-
Artykuły
Czytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313 -
Artykuły
"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Biblioteczka
2026-03-29
2026-03-21
Uwielbiam kryminały retro, a "Warszawianka" Idy Żmijewskiej pozytywnie mnie zaskoczyła.
Akcja dzieje się w Warszawie będącej pod zaborem rosyjskim w 1885 roku. Pewnej listopadowej nocy zostaje zamordowany w miejskim burdelu znany adwokat. Śledztwo prowadzi przybyły niedawno z Petersburga młody policjant. Między nim, a córką zamordowanego Leontyną Rapacką nawiązuje się nić sympatii, która z czasem przeradza się w uczucie. Tymczasem Leontyna ma narzeczonego, który czeka w Cytadeli na wyrok za sprawy polityczne, a poza tym związek Polki i Rosjanina uznany byłby za zdradę i skazywałby kobietę na ostracyzm przez bliskie jej środowisko.
Opowiedziana historia bardzo mi się podobała, choć wątek miłosny Leontyny i Aleksandra uznaję za dosyć średni (ze dwa razy się widzieli, a on się już zakochał) i nie kibicowałam temu uczuciu. Po co młody, przystojny facet łazi po burdelach jak ma wiele innych opcji? Bardzo dobrze i lekko mi się czytało, wciągnęłam się i autorka mnie zaskoczyła. Nie domyśliłam się kto zamordował mecenasa Rapackiego.
Jeśli chodzi o minusy to nie za bardzo za to czułam klimat XIX wiecznej Warszawy, może dlatego, że książka została napisana współcześnie.
"Warszawianka" to bardzo dobry kryminał retro i warto po niego sięgnąć. Na pewno będę kontynuować tę serię.
Uwielbiam kryminały retro, a "Warszawianka" Idy Żmijewskiej pozytywnie mnie zaskoczyła.
Akcja dzieje się w Warszawie będącej pod zaborem rosyjskim w 1885 roku. Pewnej listopadowej nocy zostaje zamordowany w miejskim burdelu znany adwokat. Śledztwo prowadzi przybyły niedawno z Petersburga młody policjant. Między nim, a córką zamordowanego Leontyną Rapacką nawiązuje się nić...
2026-02-28
Zbiór czterech opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza. Sięgnęłam po tę pozycję ze względu na "Panny z Wilka", które już od bardzo dawna chciałam przeczytać. Niestety to opowiadanie mnie rozczarowało. Opowiedziana przez autora historia jak dla mnie kompletnie nierealna. Wiktor Ruben, zbliżający się do czterdziestki mężczyzna, który jest rozczarowany swoim dotychczasowym życiem, odwiedza po piętnastu latach dworek w Wilku, gdzie pracował jako nauczyciel mieszkających tam panien. Oczywiście wszystkie się wówczas w nim kochały, a jego pociągały fizycznie. Po piętnastu latach to się nie zmieniło i nadal wszystkie są nim zafascynowane, a on nie wie, która mu się podoba najbardziej. Serio? Czym Wiktor fascynował owe panny to nie mam pojęcia, bo raczej nie wyglądał jak Brad Pitt u szczytu sławy, a i jego osobowość też mnie nie powaliła. Niemniej jednak warto znać "Panny z Wilka", choć mnie nie zachwyciły.
Chciałabym polecić za to opowiadanie "Ikar". W trakcie czytania odkryłam, że znam ten utwór i czytałam go chyba w podstawówce. Zrobił na mnie wówczas duże wrażenie, podobnie jak teraz. Bardzo krótka historia, ale jakże pełna treści i zmuszająca do refleksji.
Moja ocena poszczególnych opowiadań:
"Panny z Wilka" 5/10
"Ikar" 8/10
"Staroświecki sklep" 6/10
"Wiewiórka" 5/10
Warto sięgnąć po ten zbiór dla "Ikara" i "Staroświeckiego sklepu".
Zbiór czterech opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza. Sięgnęłam po tę pozycję ze względu na "Panny z Wilka", które już od bardzo dawna chciałam przeczytać. Niestety to opowiadanie mnie rozczarowało. Opowiedziana przez autora historia jak dla mnie kompletnie nierealna. Wiktor Ruben, zbliżający się do czterdziestki mężczyzna, który jest rozczarowany swoim dotychczasowym życiem,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02-15
Od dawna chciałam przeczytać tę książkę. Uwielbiam serial, który oglądałam w dzieciństwie i wydaje mi się, że jest dosyć wierną ekranizacją tej powieści.
