Tam, gdzie spadają Anioły

Okładka książki Tam, gdzie spadają Anioły
Dorota Terakowska Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie literatura piękna
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
8308033083

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 / 00:00
Reklama

Kup Tam, gdzie spadają Anioły w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tam, gdzie spadają Anioły

Opinia

avatar
33
34

Na półkach: , ,

Tym, którzy szukają czegoś "co szybko się czyta"- polecam.
Tym, którzy szukają w książkach czegoś, co wbija w fotel - polecam tym bardziej.
"Tam gdzie spadają anioły" to książka-baśń o walce dobra ze złem. Anioł z tej książki nie jest nieomylny. Chciał sprawić jak najwięcej dobra, a tymczasem stracił własne siły, utracił możliwość opieki nad powierzoną sobie Ewą. Zadania Aniołów to nie tylko "ochrona przed złem" jak to nieraz sobie infantylnie wyobrażamy. Opieka Anioła to także pomoc w wyborze drogi, nieraz trudnej i bolesnej, lecz ważnej.

Tym, którzy szukają czegoś "co szybko się czyta"- polecam.
Tym, którzy szukają w książkach czegoś, co wbija w fotel - polecam tym bardziej.
"Tam gdzie spadają anioły" to książka-baśń o walce dobra ze złem. Anioł z tej książki nie jest nieomylny. Chciał sprawić jak najwięcej dobra, a tymczasem stracił własne siły, utracił możliwość opieki nad powierzoną sobie Ewą. Zadania...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

16199 użytkowników ma tytuł Tam, gdzie spadają Anioły na półkach głównych
  • 12 119
  • 3 953
  • 127
2725 użytkowników ma tytuł Tam, gdzie spadają Anioły na półkach dodatkowych
  • 1 431
  • 882
  • 148
  • 78
  • 70
  • 67
  • 49

