Wspomnienia

Okładka książki Wspomnienia
Józef Maria Bocheński Wydawnictwo: Philed biografia, autobiografia, pamiętnik
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
8386238011
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wspomnienia w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wspomnienia

Średnia ocen
7,9 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
396
267

Na półkach: ,

Autobiografia patrioty, wybitnego uczonego, rektora szwajcarskiej uczelni i antykomunisty. Wspomnienia wojenne o. Bocheńskiego były dla mnie prawdziwą ucztą, a pozostałe fragmenty pokazywały jak mało wiemy o osiągnięciach Polaków, cenionych w świecie filozofii i logiki.

Autobiografia patrioty, wybitnego uczonego, rektora szwajcarskiej uczelni i antykomunisty. Wspomnienia wojenne o. Bocheńskiego były dla mnie prawdziwą ucztą, a pozostałe fragmenty pokazywały jak mało wiemy o osiągnięciach Polaków, cenionych w świecie filozofii i logiki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

54 użytkowników ma tytuł Wspomnienia na półkach głównych
  • 31
  • 23
13 użytkowników ma tytuł Wspomnienia na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Józef Maria Bocheński
Józef Maria Bocheński
Józef Franciszek Emanuel Bocheński (ur. 30 sierpnia 1902 w Czuszowie, zm. 8 lutego 1995 we Fryburgu) – logik, historyk logiki i filozof, sowietolog, dominikanin (imię zakonne: Innocenty Maria, inne formy imion: Józef M., Józef Maria), katolicki prezbiter, rektor Uniwersytetu we Fryburgu (1964 - 1966). Pochodził z rodziny ziemiańskiej herbu Rawicz. Jest starszym bratem Adolfa Marii Bocheńskiego, Aleksandra Bocheńskiego i Olgi Zawadzkiej. Po ukończeniu gimnazjum we Lwowie (1920), jako ochotnik brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, walcząc w 8 Pułku Ułanów. Od 1920 studiował prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, po dwóch latach przeniósł się do Poznania, gdzie przez 4 lata studiował ekonomię i ekonomię polityczną pod kierunkiem m.in. Floriana Znanieckiego i Czesława Znamierowskiego. Podczas studiów był związany z ugrupowaniami monarchistycznymi, m.in. w 1926 jako prezes Organizacji Młodzieży Monarchistycznej . W czasie studiów został także przyjęty do korporacji akademickiej Corona[1]. Podczas przewrotu majowego w 1926 opowiedział się po stronie legalnego rządu. W tym samym roku, za namową o. Jacka Woronieckiego, wstąpił do seminarium duchownego w Poznaniu (święcenia kapłańskie otrzymał 6 lat później), a w roku następnym wstąpił do nowicjatu Zakonu Kaznodziejskiego św. Dominika. W latach 1928-1931 studiował filozofię w uniwersytecie we Fryburgu. Następnie odbył studia teologiczne w Rzymie, które ukończył z tytułem doktora. Od 1934 uczył logiki na Collegium Angelicum w Rzymie (w latach 1934-1940 był tam profesorem). Dwukrotnie (w 1932 i 1934) brał udział w Międzynarodowych Kongresach Tomistycznych. W 1938 habilitował się na Uniwersytecie Jagiellońskim na podstawie pracy Z historii logiki zdań modalnych. W czasie II wojny światowej był kapelanem Wojska Polskiego w 80. Pułku Piechoty, podczas kampanii wrześniowej brał udział w bitwie pod Kockiem z Samodzielną Grupą Operacyjną Polesie generała Franciszka Kleeberga, a także w II Korpusie we Włoszech, gdzie brał udział m.in. w bitwie pod Monte Cassino. Od 1945 profesor filozofii współczesnej na Uniwersytecie we Fryburgu, gdzie w latach 1964-66 był rektorem; kierownik Instytutu Europy Wschodniej (Osteuropa-Institut in Freiburg) we Fryburgu, redaktor czasopisma "Studies in Soviet Thought" i serii wydawniczej "Sovietica". Członek Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie. Znany z niespożytej energii i niekonwencjonalnych form zachowania; mając już prawie 70 lat, uzyskał licencję pilota.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kiedy byłam Ekscelencją Jadwiga Beck
