-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2025-05-07
2025-05-06
Książka o wydźwięku religijnym, rozwoju duchowości dla starszych dzieci.
Twarda okładka. Dobry druk, wyrazista czcionka modulowana wielkością oraz zróżnicowaną kolorystyką. Sporo tekstu.
Prawdziwy majstersztyk to ilustracje dzierganych robótek na szydełku , w które wcieliły się postacie świętych, ale też i narratorów. Przepiękne cudeńka, tylko dzięki oddaniu i zaangażowaniu w rękodzieło artystyczne Anny Salomon. Dla samych ilustracji warto wziąć książeczkę do ręki.
Dziecko na pewno odnajdzie inspirację w żywotach świętych. Przekona się , że niejeden człowiek , który został świętym wcale nie był przez całe życie taki ugrzeczniony. I nie na tym polega świętość.
Świętość to dążenie żeby w efekcie starać się być dobrym , dostrzegać bliźniego w swoim otoczeniu.
Znajdziemy tu garść wiedzy z historii, trochę legend, a wszystko okraszone humorem autorki.
Narratorem książki nie jest sama autorka wyłącznie ale też i zwierzęta, przedmioty. Bardzo ciekawy punkt widzenia.
Mnóstwo postaci świętych przewija się przez tę pozycję jak święta Anna w opowieści kukułki, święty Jan w opowieści autorki, Eliasz , prorok Starego Testamentu przedstawiony przez kruka, święty Józef przez osiołka, święty Patryk przez węża, święty Paweł przez kamień, święta Katarzyna przez pióro gęsie, Brat Albert Chmielowski przez malarską paletę, święty Franciszek i święta Klara przez turkawkę, święta Cecylia z Rzymu przez wiatr, itd.
Napisane prostym językiem aby trafiło do serca współczesnego małego czytelnika.
Zdarzają się trudniejsze pojęcia w tekście jak apokalipsa, neofita itp. Zostają one bardzo dokładnie wyjaśnione.
Książeczka bardzo udana , bo czy może być coś lepszego na świecie od czynienia dobra i miłości do drugiego człowieka? Chyba nie.
Zwykli ludzie , grzesznicy , ale coś ich jednak wyróżniało z tłumu.
Każdy może taki być , ale musi chcieć.
Piękna pozycja dla dzieci, może być prezentem na Pierwszą Komunię Świętą.
Polecam dla wierzących i niewierzących.
Książka o wydźwięku religijnym, rozwoju duchowości dla starszych dzieci.
Twarda okładka. Dobry druk, wyrazista czcionka modulowana wielkością oraz zróżnicowaną kolorystyką. Sporo tekstu.
Prawdziwy majstersztyk to ilustracje dzierganych robótek na szydełku , w które wcieliły się postacie świętych, ale też i narratorów. Przepiękne cudeńka, tylko dzięki oddaniu i zaangażowaniu...
2025-05-05
Pozycja psychologiczna, nauki społeczne, religia, na faktach.
Książka poświęcona doświadczeniom bliskim śmierci.
Wypowiadają się autentyczni świadkowie, ci co przeżyli śmierć kliniczną.
Doktor Patrick Theillier był dyrektorem Biura Medycznego przy Sanktuarium w Lourdes.
Od lat badał zjawisko doświadczeń śmierci klinicznej.
Co czeka nas po drugiej stronie?
Czy to już naprawdę koniec po przekroczeniu progu?
Autor przedstawia świadectwa osób , które przekroczyły tę granicę i wróciły do nas do świata żywych.
Przeprowadza dogłębną analizę z punktu widzenia naukowego jak i nauki kościoła katolickiego.
Mamy więc biegun badaczy naukowych a teologów.
Czy istnieje jedna nić wiążąca?
Jak interpretować przeżycia świadków w świetle wiary?
Bardzo ciekawa książka. Napisana w przystępny sposób dla każdego czytelnika – wierzącego czy niewierzącego.
I każdy może ją przeczytać. A czy uwierzy w fakty , to już jest jego sprawa .
Bądźmy tolerancyjni dla obu stron. Każdy człowiek jest równy i ma prawo myśleć inaczej niż drugi.
Polecam!
Pozycja psychologiczna, nauki społeczne, religia, na faktach.
Książka poświęcona doświadczeniom bliskim śmierci.
Wypowiadają się autentyczni świadkowie, ci co przeżyli śmierć kliniczną.
Doktor Patrick Theillier był dyrektorem Biura Medycznego przy Sanktuarium w Lourdes.
Od lat badał zjawisko doświadczeń śmierci klinicznej.
Co czeka nas po drugiej stronie?
Czy to już...
2025-04-30
Religijna książka o młodym świętym.
Papież Franciszek zdążył jeszcze za życia zatwierdzić dekret o kanonizacji Carla Acutisa.
Kanonizacja jest historycznym momentem, który uwydatnia jego życie jako przykład świętości we współczesnym świecie.
Właśnie dlatego zainteresowałam się tą pozycją.
Książkę napisała matka Carla, chłopca który zmarł wskutek choroby nowotworowej w wieku 15 lat.
Treść przybliża historię włoskiego chłopca, jego miłość do Eucharystii, niezwykłą pobożność, oddanie Bogu, pasję informatyczną do komputerów. Wspaniałe jest to, że napisana została przez najbliższą osobę , która go przecież najbardziej znała. Kto może wiedzieć więcej jak matka?
Książka oddaje całą jej miłość i czułość do syna.
Matka daje świadectwo o swoim dziecku – jako najlepszym synu, i zarówno świętym.
Niezwykła sylwetka Carla inspiruje nie tylko dzieci , młodzież ale i dorosłych.
Połączenie wiary z modernistyczną technologią. Świętość nie wymaga od nikogo rezygnacji ze swoich pasji. Można pogodzić jedno z drugim. Świętość też nie zależy od wieku.
Piękna pozycja powstała z miłości do syna jako dokument, świadectwo i tęsknota za utraconym dzieckiem.
Zbliża się okres majowy w kościele katolickim. Książkę można podarować dzieciom z rodzin wierzących , przystępujących do Pierwszej Komunii Świętej, ale niekoniecznie. Może zainspirować również kogoś niewierzącego. Wszystko jest dla ludzi i każdy dla mnie jest równy.
