Terremoto

Okładka książki Terremoto
Jarosław Mikołajewski Wydawnictwo: Dowody na Istnienie Seria: Seria Reporterska reportaż
136 str. 2 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
Seria Reporterska
Wydawnictwo:
Dowody na Istnienie
Data wydania:
2017-05-14
Data 1. wyd. pol.:
2017-05-14
Liczba stron:
136
Czas czytania
2 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394725457
Tagi:
antyk architektura kataklizm kultura relacje międzyludzkie trzęsienie ziemi Włochy życie codzienne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
132 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
733
195

Na półkach: , , ,

Zostałam bardzo niemile zaskoczona, tym co zastałam w środku reportażu "Terremoto" Jarosława Mikołajewskiego. Nie potrafię do końca wyrazić swej złości...

Autor pod pretekstem tragedii jakim były trzęsienia ziemi we Włoszech, chce zwrócić na siebie uwagę oraz na swój kunszt pisarski. Bo jakim trzeba być egoistą, żeby zamiast przedstawienia tragedii, szukać przeintelektualizowanych porównań z utworów szekspirowskich, a także co jeszcze gorsze tworzyć własne teksty. Jak w książce z literatury faktu tak wysunąć się na pierwszy plan ze swoimi przemyśleniami, że ofiarom łaskawie zostawić kilka linijek. Dodatkowo dla podbudowania własnego ego i ilości stron napisać bajkę i wiersz.

Sięgając po książkę naprawdę chciałam dowiedzieć się więcej o tej katastrofie, niż to co mówili w telewizji i pisali w Internecie. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Totalnie.

Autor niczego nie wyjaśnił, nie wyszedł poza to co już wiedziałam, choć zaczepił kilka bardzo ciekawych wątków jak np. "odbieranie" ocalonych, wizyta Papieża, dziwne zachowania ocalonych. Nic z tymi informacjami nie robi, bo ważniejsze były filozoficzno-poetyckie rozważania, które nikogo poza autorem nie obchodzą. Jakby tego było mało, przewodnikiem jest Luca Carii - strażak i koordynator akcji ratunkowych. Człowiek który był na miejscu, wszystko widział, posiada ogrom informacji, idealny bohater główny. Nie dla Pana Mikołajewskiego, który wolał się popisywać swoją erudycją.

Jeśli tak bardzo chciał wszystkim udowodnić, że potrafi pisać poetycko, nie musiał wykorzystywać do tego trzęsienia ziemi we Włoszech i zaliczać tej książki do literatury faktu. Wtedy nikt by się nie czepiał (tzn. zadziwiająco mało osób ma jakieś obiekcje, co jest dla mnie zaskakujące).
Dla mnie to po prostu brak szacunku dla Włochów...

Ocena 1/10
Instagram @moze_booka

Zostałam bardzo niemile zaskoczona, tym co zastałam w środku reportażu "Terremoto" Jarosława Mikołajewskiego. Nie potrafię do końca wyrazić swej złości...

Autor pod pretekstem tragedii jakim były trzęsienia ziemi we Włoszech, chce zwrócić na siebie uwagę oraz na swój kunszt pisarski. Bo jakim trzeba być egoistą, żeby zamiast przedstawienia tragedii, szukać...

więcej Pokaż mimo to

avatar
826
826

Na półkach: , , ,

Chyba mało kto pisze o tragediach tak jak Jarosław Mikołajewski. Nie próbuje zszokować czytelnika na siłę, nie wywołuje niezdrowych sensacji, nie epatuje tragedią. Jest subtelny, wyważony ale nie można mu odmówić ogromnego ładunku emocjonalnego jaki posiadają jego reportaże. Jego reportaże potrafią chwilami być wstrząsające, pełne wrażliwości i niezwykle przejmujące.

„Terremoto” to drugi reportaż Mikołajewskiego po „Wielkim przypływie” jaki przeczytałem. Autor porusza temat trzęsienia ziemi jakie nawiedziło Włochy w 2016 roku. Nie tyle porusza, ale relacjonuje to co zobaczył jadąc w miejsca dotknięte kataklizmem. Przygląda się morzu ruin, przypatruje się pracy służb mundurowych i porządkowych, wreszcie rozmawia z ludźmi, którzy to nieszczęście przeżyli na własnej skórze i w jednej chwili stracili dosłownie wszystko.