Inne książki autora

Dorota Terakowska
Dorota Terakowska
Dorota Terakowska (ur. 30 sierpnia 1938 w Krakowie - zm. 4 stycznia 2004 w Krakowie) - pisarka i dziennikarka. Ukończyła socjologię na UJ. Przez wiele lat pracowała jako redaktor i publicysta w Gazecie Krakowskiej, Przekroju i Zeszytach Prasoznawczych; 1990 współzałożycielka i później współpracowniczka dziennika Czas Krakowski; 1995-1999 wiceprezes Spółdzielni Dziennikarzy Przekrój. Autorka m.in.: Próba generalna (1986, zbiór reportaży wydany w podziemnym wydawnictwie "Nowa"), Babci Brygidy szalona podróż po Krakowie (1986, debiut literacki), Władca Lewawu, Lustro pana Grymsa (1995), Córka czarownic (1992), Samotność bogów (1998), Tam gdzie spadają anioły (1999) (trzy ostatnie wyróżnione nagrodami polskiej sekcji Międzynarodowej Izby ds. Książek dla Młodych), Poczwarka (2001). W kwietniu 2003 r., za powieść Ono, otrzymała Nagrodę Krakowska Książka Miesiąca. Była żoną Macieja Szumowskiego, dziennikarza i dokumentalisty oraz matką reżyserki Małgorzaty Szumowskiej i dziennikarki Katarzyny Nowak.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nostalgia anioła Alice Sebold
Nostalgia anioła
Alice Sebold
Powieść „Nostalgia anioła” zaczyna się bardzo tragicznym zdarzeniem – zabójstwo czternastoletniej Susie nie jest ani przypadkowe ani delikatne. Tym większe robi wrażenie, że dowiadujemy się o jego szczegółach z ust samej dziewczynki. Narratorka po śmierci trafia do nieba i stamtąd może obserwować jak jej zabójca zaciera ślady zbrodni, żeby zmylić policyjne śledztwo. Widzi też jak jej zaginięcie wpływa na najbliższą rodzinę i przyjaciół. Susie już nigdy nie dorośnie, pozostanie tam - w zaświatach - jako czternastoletnia dziewczynka, której życiowe marzenia nigdy się nie zrealizują. I taka będzie jej opowieść. Językiem nastolatki i z wrażliwością nastolatki będzie snuła osobistą relację o tym, co zapamiętała z własnego krótkiego życia i o tym, co po jej śmierci dzieje się wśród najbliższych, których musiała opuścić. Jednak w powieści Alice Sebold to nie Susie i niebo - w którym dziewczynka się znalazła - są w centrum uwagi czytelników. Najważniejsze stają się przeżycia osób, które muszą poradzić sobie z bólem i traumą, które czekają na ujęcie sprawcy i odnalezienie ciała córki oraz siostry. W rodzinie pojawia się "Syndrom Chodzącej Śmierci". "Polega on na tym, że ludzie widzą zmarłą osobę i nikogo więcej." (s.61) Autorka w bardzo przejmujący sposób ukazuje, jak śmierć dziewczynki wpływa na życie całej jej rodziny i zmienia je nieodwracalnie. „Nostalgia anioła” to historia o bólu, cierpieniu, stracie i próbie ratowania oraz odbudowania rodzinnego życia będącego w kompletnej rozsypce. To opowieść o smutku i żałobie, z którymi trzeba nauczyć się żyć. Ale to również pełna ciepła historia o nadziei przezwyciężającej rozpacz. Ta powieść, nie tylko smuci i wzrusza, ale też momentami bawi, a przede wszystkim zmusza do refleksji. Chociaż głównym wątkiem książki jest śmierć Susie, to utwór jest pochwałą życia. Motyw obserwowania doczesnego życia z zaświatów i uczynienie narratorką nastoletnią dziewczynkę był niewątpliwie interesującym zabiegiem fabularnym. Historia barbarzyńskiej przemocy, której doznała Susan jest wstrząsająca i odwołuje się do dramatycznych zdarzeń z życia samej pisarki. Świadomość tego nie może jednak przesłonić faktu, że niektóre pomysły fabularne (szczególnie zakończenie wątku zabójcy) zastosowane przez Alice Sebold są - delikatnie mówiąc - zaskakująco naiwne. Na podstawie powieści w 2009 roku powstał film w reżyserii słynnego Petera Jacksona, do którego Brian Eno stworzył rewelacyjną ścieżkę dźwiękową. Po premierze obraz zdobył nominacje do Oscara oraz Złotych Globów (obie za rolę drugoplanową). Moim zdaniem reżyser zbyt mocno wyeksponował w ekranizacji wątki baśniowe i w efekcie stworzył dosyć naiwną i melodramatczną opowiastkę w stylu kina familijnego. 🪻Przeczytane w ramach wyzwania marcowego 2026: książka, która została sfilmowana (8).
