-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2025-03-23
2025-02-19
Historia Polski w pryzmacie mieszkańców wsi na przestrzeni wieków. Etnografia.
Książka składa się z rozdziałów : We wsi. Cały świat polskiego chłopa; W zagrodzie. Budowa domu w epoce drewna, słomy i przesądu; Za progiem. Pierwszy krok do chłopskiej chałupy;
W sieni. Grząskie stąpanie, zgarbiona sylwetka i ryczące towarzystwo; W izbie. Serce każdej wiejskiej chaty; Przy piecu i kołowrotku. Zwyczajny dzień w chałupie; Nad misą. Kuchnia, głód i posiłki bez stołu; Przy łuczywie. Wiejskie życie w ciemnościach; Na słomie. Noc w chłopskiej chacie; W kołysce. Ciąża, poród , dzieciństwo; Przy studni. Smród, brud i włościańska higiena;
Za stodołą. Wielowiekowa niechęć do ustępów; W komorze. Starość i śmierć na polskiej wsi.
Na końcu bibliografia i źródła ilustracji.
,,Życie polskiego chłopa z dawnych wieków zaczynało i kończyło się w chacie’’.
,, Chłopi w czasach nowożytnych, przywiązani do gruntu, nie mieli prawa opuszczać wsi, szukać lepszego miejsca do życia’’.
Przepiękna książka. Daje pełny obraz życia na wsi w tamtych czasach pod każdym względem, z najdrobniejszymi szczegółami.
Publikacja została opracowana na podstawie badań etnograficznych, źródeł historycznych i pamiętników. Piękne ilustracje w kolorze , będące oprawą malarską, kolorowe zdjęcia skansenów muzealnych i parków etnograficznych, czarno - białe szkice, ryciny , archiwalne czarno - białe fotografie.
Bardzo dobra książka. Daje świeże spojrzenie na wieś nie jako zabudowania , ale na człowieka , w której mieszkał.
Częstuje nas ciekawostkami, przesądami, o których nigdzie właściwie nie można więcej przeczytać.
Przystępny, błyskotliwy język. Tekst przejrzysty , łatwy w czytaniu, wciągający. Lekki przekaz nieoczywistych faktów.
Książka jest naprawdę super.
Polecam! Dużo ciekawiej napisana niż ,, Chłopki . Opowieść o naszych babkach’’ Joanny Kuciel – Frydryszak.
Historia Polski w pryzmacie mieszkańców wsi na przestrzeni wieków. Etnografia.
Książka składa się z rozdziałów : We wsi. Cały świat polskiego chłopa; W zagrodzie. Budowa domu w epoce drewna, słomy i przesądu; Za progiem. Pierwszy krok do chłopskiej chałupy;
W sieni. Grząskie stąpanie, zgarbiona sylwetka i ryczące towarzystwo; W izbie. Serce każdej wiejskiej chaty; Przy...
2024-08-23
„Hajda. Beskid bez kitu” został uhonorowany nagrodą literacką i wyróżnieniem graficznym w konkursie Książka Roku 2023 Polskiej Sekcji IBBY. Rzeczywiście jest to prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Kolorowe piękne ilustracje. Śliczna okładka zewnętrzna, a wewnętrzna trochę przypomina mi kryminał ,, Robaki w ścianie’’, tyle że tu spacerują sobie mróweczki a nie karaluchy. Kolejny tom książki , po przeczytaniu poprzednich ,,Beskid bez kitu’’ oraz ,,Beskid bez kitu. Zima’’.
Dedykacja autorki książki jest następująca: ,, Dla wszystkich dzieci, które musiały opuścić swoich przyjaciół, oraz dla zwierząt, które zostały’’.
Trzeba przeczytać całość i zrozumieć , skąd to się wzięło.
W poprzednich tomach minęło lato, zima, nastała wiosenka. Z tym, że od razu mówię to ,że pory roku się zmieniają , nie oznacza ,że zachowana jest chronologia w latach. Absolutnie nie. Mała skakanka, a nawet większa.