Polecam tym, których interesuje ta tematyka .
Religijna książka o młodym świętym.
Papież Franciszek zdążył jeszcze za życia zatwierdzić dekret o kanonizacji Carla Acutisa.
Kanonizacja jest historycznym momentem, który uwydatnia jego życie jako przykład świętości we współczesnym świecie.
Właśnie dlatego zainteresowałam się tą pozycją.
Książkę napisała matka Carla, chłopca który zmarł wskutek choroby nowotworowej w...
Książka dla dzieci. I tom z serii ,, Aniołki’’.
Duży format. Twarda oprawa. Posrebrzane tłoczone litery. Dobry gatunek papieru.
Wyraźna czarna czcionka.
Przepięknie zilustrowała Jane Ray.
Najpierw czytałam z dziećmi tom II. Teraz doczekaliśmy się tomu I. W niczym to nie przeszkadza.
Uważam , że II był dużo lepszy. To nie jest taka typowa religijna książka. Myślę, że każdy nawet niewierzący człowiek czuje jakąś obecność swojego Anioła Stróża, który się nim opiekuje.
O ile II tom był świąteczny w podniosłym nastroju, ten jest taki bardziej zwyczajny, codzienny.
W tej części Anioł Stróż ma na imię Przeznaczenie.
,,Czasami ludzie potrzebują odrobiny pomocy, żeby zobaczyć , czym naprawdę są rzeczy, których się boją’’.
,, Przeznaczenie jest Aniołem Snu i wie lepiej niż wszyscy inni, że sny są cudownym darem’’.
Głównym bohaterem jest mały chłopczyk Kuba, który przeprowadził się wraz z rodzicami z miasta do domu na wsi. Tak się nieraz zdarza ,że są plusy i minusy takiej przeprowadzki. Z jednej strony dużo przestrzeni, wielki pokój własny dla chłopca. Problem jednak okazał się inny. W oknie co noc ukazują się małemu wielkie świetliste oczy potwora. Chłopiec jest przerażony. Nie chce tu mieszkać. Marzy o powrocie do miasta.
Co to za monstrum straszy dziecko?
Czy strach ma wielkie oczy?
W jaki sposób Anioł Stróż pomógł małemu?
O tym przeczytacie sami.
Ładna książeczka, taka budująca na duchu dla dziecka, żeby umiało pokonywać swoje lęki, żeby wiedziało ,że zawsze siła wyższa nad nim czuwa.
Polecam w szczególności dla mniejszych dzieci w wieku przedszkolnym.
Książka dla dzieci. I tom z serii ,, Aniołki’’.
Duży format. Twarda oprawa. Posrebrzane tłoczone litery. Dobry gatunek papieru.
Wyraźna czarna czcionka.
Przepięknie zilustrowała Jane Ray.
Najpierw czytałam z dziećmi tom II. Teraz doczekaliśmy się tomu I. W niczym to nie przeszkadza.
Uważam , że II był dużo lepszy. To nie jest taka typowa religijna książka. Myślę, że każdy...
2025-02-13
Dokument historyczny na faktach . Całość tekstu dotyczy 1497 roku.
Wojciech Iwańczak stworzył swoisty zbiór najistotniejszych wydarzeń z 1497 roku.
Jest to jego punkt widzenia, gdyż ktoś drugi mógłby wybrać zupełnie inne wydarzenia do tej publikacji. Przyznaję , że jest to tzw. szwarc, mydło i powidło czyli zbiór elementów pochodzących z wielu bardzo różnych dziedzin . Tak sobie to osobiście wyobraził autor.
Wybrał też 1497 rok jako wyjątkowy, a dla każdego historyka inna data może być najważniejsza.
Trzymając się konsekwentnie tego roku pisarz wyselekcjonował największe ewenementy w skali światowej. Zatrzymał się na jedenastu magicznych zdarzeniach. Zapewnił , że wybór nie był przypadkowy.
Autor zaczyna od wstępu – wprowadzenia.
,, Zobaczyć świat w kropli wody , odwieczne marzenie. Czy w pisarstwie historycznym jest ono możliwe? Odpowiedź zapewne będzie negatywna ale nikt i nic nas nie powstrzyma przed próbowaniem. Taki jest właśnie zamysł proponowanej szanownemu czytelnikowi książki. Opisać jeden wybrany rok i pokazać w skrócie świat sprzed ponad pół tysiąca lat ’’.
Uwiecznił takie wydarzenia jak: pierwsza rzeźba ,, Bachus’’ Michała Anioła , podróż życia Vasco da Gama i Johna Cabota w poszukiwaniu drogi morskiej do Indii, pierwsze skromne obserwacje astronomiczne Mikołaja Kopernika w Bolonii, ekskomunika dominikanina Girolamo Savonaroli,
nieszczęsna wyprawa Króla polskiego Jana Olbrachta na Bukowinę, znanego z powiedzenia ,, Za króla Olbrachta wyginęła szlachta’’, koniec życiowej wędrówki księcia Opolskiego Mikołaja II na szafocie, rebelia w Kornwalii, zdobycie Melilli przez Hiszpanów, sudiebnik - pierwszy kodeks prawny wystosowany przez Iwana III w Rosji, bałtyckie tsunami – wściekły atak fal morskich na środkowe wybrzeże w okolicach Darłowa.
Piękne wydanie , mapy, kolorowe ilustracje robią wrażenie.
Na końcu bibliografia i indeks map oraz ilustracji.
Przychodzi pora na podsumowanie przez autora.
,, I wreszcie - last but not least – nieco symboliki. Suma cyfr roku 1497 daje liczbę 21. Różne bywają z nią związane konotacje. W Biblii oznacza ona doskonałość , boską mądrość , osiągnięty cel i związaną z tym pełnię szczęścia. Liczba 21 może kierować nas w stronę niezależności człowieka jako jednostki dokonującej wyboru pomiędzy światem ducha i światem materii, pomiędzy dobrem i złem’’.
Bardzo ciekawy punkt widzenia, rozmaitości doboru zdarzeń. Czytało się lekko, lektura wciągała.
Na długo zapamięta się to wszystko, co jest kojarzone z tą datą.
