Zaklinacz koni

Okładka książki Zaklinacz koni
Nicholas Evans Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Horse whisperer
Data wydania:
2021-12-07
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Data 1. wydania:
1995-01-01
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382023954
Tłumacz:
Paweł Witkowski

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zaklinacz koni w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zaklinacz koni

Średnia ocen
7,1 / 10
4186 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
862
62

Na półkach:

Moim zadaniem ta historia byłaby lepsza, gdyby opowiadała o naprawieniu tego wszystkiego bez jednoczesnego ranienia innej postaci. Rozumiem Grace, Pielgrzyma i Roberta. Ich zachowania, reakcje i obawy. Niezwykle podobało mi sie prowadzenie ich odnowy w sposób spokojny i łagodny. Żałuję, że ich historia nie była jedynym wątkiem tej książki. Jednak nie potrafię zrozumieć matki, Annie jest dla mnie niewdzięczna, niezrozumiana (w głównej mierze przez siebie). Rozumiem jej ból po stratach, ale nigdy nie będę w stanie zrozumieć jej "sposobu" na uzdrowienie siebie. Mogła być silną i jednocześnie zranioną postacią. Jednak ten paskudny romans, ktory niby ją uratował, próba powrotu do człowieka, który robił dla niej tyle i próba "połączenia" rodziny na nowo po tym jak zaszła z innym typem.. nie, po prostu nie. Oglądałam film wielokrotnie jak byłam młodsza i wtedy tego tak nie odczuwałam, teraz niestety nie jestem w stanie przejść obojętnie obok tego całego "romansu". Czuję odrazę do tej kobiety. Tom z kolei jest postacią, z którą również mam problem. Stoik, który ma rękę do zranionych dusz.. i gdyby to skończyło się tutaj - byłoby idealne. Jednak musieli dołożyć bezsensowną relację i nadmierną reakcje.
Ta książka mogła być tak dobra i rozumiem, że dla wielu właśnie taka jest. Dla mnie niestety nie, są momenty, które uwielbiam, ale są również te, których nie potrafię zrozumieć.

Moim zadaniem ta historia byłaby lepsza, gdyby opowiadała o naprawieniu tego wszystkiego bez jednoczesnego ranienia innej postaci. Rozumiem Grace, Pielgrzyma i Roberta. Ich zachowania, reakcje i obawy. Niezwykle podobało mi sie prowadzenie ich odnowy w sposób spokojny i łagodny. Żałuję, że ich historia nie była jedynym wątkiem tej książki. Jednak nie potrafię zrozumieć...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

7869 użytkowników ma tytuł Zaklinacz koni na półkach głównych
  • 5 992
  • 1 831
  • 46
1378 użytkowników ma tytuł Zaklinacz koni na półkach dodatkowych
  • 920
  • 330
  • 41
  • 26
  • 22
  • 21
  • 18