Miejsce akcji - Beskid Niski.
Czas akcji – ok. 1947 roku.
Prześliczna książka i to nie jest stereotypowy przewodnik po Beskidach. Tu toczy się historia w pełnym tego słowa znaczeniu.
Spotykamy się po latach z niektórymi bohaterami z tomu zimowego i letniego.
Przedstawię o co chodzi na jednej bohaterce Tekli.
Zima - Tekla była małą dziewczynką i córką batiuszki z cerkwi.
W tomie letnim w 1960 roku jest starszą kobietą, a nawet przyszywaną babcią.
W tej książce wiosennej ,,Hajda . Beskid bez kitu’’. Jest dojrzałą, zamężną kobietą, nauczycielką w szkole. Są to lata czterdzieste powojenne.
I to samo dzieje się z innymi bohaterami.
Książka jest tak różnorodna pod względem wątków, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Mamy historię – ta jest najważniejsza i bazowa. Powojenny świat .
Nie wiadomo gdzie wróg , gdzie przyjaciel? Bandy UPA, masa oszustów kryjących się po lasach, złodzieje, żołnierze. Wszechogarniający strach trzymający w napięciu wszystkich okolicznych mieszkańców.
Pokazano świat oczami tych , którzy w Beskidach mieli swoje domy, zwierzęta, groby bliskich i musieli nagle wszystko zostawić. A przecież mieszkali tam od wielu dziesiątek lat.
Niestety nie tylko jedna narodowość uzurpowała sobie prawo to tego kawałka ziemi. Następowało wyludnienie wsi przez rozkazy wyżej stojących władz.
Akcja Wisła – masowa deportacja pod przymusem, akcja pacyfikacyjna o charakterze polityczno-wojskowym przeprowadzona w latach 1947–1950 , wysiedlanie całych wsi, rozproszenie ludności cywilnej z terenów Polski południowo-wschodniej. Objęła Ukraińców, Bojków, Dolinian i Łemków.
Część z kolei rodzin wyjeżdżała skuszona przez agitatorów, rzekomo lepszym życiem w ZSRR ,,z biletem w jedną stronę’’ bez możliwości powrotu.
Poznajemy przyrodę Beskidów i to bardzo szczegółowo. Rozległe opisy przyrody – roślinności, zwierząt. Całe opowiadania o zwierzętach i ich rodzinach – rysie, wilki, niedźwiedzie, sarny, bobry, czajki, mrówki itd.
Kolorowe tablice ptactwa, kwiatów, roślinności, owadów, chrząszczy, motyli, gryzoni , nawet odchodów zwierząt potrzebne przy rozpoznawaniu gatunków itp. Całe multum.
Do tego pełne duże ilustracje z życia zwierząt – sarna, wilki, rysie itd.
Część obyczajowa – życie bohaterów z poprzednich tomów, elementy etnograficzne ,kulturowe, zwyczajowe – święta/ Zielone Świątki/, z historią w tle tuż po wojnie.
Część moralizatorska szkolna bezcenna i ponadczasowa - ,, Pochodzenie, wiara czy narodowość nie są niczyją zasługą ani winą’’.
,, Natomiast to jak będziemy się zachowywać, jest już naszym wyborem, i dlatego nie możemy dopuścić, żeby zakiełkowała w nas nienawiść i pogarda do innych ludzi’’.
,,Zabraniam wam nienawidzić, mścić się i wierzyć w politykę, która tylko dzieli ludzi’’.
Znajdziecie dużo, dużo takich nauk dla waszych dzieci.
Część naukowa – najmniejsza , alfabet cyrylicy, krótkie teksty w języku rosyjskim dla dzieci, zagadki i testy szkolne. Wytwarzanie ręczne tkanin. Haft krzyżykowy.
Część bajkowa – bajki i legendy ,niektóre z nich mająca głębsze dno, inne punkty odniesienia, odnajdujące się w historii.