Polecam! Dokonasz doskonałego wyboru biorąc tę pozycję do ręki.
Dokument historyczny na faktach . Całość tekstu dotyczy 1497 roku.
Wojciech Iwańczak stworzył swoisty zbiór najistotniejszych wydarzeń z 1497 roku.
Jest to jego punkt widzenia, gdyż ktoś drugi mógłby wybrać zupełnie inne wydarzenia do tej publikacji. Przyznaję , że jest to tzw. szwarc, mydło i powidło czyli zbiór elementów pochodzących z wielu bardzo różnych dziedzin . Tak...
2024-12-26
Świąteczna książeczka dla dzieci.
Średni format. Okładka miękka lakierowana.
Dobry matowy papier. Wyraźna czarna czcionka.
Jest to wydanie poszerzone w stosunku do tego z 2001.
Zilustrowali przepięknie Juli Bosch i M. Angeles Battle. To jest właśnie najcudowniejsze w tej książce.
Historia przedstawia rodzeństwo Agnieszkę i Bartka , którzy przyjeżdżają do małej górskiej miejscowości do wujka i tam będą spędzać święta.
Opis ich pobytu napisany jest jak wypracowanie szkolne , więc kompletnie nie wciąga , nie wywołuje zainteresowania u najmłodszych, choć książka ma potencjał. Pojechaliśmy, zdążyliśmy, zrobiliśmy itd. Zatraca się treść w tym kontekście, a przewija zanadto monotonia.
Obrazki są naprawdę prześliczne i to one nadrabiają treść.
Autor próbuje nawet zaktywizować małego czytelnika, zadając mu pewne pytania, wydając polecenia. Są one wtopione w historię. Byłoby lepiej ,żeby były wyłuszczone tłustym lub kolorowym drukiem, zakreślone, by nie umknęły; tak jak to spotyka się w innych książkach dla dzieci.
Poza tym sprawa kolęd. Wybrano ich sporo i dołączono na końcu w książce . Jest ich dokładnie 13.
Do nich też zastosowano ilustracje w postaci zimowego krajobrazu.
Wydaje mi się ,że lepiej tekst ich byłoby umieścić w treści książki. Tym bardziej ,że dzieci chodziły na jarmark bożonarodzeniowy , gdzie zespół dziecięcy śpiewał kolędy. Były też w kościele. I tam można było dodać te teksty. Wyglądałoby to o wiele lepiej , niż dodany śpiewnik kościelny na zakończenie.
Takie jest moje odczucie, może wasze będzie inne. Dzieci nudziły się przy czytaniu, chciały tylko oglądać obrazki.
Polecam ze względu na obrazki oraz prawdziwy adres Mikołaja, które dziecko musi odnaleźć w środku książki.
Powiem tylko ,że wysłaliśmy dużo wcześniej listy od moich dzieci i rzeczywiście każde z nich otrzymało odpowiedź na pięknej kolorowej kartce. To akurat było fajne.
Świąteczna książeczka dla dzieci.
Średni format. Okładka miękka lakierowana.
Dobry matowy papier. Wyraźna czarna czcionka.
Jest to wydanie poszerzone w stosunku do tego z 2001.
Zilustrowali przepięknie Juli Bosch i M. Angeles Battle. To jest właśnie najcudowniejsze w tej książce.
Historia przedstawia rodzeństwo Agnieszkę i Bartka , którzy przyjeżdżają do małej górskiej...
2024-10-05
Powieść obyczajowa napisana przez Magdalenę Olszewską, oparta na scenariuszu jej męża Olafa Olszewskiego do serialu pod tym samym tytułem, literacka adaptacja.
Debiut z 2002 roku polskiej dziennikarki i prezenterki.
Serial ,,Plebania’’ pojawił się na antenie Pierwszego Programu Telewizji Polskiej jesienią w 2000 roku.
Wielowątkowa opowieść o mieszkańcach prowincjonalnej wiejskiej parafii w Tulczynie pod Lublinem.
Głównymi bohaterami są proboszcz Antoni; jego gospodyni Józefina , wiecznie zatroskana o księdza; przystojny wikariusz Adam, w którym kocha się Angelika, parafianka; siostra proboszcza Krystyna, nad którą znęca się mąż; Janusz Tracz /postać negatywna/ dojeżdżająca kościołowi ile wlezie; Romuś z chorobą psychiczną i jego matka i wiele, wiele innych postaci.
Treść obejmuje pierwszych 40 odcinków serialu, które można w każdej chwili obejrzeć na VOD.
Pokrywa się z serialem.
Dosyć ciekawa , ale wolę serial , który można obejrzeć w całości.
Polecam ciekawskim dla porównania z serialem .
Powieść obyczajowa napisana przez Magdalenę Olszewską, oparta na scenariuszu jej męża Olafa Olszewskiego do serialu pod tym samym tytułem, literacka adaptacja.
Debiut z 2002 roku polskiej dziennikarki i prezenterki.
Serial ,,Plebania’’ pojawił się na antenie Pierwszego Programu Telewizji Polskiej jesienią w 2000 roku.
Wielowątkowa opowieść o mieszkańcach prowincjonalnej...
2024-08-27
Świetny zbiór dobrego humoru w zakresie kościelnym. Wersja audio. Różni się od wersji papierowej.
Ks. Piotr Pawlukiewicz, kaznodzieja i praski proboszcz, ks. Bogusław Kowalski w nagraniu DVD i CD .
Występ duetu poprzedza krótkie wystąpienie - wprowadzenie w temat poczucia humoru kościelnego. Część pierwsza 2 płyty CD audio i część druga jeszcze bardziej rozrywkowa – w formie DVD. Do tego dołączona króciutka książeczka z opisem, fotografiami.
Dla wszystkich , o których można powiedzieć, że ,, co w kościele nie jest im obce ’’ będzie to świetny zbiorek anegdot, humoru, psikusów, dowcipów, zabawnych sytuacji, gaf, przejęzyczeń wybornie śmiesznych.
Sprawy dotyczą kleryków, proboszczów, biskupów i jeszcze różnych innych instancji , w których się nie łapię. Grunt, że żelazna czarna kurtyna opada i stwierdza się , że niby poważna instytucja a też można czasami i nie tylko czasami prawdziwie i na serio pośmiać się.