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 6 9 dni temu
Poczwarka Dorota Terakowska
Poczwarka
Dorota Terakowska
Autorka książki naprawdę dobrze i mądrze wszystko przedstawiła, jednak jeśli chodzi ogólnie o całokształt , troszkę mi brakowało ,czasami troszkę nudziło,ale temat ważny , książka ok . Jestem matką niepełnosprawnego dziecka i serce mnie bolało, gdy to czytałam. Sama miałabym ochotę przygarnąć tę Myszkę i się nią zaopiekować, a tymczasem tutaj nawet rodzice nie potrafili jej ochronić. Co z tego, że matka w ostatniej chwili zrezygnowała z oddania dziecka, skoro i tak przez cały czas traktowała je jak kulę u nogi? Dobrze chociaż, że mimo wszystko przy nim była. Wszystko zostało bardzo trafnie opisane i pokazuje, jaka jest rzeczywistość. Prawda jest taka, że ludzie i rodzice bywają bardziej ułomni niż te dzieci. Ja modlę się o to, by moje dziecko żyło o jeden dzień krócej niż ja, a inni podświadomie czekają, aż zrzucą z siebie ten ciężar? To przykre😔 Wiadomo, że każdy reaguje inaczej, ale nawet psa czy kota można pokochać tak mocno, by modlić się o jego jak najdłuższe życie. Ludzie, którzy tego nie potrafią, w ogóle nie powinni mieć dzieci. Nawet jeśli dziecko urodzi się zdrowe, nigdy nie będzie idealne zawsze może pojawić się jakiś problem. Co wtedy stanie się z takimi dziećmi? Często żyją z depresją, stają się toksyczni lub zagubieni. To wszystko wina rodziców, którzy liczyli na to, że zawsze będzie idealnie. Nie będzie. To temat rzeka... można by o tym pisać i pisać. Fajnie byłoby gdyby książka doczekała się ekranizacji .
___xmariox___wattpad - awatar ___xmariox___wattpad
ocenił na 8 2 miesiące temu
Ono Dorota Terakowska
Ono
Dorota Terakowska
Przed trzema laty, w czasie wyjazdu do rodziców do Polski i powrotu na Łotwę dane mi było za pomocą aplikacji „eReader Prestigio” w ciągu dwóch dni podróży przesłuchać jedną z książek pani Doroty Terakowskiej, mianowicie „Poczwarkę”. W tym roku w podobnych okolicznościach przesłuchałem książkę „Ono”. Zestawiam je razem nie tylko z powodu okoliczności ich wysłuchania, ale przede wszystkim ze względu na treść. TO KSIĄŻKI O ŻYCIU, O WALCE O WARTOŚCI, O MOCY RELACJI, O SZUKANIU TEGO, CO SKRYWA SIĘ ZA „ZASŁONĄ TAJEMNICY”… . Książkę „Ono” Doroty Terakowskiej określam mianem odważnej, niezafałszowanej, czasem wręcz bolesnej poprzez ukazywanie tego, co naprawdę dzieje się w konkretnym człowiek, rodzinie i relacjach międzyludzkich. Podczas lektury „Ono” niepokoi wielość pytań o to, co tak naprawdę się liczy, co jest prawdziwe. Odczuwamy też ciężar wyrosłych na tym tle rozważań o konieczności dokonania wyborów i wzięcia odpowiedzialności za nie. Początkowy „wyskok” (wygłup?) głównej bohaterki to tylko kamień, który rozpoczyna lawinę myśli, uczuć, wydarzeń, spotkań, decyzji, cierpień i radości. I pani Terakowska przepięknie, moim zdaniem, prowadzi nasz wzrok za tym, co dzieje się z tą lawiną, jak wciąga ona poszczególne osoby i dokąd je zanosi. Autorka świetnie ukazuje złożoność życia bohaterów. Myślę tu zwłaszcza o obrazie rodziców Ewy, głównej bohaterki. Książka pozwala ich niejako prześwietlić, albowiem ujawnia, jakie sposoby myślenia, jakie nadzieje, rozczarowania, tęsknoty, fascynacje