Tytułowa HAJDA, ma dwa znaczenia. Nawoływanie na zwierzęta gospodarskie krowę, kozę itp.
Drugie znaczenie jest to imię psa, pseudonim , którego ukrywa przed światem mały dziewięcioletni chłopiec Kola.
Dlaczego Kola tak nazwał psa , a nie Łatek czy Ciapek, czy Browko jak na początku?
Dlaczego musiał go ukrywać w szopie?
Dlaczego uczył go , by nie szczekał?
O tym przeczytacie w książeczce. Myślę, że o tej pięknej przyjaźni chłopca z psem posłucha każde dziecko.
Jeszcze raz podkreślam, że to jest piękna, mądra, rzetelna, prawdziwa książka, zawierająca wiele faktów historycznych, ciekawostek przyrodniczych i krajoznawczych.
Lektura dla rodziców i starszych dzieci, 10+.
Duże kolorowe obrazki zwierząt zaciekawią dzieci żłobkowe. Bajek i legend bez podtekstu posłuchają chętnie przedszkolaki. Dzieci wczesnoszkolne zaciekawi przyroda, opisy i historie o zwierzakach , trochę obyczajowości z życia dzieci .
Natomiast z historii to młodsze dzieciaki już nic nie zrozumieją.
Polecam wszystkie trzy książeczki pani Marii Strzeleckiej . Są cudowne i tak realistyczne jakbyśmy przenosili się w czasie i przestrzeni tu i teraz.
Czekamy jeszcze na jesień, pewnie ostatnią część, nie wiadomo.
„Hajda. Beskid bez kitu” został uhonorowany nagrodą literacką i wyróżnieniem graficznym w konkursie Książka Roku 2023 Polskiej Sekcji IBBY. Rzeczywiście jest to prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Kolorowe piękne ilustracje. Śliczna okładka zewnętrzna, a wewnętrzna trochę przypomina mi kryminał ,, Robaki w ścianie’’, tyle że tu...
2023-10-01
Prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Na okładce zastosowano dominujący akcent kolorystyczny czerwieni w czarno-białym rysunku oraz wytłoczenia , które czuje się bardziej pod palcami niż na widoku. Na śnieżnym za to obiekcie wyciśnięcia jako ślady na śniegu są widoczne i stwarza to bardzo realistyczny pofalowany krajobraz . Wewnątrz czarno-białe ilustracje okraszone barwami takimi jak niebieski, brązowy, czerwony, beżowy.
Nigdy bym nie przypuszczała ,że trafię na tak cudowną książkę. Zaczęłam czytać dzieciom lekturę w formie przewodnika, a się rozczarowałam na plus. To nie tylko kompendium wiedzy o zimowych Beskidach ,ale cudowna wzruszająca historia z lat 20 XX wieku.
Na tle powieści , która porusza i wywołuje emocje autorka opisała kulturę , zwyczaje, religię, obchody świąteczne, wierzenia Łemków, którzy w tym czasie mieszkali na tych terenach.
Cudownie przedstawione opisy przyrody, krajobrazy, zwierzęta, ptactwo.
Zadymka, zawierucha, mróz w górach jest tak urealniony, jakby człowiek znalazł się w samym środku tych zimowych zjawisk.
Książkę czyta się jednym tchem z wypiekami na twarzy, obojętnie czy to będzie dorosły człowiek czy dziecko.
Historia dotyczy zaginięcia w górach ojca dziewczynek, który pojechał po odłamy skalne do kamieniołomu. Wrócił tylko koń. Na poszukiwania rusza małoletnia ekipa, bez wiedzy dorosłych.
Czy udało im się odnaleźć ukochanego tatę?
Jakie przygody po drodze spotkały dziewczynki?
Czy wszyscy wyszli z tego bez szwanku?
Tego dowiecie się czytając to artystyczne dzieło literackie.