Kiedy byłam Ekscelencją
Jadwiga Beck
Do przeczytania tej książki zainspirowała mnie pewna anegdota o dekoracji stołu na nieoficjalnym śniadaniu wydawanym przez państwa Becków, którą powtarzają wszystkie szanujące się popularne książeczki o Dwudziestoleciu. Dekoracja składała się z małych stateczków, które przez jednego z zaproszonych dygnitarzy odebrana została jako... wyraz polskich ambicji kolonialnych. Rozumiecie więc, że po takim "teaserze" moje oczekiwania były bardzo wysokie. Szybko okazało się, że anegdotka o śniadaniu była jedną z najbarwniejszych w tej niedługiej książce - i pod tym względem "Kiedy byłam ekscelencją" zostawiła mi trochę niedosytu. Jeśli jednak zapomnieć o oczekiwaniach i przyjąć styl pani Beckowej takim, jakim jest, dostajemy troszkę nostalgiczną i do pewnego momentu bardzo pogodną opowiastkę o tym, jak autorka i jej mąż radzili sobie na eksponowanym stanowisku w młodym polskim państwie. Tam, gdzie brakowało tradycji i tzw. pamięci instytucjonalnej, ratowały ich wdzięk i naturalna klasa. Na pewno urokowi książeczce pani Beck dodają humorystyczne opowieści o znanych postaciach historycznych, które autorka podaje zawsze bardzo taktownie. Jak każda nostalgiczna, czarująca opowieść o Dwudziestoleciu, ta również kończy się wojną, ucieczką, prześladowaniem. Dużą część wspomnień pani Beck zajmują ostatnie tragiczne lata życia jej męża - widać, że i to wydarzenie, i jej późniejsze trudności odcisnęły na niej swoje piętno.
Dociekliwy_Kotek - awatar Dociekliwy_Kotek
ocenił na 6 2 lata temu
Niepokorny Piotr Zaremba
Niepokorny
Piotr Zaremba Michał Karnowski
Możemy się na współczesnych dziennikarzy oburzać i denerwować krytycznie patrząc zarówno na ich warsztat dziennikarski jak i etykę zawodową, a jednocześnie przyglądać się również im pod katem tego, co sobą reprezentują, jaką szkołę przeszli, jak reagują na ożywione dyskusje toczące się i w przestrzeni politycznej i społecznej i kulturalnej, co czytają i czy w ogóle, czy bardziej im do cmentarnych hien bazujących na sensacji i jednorazowych newsach czy na rzetelnej, pogłębionej analizie problemów i ich wszechstronnemu obiektywnemu przedstawieniu. Polska scena medialna stworzyła niebezpieczny precedens tworząc bardzo silną grupę mainstreamowych mediów i ich reprezentantów a usuwając w cień niszowe redakcje i dziennikarzy niezależnych i nie podlegających żadnym wpływom, odmawiając im często prawa bytu i prawa do istnienia, bo skoro nie stoi za nimi żaden obcy kapitał będzie im niezwykle trudno przebić się do umysłów społeczeństwa, które mocno zmanipulowane i pod wpływem promowanych na wielu frontach jednolitych i spójnych przekazów zaczyna tracić zdrowy ogląd rzeczywistości przyjmując ten, który mu został perswazyjnie zaserwowany. Dziennikarz przestaje być świetnie wyszkolonym i profesjonalnie przygotowanym do dyskusji referentem czy sprawozdawca czyichś poglądów czy przemyśleń, ale ze swoją nachalnością czy arogancją połączoną z propagandowym przekazem często z niekompetencją i płycizną intelektualną zagłuszaną słowotokiem i przebojowością próbuje wykreować taki obraz jaki pasuje jemu czy też stacji czy frakcji, którą reprezentuje. A przecież muszą wtedy mówić jednym głosem, bo to nie tylko kwestia lojalności, ale i swoista kuźnia kadr, w której grilluje się ludzi według określonych i zaakceptowanych zasad, bo w ten sposób wywiera się istotną presję na nich a poprzez nich na myślenie Polaków. Dla przeciwwagi niniejsza lektura jest całkiem innym spojrzeniem na to, jaka jest rola dziennikarza i jakimi