Stella Maris

Okładka książki Stella Maris
Cormac McCarthy Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Cykl: Pasażer (tom 2) literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Pasażer (tom 2)
Tytuł oryginału:
Stella Maris
Data wydania:
2023-06-18
Data 1. wyd. pol.:
2023-06-18
Data 1. wydania:
2022-12-06
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308081334
Tłumacz:
Robert Sudół
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Stella Maris w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Stella Maris



książek na półce przeczytane 1289 napisanych opinii 738

Oceny książki Stella Maris

Średnia ocen
6,9 / 10
421 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
410
10

Na półkach: , ,

gdyby ktoś sugerował mi przeczytanie książki, której ponad 250 stron wypełnia całkowicie zapis rozmów między psychiatrą a pacjentką szpitala psychiatrycznego pewnie grzecznie bym podziękował... Tymczasem nie mogłem się oderwać od tych iskrzących dialogów, wielopłaszczyznowych, zabójczo inteligentnych i intelektualnie inspirujących a przy tym udokumentowanych mocno w rzeczywistych światach matematyki, fizyki i filozofii. A to wszystko oczywiście wypowiadane prawie wyłącznie po stronie Jej: - kobiety niemożliwej, zabójczo i nieosiągalnie inteligentnej w każdym znanym wymiarze inteligencji, świadomej świata i jego niewytłumaczalności i podświadomej samej siebie, a przy tym (oczywiście) młodej i pięknej...

gdyby ktoś sugerował mi przeczytanie książki, której ponad 250 stron wypełnia całkowicie zapis rozmów między psychiatrą a pacjentką szpitala psychiatrycznego pewnie grzecznie bym podziękował... Tymczasem nie mogłem się oderwać od tych iskrzących dialogów, wielopłaszczyznowych, zabójczo inteligentnych i intelektualnie inspirujących a przy tym udokumentowanych mocno w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1210 użytkowników ma tytuł Stella Maris na półkach głównych
  • 691
  • 512
  • 7
200 użytkowników ma tytuł Stella Maris na półkach dodatkowych
  • 135
  • 35
  • 8
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Cormac McCarthy
Cormac McCarthy
Amerykański pisarz, scenarzysta i dramaturg. Studiował na University of Tennessee w latach 1951-1952, a 1953 wstąpił na 4 lata do United States Air Force (ang. Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych), z których 2 spędził na Alasce, prowadząc audycję radiową. W 1957 powrócił na uniwersytet. W 1961 pobrał się z koleżanką ze studiów Lee Holleman. Bez uzyskania dyplomu ukończenia uczelni opuścił uniwersytet i przeprowadził się z rodziną do Chicago. Zajął się twórczością literacką. W Chicago powstała jego pierwsza powieść Strażnik sadu. Po powrocie do Sevier County w stanie Tennessee rozstał się z żoną. Latem 1965 wyruszył w podróż statkiem Sylvania do Irlandii. Na statku poznał Anne DeLisle, która była zatrudniona tam jako piosenkarka. Pobrali się w 1966 podczas pobytu w Anglii. W tym samym roku po otrzymaniu stypendium od Fundacji Rockefellera podróżował po południowej Europie, zatrzymując się na dłużej na Ibizie, gdzie napisał swoją drugą powieść "W ciemność". Gdy powrócił z żoną do Stanów Zjednoczonych, powieść ta została opublikowana w 1968 i zyskała pozytywne recenzje. W 1969 McCarthy z żoną przeprowadzili się do Louisville w stanie Tennessee, gdzie kupili nieruchomość, którą McCarthy własnoręcznie wyremontował. Tamże napisał następną opartą na faktach książkę "Dziecię boże" (wydana w 1974). W 1976 przeprowadził się do El Paso w Teksasie i pozostawał w separacji z żoną Anne DeLisle. Powieść Suttree, którą pisał z przerwami przez 20 lat, została