W książce jest wiele ilustracji również w postaci tablic , z których można się wiele się nauczyć jak wyglądał dom łemkowski nie tylko na zewnątrz, jakich sprzętów domowych używano, jak wyglądały ubrania ,ozdoby świąteczne, rodzaje szyszek na drzewach iglastych, gatunki nietoperzy beskidzkich, rodzaje śnieżynek mroźnych i w jakich sposób powstają, stroje kolędników itd.
Są też obrazki zwierzątek i ptaszków.
Polecam! Zakochacie się w tej książce , jeżeli ktoś trochę chociaż interesuje się etnografią i uwielbia śnieżne krajobrazy. Mój synek , pod wpływem lektury zdecydował ,że chce być w przyszłości właśnie etnografem.
Prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Na okładce zastosowano dominujący akcent kolorystyczny czerwieni w czarno-białym rysunku oraz wytłoczenia , które czuje się bardziej pod palcami niż na widoku. Na śnieżnym za to obiekcie wyciśnięcia jako ślady na śniegu są widoczne i stwarza to bardzo realistyczny pofalowany krajobraz . Wewnątrz...
2023-10-12
Cudowna książka. Całkowicie odpłynęłam przy niej do innego świata.
Jakbym jeszcze raz przeżywała wakacyjny urlop w jeden wieczór.
Przepiękne reportaże takie życiowe, o ludziach , zwyczajach, etnograficzne, przyrodnicze, z elementami wspomnień i legend, nawet mieści się opowiadanie science - fiction na jawie jednego rolnika przy dojeniu krów, sytuacja na granicy z Białorusią i prawda o uchodźcach z pierwszej ręki,
odłamy religijne we wspólnej zgodzie bez poróżnień, skuteczne leczenie ziołami leśnego dziadka, wystroje chat wewnątrz i na zewnątrz.
Czułam jakbym sama znalazła się tam gdzie diabeł mówi dobranoc i ludzka stopa nie staje w dzikich ostępach, mokradłach, zwaliskach drzew, wśród pokrzyw, za rosochatą wierzbą.
Czytałam i od razu własnymi oczami widziałam zarazem rozrost drzewa gatunku lipa, które jest nieśmiertelne. Tak pięknie i przejrzyście wytłumaczono dlaczego.
Zachłystywałam się całym folklorem, dobrocią tubylców, wspaniałymi ludźmi o niespotykanych charakterach, służących pomocą. Poznałam stroje ludowe i obchody prawosławne jak m.in. Prowody prawosławne osiem dni po Wielkanocy – radosne święto zmarłych.
Można by wymieniać bez końca, ale to Wy macie sami przeczytać i zachwycać się książką.
Ogromnie przeżyłam czytanie tego zbiorku. Jest niesamowity, tak jak jego unikatowe zdjęcia .
Część z nich są impresjonistyczne , wrażenie jednej sekundy opadającej mgły , czy zachodzącego słońca. Fotografie przyrody są tak nasączone zielenią , jakby widziało się żywą roślinność. Nawet czuje się rosę pod palcami.
Coś przepięknego.
A teraz mój ulubiony fragment książki:
,, Wysiadł z samochodu i nagle zaczął krzyczeć:,, Raj!Raj!’’
Zbiegli się mieszkańcy wioski, żeby zobaczyć, co się dzieje. Czy ktoś rozum postradał
zaczadzony nadmiarem świeżego powietrza, czy ktoś kogoś morduje, że tamten świat pozagrobowy
zobaczył?
Okazało się , że to turysta z Warszawy, który przejeżdżając przez wioskę, nie zdołał opanować ogarniających go emocji.
Warszawiak wyjaśniał, że on tu pierwszy raz, ale widzi ,że oni tu w raju mieszkają’’.
Ten fragment już sam mówi za siebie.
Trzeba koniecznie zabrać dzieciaki i całą rodziną pojechać i nałapać się garściami tego Podlasia!
Polecam książkę!
Żeby było można przyznałabym tysiąc gwiazdek.
