Na całe życie. Listy 1910–1954
456 str.
7 godz. 36 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2014-02-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-02-01
- Liczba stron:
- 456
- Czas czytania
- 7 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788363354268
- Tłumacz:
- Wincenty Grajewski
W książce "Na całe życie. Listy 1910–1954" opublikowane zostały listy Olgi Frejdenberg i Borysa Pasternaka oraz fragmenty niewydanego dotąd w całości jej dziennika.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Na całe życie. Listy 1910–1954 w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Na całe życie. Listy 1910–1954
Poznaj innych czytelników
22 użytkowników ma tytuł Na całe życie. Listy 1910–1954 na półkach głównych- Chcę przeczytać 18
- Przeczytane 3
- Teraz czytam 1
- Posiadam 2
- Rosja,ZSRR 1
- Rosja 1
- 2026 1
- Biografie, listy, wspomnienia, dzienniki 1
- Biografie 1
Opinia
Epistolografia może być piękną literaturą ściśle zespoloną z życiem, prozą głębszą niż ta tworzona dla ogółu, gdyż najszczerszą, nieudawaną. Nie dziwi zatem nasze zakłopotanie, wkraczanie w intymność drugiego człowieka jest krępujące, mamy wrażenie podglądania przez dziurkę od klucza, zakłócania spokoju obcych ludzi, choć zarazem nie możemy się oprzeć swemu wścibstwu, jak to ludzie.
Borys Pasternak i Olga Frejdenberg, kuzynostwo, bardzo sobie bliskie, spędzające już od wczesnego dzieciństwa co roku wspólne wakacje, pisali do siebie regularnie przez okres 44 lat, od 1910 do 1954 roku. Łączyło ich porozumienie dusz i intelektów. Ona petersburżanka, on moskwianin – ponoć różnica nie do pogodzenia, jak między chaosem i wrzawą, a spokojnym porządkiem świata. Im to jednak nie przeszkadzało, a jeśli nawet, to gasili co pewien czas wybuchające nieporozumienia, nie wyobrażając sobie zerwania silnej więzi, milczenia na linii Boria-Ola, braku tych krążących między nimi myśli, zwierzeń i krytycznej nieraz, ale szczerej analizy podejmowanych aktywności. Oboje mądrzy i prawi, dążący do samodoskonalenia i rozwoju przez całe swoje życie, twórczy, odważni, jeśli tylko w grę wchodziła obrona zasad i poglądów, albo bliskich sercu osób. Olga pisze: „Boria i ja jesteśmy jednym. Rozumiemy się bez zastrzeżeń”.
Nie znam poezji Borysa Pasternaka, jednak „Doktor Żywago”, wyczytany przeze mnie we wszystkie strony, tak często i intensywnie, że stronice wypadają już z obwoluty, jest jedną z najpiękniejszych opowieści o miłości na gruzach świata. Rozgrzeszam się więc z ciekawości i połykam tę korespondencję jednym haustem, nie odkładając książki ani na moment. Można wyróżnić w niej kilka życiowych zakrętów, które nadają ton korespondencji. Na początku uderza nas siła uczuć i przywiązania młodych Oli i Borii, choć ze strony dziewczyny wyczuwalny jest dystans, sankcjonujący tę relację na etapie siostrzanej przyjaźni, stopujący ogromne zaangażowanie, chyba można je śmiało nazwać zakochaniem, kuzyna. Ufają sobie, mogą pisać szczerze i o wszystkim, tak też robią. Dla czytelnika to skarbnica nieoceniona, możliwość wejrzenia w osobowość i emocje dwojga wybitnych ludzi, prywatnie ciepłych i serdecznych.
Korespondencja ułożona jest chronologicznie, mamy listy i odpowiedzi na nie (jeśli takie tylko zostały odnalezione), dopełnione fragmentami niepublikowanego do tej pory dziennika Olgi oraz listami kierowanymi do innych osób, głównie rodziny. Taki układ lepiej oświetla treść i sens samych listów, umieszczając je w dużo szerszym kontekście, dodatkowo pomagają nam jeszcze przypisy w dole strony.