i lęki stoją za ich słowami i postawami. W takim świetle ani Teresa, ani Jan nie są postaciami jednobarwnymi. Za ich wycofaniem się albo aktywnością, rzekomą apatią albo agresją skrywa się znacznie więcej, niż pozornie się wydaje. Każde z nich miało swoje marzenia, ambicje, plany, ale i każde z nich doświadczyło jakiegoś zranienia, rozczarowania, złamania hierarchii wartości i priorytetów. Fascynujące jest także rozmyślanie o sposobach myślenia i akcentach, które w życie rodziców Ewy, Teresy i Jana, wniosły ich matki, czyli kapeluszowa babcia Irena i babcia Maria — jakże skrajnie różne! A ileż można by powiedzieć o wewnętrznych światach związanych z Ewą „trzech muszkieterów”, o ich dramatach… Właśnie dlatego książkę „Ono” uważam za głęboką, gdyż sięgającą do dna serca ludzkiego, do motywacji, z którymi człowiek przemawia, z którymi coś albo czyni, albo czegoś zaniechuje. . Ze względu na tematykę książki, jak i okrutny kontekst dzisiejszych czasów, w których niegdyś słynne spory o to, czy embrion jest człowiekiem czy raczej jakimś nieokreślonym zlepkiem komórek, mocno się przedawniły (dziś mały człowieczek jest bez miłosierdzia zabijany nawet w 9 miesiącu ciąży → por. zabicie w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy zastrzykiem w serce Felka, chłopczyka, który w łonie matki żył już 9 miesięcy, a więc zabicie go właściwie tuż przed urodzeniem!!!!), książkę „Ono” chciałbym gorąco polecić: - nastolatkom, którzy odkrywaną seksualność przyjmują niekiedy z wielkim niezrozumieniem, o ile nie wypaczeniem, ale także tym, którzy chcą razem z Ewą uczyć się życia; - rodzicom, zwłaszcza tym ultrapoprawnym, którzy albo chcą usunąć z łona swych córek niepożądanego, niewygodnego, grzesznie poczętego przecież, bachora, albo w innym wypadku chcą ze swego życia wygonić taką córkę, by z każdym dniem coraz bardziej widzialny „brzuch” im i im podobnym nie psuł nastroju i przekonania o moralnie poprawnym życiu; - lekarzom oraz wszystkim, którzy są związanym z medycyną, ochroną życia i zdrowia; - każdemu, kto chce znaleźć dodatkowe argumenty za wartością życia ludzkiego, za pięknem miłości i budowanymi w oparciu o nią relacjami, za wartością prawdy. . Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka, wychodząc od konkretnego wydarzenia, ujawniał wspomnienia, przeszłość, i to, jak formowała ona bohatera, jego sposoby odczuwania, myślenia, a wreszcie jak wpłynęła na jego wybory. Taki styl pisania doceniam dlatego, że w innych książkach częstokroć spotykam się z zabiegiem mieszania opisanych w konkretnych rozdziałach wydarzeń teraźniejszości i przeszłości. Czytając taką książkę, niekiedy dość trudno połapać się, co działo się po czym i jak to powiązać razem. „Ono” jest dla mnie książką bardzo przejrzystą. . Ostatnie dwa akcenty. Pierwszy. Wspaniałą w swej treści, wartościową, bo pouczającą, jest scena spotkania z pisarką, którą Ewa widziała w telewizji, a która powiedziała: „Kocham życie, ponieważ…”, ale w tym momencie mama Ewy włączyła inny kanał i nie usłyszała ona, jak pisarka skończyła to zdanie. Dlatego Ewa zadała sobie trud, aby do niej pojechać i usłyszeć zakończenie tego zdania. Czy znajdzie się czytelnik, który powie, że to zakończenie zdania jest banalne? Zwłaszcza wtedy, gdy słyszy się dalszą część wyznania dziennikarki: „Ja nauczyłam się tylko szukać…” Drugi. Chyba najpiękniejszym w książce jest dla mnie to, jak obecne w łonie Ono uczy (?) Ewę oraz tych, co są z nią związani. Tak przynajmniej odkrywa i określa to główna bohaterka: „Ono, ty uczysz czegoś moją mamę, a więc ktoś tak mały jak