Cudowna książka. Całkowicie odpłynęłam przy niej do innego świata.
Jakbym jeszcze raz przeżywała wakacyjny urlop w jeden wieczór.
Przepiękne reportaże takie życiowe, o ludziach , zwyczajach, etnograficzne, przyrodnicze, z elementami wspomnień i legend, nawet mieści się opowiadanie science - fiction na jawie jednego rolnika przy dojeniu krów, sytuacja na granicy z...
2023-10-18
Kolejny tom książki , po przeczytaniu pierwszego ,,Beskid bez kitu. Zima’’.
Większy format, oprawa twarda.
Prześliczna książka i to nie jest stereotypowy przewodnik po Beskidach. Tu toczy się historia , a nawet dwie. Lektura podzielona jest na dwie części.
Część pierwsza.
Spotykamy się po latach z niektórymi bohaterami z tomu zimowego. Wtedy to Tekla była małą dziewczynką i córką batiuszki z cerkwi. Dziś już jest starszą kobietą, a nawet przyszywaną babcią.
Jest rok 1960.
Akcja toczy się w PGR-rze w Beskidzie Niskim. Główną bohaterką zaś jest tym razem Tereska, zwana Terką przez babcię Teklę. Terka opiekuje się samotną kobietą, dowozi jej żywność rowerem hen przez góry , doliny, hale ,pastwiska do starej łemkowskiej osady. Z samej wioski niewiele już pozostało. Zabita deskami cerkiew, stary bezużyteczny budyneczek szkolny, przy tym wszystkim sama jak palec , nie całkiem sprawna ze starości babcia Tekla.
Dziewczynka cieszy się ,że zbliża się koniec roku szkolnego i na całe wakacje przeniesie się do babci.
Terka kocha przyrodę, naturę, środowisko, w którym żyje, zwierzęta, zarówno te gospodarskie jak i dzikie. Wiele frajdy sprawia jej obserwacja ptaków oraz zwierząt leśnych. Zachwyca się jeleniami jak i wilkami. Zakłada swój punkt obserwacyjny w lesie na świerku, żeby mogła podpatrywać przyrodę.
W tej części przedstawiono rzetelnie czasy komunistyczne, życie w PGR-rze, etnografię, przyrodę, zwierzęta, naturę, krajobrazy, zwyczaje ludowe, legendy i zabobony, przesądy, religię.
Autorka wspaniale zaznaczyła jakie to były wtedy czasy. Nie miała racji bytu jak teraz demokracja i nikt nie mógł sobie wybierać przynależności czy jest katolikiem, prawosławnym czy ateistą /tak w skrócie, nie wymieniając wszystkich religii/.
Komuniści nie zamierzali ustępować Kościołowi miejsca na polu światopoglądowym i rozpoczęli ofensywę ateistyczną .
Dlatego pani Strzelecka świetnie to ujęła w jednym wątku,że można było wierzyć po cichu, nie afiszując się i nie przyznając się do tego.
Ale nigdy nie narzucała swoich ideologii. Skądinąd wiem od mojej babci i mamy ,że partyjni komuniści chrzcili swoje dzieci potajemnie na działkach. Takie to były czasy.
Druga część książeczki , to już czasy nasze współczesne.
Pewna mama wraz z córeczką Nelą przyjeżdża na wyprawę do Beskidu Niskiego i urządza na jego łąkach obozowisko .Pokazuje jak rozbić namiot, zrobić lodówkę w potoku, rozpalić ognisko. Wraz z chodzeniem po terenie przeżywają różne przygody. Mama robi geologiczny wykład córce, odnośnie powstania gór. Uczy dziecko rozpoznawać rośliny jadalne, lecznicze, trujące i te będące wskaźnikami pogody.
Bardzo podobała mi się wzmianka o przyrodniku i lekarzu Paracelsusie, który powiedział kiedyś ,że wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, to zależy tylko od dawki.