Inne książki autora

Nicholas Evans
Nicholas Evans
Angielski pisarz i scenarzysta. Po ukończeniu prawa na Oksfordzie pracował jako dziennikarz w „Evening Chronicle”. Po trzech latach zrezygnował z posady i przeniósł się do telewizji. Jako producent i scenarzysta współtworzył programy o polityce, filmy dokumentalne i fabularne. Jego debiut literacki z 1995 roku, powieść Zaklinacz koni, znalazł się na listach bestsellerów całego świata, a sprzedaż sięgnęła 15 milionów egzemplarzy. Film zrealizowany na kanwie powieści, wyreżyserowany przez Roberta Redforda (i z nim samym w roli tytułowej), bił rekordy popularności. Kolejne powieści Evansa – W pętli, Serce w ogniu, Przepaść i Odważni – również stały się bestsellerami, choć nie na miarę Zaklinacza koni.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nostalgia anioła Alice Sebold
Nostalgia anioła
Alice Sebold
Powieść „Nostalgia anioła” zaczyna się bardzo tragicznym zdarzeniem – zabójstwo czternastoletniej Susie nie jest ani przypadkowe ani delikatne. Tym większe robi wrażenie, że dowiadujemy się o jego szczegółach z ust samej dziewczynki. Narratorka po śmierci trafia do nieba i stamtąd może obserwować jak jej zabójca zaciera ślady zbrodni, żeby zmylić policyjne śledztwo. Widzi też jak jej zaginięcie wpływa na najbliższą rodzinę i przyjaciół. Susie już nigdy nie dorośnie, pozostanie tam - w zaświatach - jako czternastoletnia dziewczynka, której życiowe marzenia nigdy się nie zrealizują. I taka będzie jej opowieść. Językiem nastolatki i z wrażliwością nastolatki będzie snuła osobistą relację o tym, co zapamiętała z własnego krótkiego życia i o tym, co po jej śmierci dzieje się wśród najbliższych, których musiała opuścić. Jednak w powieści Alice Sebold to nie Susie i niebo - w którym dziewczynka się znalazła - są w centrum uwagi czytelników. Najważniejsze stają się przeżycia osób, które muszą poradzić sobie z bólem i traumą, które czekają na ujęcie sprawcy i odnalezienie ciała córki oraz siostry. W rodzinie pojawia się "Syndrom Chodzącej Śmierci". "Polega on na tym, że ludzie widzą zmarłą osobę i nikogo więcej." (s.61) Autorka w bardzo przejmujący sposób ukazuje, jak śmierć dziewczynki wpływa na życie całej jej rodziny i zmienia je nieodwracalnie. „Nostalgia anioła” to historia o bólu, cierpieniu, stracie i próbie ratowania oraz odbudowania rodzinnego życia będącego w kompletnej rozsypce. To opowieść o smutku i żałobie, z którymi trzeba nauczyć się żyć. Ale to również pełna ciepła historia o nadziei przezwyciężającej rozpacz. Ta powieść, nie tylko smuci i wzrusza, ale też momentami bawi, a przede wszystkim zmusza do refleksji. Chociaż głównym wątkiem książki jest śmierć Susie, to utwór jest pochwałą życia. Motyw obserwowania doczesnego życia z zaświatów i uczynienie narratorką nastoletnią dziewczynkę był niewątpliwie interesującym zabiegiem fabularnym. Historia barbarzyńskiej przemocy, której doznała Susan jest wstrząsająca i odwołuje się do dramatycznych zdarzeń z życia samej pisarki. Świadomość tego nie może jednak przesłonić faktu, że niektóre pomysły fabularne (szczególnie zakończenie wątku zabójcy) zastosowane przez Alice Sebold są - delikatnie mówiąc - zaskakująco naiwne. Na podstawie powieści w 2009 roku powstał film w reżyserii słynnego Petera Jacksona, do którego Brian Eno stworzył rewelacyjną ścieżkę dźwiękową. Po premierze obraz zdobył nominacje do Oscara oraz Złotych Globów (obie za rolę drugoplanową). Moim zdaniem reżyser zbyt mocno wyeksponował w ekranizacji wątki baśniowe i w efekcie stworzył dosyć naiwną i melodramatczną opowiastkę w stylu kina familijnego. 🪻Przeczytane w ramach wyzwania marcowego 2026: książka, która została sfilmowana (8).