ty może uczyć innych. Dorośli myślą, że wszystko wiedzą lepiej, a często okazuje się, że to nieprawda”; Nauczyłoś mnie lubić Bacha? Więc już tak dużo potrafisz?; Ono? Dziwne… Nauczyłoś mnie dotrzymywać słowa. A nigdy nie wydawało mi się to ważne ani trudne. A przecież jest trudne. I już to umiem.” . Podsumowując. „Ono” Doroty Terakowskiej to książka, która dla wielu z nas może być pomocna w odkrywaniu wartości. Może prowadzić do zachwytu życiem i troski o nie. Może pobudzać do poszukiwania tego, co nie dla wszystkich jest oczywiste, prawdziwe i święte, a co bardzo często skrywa się za „ścianą upadku”, za mgłą cierpień i upokorzeń. . Na deser. W moim mniemaniu jednym z najlepszych cytatów z książki „Ono”, cytatem, który ma ewangeliczny smak i który zachęca do odwagi w poszukiwaniu piękna i dobra nawet tam, gdzie zdaje się być tylko zło, klęska, strata i tym podobne, jest zdanie: „Cień jest dowodem na to, że istnieje światło.” Dla mnie łączy się ono ze zdaniem „A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.” (J 1, 5). Jeśli nie będzie to zbyt odważne, to do historii Ewy z książki „Ono”, historii osoby, która powoli wychodziła z mroku i cienia, chcę dopiąć jeszcze jeden cytat: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w Niebie.” (Mt 5, 16). Wydaje się, że pani Dorota samą Ewę, jak i kilka innych osób, a mówiąc precyzyjniej — jej i ich przemianę, stawia przed naszymi oczami, jako światło. . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na 9 2 miesiące temu
Idź, kochaj Tomek Tryzna
Idź, kochaj
Tomek Tryzna
O tym, że biednemu zawsze wiatr w oczy, kotwica w plecy i chleb masłem do ziemi. Książka pokazuje historię upadku jednej rodziny, zapoczątkowanego przez włamanie do mieszkania, do którego w pewnym stopniu przyczynił się jej najmłodszy członek i jednocześnie narrator całej opowieści. Narracja prowadzona jest z punktu widzenia jedenastolatka (i jest w niej swego rodzaju młodzieńcza lekkość i naiwność, ale też dojrzałość dziecka wychowywanego w ciężkich warunkach). Chociaż poszczególni członkowie rodziny starają się nie poddawać i podejmują szereg prób wyjścia z biedy, a niekiedy pojawiają się jakieś drobne sukcesy, to autor za nic nie da im wytchnąć i cały czas podkręca spiralę beznadziei. Żaden dobry uczynek nie zostanie bez kary, żaden świetlany plan się nie ziści, żaden pomocny człowiek nie okaże się tak do końca szlachetny, i generalnie nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Ponadto narrator jest chłopcem obdarzonym bujną wyobraźnią, często odpływającym w świat fantazji - i te momenty bywają wprowadzone w tekst w bardzo dezorientujący sposób. Apogeum tego wszystkiego znajduje się w finale, gdzie autor traci już jakiekolwiek hamulce w ciskaniu nieszczęściem w swoich bohaterów, a przy tym jest to fragment napisany tak niejasno, zagadkowo i enigmatycznie, że nie jestem nawet do końca pewna, co tak właściwie się tam wydarzyło.
niedź - awatar niedź
ocenił na 6 7 miesięcy temu
Dziewczyna z pomarańczami Jostein Gaarder
Dziewczyna z pomarańczami
Jostein Gaarder