Autor przeżywa to razem ze swoimi bohaterami. W jego reportażu widać ogrom empatii i współczucia ale na szczęście nie wpada w jakiś przejaskrawiony i tani melodramatyzm. Nie przekracza granic, nie narzuca się, nie naciska, daje wybrzmieć tragedii, oddaje głos ludziom, którzy potrzebują się podzielić swoim bólem. W tym jest chyba największa siła reportaży Mikołajewskiego.

„Terremoto” robi ogromne wrażenie. Niech was nie zwiedzie to, że jest objętością stron jest niewielka. Może i przeczyta się szybko ale w pamięci zostanie na bardzo długo.

Chyba mało kto pisze o tragediach tak jak Jarosław Mikołajewski. Nie próbuje zszokować czytelnika na siłę, nie wywołuje niezdrowych sensacji, nie epatuje tragedią. Jest subtelny, wyważony ale nie można mu odmówić ogromnego ładunku emocjonalnego jaki posiadają jego reportaże. Jego reportaże potrafią chwilami być wstrząsające, pełne wrażliwości i niezwykle...

więcej Pokaż mimo to

avatar
710
528

Na półkach: , ,

Książka do czytelniczej kolejki weszła bez kolejki, tak się nie robi, pan tu nie stał. No ale wziąłem i przeczytałem, choć reportaży raczej unikam. W ramach zachęty powiedziano mi, że to jest reportaż poetyzowany, czymkolwiek taki konstrukt miałby się okazać. Skojarzenie z malarskimi podróżami Herberta narobiło mi niezłego apetytu.

Herberta może tu i nie ma (ani jego przeszywającej myśli) ale i tak jest dobrze. Kolejne odwiedzane miejsca, tragedia pokazywana z różnych stron i w różnych postaciach - bo to jest książka o trzęsieniach ziemi we Włoszech. Albo raczej o samych Włochach, bo autor ludziom, a nie ruinom się tu przygląda (choć znajdą się także działy w całości poświęcone tym drugim). Wielkim plusem, poza bezpośredniością relacji, jest wrażliwość samego autora. Czytając, widzimy, że piszący nie jest tam w interesach, nie jest tam dla chwytliwego tematu. Jest w nim mnóstwo współczucia i empatii i zdrowej ciekawości, wynikającej z troski o drugiego człowieka. Zwłaszcza tego powalonego w pył.

Przeczytać warto. Bardzo poetyckie opisy, mnóstwo gdybania o rzeczach otaczających główny temat, mnóstwo rozwiniętych skojarzeń i swego rodzaju ciepło i dobro. Próba zrozumienia ludzi żyjących daleko stąd, pod innym niebem i (przede wszystkim) na innej ziemi.

Książka do czytelniczej kolejki weszła bez kolejki, tak się nie robi, pan tu nie stał. No ale wziąłem i przeczytałem, choć reportaży raczej unikam. W ramach zachęty powiedziano mi, że to jest reportaż poetyzowany, czymkolwiek taki konstrukt miałby się okazać. Skojarzenie z malarskimi podróżami Herberta narobiło mi niezłego apetytu.

Herberta może tu i nie ma (ani jego...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
432
321

Na półkach:

„Terremoto” w języku włoskim oznacza trzęsienie ziemi.

Jarosław Mikołajewski opisuje swoje impresje po podróży po rejonach Włoch, gdzie w 2016 roku doszło do trzęsienia ziemi. Nawiedziło ono Umbrię, Marche i, w mniejszym stopniu, Toskanię i Lacjum. Dotknęło więc samego serca Włoch i Europy. W wyniku trzęsienia ziemi zginęły setki ofiar śmiertelnych, tysiące zostało rannych, a dziesiątki tysięcy straciły domy i życiowy dorobek.

„Terremotto” to reportaż o trzęsieniu ziemi we Włoszech interpretowany wrażliwością poety. Obraz, który nam przedstawia jest realny – to tragedia tysięcy ludzi, kataklizm zmiotający z powierzchni ziemi historie i tradycje trwające od pokoleń. Opisy pokłosia tragedii przeplatają się z erudycyjnymi dygresjami na temat kultury Italii, poezją i rozważaniami na temat sensu cierpienia.

