-
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Wielkanoc z książką i nie tylko – czytelnicze oraz kreatywne pomysły na prezent
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2023-05-21
2018-03-19
2016-02-19
Sporą trudność sprawiło mi przetrawienie powieści autorstwa Maria Vargas Llosy. Owa trudność mogła wynikać z faktu, iż literatura iberoamerykańska jest i chyba już zawsze będzie dla mnie sporym wyzwaniem oraz specyficzna w odbiorze. Mimo mojego bardzo ostrożnego nastawienia do książki nagrodzonej Literackim Noblem, lektura tej pozycji dostarczyła mi całej masy emocji i niemałej przyjemności.
Nie jest to pozycja specjalnie lekka, chociaż może się taka wydawać. Jest to opowieść o bardzo specyficznej miłości naznaczającej życie głównego bohatera. Owa miłość do kobiety (którą miałam ochotę niejednokrotnie udusić, podpalić i rzucić sępom na pożarcie) dotyka także czytelnika. Czytając o sercowych perypetiach bohatera i Niegrzecznej Dziewczynki zastanawiałam się, czy to faktycznie jest możliwe, aby aż tak bawić się ludzkimi uczuciami. Nie wiem, czy takie było założenie autora, ale bohaterka budziła u mnie całą gamę negatywnych uczuć niemal przez całą powieść. Na końcu było mi jej po prostu żal, że aż tak zmarnowała swoje życie i co oczywiste życie kogoś, kto kochał ją ponad wszystko. Mimo wszystko miałam nadzieję, że historia ich miłości jednak zakończy się szczęśliwie. Warto przeczytać nie tylko dlatego, iż jest to kawał bardzo dobrej literatury (Nobel zasłużony) ale by zadać sobie pytanie czy w naszym życiu nie ma przypadkiem kogoś, kto może być taką "szelmowską i niegrzeczną dziewczynką" i czy warto kochać aż tak mocno?
Ogromnym plusem były dla mnie wzmianki o przełomach kulturowych opisywanych w pierwszych rozdziałach powieści, czego autor ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu zaprzestał.
PS: Czasami też zastanawiałam się, czy główny bohater nie jest przypadkiem alter ego samego autora.
Sporą trudność sprawiło mi przetrawienie powieści autorstwa Maria Vargas Llosy. Owa trudność mogła wynikać z faktu, iż literatura iberoamerykańska jest i chyba już zawsze będzie dla mnie sporym wyzwaniem oraz specyficzna w odbiorze. Mimo mojego bardzo ostrożnego nastawienia do książki nagrodzonej Literackim Noblem, lektura tej pozycji dostarczyła mi całej masy emocji i...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZbiór opowiadań o przygodach genialnego detektywa był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Arthura Conan Doyle'a. Fakt, że czytałam opowiadania już jako dorosła osoba sprawił, że wydawały mi się nieco dziecinne. Być może gdybym sięgnęła po zbiorek jako dziecko bądź nastolatka budziłby mój zachwyt. Jednak nie oceniam go negatywnie. Opowiadania mają swój klimat, przyjemnie się je czyta. Moim zdaniem jest to pozycja obowiązkowa dla fanów kryminałów wszelkiej maści. Wszak to klasyka gatunku.
Zbiór opowiadań o przygodach genialnego detektywa był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Arthura Conan Doyle'a. Fakt, że czytałam opowiadania już jako dorosła osoba sprawił, że wydawały mi się nieco dziecinne. Być może gdybym sięgnęła po zbiorek jako dziecko bądź nastolatka budziłby mój zachwyt. Jednak nie oceniam go negatywnie. Opowiadania mają swój klimat, przyjemnie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne spotkanie z Sherlockiem zaliczam do bardziej udanych. Bardzo dobrze skonstruowana fabuła, ciekawa intryga oraz zaskoczenie jakie przynosi koniec powieści utwierdza w przekonaniu, że A. Conan Doyle jest niekwestionowanym prekursorem gatunku powieści kryminalnej.