„Dziewczyna z pomarańczami” to opowieść, która zaskakuje swoją prostotą i głębią jednocześnie. Gaarder w niezwykle delikatny sposób splata ze sobą historię miłości, refleksje nad przemijaniem oraz zachwyt nad tajemnicą istnienia. To książka, która skłania do zadumy – owszem, jest skierowana do młodzieży, ale dorośli również mogą w niej odnaleźć coś dla siebie. List, który piętnastoletni Georg otrzymuje od ojca zmarłego jedenaście lat wcześniej, staje się pomostem między teraźniejszością a przeszłością. To nie jest zwykły list, to jakby spóźniona rozmowa, której nigdy nie było. Jan Olav, ojciec Georga, opowiada o swoim spotkaniu z tajemniczą dziewczyną z pomarańczami, o ich wspólnych chwilach, ale również o lęku przed śmiercią, która czai się gdzieś na horyzoncie. Czuć tu niepokój człowieka świadomego, że jego czas na tym świecie dobiega końca, a jednak próbuje złapać każdą chwilę, zachwycić się nią, jakby życie było ulotnym cudem. Gaarder nie narzuca odpowiedzi, ale delikatnie kieruje myśli czytelnika w stronę uniwersalnych prawd. Gaarder zadaje tu pytania, które mogą wydawać się banalne, ale w kontekście odchodzenia nabierają niezwykłej mocy: Co to znaczy żyć? Czym jest miłość? Co pozostaje po człowieku, gdy znika? „Jeśli wybierasz życie, to wybierasz również śmierć”. Te słowa ojca Georga rezonują przez całą opowieść, przypominając, że wszystko, co piękne, jest jednocześnie ulotne. I to właśnie postać dziewczyny z pomarańczami jest symbolem krótkotrwałego piękna i radości, przypominając o tym, jak ważne jest docenianie każdej chwili. Nie można nie wspomnieć o kosmosie, który stanowi tło dla tych wszystkich rozważań. Jan Olav, zachwycony ogromem wszechświata, porównuje życie człowieka do krótkiej chwili, błysku, który szybko gaśnie. Ale to, że jesteśmy jedynie maleńką cząstką wszechświata, nie oznacza, że nasze życie jest bez znaczenia. Wręcz przeciwnie, może to, że mamy tak niewiele czasu, sprawia, że każda chwila nabiera większej wagi. To przemijanie, choć nieuniknione, może być też sposobem na docenienie tego, co tu i teraz. To, co urzeka w tej książce, to jej poetycki język i subtelność przekazu. "Dziewczyna z pomarańczami" to lektura, która wzrusza, inspiruje i zmusza do zastanowienia. To idealna propozycja dla tych, którzy szukają w książkach czegoś więcej niż tylko rozrywki, czegoś, co na długo pozostanie w pamięci i sercu. Gorąco polecam!
MadalenaKw - awatar MadalenaKw
ocenił na 7 10 miesięcy temu
W zwierciadle, niejasno Jostein Gaarder
W zwierciadle, niejasno
Jostein Gaarder
"Widzimy wszystko jakby w zwierciadle, niejasno. Czasami możemy zajrzeć przez lustro i zobaczyć odrobinę tego, co jest po drugiej stronie. Gdybyśmy całkiem wyczyścili zwierciadło, zobaczylibyśmy o wiele więcej. Ale wtedy nie moglibyśmy już widzieć siebie...” – to chyba jeden z najbardziej znanych, a zarazem najbardziej skłaniających do myślenia cytatów tej książki. To opowieść o chorej dziewczynce i aniele, który ją odwiedza. Ich rozmowy dotyczą tematów, o których nikt z jej bliskich nie potrafi lub nie odważa się z nią rozmawiać – życia, przemijania, sensu istnienia. Akcja rozgrywa się na granicy jawy i snu, w świecie, gdzie trudno rozdzielić, co wydarza się naprawdę, a co pozostaje jedynie metaforą. Anioł pełni rolę przewodnika. Tłumaczy dziewczynce rzeczywistość, daje jej spokój ducha, odpowiada na pytania, które od dawna w niej dojrzewały, a przede wszystkim pomaga przygotować się do odejścia. To subtelna, niezwykle delikatna opowieść o życiu i jego kruchości – smutna, ale jednocześnie piękna w swoim zakończeniu. Przejście „na drugą stronę” zostało tutaj przedstawione z ogromną czułością. Nie jako dramatyczne wydarzenie, lecz raczej jak zaśnięcie w samochodzie i przeniesienie na rękach rodzica do domu – spokojne, bezpieczne i pełne miłości. To książka, która zostawia czytelnika z refleksją, ale też z poczuciem niezwykłego ukojenia.
kor_nelka - awatar kor_nelka
oceniła na 10 6 miesięcy temu
Zaklinacz koni Nicholas Evans
Zaklinacz koni
Nicholas Evans