cechami powinien się on odznaczać, by wypełniać swoją misje i powołanie, a nie być tylko zwykłym sprawnym bo sprawnym, ale rzemieślnikiem. Jeśli w tym wszystkim brakuje zdrowego kręgosłupa, to i to, co otrzymujemy jest zwykłą papką nie wartą naszego czasu i energii. Spodziewamy się bowiem, że dostaniemy najlepszy towar, a tu nie tylko że go nie mam, ale czujemy się oszukani, bo opakowanie wprawdzie było ładne ale w środku pleśń. Wildstein jest postacią funkcjonującą w odbiorze Polaków jako dziennikarz krnąbrny i idący pod prąd, ale jednocześnie bardzo wyrazisty i stały w swych poglądach. My poznajemy historię człowieka opowiedzianą przez niego samego, który nie wstydzi się przyznać do swoich błędów, do różnych pomyłek i niewłaściwych wyborów, ale czyni to w poczuciu odpowiedzialności za siebie i za działania, które podejmował w trosce o Polskę. Jego droga nie była łatwa i jednoznaczna, zmagał się z brakiem zrozumienia i często na własnej skórze odczul samotność i brak wsparcia, bo nie wszystkie jego decyzje znajdowały zrozumienie i akceptacje. Przeszedł twardą szkołę życia, od pełnego młodzieńczego zaangażowania w niezależne struktury studenckie, a tu współpracę z zamordowanym przyjacielem Staszkiem Pyjasem i drugim kumplem Lesławem Maleszko, który okazał się wieloletnim tajnym współpracownikiem o pseudonimie Ketman, i który donosił na nich, a to mogło być przyczyną zabójstwa Pyjasa, który poznał jego tajemnicę. Poprzez pobyt na emigracji, powrót, budowanie struktury radia, potem szefowanie telewizji, praca w gazecie, stworzenie listy tajnych współpracowników ze świata polityki, sztuki, kultury. Jego poglądy ewoluowały, dziś czuje się zwolennikiem PiS i Jarosława Kaczyńskiego, bo dostrzega jego wielkość jako polityka. Jako dziennikarz osiągnął sukces i zachował tożsamość, co nie udało się wielu, zarówno tym nierozliczonym z PRL, jak i tym, którzy dziś za kasę są gotowi sprzedać człowieka, by tylko osiągnąć sławę i uznanie. Nie ucieka przed ostrymi sądami i nazywa rzeczy po imieniu. Polskie media są zawłaszczone i trzeba o nie walczyć, by nie doprowadziły do utraty systemu wartości, na którym według niego powinniśmy budować polską rzeczywistość zakorzenioną w chrześcijaństwie.
Antoni Leśniak - awatar Antoni Leśniak
ocenił na 7 11 lat temu
Atlantyda. Opowieść o Wielkim Księstwie Bałaku Andrzej Chciuk
Atlantyda. Opowieść o Wielkim Księstwie Bałaku
Andrzej Chciuk
Najciekawsze są takie wspomnienia sprzed lat (dziwnym trafem - zazwyczaj lepszych niż w czasie pisania), których Autor nie ulega pokusie łatwej idealizacji dawnych miejsc, ludzi i siebie. Mam na myśli słynną przemowę z „Dzienników” Gombrowicza do rodaków: „Przestańcie opiewać łzawo piękności Grójca, Piotrkowa czy Biłgoraja (…) Nieprawda, że Grójec jest czymś więcej niż przeraźliwą i prowincjonalną dziurą, w której ongiś biedowała wasza szara egzystencja. Nie, to kłamstwo: Radom nigdy nie był poematem, nawet o wschodzie słońca…”. Tych słów Mistrz nie mógłby skierować pod adresem Andrzeja Chciuka, autora wspomnień z przedwojennego Drohobycza. Nie zamierza on bowiem przekonywać, że „Wielkie Księstwo Bałaku” było niebem na ziemi, a ludzie – bezgrzeszni. Za to ukazuje, jak wielka była „tam i wtedy” radość życia, jak ludzie potrafili się tam cieszyć czystym istnieniem. Wspomnienia - pisane często właśnie "bałakiem", czyli gwarą lwowską, co bynajmniej nie utrudnia lektury - są porywające. Wręcz dyszą autentyzmem wyczuwalnym na pierwszy rzut oka, niezależnie czy Autor opisuje swoje lata szkolne (był uczniem Brunona Schulza, którego przedstawił niezwykle ciepło), czy mecze piłkarskie (najgorszym wyzwiskiem wobec sędziego było: „sędzia kalosz, kanarki doić, pluskwy