Ewa to taka nasza Pollyanna, czyli osoba niezwykle pozytywna i potrafiąca wyciągnąć z otchłani smutku i nienawiści największego ponuraka (pan Mudrowicz), wtrącająca się w nie swoje sprawy, aby czynić dobro. Polubiłam wszystkich bohaterów, a szczególnie Ewę, Jurka (jego utarczki słowne i fizyczne z Ewą były przecudowne i zabawne), a nawet panią Szybartową (jej sposoby leczenia córki przez przykładanie do klatki piersiowej śledzi to prawdziwy majstersztyk).
Cudownie się bawiłam czytając tę książkę. Wiem, że jest przesłodzona i mało realistyczna (Ewa wyskakując z okna trafia na Jurka, a mogła na gwałciciela, albo bandytę), ale mi to kompletnie nie przeszkadza. Bardzo mnie natomiast razi okładka. Akcja tej powieści dzieje się przed II wojną światową, a na okładce współczesna dziewczyna. Czyżby pani projektująca okładkę nie czytała książki?
Polecam "Szaleństwa panny Ewy", jeśli ktoś jeszcze nie czytał. Oczywiście serial również.
Od dawna chciałam przeczytać tę książkę. Uwielbiam serial, który oglądałam w dzieciństwie i wydaje mi się, że jest dosyć wierną ekranizacją tej powieści.
Ewa to taka nasza Pollyanna, czyli osoba niezwykle pozytywna i potrafiąca wyciągnąć z otchłani smutku i nienawiści największego ponuraka (pan Mudrowicz), wtrącająca się w nie swoje sprawy, aby czynić dobro. Polubiłam...
2026-02-14
Czytałam w dzieciństwie "Kubusia Puchatka" i jak się okazało nawet trochę zapamiętałam z lektury sprzed lat. Nigdy jednak nie byłam jakąś wielką fanką Puchatka, mam inne ulubione książki z dzieciństwa, więc podeszłam dość sceptycznie do tej pozycji. Wbrew obawom jednak całkiem miło spędziłam czas z tą książką.
Jest to pozycja do nauki angielskiego z oryginalnym tekstem. Trudniejsze wyrazy zostały przetłumaczone na marginesach, dodatkowo został umieszczony na końcu książki słowniczek. Po każdym rozdziale mamy zagadnienia o słownictwie, kulturze i gramatyce, a także kilka ćwiczeń. Według wydawcy po książkę tę mogą sięgnąć osoby od poziomu A2 do C1. Moim zdaniem jest to raczej poziom B1-B2, na pewno nie A2, bo miejscami słownictwo było dosyć trudne.
Co mi się podobało? Głównie to, że jest to oryginalny tekst i sama historia jest wciągająca. Przetłumaczone wyrazy na marginesach ułatwiają zrozumienie tekstu. Najbardziej zaś podobał mi się dział "kultura", gdzie dowiedziałam się między innymi skąd się wziął wyraz "teddy bear" (niesamowita historia), mogłam przeczytać o historii miodu i o tym, że oryginalne zabawki Krzysia (oprócz Maleństwa, które Krzyś zgubił) można oglądać w Nowojorskiej Bibliotece Publicznej. Największą zaś zaletą tej książki jest to, że to świetny sposób na naukę angielskiego.
Co mi się nie podobało? Po pierwsze źle określony poziom językowy tej książki przez co może być za trudna dla części osób. Po drugie przetłumaczono na marginesach wiele bardzo prostych wyrazów (np. swan, brain, bee, honey cloud), a niektórych trudnych nie, choć to może być indywidualna sprawa. Po trzecie nie znoszę ćwiczeń i nie są według mnie w ogóle potrzebne w tego typu książkach. Po czwarte nie określono w ćwiczeniach poziomu trudności. Po piąte wszystkie ćwiczenia są według tego samego schematu co nuży po pewnym czasie. Po szóste miejscami słownictwo było dla mnie za trudne.
Pomimo wad warto sięgnąć po tę książkę. Polecam ją tym, którzy chcą czytać po angielsku, a nie są jeszcze na tym poziomie, aby przebrnąć przez nią bez pomocy słownika.
Moja ocena nie jest do końca obiektywna, bo nie jestem fanką Kubusia Puchatka, więc trudno mi ocenić tę pozycję wyżej. Gdyby to był jeden z kryminałów Agathy Christie moje zachwyty z pewnością byłyby dużo większe.
Czytałam w dzieciństwie "Kubusia Puchatka" i jak się okazało nawet trochę zapamiętałam z lektury sprzed lat. Nigdy jednak nie byłam jakąś wielką fanką Puchatka, mam inne ulubione książki z dzieciństwa, więc podeszłam dość sceptycznie do tej pozycji. Wbrew obawom jednak całkiem miło spędziłam czas z tą książką.