opublikowana ostatecznie w 1979. Najbardziej znane jego dzieła to "Krwawy południk" (1985), zaliczony przez The New York Times do pięciu najlepszych powieści amerykańskich ostatnich 25 lat (w innym zestawieniu, 100 najlepiej stworzonych postaci w literaturze pięknej od 1900 roku, znalazł się antybohater tej książki, łowca skalpów sędzia Holden), oraz tzw. „trylogia graniczna”: "Rącze konie" (1992), "Przeprawa" (1994) i "Sodoma i Gomora" (1998). Akcja tych utworów toczy się na południowym zachodzie Stanów Zjednoczonych. "Krwawy południk" to powieść historyczna pełna przemocy, opisująca masakry Indian na granicy Teksasu z Meksykiem w latach 1849-50. Została zauważona przez krytyków, jednak dopiero książka "Rącze konie" okazała się bestsellerem i zdobyła National Book Award. Utwór opowiada o wyprawie dwóch szesnastolatków w 1948 r. do Meksyku, gdzie poznają okrucieństwo świata. Książka "Dziecię Boże" podejmuje temat natury ludzkiej wyrwanej z tworu jakim jest społeczeństwo. Oprah Winfrey wybrała książkę McCarthy’ego "Droga" jako książkę miesiąca w kwietniu 2007 roku do Oprah's Book Club. Winfrey przeprowadziła z nim wywiad, pierwszy wywiad telewizyjny, jakiego udzielił i który ukazał się na antenie w The Oprah Winfrey Show 5 czerwca 2007. Wywiad został nagrany w bibliotece Santa Fe Institute i w nim McCarthy opowiedział o doświadczeniach związanych z byciem ojcem w starszym wieku, co było inspiracją i miało wpływ na jego powieść "Droga". McCarthy mieszkał w miejscowości Tesuque w Nowym Meksyku na północ od Santa Fe z trzecią żoną Jennifer Winkley i ich synem Johnem. Chronił ściśle swoją prywatność i rzadko udzielał wywiadów. Zmarł w wieku 89 lat.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Intuicjonistka Colson Whitehead
Intuicjonistka
Colson Whitehead
Połowiczny sukces. Z jednej strony Colson Whitehead już w swoim debiucie pokazał, że jest jednym z najlepiej piszących współczesnych Amerykanów. Ulubieńcy opiniotwórczych elit w rodzaju Jonathana Franzena to przy nim pretensjonalni półamatorzy. Językowo facet od początku gra w tej samej lidze co choćby śp. David Foster Wallace czy Thomas Pynchon. Jest jednocześnie wnikliwym i błyskotliwym obserwatorem, na dodatek bardzo po amerykańsku cynicznym. Zresztą perfekcyjne panowanie na językiem to nie jedynym, co łączy go z tymi dwoma mistrzami. Podobnie jak oni, Whitehead perfekcyjnie diagnozuje społeczeństwo i jego słabości, te wszystkie mechanizmy rządzących nim patologii. No i doskonale zdaje sobie sprawę, że ludzie nigdy się z tego nie wyleczą, zaś jedyną receptą na ich szaleństwo jest pozostawanie w zdrowym dystansie od źródeł ich choroby. Na dodatek, tak jak najwięksi za Oceanem, jednocześnie czerpie i z wielkiej, i z tandetnej amerykańskiej tradycji literackiej, zwłaszcza pulpowego noir tworząc wielkie metafory, którym trudno odmówić trafności. Językowo „Intuicjonistka” waha się między ósemką a dziesiątką. To rzemiosło najwyższych lotów. Olimp. Niestety, fabularnie – choć widać już zaczątki wielkości – Whitehead jeszcze nie staje tu na podium. Jasne, ta historia to już kawał tekstu, jednak można odnieść wrażenie, że chwilami pisarz gubi się w narracji lub chce wycisnąć z tej opowieści zbyt wiele. „Intuicjonistka” to jednocześnie satyra obyczajowa, kolejne badanie mechanizmów władzy, wielka dystopijna analiza rozwoju cywilizacyjnego oraz odrobina gangsterki. No i oczywiście – w końcu żyjemy w takich czasach, a na dodatek Whitehead jest Czarny – więc mamy w tu także rozkminkę problemów rasowych. Zresztą nie tylko rasowych, bo przez chwilę pochylamy się także nad losem kobiet w połowie XX wieku. Na