Moim zadaniem ta historia byłaby lepsza, gdyby opowiadała o naprawieniu tego wszystkiego bez jednoczesnego ranienia innej postaci. Rozumiem Grace, Pielgrzyma i Roberta. Ich zachowania, reakcje i obawy. Niezwykle podobało mi sie prowadzenie ich odnowy w sposób spokojny i łagodny. Żałuję, że ich historia nie była jedynym wątkiem tej książki. Jednak nie potrafię zrozumieć matki, Annie jest dla mnie niewdzięczna, niezrozumiana (w głównej mierze przez siebie). Rozumiem jej ból po stratach, ale nigdy nie będę w stanie zrozumieć jej "sposobu" na uzdrowienie siebie. Mogła być silną i jednocześnie zranioną postacią. Jednak ten paskudny romans, ktory niby ją uratował, próba powrotu do człowieka, który robił dla niej tyle i próba "połączenia" rodziny na nowo po tym jak zaszła z innym typem.. nie, po prostu nie. Oglądałam film wielokrotnie jak byłam młodsza i wtedy tego tak nie odczuwałam, teraz niestety nie jestem w stanie przejść obojętnie obok tego całego "romansu". Czuję odrazę do tej kobiety. Tom z kolei jest postacią, z którą również mam problem. Stoik, który ma rękę do zranionych dusz.. i gdyby to skończyło się tutaj - byłoby idealne. Jednak musieli dołożyć bezsensowną relację i nadmierną reakcje. Ta książka mogła być tak dobra i rozumiem, że dla wielu właśnie taka jest. Dla mnie niestety nie, są momenty, które uwielbiam, ale są również te, których nie potrafię zrozumieć.
Kinga - awatar Kinga
oceniła na 7 3 dni temu
Panna Nikt Tomek Tryzna
Panna Nikt
Tomek Tryzna
O tym, jak obudzić w kimś zło. Piętnastoletnia Marysia wraz z rodzicami i rodzeństwem przeprowadza się ze wsi do Wałbrzycha, rozpoczyna naukę w nowej szkole i walczy o akceptację nowych koleżanek. Przyznam szczerze, kompletnie nie wiem, co mam o tym myśleć. Tym, co się w tej książce wybija na pierwszy plan, jest znaczne umrocznienie i przeogromne dawki oniryzmu pojawiające się kompletnie znienacka. Wnioskując z mojego wcześniejszego doświadczenia z Tomkiem Tryzną ("Idź, kochaj"), są to charakterystyczne cechy jego stylu. Nie mogę powiedzieć, żebym była fanką tych rozwiązań. Jest to historia o trudach dorastania, o popadaniu w niewłaściwe towarzystwo i rozpaczliwych próbach przypodobania się nowym znajomym, nawet kosztem samego siebie. To jest ważny temat, ale problemem jest tutaj sposób jego uchwycenia. Gdybym miała tę książkę opisać za pomocą jednego słowa, byłaby to "przesada". Mam wrażenie, że to kolejna książka, której autor chciał za bardzo i przez to trochę zaprzepaścił niezły pomysł. Marysia początkowo jest dziewczynką bardzo naiwną, infantylną i religijną w sposób, który można by interpretować niemal jako nerwicę eklezjogenną. Z czasem jednak, pod wpływem nowych znajomości przemienia się w cyniczną, wyrachowaną dekadentkę, która za nic ma wszelką moralność. I trzeba przyznać, że łatwość i gwałtowność, z jaką ta zmiana następuje, jest co najmniej dyskusyjna (cała akcja książki obejmuje zaledwie trzy miesiące). Książkę czyta się całkiem dobrze mniej więcej do połowy i do tego momentu jeszcze da się wierzyć w tę historię. Ale potem jednak komuś trochę peron odjechał, za to symbolizm wszedł na pełnej petardzie. Wszystko tutaj jest niejasne, piętrowo manipulatorskie i naprawdę trudno się połapać, co z tego jest faktycznymi wydarzeniami, które miały miejsce w fabule, a co tylko wyobraźnią bohaterki. Brak tych onirycznych wstawek jest prawdopodobnie tym, czym film wygrywa z książką.
niedź - awatar niedź
ocenił na 6 7 miesięcy temu

Cytaty z książki Tam, gdzie spadają Anioły

Więcej
Dorota Terakowska Tam, gdzie spadają Anioły Zobacz więcej
Dorota Terakowska Tam, gdzie spadają Anioły Zobacz więcej
Dorota Terakowska Tam, gdzie spadają Anioły Zobacz więcej
Więcej