Jedząc jeden miligram muchomora, człowiek nie zatruje się, ale jak zje tonę czekolady to zatruje się na amen.
W całej książce zawarte są piękne kolorowe tablice z roślinami, ptakami, zwierzętami, tropami zwierząt, gadami i płazami, pracami polowymi, łemkowskimi zabytkami, gwiazdozbiorem, akcesoriami obserwatora przyrodnika, ekwipunkiem turysty górskiego, a nawet wyposażeniem szkolnym Terki – obowiązkowo elementarz Falskiego , z czasów PRL-u.
Jeszcze raz podkreślam, że to jest piękna, mądra, rzetelna, prawdziwa książka, zawierająca wiele ciekawostek przyrodniczych i krajoznawczych.
Lektura dla rodziców i dzieci.
Polecam i to obydwie książeczki pani Marii Strzeleckiej , tę o zimie także.
I do zobaczenia na szlaku beskidzkim całego naszego portalu ,,Lubimy czytać’’ wraz z naszymi dzieciakami!
Witaj przygodo!
Kolejny tom książki , po przeczytaniu pierwszego ,,Beskid bez kitu. Zima’’.
Większy format, oprawa twarda.
Prześliczna książka i to nie jest stereotypowy przewodnik po Beskidach. Tu toczy się historia , a nawet dwie. Lektura podzielona jest na dwie części.
Część pierwsza.
Spotykamy się po latach z niektórymi bohaterami z tomu zimowego. Wtedy to Tekla była małą dziewczynką...
2023-10-19
Książka większego formatu, w twardej oprawie, papier matowy, duża czcionka. Przeznaczona dla dzieci w różnym wieku.
Cudowna opowieść, bajka, spokojna ,pełna optymizmu i nadziei, kojąca jakikolwiek niepokój wewnętrzny. Jest jak plaster miodu na serce, nawet dla czytającego dorosłego.
Autorka bardzo kocha Karpaty. Jest z wykształcenia antropolożką, etnografką oraz miłośniczką tańców tradycyjnych.
I całe swoje zainteresowania i pasje przelała na papier. Ta miłość jest przedstawiona wprost poetycko na każdej stronie książki.
Głównym bohaterem powiastki jest malutka istotka, która dopiero co przyszła na świat w lesie, ma bardzo duże uszy i nie zna swojej tożsamości.
W ustaleniu bliższych szczegółów pochodzenia małego ludzika pomaga wiewiórka , która prowadzi go do orła. Król ptaków nie ma najmniejszych wątpliwości ,że ma do czynienia z chochlikiem leśnym.
Chochlik przekonuje się ,że potrafi pięknie śpiewać i jest aż nadmiar wrażliwy na ckliwe bądź radosne świergotanie ptaków. Już wie od orła kim jest ,ale nie zna swojego imienia.
Orzeł nie wyjawia mu jednak tego, wysyła go w drogę, by sam go poszukał, dając mu życiowe zadanie by skompletował orkiestrę na przyszły rok na jego wesele.
Zaczyna się powieść drogi , pełnej przygód przez całe Karpaty i z powrotem – Polska, Ukraina, Rumunia, Słowacja, Węgry i znowu do Polski.
Podróż geograficzna jest zarazem wędrówką w głąb do środka siebie, zdobywaniem przyjaciół wśród nieprzyjaciół.
Normalnie przecież zając nie brata się z niedźwiedziem czy lisem.
Jednak jest to wyczyn ponadczasowy, odwieczni wrogowie między gatunkami zwierząt mogą stać się jednością w przyjaźni. A wszystkich łączy muzyka. Nie ma bariery językowej różnych narodowości. Muzyka łagodzi obyczaje.
Jak pięknie pisze autorka i pozwolę sobie zacytować.
,, Wśród muzykantów istnieje niepisane braterstwo.
Jeden drugiego nie skrzywdzi, jeden drugiemu zawsze pomoże.