szczęście to wątki bardzo tu poboczne. No i mamy do czynienia z Panem Pisarzem, a nie szukającym łatwego poklasku wyrobnikiem, dlatego poszukujący łatwych opozycji i czarno–białego obrazu rzeczywistości mogą się poczuć rozczarowani. U Whiteheada wszyscy unurzani są w systemie i skłonni do brudzenia rąk – niezależnie od koloru skóry. Problematyka społecznej nierówności płci nie jest pokazana już tak wieloznacznie, ale na pewno bohaterek nie można nazwać aniołami. Doskonale wkomponowują się w ten świat. Tyle, że jest im ciężej niż panom. Tematów więc Whitehead chciał ugryźć wiele. Niestety, był zbyt niedoświadczony literacko i/lub zachłyśnięty swoją sprawnością językową. Dlatego kolejne akapity to slalom bohaterki przez bliskie doskonałości zdania oraz stojące gęsto tyczki kolejnych problemów, z którymi musi się mierzyć. Tyle, że biorąc kolejne zakręty traci z oczu, podobnie zresztą jak my, kierunek. Co prawda nie wywraca się lub nie rozbija o stojące zbyt blisko trasy drzewo, ale zaczyna kręcić się w kółko. Bo finał „Intuicjonistki”, choć logicznie uzasadniony, intelektualnie rozczarowuje. Aż prosi się o pytanie: I po co ta cała szalona jazda? Na szczęście była na tyle przyjemna, że trudno mieć do Whiteheada pretensje, że nas na nią zaprosił.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Zmierzchanie świata Werner Herzog
Zmierzchanie świata
Werner Herzog
Nie rozumiem fascynacji wojną. Czytania książek wojennych czy oglądania filmów. Oczywiście na pewno warto wiedzieć coś na ten temat, ale wracanie do tego tematu, maglowanie go z każdej strony i epatowanie cierpieniem to już nie dla mnie. Po co nurzać się w bólu kiedy nikomu to nie przyniesie ulgi, a nam odbierze dobry nastrój, spokój i chęć życia? Jak pisze Walter Benjamin w "Pasażach" historia pokazująca rzeczy, tak jak działy się naprawdę, była najsilniejszym narkotykiem stulecia". I niewątpliwie ja też zauważam pewien rodzaj uzależnienia u ludzi, którzy z przyjemnością, i jakby ulgą, sięgają po kolejną książkę o beznadziei, cierpieniu, śmierci, lęku i wszystkim co z tą sytuacją jest związane. "Zmierzchanie świata" jest opowieścią niby o wojnie, ale przede wszystkim o tym jak trudno czasem wrócić do normalnego życia. Czasem jest to wręcz niemożliwe i sama wojna, mimo że nieistniejąca realnie, jest już jedynym sensem życia. W książce unosi się jakby duch wojny, czuć zagrożenie i duchotę, ale przedstawione jest to w oszczędny, a jednocześnie obrazowy sposób. Łatwo zauważyć, że autor jest reżyserem. Pełno tu gotowych kadrów. Werner Herzog napisał książkę niewielką fizycznie, ale dała mi ona mnóstwo powodów do rozważań, m.in., że świat, w którym żyjemy jest jedynie naszą projekcją. Każdy z nas wybiera w jakim świecie żyje i czyim życiem. Mogłabym przytoczyć wiele wspaniałych fragmentów, ale to zaledwie 157 stron. Kilka chwil w lepkiej od wilgoci dżungli, która jawi się kadrami z filmu "Czas apokalipsy". Z tyłu głowy słyszałam czasem "This is the end"... A na końcu jest świetne posłowie, które tak zainteresowało mnie osobą Wernera Herzoga, że zapragnęłam dowiedzieć się więcej, przeczytać autobiografię, choć nikt nie przetłumaczył niestety, i w końcu obejrzeć jakiś jego film. Stary, ale zapewne wciąż aktualny. Cytuję za posłowiem Pawła Mościckiego:"Jak głosi (...) aforyzm z wczesnego filmu Herzoga:<<Wojny są dziś bardziej konieczne niż kiedykolwiek. Nawet przegrana jest lepsza niż nic.>> Prawdziwe szaleństwo wojny polega na tym, że staje się ona źródłem sensu, że wydaje się porządkować świat, który zarazem nieuchronnie niszczy." Nie dajmy się zatem oszukać. Kłamstwo lubi przebieranki.