Jest to pozycja do nauki angielskiego z oryginalnym tekstem....
2026-02-01
Miałam trzy podejścia do tej książki i dopiero to ostatnie okazało się skuteczne. Wynikło to chyba z tego (oprócz braku czasu), że ta powieść bardzo powoli się rozkręca i nie mogłam się jakoś w nią "wgryźć", ale jak już się rozkręciła to ciężko się było od niej oderwać.
Ta powieść niewiele ma wspólnego z "Zagładą domu Usherów" Edgara Allana Poe (dla mnie na plus), choć opowiada o potomkach tej właśnie rodziny. Zbili oni olbrzymią fortunę na handlu bronią. Obecnie mieszkają w nowym domu, ale ich dawna rodowa rezydencja niszczeje, ale wciąż stoi i jest to miejsce straszne, mroczne, budzące powszechną trwogę, które ma swoje potrzeby. Od wielu bowiem lat znikają w okolicy dzieci i nigdy się nie znajdują.
Nie jest to jeden z tych horrorów, które jakoś mocno straszą, ale opowiedziana historia bardzo mnie wciągnęła, a zakończenie trzymało w napięciu i parę rzeczy mnie zaskoczyło.
Mam dwa minusy jeśli chodzi o tę książkę, a mianowicie: nie wszystkie wątki zostały dokładnie wyjaśnione w końcówce, co pozostawiło pewien u mnie niedosyt i druga rzecz: bardzo mi się podobały retrospekcje z przeszłości i szkoda, że było tego tak mało, bo chętnie poznałabym więcej tajemnic klanu Usherów.
"Dziedzictwo Usherów" to moja druga książka Roberta McCammona. Żałuję, że tak późno odkryłam tego autora, bo pisze rewelacyjnie i będę do niego wracać, a szczególnie do serii o Matthew. Docenić muszę również bardzo klimatyczną okładkę i jak zwykle przepiękne wydanie Wydawnictwa Vesper. Ponawiam prośbę o większą czcionkę, choć w tym przypadku jest trochę lepiej niż we "Frankensteinie".
Oczywiście polecam. To pozycja obowiązkowa dla fanów Stephena Kinga, a dla lubiących bardziej realistyczne klimaty idealny będzie "Zew nocnego ptaka".
Miałam trzy podejścia do tej książki i dopiero to ostatnie okazało się skuteczne. Wynikło to chyba z tego (oprócz braku czasu), że ta powieść bardzo powoli się rozkręca i nie mogłam się jakoś w nią "wgryźć", ale jak już się rozkręciła to ciężko się było od niej oderwać.
Ta powieść niewiele ma wspólnego z "Zagładą domu Usherów" Edgara Allana Poe (dla mnie na plus), choć...
2025-12-27
Czytałam wiele lat temu "Frankensteina" i mi się nie podobała ta pozycja. Pewnie była dla mnie za ciężka ze względu na mój młody wówczas wiek. Jednak teraz po ponownej lekturze w pełni ją doceniam i mogę tę powieść zaliczyć do ulubionych klasyków.
Każdy zna tę historię i raczej mnie niczym nie zaskoczyła, choć może tylko tym, że została wydana ponad sto lat temu, a właściwie się nie zestarzała i wciąż świetnie się ją czyta. Porusza tematy aktualne do dzisiaj, takie jak brak miłości, samotność, tęsknota, wyobcowanie, niezrozumienie, czy brak akceptacji.
To powieść klasyczna, ale napisana bardzo przystępnym językiem, więc może sięgnąć po nią bez obaw praktycznie każdy.
Mój egzemplarz został wydany przez Wydawnictwo Vesper. Jak zwykle jest to przepiękne wydanie z klimatycznymi ilustracjami - drzeworytami amerykańskiego artysty Lynda Warda. Jedyny minus to zbyt mała czcionka.
Polecam zarówno książkę jak i ekranizację z 1994 roku z Robertem De Niro w roli Monstrum i Kenneth'em Branagh w roli jego Stwórcy. Jest chyba nawet lepsza od książki.
Czytałam wiele lat temu "Frankensteina" i mi się nie podobała ta pozycja. Pewnie była dla mnie za ciężka ze względu na mój młody wówczas wiek. Jednak teraz po ponownej lekturze w pełni ją doceniam i mogę tę powieść zaliczyć do ulubionych klasyków.
Każdy zna tę historię i raczej mnie niczym nie zaskoczyła, choć może tylko tym, że została wydana ponad sto lat temu, a...