łaskotać”, ale już po meczu sędziowie mogli w japę zarobić, co jest także cudownie opisane), czy też świat Żydów albo Ukraińców. Ale co do tych ostatnich, Autor przytacza też i sytuację, gdy jako kilkunastolatek był świadkiem, jak na rozstajnych drogach wachmistrz Korpusu Ochrony Pogranicza pytał pod drogowskazem na Truskawiec przejeżdżających Ukraińców: "A którędy do Truskawca, ojciec i jak daleko?". Wieśniacy baranieli na takie pytanie, odpowiadając: „Tuda pane do Truskawcia szist’ kilometriw”. Wtedy dostawali w gębę, ku uciesze wachmistrza i żołnierzy. Gdy na ponowne pytanie odpowiadali tak samo, podoficer uderzał ponownie, aż niedomyślny chłop zrozumiał i odpowiedział po polsku. Gdy Chciuk spytał wachmistrza, czy mu nie wstyd, usłyszał: ”A ty co, też Ukrainiec..?”. Matka, której to powtórzył, odpowiedziała mu: ”Boję się o was dzieci, takie postępowanie z nimi nic dobrego nie przyniesie”. I nie przyniosło. I teraz tylko pytanie, ile odpowiedzialności za zbrodnie UPA ponosi ten durny wachmistrz - a taka postawa nie była raczej wyjątkiem, choć my (wiecznie niewinne ofiary Innych) lubimy wyobrażać sobie inaczej…. Jeden plus z agresji RoSSji na Ukrainę: nad przeszłością trudnych relacji polsko-ukraińskich będzie teraz dominować teraźniejszość. I przyszłość….
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 9 3 lata temu
Dziennik pisany nocą 1989-1992 Gustaw Herling-Grudziński
Dziennik pisany nocą 1989-1992
Gustaw Herling-Grudziński
Każdy kolejny tom utwierdza mnie w ogromnym wrażeniu. Niezmiennie uważam książkę za ważne, wybitne dzieło i niezmiennie uważam połączenie dziennika z opowiadaniami za magiczne. Warto dodać, że najwyższa nota należy się obu tym składnikom. W związku z krótkimi tekstami krytycznymi, które pojawiają się w kolejnych tomach, trudno nie zastanowić się przez chwilę i spróbować określić czym konkretnie tak imponuje ten dziennik. Dochodzę do wniosku, że język dziennika, o którym często się pisze, a który rzeczywiście jest wybitny, to nie jest tzw. piękna polszczyzna. Nie, ja bym określił klasę tego języka całkowicie bez związku z narodowością autora. To jest wielki język, którym wyraża się wielki intelekt i wielkie serce. Język, który z niesamowitą kulturą (także logiczną) wyraża myśli, a te myśli nigdy nie są byle myślami, przelotnymi, błahymi. Słowem - to rzeczywiście poważna literatura. Absolutnie nie uważam, żeby nadawała się dla każdego. Herling nie żartuje sobie, nie rozładowuje napięcia, które tworzą wielkie, ciężkie, obsesyjnie powracające tematy. Nie pisze, co często się powtarza, o sobie i swojej prywatności. Wzmiankę o jego synu znalazłem w jednym tomie (z pięciu, które mam na razie za sobą). Jest to rzecz pod tymi względami bardzo bezkompromisowa. Natomiast za każdym razem, gdy powracam do Herlinga po innych lekturach, wraca podziw, wielkie, rosnące uznanie. Kręgosłup moralny, który jest też kośćcem Dziennika, pozwala widzieć w autorze autorytet. Wszystkie teorie o tym, żeby oddzielać biografię, prawdę psychologiczną o autorze, od jego dzieła, wyglądają w obliczu tego dzieła bardzo wątło, a w zasadzie są całkowicie ośmieszone. Naprawdę trudno nie ulec wpływowi Herlinga, jego ocenom. Choć jest dość jasne, że ma swoje obsesje i jest ostry w sądach, uważam, że w ogromnej większości kwestii ma ku temu poważne podstawy. W tomie 1989-1992 ciekawe są komentarze odnoście przemian w Polsce, w tym stanu wojennego, ponownie pojawia się wiele bardzo dobrych fragmentów o klasyce literatury XX wieku (Kafce, Schulzu), znowu nie brakuje dzieł sztuki. I wielkie, naprawdę wielkie opowiadania. Polecam jak niewiele innych książek, a sam oczywiście niebawem sięgnę po przedostatni tom Dziennika.