Muzyka zobowiązuje, jest czymś lepszym niż język, dzięki niej każdy z każdym
może się zrozumieć, dogadać.’’
Albo:
,, Muzyka sprawia ,że wszystko staje się jasne, bliskie, znajome.’’
Czy chochlik skompletuje całą orkiestrę weselną?
Jakie zwierzątka będą w zespole?
Czy zwierzątka zdąża na czas terminu wesela orła?
Czy chochlik pozna w końcu swoje prawdziwe imię?
Tego dowiecie się z lektury. Poznacie kulturę innych narodowości, stroje oraz instrumenty.
Dodatkowo na końcu prawdziwy rarytas przygotowany przez autorkę – spis wszystkich niezwykłych instrumentów, występujących w książce wraz z dokładnym opisem technicznym.
Będzie czym się zachwycać i o czym czytać.
A cudowne obrazki Gabrieli Gorączko dopełnią tylko całości ukojenia w lekturze.
Miłego muzykowania wraz ze zwierzątkami z Karpat i samych cudownych chwil w ich towarzystwie ,życzę każdemu kto odważy się przeczytać tę książkę.
Książka większego formatu, w twardej oprawie, papier matowy, duża czcionka. Przeznaczona dla dzieci w różnym wieku.
Cudowna opowieść, bajka, spokojna ,pełna optymizmu i nadziei, kojąca jakikolwiek niepokój wewnętrzny. Jest jak plaster miodu na serce, nawet dla czytającego dorosłego.
Autorka bardzo kocha Karpaty. Jest z wykształcenia antropolożką, etnografką oraz...
Świąteczna książka dla dzieci o niezwykłym podwójnym spojrzeniu na świat. Obchodzenie Świąt u nas w Polsce i w Ukrainie.
Okładka twarda z elementami lakierowanymi. Wydana w podwójnym języku : polskim i ukraińskim. Po lewej stronie w układzie kartek Polska ma głos, po prawej Ukraina.
Bardzo twórcze dla dzieci , które chcą się nauczyć języka.
Elegancki papier. Czcionka niezawyżona, ale wyrazista, biała lub czarna w zależności od tła.
Piękne ilustracje wychodzące spod pędzla Katarzyny Urbaniak.
Treść zamyka się na przedświątecznym , zapoznawczym, sąsiedzkim meetingu rodziny polskiej i ukraińskiej.
Głównymi bohaterami są dzieci: Wojtek i Maja oraz babcia Marysia po polskiej stronie, po ukraińskiej zaś dzieci : Sofia, Igor i babcia Alenka.
Dzieci razem w domowej atmosferze przygotowują świąteczne pierniczki na polską wieczerzę wigilijną. W rozmowach podczas wycinania, pieczenia i dekorowania najróżniejszych form ciasteczek dzieci polskie dowiadują się jak i kiedy obchodzi się Święta w Ukrainie. Poznają nowe potrawy, inne nazwy poczęstunków . Przykładowo nasze pierożki są warenikami w Ukrainie.
W Ukrainie obowiązuje kalendarz juliański , a u nas gregoriański.
Wszystko jest bardzo podobne, tylko inaczej się nazywa .
Jeżeli ciekawią was różnice obchodów Świąt, ich daty obchodzenia, uroczystości w kościele, potrawy, kolędy , jasełka itp. koniecznie zapoznajcie się z tą sympatyczną książeczką.
Szczególnie jest to ważne , gdy gościmy u nas w kraju przyjaciół z Ukrainy.
Piękna książka. Polecam!
Świąteczna książka dla dzieci o niezwykłym podwójnym spojrzeniu na świat. Obchodzenie Świąt u nas w Polsce i w Ukrainie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkładka twarda z elementami lakierowanymi. Wydana w podwójnym języku : polskim i ukraińskim. Po lewej stronie w układzie kartek Polska ma głos, po prawej Ukraina.
Bardzo twórcze dla dzieci , które chcą się nauczyć języka.
Elegancki papier. Czcionka...