Tusiak - awatar Tusiak
ocenił na 9 1 rok temu
Szmuc Felicia Berliner
Szmuc
Felicia Berliner
Bardzo lubię jak książka, traktuje zamknięte społeczności religijne, której członkowie zmuszani są przestrzegać różnego rodzaju tabu. Do takich zalicza książka się Berliner, która przedstawia chasydzką dziewczynę mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Fascynujące w tego typach literaturze jest to, że w opisywanych społecznościach jakby zatrzymał się czas, a nierzadko tuż za rogiem istnieje inny zakazany świat. Podobnie jest ze zdobyczami techniki, niektóre są dopuszczalne inne zakazane. W tym przypadku mamy dostęp do Internetu, który jest niezbędny do studiowania, ale można tam też znaleźć pornografię, od której główna bohaterka czuje się uzależniona. Swoje uzależnienie poczuwa jako zło i udaje się na terapię do psychologa. Jednak rozmowy nie przynoszą oczekiwanych skutków, a zagrożenie wyjawienia postępowania wbrew religijnym zakazom staje się z czasem coraz bardziej realne za sprawą młodszej siostry. Książka ukazuje dziewczynę borykającą się między zakazami religijnymi, których złamanie może grozić wykluczeniem ze społeczności. Książka nie przedstawia wyzwolenia nastolatki, a raczej wewnętrzną walkę młodej osoby z samą sobą. Mimo że zarobione pieniądze, które mogłyby ją uniezależnić, to jednak przekazuje je, aby brat mógł studiować Torę. Książka nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy po zawarciu aranżowanego małżeństwa Rajzla będzie szczęśliwa? Książka z jednej strony szokująca, ale przede wszystkim zmuszająca do refleksji nad życiem ludzi, którzy wciśnięci są w tradycyjne społeczności, w których dawne rytuały wyznaczają porządek życia. Polecam
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na 7 5 miesięcy temu
Siedem księżyców Maalego Almeidy Shehan Karunatilaka
Siedem księżyców Maalego Almeidy
Shehan Karunatilaka
„Wmawiają wam, że niesprawiedliwość to część jakiegoś wielkiego planu. I to nie pozwala wam się zbuntować.” Ciekawa przygoda czytelnicza, oryginalna i nieszablonowa, powiew nowego pomysłu na fabułę, znakomitego żonglowania scenariuszem zdarzeń, zabawą i skłanianiem do refleksji. Wrażenie jednoczesnego wejścia w najnowszą wojenną historię Sri Lanki i w świat fantastyki, szalenie pokręcony, wymykający się opisowi, zasiedlony przez duchowe byty w różnych stadiach świadomości. Kolombo z szeroką paletą odmiennych barw, korupcja przenikająca każde środowisko, siły rządowe kontra tamilscy separatyści. Dziesiątki tysięcy zabitych w ostrzale i nalotach, setki zamachów terrorystycznych, tuszowanie śledztw. Już na wstępie książki wiadomo było, że Maali Almeida umarł. Niesamowite wrażenie, kiedy obserwowało się to, co działo się z jego ciałem. Mężczyzna wiedział, że jego egzystencja zakończyła się poprzez morderstwo, ale nie znał tożsamości zabójcy. Dostał siedem księżyców, aby dowiedzieć się, co kryło się za odejściem w osobliwą sferę zaświatów i jaka była prawdziwa tożsamość mordercy. Jako fotograf wojenny naraził się różnym politycznym siłom, jako narrator zraził do siebie terrorystów, jako hazardzista przekroczył linię ryzyka. A i rodzinne relacje wzbudzały podejrzenia. Shehan Karunatilaka zdecydował się na prowadzenie narracji w drugiej osobie liczby pojedynczej. Zabieg korespondował z koncepcją i klimatem powieści. Stał się delikatną formą sugerowania końca czegoś, a jednak wciąż trwania w czymś. Czas na rozwiązanie zagadki kryminalnej, rozliczeń z dokonań w życiu, ocenę sposobu traktowania innych, z każdym księżycem kurczył się, a mnogość aktorów na scenie życia imponowała. Każda osoba warta była uwagi, interpretacji, podjęcia prób zrozumienia i ewentualnego wykluczenia z zabójstwa. Długie cienie kładły się na odtwarzanych obrazach i śledzonych zachowaniach. Mitologiczny rys oprowadzał po istotach z piekieł i pożeraczach dusz. Spotkania ze zmarłymi przybliżały do odkrycia prawdy. Rozmowy z ateistą, prawniczką, rewolucjonistą, lekarką, ochroniarzem, kapłanem, samobójcą, wiele wnosiły, ale też rozpraszały w odnajdywaniu ścieżki prowadzającej do