Dotyczy to właściwie każdego tematu , jedynie człowiek nie może być sztywniakiem.
A ci dwaj księża Piotr Pawlukiewicz i Bogusław Kowalski mają akurat wielki dystans do siebie i spraw kościelnych. Potrafią wywołać salwy śmiechu dla słuchacza i widza.
Okazuje się ,że w kościele też może być wesoło i sytuacje nawet na pogrzebie mogą wymknąć się spod kontroli. Opisano różne sytuacje jak msze, nabożeństwa, kolędy, pielgrzymki, oazy, spotkania kółka różańcowego, zebrania, ogłoszenia parafialne, żłóbek w kościele, wyjścia z młodzieżą itp.
oczywiście w kontekście scen humorystycznych.
Z początku jeszcze nie bardzo załapałam o co chodzi , to zastanawiałam się co tu jest śmiesznego.
A najbardziej denerwowało mnie to ,że słyszałam reakcje innych w postaci śmiechu. Nagrane zostało całe spotkanie. Ale jak weszłam w tryb , to już nie mogłam skończyć. Rechot, trzymanie się za brzuch, salwy armatnie śmiechu.
Tak samo rechotałam przy książce ,, Ależ księże proboszczu…’’ Jakuba Waszkowiaka.
Świetny audiobook , ale raczej przystępny dla tych co przynajmniej trochę coś trybią, co dzieje się w kościele. Muszą mieć to maleńkie przynajmniej rozeznanie.
Dla innych nie będzie zrozumiały treścią.
Polecam wszystkim, co chcą się pośmiać i nie omijają spraw kościelnych szerokim łukiem.
Jest demokracja i każdemu według jego woli i potrzeb. Bądźmy tolerancyjni dla wszystkich wyznań, z ateizmem włącznie.
Świetny zbiór dobrego humoru w zakresie kościelnym. Wersja audio. Różni się od wersji papierowej.
Ks. Piotr Pawlukiewicz, kaznodzieja i praski proboszcz, ks. Bogusław Kowalski w nagraniu DVD i CD .
Występ duetu poprzedza krótkie wystąpienie - wprowadzenie w temat poczucia humoru kościelnego. Część pierwsza 2 płyty CD audio i część druga jeszcze bardziej rozrywkowa – w...
2024-08-27
Świetny zbiór dobrego humoru w zakresie kościelnym. Książka standardowego wymiaru.
Okładka twarda. Sprawia wrażenie pokrytej zamszem. Część elementów lakierowana. Dobry gatunek papieru. Wyrazista czcionka. Super komiksowe ilustracje czarno-białe, bardzo humorystyczne również.
Dla wszystkich , o których można powiedzieć, że ,, co w kościele nie jest im obce ’’ będzie to świetny zbiorek anegdot, humoru, psikusów, dowcipów, zabawnych sytuacji, gaf, przejęzyczeń wybornie śmiesznych.
Sprawy dotyczą kleryków, proboszczów, biskupów i jeszcze różnych innych instancji , w których się nie łapię. Grunt, że żelazna czarna kurtyna opada i stwierdza się , że niby poważna instytucja a też można czasami i nie tylko czasami prawdziwie i na serio pośmiać się.
Dotyczy to właściwie każdego tematu , jedynie człowiek nie może być sztywniakiem.
A ci dwaj księża Piotr Pawlukiewicz i Bogusław Kowalski mają akurat wielki dystans do siebie i spraw kościelnych. Potrafią wywołać salwy śmiechu podczas czytania tej publikacji.
Okazuje się ,że w kościele też może być wesoło i sytuacje nawet na pogrzebie mogą wymknąć się spod kontroli. Opisano różne sytuacje jak msze, nabożeństwa, kolędy, pielgrzymki, oazy, spotkania kółka różańcowego, zebrania, ogłoszenia parafialne, żłóbek w kościele, wyjścia z młodzieżą itp.
oczywiście w kontekście scen humorystycznych.
Z początku jak zaczęłam czytać, a jeszcze nie bardzo załapałam o co chodzi , to zastanawiałam się co tu jest śmiesznego. Ale jak weszłam w tryb , to już nie mogłam skończyć. Rechot, trzymanie się za brzuch, salwy armatnie śmiechu. Dosyć ,że sąsiad przybiegł i pytał czy u mnie i ze mną
wszystko w porządku.
Taki sam rechot słyszano , jak czytałam ,, Ależ księże proboszczu…’’ Jakuba Waszkowiaka.
Świetna książeczka , ale raczej przystępna dla tych co przynajmniej trochę coś trybią, co dzieje się w kościele. Muszą mieć to maleńkie przynajmniej rozeznanie.
Dla innych nie będzie zrozumiała treścią.
Polecam wszystkim, co chcą się pośmiać i nie omijają spraw kościelnych szerokim łukiem.
Jest demokracja i każdemu według jego woli i potrzeb. Bądźmy tolerancyjni dla wszystkich wyznań, z ateizmem włącznie.
Świetny zbiór dobrego humoru w zakresie kościelnym. Książka standardowego wymiaru.
Okładka twarda. Sprawia wrażenie pokrytej zamszem. Część elementów lakierowana. Dobry gatunek papieru. Wyrazista czcionka. Super komiksowe ilustracje czarno-białe, bardzo humorystyczne również.
Dla wszystkich , o których można powiedzieć, że ,, co w kościele nie jest im obce ’’ będzie to...
2024-08-21
Kryminał, sensacja thriller z historią w tle.
Realia społeczno - polityczne. Pierwszy tom dylogii.
Fikcja literacka.
Do tej pory Piotr Gajdziński kojarzył mi się wyłącznie z książkami historycznymi, a tu proszę, proszę kryminał historyczny.
Czy wielowątkowość akcji znajdzie wspólny mianownik?
Przeszłość daje o sobie znać gdy okrutna zbrodnia pojawia się w pewnej osadzie.
W 2018 roku odbywa się zjazd z okazji rocznicy matury w Wolsztynie, miasteczku położonym w zachodniej Wielkopolsce. I na nim zjawia się dziennikarz Rafał Terlecki. Spotyka tam kolegę ze szkolnych lat Pawła Zdanowskiego. Ten próbuje zainteresować go tematem morderstwa sprzed dwóch lat.