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na 6 8 dni temu
Ono Dorota Terakowska
Ono
Dorota Terakowska
Przed trzema laty, w czasie wyjazdu do rodziców do Polski i powrotu na Łotwę dane mi było za pomocą aplikacji „eReader Prestigio” w ciągu dwóch dni podróży przesłuchać jedną z książek pani Doroty Terakowskiej, mianowicie „Poczwarkę”. W tym roku w podobnych okolicznościach przesłuchałem książkę „Ono”. Zestawiam je razem nie tylko z powodu okoliczności ich wysłuchania, ale przede wszystkim ze względu na treść. TO KSIĄŻKI O ŻYCIU, O WALCE O WARTOŚCI, O MOCY RELACJI, O SZUKANIU TEGO, CO SKRYWA SIĘ ZA „ZASŁONĄ TAJEMNICY”… . Książkę „Ono” Doroty Terakowskiej określam mianem odważnej, niezafałszowanej, czasem wręcz bolesnej poprzez ukazywanie tego, co naprawdę dzieje się w konkretnym człowiek, rodzinie i relacjach międzyludzkich. Podczas lektury „Ono” niepokoi wielość pytań o to, co tak naprawdę się liczy, co jest prawdziwe. Odczuwamy też ciężar wyrosłych na tym tle rozważań o konieczności dokonania wyborów i wzięcia odpowiedzialności za nie. Początkowy „wyskok” (wygłup?) głównej bohaterki to tylko kamień, który rozpoczyna lawinę myśli, uczuć, wydarzeń, spotkań, decyzji, cierpień i radości. I pani Terakowska przepięknie, moim zdaniem, prowadzi nasz wzrok za tym, co dzieje się z tą lawiną, jak wciąga ona poszczególne osoby i dokąd je zanosi. Autorka świetnie ukazuje złożoność życia bohaterów. Myślę tu zwłaszcza o obrazie rodziców Ewy, głównej bohaterki. Książka pozwala ich niejako prześwietlić, albowiem ujawnia, jakie sposoby myślenia, jakie nadzieje, rozczarowania, tęsknoty, fascynacje i lęki stoją za ich słowami i postawami. W takim świetle ani Teresa, ani Jan nie są postaciami jednobarwnymi. Za ich wycofaniem się albo aktywnością, rzekomą apatią albo agresją skrywa się znacznie więcej, niż pozornie się wydaje. Każde z nich miało swoje marzenia, ambicje, plany, ale i każde z nich doświadczyło jakiegoś zranienia, rozczarowania, złamania hierarchii wartości i priorytetów. Fascynujące jest także rozmyślanie o sposobach myślenia i akcentach, które w życie rodziców Ewy, Teresy i Jana, wniosły ich matki, czyli kapeluszowa babcia Irena i babcia Maria — jakże skrajnie różne! A ileż można by powiedzieć o wewnętrznych światach związanych z Ewą „trzech muszkieterów”, o ich dramatach… Właśnie dlatego książkę „Ono” uważam za głęboką, gdyż sięgającą do dna serca ludzkiego, do motywacji, z którymi człowiek przemawia, z którymi coś albo czyni, albo czegoś zaniechuje. . Ze względu na tematykę książki, jak i okrutny kontekst dzisiejszych czasów, w których niegdyś słynne spory o to, czy embrion jest człowiekiem czy raczej jakimś nieokreślonym zlepkiem komórek, mocno się przedawniły (dziś mały człowieczek jest bez miłosierdzia zabijany nawet w 9 miesiącu ciąży → por. zabicie w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy zastrzykiem w serce Felka, chłopczyka, który w łonie matki żył już 9 miesięcy, a więc zabicie go właściwie tuż przed urodzeniem!!!!), książkę „Ono” chciałbym gorąco polecić: - nastolatkom, którzy odkrywaną seksualność przyjmują niekiedy z wielkim niezrozumieniem, o ile nie wypaczeniem, ale także tym, którzy chcą razem z Ewą uczyć się życia; - rodzicom, zwłaszcza tym ultrapoprawnym, którzy albo chcą usunąć z łona swych córek niepożądanego, niewygodnego, grzesznie poczętego przecież, bachora, albo w innym wypadku chcą ze swego życia wygonić taką córkę, by z każdym dniem coraz bardziej widzialny „brzuch” im i im podobnym nie psuł nastroju i przekonania o moralnie poprawnym życiu; - lekarzom oraz wszystkim, którzy są związanym z medycyną, ochroną życia i zdrowia; - każdemu, kto chce znaleźć dodatkowe argumenty za wartością życia ludzkiego, za pięknem miłości i budowanymi w oparciu o nią relacjami, za wartością prawdy. . Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka, wychodząc od konkretnego wydarzenia, ujawniał wspomnienia, przeszłość, i to, jak formowała ona bohatera, jego sposoby odczuwania, myślenia, a wreszcie jak wpłynęła na jego wybory. Taki styl pisania doceniam dlatego, że w innych książkach częstokroć spotykam się z zabiegiem mieszania opisanych w konkretnych rozdziałach wydarzeń teraźniejszości i przeszłości. Czytając taką książkę, niekiedy dość trudno połapać się, co działo się po czym i jak to powiązać razem. „Ono” jest dla mnie książką bardzo przejrzystą. . Ostatnie dwa akcenty. Pierwszy. Wspaniałą w swej treści, wartościową, bo pouczającą, jest scena spotkania z pisarką, którą Ewa widziała w telewizji, a która powiedziała: „Kocham życie, ponieważ…”, ale w tym momencie mama Ewy włączyła inny kanał i nie usłyszała ona, jak pisarka skończyła to zdanie. Dlatego Ewa zadała sobie trud, aby do niej pojechać i usłyszeć zakończenie tego zdania. Czy znajdzie się czytelnik, który powie, że to zakończenie zdania jest banalne? Zwłaszcza wtedy, gdy słyszy się dalszą część wyznania dziennikarki: „Ja nauczyłam się tylko szukać…” Drugi. Chyba najpiękniejszym w książce jest dla mnie to, jak obecne w łonie Ono uczy (?) Ewę oraz tych, co są z nią związani. Tak przynajmniej odkrywa i określa to główna bohaterka: „Ono, ty uczysz czegoś moją mamę, a więc ktoś tak mały jak ty może uczyć innych. Dorośli myślą, że wszystko wiedzą lepiej, a często okazuje się, że to nieprawda”; Nauczyłoś mnie lubić Bacha? Więc już tak dużo potrafisz?; Ono? Dziwne… Nauczyłoś mnie dotrzymywać słowa. A nigdy nie wydawało mi się to ważne ani trudne. A przecież jest trudne. I już to umiem.” . Podsumowując. „Ono” Doroty Terakowskiej to książka, która dla wielu z nas może być pomocna w odkrywaniu wartości. Może prowadzić do zachwytu życiem i troski o nie. Może pobudzać do poszukiwania tego, co nie dla wszystkich jest oczywiste, prawdziwe i święte, a co bardzo często skrywa się za „ścianą upadku”, za mgłą cierpień i upokorzeń. . Na deser. W moim mniemaniu jednym z najlepszych cytatów z książki „Ono”, cytatem, który ma ewangeliczny smak i który zachęca do odwagi w poszukiwaniu piękna i dobra nawet tam, gdzie zdaje się być tylko zło, klęska, strata i tym podobne, jest zdanie: „Cień jest dowodem na to, że istnieje światło.” Dla mnie łączy się ono ze zdaniem „A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.” (J 1, 5). Jeśli nie będzie to zbyt odważne, to do historii Ewy z książki „Ono”, historii osoby, która powoli wychodziła z mroku i cienia, chcę dopiąć jeszcze jeden cytat: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w Niebie.” (Mt 5, 16). Wydaje się, że pani Dorota samą Ewę, jak i kilka innych osób, a mówiąc precyzyjniej — jej i ich przemianę, stawia przed naszymi oczami, jako światło. . ks. Paweł Kamola
xPaavils Kamola - awatar xPaavils Kamola
oceniła na 9 2 miesiące temu
Poczwarka Dorota Terakowska
Poczwarka
Dorota Terakowska