prawdy. Pojawiające się osoby ze zdjęć wykonanych przez Almeidę nadawały osobliwy charakter opowieści. Przypominały o sobie, przywoływały wspomnienia, dopominały się uwagi. I jeszcze jezioro, skrywające świadectwa zbrodni. Czasem do akcji wkraczał mistyczny rys, często coś na kształt snu, nieuchwytność przeszłości, bolesne doświadczenia domowej wojny i niewyobrażalnej przemocy. „Siedem księżyców Maalego Almeidy” nie jest propozycją czytelniczą dla każdego. Warto poświęcić więcej czasu na poznawanie powieści, tak aby odkrywać ją w kolejnych odsłonach. Wówczas bardziej angażuje i wciąga, zachęca do podtrzymania znajomości, daje wgląd w zwykłego człowieka i społeczeństwo Sri Lanki. bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na 6 22 dni temu
Rodzina Netanjahu Joshua Cohen
Rodzina Netanjahu
Joshua Cohen
Zacznijmy od tego, co w tej książce uwiera, bo „Rodzina Netanjahu” Joshui Cohena to lektura, która potrafi być równie fascynująca, co irytująca. Jeśli szukasz wartkiej akcji lub emocjonalnego ciepła, możesz poczuć się tu jak intruz na wyjątkowo nudnym wykładzie akademickim. Główną wadą powieści jest jej hermetyczność. Cohen momentami tak bardzo pławi się w żydowskiej teologii, sporach historycznych i niuansach syjonizmu, że czytelnik niebędący ekspertem w tych dziedzinach może poczuć się znużony. Długie, gęste akapity analizujące różnice między poszczególnymi odłamami myśli politycznej bywają ciężkostrawne i skutecznie wybijają z rytmu opowieści. Co więcej, autor uprawia tu specyficzny rodzaj literackiego narcyzmu – jego inteligencja bije z każdej strony, ale bywa to popisowa erudycja, która stawia mur między tekstem a odbiorcą. Postacie, choć wyraziste, momentami wydają się jedynie marionetkami służącymi do wygłaszania błyskotliwych tyrad. To właśnie przez te narracyjne mielizny i momentami zbyt pretensjonalny ton, moja ocena zatrzymuje się na 7/10. To książka świetna, ale nie dla każdego i nie na każdy humor. Dlaczego warto jednak przez to przebrnąć? Kiedy już zaakceptujemy fakt, że Cohen nie zamierza nam niczego ułatwiać, zaczynamy dostrzegać geniusz tej konstrukcji. Największym plusem powieści jest jej niesamowite, niemal chirurgiczne poczucie humoru. To satyra najwyższych lotów, która bierze na warsztat amerykański kampus uniwersytecki lat 60. i zderza go z fanatyzmem i energią rodziny Netanjahu. Scena przyjazdu Bencijona z żoną i trzema synami (w tym małym Bibim, późniejszym premierem Izraela) do domu głównego bohatera, Rubena Bluma, to komediowe mistrzostwo świata. Cohen po mistrzowsku operuje absurdem i farsą, sprawiając, że domowa katastrofa staje się metaforą wielkich konfliktów dziejowych. Kolejnym atutem jest głębia intelektualna. Pod płaszczykiem kampusuowej komedii kryje się poważne pytanie o tożsamość, asymilację i ciężar historii. Ruben Blum, zasymilowany żydowski historyk (zajmujący się opodatkowaniem, co samo w sobie jest żartem Cohena z „bezpiecznych” tematów), zostaje zmuszony do konfrontacji z kimś, kto historię traktuje jak religię i oręż. Kontrast między spokojnym, uporządkowanym życiem amerykańskiej klasy średniej a radykalizmem Netanjahu jest uderzający i zmusza do refleksji nad tym, czy od własnych korzeni w ogóle można uciec. Warsztat Cohena, choć wymagający, jest imponujący. Jego fraza jest gęsta, precyzyjna i pełna błyskotliwych metafor. Autor potrafi w jednym zdaniu przejść od trywialnego opisu bałaganu w pokoju do fundamentalnych rozważań nad losem narodów. To literatura „wysoka”, która nie boi się być brudna, złośliwa i politycznie niepoprawna. „Rodzina Netanjahu” to powieść-hybryda: po części komedia pomyłek, po części traktat historyczny, a po części bezlitosny paszkwil. Nagroda Pulitzera dla tej książki nie była przypadkiem, bo Cohen dokonał rzeczy niemożliwej – napisał o polityce i historii w sposób, który jest jednocześnie archaiczny i skrajnie nowoczesny. Jeśli jesteś gotów na lekturę, która wymaga skupienia i czasem wywołuje zgrzytanie zębów z powodu swojej gęstości, zostaniesz nagrodzony jedną z najinteligentniejszych satyr ostatnich lat. To solidne siedem z dużym plusem za odwagę w drażnieniu czytelnika.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Wszystkie me daremne żale Miriam Toews