Ofiarą była szesnastoletnia Jola. Jej ciało bestialsko poturbowane, bez oczu i uszu odnaleziono na terenie działek. Morderca trafił do więzienia, ale związane były z tym pewne niejasności.
Terlecki jest zawzięty jak na dziennikarza przystało. Prowadzi swoje śledztwo i grzebiąc w archiwach dokopuje się ,że przed kilkudziesięciu laty w Wolsztynie dochodziło do bardzo podobnych zbrodni.
Szkopuł w tym ,że trafia na nazwiska Terlecki i Zdanowski.
Jaką więc rolę odgrywali ich ojcowie w tamtych czasach PRL-u? Co miał wspólnego pewien nawiedzony ksiądz Franciszek Janicki z początku lat ubiegłego stulecia z zabójstwem z 2016 roku?
Kompletny szoking! Przerażające historie! Doskonała intryga, budująca napięcie.
Czas akcji wielotorowy – współczesność , okres przedwojenny, przełom lat 60-70 ubiegłego stulecia /PRL w pełnej krasie/. Wszystko przedstawione z perspektywy kilku bohaterów.
Powtarzalność zbrodni oraz mechanizmów chroniących sprawców.
Zło ma złożoną postać: żądza kasy – money, money; władza - biznesmeni, politycy, wysoko postawione szychy ,korupcja, nieprzypadkowe działania służb specjalnych, tajemne poczynania księży, seks jako akt przemocy i rozwiązłość, handel kobietami.
Jest to mocny kryminał, ale ogrom polityki przywala jego gatunek literacki, a na dodatek wszystko suto pokropione alkoholem / jak czytającemu to nie przeszkadza/. Niepokój , niebezpieczeństwo, mroczne tajemnice. Dobre, bo ostre.
Jest taka cała masa postaci, że można kompletnie się pogubić. Dobrze, że na początku jest ściąga - spis osób i miejsc oraz ich charakterystyka.
Historia to jest ogromny atut tej książki. Nie czyta się jej jednak łatwo.
Ja osobiście czekam na drugi tom z utęsknieniem.
Polecam dla wielbicieli historii i kryminałów!
Kryminał, sensacja thriller z historią w tle.
Realia społeczno - polityczne. Pierwszy tom dylogii.
Fikcja literacka.
Do tej pory Piotr Gajdziński kojarzył mi się wyłącznie z książkami historycznymi, a tu proszę, proszę kryminał historyczny.
Czy wielowątkowość akcji znajdzie wspólny mianownik?
Przeszłość daje o sobie znać gdy okrutna zbrodnia pojawia się w pewnej...
2024-08-14
Książka na pozór religijna, trochę świąteczna, przy tym bardzo humorystyczna dla dzieci i dorosłych.
Twarda okładka. Wyrazista czcionka. Śmieszne kolorowe rysuneczki.
Opowieść sprowadza się do wydarzeń religijnych prawdziwych , jakie miały miejsce ponad 2000 lat temu a mianowicie do narodzin Chrystusa.
Ale to tylko ten jeden akcent. Nic nie jest nazwane po imieniu , nawet występujący król Herod.
Jest to książka drogi , ale nie ludzi tylko puszczonych samopas owiec.
Przenosimy się niby do tamtych czasów, ale jesteśmy we współczesnych. Właściwie to dokładnie nie jesteśmy w żadnym czasie bo są one akurat poplątane do granic możliwości.
Głównymi bohaterkami jest stado owiec sztuk 7. Każda ma swoje imię: z przedziałkiem na boku, wiecznie zakatarzona, z aparatem nazębnym, ze złamaną nogą w gipsie, w czapce, z opaską na oku, ostatnia.
Są same bez opieki , pasterze zniknęli bez śladu.
Postanawiają szukać swoich opiekunów, którzy tylko plecaki po sobie zostawili na łące.
Przy okazji wędrówki napotykają na różne zwierzaki , jak woła, osła, wielbłądy, którzy przekazują im informacje o wiekopomnym wydarzeniu, które jest tu potraktowane z przymrużeniem oka.
Jest gwiazda betlejemska na niebie , która prowadzi do stajenki, w której urodziło się dziecię/ płeć nieznana/, które ma uratować świat. Ciało niebieskie a tu nawet wpadające w czerwień widziane przez różne osobniki jako kometa, jako zastęp aniołów oraz UFO. Tu każda odpowiedź jest dobra.
To nie jest żaden paszkwil na religię, nie obraża niczyich uczuć religijnych.
To Betlejem z punktu widzenia owiec.
Dużo tu absurdów, komicznych sytuacji. Pomieszania z poplątaniem. Nie ma komórek, telewizji ,a jest aparat na zęby. Owce dziwią się ,że jak może dzieciątko rodzić się w żłobie, skoro można było wcześniej zarezerwować miejsce w hotelu.
Tego typu przekręty.
Książkę może przeczytać każdy i stary i młody , katolik , ateista i każdy jeszcze innej wiary. Myślę, że wszystkim i tak się spodoba.
Dzieci małe nie zrozumieją treści. Dla nich będzie tylko Boże Narodzenie i owce idące do stajenki.
Ale nie brońmy im tego, czytajmy.
Książka jest krytyką na komercjalizację świąt, każdy dorosły to zauważy.
Uważam , że bardzo udana pozycja. Coś zupełnie innego, co można czytać i przez cały rok , a nie koniecznie przed gwiazdką.
Polecam! Będzie dużo śmiechu i zabawy, porównywanie koordynacji możliwości czasowych z występującymi wydarzeniami.
Wybierzecie sobie owcę, którą najbardziej lubicie. My pokochaliśmy prawie jednomyślnie tę w czapce.
Książka na pozór religijna, trochę świąteczna, przy tym bardzo humorystyczna dla dzieci i dorosłych.
Twarda okładka. Wyrazista czcionka. Śmieszne kolorowe rysuneczki.
Opowieść sprowadza się do wydarzeń religijnych prawdziwych , jakie miały miejsce ponad 2000 lat temu a mianowicie do narodzin Chrystusa.
