Przed trzema laty, w czasie wyjazdu do rodziców do Polski i powrotu na Łotwę dane mi było za pomocą aplikacji „eReader Prestigio” w ciągu dwóch dni podróży przesłuchać jedną z książek pani Doroty Terakowskiej, mianowicie „Poczwarkę”. W tym roku w podobnych okolicznościach przesłuchałem książkę „Ono”. Zestawiam je razem nie tylko z powodu okoliczności ich wysłuchania, ale przede wszystkim ze względu na treść. TO KSIĄŻKI O ŻYCIU, O WALCE O WARTOŚCI, O MOCY RELACJI, O SZUKANIU TEGO, CO SKRYWA SIĘ ZA „ZASŁONĄ TAJEMNICY”…
.
Książkę „Ono” Doroty Terakowskiej określam mianem odważnej, niezafałszowanej, czasem wręcz bolesnej poprzez ukazywanie tego, co naprawdę dzieje się w konkretnym człowiek, rodzinie i relacjach międzyludzkich. Podczas lektury „Ono” niepokoi wielość pytań o to, co tak naprawdę się liczy, co jest prawdziwe. Odczuwamy też ciężar wyrosłych na tym tle rozważań o konieczności dokonania wyborów i wzięcia odpowiedzialności za nie. Początkowy „wyskok” (wygłup?) głównej bohaterki to tylko kamień, który rozpoczyna lawinę myśli, uczuć, wydarzeń, spotkań, decyzji, cierpień i radości. I pani Terakowska przepięknie, moim zdaniem, prowadzi nasz wzrok za tym, co dzieje się z tą lawiną, jak wciąga ona poszczególne osoby i dokąd je zanosi. Autorka świetnie ukazuje złożoność życia bohaterów. Myślę tu zwłaszcza o obrazie rodziców Ewy, głównej bohaterki. Książka pozwala ich niejako prześwietlić, albowiem ujawnia, jakie sposoby myślenia, jakie nadzieje, rozczarowania, tęsknoty, fascynacje i lęki stoją za ich słowami i postawami. W takim świetle ani Teresa, ani Jan nie są postaciami jednobarwnymi. Za ich wycofaniem się albo aktywnością, rzekomą apatią albo agresją skrywa się znacznie więcej, niż pozornie się wydaje. Każde z nich miało swoje marzenia, ambicje, plany, ale i każde z nich doświadczyło jakiegoś zranienia, rozczarowania, złamania hierarchii wartości i priorytetów. Fascynujące jest także rozmyślanie o sposobach myślenia i akcentach, które w życie rodziców Ewy, Teresy i Jana, wniosły ich matki, czyli kapeluszowa babcia Irena i babcia Maria — jakże skrajnie różne! A ileż można by powiedzieć o wewnętrznych światach związanych z Ewą „trzech muszkieterów”, o ich dramatach… Właśnie dlatego książkę „Ono” uważam za głęboką, gdyż sięgającą do dna serca ludzkiego, do motywacji, z którymi człowiek przemawia, z którymi coś albo czyni, albo czegoś zaniechuje.
.
Ze względu na tematykę książki, jak i okrutny kontekst dzisiejszych czasów, w których niegdyś słynne spory o to, czy embrion jest człowiekiem czy raczej jakimś nieokreślonym zlepkiem komórek, mocno się przedawniły (dziś mały człowieczek jest bez miłosierdzia zabijany nawet w 9 miesiącu ciąży → por. zabicie w Powiatowym Zespole Szpitali w Oleśnicy zastrzykiem w serce Felka, chłopczyka, który w łonie matki żył już 9 miesięcy, a więc zabicie go właściwie tuż przed urodzeniem!!!!), książkę „Ono” chciałbym gorąco polecić:
- nastolatkom, którzy odkrywaną seksualność przyjmują niekiedy z wielkim niezrozumieniem, o ile nie wypaczeniem, ale także tym, którzy chcą razem z Ewą uczyć się życia;
- rodzicom, zwłaszcza tym ultrapoprawnym, którzy albo chcą usunąć z łona swych córek niepożądanego, niewygodnego, grzesznie poczętego przecież, bachora, albo w innym wypadku chcą ze swego życia wygonić taką córkę, by z każdym dniem coraz bardziej widzialny „brzuch” im i im podobnym nie psuł nastroju i przekonania o moralnie poprawnym życiu;
- lekarzom oraz wszystkim, którzy są związanym z medycyną, ochroną życia i zdrowia;
- każdemu, kto chce znaleźć dodatkowe argumenty za wartością życia ludzkiego, za pięknem miłości i budowanymi w oparciu o nią relacjami, za wartością prawdy.
.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki autorka, wychodząc od konkretnego wydarzenia, ujawniał wspomnienia, przeszłość, i to, jak formowała ona bohatera, jego sposoby odczuwania, myślenia, a wreszcie jak wpłynęła na jego wybory. Taki styl pisania doceniam dlatego, że w innych książkach częstokroć spotykam się z zabiegiem mieszania opisanych w konkretnych rozdziałach wydarzeń teraźniejszości i przeszłości. Czytając taką książkę, niekiedy dość trudno połapać się, co działo się po czym i jak to powiązać razem. „Ono” jest dla mnie książką bardzo przejrzystą.