Te słowa, kreślone na kartkach nie zawsze wziętych z papeterii, nieraz po prostu pośpiesznie wyrywanych z leżącego pod ręką brulionu lub dopisywane maczkiem na przekazie pocztowym czy zwykłym świstku, byle nadążyć za płynącą szybko myślą, są piękną rozmową dwojga wrażliwych intelektualistów, którzy dotąd nie spotkali nikogo, przed kim mogliby się otworzyć, odsunąć na bok konwenanse i obawy o niezrozumienie. Nie dziwmy się więc, że tyle tutaj wielokropków, znaków zapytania i wykrzykników, zdań niekończonych, rozpoczynanych od nowa, zawiłych w tłumaczeniu intencji. Olga pisze zniechęcona: „To okropne być człowiekiem wrażliwym; lepiej by było patrzeć na życie nie jak na teatr, tylko jak na kinematograf: popatrzyłeś, idziesz dalej!” Ponieważ jest to jednak niemożliwe i taki wybór nie został jej dany, dobrze jest mieć z kim wymieniać się myślami i wrażeniami, czując, że rozumie i odpowie, podczas gdy reszta zachowuje obojętność, w przypadku rodziny Borii całkowicie zgodną z wymową nazwiska, gdyż „właściwość pasternaka to rosnąć w ziemi i obrastać ziemią”.
Przez ten długi okres 44 lat nie sposób nie dostrzec ewolucji charakterów, od dojrzewania, przez przyoblekanie się w siłę, krzepnięcie i wyznaczanie celów, na zmianę z kryzysami, najczęściej związanymi z siłami zewnętrznymi, czyli opresją państwa, próbującego nagiąć opornego ducha rosyjskich intelektualistów. Olga zdaje się pewniejsza siebie, bardziej świadoma, ćwiczy samodyscyplinę: „Mam w sobie niezwykły zapas wiary w siebie i uporu.” W listach nie sposób tego nie zauważyć. Nikt ich pod względem treści nie cenzurował, zachowały się więc i te słodkie, serdeczne, jak też inne, z nutą żalu i pretensji oraz pełnego urażonej godności chłodu, na które ugodowy Boria zwykle odpisywał pojednawczo: „(…) nie odpowiadam na Twoją napaść: to sfera błędów, drobnoustrojów, nieposprzątanych pokoi, maleńkich dramatów, jednym słowem, te rejony, gdzie lepiej nie włazić – tęsknoty bez formy, bez planu, jakby pajęczyn – dotkniesz – nie wyplączesz się, nie pozbędziesz”.
Trzeba pamiętać, że ów czterdziestoczteroletni czas wymiany korespondencji, to niejedna burza, ba, nawet tajfun straszny w rosyjskiej rzeczywistości, na który przecież nikt nie mógł być przygotowany. Pierwsza wojna światowa, rewolucja z całą swoją brutalnością i zmianą struktury społecznej oraz biedą, zaś później druga wojna i sowieckie porządki. Rodzinom Pasternaków i Frejdenbergów przyszło żyć w niezwykle trudnym, obfitującym w kolejne światowe kryzysy czasie. Znajduje to oczywiście odbicie w korespondencji, która staje się nie tylko osobistym, intymnym wyznaniem, ale też zapisem dziejów, kroniką przełomów. Sprawy ducha, sprawy ciała i sprawy społeczno-polityczne się tutaj mieszają i, jak to w życiu, wchodzą z sobą w interakcje, których skutki bywają zupełnie nieoczekiwane. W tym wszystkim widać determinację w podążaniu własną drogą, także tą twórczą, u Borysa naznaczoną dłuższymi okresami braku natchnienia i stagnacji, coraz też wyraźniejszym zmierzaniem w stronę prozy, najpierw krótszej, by na koniec zwieńczyć ten czas iście epicką powieścią. U Olgi praca naukowa, publikacje, dysertacje i wspinaczka na kolejne stopnie naukowej kariery okupione zostały całym szeregiem trudności kłód rzucanych pod nogi, które zmęczyłyby najsilniejszego, nawet tak niezłomnego jak Olga.