2025-11-23
Dwie powieści Jane Austen: "Duma i uprzedzenie" i "Rozważna i romantyczna" w uproszczonej wersji dla osób uczących się angielskiego. W tym wydaniu mamy po lewej stronie tekst po angielsku, a po prawej po polsku. Muszę przyznać, że lepiej mi się czytało niż te wydania ze słowniczkiem, gdzie często przetłumaczone są proste wyrazy, a te trudniejsze nie zawsze.
Uwielbiam obydwie historie, choć "Dumę i uprzedzenie" bardziej. I choć znam je prawie na pamięć to świetnie mi się czytało. Tekst okazał się dla mnie bardzo prosty. Wydaje mi się, że był na poziomie B1, albo nawet niżej.
Ta pozycja to świetny sposób na naukę języka angielskiego i poznawanie nowego słownictwa. Polecam.
Dwie powieści Jane Austen: "Duma i uprzedzenie" i "Rozważna i romantyczna" w uproszczonej wersji dla osób uczących się angielskiego. W tym wydaniu mamy po lewej stronie tekst po angielsku, a po prawej po polsku. Muszę przyznać, że lepiej mi się czytało niż te wydania ze słowniczkiem, gdzie często przetłumaczone są proste wyrazy, a te trudniejsze nie zawsze.
Uwielbiam...
2025-11-11
Trzecia część przygód miłosnych Valerii i jej trzech przyciółek, czyli "Seks w wielkim mieście" w wersji hiszpańskiej.
Muszę przyznać, że się świetnie bawiłam czytając tę książkę, a główna bohaterka mniej irytowała niż w poprzednich tomach. Nie wiem nawet kiedy pochłonęłam te ponad 400 stron.
"Valeria czarno na białym" była dla mnie odskocznią od codziennego stresu. Oczywiście jest to pozycja czysto rozrywkowa i nie będę ściemniać, że jest inaczej. Często po tego typu literaturze mam wrażenie zmarnowanego czasu, ale w tym przypadku zabawa była tak dobra, że nie miałam wyrzutów sumienia czytając tę książkę. Tego właśnie szukałam.
Polecam tę serię na odstresowanie. Serial na Netflixie również.
Trzecia część przygód miłosnych Valerii i jej trzech przyciółek, czyli "Seks w wielkim mieście" w wersji hiszpańskiej.
Muszę przyznać, że się świetnie bawiłam czytając tę książkę, a główna bohaterka mniej irytowała niż w poprzednich tomach. Nie wiem nawet kiedy pochłonęłam te ponad 400 stron.
"Valeria czarno na białym" była dla mnie odskocznią od codziennego stresu....
2025-10-11
Opis tej książki był bardzo obiecujący i mnie zainteresował. Dyrektor agencji reklamowej w Anglii będąc na wyjeździe zachwyca się pięknem krajobrazu francuskiej prowincji. Za namową pięknej Nicole postanawia rzucić pracę, kupić stary dom i zrobić z niego hotel. Nie czeka go jednak spokojny żywot.
Książka ta ma z pewnością właściwości usypiające. Rzadko czytam coś tak nudnego do końca. Chyba dlatego, że lubię inne książki tego autora i myślałam, że z czasem się rozkręci. Nie dość, że się nie rozkręciła to zrobiła się coraz bardziej. Przez wiele stron kompletnie nic się nie działo. Dziwi mnie, że autor świetnej książki „Dobry rok” napisał coś tak słabo jak „Hotel Pastis”.
Absolutnie odradzam, chyba że ktoś ma problemy z zasypianiem. W tym wypadku świetnie się sprawdzi.
Opis tej książki był bardzo obiecujący i mnie zainteresował. Dyrektor agencji reklamowej w Anglii będąc na wyjeździe zachwyca się pięknem krajobrazu francuskiej prowincji. Za namową pięknej Nicole postanawia rzucić pracę, kupić stary dom i zrobić z niego hotel. Nie czeka go jednak spokojny żywot.
Książka ta ma z pewnością właściwości usypiające. Rzadko czytam coś tak...
2025-10-04
Uwielbiam tę serię książek o łowczyni nagród Stephanie Plum. Dawkuję sobie te powieści, albowiem wydawnictwo Fabryka Słów zakończyło tę serię na dziewiętnastym tomie, podczas gdy w USA ukazało się 31 części. Najwidoczniej autorka nie zamierza tego wcale kończyć i ciekawa jestem jak jest z poziomem tych ostatnich części.
Książki o Stephanie Plum to chyba jedyne komedie kryminalne, które mnie bawią w przeciwieństwie do rodzimych gniotów typu "Kółko się pani urwało", "Zbrodnia po polsku", czy dowolnej rzeczy napisanej przez pana Alka Rogozińskiego. Janet Evanovich sprawia, że czytając śmieję się na głos. W "Parszywej dwunastce" jak zwykle nie zawiodła Lula i jej za małe ciuchy, także Babcia, której ulubioną rozrywką są wycieczki do Domu Pogrzebowego na czuwanie przy zwłokach, oczywiście przy otwartej trumnie.