Wszystkie me daremne żale
Miriam Toews
Czytałem opinie innych czytelników i można dostrzec, że opinie są podzielone. Mnie ta książka wciągnęła od pierwszych stron. Jest poruszająca i porywająca. Pomimo iż porusza trudny temat samobójstwa, to nie zawiera nadmiernego dramatyzmu. I ma w sobie pewną lekkość. Zachęciła mnie do sięgnięcia po inne tytuły tej kanadyjskiej pisarki. Dziękuję panu Mariuszowi Gądkowi za tłumaczenie tej książki i wydawnictwu Czarne za jej wydanie. I choć uwielbiam reportaże, to rozumiem dlaczego tak wiele osób lubuje się w powieściach. Przyjemnie jest zanurzyć się, choć na chwilę w rzeczywistości innego człowieka. Człowieka, który początkowo jest nam obcy, ale jeśli powieść jest dobrze napisana, staje się bliższy i bliższy. Kilka cytatów: "Przyjaciółka oznajmiła, że bardzo się o mnie martwi, że to wszystko, przez co przeszłam, musi być okropne i że w jej opinii "śmierć z własnej ręki" to zawsze grzech. Zawsze. Z powodu cierpienia, jakie sprawia żyjącym. Zapytałam ją, co w takim razie z wszystkimi ludźmi cierpiącymi z powodu dupków, którzy żyją. Czy te dupki popełniają grzech, nie kończąc ze sobą?" "Żyć z moją matką to jak żyć z Kubusiem Puchatkiem. Przeżywa mnóstwo przygód, za sprawą swojej prostoduszności pakuje się w przeróżne kłopoty, a wszystkim jej perypetiom towarzyszy zwykle łagodna dawka filozofii." Chciałbym też podzielić się czymś więcej, wiem, że są ludzie, którzy uważają samobójców za egoistów. Nie uważam, żeby samobójstwo było wyjściem i nie pochwalam go. Znam jednak to uczucie niekończącego się bólu, i wiem jak to jest chcieć przestać istnieć, bo ten ból jest nie do wytrzymania, nawet jeśli nie jest fizyczny. Nie wszystkie rany są w końcu dla oka widoczne. Niektórym udaje się, przynajmniej w jakimś stopniu pokonać, na tyle, że mogą żyć i pracować dalej, niektórym nie. Ocenianie jest czymś najprostszym w takim przypadku. Zrozumienie, a przynajmniej brak oceny i choć trochę empatii wymaga wysiłku. Wielka szkoda, że nie każdego na to stać i niektórzy tak łatwo dają sobie prawo do oceniania takich osób.
Blue - awatar Blue
ocenił na 7 2 miesiące temu
Los Zeruya Shalev
Los
Zeruya Shalev
Znakomita powieść psychologiczno-obyczajowa, osadzona we współczesnym Izraelu, kraju nieustającej wojny, nieustających podziałów, konfliktów, nigdy nie kończącej się trgedii. Tacy są bohaterowie książki Zerui Shalev, taki jest ich kraj, takie jest ich życie. Ciągła, zażarta walka. Kiedyś walka z Brytyjczykami, wciąż walka z Arabami, wewnętrznie walka ortodoksji z liberalizmem, ateizmu z dewocją, bezkompromisowego syjonizmu z żydowskimi przeciwnikami izraelskiej państwowości i jej agresywnej ekspansji. Wszystko to znajduje odbicie w losach dwóch rodzin. Najstarsze pokolenie, pierwsi żydowscy osadnicy, porwani ideą nowego, dla nich jedynie sprawiedliwego świata, brutalnie i krwawo wyszarpywali tę "ziemię obiecaną" z rąk brytyjskich protektorów, arabskich tubylców. Poraniło to głęboko ich samych i położyło się głębokim cieniem na młodszym pokoleniu. Na wzajemnych relacjach rodziców i dzieci, dzieci i wnuków. Autorka głęboko zanurza się w emocje bohaterów. Często niebezpośrednio, niejednoznacznie, ale niezwykle sugestywnie. Ukazuje je nam przez wspomnienia, refleksje, rozterki dwóch kobiet. Przeplatające się strumienie świadomości. Monologi prowadzone w trzeciej osobie. Niewiele w tej powieści dialogów, choć wiele interakcji. Znakomicie, bardzo autentycznie ukazany pierwszy najgłębszy, najboleśniejszy etap żałoby. "Los" Zerui Shalev jest niezwykle zgrabnym literacko, dogłębnym wglądem psychologicznym, pięknie poprowadzoną i bardzo prawdziwą "wiwsekcją emocjonalną" Napisaną tak lekko i płynnie, że słucha się jak pełnej zwierzeń pogawędki z przyjaciółką. Czy polecam? Nie każdemu. Jedynie tym, którzy czują te "psychologiczno-maruderskie" klimaty. Mnie się bardzo podobało, ale mam świadomość, że wielu znudzi i umęczy.