Autorka książki naprawdę dobrze i mądrze wszystko przedstawiła, jednak jeśli chodzi ogólnie o całokształt , troszkę mi brakowało ,czasami troszkę nudziło,ale temat ważny , książka ok . Jestem matką niepełnosprawnego dziecka i serce mnie bolało, gdy to czytałam. Sama miałabym ochotę przygarnąć tę Myszkę i się nią zaopiekować, a tymczasem tutaj nawet rodzice nie potrafili jej ochronić. Co z tego, że matka w ostatniej chwili zrezygnowała z oddania dziecka, skoro i tak przez cały czas traktowała je jak kulę u nogi? Dobrze chociaż, że mimo wszystko przy nim była. Wszystko zostało bardzo trafnie opisane i pokazuje, jaka jest rzeczywistość. Prawda jest taka, że ludzie i rodzice bywają bardziej ułomni niż te dzieci. Ja modlę się o to, by moje dziecko żyło o jeden dzień krócej niż ja, a inni podświadomie czekają, aż zrzucą z siebie ten ciężar? To przykre😔 Wiadomo, że każdy reaguje inaczej, ale nawet psa czy kota można pokochać tak mocno, by modlić się o jego jak najdłuższe życie. Ludzie, którzy tego nie potrafią, w ogóle nie powinni mieć dzieci. Nawet jeśli dziecko urodzi się zdrowe, nigdy nie będzie idealne zawsze może pojawić się jakiś problem. Co wtedy stanie się z takimi dziećmi? Często żyją z depresją, stają się toksyczni lub zagubieni. To wszystko wina rodziców, którzy liczyli na to, że zawsze będzie idealnie. Nie będzie. To temat rzeka... można by o tym pisać i pisać. Fajnie byłoby gdyby książka doczekała się ekranizacji .
___xmariox___wattpad - awatar ___xmariox___wattpad
ocenił na 8 2 miesiące temu
Serce w ogniu Nicholas Evans
Serce w ogniu
Nicholas Evans
Kolejna książka tego autora, którą przeczytałam z prawdziwą przyjemnością i która sprawiła mi dużo czytelniczej satysfakcji. Akcja toczy się w otoczeniu przyrody i szalającego żywiołu jakim jest w tym przypadku ogień. Obaj bohaterowie – Ed Tully i Connor Ford to przyjaciele, których łączy wspólna, niebezpieczna pasja. Pracują jako strażacy zrzucani do pożarów na spadochronach. Pochodzą jednak z różnych środowisk i różnych światów, co nie przeszkadza im w żaden sposób w przyjaźni. Ed ma bardzo zamożnych rodziców, ale pozostaje skromnym i normalnym człowiekiem wrażliwym na ludzkie cierpienie. Obaj zakochują się w Julii, która oficjalnie jest dziewczyną Eda, ale jej serce zaczyna mocniej bić również w kierunku Connora. Pewne dramatyczne wydarznie w górach, zwązane z uderzniem pioruna i wybuchem pożaru odmieni życie całej trójki na zawsze... Będą się zmagać z dylematami i wyborami życiowymi targani namiętnością, rozdarci między lojalnością wobec osób, które kochają a porywami serca i staną przed podjęciem istotnych decyzji życiowych. A wszystko okaże się trudniejsze niż przypuszczali. Podobał mi się również wątek, w którym Julia wyjechała na obóz z trudną młodzieżą jako wychowawca i jej relacja z indiańską dziewczyną Sky, mocno poranioną przez życie. Również cały życiorys Sky mocn ściskał za serce i wywoływał we mnie całą gamę skrajnych uczuć. Koncówka, której akcja działa się w Afryce dosyć montonna i przewidywalna, mocno przerysowana. Powieść bardzo typowa dla tego autora. Duży rozmach jeśli chodzi o opisy surowej przyrody (co uwielbiam) , wyraziści bohaterowie oraz los, który potrafi pogmatwać ludzkie życiorysy w taki sposób, że ciężko się z tego wyplątać tak aby nie wyjść poranionym i z zbliznami na duszy i ciele na całe życie. Jak w każdej powieści autora, przyroda wpływa w znaczący sposób na życie bohaterów, jest ważną częścią ich życia i świetnym tłem akcji. Uwielbiam to u Evansa. Zawsze przemyci w książce jakieś wątki indiańskie, westernowe czy kowbojskie, co nadaje specyficzny klimat jego powieściom. Ta lektura okazała się świetna od początku do końca. Aczkolwiek sam finał jak dla mnie zbyt melodramatyczny i filmowy.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na 7 3 lata temu

Cytaty z książki Zaklinacz koni

Więcej
Nicholas Evans Zaklinacz koni Zobacz więcej
Nicholas Evans Zaklinacz koni Zobacz więcej
Nicholas Evans Zaklinacz koni Zobacz więcej
Więcej