Ale to tylko ten jeden akcent. Nic nie jest nazwane po imieniu ,...
2024-08-14
Książka popularnonaukowa z pogranicza filozofii i etyki, a nawet religii.
Roztrząsanie tematu zwierząt na kanwie umoralniającej.
Mniejszy format. Okładka miękka , lakierowana.
Papier lepszej jakości. Czcionka średniej wielkości. Brak ilustracji i zdjęć.
Autor zadaje czytelnikowi pytanie kto postanowił tak , a nie inaczej ,że pieski i kotki stały się naszymi pupilami domowymi, a świnie, krowy , cielaki itp. są u nas w Polsce zjadane.
Twierdzi on ,że w Chinach , Korei i na Filipinach oraz innych regionach zabijanie psów i kotów jest na porządku dziennym.
I ,że to nas niby oburza. A wcale nie jesteśmy lepsi.
Publikacja podzielona jest na cztery części poza obszernymi wstępami do wydania pierwszego i drugiego.
Pierwsza to paradoks – porównywanie domowych pieszczochów do zwierząt gospodarskich, które wykorzystuje się w przetwórstwie mięsnym na pokarm. Wspomina się też o łowiectwie, wykorzystywaniu zwierząt do celów doświadczalnych, czy testowaniu na nich chociażby produkcji kosmetyków.
Druga część to veto przeciwko pupilom , określanie psa i kota jako substytutu człowieka.
,,Czymże zresztą jest pies? To tylko lekarstwo
na kompleks niższości’’.
/ przypisywane W.C. Fieldsowi/
Następuje krytyka , wyliczanie wszystkich wad pupili , kosztów, które ciągną za sobą.
Autor nawet wyciąga na wokandę Hitlera , który darzył szczególną sympatią psy.
Jakby chciał tym samym , o ile dobrze zrozumiałam porównać nas w jakiś sposób, że nie jesteśmy w niczym lepsi, umieszczając się na piedestale w miłości do zwierząt.
Porównuje pupili do instrumentów głupoty. Omawia ulubione zwierzęta w społeczności plemiennej.
Rozpatruje problemy kukułczego jaja, stwierdzając ,że ludzie nie są jedynymi zwierzętami/tak określił to nie jest pomyłka/, które w rodzicielski sposób reagują na niemowlęta innych gatunków.
W części trzeciej omawia pupili jako panaceum na wszystkie troski. Przywołuje do pamięci lecznictwo i terapię z udziałem zwierząt domowych. Kładzie nacisk nie tylko na zdrowie ale na przyjaźń z pupilami.
,, Wierny przyjaciel jest lekarstwem życia’’.
/Syr 6.16 – Pismo Święte/
W czwartej części mowa o eksploatacji i sympatii w konflikcie interesów – mit supremacji ludzkiej,
człowiek zabójca zwierząt o czystym sumieniu, mający uprawnienia do tego procederu.
Na końcu znajdziemy przypisy i bibliografię.
Książka ciężka w czytaniu. Wegetarianie lepiej niech nie czytają.
Każdy ma granice własnego sumienia.
Jeśli ktoś ma ochotę przedzierać się przez ten monotonny, trudny tekst , to polecam .
Książka popularnonaukowa z pogranicza filozofii i etyki, a nawet religii.
Roztrząsanie tematu zwierząt na kanwie umoralniającej.
Mniejszy format. Okładka miękka , lakierowana.
Papier lepszej jakości. Czcionka średniej wielkości. Brak ilustracji i zdjęć.
Autor zadaje czytelnikowi pytanie kto postanowił tak , a nie inaczej ,że pieski i kotki stały się naszymi pupilami...
2024-04-16
Książka dla dzieci młodszych i starszych , poświęcona Świętom Wielkanocnym.
Twarda oprawa. Bardzo ładne wyraziste ilustracje.
Szkoda ,że dopiero po świętach pozycja stała się dostępna na rynku. Warto byłoby ją przeczytać tuż przed.
Na szczęście moje dzieci dopiero teraz demontują dekoracje w postaci baranków , zajączków i kurczaków itp. , więc coś w pamięci jeszcze pozostało.
W książeczce opisano zwyczaje pierwszowiosenne, ciekawostki, obrzędy znane i te mniej znane, wiersze świąteczne, znaczenie symboliczne, instrukcje na zrobienie ozdób, przepisy na świąteczne smakołyki.
Przedstawiono obrzędy kościelne z Niedzieli Palmowej , z Wielkiego Tygodnia w sposób dość przystępny.
Dzieci mogą w sposób prosty nauczyć się rozpoznawać palmy z różnych regionów jak wileńskie, kurpiowskie, lipnickie.
Cytat o palmach:
,,Palma kurpiowska
wykonana jest z pnia młodego drzewka.
Ozdobionego kwiatami z papieru i wstążkami’’.
Wszystko poparte pięknymi ilustracjami, ale nieskomplikowanymi.
Cytat o Wielkim Piątku:
,, Jest najsmutniejszym dniem w całym roku liturgicznym,
ponieważ wierni wspominają wtedy mękę i śmierć Chrystusa. W kościele w tym dniu
nie odprawia się mszy świętej, jedynie specjalne nabożeństwo. Potem kapłan przenosi Najświętszy Sakrament do symbolicznego Grobu Pańskiego. Wierni czuwają przy nim, modląc się w ciszy. W tym dniu wszystkich chrześcijan obowiązuje post’’.
I jeszcze fragment wiersza Marii Konopnickiej ,, Śmigus’’:
,,Panieneczka mała
Rano dzisiaj wstała:
Śmigus! śmigus!
Dyngus! dyngus!
Bo się wody bała’’.
Książeczka jest naprawdę bardzo ładnie wydana. Dzięki niej możemy wytłumaczyć dzieciom sens Wielkanocy, zrobić z nimi ozdoby, posiać trawkę do doniczek .
Polecam!
Książka dla dzieci młodszych i starszych , poświęcona Świętom Wielkanocnym.
Twarda oprawa. Bardzo ładne wyraziste ilustracje.
Szkoda ,że dopiero po świętach pozycja stała się dostępna na rynku. Warto byłoby ją przeczytać tuż przed.