ewafra - awatar ewafra
oceniła na 7 2 miesiące temu
Schron przeciwczasowy Georgi Gospodinow
Schron przeciwczasowy
Georgi Gospodinow
"Od czego właściwie wyszedłem, co chciałem opowiedzieć ... ? Próbuję dokończyć książkę o utracie pamięci i... Spieszę się, żeby ją skończyć, zanim zapomnę, o czym właściwie jest. Ale jeśli wszystko, co piszę, się spełnia, muszę uciec w inną osobę." Dla mnie ta powieść jest jak zagłębianie się w umyśle człowieka ogarniętego chorobą psychiczną — a zarazem kogoś, kto przeżył traumę 1939 roku, uznawanego przez niego za „koniec ludzkiego czasu”. To opowieść o człowieku owładniętym pragnieniem odnalezienia bezpiecznego miejsca w tym, co znane, i jednocześnie sparaliżowanym lękiem przed tym, co może przynieść przyszłość. Pojawia się tu wiele wątków — zarówno osobistych, jak i metafizycznych: postać alter ego bohatera, motyw postępującej choroby Alzheimera, która niczym tytułowy schron staje się azylem, a zarazem osobliwą formą wyzwolenia. Równolegle rozwija się płaszczyzna politycznej dystopii, budowanej na narodowych resentymentach, tworzących przedziwne, chorobliwe konstrukcje — jakby mogły zrodzić się w umyśle szaleńca. Wątek narodowo-europejski wydaje mi się już nieco wyolbrzymiony; mam wrażenie, że osłabia wcześniej subtelnie i ciekawie zarysowane problemy wyobcowania, kruchości pamięci oraz traumy i rozpadu jednostki — procesu, w którym, jak pisze autor, „ktoś wyłącza elektryczność w pokojach twojego własnego ciała”.
karczoch - awatar karczoch
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Katedra Ben Hopkins
Katedra
Ben Hopkins
Powieść Bena Hopkinsa, Katedra, to ambitny projekt literacki, który w swoich założeniach miał stać się monumentalną panoramą średniowiecznego Strasburga. Autor, znany wcześniej głównie jako scenarzysta, podjął się próby stworzenia dzieła totalnego – opowieści o wierze, pieniądzach, władzy i architekturze, skupionej wokół wieloletniej budowy katedry. Efekt końcowy to pozycja, którą oceniam na 6/10. Choć książka olśniewa dbałością o detale historyczne i rozmachem, to jako spójna powieść ugina się pod własnym ciężarem, przypominając budowlę, której projektant zapomniał o solidnym spoiwie łączącym poszczególne kondygnacje. Ambicja kontra rzemiosło Hopkins bez wątpienia wykonał tytaniczną pracę badawczą. Czytelnik zostaje wrzucony w sam środek XIII-wiecznego miasta, czując zapach dziegciu, słysząc stukot młotów kamieniarskich i widząc skomplikowane układy handlowe rodzącego się mieszczaństwa. To rzetelny obraz epoki, w której religijna gorliwość nieustannie ściera się z pragmatyzmem kupców i ambicjami kleru. Jednak to właśnie tutaj zaczynają się schody. Mankamenty: Rozproszenie i brak centrum Największym mankamentem Katedry jest jej narracyjne rozproszenie. Hopkins wprowadza dziesiątki postaci – od biskupów i kamieniarzy, przez żydowskich lichwiarzy, aż po heretyków i ambitne kobiety. Choć każda z tych osób ma swój głos (dosłownie, bo narracja zmienia się w każdym rozdziale), żadna nie zostaje z nami na tyle długo, byśmy mogli się z nią w pełni utożsamić. Postacie stają się jedynie pionkami na szachownicy historii, funkcjami mającymi ilustrować konkretne procesy społeczne, a nie ludźmi z krwi i kości. W efekcie czytelnik często czuje się zagubiony w gąszczu imion i profesji. Kiedy już zaczynamy interesować się losem konkretnego bohatera, autor przeskakuje o kilka lat do