Po 1989 roku ruch teatrów alternatywnych – rozumiany jako jednolite środowisko złożone z aktorów i widzów, których łączy podobny światopoglą...
Po 1989 roku ruch teatrów alternatywnych – rozumiany jako jednolite środowisko złożone z aktorów i widzów, których łączy podobny światopogląd i sposób myślenia o sztuce – przestaje tak naprawdę istnieć. (...) Zmieniła się też polityka kulturalna państwa: rozdział między teatrem zawodowym a alternatywnym przestał stanowić nieprzekraczalną barierę, najlepsze zespoły występowały na festiwalach obok teatrów repertuarowych, a granice i zasięg zjawiska zwanego teatrem alternatywnym, niegdyś oczywisty, teraz stały się niemożliwe do wykreślenia. (...) Pejzaż teatralny początku XXI wieku jest więc niebywale zawikłany i różnorodny. Trudno stawiać jednolite diagnozy. Teatrem niezależnym można wszak nazwać nawet Teatr Capitol Krystyny Jandy – ciekawy, interesujący, organizacyjnie samodzielny, a jednak jednoznacznie wpisujący się w nurt teatrów dramatycznych. Lecz gdzie postawić granicę? Bo takich długofalowych inicjatyw alternatywnych wobec teatrów repertuarowych powstało sporo: choćby Teatr Montownia, Laboratorium Tadeusza Słobodzianka czy nawet Łaźnia Nowa Bartosza Szydłowskiego. Ale czy da się je nazwać teatrami alternatywnymi w dawnym rozumieniu? Sądzę, że nie, choć są gdzieś na granicy. Druga droga wiąże się z dzialalnością Jerzego Grotowskiego i Teatru Laboratorium oraz pracą Ośrodka Praktyk Teatralnych „Gardzienice” Włodzimierza Staniewskiego.















