Na szczęście moje dzieci dopiero teraz demontują dekoracje w postaci baranków , zajączków i kurczaków itp. , więc coś w pamięci jeszcze...
2024-03-06
Dla mnie to typowa książka fantasy, a nie jak podano w samym tytule na okładce ,że oparta jest na faktach. Bajeczka amerykańskiego pastora dla grzecznych dzieci.
Na faktach to są prawdziwe książki ,, Dziewczyny z powstania’’, ,,Dziewczyny z łagrów’’ i inne.
Gdyby książka miała tytuł ,, Czy niebo istnieje naprawdę?’’ albo ,, Sen dziecka w śmierci klinicznej’’ czy coś w tym stylu, to nic bym książce nie zarzuciła.
Nie chodzi tu o względy religijne, w żadnym wypadku. Sprawa wyznania nie ma tu nic do rzeczy.
Żeby była jasność. Nie przedkładam wyższości księdza katolickiego nad pastorem. Wypowiadam się wyłącznie o książce.
To samo dotyczy nieba. Każdy sobie coś innego wyobraża lub wcale. Nic nie można nazwać sprzeczne z zasadami katolicyzmu. Do końca kwestia nie jest rozwiązana. Na portalu katolickim już nieżyjący ksiądz Maliński też napisał ponoć kontrowersyjne treści wizji nieba, ale zaznaczył, że to jego subiektywne bajkowe spojrzenie.
Cytuję księdza Mieczysława Malińskiego:
,,Ale w moich bajeczkach nie tylko diabełki stają się aniołkami, ale może być i również tak, że aniołki stają się diabełkami. Bo i aniołek może odwrócić się od Boga – od miłości – i wpaść w przepaść nienawiści. Bo mają wolną wolę. Podobnie jak my, ludzie.
Bo i przed nami wszystko stoi otworem, wszystko jest możliwe. Od nas zależy – i świętość, i potępienie. I nasze przyszłe życie.’’
Pastor sam to sobie wymyślił od początku do końca oprócz choroby synka i jego śmierci klinicznej.
Chciał coś sobie i światu udowodnić, a dziecko też miało świetną bujną wyobraźnię, choć nie ono wpadło na ten pomysł.
Dziecku pewnie też czytano ,,Biblię dla maluchów’’.
A kto się tłumaczy, ten się oskarża. Po co Todd Burpo wielokrotnie powtarza i asekuruje się ,gdy jeszcze mu nic nie zarzucono, że w domu nikt dziecku nie czytał przypowieści o wierze ani nie było dostępu do książek z obrazkami.
Czytałam wiele książek o tej tematyce między innymi Raymonda Moody’ego o wizjach w czasie śmierci klinicznej lub podczas narkozy. I te teksty są jak najbardziej wiarygodne.
Książka w wydaniu specjalnym poszerzonym z 2014 roku zawiera fotosy z filmu, wywiady z twórcami , reżyserem i aktorami; aktualny wywiad z Coltonem i jego ojcem ,uzupełniony o ich przeżycia związane z filmem. Nie przekonują mnie.
Nadmienię, że film to już wcale kompletnie mi się nie podobał . Książkę można jeszcze strawić.
Tej książki nie polecam. Można zrobić natomiast dobry uczynek. Widzę tylko jeden szlachetny cel kupienia książki , wspierający fundację Ewy Błaszczyk.
Dla mnie to typowa książka fantasy, a nie jak podano w samym tytule na okładce ,że oparta jest na faktach. Bajeczka amerykańskiego pastora dla grzecznych dzieci.
Na faktach to są prawdziwe książki ,, Dziewczyny z powstania’’, ,,Dziewczyny z łagrów’’ i inne.
Gdyby książka miała tytuł ,, Czy niebo istnieje naprawdę?’’ albo ,, Sen dziecka w śmierci klinicznej’’ czy coś w tym...
2023-10-01
Prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Na okładce zastosowano dominujący akcent kolorystyczny czerwieni w czarno-białym rysunku oraz wytłoczenia , które czuje się bardziej pod palcami niż na widoku. Na śnieżnym za to obiekcie wyciśnięcia jako ślady na śniegu są widoczne i stwarza to bardzo realistyczny pofalowany krajobraz . Wewnątrz czarno-białe ilustracje okraszone barwami takimi jak niebieski, brązowy, czerwony, beżowy.
Nigdy bym nie przypuszczała ,że trafię na tak cudowną książkę. Zaczęłam czytać dzieciom lekturę w formie przewodnika, a się rozczarowałam na plus. To nie tylko kompendium wiedzy o zimowych Beskidach ,ale cudowna wzruszająca historia z lat 20 XX wieku.
Na tle powieści , która porusza i wywołuje emocje autorka opisała kulturę , zwyczaje, religię, obchody świąteczne, wierzenia Łemków, którzy w tym czasie mieszkali na tych terenach.
Cudownie przedstawione opisy przyrody, krajobrazy, zwierzęta, ptactwo.
Zadymka, zawierucha, mróz w górach jest tak urealniony, jakby człowiek znalazł się w samym środku tych zimowych zjawisk.
Książkę czyta się jednym tchem z wypiekami na twarzy, obojętnie czy to będzie dorosły człowiek czy dziecko.
Historia dotyczy zaginięcia w górach ojca dziewczynek, który pojechał po odłamy skalne do kamieniołomu. Wrócił tylko koń. Na poszukiwania rusza małoletnia ekipa, bez wiedzy dorosłych.
Czy udało im się odnaleźć ukochanego tatę?
Jakie przygody po drodze spotkały dziewczynki?
Czy wszyscy wyszli z tego bez szwanku?
Tego dowiecie się czytając to artystyczne dzieło literackie.
W książce jest wiele ilustracji również w postaci tablic , z których można się wiele się nauczyć jak wyglądał dom łemkowski nie tylko na zewnątrz, jakich sprzętów domowych używano, jak wyglądały ubrania ,ozdoby świąteczne, rodzaje szyszek na drzewach iglastych, gatunki nietoperzy beskidzkich, rodzaje śnieżynek mroźnych i w jakich sposób powstają, stroje kolędników itd.
Są też obrazki zwierzątek i ptaszków.