„Terremoto” to niezwykły, liryczny reportaż, a jego autor posiada niezwykły dar do wyrażania słowami tego, co ulotne i kruche. Książka napisana jest zwięźle i po reportersku, ale przy tym pięknym, literackim językiem z poetyckimi fragmentami.

Na koniec mądre przesłanie - Jarosław Mikołajewski pyta ks. Adama Bonieckiego, co powiedziałby ludziom, którzy przeżyli trzęsienie ziemi. Boniecki odpowiada: Nie trzeba nic mówić. Trzeba z nimi być...

„Terremoto” w języku włoskim oznacza trzęsienie ziemi.

Jarosław Mikołajewski opisuje swoje impresje po podróży po rejonach Włoch, gdzie w 2016 roku doszło do trzęsienia ziemi. Nawiedziło ono Umbrię, Marche i, w mniejszym stopniu, Toskanię i Lacjum. Dotknęło więc samego serca Włoch i Europy. W wyniku trzęsienia ziemi zginęły setki ofiar śmiertelnych, tysiące zostało...

więcej Pokaż mimo to

avatar
212
50

Na półkach:

Autor jakby zatrzymał się wpół kroku, trochę przybliżył sytuację, trochę zawarł swoich przemyśleń. Nie dochodzi jednak do sedna w obu tych podejściach. Z chęcią poczytałbym o tym, jak duży wpływ na Włochów, czy nawet całą kulturę europejską miały obecne we Włoszech trzęsienia ziemi, żeby po lekturze być bogatszym o jakąś wiedzę. To jest jednak ledwie liźnięte po powierzchni. Po prostu brakuje jakiejś uniwersalności, czy konkretnej treści i myśli w tej książce. Jednak trochę zawód. Styl na plus

Autor jakby zatrzymał się wpół kroku, trochę przybliżył sytuację, trochę zawarł swoich przemyśleń. Nie dochodzi jednak do sedna w obu tych podejściach. Z chęcią poczytałbym o tym, jak duży wpływ na Włochów, czy nawet całą kulturę europejską miały obecne we Włoszech trzęsienia ziemi, żeby po lekturze być bogatszym o jakąś wiedzę. To jest jednak ledwie liźnięte po...

więcej Pokaż mimo to

avatar
777
719

Na półkach:

Zawsze uważałam, że poezja to nie moja bajka. Bardzo rzadko wiersz "trafiał" do mnie. A tu trafiłam na reportaż w poetyckim stylu. I pomimo mojego niezbyt dobrego nastawienia, czytało mi się naprawdę dobrze. Nie wiem czy tak wolno, czy tak wypada, wielką tragedię ubierać w takie słowa. Dla mnie było to coś zupełnie nowego. I chociażby z tego powodu warto!

Zawsze uważałam, że poezja to nie moja bajka. Bardzo rzadko wiersz "trafiał" do mnie. A tu trafiłam na reportaż w poetyckim stylu. I pomimo mojego niezbyt dobrego nastawienia, czytało mi się naprawdę dobrze. Nie wiem czy tak wolno, czy tak wypada, wielką tragedię ubierać w takie słowa. Dla mnie było to coś zupełnie nowego. I chociażby z tego powodu warto!

Pokaż mimo to

avatar
209
186

Na półkach: , , ,

Książka, a raczej 120-stronicowa książeczka, jest przykładem tego, jak wykorzystując tragedię, jakim w tym przypadku były trzęsienia ziemi w centralnych Włoszech w 2016 roku, chce się zwrócić na siebie uwagę. Jakim trzeba być bezdusznym, żeby przed obliczem tragedii mieć pomysły by szukać metaforycznych porównań z utworów szekspirowskich i nie tylko, a także, o zgrozo, tworzyć swoje własne. Jaki trzeba mieć tupet by mieć odwagę by pisać o tragedii skupiając się tylko na własnych rozmyślaniach, dając głos kilku ofiarom na kilka linijek, bo wyraźnie wypadało, żeby utrzymać pozór, że książka należy do literatury faktu. A ta bajka zadedykowana dzieciom i dorosłym, którzy poznali trzęsienie ziemi jest wyraźną oznaką wyrachowania i narcyzmu by ukazać własny kunszt pisarski. Jakim trzeba być egoistą, żeby wcisnąć w tekst jakich osobistości się zna w samochwalczej próbie, że ma się znajomości. Jakim trzeba być prowokacyjnym by w takim momencie szukać odpowiedzi na pytanie o tym, czy Bóg jest dobry czy zły.