Wraz z nadejściem tak zwanej „jeżowszczyzny” jest oczywiste, iż na plan pierwszy w korespondencji obojga wysuwają się represje, których ani jednej ani drugiej rodzinie nie szczędzono. Później wojna, lęk, głód, bombardowanie i oblężenie Leningradu podkręcają dramaturgię listów, które stają się krótsze i pełne domyślnych wykrzykników, za to częstsze i bardziej gorączkowe. Możliwość wymiany myśli i czułości, świadomość więzi i szczerej wzajemnej troski – jakie to w takich chwilach ważne, listy stają się strawą i mocą, ciepłem i witaminą w huku artyleryjskiego ostrzału, brudzie , braku i chaosie. Są chlebem i winem, plastrem i wełnianym kocem. To bardzo dużo, niemal wszystko, co potrzeba, w czasie gdy „Żywimy się dzikimi trawami i bydlęcą paszą: ogień i ciepło to nasza sprawa, wydobywamy je, ogrzawszy pamiętnikami i podłogą, a proza okazuje się gorętsza od wierszy, na historii wrze woda w czajniku; najwykwintniejszy jest parkiet”. Takie to są właśnie listy, nawet w sytuacji dramatycznej, kiedy brak sił i energii, literatura, sarkazm, talent okazują się silniejsze. W tej relacji jest wszystko: uczucie, intelekt, wymiana myśli, cudowna łączność, niemal telepatyczna, troska i wzajemne wsparcie, dowcip, wbrew wszystkiemu ostry…
Pierwszą czytelniczką „Ojca Żywago”, jeszcze w kawałku, jeszcze w brudnopisie, była oczywiście Olga, która od razu dostrzegła niezwykłość i wielkość tej prozy, będącej jeszcze w zarodku, w procesie stawania się. Od razu też rozpoznaje w niej, jak pisze: „i Ciebie, i naszą krew” i dalej: „Co o niej sądzę? Trudno mi odpowiedzieć: co sądzę o życiu? Bo to życie – w najszerszym i najwyższym znaczeniu. Twoja książka jest ponad oceną. Stosuje się do niej to, co mówisz o historii, jako o drugim wszechświecie. To oddech czegoś ogromnego”.
Podobnie wspaniały jest też ten zbiór listów, dzięki któremu możemy poczuć się blisko ich dwojga i tych czasów, które okrutnie doświadczyły świat, zmieniając go bezpowrotnie. To żywe słowo, swoją mocą wskrzeszające także minioną epokę, dodające jej kolorów. Boria i Ola wiodą wieloletni dialog, spierają się i pocieszają, zdają sprawozdanie i zwierzają się z uczuć, w międzyczasie z dwudziestolatków zmieniają się w czterdziesto i pięćdziesięciolatków, zmęczonych udowadnianiem swoich racji światu, a także przeciwstawianiem się sile nacisku państwa i nękającym ich chorobom, osłabiającym twórcze spełnienie. Do końca razem, scalający resztę rodziny wokół siebie, choć z biegiem lat bliskich systematycznie ubywa, a samotność staje się jeszcze jedną udręką, z którą trzeba się pogodzić.
Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/
Epistolografia może być piękną literaturą ściśle zespoloną z życiem, prozą głębszą niż ta tworzona dla ogółu, gdyż najszczerszą, nieudawaną. Nie dziwi zatem nasze zakłopotanie, wkraczanie w intymność drugiego człowieka jest krępujące, mamy wrażenie podglądania przez dziurkę od klucza, zakłócania spokoju obcych ludzi, choć zarazem nie możemy się oprzeć swemu wścibstwu, jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to