W "Parszywej dwunastce" Stephanie ściga faceta, który podaje się za Komandosa i porywa jego córkę, a wkrótce nasza bohaterka staje się jego celem.
Powieść ta nie jest żadnym arcydziełem, fabularnie też się czasami nie klei, sporo w niej absurdów i nieprawdopodobnych sytuacji (ktoś taki jak Lula nie może istnieć), ale bawiłam się świetnie i od tego typu książek nie oczekuję niczego więcej. Polecam na poprawę humoru. U mnie działa.
Uwielbiam tę serię książek o łowczyni nagród Stephanie Plum. Dawkuję sobie te powieści, albowiem wydawnictwo Fabryka Słów zakończyło tę serię na dziewiętnastym tomie, podczas gdy w USA ukazało się 31 części. Najwidoczniej autorka nie zamierza tego wcale kończyć i ciekawa jestem jak jest z poziomem tych ostatnich części.
Książki o Stephanie Plum to chyba jedyne komedie...
2025-09-07
Rzadko sięgam po poezję, choć bardzo lubię ten gatunek. Być może dlatego, że poezja jest bardziej wymagająca od prozy i nie potrafię jej czytać jak powieści od deski do deski. Czytanie poezji jest u mnie raczej spontaniczne, zależne od nastroju.
"Wiersze z szuflady" księdza Twardowskiego to utwory powstałe w latach 50-tych i na początku lat 60-tych, a znalezione w Klasztorze Sióstr Wizytek w 2005 roku podczas generalnego remontu. Niektóre ukazały się w latach 60-tych w "Tygodniku Powszechnym", ale część z nich nigdy wcześniej nie ujrzała światła dziennego.
Nie jestem wielką fanką twórczości księdza Twardowskiego. Mam swoje ulubione wiersze, ale w porównaniu z innymi poetami nie jest ich dużo. Utwory w tym zbiorze są raczej rozczarowujące. Podobało mi się kilka, a tylko jeden wiersz zrobił na mnie większe wrażenie i przeczytałam go kilkukrotnie.
Dla wielbicieli twórczości poety "Wiersze z szuflady" to pozycja obowiązkowa, ale dla innych już niekoniecznie. Nie polecam, ale w porównaniu ze współczesną poezją te wiersze i tak się bronią.
Rzadko sięgam po poezję, choć bardzo lubię ten gatunek. Być może dlatego, że poezja jest bardziej wymagająca od prozy i nie potrafię jej czytać jak powieści od deski do deski. Czytanie poezji jest u mnie raczej spontaniczne, zależne od nastroju.
"Wiersze z szuflady" księdza Twardowskiego to utwory powstałe w latach 50-tych i na początku lat 60-tych, a znalezione w...
2025-08-24
Druga część serii o doktor Brennan, antropolog sądowej, postaci znanej przede wszystkim z serialu emitowanego wiele temu w telewizji Polsat pt. "Kości". Książkę z serialem jednak niewiele łączy, oprócz postaci samej pani doktor, która jednakże ma zupełnie inne cechy charakteru niż ta serialowa.
W "Śmierci za dnia" doktor Brennan bada ofiary tajemniczego pożaru, który miał na celu zatarcie śladów okrutnego morderstwa, podczas którego zabito również dwójkę niemowląt. Ślady prowadzą do tajemniczej sekty.
Muszę przyznać, że mnie wciągnęła ta historia. Bardzo dużo się działo i trzymało w napięciu. Czego chcieć więcej od tego typu książek? Dodatkowo dostarczyła mi świetnej rozrywki.
Czytałam kiedyś tę książkę w innym wydaniu i miała ponad 200 stron mniej. Tamtej wersji nie polecam, tę z Wydawnictwa Red Horse jak najbardziej.
Druga część serii o doktor Brennan, antropolog sądowej, postaci znanej przede wszystkim z serialu emitowanego wiele temu w telewizji Polsat pt. "Kości". Książkę z serialem jednak niewiele łączy, oprócz postaci samej pani doktor, która jednakże ma zupełnie inne cechy charakteru niż ta serialowa.
W "Śmierci za dnia" doktor Brennan bada ofiary tajemniczego pożaru, który miał...
2025-08-14
Gdy byłam nastolatką Sidney Sheldon zaliczał się do jednych z moich ulubionych autorów. Przeczytałam wówczas prawie wszystkie jego książki (oprócz dwóch) i przeważnie kończyłam je zachwycona.