Kolejne spotkanie z Sherlockiem zaliczam do bardziej udanych. Bardzo dobrze skonstruowana fabuła, ciekawa intryga oraz zaskoczenie jakie przynosi koniec powieści utwierdza w przekonaniu, że A. Conan Doyle jest niekwestionowanym prekursorem gatunku powieści kryminalnej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-01-05
Coż mogę napisać o najnowszej powieści autorstwa Marcina Wrońskiego... Jest to moje trzecie spotkanie z tym autorem, już wiem, że nie ostatnie. Z każdą kolejną książką mam do Pana Marcina ogromną słabość. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom kryminałów i tych ''tradycyjnych'', i tych retro. Wspomniana już słabość do powieści Wrońskiego wynika z tego, iż Lublin jest mi bardzo bliski, podobnie jak urokliwy Zamość. Dzięki takim perełkom, jakimi niewątpliwie są powieści tego autora miasto podczas spacerów wygląda zupełnie inaczej. Czuć niesamowity klimat, a czytelnik może puścić wodze fantazji i zastanowić się, czy faktycznie jest to tylko fikcja literacka, czy też może uliczki Starego Miasta były tłem dla szemranych historii opisanych w kryminałach. Właśnie za to uwielbiam te książki. Jednak powieści Wrońskiego to nie tylko klimat. Język,oryginalny żart słowny, bogata wiedza historyczna, pomysł na intrygę sprawiają, że kto raz sięgnie po te książki nie może się od nich uwolnić. Wracając do ''Kwestji krwi'' jak dla mnie jedna z najlepszych książek Pana Marcina. Udowodnił, że deszcz nagród jakie odbiera za swoją twórczość jest jak najbardziej zasłużony. Niecierpliwie czekam na więcej.
Coż mogę napisać o najnowszej powieści autorstwa Marcina Wrońskiego... Jest to moje trzecie spotkanie z tym autorem, już wiem, że nie ostatnie. Z każdą kolejną książką mam do Pana Marcina ogromną słabość. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom kryminałów i tych ''tradycyjnych'', i tych retro. Wspomniana już słabość do powieści Wrońskiego wynika z tego, iż Lublin jest mi...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Pozycja autorstwa Madeline Swan dosyć długo czekała na swoją czytelniczą kolej. Jako zagorzała kociara miałam do swojego prezentu urodzinowego bardzo wysokie oczekiwania. Jednak im większe oczekiwania, tym większe rozczarowanie.
Książka dosyć szumnie nazwana „Historią kotów” w istocie ową historią absolutnie nie jest. Uznałam to za zbiór ciekawych anegdot o słynnych i mniej słynnych kociarzach, kotach i wszelakich dziełach sztuki im poświęconych. Plusem są grafiki kotków poprzedzające kolejne rozdziały, piękne ilustracje i zdjęcia, fragmenty utworów literackich, listów, pamiętników oraz wstawki kocich łapek. Jest to urocze. Jednak tutaj plusy się kończą.
Podczas lektury „Historii kotów” wielokrotnie odnosiłam wrażenie, że tekst jest bardzo nierówny, pełno w nim powtórzeń, błędów stylistycznych. Jakby autorka skakała po temacie gubiąc wątek główny. Owszem, w tekście jest cała masa różnorodnych anegdot i ciekawostek, Pani Swan przeskakuje od jednej do drugiej co powoduje ogromny chaos u czytelnika. A książka na tym traci. Spodziewałam się czegoś w stylu rozprawy trochę naukowej, trochę faktycznie historycznej, z drobnymi anegdotami i ciekawostkami. Jeśli już miała to być książka oparta na ciekawostkach z życia słynnych kotów lub pupili znanych ludzi, to niech już to będą osobistości powszechnie znane i kojarzone przez „zwykłych zjadaczy chleba”. Dodatkowo koty „współczesne” zostały (moim zdaniem) potraktowane po macoszemu. A przecież w XX i XXI wieku mamy istny wysyp kocich gwiazdorów, nie brakuje również osobistości pop kultury zakochanych w kotach. Aneks na końcu książki totalnie mnie nie przekonał, odniosłam wrażenie, że został dodany brzydko mówiąc – na odwal się.
Książkę oceniam jako dosyć przeciętną, stwierdzam ten fakt z przykrością. Jednak zważając na fakt, że dostałam ją w prezencie od bliskiej mi osoby (która przecież nie mogła wiedzieć, co zawiera treść), jest ona poświęcona ukochanym przeze mnie istotkom daję bardzo naciągane 6/10.
Pozycja autorstwa Madeline Swan dosyć długo czekała na swoją czytelniczą kolej. Jako zagorzała kociara miałam do swojego prezentu urodzinowego bardzo wysokie oczekiwania. Jednak im większe oczekiwania, tym większe rozczarowanie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka dosyć szumnie nazwana „Historią kotów” w istocie ową historią absolutnie nie jest. Uznałam to za zbiór ciekawych anegdot o słynnych i...