przodu i oddaje głos komuś zupełnie innemu. Ta fragmentaryczność sprawia, że emocjonalny ciężar powieści jest niemal zerowy. Budowa katedry, która powinna być mistycznym i fizycznym sercem książki, paradoksalnie często schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca drobiazgowym, ale nużącym opisom sporów podatkowych czy prawnych kruczków. Styl: Scenariuszowy chłód Kolejnym słabszym punktem jest styl autora. Hopkins pisze poprawnie, ale bardzo zachowawczo. Widać w tym rękę scenarzysty – sceny są skonstruowane pod kątem wizualnym, dialogi są sprawne, ale brakuje tu literackiej magii, która wyróżnia dzieła takie jak Filary ziemi Kena Folletta czy proza Umberto Eco. Język jest przezroczysty do bólu, co przy tak monumentalnej objętości (ponad 600 stron) sprawia, że lektura staje się momentami męczącym obowiązkiem, a nie czystą przyjemnością.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 1 miesiąc temu
Tysiąc księżyców Sebastian Barry
Tysiąc księżyców
Sebastian Barry
Świetna tematyka, ale nie będzie to moja ulubiona powieść tego irlandzkiego pisarza. Czasy po wojnie secesyjnej, stan Tennessee, trafiamy na jedną z farm, gdzie żyją bohaterowie powieści, a więc Winona Cole, która pochodzi z plemienia Lakotów i jest narratorką w tej książce, są wyzwoleni niewolnicy, są też i byli żołnierze. W ogóle w tej powieści widzimy całą amerykańską mozaikę ludnościową, z naszej perspektywy warto chociażby wspomnieć o jednym z bohaterów, czyli Jasiu Jońskim, który jest Polakiem. Jak to u Barry'ego, jest ciężka i duszna tematyka związana z zemstą i wyrównaniem rachunków ("Czas starego Boga" mi się przypomniał). Skoro widzimy Amerykę drugiej połowy XIX wieku, to oczywiście za każdym rogiem czai się zło, drogami poruszają się bandy maruderów i bandytów, mnożą się napady i morderstwa, na drzewach wiszą powieszeni ludzie, a prawo jest egzekwowane w sposób delikatnie mówiąc średni. Nie trudno się domyśleć, że w tej sytuacji niektórzy nasi bohaterowie ze względu na kolor skóry nie znajdują się w dobrym położeniu i spotykają ich niemiłe rzeczy. Mój największy zarzut jest taki, że kiedy Barry sugeruje nam, że za chwilę będzie wielkie starcie, to czytelnik jednak liczy na jakieś fajerwerki w akcji, a tutaj kończy się to wszystko kapiszonem. Sporo jest tu takich meandrów, sugestii, że postać x zrobiła coś y, ale w sumie to nie wiadomo czy to faktycznie ona czy ktoś inny, trochę jak w nienajwyższej jakości kryminale. Bohaterowie mierzą się z demonami, ale jest to w dużej mierze walka wewnętrzna, związana z przebytymi traumami. Zakończenie jest pozytywne, ale jednocześnie tak prostolinijne i na zasadzie, że na ostatnich trzech stronach autor nam wyjaśni wszystkie tajemnice, więc wydaje mi się, że niektórzy czytelnicy będą zgrzytać zębami. Ta książka ma bardzo fajny, taki mętny i brudny klimat Ameryki, pełnego zła, alkoholu, niesprawiedliwości i przestępstw. Jednocześnie fajny jest zabieg, że narratorka mówi niezbyt wyrafinowanym językiem z jakimś tam specyficznym słownictwem, a już na przykład bogatsza warstwa miasteczka włada łaciną. Mimo wszystko, fabularnie był tu chyba potencjał na coś więcej.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na 7 1 miesiąc temu

Cytaty z książki Stella Maris

Więcej
Cormac McCarthy Stella Maris Zobacz więcej
Cormac McCarthy Stella Maris Zobacz więcej
Cormac McCarthy Stella Maris Zobacz więcej
Więcej