"Czy boisz się ciemności?" przeleżało u mnie na półce z kilkanaście lat zanim się za tę książkę zabrałam. Zastanawiam się, czy będąc nastolatką mój gust czytelniczy był kompletni inny niż teraz, czy po prostu to najsłabsza powieść tego autora.
Fabuła tej książki jest tak idiotyczna i abstrakcyjna, że nawet nie ma sensu jej streszczać. Można ją podsumować jednym zdaniem: "Zabili go i uciekł", a właściwie je zabili, czyli dwie wdowy, główne bohaterki, które uciekają przed psychopatycznymi mordercami za każdym razem wywijając się od śmierci. Mój hit to wylanie gorącego sosu na odsłonięte genitalia agresora, a także zadźganie innego grzebykiem do wpinania we włosy.
Zawyżyłam ocenę ze względu na sympatię do autora. Absolutnie odradzam.
Gdy byłam nastolatką Sidney Sheldon zaliczał się do jednych z moich ulubionych autorów. Przeczytałam wówczas prawie wszystkie jego książki (oprócz dwóch) i przeważnie kończyłam je zachwycona.
"Czy boisz się ciemności?" przeleżało u mnie na półce z kilkanaście lat zanim się za tę książkę zabrałam. Zastanawiam się, czy będąc nastolatką mój gust czytelniczy był kompletni inny...
2025-08-03
Ocena tej książki na LC pomimo, że bardzo niska i tak wydaje mi się mocno zawyżona. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, że przeleżała u mnie na półce kilka lat i teraz mogę się jej pozbyć bez żalu.
Książka właściwie o niczym i nie ma w niej żadnej fabuły. Autorka jest Syryjką i opisuje w niej swoje i swoich znajomych romanse. Miejscami opisy aktów seksualnych były dosyć niesmaczne. Pikanterii jej romansom nadawał fakt, że w krajach arabskich za seks z żonatym mężczyzną, czy zamężną kobietą karało się chłostą, a nawet więzieniem.
"Smak miodu" to krótka książka i da się ją przeczytać, choć bez uczucia jakiejkolwiek satysfakcji, więc nie oceniam jej na jedną gwiazdkę. Niemniej jednak odradzam, bo szkoda na nią czasu.
Ocena tej książki na LC pomimo, że bardzo niska i tak wydaje mi się mocno zawyżona. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, że przeleżała u mnie na półce kilka lat i teraz mogę się jej pozbyć bez żalu.
Książka właściwie o niczym i nie ma w niej żadnej fabuły. Autorka jest Syryjką i opisuje w niej swoje i swoich znajomych romanse. Miejscami opisy aktów seksualnych były dosyć...
2025-07-29
Autor wraz z żoną kupują dom w Prowansji. Porzucają Anglię i dotychczasowe życie i osiedlają się w nowym miejscu. W książce tej Peter Mayle opisuje miesiąc po miesiącu ich życie w tym pięknym rejonie Francji. Początkowo są to zmagania z pogodą, albowiem trafiają na wyjątkowo ciężką zimę, a potem niekończącym się remontem. Odkrywają też smak francuskiej kuchni i muszą stawić czoło najazdowi znajomych, którzy koniecznie muszą ich odwiedzić. Ze zdziwieniem odkrywają, że w lesie można zbierać grzyby, które są jadalne i smaczne, a jesienią po raz pierwszy zbierane są winogrona z ich pól.
"Rok w Prowansji" to coś w stylu "Pod słońcem Toskanii", ale książka Frances Mayes bardziej mi się podobała. Ta mnie niestety wynudziła, bo właściwie nic tutaj się nie działo. Miała dobre momenty i na pewno przybliżyła mi Francję i Prowansję, pokazała wiele rzeczy, o których nie słyszałam i nie wiedziałam, ale również działała usypiająco.
Po opiniach widzę, że wielu osobom się podobała, ale mnie niestety nie urzekła.
Polecam tylko jako środek nasenny.
Autor wraz z żoną kupują dom w Prowansji. Porzucają Anglię i dotychczasowe życie i osiedlają się w nowym miejscu. W książce tej Peter Mayle opisuje miesiąc po miesiącu ich życie w tym pięknym rejonie Francji. Początkowo są to zmagania z pogodą, albowiem trafiają na wyjątkowo ciężką zimę, a potem niekończącym się remontem. Odkrywają też smak francuskiej kuchni i muszą...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-07-27
Nigdy nie rozumiałam fenomenu Kazimierza i pewnie nigdy nie zrozumiem. Dla mnie to miasteczko pełne turystów, z wysokimi cenami jak na prowincję i niewielką ilością atrakcji. Jedną z nielicznych są zjawiskowe wąwozy lessowe.