Polecam! Zakochacie się w tej książce , jeżeli ktoś trochę chociaż interesuje się etnografią i uwielbia śnieżne krajobrazy. Mój synek , pod wpływem lektury zdecydował ,że chce być w przyszłości właśnie etnografem.
Prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Na okładce zastosowano dominujący akcent kolorystyczny czerwieni w czarno-białym rysunku oraz wytłoczenia , które czuje się bardziej pod palcami niż na widoku. Na śnieżnym za to obiekcie wyciśnięcia jako ślady na śniegu są widoczne i stwarza to bardzo realistyczny pofalowany krajobraz . Wewnątrz...
2023-08-01
Mała zgrabna książeczka w twardej oprawie. Z gruntu niepozorna, ale można się bardzo pomylić.
Świetne ,dopasowane do treści, dowcipne komiksowe czarno-białe ilustracje. Te ostatnie są tylko dodatkiem, takim na okrasę.
Książka przeszła moje najśmielsze oczekiwania . Dawno tak się nie ubawiłam.
Czytanie jej powoduje niemalże histeryczny śmiech do usłyszenia na drugiej stronie ulicy, szczególnie gdy się czyta w nocy.
Treść dotyczy młodego księdza wikarego , który przybywa na nową parafię do Gradowa Dolnego.
Opisane są zabawne sceny z dnia codziennego w kościele, na plebanii, na katechezie w szkole, na zebraniu ministrantów, na spotkaniach kolędowych, nawet podczas udzielania ślubu, podczas spowiedzi, na weselu, w trakcie organizowania scenki żłóbka bożonarodzeniowego pod dachem kościoła, na pielgrzymce do Ziemi Świętej czy gościnnie w klasztorze Ojców Franciszkanów i w wielu, wielu jeszcze innych miejscach i sytuacjach.
Dialogi są tak śmieszne ,że nawet trudno nazwać tylko humorystyczne.
Książka będzie moim antidotum , gdy zaliczę przypadkowego doła , do odstresowania.
Tu nie tylko kolejne sceny są zabawne, ale w głos się śmieje człowiek non stop.
To jest moja personalna książka naj! naj! naj! na polepszanie nastroju.
Nie przypuszczałam ,że religijną książkę można w ten sposób napisać. Jestem pod wielkim wrażeniem.
Postacie świeckie są również barwne, niepowtarzalne, okazujące się jako ewenementy .
Wszystkie zdarzenia ukazane są od drugiej strony , od tego jak widzi to osoba duchowna.
Czasami jedno słowo za dużo powiedziane przez nią lub raczej nie w porę wywołuję serię gagów a u czytelnika salwy śmiechu.
Oczywiście kochani, każdy odbiera tekst inaczej i z czego innego woli się śmiać.
To jest mój i wyłącznie mój stosunek do książki.
Polecam!
Mała zgrabna książeczka w twardej oprawie. Z gruntu niepozorna, ale można się bardzo pomylić.
Świetne ,dopasowane do treści, dowcipne komiksowe czarno-białe ilustracje. Te ostatnie są tylko dodatkiem, takim na okrasę.
Książka przeszła moje najśmielsze oczekiwania . Dawno tak się nie ubawiłam.
Czytanie jej powoduje niemalże histeryczny śmiech do usłyszenia na drugiej...
Książka o wydźwięku religijnym dla młodszych dzieci.
Twarda okładka. Dobry druk, wyrazista czcionka modulowana wielkością oraz zróżnicowaną kolorystyką. Sporo tekstu, ale dużo prostszy niż w książce ,,Każdy może być święty, czyli nawet łobuzy idą do nieba ’’.
Prawdziwy majstersztyk to ilustracje dzierganych robótek na szydełku , w które wcieliły się postacie narratorów i scenki biblijne. Przepiękne cudeńka, tylko dzięki oddaniu i zaangażowaniu w rękodzieło artystyczne Anny Salomon. Dla samych ilustracji warto wziąć książeczkę do ręki.
Dziecko pozna lepiej fakty biblijne napisane prostym i zrozumiałym dla niego językiem. Są to opowiadania oparte na tekście z Biblii , ale występują tu też i postacie fikcyjne. Są to historie wyjęte z Ewangelii , między innymi cuda opowiedziane przez różnych narratorów. Zupełnie świeże spojrzenie, inna perspektywa, a wszystko okraszone humorem autorki. Bardzo ciekawy punkt widzenia.
Mnóstwo zdarzeń z życia Pana Jezusa przewija się przez tę pozycję w formie opisu cudów: Bożego Narodzenia, w Kanie Galilejskiej , rozmnożenia pokarmów , wskrzeszenia Łazarza , kroczenie Jezusa po tafli jeziora , uciszenie burzy na jeziorze , znalezienie monety w rybie przez Szymona Piotra , wyrzucenie złych duchów z opętanych, uschnięcie figowca , uzdrowienie chorego przy sadzawce Betesda , uzdrowienie niewidomego , wyleczenie kobiety z krwotoku , ułaskawienie jawnogrzesznicy , przemienienie na górze Tabor , zmartwychwstanie Jezusa .
Wszystko to opowiedziane słowami pasterki, panny młodej, sieroty , Judy, praczek , kupca ,antykwariusza , świni , biologa , Izmaela , ślepca , uzdrowionej ,Weroniki , Jaśka , Wisienki i innych. Jedno opowiadanie samej autorki , które jest bardzo osobiste i zdarzyło się naprawdę.
Napisane prostym językiem aby trafiło do serca współczesnego małego czytelnika.
Piękna pozycja dla dzieci, może być prezentem na Pierwszą Komunię Świętą. Inspiruje , wzrusza i zachęca dzieci do szukania dróg Chrystusa we współczesnym życiu.
Polecam dla wierzących i niewierzących.
Książka o wydźwięku religijnym dla młodszych dzieci.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTwarda okładka. Dobry druk, wyrazista czcionka modulowana wielkością oraz zróżnicowaną kolorystyką. Sporo tekstu, ale dużo prostszy niż w książce ,,Każdy może być święty, czyli nawet łobuzy idą do nieba ’’.
Prawdziwy majstersztyk to ilustracje dzierganych robótek na szydełku , w które wcieliły się postacie narratorów i...