betelgeuze - awatar betelgeuze
ocenił na 10 8 lat temu
Dziennik duszy  Jan XXIII
Dziennik duszy
Jan XXIII
W końcu, ze łzami w oczach, mogłam trzymać w rękach tę książkę, do której przeczytania od tak dawna się zabieram… Ten człowiek już dawno mnie zainspirował, dzięki filmowi poświęconemu jego pamięci – teraz miałam okazję przeczytać jego osobisty duchowy pamiętnik; notatki, które zazwyczaj pisze się w tajemnicy, tylko dla siebie, by lepiej zrozumieć swoje życie, znaleźć sens lub nawet zmienić się. „Dziennik duszy” Jana XXIII to była moja motywacja, by stawać się „lepszym człowiekiem” – dość długo zajęło mi przeczytanie tego dziennika – ale było warto poświęcić na niego każdą wolną chwilę. „Tom zawiera notatki, rozmyślania i postanowienia czynione z okazji licznych rekolekcji i ćwiczeń duchowych od roku 1895, gdy Autor miał zaledwie 14 lat, aż do roku 1962 na kilka miesięcy przed jego śmiercią, a więc do 81 roku jego życia” (s. 10)* Droga Jana XXIII do świętości była długa i często wymagająca od niego niemałego poświęcenia, jednak nic nie zdołało go powstrzymać przed całkowitym oddaniem się na służbę Panu Bogu. Niesamowite jest to, że Jan XXIII już od 14 roku życia dążył do całkowitego poświęcenia się dla Boga. Od 14 roku życia pisał dziennik, dzięki któremu dzisiaj możemy zobaczyć – a także próbować naśladować – heroiczne zmagania młodego chłopaka ze swoimi przyzwyczajeniami, nawykami i złymi skłonnościami. Ktoś mógłby się zgorszyć, że przyszły Papież Pokoju, będąc w seminarium, nieustannie pisze o tym samym; stale popełnia te same błędy… Ale to właśnie jest w nim godne podziwu. Ta prostota serca i szczerość, przyznanie, że „jestem słaby, ale nadal będę walczył i mimo wszystko nie zawaham się wątpić w Boże Miłosierdzie”. A przezwyciężając te codzienne nawyki, Jan XXIII stopniowo doszedł do doskonałości; to, co „na początku” drogi do świętości było dla niego udręką, z czasem stało się marnością – bez żadnego żalu potrafił się tego wyrzec i działać całkowicie ad maiorem Dei gloriam – na większą chwałę Boga. Mam nadzieję, że te krótkie informacje wystarczająco Was zachęcą, bo kiedyś sięgnąć po ten Dziennik, by móc poznać, coś wartościowego, co może zmienić Wasze myślenie – tak jak chociaż częściowo stało się w moim przypadku.
SIA - awatar SIA
oceniła na 8 7 lat temu

Cytaty z książki Wspomnienia

Więcej
Józef Maria Bocheński Wspomnienia Zobacz więcej
Józef Maria Bocheński Wspomnienia Zobacz więcej
Więcej