.
Ostatnie dwa akcenty.
Pierwszy. Wspaniałą w swej treści, wartościową, bo pouczającą, jest scena spotkania z pisarką, którą Ewa widziała w telewizji, a która powiedziała: „Kocham życie, ponieważ…”, ale w tym momencie mama Ewy włączyła inny kanał i nie usłyszała ona, jak pisarka skończyła to zdanie. Dlatego Ewa zadała sobie trud, aby do niej pojechać i usłyszeć zakończenie tego zdania. Czy znajdzie się czytelnik, który powie, że to zakończenie zdania jest banalne? Zwłaszcza wtedy, gdy słyszy się dalszą część wyznania dziennikarki: „Ja nauczyłam się tylko szukać…”
Drugi. Chyba najpiękniejszym w książce jest dla mnie to, jak obecne w łonie Ono uczy (?) Ewę oraz tych, co są z nią związani. Tak przynajmniej odkrywa i określa to główna bohaterka: „Ono, ty uczysz czegoś moją mamę, a więc ktoś tak mały jak ty może uczyć innych. Dorośli myślą, że wszystko wiedzą lepiej, a często okazuje się, że to nieprawda”; Nauczyłoś mnie lubić Bacha? Więc już tak dużo potrafisz?; Ono? Dziwne… Nauczyłoś mnie dotrzymywać słowa. A nigdy nie wydawało mi się to ważne ani trudne. A przecież jest trudne. I już to umiem.”
.
Podsumowując. „Ono” Doroty Terakowskiej to książka, która dla wielu z nas może być pomocna w odkrywaniu wartości. Może prowadzić do zachwytu życiem i troski o nie. Może pobudzać do poszukiwania tego, co nie dla wszystkich jest oczywiste, prawdziwe i święte, a co bardzo często skrywa się za „ścianą upadku”, za mgłą cierpień i upokorzeń.
.
Na deser. W moim mniemaniu jednym z najlepszych cytatów z książki „Ono”, cytatem, który ma ewangeliczny smak i który zachęca do odwagi w poszukiwaniu piękna i dobra nawet tam, gdzie zdaje się być tylko zło, klęska, strata i tym podobne, jest zdanie: „Cień jest dowodem na to, że istnieje światło.” Dla mnie łączy się ono ze zdaniem „A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.” (J 1, 5). Jeśli nie będzie to zbyt odważne, to do historii Ewy z książki „Ono”, historii osoby, która powoli wychodziła z mroku i cienia, chcę dopiąć jeszcze jeden cytat: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w Niebie.” (Mt 5, 16). Wydaje się, że pani Dorota samą Ewę, jak i kilka innych osób, a mówiąc precyzyjniej — jej i ich przemianę, stawia przed naszymi oczami, jako światło.
.
ks. Paweł Kamola
Opinia
Moim zadaniem ta historia byłaby lepsza, gdyby opowiadała o naprawieniu tego wszystkiego bez jednoczesnego ranienia innej postaci. Rozumiem Grace, Pielgrzyma i Roberta. Ich zachowania, reakcje i obawy. Niezwykle podobało mi sie prowadzenie ich odnowy w sposób spokojny i łagodny. Żałuję, że ich historia nie była jedynym wątkiem tej książki. Jednak nie potrafię zrozumieć matki, Annie jest dla mnie niewdzięczna, niezrozumiana (w głównej mierze przez siebie). Rozumiem jej ból po stratach, ale nigdy nie będę w stanie zrozumieć jej "sposobu" na uzdrowienie siebie. Mogła być silną i jednocześnie zranioną postacią. Jednak ten paskudny romans, ktory niby ją uratował, próba powrotu do człowieka, który robił dla niej tyle i próba "połączenia" rodziny na nowo po tym jak zaszła z innym typem.. nie, po prostu nie. Oglądałam film wielokrotnie jak byłam młodsza i wtedy tego tak nie odczuwałam, teraz niestety nie jestem w stanie przejść obojętnie obok tego całego "romansu". Czuję odrazę do tej kobiety. Tom z kolei jest postacią, z którą również mam problem. Stoik, który ma rękę do zranionych dusz.. i gdyby to skończyło się tutaj - byłoby idealne. Jednak musieli dołożyć bezsensowną relację i nadmierną reakcje.
Ta książka mogła być tak dobra i rozumiem, że dla wielu właśnie taka jest. Dla mnie niestety nie, są momenty, które uwielbiam, ale są również te, których nie potrafię zrozumieć.
Moim zadaniem ta historia byłaby lepsza, gdyby opowiadała o naprawieniu tego wszystkiego bez jednoczesnego ranienia innej postaci. Rozumiem Grace, Pielgrzyma i Roberta. Ich zachowania, reakcje i obawy. Niezwykle podobało mi sie prowadzenie ich odnowy w sposób spokojny i łagodny. Żałuję, że ich historia nie była jedynym wątkiem tej książki. Jednak nie potrafię zrozumieć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to