ogólnie jednak dużo straciłbym, kończąc lekturę na I części. Przerwanie przez pisarza akcji w takim momencie nie byłoby...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-25
Kiedyś widziałem film z 1981 r., więc znałem fabułę, ale i tak czytanie wciągało. Ekranizacja dość wierna, może im bliżej końca, tym w szczegółach dopatrzyłem się więcej rozbieżności.
Teraz biorę się za "Profesora Wilczura". Nie znam treści, więc będzie jeszcze ciekawiej.
Kiedyś widziałem film z 1981 r., więc znałem fabułę, ale i tak czytanie wciągało. Ekranizacja dość wierna, może im bliżej końca, tym w szczegółach dopatrzyłem się więcej rozbieżności.
Teraz biorę się za "Profesora Wilczura". Nie znam treści, więc będzie jeszcze ciekawiej.
2025-09-10
Lekka książeczka w formie kroniki bardzo praktyczna, do tego umiarkowanie ilustrowana, ale od strony edycyjnej mogłaby być lepsza.
Lekka książeczka w formie kroniki bardzo praktyczna, do tego umiarkowanie ilustrowana, ale od strony edycyjnej mogłaby być lepsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Układ książki bardzo dobry - dobór materiału w takie, a nie inne rozdziały i podrozdziały czytelny. Zielona czcionka na formy poprawne, czerwona na błędne.
Co poprawiłbym? Wydanie z 2025 r. ma "pecha", bo zderza się z nadchodzącą reformą ortografii (teraz już aktualną), dlatego zawiera reguły, które lada moment stracą aktualność (już straciły), ale są dopiski informujące, co się zmienia. Trzeba przez to czytać stare i nowe. Może lepiej było zaczekać rok i wydać po nowemu.
Z jednej strony książka wyczula na wiele błędów, np. szyk zdania - jestem tropicielem tego typu wpadek w prasie, a z drugiej można znaleźć przykłady błędów, które obecnie za błędy już nie uchodzą, np. Korwina wolno teraz deklinować, choć o tym autor nie wspomniał. Ale i on czasem dziwi się, że są pewne reguły nieżyciowe. Zgadzam się, przecież "stereotypy Anglików" a rzekomo niepoprawne "stereotypy o Anglikach" to dwie różne rzeczy.
Jedyne, z czym zdecydowanie się nie zgadzam, to z regułą definiującą solenizanta jako kogoś obchodzącego imieniny lub urodziny. Wiem, że takie są oficjalne normy, ale Polacy potrzebują słownego rozgraniczenia dwóch rodzajów świętowania, więc bronię jubilata jako kogoś obchodzącego urodziny, choćby i był małym dzieckiem. Szkoda, że autor nie zaproponował tu reformy zasad.
Układ książki bardzo dobry - dobór materiału w takie, a nie inne rozdziały i podrozdziały czytelny. Zielona czcionka na formy poprawne, czerwona na błędne.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo poprawiłbym? Wydanie z 2025 r. ma "pecha", bo zderza się z nadchodzącą reformą ortografii (teraz już aktualną), dlatego zawiera reguły, które lada moment stracą aktualność (już straciły), ale są dopiski informujące,...