Ktoś, kto rzeczywiście sięga po tę książkę nie po to, by nabijać licznik książek przeczytanych, chce więcej dowiedzieć się niż tylko to, co widział i usłyszał w telewizji bądź czytając wiadomości na Internecie. Gdyby wyciąć z tej książki wszystkie niepotrzebne fragmenty, by zostało kilka stron opisujące dokładnie to, co można zobaczyć na zdjęciach i wiadomościach w Internecie, może nawet by więcej można by było się dowiedzieć właśnie z Internetu.

Nie zostało wyjaśnione dlaczego 30 października siła trzęsienia ziemi została określona na 7.1, żeby przejść do 6.5 w skali Richtera. A jest ku temu uzasadniony powód.
Nie zostało przedstawione co się stało z ludźmi po trzęsieniach ziemi, którzy przeżyli. Jedynie, że miewają stres pourazowy. A przecież o nich można by długo i namiętnie pisać. Choćby to, że istnieje coś takiego jak ewakuacja, gdzie dostaje się rozkaz, że np. w ciągu godziny trzeba spakować walizki i czekać na autobus, który podjedzie pod dom i wywiezie nie wiadomo dokąd, ale wiadomo do miejsca bezpiecznego. Miejsce bezpieczne może być centrum dla pielgrzymów, ale z reguły są to olbrzymie hale sportowe, gdzie są rozstawiane leżaki plażowe jedno obok drugiego, na których ludzie śpią, nie mają żadnej prywatności, i gdzie do jednej toalety jest 50 osób. Oczywiście dużo ludzi zmarło z nerw biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znaleźli.
Nie zostało opisane jak wygląda proces sprawdzania stanu domów i stojąca za wszystkim biurokracja.
Ani jak ludzie dziś mieszkają, jedynie zostało tylko opisane, że w Castelluccio zbudowano dla 15 rodzin domki i to wszystko. Ani gdzie dzieci i młodzież ma prowizoryczną szkołę. Ani o tym, że nadal jest kryzys ekonomiczny, gdzie pracy nie ma i młodzież jest bez nadziei na przyszłość, przez co nie kończą szkoły, a trzęsienie ziemi niewątpliwie tej sytuacji nie poprawił.

Jest o czym pisać, jeśli się chce informować spełniając powołanie zawodowe. Zdziwiona jestem, że tytuł dostał w tym roku, 2018, nominację do Nagrody Literackiej "Nike".

Nie mam zamiaru opisać co czułam podczas czytania, bo jedyne określenia jakie przychodzą mi do głowy są bardzo nieeleganckie, a nie wypada by je tu przytoczyć. Ja rozumiem, że zawód dziennikarza jest trudnym zawodem, gdzie dobrze jest być pierwszym w wydarzeniach, ale nie oznacza to, że trzeba utracić do reszty ludzkiej godności, a przede wszystkim człowieczeństwa byleby zdobyć oklaski.

Książka, a raczej 120-stronicowa książeczka, jest przykładem tego, jak wykorzystując tragedię, jakim w tym przypadku były trzęsienia ziemi w centralnych Włoszech w 2016 roku, chce się zwrócić na siebie uwagę. Jakim trzeba być bezdusznym, żeby przed obliczem tragedii mieć pomysły by szukać metaforycznych porównań z utworów szekspirowskich i nie tylko, a także, o zgrozo,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
423
423

Na półkach:

Mi się ta niezobowiązująca acz dramatyczna podróż po miejscach dotkniętych trzęsieniem ziemi we Włoszech w 2016 roku podobała. Hotel Rigopiano, Amatrice, Nursja, Castelluccio. Wilki. Trochę inne podejście, ale może to i dobrze.

Mi się ta niezobowiązująca acz dramatyczna podróż po miejscach dotkniętych trzęsieniem ziemi we Włoszech w 2016 roku podobała. Hotel Rigopiano, Amatrice, Nursja, Castelluccio. Wilki. Trochę inne podejście, ale może to i dobrze.

Pokaż mimo to

avatar
116
52

Na półkach:

Poruszająca i tak bardzo ludzka.

Poruszająca i tak bardzo ludzka.

Pokaż mimo to

avatar
506
186

Na półkach: ,

Wstrząsająca.

Wstrząsająca.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Terremoto


Reklama
zgłoś błąd