Lektura tej książki jednak przekonała mnie, że Kazimierz może być atrakcyjny dla artystów malarzy, którzy od ponad dwustu lat przyjeżdżali do Kazimierza i utrwalali jego wizerunek. Wiele z tych prac pokazuje Kazimierz, którego już nie ma, bo został zniszczony pod koniec II wojny światowej i chociaż pieczołowicie go odbudowano to jednak nie jest to już to samo miasteczko co przed wojną.
Książka zawiera sporo zdjęć obrazów, począwszy od tych powstałych pod koniec XVIII wieku, aż po prace z 1983 roku.
Tekst o Kazimierzu i jego malarskiej historii jest dosyć ciekawy, ale pisany bez żadnych rozdziałów co utrudnia lekturę. Na minus zaliczyłabym wielkość czcionki (mniejsza niż w wersji kieszonkowej), co bywało irytujące.
Książka to prawdziwa gratka dla fanów Kazimierza.
Nigdy nie rozumiałam fenomenu Kazimierza i pewnie nigdy nie zrozumiem. Dla mnie to miasteczko pełne turystów, z wysokimi cenami jak na prowincję i niewielką ilością atrakcji. Jedną z nielicznych są zjawiskowe wąwozy lessowe.
Lektura tej książki jednak przekonała mnie, że Kazimierz może być atrakcyjny dla artystów malarzy, którzy od ponad dwustu lat przyjeżdżali do...
2025-07-21
Trzecia część przygód Precious Ramotswe, czyli właścicielki Kobiecej Agencji Detektywistycznej nr 1 w Botswanie. Tym razem agencja ma do rozwiązania dwie sprawy: rzekomą próbę otrucia, a także zbadanie moralności kandydatek w konkursie piękności.
W życiu osobisty mmy Ramotswe nie wszystko się dobrze układa, albowiem jej narzeczony pan Matekoni, właściciel warsztatu samochodowego wpada w depresję i nie jest w stanie prowadzić interesu. Do czasu poprawy zdrowia pana Matekoniego stery przejmuje asystentka Precious mma Makutsi, która z sukcesami zaczyna kierować warsztatem wzbudzając szacunek pracowników płci męskiej.
Uwielbiam tę serię. Może jest przesłodzona, ale za to niezmiernie ciepła, wlewa mnóstwo otuchy w serce i pokazuje, że są jeszcze dobrzy i bezinteresowni ludzie na tym świecie, którzy w życiu kierują się wartościami. I Afryka w tych książkach: piękna, dzika, nieposkromiona i taka inna od tej, którą możemy zobaczyć w telewizji, czy w Internecie.
Kto nie zna pani detektyw o obfitych kształtach to bardzo polecam tę serię i oczywiście znakomity serial z Jill Scott w roli głównej.
Trzecia część przygód Precious Ramotswe, czyli właścicielki Kobiecej Agencji Detektywistycznej nr 1 w Botswanie. Tym razem agencja ma do rozwiązania dwie sprawy: rzekomą próbę otrucia, a także zbadanie moralności kandydatek w konkursie piękności.
W życiu osobisty mmy Ramotswe nie wszystko się dobrze układa, albowiem jej narzeczony pan Matekoni, właściciel warsztatu...
2025-07-19
Kolejny tom serii o Ani i jak na razie dla mnie najsłabszy, poza "Anią z Szumiących Topoli".
Nie podobała mi się przemiana Ani z ambitnej, wykształconej, charakternej dziewczyny, która marzyła, aby zostać pisarką w gospodynię domową. Po co kończyć studia i nie wykorzystywać zdobytej wiedzy? Rozumiem, że takie były wtedy czasy, ale to właśnie Ania na przekór wszystkiemu nie powinna rezygnować z własnych marzeń i ambicji. Niestety autorka miała dla tej postaci inne plany.
Miłość Ani i Gilberta została przestawiona przez Montgomery w sposób jak dla mnie mało satysfakcjonujący. Właściwie jakby byli bardziej przyjaciółmi niż małżeństwem. Wcale nie było widać miłości, ani czułości między nimi, a ich rozmowy rzadko kiedy dotyczyły uczuć. W dodatku Gilbert okazał się strasznym nudziarzem. Ponadto wywiózł żonę na jakąś prowincję, z dala od rodziny i przyjaciół, nie zapewniając jej praktycznie żadnych rozrywek. Dziwię się, że Ania nie umarła z nudów.
Będę kontynuować serię, bo chcę przeczytać wszystkie części, ale "Wymarzony dom Ani" nie sprawił mi tyle radości i przyjemności co trzy pierwsze tomy.
Kolejny tom serii o Ani i jak na razie dla mnie najsłabszy, poza "Anią z Szumiących Topoli".
Nie podobała mi się przemiana Ani z ambitnej, wykształconej, charakternej dziewczyny, która marzyła, aby zostać pisarką w gospodynię domową. Po co kończyć studia i nie wykorzystywać zdobytej wiedzy? Rozumiem, że takie były wtedy czasy, ale to właśnie Ania na przekór wszystkiemu nie...
2025-07-08
Czekałam z lekturą tej książki na rozpoczęcie Wimbledonu i wstrzeliłam się idealnie, bo skończyłam ją w momencie, gdy tegoroczny Turniej Wielkoszlemowy na trawie wciąż trwa i wchodzi w decydującą fazę.
Autor książki od 1992 roku jeździ na turniej w Wimbledonie jako dziennikarz. Opowiada w tej pozycji o swoich początkach i jak to się w ogóle stało, że pierwszy raz pojechał na ten turniej i dlaczego wciąż na niego jeździ od tylu lat.
Książka pełna jest różnych historii związanych z Wimbledonem, ciekawostek, rozmaitych postaci, które spotkał autor na swojej drodze, a także opisów najciekawszych (zdaniem autora) meczów, jakie rozegrano na Wimbledonie w latach bytności tam autora.
Gdybym jednym słowem miała określić tę książkę to powiedziałabym, że była nudna. Nie wiem kogo mogą pasjonować opisy meczów sprzed kilkunastu lat (wyjątkiem jest mecz finałowy Agnieszki Radwańskiej z Sereną Williams z 2012 roku, który oglądałam i trochę pamiętam) i pomimo tego, że interesuję się tenisem od wielu lat to nazwiska wielu przestawionych przez autora tenisistów nic mi już nie mówią.
Doceniam zebrane przez pana Rolaka ciekawostki związane z historią Wimbledonu, bo to okazało się dla mnie bardzo interesujące.
Książka została wydana w 2019 roku, więc autor opisał turniej do 2018 roku, a w tym roku Iga Świątek wygrała juniorski Wimbledon. Jest w książce jej zdjęcie z tamtego okresu, ale o występach Igi bardzo niewiele, za to na YouTube można obejrzeć w całości te mecze. Grała fenomenalnie i dużo bardziej urozmaicony tenis niż obecnie.
Pomysł na książkę całkiem fajny i gdyby nie pierwszy, długi rozdział z opisami meczów byłoby dobrze i nie tak nudno. Polecam, więc tylko zagorzałym fanom Wimbledonu.
Czekałam z lekturą tej książki na rozpoczęcie Wimbledonu i wstrzeliłam się idealnie, bo skończyłam ją w momencie, gdy tegoroczny Turniej Wielkoszlemowy na trawie wciąż trwa i wchodzi w decydującą fazę.
Autor książki od 1992 roku jeździ na turniej w Wimbledonie jako dziennikarz. Opowiada w tej pozycji o swoich początkach i jak to się w ogóle stało, że pierwszy raz pojechał...
Mało popularna, niewielka objętościowo książka autorki "Wieku niewinności".
Tytułowe siostry prowadzą niewielki sklepik z galanterią w Nowym Jorku. Żyją tylko we dwie i to bardzo skromnie, ciesząc się swoim wzajemnym towarzystwem i małymi przyjemnościami codziennej egzystencji. Ich życie drastycznie zmienia się, gdy Anna Eliza kupuje swojej młodszej siostrze Ewelinie w prezencie zegar. Prowadzi to do znajomości z zegarmistrzem Hermanem Ramy, który zaczyna bywać w ich domu częstym gościem i wkrótce w obu siostrach wzbudza coraz cieplejsze uczucia.
Całkiem inna książka niż "Wiek niewinności", gdzie obracaliśmy się wśród wyższych sfer, a tutaj autorka przeniosła nas do nizin społecznych, biedy, braku pracy, perspektyw, chorób i świata, którego już nie ma. Bardzo smutna historia, pokazująca siłę siostrzanej miłości i oddania.
Warto przeczytać "Siostry Bunner". Lektura ta z pewnością pozostanie na długo w mojej pamięci.
Mało popularna, niewielka objętościowo książka autorki "Wieku niewinności".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytułowe siostry prowadzą niewielki sklepik z galanterią w Nowym Jorku. Żyją tylko we dwie i to bardzo skromnie, ciesząc się swoim wzajemnym towarzystwem i małymi przyjemnościami codziennej egzystencji. Ich życie drastycznie zmienia się, gdy Anna Eliza kupuje swojej młodszej siostrze Ewelinie w...